Polub NaszePanstwo.pl na   

CUI BONO?

  • Kategoria: Polityka
  • prawdziwy berg
Wczorajszy tragiczny incydent w łódzkim biurze PiS jest kolejnym wydarzeniem, które nie doczeka się godnej jego powagi i dramatyzmu chwili zadumy (Mord w biurze PiS)
„Chciałem zabić Kaczyńskiego, tylko za małą broń mam. Jestem przeciwko PiS-owi, chciałem go zamordować - mówi zabójca, gdy strażnicy wpychają go do radiowozu”
Słowa wypowiedziane przez prowadzonego przez policjantów sprawcę stały się wodą na młyn PiS. Pierwsze oznajmienie prezesa :
To wynik kampanii nienawiści prowadzonej wobec PiS od długiego czasu. Każde słowo, które nawiąże do tej kampanii, będzie wzywaniem do morderstw - ogłosił szef PiS. Dodał, że kampanię zaczął Donald Tusk, nazywając wyborców PiS "moherowymi beretami". - Później mieliśmy "dorzynanie watahy". Przypomnę, że osobie, która walczy o życie, podcięto gardło - mówił Kaczyński, nawiązując do słów Radosława Sikorskiego.”
Nie pozostawia cienia wątpliwości, że tragedia wykorzystana zostanie do wielokrotnych przemów, zarówno prezesa, jak i totumfackich,  jakich to PiS, gołąbek pokoju, doznaje krzywd od partii rządzącej.
„Potem jeszcze ostrzejszą jego wypowiedź nadało Radio Maryja: - To śmierć z powodów politycznych i odpowiedzialność polityków PO na czele z Donaldem Tuskiem jest jasna. Oczekuję zakończenia kampanii nienawiści i przyznania się do winy.”
Po prezesie temat podjęli inni członkowie Pis:
„Wieczorem do Łodzi przyjechał Witold Waszczykowski, kandydat PiS na prezydenta miasta: - Zaczyna się zabijanie opozycji - oświadczył na miejscu tragedii.”
Premier Donald Tusk:
„ nie wszedł w zwarcie z Kaczyńskim. Złożył bliskim ofiar i całemu PiS wyrazy współczucia, przyznał, że motywacja zabójcy była polityczna. - Liczę na to, że wszyscy otrzeźwieją. Najważniejsze jest wspólne działanie wszystkich Polaków i środowisk politycznych na rzecz wygaszenia atmosfery konfliktu i zaciekłości.”
Więcej tutaj.
W cieniu tego zabójstwa piecze się niepostrzeżenie dodatkowa pieczeń, ewidentna próba cenzury wolnego słowa w kontekście jedynego obrażalskiego..:
„ Internetowe wpisy powinny zostać poddane szczegółowym badaniom - apelowała posłanka Beata Kempa - Trzeba przeanalizować wpisy przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu, a także pozostałym politykom PiS. Zadaniem ABW jest ścigać tych, którzy takie opinie, oceny formułują.”
Więcej tutaj.
Szczerze ocenili słowotoki Jarosława Kaczyńskiego Tadeusz Bartoś i Sergiusz Kowalski:
„…nie mamy prawa krytykować PiS ani nic powiedzieć, co według Jarosława Kaczyńskiego jest niedobre dla PiSu, bo wzywać będziemy do mordu” - mówi Kowalski
„Jego słowa są rzeczywistością, ponieważ są wypowiedziane przez niego. To kolejny objaw jego rozrośniętego ego. A te słowa to głupstwa.” - mówi Bartoś
Źródło tutaj.
Dzisiejsza wypowiedź prezesa nie pozostawia żadnych wątpliwości jak będą wyglądały najbliższe tygodnie... PiS żąda komisji śledczej ws. morderstwa w Łodzi.

To, że stawia się pytanie „cui bono?” to normalne. Koszmarem jest, że odpowiedź jest tak jasna i prosta.

