Polub NaszePanstwo.pl na   

Wydarzenia - czerwiec I_2020.

  • Kategoria: Polityka
  • Taurus
Gorąco dziękuję Simonowi za zastąpienie mnie przez miesiąc na portalu NASZE PAŃSTWO. Był to dla mnie miesiąc wyjątkowo trudny, czas, gdy musiałem w pełni oderwać się od spraw bieżących. Cieszę się, Simon, że są jeszcze na świecie prawdziwi przyjaciele.



29 maja. Minister Jacek – dwie lewe ręce – Sasin, zepsuł przy majowym terminie wyborów wszystko, więcej nawet, wydaje się, niż mógł. Wydał 68 milionów złotych publicznych pieniędzy właściwie nie wiadomo na co, marnotrawiąc przy okazji ogromne ilości papieru a więc bezcennych drzew. Matoł-uszek, broniąc go w Sejmie twierdził jednak, że jest to bardzo dobry minister i wicepremier.


Sytuacja z wyborami zrobiła się paradoksalna, diametralnie różna niż jeszcze bardzo niedawno  temu. Poparcie dla Dudy spada w szybkim tempie i dla opozycji każde opóźnienie terminu wyborów jest zwiększeniem pewności swojego zwycięstwa.
     Prezes ogłosił, że wybory odbędą się 28 czerwca, chociaż jedyna, uprawniona do tego Witek – milczy jak księżniczka,  zaklęta w żabę. Do 28 czerwca pozostały 4 tygodnie, niezbyt dużo czasu patrząc na skalę problemów do pokonania. Ludzie, znający PiS i jego skłonności do oszustw mocno się zastanawiają, co też Kaczor jeszcze wymyśli. Dywaguje się, na przykład, czy nie zarządzą wyborów korespondencyjnych w wielkich miastach, pozostawiając w mniejszych miejscowościach wybory tradycyjne. Stąd, prawdopodobnie, jedna z wersji zmian dyskutowanych w Senacie, polegająca na odwlekaniu wyborów aż do 6 sierpnia, czyli do pełnego wygaszenia prezydentury Dudy, czy też wypędzenia go z Pałacu. Pałeczkę po nim, w sposób naturalny przejęłaby wówczas Marszałek Sejmu, która byłaby zobowiązana ogłosić nowy termin wyborów  i przywrócić do życia działalność PKW.


Stowarzyszenie sędziów „THEMIS” zaapelowało do I Prezes SN, Małgorzaty Manowskiej, by zaprzestała wykonywania swoich obowiązków. – „To jedyny sposób na zachowanie dobrego imienia a zarazem nie branie na siebie odpowiedzialności za świadomy i nie dający się usprawiedliwić udział w dewastacji polskiego wymiaru sprawiedliwości.” Dlaczego Themis prezentuje takie właśnie zdanie? – Ponieważ Manowska została sędzią SN w wyniku nominacji dokonanej przez neo-KRS.


1 czerwca. Opublikowano wreszcie (oficjalnie) Uchwałę PKW, stwierdzającą, że wybory 10 maja się nie odbyły, ponieważ brak  w nich było możliwości głosowania na kandydatów. W ciągu 14 dni, poczynając od dzisiaj, Marszałek Witek musi wyznaczyć kolejny termin wyborów, czyli odbędą się one najprawdopodobniej 28 czerwca.


Duże wrażenie robią potężne protesty w USA, będące reakcją na brutalne zabicie George’a Floyda, w całości nagrane przez osoby postronne. Właściwie jest to (bardziej) potężny protest przeciwko przemocy wobec czarnoskórych Amerykanów, bezkarności dla policyjnych bandytów – zwyrodnialców i militaryzacji policji. To nie pierwszy przecież taki wybuch złości w tamtym społeczeństwie. To spadek zachowań mentalnych po czasach niewolnictwa, nieprzyznawaniu czarnoskórym praw człowieka, czy prawa do głosowania, po – wreszcie – licznych wykluczeniach ekonomicznych.

 
 3 czerwca. Kiedyś apelowano o więcej kobiet w naszej polityce, żeby złagodzić obyczaje.   Dzisiaj, gdy jest ich w tej polityce całkiem sporo, można mieć wątpliwości, czy wyjściowe założenie było słuszne. Po Be Szydło, Be Kempie, Elżbiecie Kruk  (tej od małpek po sejmowch śniadaniach) i od „coś tam, coś tam, …), po Joannie Lichockiej, właścicielce środkowego palca, po blondynach Glapińskiego, żonach Morawieckiego i Szumowskiego, po Wolfgangowej i pannie Krysi Piotrowicz, mamy Elżbietę Witek, drugą osobę w państwie. Podobno Pani Witek,  tak se myślim, miała dzisiaj  do wykonania strasznie trudne intelektualnie zadanie. Ogłosić miała mianowicie, że wybory prezydenckie odbędą sią 28 czerwca. Tak się jednak biedna zaangażowała w krytykowanie opozycji, że o mało nie zapomniała o swojej misji. Poważnie się więc zastanawiam, czy forsowanie zwiększenia udziału kobiet w naszej polityce ma rzeczywiście sens.


4 czerwca, późnym wieczorem. Odbyła się  krótka debata w Sejmie, związana z wnioskiem partii opozycyjnych, dotyczącym dymisji ministra Szumowskiego, Wniosek składała i uzasadniała Barbara Nowacka, Wszystko zaczęło się od potężnego skandalu, ministrowie z ław rządowych stanęli bowiem tyłem do Nowackiej i głośno rozmawiali, skutecznie ją zagłuszając. Kaczyński był łaskaw stwierdzić wówczas, że  „nic się nie stało, że opozycja to chamska hołota”.


6 czerwca. Odnotowano aż 576 nowych przypadków zachorowań na koronawirusa. Od dawna już centrum zakażeń stały się kopalnie, o których ktoś najwyraźniej zapomniał. Gorszym jednak od ilości nowych zakażeń jest utrzymywanie  się wysokiego odsetka ofiar śmiertelnych. Morawiecki i Szumowski przestali więc organizować konferencje prasowe.
A w USA durnowaty Trump tłumaczy społeczeństwu, że policja musi zachować swoje uprawnienia do brutalnych postaw.


9 czerwca. Podobno na pytanie „Jakie państwo najlepiej poradziło sobie w czasie pandemii”, jedyną, prawidłową odpowiedzią jest – Państwo Szumowscy.


9 czerwca. Sędziowie w wielu miastach przerywali rozprawy w geście solidarności z Igorem Tuleyą, którego sprawę rozpatrywała Izba Dyscyplinarna SN. Posiedzenie Izby Dyscyplinarnej wynikało z oskarżenia Prokuratury Generalnej, domagającej się odebrania mu immunitetu sędziowskiego. Ostateczne immunitetu nie odebrano a Izba Dyscyplinarna stwierdziła, że działał on w pełni zgodnie z prawem.


Podczas wizyty w Bytowie na Pomorzu PAD wszedł w spór z mężczyzną, który krzyczał w jego kierunku „marionetka!” Na pytanie o niezależnych sędziów PAD opowiedział – „ O czym pan mówi, o tych komuchach, PZPR-owcach, co skazywali ludzi w stanie wojennym?

Arszenik i stare koronki

  • Kategoria: Polityka
  • Simon



Uwaga, uwaga! Wszechświatowa sensacja!!! Wszechświatowe sukcesy!!! Hurrapatriotyczne peregrynacje po Argentynie, Kraju Kwitnącej Wiśni i Zamoździerzycach! Codziennie przez pół roku komplet widowni w Kotłowni Zakładu Ciepłowniczego Siekierki!
A dziś u nas, tak, u nas, orgiastyczny pokaz cudnej mechanicznej pianoli zbudowanej z trolli z autonomicznym wrzutem na dwuzłotówki!!!
A więc słuchajcie programu niesionego mechaniczno-propagandowym postępem, przełożonego z woli chłopsko – robotniczych mas na wykonanie Wodza i jego elit! Pijmy szmpana ustami naszych przedstawicieli słuchając programu:

 

Śpiewogra XXVII
pt.: „Ballada alkoholowa dziadka z Wehrmachtu”

 

Że na drodze była brzózka,
Że Szumowski budżet łuska,
Brak wyborów, smak wiruska,
Że ten węgiel – to od Ruska,
Że w Europie na minuskach,
Że jest budżet na patuska,
Że nas gnębi Merkel pruska,
Że Karczewski zleciał z wózka,
Że u Tadzia war nie pluska,
Że „Jarecka boli nózka”,
Kłuje senat, jak w kaktuskach,
Że Antoni prawdę muska,
Że niektórym grozi kózka,
Że prezydent na powrózkach,
Że z Sasina cwana kluska
(Po wyborczych kartach pustka),
Że na niegodziwcach piuska,
Że Kurskiemu grant za niuska,
Za Urbana że Paczuska,
„Konstytucja” że na bluzkach,
Że na liście Kazik bluzga,
Nie chce „kasta” do lamuska,
Coraz więcej spółek w gruzkach,
Że w Janowie chów garbuska,
Za granicą, że Kartuska
(Brak obozu dla „platfuska”),
Że Lichockiej wzwód paluska,
Że Escobar z map wypluskał,
Na miliony, że pokuska,
Że Piotrowicz za wiaruska,
Że „nie mieszczą się” na luzkach,
Że wciąż rośnie zamęt w mózgach,
Że wódz rządzi z białoruska…

**

…mocne są te wina Tuska!

KURTYNA

 

Śpiewogra XXVIII
Powiastka fantastyczna o niedalekiej przyszłości pt. „Szast – prast i po wyborach”

 

Występują:
 

Senator partii żartobliwie zwanej „Prawem i Sprawiedliwością”, Ebenezer Jenot (S);
Dziennikarz pisma „Nowy goniec Wielkiej Polski” (D).
 

D: Rozmawiam z senatorem Ebenezerem Jenotem. Panie senatorze, teraz, kiedy wybory prezydenckie wreszcie się odbyły, twierdzicie państwo, że nadal nie mamy wybranego prezydenta…
S: Bo nie mamy.
D: Jak to? Po tych wszystkich emocjach, po drugiej turze, w której dotychczasowy prezydent przegrywa o zaledwie pół procenta…
S: No właśnie. To zbyt mała różnica. Zbyt bardzo to bijące po oczach fałszerstwo.
D: Ale jak to? Przecież to państwo przygotowaliście wybory, szef PKW raczej też nie budził waszych wątpliwości – jak to fałszerstwo?!
S: Nie oszukujmy się panie redaktorze. Do fałszerstw trzeba mieć nie tylko pewne umiejętności, ale także i kompletny brak kręgosłupa moralnego. A pan przecież bardzo dobrze wie, kto w tym kraju nie ma kręgosłupa. Czyi zwolennicy. Polskojęzyczni zdrajcy.
D: A czy ma pan jakieś dowody na fałszerstwa?
S: Mam, ale na razie o nich nie powiem. Ale nie będą potrzebne. Jeszcze może pan o tym nie wie, ale dziś po dwudziestej niezależny prezes Sądu Najwyższego ogłosi, że wybory były niekonstytucyjne.
D: Co pan mówi?! A były?
S: No, przecież to oczywiste. Nie można zmieniać ordynacji wyborczej na pół roku przed wyborami na przykład.
D: Eeee, nie rozumiem… Ale przecież to wyście chcieli tych wyborów i wyście twierdzili, że to nieprawda, że są niekonstytucyjne!
S: No i widzi pan? Kto by przypuszczał! Myliliśmy się. Wiem, że to aż dziwnie brzmi, ale tak, tym razem się myliliśmy. Jednak w dobrej wierze, zapewniam pana, w trosce o państwo i porządek prawny. Poza tym nie myli się, kto nic nie robi. A kim my jesteśmy, żeby wpływać na wyroki niezależnych sądów?

KURTYNA

 

 

RE – BUS, RE – BUS, RE – BUS! – krzyczałby zapewne rozentuzjazmowany tłum, gdyby mi starczyło funduszy i forsy na dowiezienie go. Ale cóż za różnica, załóżmy, że krzyczy.
Zatem, ponaglany żądzą wielotysięcznego tłumu, wrzucam kolejny rebus. O jakiego to ministra złotą rączkę chodzi?

 

Dziś dla domyślnych nagroda premium z naprawdę wyższej półki: kontrakt z firmą brata p. Szumowskiego na odkupienie ośmiu ton maseczek po preferencyjnej cenie za sztukę: tylko 60 PLN plus VAT!
Co prawda bez certyfikatów, za to w urokliwym kolorze lilaróż!
Po odbiór nagrody zapraszamy z walizką nieoznakowanych banknotów do stosownej Agencji Rozwoju.

A teraz, jak zwykle na oszałamiający koniec – gwóźdź programu, czyli ballada:

 

Arszenik i stare koronki

 

Żegnaliśmy niedawno poprzednie stulecie.
Przemijania pośpiech gnębi nas ponury.
Czas, ten opętaniec, wciąż tak szybko leci…
A jednak się zatrzymać zechciał dla niektórych.
 

Tyka stary zegar w Lecha Instytucie,
Starszy pan przy kawie teczuszki wertuje;
Koronkowa robota we strategii knucie.
Z cierpliwością, gdzie trzeba, arszenik dawkuje.
 

Gdańskie szafy solidne, kukułka zakuka;
Zrzuci kocię niesforne doniczkę paprotki,
Starszy pan na fotelu przekaz dnia wystuka
Na maszynie „Spółdzielnia”, a w oknie stokrotki.
 

Mylące wrażenie, że tu moda cicha…
Już nawet dotarły marksizmu nowinki
I myśl nieśmiertelna docenta Ehrlicha,
Machiavella może ze dwie ociupinki.
 

To wszystko jednakowoż jak po kaczce spływa,
O czym myśl zabawną zaraz wam tu zdradzę:
Ma on w nosie, jakiej trucizny używa,
Będzie tę dawkował, która daje władzę.
 

A że model władzy sprzed lat stu się marzy,
To się pięknie składa, mój dobry człowieku;
Nieważne, co w świecie gdzieś tam się wydarzy,
Ty bądź suwerenie w XIX wieku.
 

