Polub NaszePanstwo.pl na   

A gdzie pan wtedy był…

  • Kategoria: Polityka
  • Troll
Gdzie był Janusz Palikot, gdy SLD walczyło o to, żeby ocena z religii nie wliczała się do szkolnej średniej, albo o kontrolę działań komisji majątkowej - pytał w "Trójce" Tomasz Kalita.
Pytanie jest ciekawe nie dlatego, że wzywa Janusza Palikota do szczegółowego przejrzenia kalendarza, ale przede wszystkim dlatego, iż bezlitośnie wytyka lubelskiemu posłowi (zasadnie czy nie - o to w tej chwili mniejsza) bierność w zwalczaniu niektórych aspektów działania Komisji Majątkowej czy obowiązku nauczania religii w szkołach.

Ujmując sprawę metaforycznie, pan Kalita strofuje pana Palikota za to, że ten nie gania z kadzidłem za złym duchem. Biorąc pod uwagę, czym zajmuje się Janusz Palikot jako biznesmen,  aż się prosi żeby tego złego ducha nazwać "dżinnem".  Skoro już jednak SLD było łaskawe temat dżina wywołać, to aż chciałoby się zapytać, gdzie było SLD, gdy tego dżinna wypuszczono z butelki?

Zarówno nauczanie religii w państwowych szkołach (które poprzednio odbywało się w przykościelnych salach katechetycznych) jak i powołanie Komisji Majątkowej wynika bezpośrednio z postanowień Konkordatu, zawartego między Stolicą Apostolską i RP. Dociekliwych odsyłam do treści samego dokumentu - z niego dowiedzą się m. in., że państwo polskie zobowiązało się do finansowania wybranych katolickich uczelni, jak na przykład Papieskiej Akademii Teologicznej.

Konkordat ratyfikował prezydent Aleksander Kwaśniewski. Osobom obdarzonym słabszą pamięcią przypomnę, że po likwidacji PZPR były członek tej partii Aleksander Kwaśniewski (wraz z Leszkiem Millerem) utworzyli nową partię (SDRP), która następnie "przygarnęła" inne ugrupowania lewicowe i utworzyła SLD. Tak więc Aleksander Kwaśniewski należy do najściślejszego grona ojców - założycieli SLD.

Czas chyba sparafrazować pytanie Tomasza Kality: "Panie Palikot, mój pies wyrwał mi smycz i narobił na chodnik; łap pan zwierzaka, tylko przedtem sprzątnij pan tę kupę. Co się pan ociągasz?".

Wielkie dzięki dla wujka_manfreda za podpowiedzenie tematu i podesłanie przydatnych linków.

CUI BONO?