Trzy rodzaje kłamstwa

  • Kategoria: Polityka
  • Troll
Jak wiadomo - w myśl starego porzekadła istnieją trzy rodzaje kłamstwa: zwykłe kłamstwo, wierutne kłamstwo oraz statystyka. Najbardziej nieskazitelna formacja polityczna pod słońcem postanowiła tym razem podziałać trochę w tym trzecim obszarze, z lekką domieszką pierwszego.
Na oficjalnej stronie organizacyjnej PiS znalazł się artykuł pod tytułem "Czas na zmianę w Warszawie". Autor, radny m. st. Warszawy, Tomasz Zdzikot, powołuje się w nim na wyniki rankingu European Cities Monitor, publikowanego przez firmę Cushman & Wakefield. Tezy przedstawione na podstawie tego raportu są doprawdy miażdżące. Oddajmy głos autorowi:
"[...] w kategorii „jakość życia mieszkańców” spośród 36 badanych miast Warszawa uplasowała się na… 35 miejscu, wyprzedzając tylko Moskwę. To najlepsze podsumowanie dobiegającej końca kadencji Hanny Gronkiewicz-Waltz jako Prezydenta Warszawy."
"W analizie różnego rodzaju badań i sondaży często istotny jest nie tylko sam wynik, ale i trend. Może więc jednak Warszawa pod rządami PO i SLD rozwija się nadrabiając zapóźnienia? Niestety tylko od 2009 roku w kategorii jakość życia mieszkańców Warszawa spadła z 33 na 35 miejsce, w kategorii transport wewnętrzny z 29 na 33, zaś w zakresie ochrony środowiska z 24 na 32…"
Faktycznie, nie wygląda to różowo, ale nauczony doświadczeniem postanowiłem sam sprawdzić, co mówi raport. Przeczytałem, zmartwiłem się - Warszawa rzeczywiście nie jest prymusem wśród europejskich metropolii. Diabeł jednak jak zwykle tkwi w szczegółach, a w dodatku pamiętajmy, że - podobnie jak trzy rodzaje kłamstwa - "istnieją dwa rodzaje prawdy, mianowicie cała prawda i gówno prawda."
No więc jak to jest z tymi szczegółami i cała prawdą?
  1. Raport ECM jest poświęcony klasyfikacji miast pod względem atrakcyjności dla światowego biznesu; powoływanie się nań w kontekście oceny  jakości życia mieszkańców wydaje mi się nadużyciem ("jaka dzisiaj temperatura? 1003 hektopaskale!). Ale może się czepiam. Nic to, że w rankingu ECM w ogóle nie występuje kategoria "jakość życia mieszkańców"; wnikliwemu analitykowi z PiS to nie przeszkadza i posłużył się własnym (?), nowatorskim tłumaczeniem zwrotu "Quality of life for employees"", czyli "Jakość życia pracowników". Co - że nie każdy mieszkaniec Warszawy jest pracownikiem korporacji? A kto by tam zwracał uwagę na drobiazgi...
  2. Nie sposób się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że w rankingach ważny jest nie tylko jednostkowy wynik, ale także (jeśli nie przede wszystkim) trend. Pan Zdzikot - być może ze względu na ułomności językowe, które nie pozwalają mu odróżnić "mieszkańca" od "pracownika" - nie zauważył jednej z kategorii raportu, która odpowiada na pytanie: "Na ile dane miasto się polepsza?" ("Cities improving themselves"). W tej kategorii Warszawa zajęła piąte miejsce na 36 miast, ex aequo z Pragą i Paryżem.
  3. Nie da się jednak ukryć, że pracownicy to przecież też mieszkańcy, więc skoro mówią, że w Warszawie żyje się im gorzej niż w Barcelonie (1-sze miejsce w rankingu "jakość życia"), to chyba nie ma powodu, żeby im nie wierzyć. Tak, szary obywatel nie ma w Warszawie lekko pod twardym butem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Udowadnia to rzut oka na opis metodologii badania:
  • Do badania wybrano 500 firm z listy największych europejskich koncernów w 9 krajach.
  • W wybranych firmach respondentami byli członkowie zarządów (Board directors) lub dyrektorzy wyższego szczebla (Senior managers).
  • Badanie przeprowadzono telefonicznie, średni czas trwania rozmowy - 20 minut.
Jak się żyje w Warszawie przeciętnemu człowiekowi? Pewnie nielekko. Współczuję prezesowi korporacji, odczuwającemu zrozumiały dyskomfort po przeprowadzce z Barcelony do Warszawy. A szczególnie wzrusza mnie troska PiS'u o tę grupę społeczną.