Patrz! Tu ci pan miły, z kotkiem na kolanach
Zaparzy dekokcik na zdrowie „patrioty”;
Arszeniku dawka starannie dobrana
Przez lat już trzydzieści strugania idioty.
 

No! Na zdrowie! Pijcie! Aby się darzyło!
Niech wam się rozleje w żyłach nienawiścią!
Widzicie, jak rozgrzewa złością was przemiło?
Pijcie! Wszystkim starczy! Już się nawarzyło.
 

Wczujcie się w moc tą, niczym alkoholik
Tam domieszane te smaki ojczyzny
(Pij, jeśliś prawdziwy Polak i katolik),
Które już nieraz miały moc trucizny.
 

A czego tam nie ma… Namieszał, doprawił.
Pojenie tym naiwnych – o jakże przyjemne!
Taki żwawo ochotny, by naród tym zbawił,
Tym, co w nim akurat podłe i nikczemne.
 

A wszystko świeżutkie, prosto z fin de siecle’u,
Narodowa substancja, ONR i Dmowski,
Spisku żydowskiego wytropienie szeklów,
„Prawdziwego Polaka” o masonach wnioski.
 

Narodową szarfą Chrystus przepasany,
Przydałyby się Polsce jakoweś kolonie;
Imigrant ma choroby i zanadto cwany,
Przyniesie cnota niewieścia sufrażystkom koniec!
 

„Chińcyki trzymają się mocno” – to weselisk tan;
Dymią łby podgolone, ręka trzyma sznur.
Od Boga wolność kraju w cudzie dana nam:
Na razie róg jest złoty i jest czapka z piór.
 

Tacy pijaniutcy, bierzem się sanacji;
Wyrzutkom pokażemy, czyj naprawdę dom,
Narodowej wzniosłość gardzeń Demokracji,
Dla tych, co są inni – za inność tę skon!
 

Budowa „Wielkiej Polski” nareszcie się iści,
Na kłamstwie, wykluczeniu, hipokryzji, złości,
Na buchającej do wroga rześkiej nienawiści,
Czerpiącej z wiecznych uprzedzeń i takiej zaszłości.
 

To jest właśnie ta zmiana, co wraca niezmiennie.
Jednak znowu wejść chcemy do tej samej rzeki…
Ileż jeszcze razy głupota plemienna
Wepchnie kraj w znajome, a ustałe ścieki?
 

W histerycznej gorączki naród ciągłej stanie,
Wszystko jest polityczne i jest narodowe;
Kiedy dostarcza nam kto wodę w kranie,
Czy spiski za nim nie stoją międzynarodowe?
 

Gdzieś tam politycy w świecie przezroczyści
Przy spraw załatwianiu trywialnych pracują,
Światopoglądowi marni aktywiści…
…z tematu aborcji nie egzaminują?
 

Ale u nas przecie to truchła się niańczy;
Teraz najważniejsze kto „lewak”, kto „prawak”.
Trupa idej sprzed wieku ubrali – niech tańczy!
Niech nas skłóca burda w nieistotnych sprawach…
 

Nieistotne co robi bliźni, obywatel.
Ważne, czy jest z tej partii, którą i ja lubię.
Na coś inny pogląd? A już mu odpłatę:
Żyd, cyklista, mason albo były ubek!
 

Coś osiągnął, coś może, ma jakieś sukcesy?
Dalejże go lustrować, moralnie przeczyści!
Już mu coś tam znajdą te odwieczne biesy,
Co usprawiedliwi przypływ fal zawiści.
 

Patriotyzm, wspólnota, historia i mowa,
Religia, tradycja – po to mają wagę,
Byśmy się do gardeł rzucali od nowa,
Do walenia po łbie rychtowali lagę.
 

I tak się dawkuje tę złość i skundlenie,
Byśmy mięli obelgi nie w ustach, a w pyskach;
Które to z kolei strute pokolenie,
Bo ktoś jeszcze władzy troszkę na tym zyskał?
 

Świeżą reformę udaje, co stęchłe i stare,
Coś zbyt często słychać na Kremlu toasty.
Sprzed półtora stulecia wezwał duchy Jarek.
Oby się nie skończyło jak wiek XVIII…

Wydarzenia - maj III_2020

  • Kategoria: Polityka
  • Simon
A oto moje ostatnie zastępstwo za Taurusa, który wraca na niniejsze łamy z "Wydarzeniami" wraz z mającym się kwieciem (cóż za paradoks!) czerwcem. Zanim jednak wrócicie do celnej zwięzłości Taurusa, być może dacie radę przetrawić jeszcze jedną moją przeplotkowaną cegłę:

20.05.2020

Telewizja tfu!... publiczna puszcza w prime time film Sylwestra Latkowskiego „Nic się nie stało”.
No cóż, znowu się stało. To samo, co zwykle, kiedy do roboty biorą się pisie politruki.

Założenie chwalebne, ale w tym wypadku dość  iluzoryczne: walka z pedofilią.
Założenie prawdziwe: polityczne zamówienie dla przykrycia filmów Sekielskich.
Wykonanie: pisie.

Przejdźmy do szczegółów.

W związku z lawiną syfu narobionego przez PiS przez ostatnie pięć lat (lub przez jego szefa przez ostatnie trzydzieści, jeśliby mnie kto pytał), która rośnie jak kula śniegowa, forsa sprzeniewierzana publicznie na różne przedwyborcze łapówki przestaje wystarczać. Złodziejstwo, hipokryzja i ciemnota pisich rządów powoli toruje sobie dróżkę do percepcji suwerena – tradycyjnie właśnie w tej trzystopniowej kolejności – bliższa bowiem ciału koszula, jak powiadają.
W związku z tym pisi operetkowy reżim zaczyna przechodzić z pozycji tryumfalistycznych na typowe dla takiej formacji umysłowej pozycje obronne. Bo Ziemia jest płaska, szczepionki szkodzo, imigranci gwałco, a filmy Sekielskich niszczo.

Polską tradycję milczenia o własnych grzechach niszczą. Plwają na własne gniazdo. Ośmielają się zrywać błonę podłości z ran, jak jakiś lewak Żeromski.
Myślałby kto, że niepodległościowa dyskusja sprzed ponad stu lat będzie tak aktualna? Czy już wolno znieść zaborowy zakaz mówienia źle o polskich przywarach i nakaz krzepienia „substancji narodowej”? Czy już aby można?
No, nie można. Bo szef szefów i jego wyznawcy mają mentalność tak coś z 1888 roku.

W związku z tym nie można mówić o jawnym zgorszeniu, o nieprawości, o zgniliźnie moralnej, o piekle robionym tym najmniejszym, którzy – przypominam! – są przyczyną, dla której pewien mądry pan został przybity gwoździami do krzyża. Albowiem powiedział: „Cokolwiek uczyniliście najmniejszemu z braci moich – mnieście uczynili”.

Nie można mówić, ponieważ to godzi w jedyną słuszną patriotyczną i pisią prawdę. A skoro prawda ta jest na bieżąco korygowana przez umiłowanego przywódcę, pokuszę się o odszyfrowanie jej – mówiąc językiem nowoczesnego „kałczingu” – „faktorów”:

- kościół hierarchiczny jest powiązany z PiS-em wspólnotą interesów. Tak się stało, nie czas lać łzy, trzymają się w klinczu – my im coś i oni nam. Jeden głos pogańskiego buraka z ambony nagania nam owieczek tyle, że niechże oni mają już tego Rydzyka, te dotacje, i ten immunitet. Kiedy wódz dojdzie do pełni władzy, zrobi z tym porządek. Wszak niegdyś mówił:

„Radio Maryja jest dziś głęboko antyzachodnie, niechętnie nastawione do hierarchii kościelnej, prorosyjskie, wcale nie nieżyczliwe PR - takimi słowami w 1998 roku Kaczyński określał rozgłośnię Tadeusza Rydzyka. - Ma nadajnik na Uralu. W Rosji panuje wprawdzie bałagan, ale niektórych rzeczy tam jednak pilnują dość dobrze - sugerował wówczas były polityk PC.”

Ale to jeszcze nic! Bo mówił:

„Są dwa modele działalności rosyjskiej w Polsce. Pierwszy pepeerowski (...). Drugi nazywam targowickim. Charakteryzuje go odwoływanie do wartości tradycyjnych, katolickich, narodowych - tłumaczył Jarosław Kaczyński. - Prorosyjskość ubrana jest tam w maskę patriotyczną. Czy targowica nie była właśnie narodowa, katolicka, czyż nie pałała szacunkiem do polskiej przeszłości?”

TO SŁOWA JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO Z KWIETNIA 1998 ROKU. AUTORYZOWANE.

A skoro tak, trzeba dopieszczać chwilowego koalicjanta. Z Jarosława podejrzewam taki katolik, jak miłośnik kobiecych wdzięków. Ale lubuje się w gierkach o władzę. W strategiach. W takich statkach, kto kogo w końcu zatopi. A do gry trzeba sojuszników.
No i w taki oto sposób Kurski dostał pilne zlecenie: Sekielskich trzeba przykryć.
No i przykrył. Po pisiemu. Latkowskim.

- I „faktor” drugi. Trzeba trzymać suwerena w stałym pogotowiu. We wrzącej ciemnocie. W strachu, w obsesjach, w kłamstwie. Każdy krok do ukazania prawdy jest przeciw państwu. Przeciw reżimowi. Przeciw umiłowanemu wodzowi.
Spirala kłamstw, raz rozkręcona, kręcić się musi.
Bo, drodzy państwo: nie dość oburzające, że istnieje sobie jakaś telewizja czy jakiś jutub, co umiłowanego przywódcy nie słuchają – to muszą być jeszcze tacy Sekielscy? Czy im w ogóle wódz na to pozwolił?! No.
Nie może ich być. Media „zrepolonizować”, a jutuba znacjonalizować. Już wy mi to, Sasin, jakoś na jutro ogarniecie. Odmaszerować.

O Latkowskim mógłbym teraz lecieć ad personam. Że w więzieniu siedział. Że się w Rosji pięć lat ukrywał. Że może to agent w związku z tym. Że może to, w świetle histerycznych wydarzeń laptopowo-propagandowych w biurze „Wprost” zwykły prowokator jest.
Ale nie chcę być taki, jak pisowcy. Ten człowiek wygrzebał się z pierdla z jakimś pomysłem na życie i jest niesamowicie żywotny. Że po takiej przeszłości nadal tworzy filmy (mniejsza o jakość) i jest dumnym posiadaczem trzech żon (dwie rzecz jasna byłe) – dowodzi jednak jakiegoś charakteru. Ale – jakby tu powiedzieć – nie rozumu.
Pan Latkowski przyjął zlecenie, jak widać, dość entuzjastycznie. I wypichcił żądany pasztet- aliści niestrawny.
Na filmy Sekielskich, przedstawiający relacje ofiar, nagrane ukrytą kamerą przyznania się sprawców, na filmy pełne umotywowanych dowodów oskarżeń, dokumentacji i dowodów, wysmażył… pomówienia.

Ano: wziął sprawę kryminalną z Sopotu, dotyczącą kryminalistów – niejakiego „Krystka” i innych. „Krystek” siedzi. Ale niewiele więcej w sprawie się dzieje. Od pięciu lat.
Gnoje z Sopotu zmuszali do nierządu i gwałcili nieletnie dziewczyny. Jedna z nich popełniła samobójstwo. Wsadzono oczywistego „żołnierza” – i od pięciu lat nic się z tym nie działo. Knajpa sobie działała, w Sopocie, na przelocie celebrytów nad morze, włazili turyści, włazili obcokrajowcy, może nawet Sasin wlazł, włazili górnicy, hutnicy, stoczniowcy, kaletnicy na zasłużonych wczasach, włazili celebryci ,właził Wojewódzki… O! Stop!

Resztę już znacie. Ten stek pomówień Latkowskiego obejrzałem. Ani cienia dowodu. Doprawiłem jego korespondencją watssapową z Borysem Szycem, którą ten ostatni, jakże cierpliwy, w końcu opublikował.
A Zerro powołał „specjalny zespół”. Po pięciu latach tej sprawy w „swojej” prokuraturze.

To jedno dobre: niechcący pan Sylwester wykazał indolencję prokuratur pana Ziobro.

Widzicie schemat? Na prawdziwy skandal i zbrodnię – politycznie motywowany stek pomówień wobec ludzi, którym nie po drodze z obecną władzą.
W telewizji – tfu!... publicznej.
Myśleliście parę lat temu, że tak będzie wyglądało to państwo?

22.05.2020

Sondaż „Kantaru” dotyczący wyborów prezydenckich. Pokazujący to, czego już tyle razy oczekiwano, a co nigdy nie nadchodziło. A więc, summa summarum – zaskakujący.
W stosunku do podobnego sondażu Kantara z kwietnia, Duda traci… 20 punktów procentowych! Z 59 na 39. Spadek tak duży, że nieuchronnie pojawiają się zwyczajowe pytania o manipulację i wątpliwości, czy to aby nie „wypadek przy pracy”. I czy w ogóle można mówić o jakiejś tendencji.
Sondażownie rzuciły się więc do pracy, realizując lawinę zleceń z prawa i lewa. No i już wiemy: trend jest. Duda leci w dół, Trzaskowski stale idzie w górę. W momencie, kiedy to piszę, ci dwaj wchodzą do drugiej tury, w której Duda wygrywa już tylko nieco więcej, niż jednym procentem.
Tak, to może być premia dla nowego kandydata. Ale nie da się ukryć, że pisia oligarchia wpadła w wyraźną nerwowość.
To się może niedługo skończyć źle dla Szumowskiego, którego otacza coraz gęstszy wianuszek odkrytych afer. Trzeba się, toarzysze, śpieszyć z tymi wyborami, rację miał umiłowany przywódca!

