Polub NaszePanstwo.pl na   

Cisza (wyborcza) przed burzą

  • Kategoria: Polityka
  • Simon
(Raz na poważnie, bo czas poważny)


Jak świat szeroki i jak jest spory
Robi się bardziej lub mniej rzetelnie,
Z prawem, lubo bez praw bezczelnie,
Dęte, prawdziwe – jakieś wybory.

Ale my, naród niezrozumiały
Mamy wyborczą tę specyfikę:
Jeśli wybory – tylko z dreszczykiem,
Który w gorączce miota kraj cały.

To tajemnicze polskie zjawisko,
Czy piłka nożna, czy polityka;
Nudą nas spokój szybko zatyka.
U nas być muszą mecze o wszystko.

Kto przy podatkach większą ma rację,
Gdzieś wybierają jacyś nudziarze.
Nas ta trywialność wszak rzadko zmaże:
My wybieramy cywilizację!

Gdzieś tam o Covid spory zażarte,
U nas: Europa będzie, czy Azja?
Znów pospolita rzeczy okazja:
Wszystko stawiamy na jedną kartę.

Zanim wrzaśniemy: „O Wodzu, prowadź!”
I wybierzemy jego pacynkę,
Może pomyśli „patriota” krzynkę,
Za co wypada już podziękować.

Może gorączką trawion wysoką
Patryjotycznej swojej niedoli
„Prawdziwy Polak” rzec nam dozwoli,
Za co my wodzu wdzięczni głęboko.

Zanim mu gębę pełną frazesów
Wykrzywi całkiem w tryumfie nienawiść;
Gejów pogoni, sądy zadławi,
Za co ma dzięki prezes prezesów?

**

Za kłamstw prostackich podłą roztyłość:
Są waszą racją i waszym mitem,
Za „dochodzenie prawd” wyśmienite,
Które się górą łgarstw zakończyło.

„Zamach smoleński”, „na skrzydle wybuch”,
Z esbecką wprawą kałem chlapanie,
Porządnych ludzi fałszem oblanie,
Kłamstwa włochate, z trybem, bez trybu.

Za Piotrowicza, co Marksa zmiatał,
Za „Magdalenkę”, „układ” i „ZOMO”;
Że wódz tam nie pił – ze zdjęć wiadomo,
A przy Okrągłym nie było brata.

Za „Wiadomości” wszystkie wydania,
Za „frankowiczów”, „kasty”, bajędy,
Łżącą policję, szczujnie, urzędy
I na Krakowskim za orgie łgania.

I monstrualne to nadużycie,
Łgarstwo bez granic, umiaru, skraju,
Że się szmacicie dla dobra kraju,
Że się dla kraju fałszem dławicie!

Za propagandę z Goebbelsa rodem,
Że was piosenka byle obraża;
Tłum politruków słowom wygraża
I serwilizmu dusi nas smrodem.

Dziadek z Wehrmachtu, z Polski ruiny:
Kłamstwo wciąż rośnie i potężnieje,
Pianą toczoną z pysków tężeje:
Żółwik z Putinem i Tuska winy…

Za tę nienawiść laty nabrzmiałą,
Wrogów i spisków wieczne węszenia,
Wieczne pretensje i wykluczenia,
Dla tych, co im się cokolwiek chciało.

Za złych „lewaków” i pederastów,
„Ukrów”, „esbeków”, „Żydów”, „kodziarzy”,
Nauczycieli, sędziów, lekarzy,
„Lemingów”, „zdrajców” i „tolerastów”.

Pod czaszką wrogów kołowrót szemrze:
To innowierców, to ateistów,
Tłum tych mitycznych „postkomunistów”,
Których tym więcej, im więcej zemrze.

Takaż to cnota zdobi „prawicę”,
Co na wezwanie wodza nas szczuje,
Wprawnie maluczkim mózgi lasuje –
Pół chce narodu na szubienicę!

Biada to, kiedy rząd dusz posiądzie,
Kłamca, co rządzi strachem i brednią;
Tłum napuszczanych tchórzliwą jednią,
Bo łatwowiernych stado w obłędzie.

A również dzięki, panie, panowie,
Za to powszechnie siane zgorszenie,
Pyszne bluźnierstwa, co u was w cenie.
Boście są z Bogiem przecież po słowie?

On u was chłopcem jest na posyłki,
Niemal z partyjną legitymacją;
Tuż przed kolejną swej męki stacją,
Chrystus wam winien promować tyłki.

Wy „Ewangelię” zaś nienawiści,
Z ambon, capstrzyków i fal eteru,
Świeczkę z ogarkiem złemu dla żeru,
Gdy się tej władzy czarna msza iści.

I tak bluźnierczo pchacie masami,
Mając sekciarstwo za oczywistość,
Ślepi na swoje zło i nieczystość:
„Bóg wszak, jak zawsze, jest tylko z nami!”

Dalsze też dzięki ślę w waszą stronę:
Tak swą ofiarność wy doceniacie,
Że brać w nagrodę zwyczaj już macie,
Co jest śrubami nieprzytwierdzone.

Wam się należy – tu nie ma rady,
Aż przed oczami tańczą miliony;
Aktyw jak gąbki nienasycony,
Kradną na żywca już bez żenady.

Ja to rozumiem, tu daję słowo,
Że wam potrzebna, jak kani woda
Pełna bezkarność – partia więc doda
„Reformę mediów” no i „sądową”.

Tu nieodzowne ruchy kadrowe,
„Kasta” obecna nie zadowala,
Bo do przykrycia spraw rośnie skala:
Fanty wozicie już Antonowem.

Na tę „zaradność”, jakże publiczną,
Macie metodę łomem pisaną,
Gdy się dzielicie śmietanki pianą,
Poprzez korupcję mas polityczną.

Kiedy nadchodzą jakie wybory,
Sypiecie forsą, bez ładu, składu:
Są amatorzy gratis obiadów
I pan, co sypnąć groszem znów skory.

Tu też doceniam cel tego trudu,
Brak już w budżecie miliardów stówki;
Kiedy inflacja zje te łapówki:
To edukacją prostego ludu!

Niechże zapłaci bystry suweren
Za w hipokryzji tonięcie toni:
Absurd rosnący – „Nie my, to oni!”,
Za te sitwiane zdumienia szczere…

Za te przekręty, co do jednego,
Za te „układy”, „spiski” i „sitwy”,
Co rozpalały wodza do bitwy:
Teraz nareszcie wszystkie są jego!

To jasno widać: władzy przejęcie;
Choć słuszne było, no i zbawienne,
Choć dla ojczyzny takie bezcenne,
Kosztować musi, choć wódz ma wzięcie…

Trzeba wychować sobie ciemniaka,
Sączyć latami w uszy pierdoły,
Niczym za starej Gomułki szkoły –
A będzie dobra mu cena taka:

Kołtun z idiotą w trudnym konflikcie,
Jak z Polski zrobić czarną dziurę?
Spętać uprzedzeń, czy głupot murem?
„Dzieje się w Polsce, czyli nigdzie”

Stracić sojusze, znaczenie, dumę;
Stracić życzliwość światlejszych ludzi,
Byłych partnerów głupotą nudzić,
Nie grzeszyć zgoła wcale rozumem.

Być pośmiewiskiem wolnego świata,
Oddać, co cenne, za gruszek czapkę;
Z łbem pijaniutkim gardłować kapkę,
Znaczyć, co niegdyś szlachciura – łata.

Zrzec się wolności, kluczy od domu,
Bo ktoś tam ego nabrzmiałe łechce;
Sądy i prawa oddać plebs zechce,
I to – mój Boże! – tak byle komu…

**

Może więc jednak podziękujemy?
Może to cisza tylko przed burzą?
Czy też lalkami, co panu służą,
Jak ten na górze wszyscy być chcemy?

Wydarzenia - czerwiec II_2020.

  • Kategoria: Polityka
  • Taurus
197. Wydarzenia – czerwiec II_2020.
 
PAD, po swoim ideologu Czarnku powtórzył w którejś, kolejnej fazie zacietrzewienia, „że LGBT to nie są ludzie, to jest ideologia”. Tym razem do rozwikłania tej zawiłej materii,, wzięli się dziennikarze światowych central prasowych, z którymi pewnie trudniej będzie sobie poradzić niż z krajowymi. Na początku PAD zarzucił dziennikarzom z NYT, FT, Guardiana, Agencji Reutera i Associated Press, że jego wypowiedzi zostały wyrwane z kontekstu. Ci dziennikarze odpowiadają, że znają wystarczająco dobrze język polski i zaproponowali Dudzie specjalny wywiad, w którym mógłby się do tych kontrowersji odnieść.
     Ciekawa jest tu propozycja Christiana Davisa - „Każda z wymienionych przez pana redakcji  z przyjemnością wyśle reportera i kamerzystę do pańskiego pałacu, by dowiedzieć się, co dokładnie miał pan na myśli mówiąc, że ideologia LGBT jest gorsza od komunistycznej indoktrynacji  Zgodzi się pan na wywiad? Pan robi z siebie głupka a pana wypowiedzi są kompletnym bełkotem.
     Język używany wobec osób LGBT+ w Polsce stał się nie do zniesienia, Znamy język polski i dokładnie wsłuchaliśmy się w cały kontekst. Ten kontekst jest paskudny! – napisała dziennikarka Claudia Ciabaru.
17 czerwca. W TVP-is debata wyborcza kandydatów na prezydenta.  11 kandydatów, 6 rund pytań, przy czym ostatnia runda była przeznaczona na swobodne wypowiedzi kandydatów. Zdaniem komentatorów większość pytań była tak sformułowana, żeby maksymalnie „przeegzaminować Trzaskowskiego. Mnóstwo było tam wątków osobistych a Trzaskowski pełnił rolę tarczy do rzutek dla kandydatów konserwatywnych, zwłaszcza zaś dla urzędującego prezydenta Dudy, który był łaskaw porównać „ideologię LGBT” do neobolszewizmu.
     Ostatecznie komentatorzy oceniają, że cały ten system sterowanych pytań nie wybił go szczególnie z formy ani nie spowodował większych lapsusów w odpowiedziach, nie mniej jednak osłabiły niewątpliwie ostrość i celność jego wypowiedzi.
19 czerwca. Kolejny dzień dywagacji i nieustających dyskusji, wynikających z nieoczekiwanego zaproszenia Dudy do Trumpa. Czas zaproszenia, zestaw tematów do dyskusji, ogromna tajemniczość podawanych komunikatów, rozbudzają emocje i powodują jeszcze większy zamęt w opiniach komentatorów.
     Nikt nie zakłada, że kluczowym tematem jest przesunięcie kolejnej garstki żołnierzy USA z Niemiec do Polski. Przecież główne bazy zaopatrzeniowe i komunikacyjne i tak pozostaną w Niemczech. Może Trumpowi chodzi o kolejne przyklejenie negatywnej łatki Niemcom za płacenie zbyt mało na NATO?
 O co więc ostatecznie chodzi?  Dużą działką  , zapewniającą wpływy przez wiele lat, byłaby energetyka jądrowa. Czy Donald Tramp chce wykorzystać również tą ścieżkę? USA mają obecnie 140 pracujących elektrowni jądrowych. Wszystkie są własnością prywatną. Gdyby udało się więc wynegocjować korzystne warunki kredytowe i eksploatacyjne, to kto wie? Może jest tu duży deal do zrobienia

Paaaanie, kto panu tak spieprzył?