Pan Zdzikot w ogóle zachowuje się trochę jak bohater komedii kryminalnej, który właśnie obrabował bank, schował forsę pod łóżko, a po zakończonej przez policję bezskutecznej rewizji w jego mieszkaniu mówi z triumfem do rozzłoszczonego komisarza: „zapomniał pan popatrzeć pod łóżkiem!” (znaczy się – przechytrzył gliniarzy i teraz im to bezlitośnie wytyka żeby ich jeszcze bardziej ośmieszyć). Wcześniej nie wiedziałem o istnieniu rankingu ECM, uświadomił mi to dopiero pan Zdzikot. Zajrzałem więc pod to łóżko. Co tam znalazłem?
Wszyscy pamiętamy, kto był najlepszym w dziejach prezydentem RP a wcześniej – najlepszym w dziejach prezydentem Warszawy (od listopada 2002 do grudnia 2005). Rzut oka w archiwum badania ECM pokazuje wyniki kategorii „jakość życia pracowników… oops, przepraszam – mieszkańców” w roku 2004 i 2005, czyli pod koniec najlepszej w dziejach prezydentury miasta. Były to miejsca odpowiednio 29 i 29. Czyli – nie tylko lepiej niż za okupacyjnych rządów HGW, ale w dodatku na stabilnym poziomie!
Otóż – nie do końca. W 2005 roku (podobnie jak w 2003 i 2004) w rankingu brało udział nie 36 miast, tylko 30. Warszawa była zatem… przedostatnia. Kogo zdystansowaliśmy? Zgadliście – tylko Moskwę… Myślicie zapewne, że skoro podobny wynik był w roku 2004, to również i wtedy Warszawa była przedostatnia (no bo przecież zajęła 29 miejsce na 30 miast)? I tu znowu Was zaskoczę – dwa miasta zajęły ex aequo ostatnie, 29-te miejsce; Warszawa i… mam mówić, kto jeszcze? Dla porządku tylko dodam, że w 2003 Warszawa też była przedostatnia, a na ostatnim miejscu uplasowała się… eeee, to się już robi nudne.
Jak to napisał pan Zdzikot? „Czas na zmianę [władzy] w Warszawie”? Ale właściwie – po co?

„Jaki prezydent, taki patriotyzm”

  • Kategoria: Polityka
  • Derektor
Minęło pół roku od katastrofy. Pamiętam ten poranek doskonale. Pamiętam w jakim byłem smutku tego dnia, ba, każdy z nas był. Nagle to wszystko zaczęło się zmieniać w jakąś komedię: Wawel, przyjaciele Rosjanie, odmieniony brat bliźniak, stwierdzenie zamachu, krew na rękach, KRZYŻ... Zginęło tylu ludzi, w tym prezydent Polski (jaki by nie był), a mnie to już nie rusza, bo przez tę całą szopkę wszystko straciło na wartości, spowszedniało.
Zwolennicy JK kroczą razem z nim jakimiś mrocznymi lochami polityki z okrzykami: "oddajcie krzyż", "tu jest Polska" i "my jesteśmy prawdziwymi Polakami".

Ja się od tego wszystkiego odcinam. Mój świat jest normalny (?)

Parszywa dziesiątka, czyli jak inwigilowano dziennikarzy za IV RP

  • Kategoria: Polityka
  • sunset
ABW znała billingi Moniki Olejnik z prawie dwóch lat! Aż 20 razy ściągała dane o rozmowach reporterów RMF FM! CBA tropiło źródła "Gazety"! Jakim prawem? W latach 2005-07 Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralne Biuro Antykorupcyjne i policja zbierały dane na temat rozmów telefonicznych co najmniej dziesięciorga dziennikarzy. Inwigilowani w ten sposób byli: Monika Olejnik (TVN 24 i Radio Zet), Cezary Gmyz ("Rzeczpospolita"), Maciej Duda ("Rzeczpospolita", "Newsweek"), Roman Osica i Marek Balawajder (obaj RMF FM), Piotr Pytlakowski ("Polityka"), Andrzej Stankiewicz ("Newsweek"), Bertold Kittel ("Rzeczpospolita"), Wojciech Czuchnowski i Bogdan Wróblewski (obaj "Gazeta Wyborcza").
całość tutaj
I IV RP Jarosława Kaczyńskiego nie była państwem policyjnym?! sądzę, że komentarz osoby wstawiającej wpis jest tutaj zupełnie niepotrzebny...

wpis za Gall Anonim, thx Uśmiech

Polityka historyczna a „sprawa polska”