25.05.2020

Jak zatem widać, czas to pieni… eee, znaczy, dobro Polski. Marszałek sejmu Witek wylewa publicznie żale do marszałka senatu Grodzkiego, że została przez niego oszukana. Bo ponoć obiecywał, że przepchnie kolejną pisią ustawę o wyborach rach, ciach.
Wyobrażacie sobie?! To faktycznie bezczelność: robić taki afront i czarną niewdzięczność  tak kryształowej koalicji rządzącej, do tej pory tak dbającej o parlamentaryzm w tym kraju, uwzględniającej poprawki opozycji, szanującej jej sprawozdawców, prowadzącej wszelkie obrady w atmosferze wzajemnego poszanowania, uwzględniającej zdanie opozycji w komisjach i podkomisjach, tak szanującej Grodzkiego…
No dobra, dość tych żartów. Słabe są.

Witek ma za złe Grodzkiemu, że trzyma w senacie kolejnego pisowskiego ustawowego bubla w konstytucyjnym terminie do przebadania i popraw. Które rzecz jasna nie będą uwzględnione przez koleżeństwo pani Witek z tego ważnego powodu: „bo nie”.

To, wiecie, jest opóźnianie wyborów.

Jednocześnie ta sama Witek… nadal nie ogłosiła terminu następnych igrc prezydenckich. A miała konstytucyjny obowiązek uczynić to w dwa tygodnie od uchwały PKW głoszącej o nieważności poprzednich, hmmm, „wyborów”.

Nie zrobiła tego.
Czemu?
Ponieważ chce swoją decyzję tak skorelować z kalendarzem, aby jak najbardziej utrudnić zebranie Trzaskowskiemu 100 tysięcy podpisów. Aby miał na to na przykład dwa dni. A nuż ta małpia złośliwość się uda?
A gdyby Grodzki przyklepał bubla, to istniałaby jeszcze inna nęcąca możliwość. Gdyby, dajmy na to, fi donc! – Trzaskowski wygrał wybory, to wtedy okażą się one… niekonstytucyjne. Jednak ustawa będzie wadliwa. Ale żeby tak można było zrobić, trzeba mieć dyspozycyjnego prezesa Sądu Najwyższego. I nawet będzie ten prezes dość kryty, bo te pisie prawne wypieki rzeczywiście są zakalcami.
Czyli przydałby się kieszonkowy prezes SN. Jakby to zrobić…

26.05.2020

Prezesem Sądu Najwyższego zosta…

A nie! A niech suspens trwa! Nie zdradzajmy wyniku! Przecież nikt się go nie spodziewa, przecież do końca zagryzamy paznokiety w niepewności, kogo Andżej wybierze! Przecież tyle razy mówił, że głęboko się namyśla! A wybór jest taki trudny i nieprzewidywalny! Oddajmy głos prasie:

„Dziś w Pałacu Prezydenckim ma się odbyć uroczystość powołania nowej I prezes SN. Jak poinformował prezydencki rzecznik Błażej Spychalski, funkcję tę z woli Andrzeja Dudy ma pełnić Małgorzata Manowska, która spośród pięciu sędziów wybranych w sobotę przez Zgromadzenie Ogólne (ZO) uzyskała drugi wynik. Zebrała 25 głosów poparcia, a rekordzista Włodzimierz Wróbel – dokładnie dwa razy więcej.

Prezydent tłumaczył na antenie TVP, że sytuacja, kiedy I prezesem SN zostaje osoba, która nie uzyskała największej liczby głosów w ZO, miała już w przeszłości miejsce. Jak mówił, tak było w 1998 r., kiedy Aleksander Kwaśniewski uczynił I prezesem Lecha Gardockiego zamiast ubiegającego się o reelekcję Adama Strzembosza. – Pan profesor Strzembosz był wtedy I prezesem SN, który chciał przedłużyć swój mandat i został rzeczywiście wybrany przez sędziów większością głosów – przekonywał Duda.

Sprawdziliśmy. To nieprawda. Z treści wszystkich protokołów komisji skrutacyjnych z poprzednich wyborów I prezesa SN, począwszy od 1997 r., wynika, że ani razu nie zdarzyło się, aby prezydent powołał innego kandydata niż ten z największą liczbą głosów. Przykład, na który powołał się Duda, również jest chybiony. W 1998 r. Gardocki otrzymał 29 głosów, a Strzembosz – o dwa głosy mniej. Konstytucja nie wymaga, aby prezydent jedynie zatwierdzał wolę zgromadzenia i czynił I prezesem tego sędziego, który uzyskał największe poparcie. Jednak poprzednicy Dudy tak właśnie postępowali.

Manowska jest zaliczana do „nowych” sędziów, którzy znaleźli się w SN dzięki poparciu obecnej, kontestowanej Krajowej Rady Sądownictwa. Oponenci zarzucają tym, którzy wzięli udział w tej procedurze, że de facto wzięli udział w wyborach politycznych. To niejedyny zarzut, jaki kierują wobec Manowskiej zwłaszcza sędziowie skupieni w Stowarzyszeniu Sędziów Polskich „Iustitia”. O upolitycznieniu nowej I prezes miałoby świadczyć także to, że stoi ona obecnie na czele Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, nad którą nadzór sprawuje minister sprawiedliwości. Sama zainteresowana odpierała te zarzuty podczas Zgromadzenia Ogólnego podkreślając, że dyrektor szkoły jest organem niezależnym od ministra. Przekonywała, że będzie stać na straży niezależności SN.

Nowa I prezes SN w 2007 r. była podsekretarzem stanu w MS

W oczach części środowiska na niekorzyść Manowskiej świadczyć ma też jej przeszłość. W 2007 r., za czasów pierwszych rządów Zbigniewa Ziobry w resorcie sprawiedliwości, nowa I prezes SN przez siedem miesięcy pełniła funkcję podsekretarza stanu. W tym samym czasie sekretarzem stanu był zaś obecny prezydent. Manowską miałyby łączyć z politykami partii rządzącej nie tylko stosunki służbowe, ale też towarzyskie. Jej przeciwnicy twierdzą, że gościła na nieoficjalnym przyjęciu zorganizowanym tuż po wyborze Dudy na prezydenta.”

[„Dziennik Gazeta Prawna”, 26.05.2020]

Prawda, że jest suspens? Niepewność i drżenie? Kogóż to, ach kogóż wybierze nam na pierwszego prezesa SN Andżej?
No i stało się:  po kraju przeszedł dreszcz niedowierzania i zaskoczenia: wybrał Manowską! No patrzcie Państwo, pomyślelibyście?!

26.05.2020

„Pakiety wyborcze przygotowane na nieprzeprowadzone wybory prezydenckie są w posiadaniu Poczty Polskiej - poinformowano w Senacie. Jeszcze w ubiegłym tygodniu poczta ich nie miała i nikt pytany przez senatorów i media nie był w stanie odpowiedzieć, gdzie te karty są. Teraz mają być dobrze zabezpieczone w jednym z magazynów pocztowych.

Odnalazło się 30 milionów pakietów wybornych, przygotowanych na (nieprzeprowadzone) głosowanie 10 maja. O losy pakietów, których sporządzenie kosztowało dziesiątki milionów złotych, pytali senatorowie na posiedzeniu komisji w ubiegłym tygodniu. Wtedy przedstawiciele władz, poczty oraz Państwowej Komisji Wyborczej mówili, że nie wiedzą, gdzie są karty do głosowania i reszta pakietów.”

[Gazeta Wyborcza 26.05.2020]

„68 896 820 złotych - na taką kwotę opiewają faktury, które w związku z przygotowaniami do organizacji majowych wyborów prezydenckich Poczta Polska podpisała z co najmniej czterema firmami. Z dokumentów, do których dotarł tvn24.pl, wynika, że Poczta wypłaciła z tego już ponad 26 milionów złotych, choć wybory prezydenckie 10 maja 2020 się nie odbyły - podaje portal tvn24.pl.”

[Polska The Times 26.05.2020]

Najpierw, na polecenie premiera, jakiś tam szef aktywów państwowych zleca drukowanie trzydziestu milionów pakietów wyborczych. Obaj robią to, kiedy nie ma jeszcze obowiązującej ustawy o wyborach. Projektując karty poza Państwową Komisją Wyborczą, bo założyli sobie, że się ją wyłączy z prowadzenia wyborów, a z samych wyborów zrobi się coś w rodzaju jednoprzymiotnikowej imprezy pocztowej.
W razie niepowodzenia biorą zatem na siebie odpowiedzialność za niezgodne z prawem sprzeniewierzenie tej góry pieniędzy publicznych. Bo - nie wiem, czy zdążyliście się zorientować – spryciarz, który tym wszystkim kręci, pod niczym się nie podpisuje.
Do tych „wyborów” rzecz jasna nie dochodzi, o czym wiedział każdy żuk i żaba już miesiąc wcześniej, a o czym zdawali się ze strachu nie wiedzieć obaj panowie, zestrachani możliwością tupnięcia nóżką przez umiłowanego przywódcę.
Zatem niedługo po „wyborach” tajemnicą stało się nie tylko to, ile te pakiety kosztowały, kto zlecił ich druk, ale nawet – gdzie się znajdują.
Dla pisiej propagandy tylko jedno stało się pewne, jak Słońce na niebie: za druk tej makulatury nie ma odpowiadać Morawiecki, Sasin, Kaczyński (O mój Boże!), Gowin, który „wybory” zablokował (za co mu zresztą chwała), pisie ustawodawce, którzy tę pocztową poronioną imprezę wymyśliły, tylko… opozycja i Grodzki.
Takie wina Tuska, ale nawet mocniej walące w łeb.
W świetle tego, co się stało, odpowiedzialność karna pp. Morawieckiego i Sasina wydaje się być tylko kwestią czasu. Ale na to jeszcze nie czas. Dlaczego? - zapytacie retorycznie lub naiwnie? Ano choćby dlatego:

28.05.2020

Opozycja stawia wobec ministra Sasina votum nieufności. Wydaje się, że takie votum wobec przedymania siedemdziesięciu baniek na idiotyczną imprezę bez widomych szans powodzenia  - nawet dla na kretyństwo tej władzy niewidomych – to zbędna formalność, bo przecie Sasin rzecz jasna się „nie zmieścił” i załatwił sprawę, jak zwykle. Po co votum, skoro i tak poda się do dymisji? No, jakby nie, po takim skandalu?
A, nie poda?! No jak to, przy takiej skali indolencji na tupnięcie nóżką umiłowanego przywódcy? Przy sprzeniewierzeniu tej góry forsy na czystą, wysublimowaną, partyjną głupotę?

Ano – nie poda się.
I ano – votum nieufności przepadnie. Towarzysz jest nadal godny zaufania – może zmieści się następnym razem.

Zatem na koniec tego przydługiego kalendarium – ale chyba rozumiecie, że w kraju kipi, co trudno zmieścić w trzech zdaniach – pozwólcie mi na małą refleksję.

Ja się bardzo cieszę, że to votum obalono. Wiem, brzmi to głupio, ale ja się szalenie cieszę i wycinam hołubce z radości, jak wariat, że i minister Sasin i minister Szumowski NADAL pozostają na swoich stanowiskach. Niech będą na nich jak najdłużej!
Wyobraźcie sobie albowiem sytuację, że przywódca tej pisiej sekty, a także najważniejsi realizatorzy jego wizji – to ludzie tylko nieco ciut bardziej powściągliwi, stonowani i cierpliwi. Gotowi na jakiś kompromis od czasu do czasu, gotowi na jakieś małe ustępstwa w sprawach mniej ważnych. Kalkulujący dalej, niż do koniecznego stopnia zadowolenia umiłowanego przywódcy. Nieco mniej pazerni, gotowi poczekać chwilę ze zbieraniem fantów, aby potem więcej grabić bez obaw.
Z szefem, który jest trochę mniej zadufany w sobie, a bardziej skłonny do powściągania pragnienia natychmiastowej zemsty.
Powiadam wam – już byśmy mieli w Polsce drugą Białoruś. A za parę lat bylibyśmy poza UE.

Na szczęście ci ludzie są pazerni, niemądrzy, zadufani w sobie, przeświadczeni o swej wyższości i moralności, pyszni i pozbawieni jakiejkolwiek cierpliwości.
Bogu dzięki!
Niech bronią Sasina i Szumowskiego do upadłego, a ich wódz niech nadal ma strategię rządzenia trzydziestoma milionami ludzi, jak prywatnym folwarkiem.
Efekty zaczyna widzieć wyraźnie nawet suweren.
Zatem cieszmy się i radujmy, albowiem, kiedy w Polsce do władzy dochodzą zamordyści, to Bogu dzięki operetkowi i nieudolni.
Bo my, Polacy, nie lubimy być na serio.

Amen
 

Nasza mała stabilizacja

  • Kategoria: Polityka
  • Simon

Witamy Szanownych Państwa Internetowiczów w kolejnym wieczorze pełnym piór, confetti, ruchomych schodów, girlsów i fajerwerków! Witamy Was z należnym szacunkiem - w końcu macie internet i być może nawet TikToka! O klaso arystokratyczna, specjalnie dla ciebie ta wysublimowana kulturalnie rozrywka:

Chór nowych sędziów KRS w strojach ludowych i kokosznikach wykona chóralnie nieśmiertelny utwór: „Plon niesiemy, plon, w gospodarza dom”. Batuta i dyrekcja – madame Przyłębska. Wolfgangowa z domu.
A po tej wstrząsającej mentalnie pieśni chór wykona bezbłędnie i wyłącznie na koturnach i wysokich „c” następujące  rewelacyjne śpiewogry:

 
Śpiewogra XXV
pt.: „Koryto”



To nie tak dawno wprost wyśmienitą
Miało karierę słówko „koryto”.
Bez wątpień byli pisi wyznawcy:
Od trzody chlewnej najlepsi znawcy.

To koneserzy pięknie wybranych
Chrumkań i chrząknięć świń oderwanych;
I wprost twierdzili: dla nich muzyka
Jest najpiękniejsza, gdy świnia kwika.

Świństew to byli nam koneserzy.
Sprawdźcie to w necie, gdy kto nie wierzy.
A się w chrumkaniach tak rozeznali –
Kwikiem aż ponoć rozkoszowali.

Mam ja nadzieję – Katoni dzielni –
Że swym muzycznym gustom są wierni,
Bo z lat tych pięciu jak drut wynika,
Iż ich zaleje wprost ta muzyka.

Koryt albowiem dla „dobrej zmiany”
Trzy razy więcej, niż przewidzianych;
Administracja, spółki skarbowe,
Media publiczne, złoto skarbowe.