  • Kategoria: Polityka
  • Simon



Koooochani wyborcy! Ptynie wy nasze poniżej progu podatkowego! Słonka! Pieszczone misie-pysie (do wyniku wyborów).
Oto następna odsłona naszego ślicznego cyrku, tak błyskotliwego i lekkiego, że jak z pianki morskiej i ostrej mgły…
Dziś zaśpiewają nam chóry wdzięcznych frankowiczów: Duuuuuuda, Duuuuuda, to się uda!
How, how, how – haka, haka, haka!

(Z ostatniej chwili – zażegnano kryzys! W chórze zidentyfikowano tzw. „starego komucha” – jeden koleś, co kiedyś uczył się rosyjskiego, podzielił się jagodzianką. Dzięki czujności długopi… eeee… Prezydenta, usunięto postkomunistę! Wpieriod brat’cia!)

A nasz Słoneczko Drugi, orbitujący dzięki przyciąganiu pewnej Wielkiej Czarnej Dziury, jeździ po Polsce. Był już we wszystkich gminach, powiatach, krzakach, zakątkach i nawet chyba za moim zlewem.
A wszędzie witają go frenetyczne oklaski i występy wdzięcznego ludu, uskuteczniane na świeżo pomalowanej trawie!
Zespoły ludowe prześcigają się w zawodach, komu bardziej uda się pokazać, że nasza ta Duda!
Sami popatrzcie:

 

Śpiewogra XXIX
pt. „Danaż moja, dana!”

 

Witojcie Ondżeju w naszem winobraniu,
Momy Wos, jak Prezes, w wielkim powazaniu!
 

Oj dydyrydy!
 

Ludzisków z wdzięcności przyszła tutej kupa,
Prezes nam w czułości – wyśta jego Duda!
 

Uha, huha!
 

Jesteśta pyzaci i bardzo wymowni,
Prezes Wos szanujo, jak biskup Hołownię!
 

Usia, siusia!
 

A żeśta przybyli w nasze piękne strony,
Witomy serdecnie wkład i tusz cerwony!
 

Ołdidirydy!
 

KURTYNA

 

Czyż to nie budujące? Patriotyczne? Jedynie słuszne?
Ale nie, zawsze znajdą się malkontenci, zboczeńcy, zaplute karły reakcji! Co to nie widzą, jak jest pięknie! Co to hamują zdrowe siły narodu, plwają, odstają, zdradzają i nie są wdzięczni władzy prawdziwie ludowej!
Tym imperialistyczno-lewackim elementom mówimy stanowcze nie!
A że są zgniłą moralnie tkanką narodu, odszczepieńcami i elementem do usunięcia, to w pierwszym kroku potraktujmy ich językiem parlamentarnym. Na ostateczne rozwiązanie musi przyjść czas.

 

Śpiewogra XXX
Wielki Słownik Pislamszczyzny
wydanie LXVIII, poprawione

 

 

Hasło: Mowa parlamentarna.
dawn. mowa delikatna, dyplomatyczna, uległa i stosująca burżuazyjno – liberalne niuanse.
dziś: zdecydowana mowa jedynie słusznej racji. Męska emanacja patriotycznej spuścizny Wodza i Umiłowanego Przywódcy. Mówimy tak na tak, nie na nie. Odrzucamy plewy. Po pogardzie do chamskiej hołoty nas poznacie. Zdrowy trzon narodu. Przyszłość i piękne jutro. Kurwa, jak nie, jak tak.
 

KURTYNA

 

 

Bolączką naszych czasów jest krótka pamięć. Nieznajomość historii. Amnezja na Piotrowicza wyklęta.
Zatem prawie się obraziłem, że zdrowe siły narodu nie domagają się tego, co jeszcze tydzień temu było niepodważalną tradycją. Lecz cóż, nie mam złudzeń – uwielbienie dla umiłowanego przywódcy zajmuje tyle klastrów w mózgach, że na duperele nie starcza czasu…

Zatem przypominam i tłumaczę - I owszem: „Niech żyje nam towarzysz Jaro, co gardzi konstytucji szparą!”
Jednakże tradycyjny rebus też swoje znaczy!
A zatem, kogóż to, ach kogóż, którego tuza dzisiejszej brutalnej, męskiej polityki dotyczy poniższy rzewny obrazek?

 

Nagroda? A nie jestże dostateczną oglądanie uśmiechniętego oblicza wodza i umiłowanego przywódcy?!
Och wy, podli zwyrodnialcy i materialiści! No dobrze, zanim dotrzemy do ostatecznego etapu dobrej zmiany – rzuci się wam ten ochłap, jako zapowiedź lepszego, pisiego jutra – w którym nie będzie ubogich, co by nie chcieli chwalić wodza.
A otóż i olśniewająca nagroda: całoroczny bilet wstępu do Centralnego Portu Komunikacyjnego wraz z 50procentową zniżką na toalety w godzinach 00.26 – 1.15!
Zwycięzcom nagrodę dostarczy MS „Polski węgiel”, mierzeją, prościutko do Elbląga.
Tamże odbiór w towarzystwie najwyższego organu państwowego, orkiestr wojskowych i ludowych kapel.

A teraz, jak zwykle – choć pewnie traciliście już nadzieję – clou i gwóźdź programu pod tytułem:
 

Paaaanie, kto panu tak spieprzył?!*
(Poemat państwowotwórczy o pisich fachowcach)

 

 

Żadna to tajemnica, mówiąc między nami,
Są Polacy bez wątpień niezwykle zdolnymi;
Stoi zatem kraj cały mocno fachowcami,
Poza swoim zawodem niezwykle biegłymi.
 

Starczy wejść w internety, pod dowolny temat,
Aby stwierdzić z podziwem i rosnącą dumą:
W żadnym państwie ekspertów, ilu u nas, nie ma.
Można rzec: fachury tyralierą suną.
 

Piłka i polityka, aborcja, czakramy,
Naród wszystkowiedzący bodaj już od Gniezna;
My się bez wyjątku na tym wszystkim znamy,
Z tym jedynie wyjątkiem, że „somsiad” się nie zna.
 

Śpiewał Kofta z Friedmannem: zrobił Bóg, co w mocy,
Ale, bądźmy szczerzy – spieprzył też niemało:
Teraz trzeba fachowców wezwać do pomocy,
Bo natworzył gejów oraz liberałów.
 

A jak naród liczny, tak każdy fachowiec,
Od hal i połonin po wód słonych fale;
„Kto panu tak spaprał?!” jest pierwszym, co powie,
Bo wierni tradycji jesteśmy wytrwale.
 

Żyw w narodzie od dekad znajomy postulat,
Że czas na ekspertów wreszcie decyzyjnych,
Więc się wreszcie zebrał wiedzy ejakulat,
No i mamy członków fachowych partyjnych.
 

Kupa łebskich kolesi, cwaniaków nie lada,
Co to, wicie, z zawodu co najmniej „derektor”…
Tutaj damy jezioro, oczko też się nada.
Władza partii daje, rozumicie, wektor.
 

O małżeństwach i gejach żywo rozprawiają;
O prawie, moralności, lewactwie, dżenderach.
Rozwodnicy, kociarze – to chyba się znają?
Znowu od matury lepsza jest chęć szczera.
 

Tokują o religii i przyzwoitości,
Że „wystarczy nie kraść” tezy nam stawiają…
O! Już co do tego nie ma wątpliwości:
Na tym to najlepiej już się oni znają!
 

Biegli w określaniu, kto Polak, kto zdradza...
Wykrywaniu agentów. Poza szeregami.
W wyznaczaniu wyrzutków świetna jest ta władza.
Mają antenatów. Dwóch najmniej. Z wąsami.
 

Dobrze, że się znają. Wszak nie bez powodu
Gęsta sieć układów, to dla nich nie bujda.
Wyrzutkami dla nich trzy czwarte narodu,
Choć nie bardzo Kryże, Piotrowicz i Kujda.
 

Wzięli się za Polskę i jej „dobrą zmianę”,
Teraz chyba jasne, jak to się opłaca:
Eksperckie talenty Szydłem nadziergane,
Wciąż za mało biorą, tak cenna ich praca.
 

Jeżdżą bardzo szybko, lecz zawsze bezpiecznie.
Nie dziwi, że Janusz z Grażynką dziś wolą -
(Zwykle mieszczą się śmiało, planując skutecznie)-
Mieć los w godnych rękach – zawsze pod kontrolą.
 

Spójrzmy bez uprzedzeń na ich skromność, cnoty,
Niech złotymi zgłoski żądają uznania;
Wybierzmy choć odcinek tej dobrej roboty,
Bo całość „dobrej zmiany” nie do opisania!
 

**
 

Ze szczęką opadniętą życzmy sobie zatem,
By nas aktyw częstował fachowości kwiatem:
Transport się za Lecha w Mirosławcu spinał,
Takoż loty na Katyń ministra Sasina.
 

Wybuchy, parówki i hele z azotem
Pokazem eksperctwa niebywałym potem.
Odzyskanie BOR-u poszło wręcz bajecznie…
…tylko w Oświęcimiu jeździć niebezpiecznie.
 

Rzekłbyś: koneserzy z rozmachem i szykiem,
Jak tu malowniczo skasować znów brykę.
A u prezydenta zmienią tak opony,
Że Mirek z komisu byłby urzeczony.
 