  • Kategoria: Polityka
  • sunset
PiS bardzo często odwołuje się do historii, do historyków z IPN i UW, a doskonale wiemy (chyba) w jaki sposób PiS manipuluje historykami i poprzez nich historią. Dzięki tej manipulacji mamy całkowicie zafałszowaną "oficjalną" historię Solidarności oraz całkowicie zafałszowaną historię rodziny Kaczyńskich. Nie mówiąc już o całkowitym zafałszowaniu etyki i historii członków PiS (vide sędzia Kryże).
Warto by spojrzeć troszkę, jak patrzą na historię najnowszą Polski prawdziwi historycy i to tacy, którzy naprawdę są tematem zainteresowani i naprawdę lubią Polskę.
PiS nie jest normalną opozycją, a sektą polityczną, posiadającą guru, misję i własnych świętych. To raczej ruch wywrotowy, który próbuje nie tyle polepszyć III RP, co ją zburzyć - mówi w rozmowie z „Newsweekiem” wybitny znawca polskiej historii profesor Norman Davies.
Norman Davies nie jest komuchem, nie jest też płatnym pachołkiem Rosji i Niemiec. Nie jest też Żydem. Ciekawe, że PiS całkowicie omija w swoich komentarzach postać Normana Daviesa, który przecież nie pozostawia na Jarosławie Kaczyńskim suchej nitki. Czyżby Jarek nie potrafił go jeszcze zaszufladkować i przez to udaje, że go nie ma?

Wywiad z Normanem Daviesem dla Newsweek Polska
Wywiad Normana Daviesa dla Polityki - część 1
Wywiad Normana Daviesa dla Polityki - część 2

Jedno jest pewne. Rzeczywiście PiS przestał być partią polityczną sensu stricto. Jest to sekta. Sekta z guru, którym jest Jarosław Kaczyński. Możemy to zaobserwować chociażby po zachowaniu naszego wiernego bluzgacza @fb. @fb wierzy w Jarka i nic co napiszemy nie jest w stanie zmienić jego wiary.

Ugór pana P.

  • Kategoria: Polityka
  • prawdziwy berg
Janusz Palikot wyrusza na swoistą krucjatę. Trudno dzisiaj ocenić, czy będzie to trochę jak strzelanie na wiwat w komisji Przyjazne Państwo, czy chęć zagospodarowania realnego zapotrzebowania społecznego, czy też wyrobiona w latach biznesowych samodzielnego - z sukcesem - zarządzania niechęć do posiadania przełożonych. Manifest jest porywający:
„Dziś dojdzie do swoistej manifestacji. I nawet nie chodzi tym razem o poparcie, bądź nie dla Palikota. Teraz raczej chodzi o poparcie dla projekcji marzeń przyszłości Polaków. Tych którzy tu i teraz chcą dobrze i uczciwie żyć, którzy nie oczekują wielkich rzeczy i wspaniałych projektów, a po prostu NORMALNOSCI.”
Oto kilka przygotowanych postulatów (podobno już ustaw):
Zakaz uczestniczenia osób duchownych w uroczystościach państwowych, jawność dokumentów urzędowych i równa pensja dla mężczyzn i kobiet - to 3 z 15 postulatów programowych, które Janusz Palikot ma zaprezentować podczas dzisiejszego kongresu Ruchu Poparcia Palikota. (źródło: tutaj)

IBO Homo Homini przeprowadziło pierwsze badanie:
4 proc. nie zaspokaja jednak ambicji Palikota, który liczy na wejście do Sejmu. Jak przyznał w zeszłym tygodniu w rozmowie z Agnieszką Kublik, w przyszłorocznych wyborach liczy na 7-12 proc. głosów. (źródło: tutaj)

Koledzy z parlamentu są oczywiście mniej niż entuzjastyczni…
Mariusz Błaszczak, Jarosław Gowin, Marek Wikliński, Jarosław Kalinowski – mocno wątpiąco o możliwościach partii Palikota – a może tylko zaklinają rzeczywistość?

Premier również się nie przejął… - czytaj tutaj

Palikot ze swojego poletka przeskakuje na całkiem spory ugór – czy uda mu się go zaorać? Fajnie by było – i dla niego, bo zmieniłby swoje „położenie polityczne” i dla zainteresowanych, bo mieliby swoją reprezentację.

Prawda wyzwoli Romaszewską?