Rzekłby tu Churchill, cni przyjaciele:
Nigdy tak wielu żarło tak wiele!
Premie, nagrody, cztery pensyje…
Brać, co państwowe, bo to niczyje!

Po raz kolejny się okazało
„Łapać złodzieja!” kto wrzeszczał śmiało.
Lekko suweren nawet zmieszany:
Jeszcze nie widział tak dojnej zmiany.

Zatem wieść dobra, o melomani,
Coście tak w kwiku tym zakochani:
Rządy poprzednie mogą się schować –
Nierogacizny podaż taśmowa.

Gdy pisich przyjdą odrywać czasy,
W TK, u Ziobry; od stołków, kasy.
Dał nam Karczewski wgląd w partytury:
Nie byle kwiki. To będą chóry!
KURTYNA

 
 
Śpiewogra XXVI
pt.: „Koronka do św. Jarosława”



Przesłanie do wiernych:
Koronka winna być nadawana codziennie, zgodnie z imprimatur miejscowego biskupa, w TVP Info w porze największej oglądalności oraz powtórzona o zmierzchu ku chwale Pana przed „Wiadomościami”. W trakcie celebracji Rachonie, Klarenbachy, Holeckie klęczą z rączkami skromnie złożonymi na podołku, a buziami w świątobliwy ciup – dla zbudowania wiernych i zachowania wzniosłej powagi:

Za hostię łapaną jak frisbee prawie:
Nagródź nam Jarosławie!
Za kłamstwa plecione w twojej sprawie:
Nagródź nam Jarosławie!
Za teleszczujnię pędzącą gawiedź:
Nagródź nam Jarosławie!
Że twoje fochy gnieździmy w prawie:
Nagródź nam Jarosławie!
Że łżą komisje o brata sławie:
Nagródź nam Jarosławie!
Za „nowych sędziów” jawne bezprawie:
Nagródź nam Jarosławie!
„Za Abba Ojcze!” w milionów oprawie:
Nagródź nam Jarosławie!
Za pedofilów ściganie niemrawie:
Nagródź nam Jarosławie!

Że zrobisz szychę z pustego osła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
Że hipokryzji skala urosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
Żeby fortuna nam w spółkach rosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
Że nas, miernoty, twa łaska wzniosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
Że, co afera – nami obrosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
Że marka byle łachudry wzrosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
Że zawiść wreszcie piękna i wzniosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
Za grzech u stópek „zwykłego posła”:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
I żeby trollom stawka też wzrosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
By złość i plucie potwarz wciąż niosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!

Że jeszcze mało twej władzy oddani:
Święty Jarosławie, zmiłuj się nad nami!
Że czasem nas jeszcze skrupuł  jakiś splami:
Święty Jarosławie, zmiłuj się nad nami!
Kiedy zbyt markotnie robimy za drani:
Święty Jarosławie, zmiłuj się nad nami!
Gdyśmy dla Cię w hakach mało ubabrani:
Święty Jarosławie, zmiłuj się nad nami!
Że przypadkiem coś Polsce, nie Tobie wygrani:
Święty Jarosławie, zmiłuj się nad nami!
Żeśmy dla Cię nie całkiem z rozumu obrani:
Święty Jarosławie, zmiłuj się nad nami!

Bądź dla nas łaskawy, stanowisk rozdawco,
My oddamy wszystko, żoliborski Zbawco.

Po czym powinno nastąpić pięciokrotne uderzenie czołem o posadzkę przed portretem Wodza – zwróciwszy się w kierunku wschodnim.

Amen
KURTYNA



Pora na co? A na cóż to pora? A na cóż to, po cóż, aliści to pora?
No jasne! Na rebus:






Czy ktokolwiek odgadł, jakaż to diva polskiej polityki kryje się za powyższym rebusem?
Jeśli tak, w pełni zasłużył na nagrodę, którą jest, uwaga, uwaga:

Płyta DJ Andżeja!

Zgłoście się po wygraną! Płytę dostarczymy z ostrym cieniem mgły…

A teraz do meritum. Najważniejszy utwór wieczoru grany na basetli i esemesach dyrektorów publicznych anten:

 
Nasza mała stabilizacja



Znów nas dopadła „dziejowa racja”,
Wiodą nadęte prym farmazony;
Znów nasza „mała stabilizacja” –
Kraj tak stabilnie w brednię wgnieciony.

Może i prawda, żeśmy są w dupie,
Ale wszak dzieci… Kredyt spłacamy…
Na co łbem walić w fasady głupie?
Jakoś w tej dupie się urządzamy…
A przecież jeszcze da się wytrzymać,
Niech sobie ględzą aparatczycy;
Trzeba przetrzymać ciemniaka klimat –
Lepsza Holecka, niż komornicy!

Udowodniono za PRL-u,
Że przeżyć w takim marazmie da się;
Życie zbyt butne straciło wielu,
Pokorne stado zasię się pasie…

A że ta pasza mdła, monotonna?
Może i prawda, że trochę gówno;
Ale dla wszystkich ta pasza skromna,
Oraz dla wszystkich będzie po równo!

Znów pięknie rządzi pierwszy sekretarz,
I kumitetu telefon z nieba:
„Piosenka listę wygrała nie ta,
Już wy tam wiecie w radiu, co trzeba…”

A w telewizji partii uczeni
I dziennikarze zawsze „po linii”,
Udowadniają byt płaskiej Ziemi,
Stale gotowi wydajnie świnić.

Znowu zaborcze gnębią nas macki
Panświatowego syjonizmu,
Hydra podnosi łeb swój chwacki
Znów „niemieckiego rewanżyzmu”.

Węglarki tor szeroki znają,
Ale, że czasy ciut szalone,
Z węglem masowo zapieprzają
Tym razem jednak w drugą stronę.

Z partią i związki zawodowe,
Krzepi się siłą ich „prawica” –
Moce proletariackie, zdrowe,
A nie tam, panie, z banków „lewica”.

Wraca kult pięknej naszej przaśności,
Inteligencja przegniła drży,
Bo siłą naszej „prawicowości”
Są gusty ludu z miastek i wsi.

Lekarze, sędzie i profesury:
Lud prosty czuje, że to przygłupy
Wielka estyma dla wodza, który,
Im się dobiera wreszcie do dupy.

Intencje mamy w kulturze czyste:
Gdy piękny jeleń na rykowisku,
To zań dopłaci sam pan minister,
A nie zboczenia, że gorzko w pysku!

Pisać też wolno, co tylko chcecie,
Lecz nie antypaństwowe bzdury!
Ustrój najlepszy to będzie w świecie,
Co wykorzystać chce wróg ponury.

No i porządek. W gminie, w powiecie.
Także krytyka! Lecz – „konstruktywna”;
Musi być zgodna z partią, jak wiecie,
Inaczej zdrada to prymitywna.

Bardzo krzepiące optymizmem
W Dzienniku wieści urzędowe;
Jeśli coś gnębi wciąż ojczyznę –
Przez opozycję! A to przejściowe…

Zawroty głowy z tej radości,
Stamtąd najłacniej się dowiecie,
Czemu Europa nam zazdrości
I którzyśmy są znowu w świecie!

Słusznie tam tępią zgniły Zachód –
Ten konsumpcjonizm! Te zboczenia!
Przed gołą dupą w ciągłym strachu
Partia z Kościołem zło wyplenia.

Nie wszystko jeszcze, jako się pisze,
Podległo nacjonalizacji;
Słusznie podnoszą towarzysze:
W mediach wciąż brak unifikacji.

Mnoży się ludu tobie dostatek,
NBP pieniądz chyżo drukuje
I rychło patrzeć, jak to dla dziatek
Pieniądz w milionach się wyrychtuje.

Trudno się dziwić, że i to słyszę:
Do postkomuny taki wstręt mają
Niegdyś sprawdzeni już towarzysze,
Że się ochoczo w system włączają.

Tak Naród z Partią, Partia z Narodem,
Pod przewodnictwem partyjnych wieprzy,
Wabią z przeszłości znanym już smrodem…
Może już pora trochę przewietrzyć?

Chyba, że chcecie „nieznanych sprawców”,
Rządów ciemniaka z legitymacją,
„Jedynie słusznej prawdy” szubrawców,
Pałek i ZOMO z inwigilacją;

Chyba, że chcecie paszport z milicji,
Wtedy jest dobrze, jest wasza racja:
Wolności zbędnej swej – prohibicji
Znów „nasza mała stabilizacja”…

Wydarzenia - maj II_2020

  • Kategoria: Polityka
  • Simon
W związku z tym, że czas ucieka, a Taurus nadal nie może niestety zająć się „Wydarzeniami” z przyczyn od niego niezależnych, pozwalam sobie sklecić kolejne kalendarium pod jego nieobecność. A jednocześnie: Taurus, czekamy! Obyś wrócił jak najprędzej!


08.05.2020

Rafał Trzaskowski kandyduje na prezydenta Rzeczypospolitej. To już oficjalne. Kidawa została poproszona o usunięcie się w cień.
Szkoda mi Kidawy jako człowieka, bo kobietą wydaje się być sympatyczną. Ale, trzeba to bezstronnie przyznać, jako kandydatka na prezydenta nie podołała zadaniu. Jak powiedział ktoś z jej otoczenia: „była za dobra”. Przykro mi, ale to nie najlepsza rekomendacja na następne pięć lat, z czego jakiś czas współrządzenia z pozbawionymi sumienia wariatami.
Zastąpił ją Trzaskowski. Czy ma szanse? Po kilku dniach w sondażach okazało się, że idzie łeb w łeb z Kosiniakiem i Hołownią. Czyli nadal słabo. Ale któż wie, kto przejść może do drugiej tury?
Wybaczcie prywatę, wkręcę swoje zdanie: jeżeli żaden z tej trójki nie pójdzie po zwycięstwie sprzedać się Polskiej Zjednoczonej Prawicy Rzeczpospolitej – to dla mnie może być każdy z nich. Ale, znając przeszłość PSL, troszeczkę się boję o pryncypialność „tygryska”…
A co do Kidawy – Błońskiej? Zgadlibyście, kto ją najbardziej ukochał? Tak, tak, te pisowskie poczciwiny… Od tygodnia słyszymy, jak to ją źle potraktowano, jak to się nie godzi… Holecka prawie piany dostała w telewizji tfu!... publicznej, jak to tę biedną Kidawę potraktowano. Na ripostę posła PO, który stwierdził, że Szydło wywalono na kopach zaraz po bukiecie kwiatów od wodza stwierdziła, że Szydło chociaż kwiatki dostała.
Taki umysł. Pisowski.


10 – 12.05.2020

Sejm proceduje nad nową ustawą dotyczącą ordynacji wyborczej. W sposób nam już znany i sromotnie monotonny: innym tego rodzaju zgłoszonym przez opozycję ustawom nawet nie zdążono jeszcze nadać numeru sejmowego, a napisana na kolanie ustawa PiSu już jedzie przez sejmowy konwejer.  Marszałek Terlecki proceduje niczym Kuchciński za najlepszych lotów… znaczy dni. Żadnej dyskusji, żadnych wniosków, wyłączanie mikrofonu, czysto mechaniczny proces udowadniania opozycji, że zemsta jest słodka. Na dwadzieścia jeden poprawek opozycji, dość technicznych i obojętnych, powiedzmy to, ideologicznie, przyjęto… jedną. Lewicy.
Taka parodia parlamentaryzmu sprawiająca wrażenie, że sejm to już właściwie kwiatek do kożucha pewnego Jarosława.
Wrażenie być może byłoby mniej przygnębiające, gdyby posłowie opozycji, traktowani w tym procedowaniu jak śmieci, postanowili pokazać swoją niezgodę. Na przykład taki poseł Braun z Konfederacji, który został przez Terleckiego potraktowany tak, że gdyby był faktycznie nobliwym konserwatystą od kodeksu Boziewicza, na jakiego się pompatycznie kreuje – toby nie tylko głosował przeciw, ale być może jeszcze dał Terleckiemu w pysk. Na szczęście zwyciężyły obyczaje parlamentarne: Konfederacja pokazała, czym jest w istocie, głosując jak PiS, jak za panią matką. PSL i Lewica wstrzymały się od głosu – przeciw było tylko KO i troje posłów lewicy.
Rozumiem, że wszyscy są tymi wyborami zmęczeni. Ale czy aby pokazywanie PiSowi, że nadal może zachowywać się po bandycku – i to po takiej kompromitacji z wyborami – nie jest co najmniej nieroztropne?
Tak, tak, panowie: Kosiniak-Kamysz, Biedroń i Czarzasty. Skoro nie stać was nawet na symboliczny opór wobec nagiej przemocy w niszczeniu powagi sejmu – to jaka jest gwarancja, że wasz prezydent będzie odważniejszy?
Z ciekawostek: z dziejów pisiej hipokryzji, odc. 2345. Pan minister Szumowski oświadczył niedawno, iż wybory poprzez lokale wyborcze będą bezpieczne dopiero za dwa lata i dlatego właśnie koniecznie trzeba było przeprowadzić 10.05 wybory korespondencyjne. Po czym zagłosował za… mieszanymi. Nawet się nie wstrzymał.


12.05.2020

Wyborcza ujawnia aferę z maseczkami związaną z ministrem zdrowia Szumowskim. Okazuje się, że gówniane maseczki bez certyfikatów i atestów rząd zakupił poprzez brata Szumowskiego od ich wspólnego znajomego, instruktora narciarskiego, za pięć milionów złotych. A w tym celu powołano firmę, która istniała jeden dzień.
Czasem nie warto ruszać pewnych rzeczy kijem, o czym zawsze przestrzegali starsi na podwórku. A te dziennikarzyny ruszają. No i proszę:
„Dotacje dla firmy brata ministra Szumowskiego. Przekazano 74 mln zł
Państwowe dotacje i granty dla OncoArendi Therapeutics, firmy Marcina Szumowskiego, płynęły w ostatnich latach szerokim strumieniem. Pieniądze przyznawało m.in Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.”
[portal money.pl]

To już wiadomo, skąd to zmęczenie i oczy podkrążone. Z księgowości po nocach.
To jest naprawdę fenomen, ja nie wiem, czy to się nawet kiedykolwiek udało w jakimś państwie afrykańskim czy południowoamerykańskim: nie ma, no nie ma żadnej poważnej sprawy czy osoby w pisim państwie, za którymi nie stałaby jakaś afera. Mistrzostwo świata. Niezaprzeczalne. Gang Olsena zważywszy na to, jak prawdopodobnie skończą.