Spółki obstawione przez ekspertów murem,
Ma partia fachowców od sprzątaczki w górę;
Oto pisia zmiana nowy cud nam płodzi:
Cudowne, że tak wielu z tak niewielu rodzin.
 

Jak ojczyzna kwitnie – nie mieści się w głowie!
Postęp pędzi niczem araby w Janowie!
Niesie wici rozwoju sieć drogich fundacji,
Edmundowi z Antkiem nie skąpiąc kolacji.
 

Państwo wciąż bogatsze, już to wiedzą w świecie.
Bo na jacht je stać już. A to luksus przecież.
Do sreber rodowych Wodzu się zachciało,
Kupić Damę z łasiczką – choć jeździła mało.
 

**
 

Wiedza jak złoto, gdy z doświadczenia wiedziona,
Ceniona w San Escobarze, na europejskich salonach;
1:27 moralne zwycięstwo stanowi:
Widomy tryumf fachowców – i to wbrew rodakowi!
 

Europa nam zazdrości, to stado przegrywów.
Zatkało ich dokumentnie. Na pewno z podziwu.
Aby ją oszałamiać, aby iść za ciosem,
Szczyt klimatyczny u nas. Zdobion węgla stosem.
 

Teraz już nas szanują, my wilki nad owce.
A kto wątpi – się wyśle nań Antka śmigłowce.
Możeśmy wojnę z Mosbacher na razie przegrali,
Ale za to Czechom kapliczkę wyrwali.
 

Coraz dalej oko drapieżne nam sięga,
Bo jest dwóch marszałków, lotników nie lada,
Niesie się po świecie chwała i potęga,
Po radomskich burdelach i wschodnich wywiadach.
 

**
 

Gospodarka też, mili, wszak niczego sobie,
Tu też zmiany rządzą - w takim to sposobie:
Ty jesteś fachman, ja fachura, bracie,
Czemu to się wstydzić, mając jedną macię?
 

Milion aut elektrycznych mierzeją spławiamy,
Stępkę zapasową do promu spawamy,
Od majątku państwa oddzielą się boscy,
Jak i od małżonek – Pinokio, Szumowscy…
 

Tu fantazja premiera fachowo rozliczna:
Ponoć polska powstaje agencja kosmiczna;
Co kierunkiem słusznym, kiedy się docenia,
Ile to w Kosmosie jeszcze do spieprzenia.
 

(Centralny Port Lotniczy i kosmiczne myki,
Ile Suskiemu bliżej będzie to do Afryki!)
 

Stać nas na mocarstwowość i na podbój Przestrzeni -
Szef NBP też ekspert i też się nie leni:
Człowiek zna się na rzeczy! Już ma nieprzebrane
Pryzmy i stosy gotówki świeżo wydrukowane.
 

A to przydać się może aktywom państwowym,
Pod zarządem Sasina, jak zwykle – fachowym.
Rył znajomym królika ktoś robotę krecią,
Że aktywów coś jakby mniej o jedną trzecią…
 

(Co o tyle dziwne, wierzcie mi, łaskawcy,
Że dziś przecież w spółkach rządzą sami znawcy)
 

Zapytacie: co gdyby eksperctwa w tej skali
Ci niewdzięczni wyborcy nie akceptowali?
Zapytacie: co jeśli w ciszy gabinetów
Skradzionego więcej będzie, niżeli budżetu?
 

A fe! Tu się wstydźcie! Bo wasze pytania
Dowodzą bolesnego braku zaufania;
I nie w uczciwość, czy tam w inne bzdury,
Ale że nie zadbali o swe konfitury.
 

Oj, nie doceniacie ich bystrości wcale:
Magistra już fachowca mają w trybunale;
Sąd Najwyższy kumpela Ziobry im ogarnie…
Wyście kompetencje ich widzieli marnie!
 

Ludzie małej wiary! Przecież zarządzają.
Fachowców, gdzie trzeba, z dawna utykają;
A kto nie docenia, jak to działa sprawnie,
Myli się komicznie i bardzo zabawnie.
 

Chętnie mu „qui pro quo” hecne uświadomi,
Zaciąg prokuratur, lub pałą kulsoni.
Ewolucja systemu skrupulanctwo zmniejsza,
Bo nareszcie od prawa słuszność jest ważniejsza.
 

(I możesz być pewien – ręczysz za to głową –
Że do władzy stosunek ocenią fachowo.)
 

Największy w górze fachura, znawca nad zbawcami,
Nie po to tak ułożył, planując latami,
By mu inteligenckie, podejrzane sorty,
Rozwalały przy pracy zbawienia retorty.
 

Stanowisk natworzył, omotał premiami,
Podprowadził pod kodeks, postraszył hakami;
Gromko krzycząc o wolność, do galer wnet przykuł
Wierną i sprzedajną armię niewolników.
 

Oni ci opowiedzą – trochę racji mają,
Jak to całe życie wodzu zawdzięczają;
Jakie to rozkosze słodkie są niewoli,
Kiedy pan i władca dorabiać pozwoli.
 

Oni ci przekręcą maski Antonowem,
Skądś respiratory, pińcet plusy nowe;
Wdzięczni swemu panu tulą wory szmalu –
Gdzieżby tyle zdobyć mogli „na legalu”?!
 

Zmienią kłamstwo w prawdę, a nienawiść w cnotę,
Nazwą „misją publiczną” szczucie i głupotę.
Fachowcy od słuszności władzy monopolu,
Równający wszy ludziom w deszczowym Opolu…
 

O wolności śpiewają – w zniewoleniu szczują,
Komu by ją zabrać, paluchem wskazują,
Tak profesjonalni w fachowym skundleniu.
Koncertowo łapiący, skąd wiatr. W upodleniu.
 

(Jak dawniej przed politrukiem w radio fala klęka,
Bo w tej pisiej „wolności” groźna i piosenka…)
 

Wielkie słowa, idee, podniosłe wartości;
Patrzcie jak pieje udatnie złodziej o uczciwości!
Oto znów na ekranach kraju sól i ozdoba:
Fachowo straszy gęba kołtuna i ksenofoba.
 

Zaufaj tym ekspertom, a łacno ci pokażą:
Nie ma takiego wstydu, w którym nas nie umażą.
Po to dziś używają bogate doświadczenie,
Aby jednym z najgłupszych zrobić to pokolenie.
 

Spuścizny to strażnicy, bo ją na wylot znają,
Zatem szalenie ekspercko lud z nią obznajamiają;
Uczeni to są w piśmie, więc ich świadomość wzrasta,
Że Chrystus byłby dzisiaj lewak i „tolerasta”.
 

Coś podejrzanie dużo do wrogów tam miłości,
Trzeba tę lekkomyślność wypalić aż do kości,
Za dużo subtelności i niebezpiecznych znaczeń…
Bo chrześcijaństwo owszem – atoli bez wypaczeń.
 

Czy przy takiej skali pisiej fachowości
Co do dalszych sukcesów macie wątpliwości?
Wszak naród silnie wierzący, to aksjomat stary…
 

**
 

Nie masz chyba na świecie tyle ślepej wiary…

 

 

*Wierszyk inspirowany artykułem Galopującego Majora dostępnym tu:

https://galopujacymajor.wordpress.com/2020/06/03/znaczy-ta-ekipa-serio-ma-wybudowac-centralny-port-komunikacyjny/

 

Haji, dzięki za link!

Wydarzenia - czerwiec I_2020.

  • Kategoria: Polityka
  • Taurus
Gorąco dziękuję Simonowi za zastąpienie mnie przez miesiąc na portalu NASZE PAŃSTWO. Był to dla mnie miesiąc wyjątkowo trudny, czas, gdy musiałem w pełni oderwać się od spraw bieżących. Cieszę się, Simon, że są jeszcze na świecie prawdziwi przyjaciele.



29 maja. Minister Jacek – dwie lewe ręce – Sasin, zepsuł przy majowym terminie wyborów wszystko, więcej nawet, wydaje się, niż mógł. Wydał 68 milionów złotych publicznych pieniędzy właściwie nie wiadomo na co, marnotrawiąc przy okazji ogromne ilości papieru a więc bezcennych drzew. Matoł-uszek, broniąc go w Sejmie twierdził jednak, że jest to bardzo dobry minister i wicepremier.


Sytuacja z wyborami zrobiła się paradoksalna, diametralnie różna niż jeszcze bardzo niedawno  temu. Poparcie dla Dudy spada w szybkim tempie i dla opozycji każde opóźnienie terminu wyborów jest zwiększeniem pewności swojego zwycięstwa.
     Prezes ogłosił, że wybory odbędą się 28 czerwca, chociaż jedyna, uprawniona do tego Witek – milczy jak księżniczka,  zaklęta w żabę. Do 28 czerwca pozostały 4 tygodnie, niezbyt dużo czasu patrząc na skalę problemów do pokonania. Ludzie, znający PiS i jego skłonności do oszustw mocno się zastanawiają, co też Kaczor jeszcze wymyśli. Dywaguje się, na przykład, czy nie zarządzą wyborów korespondencyjnych w wielkich miastach, pozostawiając w mniejszych miejscowościach wybory tradycyjne. Stąd, prawdopodobnie, jedna z wersji zmian dyskutowanych w Senacie, polegająca na odwlekaniu wyborów aż do 6 sierpnia, czyli do pełnego wygaszenia prezydentury Dudy, czy też wypędzenia go z Pałacu. Pałeczkę po nim, w sposób naturalny przejęłaby wówczas Marszałek Sejmu, która byłaby zobowiązana ogłosić nowy termin wyborów  i przywrócić do życia działalność PKW.


Stowarzyszenie sędziów „THEMIS” zaapelowało do I Prezes SN, Małgorzaty Manowskiej, by zaprzestała wykonywania swoich obowiązków. – „To jedyny sposób na zachowanie dobrego imienia a zarazem nie branie na siebie odpowiedzialności za świadomy i nie dający się usprawiedliwić udział w dewastacji polskiego wymiaru sprawiedliwości.” Dlaczego Themis prezentuje takie właśnie zdanie? – Ponieważ Manowska została sędzią SN w wyniku nominacji dokonanej przez neo-KRS.


1 czerwca. Opublikowano wreszcie (oficjalnie) Uchwałę PKW, stwierdzającą, że wybory 10 maja się nie odbyły, ponieważ brak  w nich było możliwości głosowania na kandydatów. W ciągu 14 dni, poczynając od dzisiaj, Marszałek Witek musi wyznaczyć kolejny termin wyborów, czyli odbędą się one najprawdopodobniej 28 czerwca.