  • Kategoria: Polityka
  • prawdziwy berg
Kanclerz Zofia Romaszewska odeszła z Kapituły Orderu Orła Białego z powodu rozbieżność postaw moralnych z prezydentem Komorowskim i z powodu krzyża co opisuje tak:
„Po swoim mianowaniu powinien natychmiast złożyć kwiaty przed krzyżem. Dodała, że wszyscy byliby zachwyceni, krzyż zostałby przeniesiony, a ludzie nosiliby go na rękach.”
Widok Sałaciaka noszącego prezydenta na rękach – bezcenny! Tu pełny opis i clipy do posłuchania z Salonu Trójki 29.09.2010.
Dzisiaj już coś więcej się wyjaśniło, temat stał się mocno oślizgły, a cytat z pani Romaszewskiej mówi wszystko (źródło tutaj):
„To wszystko nieprawda, ja nie jestem członkiem PiS i wszystkich traktuję równo, nikt z PiS nie był wyróżniany - powiedziała "Gazecie" Zofia Romaszewska. - Owszem, były zaszłości dotyczące całego życia osób, a one istnieją nawet wtedy, gdy się zginęło pod Smoleńskiem – dodała.”
Jeżeli ktoś wie w czym życie Gosiewskiego i Putry było piękniejsze od żywotów reszty zmarłych, proszę o zamieszczanie objaśnień. Z kopią dla Prezesa.

Mam wrażenie, że prezydent Komorowski ma to samo szczęście co PO – w zestawieniu z obrzydliwą facjatą PiS nie musi robić nic – bo przez porównanie będzie piękny, mądry i świetlany.

Prezes aktor przeistacza się w Prezesa pisarza… ale ciągle o Ruskich.

  • Kategoria: Polityka
  • prawdziwy berg
Ryszard Czarnecki, nasza kochana baba z magla, TYM RAZEM UJAWNIA DIAMENCIK.
Jarosław Kaczyński raczy nas swoim kolejnym problemem – galopującą megalomanią. W odróżnieniu od innych galopujących przypadłości rażących wyłącznie chwilowo niedysponowanego, megalomania Jarosława czyni z nas pośmiewisko w gronie szerszym niż koledzy z PiS…
„Relacje pomiędzy Europą Środkowo-Wschodnią i USA muszą być ulicą dwukierunkową. Kraje naszego regionu również są zaniepokojone polityką Teheranu czy sytuacją na Bliskim Wschodzie niemniej, nasz region musi mięć zapewnioną ochronę i bezpieczeństwo. Piszę o tym niedługo po przeprowadzeniu wspólnych manewrów wojskowych Rosji i Białorusi pod kryptonimem „Zapad”, gdzie „wrogiem” był mój kraj.”
Niewiele zostało z „braci Rosjan”, mamy tylko wrogich Ruskich…
„Europa w 2010 roku jest zdominowana przez największe państwa członkowskie UE w dużo większym stopniu niż to miało miejsce w roku 2004. Traktat Lizboński nie pomógł zrealizować obietnicy znacznego zwiększenia roli Europy w polityce międzynarodowej. Ten instrument nie załagodził także skutków światowego kryzysu finansowego.”
Nie pytam jakie parametry porównuje Jarosław Kaczyński, bo sam nie wie – ale jak to brzmi – traktat Lizboński instrumentem łagodzenia kryzysu! 
„W życiu potrzebne są przyjaźnie, a w polityce – sojusze. Przyjaźni nie buduje się poprzez egoizm, sojuszy zaś nie cementuje się przez zapominanie o sojusznikach. (…) Należy odkurzyć drogowskazy wartości w polityce międzynarodowej.”
Sam początek dedykuje pewnie swoim zmaltretowanym totumfackim…
„Zgodnie z tymi zasadami postępował w życiu publicznym mój brat, Prezydent RP Lech Kaczyński, i dla nich zginął w straszliwej katastrofie smoleńskiej.”
Nie ulega wątpliwości, że nie warto było zginąć w tej strasznej katastrofie, dla wyborczego cyrku i elekcyjnej pompy braci Kaczyńskich!

A… i na koniec z konferencji prasowej 29.09 ok. godz. 15:50 dowiadujemy się , że to nie list, tylko artykuł pana prezesa… Przez przypadek skserowany i rozdany niezainteresowanym, ale nie list, nie list...