  • Kategoria: Polityka
  • prawdziwy berg
Wczorajszy tragiczny incydent w łódzkim biurze PiS jest kolejnym wydarzeniem, które nie doczeka się godnej jego powagi i dramatyzmu chwili zadumy (Mord w biurze PiS)
„Chciałem zabić Kaczyńskiego, tylko za małą broń mam. Jestem przeciwko PiS-owi, chciałem go zamordować - mówi zabójca, gdy strażnicy wpychają go do radiowozu”
Słowa wypowiedziane przez prowadzonego przez policjantów sprawcę stały się wodą na młyn PiS. Pierwsze oznajmienie prezesa :
To wynik kampanii nienawiści prowadzonej wobec PiS od długiego czasu. Każde słowo, które nawiąże do tej kampanii, będzie wzywaniem do morderstw - ogłosił szef PiS. Dodał, że kampanię zaczął Donald Tusk, nazywając wyborców PiS "moherowymi beretami". - Później mieliśmy "dorzynanie watahy". Przypomnę, że osobie, która walczy o życie, podcięto gardło - mówił Kaczyński, nawiązując do słów Radosława Sikorskiego.”
Nie pozostawia cienia wątpliwości, że tragedia wykorzystana zostanie do wielokrotnych przemów, zarówno prezesa, jak i totumfackich,  jakich to PiS, gołąbek pokoju, doznaje krzywd od partii rządzącej.
„Potem jeszcze ostrzejszą jego wypowiedź nadało Radio Maryja: - To śmierć z powodów politycznych i odpowiedzialność polityków PO na czele z Donaldem Tuskiem jest jasna. Oczekuję zakończenia kampanii nienawiści i przyznania się do winy.”
Po prezesie temat podjęli inni członkowie Pis:
„Wieczorem do Łodzi przyjechał Witold Waszczykowski, kandydat PiS na prezydenta miasta: - Zaczyna się zabijanie opozycji - oświadczył na miejscu tragedii.”
Premier Donald Tusk:
„ nie wszedł w zwarcie z Kaczyńskim. Złożył bliskim ofiar i całemu PiS wyrazy współczucia, przyznał, że motywacja zabójcy była polityczna. - Liczę na to, że wszyscy otrzeźwieją. Najważniejsze jest wspólne działanie wszystkich Polaków i środowisk politycznych na rzecz wygaszenia atmosfery konfliktu i zaciekłości.”
Więcej tutaj.
W cieniu tego zabójstwa piecze się niepostrzeżenie dodatkowa pieczeń, ewidentna próba cenzury wolnego słowa w kontekście jedynego obrażalskiego..:
„ Internetowe wpisy powinny zostać poddane szczegółowym badaniom - apelowała posłanka Beata Kempa - Trzeba przeanalizować wpisy przeciw Jarosławowi Kaczyńskiemu, a także pozostałym politykom PiS. Zadaniem ABW jest ścigać tych, którzy takie opinie, oceny formułują.”
Więcej tutaj.
Szczerze ocenili słowotoki Jarosława Kaczyńskiego Tadeusz Bartoś i Sergiusz Kowalski:
„…nie mamy prawa krytykować PiS ani nic powiedzieć, co według Jarosława Kaczyńskiego jest niedobre dla PiSu, bo wzywać będziemy do mordu” - mówi Kowalski
„Jego słowa są rzeczywistością, ponieważ są wypowiedziane przez niego. To kolejny objaw jego rozrośniętego ego. A te słowa to głupstwa.” - mówi Bartoś
Źródło tutaj.
Dzisiejsza wypowiedź prezesa nie pozostawia żadnych wątpliwości jak będą wyglądały najbliższe tygodnie... PiS żąda komisji śledczej ws. morderstwa w Łodzi.

To, że stawia się pytanie „cui bono?” to normalne. Koszmarem jest, że odpowiedź jest tak jasna i prosta.