Duże wrażenie robią potężne protesty w USA, będące reakcją na brutalne zabicie George’a Floyda, w całości nagrane przez osoby postronne. Właściwie jest to (bardziej) potężny protest przeciwko przemocy wobec czarnoskórych Amerykanów, bezkarności dla policyjnych bandytów – zwyrodnialców i militaryzacji policji. To nie pierwszy przecież taki wybuch złości w tamtym społeczeństwie. To spadek zachowań mentalnych po czasach niewolnictwa, nieprzyznawaniu czarnoskórym praw człowieka, czy prawa do głosowania, po – wreszcie – licznych wykluczeniach ekonomicznych.

 
 3 czerwca. Kiedyś apelowano o więcej kobiet w naszej polityce, żeby złagodzić obyczaje.   Dzisiaj, gdy jest ich w tej polityce całkiem sporo, można mieć wątpliwości, czy wyjściowe założenie było słuszne. Po Be Szydło, Be Kempie, Elżbiecie Kruk  (tej od małpek po sejmowch śniadaniach) i od „coś tam, coś tam, …), po Joannie Lichockiej, właścicielce środkowego palca, po blondynach Glapińskiego, żonach Morawieckiego i Szumowskiego, po Wolfgangowej i pannie Krysi Piotrowicz, mamy Elżbietę Witek, drugą osobę w państwie. Podobno Pani Witek,  tak se myślim, miała dzisiaj  do wykonania strasznie trudne intelektualnie zadanie. Ogłosić miała mianowicie, że wybory prezydenckie odbędą sią 28 czerwca. Tak się jednak biedna zaangażowała w krytykowanie opozycji, że o mało nie zapomniała o swojej misji. Poważnie się więc zastanawiam, czy forsowanie zwiększenia udziału kobiet w naszej polityce ma rzeczywiście sens.


4 czerwca, późnym wieczorem. Odbyła się  krótka debata w Sejmie, związana z wnioskiem partii opozycyjnych, dotyczącym dymisji ministra Szumowskiego, Wniosek składała i uzasadniała Barbara Nowacka, Wszystko zaczęło się od potężnego skandalu, ministrowie z ław rządowych stanęli bowiem tyłem do Nowackiej i głośno rozmawiali, skutecznie ją zagłuszając. Kaczyński był łaskaw stwierdzić wówczas, że  „nic się nie stało, że opozycja to chamska hołota”.


6 czerwca. Odnotowano aż 576 nowych przypadków zachorowań na koronawirusa. Od dawna już centrum zakażeń stały się kopalnie, o których ktoś najwyraźniej zapomniał. Gorszym jednak od ilości nowych zakażeń jest utrzymywanie  się wysokiego odsetka ofiar śmiertelnych. Morawiecki i Szumowski przestali więc organizować konferencje prasowe.
A w USA durnowaty Trump tłumaczy społeczeństwu, że policja musi zachować swoje uprawnienia do brutalnych postaw.


9 czerwca. Podobno na pytanie „Jakie państwo najlepiej poradziło sobie w czasie pandemii”, jedyną, prawidłową odpowiedzią jest – Państwo Szumowscy.


9 czerwca. Sędziowie w wielu miastach przerywali rozprawy w geście solidarności z Igorem Tuleyą, którego sprawę rozpatrywała Izba Dyscyplinarna SN. Posiedzenie Izby Dyscyplinarnej wynikało z oskarżenia Prokuratury Generalnej, domagającej się odebrania mu immunitetu sędziowskiego. Ostateczne immunitetu nie odebrano a Izba Dyscyplinarna stwierdziła, że działał on w pełni zgodnie z prawem.


Podczas wizyty w Bytowie na Pomorzu PAD wszedł w spór z mężczyzną, który krzyczał w jego kierunku „marionetka!” Na pytanie o niezależnych sędziów PAD opowiedział – „ O czym pan mówi, o tych komuchach, PZPR-owcach, co skazywali ludzi w stanie wojennym?

Arszenik i stare koronki

  • Kategoria: Polityka
  • Simon



Uwaga, uwaga! Wszechświatowa sensacja!!! Wszechświatowe sukcesy!!! Hurrapatriotyczne peregrynacje po Argentynie, Kraju Kwitnącej Wiśni i Zamoździerzycach! Codziennie przez pół roku komplet widowni w Kotłowni Zakładu Ciepłowniczego Siekierki!
A dziś u nas, tak, u nas, orgiastyczny pokaz cudnej mechanicznej pianoli zbudowanej z trolli z autonomicznym wrzutem na dwuzłotówki!!!
A więc słuchajcie programu niesionego mechaniczno-propagandowym postępem, przełożonego z woli chłopsko – robotniczych mas na wykonanie Wodza i jego elit! Pijmy szmpana ustami naszych przedstawicieli słuchając programu:

 

Śpiewogra XXVII
pt.: „Ballada alkoholowa dziadka z Wehrmachtu”

 

Że na drodze była brzózka,
Że Szumowski budżet łuska,
Brak wyborów, smak wiruska,
Że ten węgiel – to od Ruska,
Że w Europie na minuskach,
Że jest budżet na patuska,
Że nas gnębi Merkel pruska,
Że Karczewski zleciał z wózka,
Że u Tadzia war nie pluska,
Że „Jarecka boli nózka”,
Kłuje senat, jak w kaktuskach,
Że Antoni prawdę muska,
Że niektórym grozi kózka,
Że prezydent na powrózkach,
Że z Sasina cwana kluska
(Po wyborczych kartach pustka),
Że na niegodziwcach piuska,
Że Kurskiemu grant za niuska,
Za Urbana że Paczuska,
„Konstytucja” że na bluzkach,
Że na liście Kazik bluzga,
Nie chce „kasta” do lamuska,
Coraz więcej spółek w gruzkach,
Że w Janowie chów garbuska,
Za granicą, że Kartuska
(Brak obozu dla „platfuska”),
Że Lichockiej wzwód paluska,
Że Escobar z map wypluskał,
Na miliony, że pokuska,
Że Piotrowicz za wiaruska,
Że „nie mieszczą się” na luzkach,
Że wciąż rośnie zamęt w mózgach,
Że wódz rządzi z białoruska…

**

…mocne są te wina Tuska!

KURTYNA

 

Śpiewogra XXVIII
Powiastka fantastyczna o niedalekiej przyszłości pt. „Szast – prast i po wyborach”

 

Występują:
 

Senator partii żartobliwie zwanej „Prawem i Sprawiedliwością”, Ebenezer Jenot (S);
Dziennikarz pisma „Nowy goniec Wielkiej Polski” (D).
 

D: Rozmawiam z senatorem Ebenezerem Jenotem. Panie senatorze, teraz, kiedy wybory prezydenckie wreszcie się odbyły, twierdzicie państwo, że nadal nie mamy wybranego prezydenta…
S: Bo nie mamy.
D: Jak to? Po tych wszystkich emocjach, po drugiej turze, w której dotychczasowy prezydent przegrywa o zaledwie pół procenta…
S: No właśnie. To zbyt mała różnica. Zbyt bardzo to bijące po oczach fałszerstwo.
D: Ale jak to? Przecież to państwo przygotowaliście wybory, szef PKW raczej też nie budził waszych wątpliwości – jak to fałszerstwo?!
S: Nie oszukujmy się panie redaktorze. Do fałszerstw trzeba mieć nie tylko pewne umiejętności, ale także i kompletny brak kręgosłupa moralnego. A pan przecież bardzo dobrze wie, kto w tym kraju nie ma kręgosłupa. Czyi zwolennicy. Polskojęzyczni zdrajcy.
D: A czy ma pan jakieś dowody na fałszerstwa?
S: Mam, ale na razie o nich nie powiem. Ale nie będą potrzebne. Jeszcze może pan o tym nie wie, ale dziś po dwudziestej niezależny prezes Sądu Najwyższego ogłosi, że wybory były niekonstytucyjne.
D: Co pan mówi?! A były?
S: No, przecież to oczywiste. Nie można zmieniać ordynacji wyborczej na pół roku przed wyborami na przykład.
D: Eeee, nie rozumiem… Ale przecież to wyście chcieli tych wyborów i wyście twierdzili, że to nieprawda, że są niekonstytucyjne!
S: No i widzi pan? Kto by przypuszczał! Myliliśmy się. Wiem, że to aż dziwnie brzmi, ale tak, tym razem się myliliśmy. Jednak w dobrej wierze, zapewniam pana, w trosce o państwo i porządek prawny. Poza tym nie myli się, kto nic nie robi. A kim my jesteśmy, żeby wpływać na wyroki niezależnych sądów?

KURTYNA

 

 

RE – BUS, RE – BUS, RE – BUS! – krzyczałby zapewne rozentuzjazmowany tłum, gdyby mi starczyło funduszy i forsy na dowiezienie go. Ale cóż za różnica, załóżmy, że krzyczy.
Zatem, ponaglany żądzą wielotysięcznego tłumu, wrzucam kolejny rebus. O jakiego to ministra złotą rączkę chodzi?

 

Dziś dla domyślnych nagroda premium z naprawdę wyższej półki: kontrakt z firmą brata p. Szumowskiego na odkupienie ośmiu ton maseczek po preferencyjnej cenie za sztukę: tylko 60 PLN plus VAT!
Co prawda bez certyfikatów, za to w urokliwym kolorze lilaróż!
Po odbiór nagrody zapraszamy z walizką nieoznakowanych banknotów do stosownej Agencji Rozwoju.

A teraz, jak zwykle na oszałamiający koniec – gwóźdź programu, czyli ballada:

 

Arszenik i stare koronki

 

Żegnaliśmy niedawno poprzednie stulecie.
Przemijania pośpiech gnębi nas ponury.
Czas, ten opętaniec, wciąż tak szybko leci…
A jednak się zatrzymać zechciał dla niektórych.
 

Tyka stary zegar w Lecha Instytucie,
Starszy pan przy kawie teczuszki wertuje;
Koronkowa robota we strategii knucie.
Z cierpliwością, gdzie trzeba, arszenik dawkuje.
 

Gdańskie szafy solidne, kukułka zakuka;
Zrzuci kocię niesforne doniczkę paprotki,
Starszy pan na fotelu przekaz dnia wystuka
Na maszynie „Spółdzielnia”, a w oknie stokrotki.
 