13.05.2020

Po trzech i pół dnia bezowocnych obrad, które – jak się okazało, obradami sensu stricto nie były ze względów proceduralnych, a okazały się dość nerwowym spotkaniem sędziów – „sędzia” Zaradkiewicz (został sędzią z poruczenia nowego KRS, więc tytuł jest dyskusyjny) przerwał „obrady” i zwrócił się do swojego protektora, Andrzeja Dudy, o zajęcie się regulaminem obrad.
Zaradkiewicz, jako nasłany przez prezydenta „komisarz” postanowił pokazać swą ideologiczną twardość i zrobił dokładnie to, co pisi robią od lat w sejmie, komisjach sejmowych i senacie. Postanowił mianowicie działać po bandycku, nie oglądając się na żadne formy przyzwoitości, bez trybu, sensu, prawa i taktu, za to podobnie skutecznie.
Pomysł okazał się karkołomny, ponieważ Zaradkiewicz postanowił wielokrotnie złamać prawo wobec kilkudziesięciu sędziów Sądu Najwyższego. I – ku jego zapewne zdumieniu, i zapewne także zdumieniu jego zleceniodawców – wyłączanie mikrofonów nie pomogło. Fanfary w reżimowych mediach o rzekomym postkomunizmie sędziów SN też nie.
Być może Zaradkiewicz nadal jest zdziwiony, ale teraz ma na to zdziwienie więcej czasu, albowiem został odwołany. Widzicie, towarzysze, atak przypuszczono zbyt szybko i bez przemyślenia. Ale to nie znaczy, że następnych ataków nie będzie, prawda?


12.05.2020

Andrzej Duda wywołał prawdziwą sensację biorąc udział w kampanii #hot16challnege2. Czy to był wyborczy Blitzkrieg? Powiedzmy tak: ci, którzy go do tego namówili, schowali się za ostrym cieniem mgły. Brak ojców sukcesu.


15.05.2020 – do chwili obecnej

Marek Niedżwiecki odchodzi z Trójki. A za nim: Piotr Metz, Agnieszka Szydłowska, Agnieszka Obszańska, Michał Olszański, Hirek Wrona,  Marcin Kydryński.
Na koniec odchodzi z Trójki Piotr Kaczkowski. Będący tam od 56 lat. Będący jej magicznym głosem. Z „Trujką” zrywają współpracę duże wytwórnie (np. Mystic Production) i artyści z Polski. Nie posłuchamy już tam w związku z tym Deep Purple, Pink Floyd, czy ziomala Podsiadło. A to pewnie nie koniec bojkotu. Jak wieść niesie, już jakieś pasmo musi prowadzić wicedyrektor. Może poratują Semka, Lisicki, Wolski i Pietrzak.

Co idzie za tymi, którzy odeszli, będąc zgodnie ze słowami Bartoszewskiego - przyzwoitymi? Zmasowany atak szachermacherowych trolli prostytuujących się za publiczne pieniądze: „Wreszcie te dziadki ustąpią miejsca młodym”, „Przecież to esbecja”, „Niedźwiecki to tajny agent o pseudonimie „Bera”.
Poznajecie? Tak, tak, to ten sam aktyw robotniczo–chłopski z ORMO i z pałami.

A co się stało faktycznie?

Kazik nagrał utwór „Twój ból jest lepszy niż mój” o wizycie pewnego Prezesa wszystkich Prezesów, który wjechał sobie na cmentarz limuzyną, kiedy wszystkim innym tego zakazano. Piosenka wygrała listę przebojów prowadzoną przez Marka Niedźwieckiego.
Dyrektor muzyczny Trójki, Piotr Metz, dostał od swojego szefa, Tomasza Kowalczewskiego,  SMS o trzeciej w nocy:
"Piotrze, dopilnuj aby piosenka o której rozmawialiśmy nie była na antenie".

Co było potem? Ano:
„Nieznany muzyk zarzucił Niedźwieckiemu łapówkarstwo
W niedzielę wieczorem portal TVP Info zrelacjonował wpis osoby przedstawiającej się jako Tomaldo Banjo. Użytkownik podawał się za muzyka zespołu Antyquariat i zarzucił Markowi Niedźwieckiemu branie łapówek za umieszczanie utworów na Liście Przebojów Trójki. W poniedziałek rano tekst usunięto, a następnie opublikowano jego zmienioną wersję.”
[onet.pl]

„Dyrektor Trójki: dokonano manipulacji przy liczeniu głosów:
"Szanowni Słuchacze, podczas elektronicznego głosowania nad Listą Przebojów Trójki w dn. 15.05.2020 r. został złamany regulamin i do głosowania wprowadzono piosenkę spoza listy. Nadto dokonano manipulacji przy liczeniu głosów oddawanych na poszczególne piosenki, co zafałszowało wynik końcowy" - napisał w sobotę w oświadczeniu Tomasz Kowalczewski, Dyrektor-Redaktor Naczelny Programu 3 Polskiego Radia.

[Regulamin taki nie istniał i nie istnieje. „Manipulacja” polegała na tym, że Niedźwiecki i współpracownicy usuwali głosy oddane masowo z jednego adresu IP. Bo zawsze było tak: jeden człowiek – jeden głos. Od lat osiemdziesiątych, kiedy Niedźwiecki odrzucał cztery z pięciu pocztówek z głosem od jednej osoby. Czy Kowalczewski to wie? Wie, ale trzęsie gaciami przed swoim szefem. A ten szef to:]

Agnieszka Kamińska prezes Polskiego Radia:

„Oskarżenia takie (o cenzurę - przyp. red.) są kłamliwe i niesprawiedliwe, gdyż to właśnie redakcja podjęła natychmiastowe działania, by odkryć prawdę i podać ją do publicznej wiadomości. Właśnie po to, aby słuchacze mieli poczucie i gwarancję, że głosowanie odbywa się w sposób absolutnie bezpieczny i uczciwy, w tej sytuacji jedynym słusznym rozwiązaniem było unieważnienie tego notowania przez dyrekcję Programu Trzeciego.”

I co, nie wierzycie? Jakże mogłaby kłamać, przecież jest na tym stanowisku partyjną nominatką z ramienia prawych i sprawiedliwych?
A, przypominam, szachermacherowa i telewizyjna szczujnia idą pełną parą, aż się paski grzeją, samo gęste idzie: „agenci”, „kodomici”, „esbecja”…

I po tym rozrzucie gówna wchodzi pan Metz w białym garniturze i mówi: dobry wieczór Państwu. Oto zdjęcie sms-a, jaki dostałem o trzeciej w nocy. O treści:

"Piotrze, dopilnuj aby piosenka o której rozmawialiśmy nie była na antenie".

Mają już swoje prokuratury. Mają już swoich, na razie znanych, sprawców, co wsadzają prezydentom miast noże w brzuchy. Mają propagandę. ZOMO na Placu Zamkowym.
I mają też cenzurę.

Tak. To MUSI być Polska JEGO marzeń…

Pieśń zła

  • Kategoria: Polityka
  • Simon


W tym W tym tygodniu wszyscy niewątpliwie pragnęlibyśmy posłuchać piosenki p. Koracza o zdrowiu:

https://www.youtube.com/watch?v=EskcNN8YtL4

Niestety, obecnie jest to niemożliwe z uwagi na gościnne występy p. Koracza w Ułan Bator. W związku z tym autor niniejszego „wieczoru z tysiącem atrakcji” skupił się na znalezieniu innego utalentowanego artysty, który mógłby twórczo zinterpretować dzisiejszy program. W trakcie poszukiwań nastąpiło olśnienie, z nagłością gromu, oświeceniem błyskawicy - tak, ciągle mamy ten talent w podświadomości, by wypełzł w odpowiednim czasie:

https://www.youtube.com/watch?v=itvOrUaeOXk

Pan Cwynar! Czy się zgodził? A jakże:

https://www.youtube.com/watch?v=ygfOBGRrdPE

Zapraszamy pionierów dobrej zmiany na godziwą rozrywkę dla ludzi pracy! Wsiegda gotow!

 
Śpiewogra XXIII
pt.: „Ciężka jest służba trolla”



Tyle roboty jest w propagandzie,
Płacą od posta wszak dość malutko,
Trzeba specjalnej tu mentalności,
By taką tanią być prostytutką.

Wszędzie anarchia, a kraj się wali,
Płonąć zaczęły Polakom łóżka;
K..rew nie zbrakło, co się sprzedali,
By władza była w rękach staruszka.

To nie raz pierwszy w dziejach podłości:
„Honor!”, „Ojczyzna!” – drą się półgłówki,
Nadęcie bredzą o swej „polskości”,
Gdy ją sprzedali za dwuzłotówki.
 
KURTYNA
 
Śpiewogra XXIV
pt.: „Antypolskie knowania”



występują:
Grupa Bildenberg, George Soros, Światowy Kongres Żydów, przedstawiciel Reptilian, Najjaśniejszy z Illuminatich, Angela Merkel, Donald Tusk, masoni, cykliści, antypapież, tajny szef organizacji LGBT i Światowa Rada Wegetarian do spraw Klimatu.

motto: „Idźmy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja”


A. Merkel: Witam zebranych na comiesięcznej konferencji o tym, jak zaszkodzić Polsce i Polakom. Przypominam, że nasz główny i podstawowy cel, czyli robienie Polakom na złość, cierpi ostatnio ze względu na ogólną trudną sytuację światową związaną z koronawirusem i kryzysem gospodarczym. Ale zwracam się do was, panie, panowie i jaszczury: trudności w realizacji programu nie są przecież powodem, aby zarzucić jedyne, co nas tak naprawdę kręci, czyli szkodzenie Polsce. Co więcej, Mensch, my powinniśmy tę sytuację wykorzystać! Co macie państwo do powiedzenia?!

Przedstawiciel Reptilian: Przyznaję się, że popełniliśmy błąd. Koronawirus miał brać tylko Polaków, a bierze całą populację. Technicy starają się już naprawić błąd, ale powoli to idzie. Próbujemy troszkę przerzedzić Polaków masztami 5G, ale na to też trzeba czasu.

D. Tusk: Ja chciałem wtrącić. Ad vocem. Sabotażysta tu jest i to bynajmniej nie ja! Kto dał Polakom do ręki tajną technologię aluminiowych czapeczek?! Teraz już wiedzą…

G. Soros: Pewnie sami na to wpadli. Przecież są tak przebiegli! Finansuję szczepionki, ile wlezie, czipów tam nawkładałem, jak w kaszę skwarków – i nic! Proszę przedstawiciela Światowej Rady Wegetarian do spraw Klimatu, aby zaznajomił państwa z najnowszymi ustaleniami…

Przedstawiciel Światowej Rady Wegetarian do spraw Klimatu: Sprytni są skubańcy, sprytni. Próbowaliśmy wiatraków, ale połapali się w naszych lewackich planach… Dalej palą węglem, psiekrwie, na nasz pohybel. Jak mamy marzyć o depopulacji Polaków, jak oni węglem palą i oponami, ja się pytam?! Tylko odporność stadną wzmacniają…

Tajny szef LGBT: Na naszym odcinku też kiepsko. Mamy tam swojego agenta, na prezydenta nawet startuje. Ale Polacy go stopują, przejmując kolejne instytucje państwowe za pomocą konserwatystów – na przykład ostatnio Sąd Najwyższy przejął na parę dni niejaki Zaradkiewicz. A w ogóle całym krajem rządzi Kaczyński, a wiecie, jak on jest prorodzinnie i prokobieco nastawiony. Co poradzisz? To takie wstecznictwo! Nie dajemy rady!

A. Merkel: No ja widzę, że słabo coś wszystkim idzie! To tak nie może być, verdammt! Ja wiem, że przeciwnik jest twardy i przebiegły, ale nie możemy przecież, po tysiącu lat wysiłków całego cywilizowanego świata, dać Polakom spokoju! W przeciwnym razie wreszcie zorientują się, kim naprawdę są i zapanują nad światem! To cud, że jeszcze nie zauważyli swojej naturalnej przewagi! Każdy Niemiec już dawno by zauważył, że gdyby wszyscy Niemcy znali się na polityce, sporcie, sztuce, medycynie i w ogóle wszystkim, to byliby Uebermenschami! Ci  cholerni Polacy w końcu to zauważą, a wtedy biada nam! Wystarczy, że Francuzów nauczyli jeść widelcami i popatrzcie, jak się teraz żabojady wywyższają! Herr Tusk!

D. Tusk: Słucham!

A. Merkel: Proszę sofort jechać do Polski i przedyskutować z szefostwem PO plan depopulacji kraju! Niech pan pamięta, liczymy na pana!

D. Tusk: Jawohl!

A. Merkel: Zamykam posiedzenie. Następne za miesiąc o tej samej porze i w tym samym bunkrze. Aufwiedersehn!
 
KURTYNA



Czy mogłoby zabraknąć rebusu? Tej intelektualnie wciągającej rozrywki, która ma już w serii niniejszych wieczorów pewien powab tradycji? Oczywiście, że nie!





Czy zgadliście może, o jakiego polityka chodzi? Jeśli tak, cieszcie się i radujcie, albowiem staje przed waszymi pożądliwymi oczami niebagatelna nagroda! Oto:

Tysiąc kart wyborczych odpowiednio wypełnionych przez samego szanownego pana Prezesa!
Zwycięzcom, którzy wyślą prawidłowe odpowiedzi wraz ze swoim PESELEM, numerem konta i pinem do tegoż – prześlemy nagrodę w świeżutkim pliku PDF, gotowym do wydrukowania!