Trzy rodzaje kłamstwa

  • Kategoria: Polityka
  • Troll
Jak wiadomo - w myśl starego porzekadła istnieją trzy rodzaje kłamstwa: zwykłe kłamstwo, wierutne kłamstwo oraz statystyka. Najbardziej nieskazitelna formacja polityczna pod słońcem postanowiła tym razem podziałać trochę w tym trzecim obszarze, z lekką domieszką pierwszego.
Na oficjalnej stronie organizacyjnej PiS znalazł się artykuł pod tytułem "Czas na zmianę w Warszawie". Autor, radny m. st. Warszawy, Tomasz Zdzikot, powołuje się w nim na wyniki rankingu European Cities Monitor, publikowanego przez firmę Cushman & Wakefield. Tezy przedstawione na podstawie tego raportu są doprawdy miażdżące. Oddajmy głos autorowi:
"[...] w kategorii „jakość życia mieszkańców” spośród 36 badanych miast Warszawa uplasowała się na… 35 miejscu, wyprzedzając tylko Moskwę. To najlepsze podsumowanie dobiegającej końca kadencji Hanny Gronkiewicz-Waltz jako Prezydenta Warszawy."
"W analizie różnego rodzaju badań i sondaży często istotny jest nie tylko sam wynik, ale i trend. Może więc jednak Warszawa pod rządami PO i SLD rozwija się nadrabiając zapóźnienia? Niestety tylko od 2009 roku w kategorii jakość życia mieszkańców Warszawa spadła z 33 na 35 miejsce, w kategorii transport wewnętrzny z 29 na 33, zaś w zakresie ochrony środowiska z 24 na 32…"
Faktycznie, nie wygląda to różowo, ale nauczony doświadczeniem postanowiłem sam sprawdzić, co mówi raport. Przeczytałem, zmartwiłem się - Warszawa rzeczywiście nie jest prymusem wśród europejskich metropolii. Diabeł jednak jak zwykle tkwi w szczegółach, a w dodatku pamiętajmy, że - podobnie jak trzy rodzaje kłamstwa - "istnieją dwa rodzaje prawdy, mianowicie cała prawda i gówno prawda."
No więc jak to jest z tymi szczegółami i cała prawdą?
  1. Raport ECM jest poświęcony klasyfikacji miast pod względem atrakcyjności dla światowego biznesu; powoływanie się nań w kontekście oceny  jakości życia mieszkańców wydaje mi się nadużyciem ("jaka dzisiaj temperatura? 1003 hektopaskale!). Ale może się czepiam. Nic to, że w rankingu ECM w ogóle nie występuje kategoria "jakość życia mieszkańców"; wnikliwemu analitykowi z PiS to nie przeszkadza i posłużył się własnym (?), nowatorskim tłumaczeniem zwrotu "Quality of life for employees"", czyli "Jakość życia pracowników". Co - że nie każdy mieszkaniec Warszawy jest pracownikiem korporacji? A kto by tam zwracał uwagę na drobiazgi...
  2. Nie sposób się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że w rankingach ważny jest nie tylko jednostkowy wynik, ale także (jeśli nie przede wszystkim) trend. Pan Zdzikot - być może ze względu na ułomności językowe, które nie pozwalają mu odróżnić "mieszkańca" od "pracownika" - nie zauważył jednej z kategorii raportu, która odpowiada na pytanie: "Na ile dane miasto się polepsza?" ("Cities improving themselves"). W tej kategorii Warszawa zajęła piąte miejsce na 36 miast, ex aequo z Pragą i Paryżem.
  3. Nie da się jednak ukryć, że pracownicy to przecież też mieszkańcy, więc skoro mówią, że w Warszawie żyje się im gorzej niż w Barcelonie (1-sze miejsce w rankingu "jakość życia"), to chyba nie ma powodu, żeby im nie wierzyć. Tak, szary obywatel nie ma w Warszawie lekko pod twardym butem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Udowadnia to rzut oka na opis metodologii badania:
  • Do badania wybrano 500 firm z listy największych europejskich koncernów w 9 krajach.
  • W wybranych firmach respondentami byli członkowie zarządów (Board directors) lub dyrektorzy wyższego szczebla (Senior managers).
  • Badanie przeprowadzono telefonicznie, średni czas trwania rozmowy - 20 minut.
Jak się żyje w Warszawie przeciętnemu człowiekowi? Pewnie nielekko. Współczuję prezesowi korporacji, odczuwającemu zrozumiały dyskomfort po przeprowadzce z Barcelony do Warszawy. A szczególnie wzrusza mnie troska PiS'u o tę grupę społeczną.

Pan Zdzikot w ogóle zachowuje się trochę jak bohater komedii kryminalnej, który właśnie obrabował bank, schował forsę pod łóżko, a po zakończonej przez policję bezskutecznej rewizji w jego mieszkaniu mówi z triumfem do rozzłoszczonego komisarza: „zapomniał pan popatrzeć pod łóżkiem!” (znaczy się – przechytrzył gliniarzy i teraz im to bezlitośnie wytyka żeby ich jeszcze bardziej ośmieszyć). Wcześniej nie wiedziałem o istnieniu rankingu ECM, uświadomił mi to dopiero pan Zdzikot. Zajrzałem więc pod to łóżko. Co tam znalazłem?
Wszyscy pamiętamy, kto był najlepszym w dziejach prezydentem RP a wcześniej – najlepszym w dziejach prezydentem Warszawy (od listopada 2002 do grudnia 2005). Rzut oka w archiwum badania ECM pokazuje wyniki kategorii „jakość życia pracowników… oops, przepraszam – mieszkańców” w roku 2004 i 2005, czyli pod koniec najlepszej w dziejach prezydentury miasta. Były to miejsca odpowiednio 29 i 29. Czyli – nie tylko lepiej niż za okupacyjnych rządów HGW, ale w dodatku na stabilnym poziomie!
Otóż – nie do końca. W 2005 roku (podobnie jak w 2003 i 2004) w rankingu brało udział nie 36 miast, tylko 30. Warszawa była zatem… przedostatnia. Kogo zdystansowaliśmy? Zgadliście – tylko Moskwę… Myślicie zapewne, że skoro podobny wynik był w roku 2004, to również i wtedy Warszawa była przedostatnia (no bo przecież zajęła 29 miejsce na 30 miast)? I tu znowu Was zaskoczę – dwa miasta zajęły ex aequo ostatnie, 29-te miejsce; Warszawa i… mam mówić, kto jeszcze? Dla porządku tylko dodam, że w 2003 Warszawa też była przedostatnia, a na ostatnim miejscu uplasowała się… eeee, to się już robi nudne.
Jak to napisał pan Zdzikot? „Czas na zmianę [władzy] w Warszawie”? Ale właściwie – po co?