Mylące wrażenie, że tu moda cicha…
Już nawet dotarły marksizmu nowinki
I myśl nieśmiertelna docenta Ehrlicha,
Machiavella może ze dwie ociupinki.
 

To wszystko jednakowoż jak po kaczce spływa,
O czym myśl zabawną zaraz wam tu zdradzę:
Ma on w nosie, jakiej trucizny używa,
Będzie tę dawkował, która daje władzę.
 

A że model władzy sprzed lat stu się marzy,
To się pięknie składa, mój dobry człowieku;
Nieważne, co w świecie gdzieś tam się wydarzy,
Ty bądź suwerenie w XIX wieku.
 

Patrz! Tu ci pan miły, z kotkiem na kolanach
Zaparzy dekokcik na zdrowie „patrioty”;
Arszeniku dawka starannie dobrana
Przez lat już trzydzieści strugania idioty.
 

No! Na zdrowie! Pijcie! Aby się darzyło!
Niech wam się rozleje w żyłach nienawiścią!
Widzicie, jak rozgrzewa złością was przemiło?
Pijcie! Wszystkim starczy! Już się nawarzyło.
 

Wczujcie się w moc tą, niczym alkoholik
Tam domieszane te smaki ojczyzny
(Pij, jeśliś prawdziwy Polak i katolik),
Które już nieraz miały moc trucizny.
 

A czego tam nie ma… Namieszał, doprawił.
Pojenie tym naiwnych – o jakże przyjemne!
Taki żwawo ochotny, by naród tym zbawił,
Tym, co w nim akurat podłe i nikczemne.
 

A wszystko świeżutkie, prosto z fin de siecle’u,
Narodowa substancja, ONR i Dmowski,
Spisku żydowskiego wytropienie szeklów,
„Prawdziwego Polaka” o masonach wnioski.
 

Narodową szarfą Chrystus przepasany,
Przydałyby się Polsce jakoweś kolonie;
Imigrant ma choroby i zanadto cwany,
Przyniesie cnota niewieścia sufrażystkom koniec!
 

„Chińcyki trzymają się mocno” – to weselisk tan;
Dymią łby podgolone, ręka trzyma sznur.
Od Boga wolność kraju w cudzie dana nam:
Na razie róg jest złoty i jest czapka z piór.
 

Tacy pijaniutcy, bierzem się sanacji;
Wyrzutkom pokażemy, czyj naprawdę dom,
Narodowej wzniosłość gardzeń Demokracji,
Dla tych, co są inni – za inność tę skon!
 

Budowa „Wielkiej Polski” nareszcie się iści,
Na kłamstwie, wykluczeniu, hipokryzji, złości,
Na buchającej do wroga rześkiej nienawiści,
Czerpiącej z wiecznych uprzedzeń i takiej zaszłości.
 

To jest właśnie ta zmiana, co wraca niezmiennie.
Jednak znowu wejść chcemy do tej samej rzeki…
Ileż jeszcze razy głupota plemienna
Wepchnie kraj w znajome, a ustałe ścieki?
 

W histerycznej gorączki naród ciągłej stanie,
Wszystko jest polityczne i jest narodowe;
Kiedy dostarcza nam kto wodę w kranie,
Czy spiski za nim nie stoją międzynarodowe?
 

Gdzieś tam politycy w świecie przezroczyści
Przy spraw załatwianiu trywialnych pracują,
Światopoglądowi marni aktywiści…
…z tematu aborcji nie egzaminują?
 

Ale u nas przecie to truchła się niańczy;
Teraz najważniejsze kto „lewak”, kto „prawak”.
Trupa idej sprzed wieku ubrali – niech tańczy!
Niech nas skłóca burda w nieistotnych sprawach…
 

Nieistotne co robi bliźni, obywatel.
Ważne, czy jest z tej partii, którą i ja lubię.
Na coś inny pogląd? A już mu odpłatę:
Żyd, cyklista, mason albo były ubek!
 

Coś osiągnął, coś może, ma jakieś sukcesy?
Dalejże go lustrować, moralnie przeczyści!
Już mu coś tam znajdą te odwieczne biesy,
Co usprawiedliwi przypływ fal zawiści.
 

Patriotyzm, wspólnota, historia i mowa,
Religia, tradycja – po to mają wagę,
Byśmy się do gardeł rzucali od nowa,
Do walenia po łbie rychtowali lagę.
 

I tak się dawkuje tę złość i skundlenie,
Byśmy mięli obelgi nie w ustach, a w pyskach;
Które to z kolei strute pokolenie,
Bo ktoś jeszcze władzy troszkę na tym zyskał?
 

Świeżą reformę udaje, co stęchłe i stare,
Coś zbyt często słychać na Kremlu toasty.
Sprzed półtora stulecia wezwał duchy Jarek.
Oby się nie skończyło jak wiek XVIII…

Wydarzenia - maj III_2020

  • Kategoria: Polityka
  • Simon
A oto moje ostatnie zastępstwo za Taurusa, który wraca na niniejsze łamy z "Wydarzeniami" wraz z mającym się kwieciem (cóż za paradoks!) czerwcem. Zanim jednak wrócicie do celnej zwięzłości Taurusa, być może dacie radę przetrawić jeszcze jedną moją przeplotkowaną cegłę:

20.05.2020

Telewizja tfu!... publiczna puszcza w prime time film Sylwestra Latkowskiego „Nic się nie stało”.
No cóż, znowu się stało. To samo, co zwykle, kiedy do roboty biorą się pisie politruki.

Założenie chwalebne, ale w tym wypadku dość  iluzoryczne: walka z pedofilią.
Założenie prawdziwe: polityczne zamówienie dla przykrycia filmów Sekielskich.
Wykonanie: pisie.

Przejdźmy do szczegółów.

W związku z lawiną syfu narobionego przez PiS przez ostatnie pięć lat (lub przez jego szefa przez ostatnie trzydzieści, jeśliby mnie kto pytał), która rośnie jak kula śniegowa, forsa sprzeniewierzana publicznie na różne przedwyborcze łapówki przestaje wystarczać. Złodziejstwo, hipokryzja i ciemnota pisich rządów powoli toruje sobie dróżkę do percepcji suwerena – tradycyjnie właśnie w tej trzystopniowej kolejności – bliższa bowiem ciału koszula, jak powiadają.
W związku z tym pisi operetkowy reżim zaczyna przechodzić z pozycji tryumfalistycznych na typowe dla takiej formacji umysłowej pozycje obronne. Bo Ziemia jest płaska, szczepionki szkodzo, imigranci gwałco, a filmy Sekielskich niszczo.

Polską tradycję milczenia o własnych grzechach niszczą. Plwają na własne gniazdo. Ośmielają się zrywać błonę podłości z ran, jak jakiś lewak Żeromski.
Myślałby kto, że niepodległościowa dyskusja sprzed ponad stu lat będzie tak aktualna? Czy już wolno znieść zaborowy zakaz mówienia źle o polskich przywarach i nakaz krzepienia „substancji narodowej”? Czy już aby można?
No, nie można. Bo szef szefów i jego wyznawcy mają mentalność tak coś z 1888 roku.

W związku z tym nie można mówić o jawnym zgorszeniu, o nieprawości, o zgniliźnie moralnej, o piekle robionym tym najmniejszym, którzy – przypominam! – są przyczyną, dla której pewien mądry pan został przybity gwoździami do krzyża. Albowiem powiedział: „Cokolwiek uczyniliście najmniejszemu z braci moich – mnieście uczynili”.

Nie można mówić, ponieważ to godzi w jedyną słuszną patriotyczną i pisią prawdę. A skoro prawda ta jest na bieżąco korygowana przez umiłowanego przywódcę, pokuszę się o odszyfrowanie jej – mówiąc językiem nowoczesnego „kałczingu” – „faktorów”:

- kościół hierarchiczny jest powiązany z PiS-em wspólnotą interesów. Tak się stało, nie czas lać łzy, trzymają się w klinczu – my im coś i oni nam. Jeden głos pogańskiego buraka z ambony nagania nam owieczek tyle, że niechże oni mają już tego Rydzyka, te dotacje, i ten immunitet. Kiedy wódz dojdzie do pełni władzy, zrobi z tym porządek. Wszak niegdyś mówił:

„Radio Maryja jest dziś głęboko antyzachodnie, niechętnie nastawione do hierarchii kościelnej, prorosyjskie, wcale nie nieżyczliwe PR - takimi słowami w 1998 roku Kaczyński określał rozgłośnię Tadeusza Rydzyka. - Ma nadajnik na Uralu. W Rosji panuje wprawdzie bałagan, ale niektórych rzeczy tam jednak pilnują dość dobrze - sugerował wówczas były polityk PC.”

Ale to jeszcze nic! Bo mówił:

„Są dwa modele działalności rosyjskiej w Polsce. Pierwszy pepeerowski (...). Drugi nazywam targowickim. Charakteryzuje go odwoływanie do wartości tradycyjnych, katolickich, narodowych - tłumaczył Jarosław Kaczyński. - Prorosyjskość ubrana jest tam w maskę patriotyczną. Czy targowica nie była właśnie narodowa, katolicka, czyż nie pałała szacunkiem do polskiej przeszłości?”

TO SŁOWA JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO Z KWIETNIA 1998 ROKU. AUTORYZOWANE.

A skoro tak, trzeba dopieszczać chwilowego koalicjanta. Z Jarosława podejrzewam taki katolik, jak miłośnik kobiecych wdzięków. Ale lubuje się w gierkach o władzę. W strategiach. W takich statkach, kto kogo w końcu zatopi. A do gry trzeba sojuszników.
No i w taki oto sposób Kurski dostał pilne zlecenie: Sekielskich trzeba przykryć.
No i przykrył. Po pisiemu. Latkowskim.

- I „faktor” drugi. Trzeba trzymać suwerena w stałym pogotowiu. We wrzącej ciemnocie. W strachu, w obsesjach, w kłamstwie. Każdy krok do ukazania prawdy jest przeciw państwu. Przeciw reżimowi. Przeciw umiłowanemu wodzowi.
Spirala kłamstw, raz rozkręcona, kręcić się musi.
Bo, drodzy państwo: nie dość oburzające, że istnieje sobie jakaś telewizja czy jakiś jutub, co umiłowanego przywódcy nie słuchają – to muszą być jeszcze tacy Sekielscy? Czy im w ogóle wódz na to pozwolił?! No.
Nie może ich być. Media „zrepolonizować”, a jutuba znacjonalizować. Już wy mi to, Sasin, jakoś na jutro ogarniecie. Odmaszerować.