A teraz clou, gwóźdź programu, Perła Północy, egzystencjalie wyuzdany Paryż Wschodu i Wenecja ócz płynących wzruszeniem, czyli wstrząsający moralitet pt.:

 
Pieśń zła


motto:
„Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, to byśmy nigdy niczego nie mieli".
Jarosław Kaczyński


Od lat to tysięcy tak samo się plecie,
Że się cel pojawia doprawdy przesłodki;
W każde tysiąclecie, półwiecze, stulecie,
Ku jego sięgnięciu wszystkie dobre środki.

Że parę milionów z głodu poumiera
Albo się obetnie moc głów na szafocie?
Zawsze niska to cena, gdy nieba otwiera
Przyszłość, jakże świetlana, w której szczęścia krocie!

Trzeba tylko troszkę, troszeczkę nabroić,
Ludzkość bowiem oporna szczęściu się wydaje,
Troszeczkę ogarka i diabłu odkroić,
A na tej już Ziemi przed nami są raje.

Postęp ma swą cenę, a być małostkowym,
To odebrać potomnym cel ziszczony, słodki.
Rewolucji porządzić duch musi surowy,
Zatem to oczywiste: cel uświęca środki.

Czym takie przewiny, skoro idzie era,
Co swą wspaniałością takie winy zmaże;
Trzeba i moralność dać w ofierze nieraz –
Czemu by inaczej w „Polsce naszych marzeń?”

Dla szczytnego celu, co w zasięgu ręki
Damy troszkę Złemu raciczką pogmerać;
Te inteligenckie odrzućmy już jęki;
Cel uświęca środki, więc o co się spierać?

Polskę NASZYCH marzeń to my wprowadzimy,
A więc nic się złego po drodze nie stanie,
My patrioci sól ziemi wszak tej stanowimy
I mamy o sobie jak najlepsze zdanie.

Cała reszta zboczeńcy, zdrajcy i lewacy;
Postkomuna, agenci, przechrzty i masoni.
To my, a nie oni, prawdziwi Polacy,
Parszywi ich dziadkowie - nawet gdy nie oni.

Ma zatem „prawdziwy Polak” obowiązki lube,
Na świństwa wrogom ojczyzny patriotyczny placet;
Piotrowicz antykomunista, a Wałęsa ubek,
A Geremek przerabiał patriotów na macę.

Tępiąc wrogi element otwarcie rzec można:
To opatrzność sprawiła – wreszcie nas balszoje!
Kłamstwo, potwarz, oszustwo rzecz słuszna i zbożna,
Gdy to zacni patrioci lepią państwo swoje.

A kiedy już nadejdą nieba szczęśliwości,
Gdy po wodza prawicy pisi siędą święci,
W patriotyczno – rasowej homogeniczności,
Swą moralną wyższością jak zwykle nadęci;

Jakoś zwolnić wszak diabła nadal nie na czasie,
Bo panteon pisich, czystych jak lelija,
Że odróżnić ich wcale od siebie nie da się
I przewidzieć – dla władzy który z nich zabije.

Lecz, sen mara, kochani, jeszcze nie ten etap,
Teraz diablę stroją piórka konieczności;
Sprawdza charaktery rewolucji przetak:
Który twardszy towarzysz w swej pisowatości?

Który wodzu posłuszny i kośćca wyzbyty,
Który mu powolny duszą swą i ciałem,
Który funkcjonariusz zmian jest wyśmienity
(„Ja tylko rozkazy przecież wypełniałem”)

Który da paluszek. Eee tam… paznokietek…
Malutkie ustępstwo. Toż to nic takiego!
Wśród moralnych drobiażdżków dziesiątków i setek
Hartuje się nędznik. Zdolny do wszystkiego.

Nagle osaczony przez swoje świństewka,
Moralne koncesje, wyjątki sumienia:
Wódz haka użyje i nie drgnie mu brewka,
Nie darmo tę duszę zawczasu wyceniał.

No, o co drzeć koty, o co te afery?
O jakichś tam sędziów niezaprzysiężenie?
Gdy imię nasze „czterdzieści i cztery”,
Śmieszy nas tylko tych sędziów pierdzenie.

Że pani magister się nie nadaje?
Nie święci przecież lepią trybunały.
Nie tylko towarzyska: jeszcze Wódz się naje:
I kucharka porządzi w państwie doskonałym.

Kasta nam tu w oczy kłuje kodeksami.
Bez wyroku łaska – rzecz dla Partii zdrowa;
A niech się podetrą prawem, ustawami:
Wyręczanie sądów – konieczność dziejowa.

Nie dość, że wyroki przeciw rewolucji –
Denerwują Wodza. Więc ignorujemy.
Bierzemy co przydatne tylko z konstytucji.
Nie jesteśmy głupi, nie wydrukujemy!

My jesteśmy gotowi żyć partyjnym czynem,
Nie gnijemy w prawnym imposybilizmie
I przed wyborami, choćby na godzinę,
Ordynację zgwałcimy w koniecznym sadyzmie.

Rozrządzimy budżetem przed Jarkiem ze strachu,
Bez żadnego trybu – milionów, aż miło;
Niepotrzebne karty jak krew wsiąkną w piachu,
A bo, co to, nasze? W biednych nie trafiło.

(I o to chodziło, by był umoczony,
A pomyślność Partii gwarancją dla niego,
By przez głupie sądy nie był zaskoczony,
Służył swemu władcy aż do upadłego).

A więc duśmy sądy, niszczmy demokrację,
Z uśmiechem do gęby fałszywie klejonym:
Teraz „zwykły poseł” już zawsze ma rację,
Choćby w swych pomysłach zdawał się szalony.

Dla władzy, pieniędzy – dostali kaganiec,
I sny niespokojne, i wstydu się najeść.
Sprzedaliście dusze, panowie i panie –
Bo diabeł, moi drodzy, za darmo nie daje…

Wydarzenia - maj I_2020

  • Kategoria: Polityka
  • Simon
Tym razem „Wydarzenia” będą wyglądały nieco inaczej. Ze względów niezależnych od niego Taurus nie może niestety zamieszczać na razie swoich „Wydarzeń”, w związku z czym tym razem ja wrzucam kalendarium, dotyczące w istocie tylko jednej sprawy.
Będzie ono wyglądało inaczej, bo ani nie potrafię, ani nie chcę zastępować Taurusa w jego cennych podsumowaniach czasów paranoi. Zatem „Wydarzenia” nieco inaczej i z wielką nadzieją, że Taurus wróci jak najszybciej!


Retrospekcje zamierzone, albowiem bardzo rzutują na czas obecny:

22.10.2013

Pawłowicz nazwała taki rodzaj oddawania głosu "istotnym problemem", opisując go jako "niekonstytucyjny" - Projekt jest bardzo niebezpieczny, gdyż narusza podstawowe standardy i wartości dotyczące wyborów, a przede wszystkim zasadę bezpośredniości i tajności, tworząc realne zagrożenie odtajnienia głosu w drodze do wyborczego "pudła" i sfałszowania go w tym czasie - stwierdziła, dodając, że za większą powszechność głosowania nie można zapłacić innymi (tj. wyżej wymienionymi) zasadami.
„Głosowanie korespondencyjne poprzedzone jest udostępnieniem pakietu wyborczego, co stworzy groźbę handlu tymi głosami i skupowania ich w dużych ilościach. Można te głosy skupować 46 proc., które zwykle nie chodzą na wybory, a za piwo czy 50 zł chętnie swój głos odstąpią [...] To może dotyczyć kilku, nawet kilkunastu procent głosów, co może zaważyć na ostatecznym wyniku głosowania” - kontynuowała, dodając, że ten tryb "naruszy uroczysty charakter głosowania".
 - To jest święto demokracji, a taki sposób głosowania sprowadzi to do banału przesłania PIT-u drogą pocztową - oceniła. Jej zdaniem wydłużone o kilka dni głosowanie da więcej czasu na "manipulację wynikami wyborów". Na koniec oświadczyła:
- Choćby z tych powodów, o których mówiłam, propozycje PO są sprzeczne z konstytucją, naruszają podstawowe zasady głosowania. Argument powszechności nie jest najważniejszy, a możliwość manipulowania znacznie większa, dlatego uważam, że nie powinniście państwo tego w ten sposób procedować”.
[Radio Zet]

04.12.2017

„Wokół niepełnosprawnych i ich korespondencyjnego głosowania rozgorzał spór pod koniec 2017 roku. Prawo i Sprawiedliwość chciało wtedy zlikwidować tę możliwość.
4 grudnia 2017 roku komisja nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa wyborczego, przegłosowała likwidację głosowania korespondencyjnego. Przeciwko opowiadała się opozycyjna część komisji, Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar i przedstawiciele środowiska osób niepełnosprawnych. Padały argumenty o dyskryminacji, wykluczeniu i odbieraniu niepełnosprawnym prawa do głosowania.
Prawo i Sprawiedliwość przekonywało wtedy, że to krok ku wyeliminowaniu fałszerstw wyborczych. - Głosowanie korespondencyjne jest ogromną dziurą w systemie wyborczym, umożliwiającą absolutnie nie do wykrycia przeprowadzania procedury skupu głosów. O to nam chodzi - tłumaczył Marcin Horała w grudniu 2017 roku, ówczesny zastępca przewodniczącego komisji i poseł PiS.”
[TVN 24]

29.03.2020

„Uważamy że w tej chwili nie ma rzeczywiście podstaw do tego, żeby te wybory [prezydenckie] przesuwać, a to taki dramatyczny ruch pani marszałek [Małgorzaty Kidawy-Błońskiej], której wyraźnie nie idzie w tej kampanii wyborczej” – stwierdził Jacek Sasin w rozmowie z Robertem Bernatowiczem w „Gościu Wydarzeń” Polsat News.

01.04.2020

Jednocześnie oświadczył [J.Sasin], że wybory 10 maja się odbędą, bo tak wynika z konstytucji i „nie ma żadnej możliwości, żeby to zmienić”.
- Nie można wprowadzić stanu wyjątkowego tylko po to, żeby przesunąć wybory. Na tę okazję (stanu epidemii, PAP) są już przepisy, które stosujemy - ustawy o zagrożeniu epidemiologicznym. Całkowicie to wystarcza, żeby te wszystkie restrykcje wprowadzić - zaznaczył.
Dopytywany powtórzył, że wybory się odbędą, bo to jest konstytucyjny zapis, którego nie można złamać.

03.04.2020

„Nie ma przesłanek do wprowadzenia stanu nadzwyczajnego i nie ma możliwości odłożenia wyborów” - Jarosław Kaczyński zdecydowanie podtrzymuje chęć przeprowadzenia wyborów prezydenckich w majowym terminie. Jego zdaniem opozycja ocenia swoje szanse jako niewielkie, dlatego chce odłożyć wybory.

16.04.2020

„W piśmie skierowanym do zarządu Poczty Polskiej datowanym na czwartek szef rządu pisze: Polecam Poczcie Polskiej realizacje działań polegających na przygotowaniu do przeprowadzenia wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym. […] Po co to pismo? Jeśli rząd chce 11 lub 17 maja przeprowadzić prezydenckie wybory korespondencyjne to poczta musi działać teraz, w przeciwnym razie nie zdąży, Sama z siebie nie mogła wydać na te przygotowania ani złotówki, bo nie ma jeszcze uchwalonej ustawy o powszechnych wyborach korespondencyjnych. Gdyby prezes Poczty Polskiej zrobił to sam z siebie to odpowiadałby za niegospodarność. Teraz dostał jednak usprawiedliwienie – oficjalne polecenie od szefa rządu”
[RMF FM]

20.04.2020

Wybory prezydenckie są niezbędne i muszą się odbyć 10 maja - oświadczył wicepremier Jacek Sasin.

22.04.2020

J. Sasin:
„Wybory prezydenckie rozpisane są na 10 maja, do tej daty się przygotowujemy, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych już rozpoczęła druk kart wyborczych, dzieje się to na podstawie decyzji premiera wydanej na podstawie ustawy "antyCovidowej"
"Ale nie zakładam, że takie działania będą podejmowane, wybory są rozpisane na 10 (maja), ta data nas dzisiaj obowiązuje, do tej daty się przygotowujemy. Nie ma żadnej konstytucyjnej możliwości, żeby przesunąć te wybory na dalszą datę (...). Konstytucja wymaga od nas, żeby wybory odbyły się w maju" - powiedział Sasin.
"Wybory są ogłoszone na 10 maja (...) to po prostu jest fakt"

Mateusz Morawiecki:
Bezpieczeństwo wyborów korespondencyjnych jest do takiego stopnia wyśrubowane, że ja naprawdę uważam, że to jest najbezpieczniejszy sposób przeprowadzania wyborów - stwierdził szef rządu. - Dlatego dodatkowe ozonowanie kopert, dezynfekcja, pełna ochrona fizyczna osób, które będą roznosiły koperty, a następnie ok. 30 tys. skrzynek, które będą następnie pełniły funkcje urn. Będą te skrzynki zbierane do komisji wyborczych i tam w warunkach w pełni sanitarnych, będą one (głosy - red.) liczone - tłumaczył.
- Jestem przekonany, że to będzie taki sposób przeprowadzania wyborów, który będzie najbardziej bezpieczny z dotychczasowych – ocenił Morawiecki, cytowany przez portal 300polityka. Zaznaczył, że „wybory w maju są wyborami absolutnie koniecznymi”. - Zobowiązuje nas do tego konstytucja - mówił.
- Ci z państwa, którzy słuchają jakichś innych refleksji, chciałbym, żeby wzięli pod uwagę to, że to w konstytucji polskiej jest zapisana data, w której te wybory mogą się odbyć. Nie wcześniej niż, i nie później niż. W tej dacie my zamierzamy przeprowadzić te wybory prezydenckie. Proces demokratyczny musi się odbywać. Nie wiadomo jak długo będzie koronawirus będzie z nami i stąd najmądrzejsza decyzja z możliwych, żeby wybory odbyły się w sposób korespondencyjny - powiedział Mateusz Morawiecki.

25.04.2020

„to właśnie minister aktywów państwowych od wielu tygodni, niemal codziennie gościł w mediach i opowiadał o przygotowaniach do wyborów 10 maja. – Nie dopuszczam myśli, że może do nich nie dojść – zapewniał Sasin dziennikarza WP w programie "Tłit" 25 kwietnia”

27.04.2020

Jacek Sasin podkreślił, że zgodnie z decyzją marszałek Sejmu, wybory prezydenckie powinny odbyć się w niedzielę 10 maja. - Ta data obowiązuje. Nie ma w tej chwili żadnego zgodnego z konstytucją mechanizmu, żeby te wybory mogły być przeniesione - dodał wicepremier.