„Jaki prezydent, taki patriotyzm”

  • Kategoria: Polityka
  • Derektor
Minęło pół roku od katastrofy. Pamiętam ten poranek doskonale. Pamiętam w jakim byłem smutku tego dnia, ba, każdy z nas był. Nagle to wszystko zaczęło się zmieniać w jakąś komedię: Wawel, przyjaciele Rosjanie, odmieniony brat bliźniak, stwierdzenie zamachu, krew na rękach, KRZYŻ... Zginęło tylu ludzi, w tym prezydent Polski (jaki by nie był), a mnie to już nie rusza, bo przez tę całą szopkę wszystko straciło na wartości, spowszedniało.
Zwolennicy JK kroczą razem z nim jakimiś mrocznymi lochami polityki z okrzykami: "oddajcie krzyż", "tu jest Polska" i "my jesteśmy prawdziwymi Polakami".

Ja się od tego wszystkiego odcinam. Mój świat jest normalny (?)

Parszywa dziesiątka, czyli jak inwigilowano dziennikarzy za IV RP

  • Kategoria: Polityka
  • sunset
ABW znała billingi Moniki Olejnik z prawie dwóch lat! Aż 20 razy ściągała dane o rozmowach reporterów RMF FM! CBA tropiło źródła "Gazety"! Jakim prawem? W latach 2005-07 Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralne Biuro Antykorupcyjne i policja zbierały dane na temat rozmów telefonicznych co najmniej dziesięciorga dziennikarzy. Inwigilowani w ten sposób byli: Monika Olejnik (TVN 24 i Radio Zet), Cezary Gmyz ("Rzeczpospolita"), Maciej Duda ("Rzeczpospolita", "Newsweek"), Roman Osica i Marek Balawajder (obaj RMF FM), Piotr Pytlakowski ("Polityka"), Andrzej Stankiewicz ("Newsweek"), Bertold Kittel ("Rzeczpospolita"), Wojciech Czuchnowski i Bogdan Wróblewski (obaj "Gazeta Wyborcza").
całość tutaj
I IV RP Jarosława Kaczyńskiego nie była państwem policyjnym?! sądzę, że komentarz osoby wstawiającej wpis jest tutaj zupełnie niepotrzebny...

wpis za Gall Anonim, thx Uśmiech

Polityka historyczna a „sprawa polska”

  • Kategoria: Polityka
  • sunset
PiS bardzo często odwołuje się do historii, do historyków z IPN i UW, a doskonale wiemy (chyba) w jaki sposób PiS manipuluje historykami i poprzez nich historią. Dzięki tej manipulacji mamy całkowicie zafałszowaną "oficjalną" historię Solidarności oraz całkowicie zafałszowaną historię rodziny Kaczyńskich. Nie mówiąc już o całkowitym zafałszowaniu etyki i historii członków PiS (vide sędzia Kryże).
Warto by spojrzeć troszkę, jak patrzą na historię najnowszą Polski prawdziwi historycy i to tacy, którzy naprawdę są tematem zainteresowani i naprawdę lubią Polskę.
PiS nie jest normalną opozycją, a sektą polityczną, posiadającą guru, misję i własnych świętych. To raczej ruch wywrotowy, który próbuje nie tyle polepszyć III RP, co ją zburzyć - mówi w rozmowie z „Newsweekiem” wybitny znawca polskiej historii profesor Norman Davies.
Norman Davies nie jest komuchem, nie jest też płatnym pachołkiem Rosji i Niemiec. Nie jest też Żydem. Ciekawe, że PiS całkowicie omija w swoich komentarzach postać Normana Daviesa, który przecież nie pozostawia na Jarosławie Kaczyńskim suchej nitki. Czyżby Jarek nie potrafił go jeszcze zaszufladkować i przez to udaje, że go nie ma?