O Latkowskim mógłbym teraz lecieć ad personam. Że w więzieniu siedział. Że się w Rosji pięć lat ukrywał. Że może to agent w związku z tym. Że może to, w świetle histerycznych wydarzeń laptopowo-propagandowych w biurze „Wprost” zwykły prowokator jest.
Ale nie chcę być taki, jak pisowcy. Ten człowiek wygrzebał się z pierdla z jakimś pomysłem na życie i jest niesamowicie żywotny. Że po takiej przeszłości nadal tworzy filmy (mniejsza o jakość) i jest dumnym posiadaczem trzech żon (dwie rzecz jasna byłe) – dowodzi jednak jakiegoś charakteru. Ale – jakby tu powiedzieć – nie rozumu.
Pan Latkowski przyjął zlecenie, jak widać, dość entuzjastycznie. I wypichcił żądany pasztet- aliści niestrawny.
Na filmy Sekielskich, przedstawiający relacje ofiar, nagrane ukrytą kamerą przyznania się sprawców, na filmy pełne umotywowanych dowodów oskarżeń, dokumentacji i dowodów, wysmażył… pomówienia.

Ano: wziął sprawę kryminalną z Sopotu, dotyczącą kryminalistów – niejakiego „Krystka” i innych. „Krystek” siedzi. Ale niewiele więcej w sprawie się dzieje. Od pięciu lat.
Gnoje z Sopotu zmuszali do nierządu i gwałcili nieletnie dziewczyny. Jedna z nich popełniła samobójstwo. Wsadzono oczywistego „żołnierza” – i od pięciu lat nic się z tym nie działo. Knajpa sobie działała, w Sopocie, na przelocie celebrytów nad morze, włazili turyści, włazili obcokrajowcy, może nawet Sasin wlazł, włazili górnicy, hutnicy, stoczniowcy, kaletnicy na zasłużonych wczasach, włazili celebryci ,właził Wojewódzki… O! Stop!

Resztę już znacie. Ten stek pomówień Latkowskiego obejrzałem. Ani cienia dowodu. Doprawiłem jego korespondencją watssapową z Borysem Szycem, którą ten ostatni, jakże cierpliwy, w końcu opublikował.
A Zerro powołał „specjalny zespół”. Po pięciu latach tej sprawy w „swojej” prokuraturze.

To jedno dobre: niechcący pan Sylwester wykazał indolencję prokuratur pana Ziobro.

Widzicie schemat? Na prawdziwy skandal i zbrodnię – politycznie motywowany stek pomówień wobec ludzi, którym nie po drodze z obecną władzą.
W telewizji – tfu!... publicznej.
Myśleliście parę lat temu, że tak będzie wyglądało to państwo?

22.05.2020

Sondaż „Kantaru” dotyczący wyborów prezydenckich. Pokazujący to, czego już tyle razy oczekiwano, a co nigdy nie nadchodziło. A więc, summa summarum – zaskakujący.
W stosunku do podobnego sondażu Kantara z kwietnia, Duda traci… 20 punktów procentowych! Z 59 na 39. Spadek tak duży, że nieuchronnie pojawiają się zwyczajowe pytania o manipulację i wątpliwości, czy to aby nie „wypadek przy pracy”. I czy w ogóle można mówić o jakiejś tendencji.
Sondażownie rzuciły się więc do pracy, realizując lawinę zleceń z prawa i lewa. No i już wiemy: trend jest. Duda leci w dół, Trzaskowski stale idzie w górę. W momencie, kiedy to piszę, ci dwaj wchodzą do drugiej tury, w której Duda wygrywa już tylko nieco więcej, niż jednym procentem.
Tak, to może być premia dla nowego kandydata. Ale nie da się ukryć, że pisia oligarchia wpadła w wyraźną nerwowość.
To się może niedługo skończyć źle dla Szumowskiego, którego otacza coraz gęstszy wianuszek odkrytych afer. Trzeba się, toarzysze, śpieszyć z tymi wyborami, rację miał umiłowany przywódca!

25.05.2020

Jak zatem widać, czas to pieni… eee, znaczy, dobro Polski. Marszałek sejmu Witek wylewa publicznie żale do marszałka senatu Grodzkiego, że została przez niego oszukana. Bo ponoć obiecywał, że przepchnie kolejną pisią ustawę o wyborach rach, ciach.
Wyobrażacie sobie?! To faktycznie bezczelność: robić taki afront i czarną niewdzięczność  tak kryształowej koalicji rządzącej, do tej pory tak dbającej o parlamentaryzm w tym kraju, uwzględniającej poprawki opozycji, szanującej jej sprawozdawców, prowadzącej wszelkie obrady w atmosferze wzajemnego poszanowania, uwzględniającej zdanie opozycji w komisjach i podkomisjach, tak szanującej Grodzkiego…
No dobra, dość tych żartów. Słabe są.

Witek ma za złe Grodzkiemu, że trzyma w senacie kolejnego pisowskiego ustawowego bubla w konstytucyjnym terminie do przebadania i popraw. Które rzecz jasna nie będą uwzględnione przez koleżeństwo pani Witek z tego ważnego powodu: „bo nie”.

To, wiecie, jest opóźnianie wyborów.

Jednocześnie ta sama Witek… nadal nie ogłosiła terminu następnych igrc prezydenckich. A miała konstytucyjny obowiązek uczynić to w dwa tygodnie od uchwały PKW głoszącej o nieważności poprzednich, hmmm, „wyborów”.

Nie zrobiła tego.
Czemu?
Ponieważ chce swoją decyzję tak skorelować z kalendarzem, aby jak najbardziej utrudnić zebranie Trzaskowskiemu 100 tysięcy podpisów. Aby miał na to na przykład dwa dni. A nuż ta małpia złośliwość się uda?
A gdyby Grodzki przyklepał bubla, to istniałaby jeszcze inna nęcąca możliwość. Gdyby, dajmy na to, fi donc! – Trzaskowski wygrał wybory, to wtedy okażą się one… niekonstytucyjne. Jednak ustawa będzie wadliwa. Ale żeby tak można było zrobić, trzeba mieć dyspozycyjnego prezesa Sądu Najwyższego. I nawet będzie ten prezes dość kryty, bo te pisie prawne wypieki rzeczywiście są zakalcami.
Czyli przydałby się kieszonkowy prezes SN. Jakby to zrobić…

26.05.2020

Prezesem Sądu Najwyższego zosta…

A nie! A niech suspens trwa! Nie zdradzajmy wyniku! Przecież nikt się go nie spodziewa, przecież do końca zagryzamy paznokiety w niepewności, kogo Andżej wybierze! Przecież tyle razy mówił, że głęboko się namyśla! A wybór jest taki trudny i nieprzewidywalny! Oddajmy głos prasie:

„Dziś w Pałacu Prezydenckim ma się odbyć uroczystość powołania nowej I prezes SN. Jak poinformował prezydencki rzecznik Błażej Spychalski, funkcję tę z woli Andrzeja Dudy ma pełnić Małgorzata Manowska, która spośród pięciu sędziów wybranych w sobotę przez Zgromadzenie Ogólne (ZO) uzyskała drugi wynik. Zebrała 25 głosów poparcia, a rekordzista Włodzimierz Wróbel – dokładnie dwa razy więcej.

Prezydent tłumaczył na antenie TVP, że sytuacja, kiedy I prezesem SN zostaje osoba, która nie uzyskała największej liczby głosów w ZO, miała już w przeszłości miejsce. Jak mówił, tak było w 1998 r., kiedy Aleksander Kwaśniewski uczynił I prezesem Lecha Gardockiego zamiast ubiegającego się o reelekcję Adama Strzembosza. – Pan profesor Strzembosz był wtedy I prezesem SN, który chciał przedłużyć swój mandat i został rzeczywiście wybrany przez sędziów większością głosów – przekonywał Duda.

Sprawdziliśmy. To nieprawda. Z treści wszystkich protokołów komisji skrutacyjnych z poprzednich wyborów I prezesa SN, począwszy od 1997 r., wynika, że ani razu nie zdarzyło się, aby prezydent powołał innego kandydata niż ten z największą liczbą głosów. Przykład, na który powołał się Duda, również jest chybiony. W 1998 r. Gardocki otrzymał 29 głosów, a Strzembosz – o dwa głosy mniej. Konstytucja nie wymaga, aby prezydent jedynie zatwierdzał wolę zgromadzenia i czynił I prezesem tego sędziego, który uzyskał największe poparcie. Jednak poprzednicy Dudy tak właśnie postępowali.

Manowska jest zaliczana do „nowych” sędziów, którzy znaleźli się w SN dzięki poparciu obecnej, kontestowanej Krajowej Rady Sądownictwa. Oponenci zarzucają tym, którzy wzięli udział w tej procedurze, że de facto wzięli udział w wyborach politycznych. To niejedyny zarzut, jaki kierują wobec Manowskiej zwłaszcza sędziowie skupieni w Stowarzyszeniu Sędziów Polskich „Iustitia”. O upolitycznieniu nowej I prezes miałoby świadczyć także to, że stoi ona obecnie na czele Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, nad którą nadzór sprawuje minister sprawiedliwości. Sama zainteresowana odpierała te zarzuty podczas Zgromadzenia Ogólnego podkreślając, że dyrektor szkoły jest organem niezależnym od ministra. Przekonywała, że będzie stać na straży niezależności SN.

Nowa I prezes SN w 2007 r. była podsekretarzem stanu w MS

W oczach części środowiska na niekorzyść Manowskiej świadczyć ma też jej przeszłość. W 2007 r., za czasów pierwszych rządów Zbigniewa Ziobry w resorcie sprawiedliwości, nowa I prezes SN przez siedem miesięcy pełniła funkcję podsekretarza stanu. W tym samym czasie sekretarzem stanu był zaś obecny prezydent. Manowską miałyby łączyć z politykami partii rządzącej nie tylko stosunki służbowe, ale też towarzyskie. Jej przeciwnicy twierdzą, że gościła na nieoficjalnym przyjęciu zorganizowanym tuż po wyborze Dudy na prezydenta.”