Marszałek Terlecki:
Terlecki był pytany w TVP Info, jaki jest najbardziej realny "na dziś" termin przeprowadzenia wyborów prezydenckich.
- To oczywiście 10 maja, z takim znakiem zapytania, czy o tydzień później nie będzie to wskazane ze względów organizacyjnych. Ale póki co, trzymamy się tego terminu 10 maja - odpowiedział wicemarszałek Sejmu.

28.04.2020

Marszałek Terlecki:
– Przekonamy się 7 maja. Jest większość, tylko jak wypadnie głosowanie - komuś się zatnie komputer, komuś wyłączy się światło, ktoś się pomyli - no zobaczymy – odparł pytany o tę kwesię. – Na razie wybory 10 maja – dodał.

05.05.2020

Marszałek Sejmu mówiła, że 10 maja nie jest ostatecznym terminem dla tegorocznych wyborów prezydenckich i że zgodnie z Konstytucją mogą się one odbyć do 23 maja. Jak podkreśliła, wynika to z konkretnych artykułów ustawy zasadniczej.
- Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej mówi o tym, że są jeszcze inne terminy. Termin 10 maja nie jest terminem obligatoryjnym i nie jest terminem jedynym. Konstytucja mówi o tym w artykule 128 ustęp 2, że marszałek ogłasza termin wyborów na czas nie dłuższy niż sto dni i nie krótszy niż 75 dni przed zakończeniem kadencji urzędującego prezydenta. Ten 75. dzień wypada na dzień 23 maja - podkreśliła Elżbieta Witek.
Marszałek Witek odpowiadała też na wątpliwości dotyczące tego, że 23 maja wypada w sobotę, a wybory zawsze odbywały się w dzień wolny od pracy. Jak mówiła, ustawa o PKW nie zakazuje jednak marszałkowi zmiany tego terminu.
- Oczywiście ustawa o Państwowej Komisji Wyborczej precyzuje, że jest to dzień wolny od pracy, ale nie mówi nic absolutnie o tym, żeby marszałek nie mógł zmienić tego terminu w sytuacji, kiedy wybory nie mogłyby się z różnych powodów, niezależnych od marszałka Sejmu, czy od kogokolwiek, nie mogłyby się odbyć - mówiła Elżbieta Witek.

06.05.2020

W telewizji debata prezydencka. W czasie jej trwania dwóch Jarosławów – Gowin i Kaczyński – postanowiło sobie zostać dwuosobowym źródłem stanowionego prawa i stwierdziło, że – iiiii tam, kochani. Wyborów 10.05 jednak nie będzie. A Sąd Najwyższy w swojej zaradkiewiczowej niezawisłości ma wydać w tej sprawie wyrok, jaki przewidują źródła – Jarosławowie.
Ta arbitralna decyzja spowodowała lawinę kolejnych wątpliwości konstytucyjnych i całą masę pytań w rodzaju: a czy  dotychczasowe podpisy ważne? A czy sześć miesięcy bez zmiany zasad przed wyborami będzie zachowane? A czy, jak korespondencyjne, to czy też mieszane? A co z wydrukowanymi kartami – za, bagatela – najmniej kilkanaście baniek - jeśli zgłoszą się nowi kandydaci?
I najważniejsze: CZY MYŚMY WSZYSCY JUŻ NIEODWRACALNIE ZWARIOWALI I CZY TO JEST WRESZCIE TA WYMARZONA POLSKA MARZEŃ JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO?

Debata się skończyła:
Biedroń pytany w Polsat News, jaka była jego pierwsza reakcja po oświadczeniu Kaczyńskiego i Gowina, które mogło być upokorzeniem głowy państwa opowiedział, że widział reakcję Andrzeja Dudy na informację o porozumieniu dotyczącym wyborów, ponieważ w momencie jej ogłoszenia razem z prezydentem wychodzili ze studia telewizyjnego po debacie wyborczej.
– To nie była uśmiechnięta twarz, to była przerażona twarz człowieka, który jest zdruzgotany, który jest traktowany jak marionetka, otrzymuje naprawdę straszną i złą wiadomość – powiedział Biedroń.

07.05.2020

Jakie były koszty druku pakietów wyborczych? WIEM, natomiast nie mogę tego po prostu powiedzieć - mówił Sasin. Jak stwierdził, takiej informacji udzieli, "w momencie, gdy dojdzie do zawarcia stosownych umów" między MSWiA a PWPW oraz ministerstwem aktywów a pocztą. Dzisiaj trwają negocjacje na ten temat - tłumaczył.
Fundusze według niego nie zostały zmarnotrawione. Nie będą to pieniądze zmarnowane, bo będą to materiały wyborcze, KTÓRYCH UŻYJEMY W WYBORACH, DO KTÓRYCH DOJDZIE - przekonywał.
[RMF FM]

10.05.2020

Wybory odbywają i nie odbywają się jednocześnie. Jest cisza wyborcza, której nie ma. Po niej PKW ogłasza, że zakończył się proces wyborczy i nie dał wyniku. Z czego wynika oczywiście dla PiS, że się nie zakończył i dotychczasowe podpisy zebrane przez kandydatów, a także sami kandydaci są nadal w grze, która się zakończyła, ale trwa. Aby to było możliwe, SN musi się wypowiedzieć o tym, że wybory były nieważne. Co prawda NIE MOŻE TEGO ZROBIĆ, bo może decydować tylko o nieważności wyboru prezydenta w stosunku do dokonanego wyboru jakiejś osoby. Ale jakoś się na to zaradkiewiczuje, prawda?

11.05.2020

„NIE MAM TAKIEJ WIEDZY, trzeba zapytać PWPW - mówił w Radiu Plus Jacek Sasin, gdy został zapytany o koszt przygotowania wyborów 10 maja, w tym m.in. drukowania kart. - Ja w tym procesie akurat nie uczestniczyłem. Pan premier, zlecając PWPW druk kart, kierował się głęboką odpowiedzialnością za państwo - mówił wicepremier i minister aktywów państwowych.”

[Onet]

Zdaje się, że do kogoś powoli trafia, że został wystawiony przez umiłowanego przywódcę. I może beknąć nie przed żadnym Trybunałem Stanu, ale po prostu karnie. Więc zaczyna się spychologia: to nie ja, to Morawiecki. Ja tylko wypełniałem rozkazy... Kolejny naiwny... Wódz nie podpisuje papierków, wódz jest od strategii :) Od papierków są tacy, o których potem się robi konferencje w prokuraturze...

12.05.2020

Polska Zjednoczona Prawica Rzeczypospolitej proceduje  poprawki do ustawy w sprawie wyborów prezydenckich. W swoim stylu: podobna ustawa autorstwa KO nawet nie dostała jeszcze numeru sejmowego, a tu już byle szybciej i z wieloma niewiadomymi kolanem będą bubla przepychać pisi marszałkowie sejmu Witek i Terlecki. Nie ma nawet pozorów praworządności w sejmie: Terlecki robi wszystko, aby sejm upodobnić do tego PRLowskiego albo sejmu niemego. Bez wstydu, żenady, rumieńca. Boją się. Teraz zrobią już wszystko.
Bubel, jak bubel, ale cwane gapy nie zapomniały dodać odpowiedniej dawki smrodu: owszem, mogą pojawić się nowi kandydaci, ale ich wsparcie z budżetu będzie wynosiło o 50% mniej, niż już zarejestrowanych kandydatów. Za to już zarejestrowani – z głupia frant – dostaną 150%.
Chodzi, wicie towarzysze, o tę równość wyborów, bo jakoś te kwoty nierówne? Ależ nie, chodzi o to, żeby KO nie zmieniło Kidawy. A gdyby chciało… No cóż, to jeszcze dodajmy, że marszałek Witek będzie mogła sobie dowolnie przesuwać termin wyborów. Że to niekonstytucyjne? Ale prawe i sprawiedliwe!
Czegoś się nierząd nauczył? Jak widać z powyższego może tego, że trzeba być jeszcze bezczelniejszym w łamaniu konstytucji, jeszcze bardziej chamskim w niszczeniu jakichkolwiek proporcji i w nachalnej nieuczciwości i jeszcze więcej propagandy trzeba pompować w telewizji „publicznej” i Internecie.
I w rzeczy samej: trolle dwoją się i troją wg przekazu dnia, iż to… opozycja storpedowała wybory.


Krótko podsumujmy:

- PiS przez lata robi wszystko, żeby nie było żadnych głosowań korespondencyjnych, bo to będzie możliwość fałszerstw wyborczych;
- przychodzi klęska żywiołowa w formie pandemii, w związku z czym PiS wprowadza wszelkie ograniczenia praw obywatelskich związane ze stanem klęski żywiołowej BEZ WPROWADZENIA TEGO STANU;
- a to tylko dlatego, że gdyby taki stan wprowadzono, Prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Gersdorf, zajmowałaby stanowisko 90 dni dłużej. To jest jednakowoż nie na rękę zwykłemu posłowi. No, do strategii mu nie pasuje, co zrobisz?;
- o tym, że jedyne zgodne z konstytucją działanie w sprawie wyborów prezydenckich, to wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, mówią: sędziowie SN, prezes Małgorzata Gersdorf, wszyscy byli, a żyjący prezesi Sądu Najwyższego, byli szefowie Państwowej Komisji Wyborczej, wszyscy byli prezydenci i premierzy, Senat, Rzecznik Praw Obywatelskich, niezależne organizacje sędziowskie, cała opozycja niezależnie od koloru i OBWU. Generalnie wszyscy święci i wszelka żywioła.
Co zwykły poseł na to? No, do strategii mu nie pasuje – co zrobisz?
- W związku z czym pojawia się nagła i nieodparta potrzeba przeprowadzenia wyborów korespondencyjnych – tak, tych, o których tak wdzięcznie mówiła poseł Pawłowicz. Chociaż nie, nie tych, bo tu w zasadzie chodzi o jakąś dziwaczną imprezę pocztową. Wybory będą równe – więc jedynie Andżej prowadzi kampanię wyborczą; tajne – więc mamy wkładać PESEL razem z głosem do koperty; powszechne – więc nie zagłosują Polacy za granicą i są bezpośrednie, więc będą animowane przez listonoszy, a ich wyniku bynajmniej nie poda PKW, bo została od ich organizacji odsunięta.
- W związku z tym nastaje wszechobecny burdel z fajerwerkami w dupie – druk kart wyborczych, które potem walają się po ulicy; a jakie będą urny – przezroczyste czy pocztowe, a kto będzie sprawdzał dowody i czy w ogóle, a jak zagłosują Polacy za granicą, a co ze skrzynkami pocztowymi, a czy karać za ich nieposiadanie, a czy karać za zniszczenie karty, a czy tak wybrany prezydent będzie uznawany za granicą i czy nie grozi nam za to wyrzucenie z UE – czyli znów:  CZY MYŚMY WSZYSCY JUŻ NIEODWRACALNIE ZWARIOWALI I CZY TO JEST WRESZCIE TA WYMARZONA POLSKA MARZEŃ JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO?
- Po czym szanowny pan Jarosław Gowin poniewczasie chyba się zorientował, co się dzieje – choć, przyznacie kochani, niezmiernie późno obudził się, biedaczek. I postanowił wierzgnąć umiłowanemu przywódcy, za co prawdopodobnie rychło straci polityczną głowę.
W telewizji rzewnie nawija sobie ze swoim pucułowatym wdziękiem nasz miłośnik TIK – TOKA i dissów, a tu umiłowany przywódca nadąsał się i ostatecznie napierdział na: konstytucję, swojego Adriana, Sasina z Morawieckim, którym grozi kryminał, wydrukowane miliony kart wyborczych, na samorządowców, którzy z głupia frant mieli przekazać dane wrażliwe obywateli na jakiś anonim z poczty, cały wielomiesięczny wysiłek propagandowy pisich polityków i trolli, nerwy i powszechny wkurw obywateli III RP, pseudodecyzje ministra Szumowskiego, Pocztę Polską i jej nowego, politycznego szefa, marszałek Witek i generalnie na ten niegrzeczny świat, który go nie posłuchał, więc niech się szykuje na jeszcze większego focha i na jeszcze większą zemstę.
Zatem od 12 maja pichci się kolejny pomysł umiłowanego przywódcy.

Tak. To musi być ta Polska JEGO marzeń.

Obrażajo!