Wywiad z Normanem Daviesem dla Newsweek Polska
Wywiad Normana Daviesa dla Polityki - część 1
Wywiad Normana Daviesa dla Polityki - część 2

Jedno jest pewne. Rzeczywiście PiS przestał być partią polityczną sensu stricto. Jest to sekta. Sekta z guru, którym jest Jarosław Kaczyński. Możemy to zaobserwować chociażby po zachowaniu naszego wiernego bluzgacza @fb. @fb wierzy w Jarka i nic co napiszemy nie jest w stanie zmienić jego wiary.

Ugór pana P.

  • Kategoria: Polityka
  • prawdziwy berg
Janusz Palikot wyrusza na swoistą krucjatę. Trudno dzisiaj ocenić, czy będzie to trochę jak strzelanie na wiwat w komisji Przyjazne Państwo, czy chęć zagospodarowania realnego zapotrzebowania społecznego, czy też wyrobiona w latach biznesowych samodzielnego - z sukcesem - zarządzania niechęć do posiadania przełożonych. Manifest jest porywający:
„Dziś dojdzie do swoistej manifestacji. I nawet nie chodzi tym razem o poparcie, bądź nie dla Palikota. Teraz raczej chodzi o poparcie dla projekcji marzeń przyszłości Polaków. Tych którzy tu i teraz chcą dobrze i uczciwie żyć, którzy nie oczekują wielkich rzeczy i wspaniałych projektów, a po prostu NORMALNOSCI.”
Oto kilka przygotowanych postulatów (podobno już ustaw):
Zakaz uczestniczenia osób duchownych w uroczystościach państwowych, jawność dokumentów urzędowych i równa pensja dla mężczyzn i kobiet - to 3 z 15 postulatów programowych, które Janusz Palikot ma zaprezentować podczas dzisiejszego kongresu Ruchu Poparcia Palikota. (źródło: tutaj)

IBO Homo Homini przeprowadziło pierwsze badanie:
4 proc. nie zaspokaja jednak ambicji Palikota, który liczy na wejście do Sejmu. Jak przyznał w zeszłym tygodniu w rozmowie z Agnieszką Kublik, w przyszłorocznych wyborach liczy na 7-12 proc. głosów. (źródło: tutaj)

Koledzy z parlamentu są oczywiście mniej niż entuzjastyczni…
Mariusz Błaszczak, Jarosław Gowin, Marek Wikliński, Jarosław Kalinowski – mocno wątpiąco o możliwościach partii Palikota – a może tylko zaklinają rzeczywistość?

Premier również się nie przejął… - czytaj tutaj

Palikot ze swojego poletka przeskakuje na całkiem spory ugór – czy uda mu się go zaorać? Fajnie by było – i dla niego, bo zmieniłby swoje „położenie polityczne” i dla zainteresowanych, bo mieliby swoją reprezentację.

Prawda wyzwoli Romaszewską?

  • Kategoria: Polityka
  • prawdziwy berg
Kanclerz Zofia Romaszewska odeszła z Kapituły Orderu Orła Białego z powodu rozbieżność postaw moralnych z prezydentem Komorowskim i z powodu krzyża co opisuje tak:
„Po swoim mianowaniu powinien natychmiast złożyć kwiaty przed krzyżem. Dodała, że wszyscy byliby zachwyceni, krzyż zostałby przeniesiony, a ludzie nosiliby go na rękach.”
Widok Sałaciaka noszącego prezydenta na rękach – bezcenny! Tu pełny opis i clipy do posłuchania z Salonu Trójki 29.09.2010.
Dzisiaj już coś więcej się wyjaśniło, temat stał się mocno oślizgły, a cytat z pani Romaszewskiej mówi wszystko (źródło tutaj):
„To wszystko nieprawda, ja nie jestem członkiem PiS i wszystkich traktuję równo, nikt z PiS nie był wyróżniany - powiedziała "Gazecie" Zofia Romaszewska. - Owszem, były zaszłości dotyczące całego życia osób, a one istnieją nawet wtedy, gdy się zginęło pod Smoleńskiem – dodała.”
Jeżeli ktoś wie w czym życie Gosiewskiego i Putry było piękniejsze od żywotów reszty zmarłych, proszę o zamieszczanie objaśnień. Z kopią dla Prezesa.

Mam wrażenie, że prezydent Komorowski ma to samo szczęście co PO – w zestawieniu z obrzydliwą facjatą PiS nie musi robić nic – bo przez porównanie będzie piękny, mądry i świetlany.