[„Dziennik Gazeta Prawna”, 26.05.2020]

Prawda, że jest suspens? Niepewność i drżenie? Kogóż to, ach kogóż wybierze nam na pierwszego prezesa SN Andżej?
No i stało się:  po kraju przeszedł dreszcz niedowierzania i zaskoczenia: wybrał Manowską! No patrzcie Państwo, pomyślelibyście?!

26.05.2020

„Pakiety wyborcze przygotowane na nieprzeprowadzone wybory prezydenckie są w posiadaniu Poczty Polskiej - poinformowano w Senacie. Jeszcze w ubiegłym tygodniu poczta ich nie miała i nikt pytany przez senatorów i media nie był w stanie odpowiedzieć, gdzie te karty są. Teraz mają być dobrze zabezpieczone w jednym z magazynów pocztowych.

Odnalazło się 30 milionów pakietów wybornych, przygotowanych na (nieprzeprowadzone) głosowanie 10 maja. O losy pakietów, których sporządzenie kosztowało dziesiątki milionów złotych, pytali senatorowie na posiedzeniu komisji w ubiegłym tygodniu. Wtedy przedstawiciele władz, poczty oraz Państwowej Komisji Wyborczej mówili, że nie wiedzą, gdzie są karty do głosowania i reszta pakietów.”

[Gazeta Wyborcza 26.05.2020]

„68 896 820 złotych - na taką kwotę opiewają faktury, które w związku z przygotowaniami do organizacji majowych wyborów prezydenckich Poczta Polska podpisała z co najmniej czterema firmami. Z dokumentów, do których dotarł tvn24.pl, wynika, że Poczta wypłaciła z tego już ponad 26 milionów złotych, choć wybory prezydenckie 10 maja 2020 się nie odbyły - podaje portal tvn24.pl.”

[Polska The Times 26.05.2020]

Najpierw, na polecenie premiera, jakiś tam szef aktywów państwowych zleca drukowanie trzydziestu milionów pakietów wyborczych. Obaj robią to, kiedy nie ma jeszcze obowiązującej ustawy o wyborach. Projektując karty poza Państwową Komisją Wyborczą, bo założyli sobie, że się ją wyłączy z prowadzenia wyborów, a z samych wyborów zrobi się coś w rodzaju jednoprzymiotnikowej imprezy pocztowej.
W razie niepowodzenia biorą zatem na siebie odpowiedzialność za niezgodne z prawem sprzeniewierzenie tej góry pieniędzy publicznych. Bo - nie wiem, czy zdążyliście się zorientować – spryciarz, który tym wszystkim kręci, pod niczym się nie podpisuje.
Do tych „wyborów” rzecz jasna nie dochodzi, o czym wiedział każdy żuk i żaba już miesiąc wcześniej, a o czym zdawali się ze strachu nie wiedzieć obaj panowie, zestrachani możliwością tupnięcia nóżką przez umiłowanego przywódcę.
Zatem niedługo po „wyborach” tajemnicą stało się nie tylko to, ile te pakiety kosztowały, kto zlecił ich druk, ale nawet – gdzie się znajdują.
Dla pisiej propagandy tylko jedno stało się pewne, jak Słońce na niebie: za druk tej makulatury nie ma odpowiadać Morawiecki, Sasin, Kaczyński (O mój Boże!), Gowin, który „wybory” zablokował (za co mu zresztą chwała), pisie ustawodawce, którzy tę pocztową poronioną imprezę wymyśliły, tylko… opozycja i Grodzki.
Takie wina Tuska, ale nawet mocniej walące w łeb.
W świetle tego, co się stało, odpowiedzialność karna pp. Morawieckiego i Sasina wydaje się być tylko kwestią czasu. Ale na to jeszcze nie czas. Dlaczego? - zapytacie retorycznie lub naiwnie? Ano choćby dlatego:

28.05.2020

Opozycja stawia wobec ministra Sasina votum nieufności. Wydaje się, że takie votum wobec przedymania siedemdziesięciu baniek na idiotyczną imprezę bez widomych szans powodzenia  - nawet dla na kretyństwo tej władzy niewidomych – to zbędna formalność, bo przecie Sasin rzecz jasna się „nie zmieścił” i załatwił sprawę, jak zwykle. Po co votum, skoro i tak poda się do dymisji? No, jakby nie, po takim skandalu?
A, nie poda?! No jak to, przy takiej skali indolencji na tupnięcie nóżką umiłowanego przywódcy? Przy sprzeniewierzeniu tej góry forsy na czystą, wysublimowaną, partyjną głupotę?

Ano – nie poda się.
I ano – votum nieufności przepadnie. Towarzysz jest nadal godny zaufania – może zmieści się następnym razem.

Zatem na koniec tego przydługiego kalendarium – ale chyba rozumiecie, że w kraju kipi, co trudno zmieścić w trzech zdaniach – pozwólcie mi na małą refleksję.

Ja się bardzo cieszę, że to votum obalono. Wiem, brzmi to głupio, ale ja się szalenie cieszę i wycinam hołubce z radości, jak wariat, że i minister Sasin i minister Szumowski NADAL pozostają na swoich stanowiskach. Niech będą na nich jak najdłużej!
Wyobraźcie sobie albowiem sytuację, że przywódca tej pisiej sekty, a także najważniejsi realizatorzy jego wizji – to ludzie tylko nieco ciut bardziej powściągliwi, stonowani i cierpliwi. Gotowi na jakiś kompromis od czasu do czasu, gotowi na jakieś małe ustępstwa w sprawach mniej ważnych. Kalkulujący dalej, niż do koniecznego stopnia zadowolenia umiłowanego przywódcy. Nieco mniej pazerni, gotowi poczekać chwilę ze zbieraniem fantów, aby potem więcej grabić bez obaw.
Z szefem, który jest trochę mniej zadufany w sobie, a bardziej skłonny do powściągania pragnienia natychmiastowej zemsty.
Powiadam wam – już byśmy mieli w Polsce drugą Białoruś. A za parę lat bylibyśmy poza UE.

Na szczęście ci ludzie są pazerni, niemądrzy, zadufani w sobie, przeświadczeni o swej wyższości i moralności, pyszni i pozbawieni jakiejkolwiek cierpliwości.
Bogu dzięki!
Niech bronią Sasina i Szumowskiego do upadłego, a ich wódz niech nadal ma strategię rządzenia trzydziestoma milionami ludzi, jak prywatnym folwarkiem.
Efekty zaczyna widzieć wyraźnie nawet suweren.
Zatem cieszmy się i radujmy, albowiem, kiedy w Polsce do władzy dochodzą zamordyści, to Bogu dzięki operetkowi i nieudolni.
Bo my, Polacy, nie lubimy być na serio.

Amen
 

Nasza mała stabilizacja

  • Kategoria: Polityka
  • Simon

Witamy Szanownych Państwa Internetowiczów w kolejnym wieczorze pełnym piór, confetti, ruchomych schodów, girlsów i fajerwerków! Witamy Was z należnym szacunkiem - w końcu macie internet i być może nawet TikToka! O klaso arystokratyczna, specjalnie dla ciebie ta wysublimowana kulturalnie rozrywka:

Chór nowych sędziów KRS w strojach ludowych i kokosznikach wykona chóralnie nieśmiertelny utwór: „Plon niesiemy, plon, w gospodarza dom”. Batuta i dyrekcja – madame Przyłębska. Wolfgangowa z domu.
A po tej wstrząsającej mentalnie pieśni chór wykona bezbłędnie i wyłącznie na koturnach i wysokich „c” następujące  rewelacyjne śpiewogry:

 
Śpiewogra XXV
pt.: „Koryto”



To nie tak dawno wprost wyśmienitą
Miało karierę słówko „koryto”.
Bez wątpień byli pisi wyznawcy:
Od trzody chlewnej najlepsi znawcy.

To koneserzy pięknie wybranych
Chrumkań i chrząknięć świń oderwanych;
I wprost twierdzili: dla nich muzyka
Jest najpiękniejsza, gdy świnia kwika.

Świństew to byli nam koneserzy.
Sprawdźcie to w necie, gdy kto nie wierzy.
A się w chrumkaniach tak rozeznali –
Kwikiem aż ponoć rozkoszowali.

Mam ja nadzieję – Katoni dzielni –
Że swym muzycznym gustom są wierni,
Bo z lat tych pięciu jak drut wynika,
Iż ich zaleje wprost ta muzyka.

Koryt albowiem dla „dobrej zmiany”
Trzy razy więcej, niż przewidzianych;
Administracja, spółki skarbowe,
Media publiczne, złoto skarbowe.

Rzekłby tu Churchill, cni przyjaciele:
Nigdy tak wielu żarło tak wiele!
Premie, nagrody, cztery pensyje…
Brać, co państwowe, bo to niczyje!

Po raz kolejny się okazało
„Łapać złodzieja!” kto wrzeszczał śmiało.
Lekko suweren nawet zmieszany:
Jeszcze nie widział tak dojnej zmiany.

Zatem wieść dobra, o melomani,
Coście tak w kwiku tym zakochani:
Rządy poprzednie mogą się schować –
Nierogacizny podaż taśmowa.

Gdy pisich przyjdą odrywać czasy,
W TK, u Ziobry; od stołków, kasy.
Dał nam Karczewski wgląd w partytury:
Nie byle kwiki. To będą chóry!
KURTYNA

 
 
Śpiewogra XXVI
pt.: „Koronka do św. Jarosława”



Przesłanie do wiernych:
Koronka winna być nadawana codziennie, zgodnie z imprimatur miejscowego biskupa, w TVP Info w porze największej oglądalności oraz powtórzona o zmierzchu ku chwale Pana przed „Wiadomościami”. W trakcie celebracji Rachonie, Klarenbachy, Holeckie klęczą z rączkami skromnie złożonymi na podołku, a buziami w świątobliwy ciup – dla zbudowania wiernych i zachowania wzniosłej powagi:

Za hostię łapaną jak frisbee prawie:
Nagródź nam Jarosławie!
Za kłamstwa plecione w twojej sprawie:
Nagródź nam Jarosławie!
Za teleszczujnię pędzącą gawiedź:
Nagródź nam Jarosławie!
Że twoje fochy gnieździmy w prawie:
Nagródź nam Jarosławie!
Że łżą komisje o brata sławie:
Nagródź nam Jarosławie!
Za „nowych sędziów” jawne bezprawie:
Nagródź nam Jarosławie!
„Za Abba Ojcze!” w milionów oprawie:
Nagródź nam Jarosławie!
Za pedofilów ściganie niemrawie:
Nagródź nam Jarosławie!