  • Kategoria: Polityka
  • Simon


Oto kolejna odsłona zubożonej rozrywki wodewilu czasów pandemii. Ale nie traćmy ducha! Duch w narodzie żyje! Nie poddamy się łatwo! Posurfujemy na tarczy ku wyborom pocztowym!
Albowiem radzić sobie trzeba. Skoro nie da się sprowadzić szampana i roznegliżowanych tancerek z Moulin Rouge, poprzestaniemy na nie mniej wysmakowanych Sovietskoje Szampanskoje i gości przez videokonferencję. A goście to nie byle jacy!
Nasz program odśpiewają dziś w grobowo przezabawny sposób chóry żyjących jeszcze bohaterów Wielkiej Radzieckiej Wojny Ojczyźnianej i laureatów Moskiewskich Spartakiad! Niespodzianka, Ueberraschung, surprise, sorpresa! Przez videołącza! I aparaty tlenowe!
A zatem patrzcie i podziwiajcie (refreny śpiewa Włodzimierz Iljicz z płyty gramofonowej wyrytej w wosku i umieszczonej pieczołowicie w wiadomym mauzoleum):

 
ŚPIEWOGRA XXI
pt. „CDT”, czyli – Centrala Dystrybucji Trolli


występują:
reporter: (R)
szef regionalny na kondominium rosyjsko – niemieckie, wiceminister Szachermacher (S)

fragment

R: Ależ panie wiceministrze, to jest niebywałe! Ten rozmach, ta kubatura elektronicznej infrastruktury! Muszę przyznać, że zarządzanie tym biznesem wygląda na bez zarzutu, ale jednak trudne. To chyba przedsięwzięcie masowe?
S: Powiem skromnie, że tak. Widzi pan, ta farma, to jest tak na ze dwa tysiące sztuk, chów ciągły, posty od kupra po dwanaście na kwadrans, a po odliczeniu amortyzacji z programów unijnych  - faktycznie za grosze. A to tylko jedna z wielu farm.
R: Unijnych?!
S: No tak. To jest rządowy program informatycznego ożywienia regionów zapóźnionych gospodarczo. Praktycznie wychodzi na to, że jak ja mam post taki średniowartościowy, powiedzmy „Kiedy haniebny marszałek koperta przyzna się do swoich żydowskich korzeni?” – to ja płacę za to 23 grosze brutto. Reszta z Unii.
R: Imponujące! Ale jak udaje się osiągnąć ciągłość dostaw?
S: Nie chcę, panie redaktorze, tak zdradzać wszystkich tajemnic kuchni, he, he. Ale powiem tyle, że mamy różne możliwości motywacyjne. Premie, przebitki, relacje menadżer – podgrupa wykonująca zlecenia. Takie tam korposztuczki, nie będę pana zanudzał. Prawdziwy cymes tkwi w technicznym ciągu przekazu informacji.
R: Oooo, a tu mnie pan zaciekawił.
S: My to nazywamy pingiem, tak troszkę żartobliwie. To są czasy szybkich wyzwań, panie redaktorze. To nie jest tak, że my się drukujemy, jak jakieś polskojęzyczne gazety. Nie, nie. My działamy w ciągłym procesie technologicznym, coraz szybszym.
R: Czyli?
S: Chodzi o jak najefektywniejsze skrócenie czasu na linii: pomysł umiłowanego przywódcy – post wynajętej kaczuszki. Wie pan, to nie jest takie proste. To jak z przesyłem prądu: zawsze napotykamy jakieś minimalne opory. Takie małe przebłyski sumienia na stacjach końcowych. Bo, jeśli się wysyła takie pierduty i każe je uzasadniać, trzeba złamać naturalny elektryczny opór mózgu.
R: I jak się to wam udaje?
S: Czysta fizyka. Moc, napięcie, natężenie, forsa. I – nie chwaląc się – jestem teraz w stanie propagować pomysł, że oparzenia trzeciego stopnia leczą dziewictwo z propagacją na cały kraj w 80 procentach skuteczności na statystyczny serwer. Po piętnastu sekundach od decyzji na Nowogrodzkiej!
R: Imponujące! Niesamowite! Czegóż mógłbym panu życzyć przy takich sukcesach? Poza zdrowiem w obecnej sytuacji, ha, ha, ha!
S: Troszkę więcej finansowania. Konkurencja nie śpi. Z tych dwóch miliardów dla telewizji uszczknęliśmy zaledwie kilkanaście procent – nie mogę powiedzieć dokładnie ile, tajemnica handlowa i państwowa – więc na razie jakoś trzymamy poziom. Ale konkurencja nie śpi.
R: Konkurencja?
S: Tak. Zauważyliśmy, że z niewiadomych przyczyn Rosja wysyła podobnie do naszych brzmiące posty. Ba, niektóre z naszych kaczuszkotrolli zaczęły nadstawiać kuperka także im, działając na dwa fronty. Ja rozumiem, że mamy wspólny cel, ale, moim zdaniem, są to niegodne konkurencyjnie i biznesowo zachowania. Czyli, prosiłbym o życzenia, aby nasz radzieccy koledzy aż tak nam nie pomagali.
R: Zrobione. Życzę panu samych sukcesów i wszystkiego najlepszego jako niepokorny i niezależny dziennikarz „W sieci SKOKów”.
S: Dziękuję. Tylko pytanie jeszcze…
R: Tak?
S: Czy pański dziadek nie miał nazwiska kończącego się na –baum?
R: Skądże.
S: A –stein?
R: Nie. Po kądzieli Bigos, a mieczu Gomułka.
S: Dobrze, dobrze… A Bigos nie był aby w SB?
R: Przepraszam. No był…
S: Dobrze, dobrze…
R: Dziękuję za rozmowę.
S: Proszę.
KURTYNA

ŚPIEWOGRA XXII
pt. „Jakoś to będzie”



Oaza spokoju w pędzącym zamęcie,
Bo woda jest w szklance, mikrofon na prąd:
„Spokojnie kochani, wszak jakoś to będzie,
Nad wszystkim panuje parlament i rząd”.

Wciąż leją nam w uszy zapewnień kojenia,
Bajanie ministra przedziwne ma wzięcie:
Czy wirus, czy budżet – się przecież docenia
Briefingu ten wniosek, że jakoś to będzie.

Szkoły zamknięte? Coś ogarniemy;
Coś nam tam Kurski w TV już skleci,
Bo my nad wszystkim tak panujemy
Dla dobra naszych kochanych śm… dzieci.

Kryzys? No pewnie, że to się czuje!
Zrobimy jakieś klituś bajdusie;
Glapa już forsę w tonach drukuje:
Tarczą nazwiemy. Plus bajki w ZUSie.

Ha, ha, łykają! To jeszcze ściemy:
Że my gotowi od stycznia na to,
Bo my nad wszystkim już panujemy:
Z kalkulowaną wszystko jest stratą…

Dawaj Szumowski! Na piękne oczy!
Na suwerena to cudnie działa:
Zanim inflacja z pomorem wkroczy,
Będzie publika rządy kochała!

O! A wybory? Opanowane!
Tak czy inaczej my je zrobimy,
Warunki z datą będą podane
Najpewniej parę godzin przed nimi.

Nie, nie jest państwo wszakże z kartonu,
Cóż to za dziwne są supozycje;
Będzie na poczcie głosować komu:
Zbierze się PESEL poprzez policję.

Nie, nie jest wcale państwo w ruinie.
Proszę – nad wszystkim tak panujemy!
Patrzmy, jak burdel ten się rozwinie.
W razie wpadunku – my się zwiniemy.

Szybko wybory – i w karby hordę,
A jeszcze lepiej parlamentarne;
Bo jak się kapną brani za mordę,
Szanse na władzę już będą marne.

Jakoś to będzie, bredźmy namolnie;
Ściemniajmy twardo, bo czas nas goni.
A jak to wszystko wcześniej pierdolnie?
Wtedy, jak zwykle. Nie my. To oni.
KURTYNA



Słucham? Pani Janina ze Słupska przypomina? Pan Nataniel z Odrzywołów wnosi? Pani Krystyna z Monachium rości? Pani Karyna z Krąpiel potępia?
Ależ tak, jest, jest, oto i on! Najnowszy rebus dla kumatych, jeśli wiecie o co chodzi, joł, joł, jeśli wiecie, o co chodzi!
O jaką panią magister nauk chodzi w poniższym obrazku?






No cóż, zdajemy sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach TIK TOKA i na nim prezydenta oczekiwanie jakiegokolwiek wysiłku intelektualnego jest roszczeniem drastycznym i na wyrost.
Czyli – potrzebna nagroda.
A oto i ona – och, dobiega nas ten wzdech podziwu od Bałtyku do Tatr!:

To PESELE najbardziej majętnych opozycjonistów, dostarczone przez Pocztę Polską i oprawione w złote rajstopy przez dział reklamy NBP pana Glapińskiego.
Nagroda zostanie dostarczona aryjskim potomkom żołnierzy wyklętych naturalnym modelem TU154, pięknie uczynionym przez prof. Biniendę z puszek po napoju wyskokowym marki piwo.
Zwycięzców prosimy o drobiazg: wynajęcie lotniska o pasie startowym minimum 3 km obok brzozowego zagajniczka. Zwycięzca ma szansę dojść do prawdy wielokrotnie i satysfakcjonująco jego i jego partnerkę (lub partnera!) przy pomocy patriotycznego eksperymentu z zakresu fizyki sprężystości aluminiowanych ciał puszkowanych. Czuj, czuj, czuwaj, WOT, ku chwale Ojczyzny!

A teraz, po uprzejmościach, czas na odrobinę gorzkiej, antylewackiej prawdy:

 
Obrażajo!



Coś tam w epoce paleolitu
Bóg zesłał Ziemi dumnych Lechitów,
Albo też dawniej to być musiało,
Jeno się plemię to maskowało.

Wszak mu do świata nieprędko było.
Gdzie by tak ludźmi w świecie darzyło!
U nas się bowiem ideał wykuł:
Polak, katolik, dawca pomników.

Gdzieś tam po globie degeneracje,
Mają więc zacni Lechici rację:
Lepszych niż Polak się nie ogląda,
To na co to się dalej rozglądać?

Dla swej zacności, przy tyluż rany,
Myśmy obecnie naród wybrany,
Nad którym czuwa opieka boska,
Więc się o państwo nie musim troskać.

Boska opieka naród ratuje –
Bardziej się mózgiem niż sercem czuje,
Bo choć te plecy, to niby bomba,
Co pięć pokoleń jest hekatomba.

A to Pan Bucek, jak jaki Waszeć,
Strugan na obraz i cnoty nasze;
Tako Maryja – w czerwieni, bieli –
Patriota kontent – to Ją weseli.

Z dziada pradziada my częstochowskie,
Co wykazują przymioty boskie:
Że wino z wody? To powiadacie?!
My pędzim wrogów po destylacie!

Z dziada pradziada my krześcijany,
Więc naród święty, co faktem znanym;
Nawet Naczelnik nie żył w ułudzie:
Że naród cudny, choć kurwy ludzie.

Niechby więc złodziej i przeniewierca,
Głupiec, sadysta, albo morderca –
Jego honoru widomym znakiem,
Że się urodził właśnie Polakiem.

Niechby kretynką była leniwą,
Lubo plotkarą nieurodziwą,
Zawsze się lepszą od reszty widzi –
Bo cała reszta, panie, to Żydzi.

Ukry, Rosjanie, Niemcy, podludzie,
Ciapaci, Romy, ze Śląska ludzie,
Kaszeb lub ze wsi, lub gorzej! – z miasta.
Jam tylko prawa, polska niewiasta.

Nic tu dziwnego, że tak przystojni,
Modni, bywali, światli, dostojni,
Mamy pretensję ciągłą do świata,
Że nas podziwem swym nie oplata.

Nas! Choć my ciągle bite ofiary!
Zwycięstw moralnych nieśliśmy dary,
A tu przed nami na twarz nie pada
Anglik ni Francuz. Ot, nowa zdrada!

Dziadek, powstania, blizny i groby,
Nocne rozmowy w marskość wątroby…
Nie pojmą obcy jak my, rodacy!
„Siur, letsch sie mosche wesztie to pracy?”

Niosąc na barkach polskości brzemię,
Choćby od dziecka walnięci w ciemię,
Dla krwi rozlanej, dziadów pomoru,
Mamy nadpodaż znaczną honoru.

Mamy honoru po czubki włosów,
Zatem dostanie zła Unia baty,
A my, z pogardą dla Unii trzosu
Brać będziem od niej godnie dopłaty.

Budżet? Już trudno, że się nie spina.
Zresztą, to także jest obcych wina!
My doświadczamy zaś przyjemności,
Iż mamy morza całe godności.

Nie to co prawda z tego wynika,
Że nie oddamy ani guzika;
Po co guzików jednak miliardy,
Kiedy na tony patriotyzm hardy?

Jak łacno widać, pełen przymiotów
Naród wychwalać siebie jest gotów;
Gdy zaś z głupoty własnej giniemy,
To obcych wina. Zawsze to nie my.

Naród aniołów w wiecznej frustracji,
Co nie znał z Marksem kolaboracji,
Bowiem i tutaj: za co się wstydzić?
Kolaborację robili Żydzi.

Naród cudowny, zwłaszcza z prawicy,
Wielki, ofiarny… cóż szmalcownicy?
Naród wciąż biedny, a tak dostojny,
By sfajczyć parę stodół za wojny.

Naród w tradycji jakże epicki,
Święty już z góry – bo katolicki,
Nawet najmniejsze słowo krytyki –
To antypolskiej działanie kliki.

Wierzą albowiem dzielni patrioci,
Że trza tradycję fałszywie złocić,
Że trzeba na nią chuchać i dmuchać,
Bo się rozpadnie – taka jest krucha.

Taką w Ojczyznę swą mają wiarę,
Że Ją rozwali słów prawdy parę,
Lecz nie przeszkadza fałszywej tłuszczy,
Że niegodziwość bardziej Ją łuszczy.

Muszą utwierdzać się wciąż w miłości,
Sądząc, że Ona gorszej jakości,
Tropiąc, co o Niej ktoś tam powiedział –
Zawsze ten kompleks będzie w nich siedział.

Czy tam nas, panie, nie „obrażajo”?!
Gdzie jest nasz honor, gdy „pomiatajo”?!
Furda tam słonie! Jest polska sprawa;
W „z kolan wstawanie” wieczna zabawa.

Rusza szaleństwo i dyplomacja,
W kraju półgłówków manifestacja,
Bo jakiś bałwan niedouczony
Naplótł w gazecie rzewne androny.

Tacy to właśnie z nas gołodupcy:
Miast dbać o państwo – czcimy je, głupcy;
I jakoś dziwnie, pawianów wzorem,
Bardzo czerwono świecim honorem.

Tacy „niezłomni” i „niepokorni”,
Twardzi po przodkach, do walki zborni,
Tacy wolności nimbem obrzmiali,
Tacy pamiętni tych, co skonali.

Wybitnie chcący dobra Ojczyzny,
Zahartowani przez czyjeś blizny,
Krwią pryskający, co niegdyś lana
Głównie symbolem na swych ubraniach.

A jeden mały staruszek mściwy,
Wytrwały, sprytny, biegle złośliwy,
Znał widać cnoty te malowane
I je wydobył na wierzch, kochane.

Teraz heroldzi owi wolności,
Świętości kraju, niezależności;
Siły, czystości, tradycji, mocy,
Oenerowskiej Polski prorocy,

Siedzą w kieszeni jednego dziada,
Tak dość pokornie, co by nie gadać.
Ojczyznę, co tak o niej jęczeli,
W pięć lat przy pięknych słowach opchnęli…