Że zrobisz szychę z pustego osła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
Że hipokryzji skala urosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
Żeby fortuna nam w spółkach rosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
Że nas, miernoty, twa łaska wzniosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
Że, co afera – nami obrosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
Że marka byle łachudry wzrosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
Że zawiść wreszcie piękna i wzniosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
Za grzech u stópek „zwykłego posła”:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
I żeby trollom stawka też wzrosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!
By złość i plucie potwarz wciąż niosła:
Ty Jarosławie nam pobłogosław!

Że jeszcze mało twej władzy oddani:
Święty Jarosławie, zmiłuj się nad nami!
Że czasem nas jeszcze skrupuł  jakiś splami:
Święty Jarosławie, zmiłuj się nad nami!
Kiedy zbyt markotnie robimy za drani:
Święty Jarosławie, zmiłuj się nad nami!
Gdyśmy dla Cię w hakach mało ubabrani:
Święty Jarosławie, zmiłuj się nad nami!
Że przypadkiem coś Polsce, nie Tobie wygrani:
Święty Jarosławie, zmiłuj się nad nami!
Żeśmy dla Cię nie całkiem z rozumu obrani:
Święty Jarosławie, zmiłuj się nad nami!

Bądź dla nas łaskawy, stanowisk rozdawco,
My oddamy wszystko, żoliborski Zbawco.

Po czym powinno nastąpić pięciokrotne uderzenie czołem o posadzkę przed portretem Wodza – zwróciwszy się w kierunku wschodnim.

Amen
KURTYNA



Pora na co? A na cóż to pora? A na cóż to, po cóż, aliści to pora?
No jasne! Na rebus:






Czy ktokolwiek odgadł, jakaż to diva polskiej polityki kryje się za powyższym rebusem?
Jeśli tak, w pełni zasłużył na nagrodę, którą jest, uwaga, uwaga:

Płyta DJ Andżeja!

Zgłoście się po wygraną! Płytę dostarczymy z ostrym cieniem mgły…

A teraz do meritum. Najważniejszy utwór wieczoru grany na basetli i esemesach dyrektorów publicznych anten:

 
Nasza mała stabilizacja



Znów nas dopadła „dziejowa racja”,
Wiodą nadęte prym farmazony;
Znów nasza „mała stabilizacja” –
Kraj tak stabilnie w brednię wgnieciony.

Może i prawda, żeśmy są w dupie,
Ale wszak dzieci… Kredyt spłacamy…
Na co łbem walić w fasady głupie?
Jakoś w tej dupie się urządzamy…
A przecież jeszcze da się wytrzymać,
Niech sobie ględzą aparatczycy;
Trzeba przetrzymać ciemniaka klimat –
Lepsza Holecka, niż komornicy!

Udowodniono za PRL-u,
Że przeżyć w takim marazmie da się;
Życie zbyt butne straciło wielu,
Pokorne stado zasię się pasie…

A że ta pasza mdła, monotonna?
Może i prawda, że trochę gówno;
Ale dla wszystkich ta pasza skromna,
Oraz dla wszystkich będzie po równo!

Znów pięknie rządzi pierwszy sekretarz,
I kumitetu telefon z nieba:
„Piosenka listę wygrała nie ta,
Już wy tam wiecie w radiu, co trzeba…”

A w telewizji partii uczeni
I dziennikarze zawsze „po linii”,
Udowadniają byt płaskiej Ziemi,
Stale gotowi wydajnie świnić.

Znowu zaborcze gnębią nas macki
Panświatowego syjonizmu,
Hydra podnosi łeb swój chwacki
Znów „niemieckiego rewanżyzmu”.

Węglarki tor szeroki znają,
Ale, że czasy ciut szalone,
Z węglem masowo zapieprzają
Tym razem jednak w drugą stronę.

Z partią i związki zawodowe,
Krzepi się siłą ich „prawica” –
Moce proletariackie, zdrowe,
A nie tam, panie, z banków „lewica”.

Wraca kult pięknej naszej przaśności,
Inteligencja przegniła drży,
Bo siłą naszej „prawicowości”
Są gusty ludu z miastek i wsi.

Lekarze, sędzie i profesury:
Lud prosty czuje, że to przygłupy
Wielka estyma dla wodza, który,
Im się dobiera wreszcie do dupy.

Intencje mamy w kulturze czyste:
Gdy piękny jeleń na rykowisku,
To zań dopłaci sam pan minister,
A nie zboczenia, że gorzko w pysku!

Pisać też wolno, co tylko chcecie,
Lecz nie antypaństwowe bzdury!
Ustrój najlepszy to będzie w świecie,
Co wykorzystać chce wróg ponury.

No i porządek. W gminie, w powiecie.
Także krytyka! Lecz – „konstruktywna”;
Musi być zgodna z partią, jak wiecie,
Inaczej zdrada to prymitywna.

Bardzo krzepiące optymizmem
W Dzienniku wieści urzędowe;
Jeśli coś gnębi wciąż ojczyznę –
Przez opozycję! A to przejściowe…

Zawroty głowy z tej radości,
Stamtąd najłacniej się dowiecie,
Czemu Europa nam zazdrości
I którzyśmy są znowu w świecie!

Słusznie tam tępią zgniły Zachód –
Ten konsumpcjonizm! Te zboczenia!
Przed gołą dupą w ciągłym strachu
Partia z Kościołem zło wyplenia.

Nie wszystko jeszcze, jako się pisze,
Podległo nacjonalizacji;
Słusznie podnoszą towarzysze:
W mediach wciąż brak unifikacji.

Mnoży się ludu tobie dostatek,
NBP pieniądz chyżo drukuje
I rychło patrzeć, jak to dla dziatek
Pieniądz w milionach się wyrychtuje.

Trudno się dziwić, że i to słyszę:
Do postkomuny taki wstręt mają
Niegdyś sprawdzeni już towarzysze,
Że się ochoczo w system włączają.

Tak Naród z Partią, Partia z Narodem,
Pod przewodnictwem partyjnych wieprzy,
Wabią z przeszłości znanym już smrodem…
Może już pora trochę przewietrzyć?

Chyba, że chcecie „nieznanych sprawców”,
Rządów ciemniaka z legitymacją,
„Jedynie słusznej prawdy” szubrawców,
Pałek i ZOMO z inwigilacją;

Chyba, że chcecie paszport z milicji,
Wtedy jest dobrze, jest wasza racja:
Wolności zbędnej swej – prohibicji
Znów „nasza mała stabilizacja”…

Wydarzenia - maj II_2020

  • Kategoria: Polityka
  • Simon
W związku z tym, że czas ucieka, a Taurus nadal nie może niestety zająć się „Wydarzeniami” z przyczyn od niego niezależnych, pozwalam sobie sklecić kolejne kalendarium pod jego nieobecność. A jednocześnie: Taurus, czekamy! Obyś wrócił jak najprędzej!


08.05.2020

Rafał Trzaskowski kandyduje na prezydenta Rzeczypospolitej. To już oficjalne. Kidawa została poproszona o usunięcie się w cień.
Szkoda mi Kidawy jako człowieka, bo kobietą wydaje się być sympatyczną. Ale, trzeba to bezstronnie przyznać, jako kandydatka na prezydenta nie podołała zadaniu. Jak powiedział ktoś z jej otoczenia: „była za dobra”. Przykro mi, ale to nie najlepsza rekomendacja na następne pięć lat, z czego jakiś czas współrządzenia z pozbawionymi sumienia wariatami.
Zastąpił ją Trzaskowski. Czy ma szanse? Po kilku dniach w sondażach okazało się, że idzie łeb w łeb z Kosiniakiem i Hołownią. Czyli nadal słabo. Ale któż wie, kto przejść może do drugiej tury?
Wybaczcie prywatę, wkręcę swoje zdanie: jeżeli żaden z tej trójki nie pójdzie po zwycięstwie sprzedać się Polskiej Zjednoczonej Prawicy Rzeczpospolitej – to dla mnie może być każdy z nich. Ale, znając przeszłość PSL, troszeczkę się boję o pryncypialność „tygryska”…
A co do Kidawy – Błońskiej? Zgadlibyście, kto ją najbardziej ukochał? Tak, tak, te pisowskie poczciwiny… Od tygodnia słyszymy, jak to ją źle potraktowano, jak to się nie godzi… Holecka prawie piany dostała w telewizji tfu!... publicznej, jak to tę biedną Kidawę potraktowano. Na ripostę posła PO, który stwierdził, że Szydło wywalono na kopach zaraz po bukiecie kwiatów od wodza stwierdziła, że Szydło chociaż kwiatki dostała.
Taki umysł. Pisowski.


10 – 12.05.2020

Sejm proceduje nad nową ustawą dotyczącą ordynacji wyborczej. W sposób nam już znany i sromotnie monotonny: innym tego rodzaju zgłoszonym przez opozycję ustawom nawet nie zdążono jeszcze nadać numeru sejmowego, a napisana na kolanie ustawa PiSu już jedzie przez sejmowy konwejer.  Marszałek Terlecki proceduje niczym Kuchciński za najlepszych lotów… znaczy dni. Żadnej dyskusji, żadnych wniosków, wyłączanie mikrofonu, czysto mechaniczny proces udowadniania opozycji, że zemsta jest słodka. Na dwadzieścia jeden poprawek opozycji, dość technicznych i obojętnych, powiedzmy to, ideologicznie, przyjęto… jedną. Lewicy.
Taka parodia parlamentaryzmu sprawiająca wrażenie, że sejm to już właściwie kwiatek do kożucha pewnego Jarosława.
Wrażenie być może byłoby mniej przygnębiające, gdyby posłowie opozycji, traktowani w tym procedowaniu jak śmieci, postanowili pokazać swoją niezgodę. Na przykład taki poseł Braun z Konfederacji, który został przez Terleckiego potraktowany tak, że gdyby był faktycznie nobliwym konserwatystą od kodeksu Boziewicza, na jakiego się pompatycznie kreuje – toby nie tylko głosował przeciw, ale być może jeszcze dał Terleckiemu w pysk. Na szczęście zwyciężyły obyczaje parlamentarne: Konfederacja pokazała, czym jest w istocie, głosując jak PiS, jak za panią matką. PSL i Lewica wstrzymały się od głosu – przeciw było tylko KO i troje posłów lewicy.
Rozumiem, że wszyscy są tymi wyborami zmęczeni. Ale czy aby pokazywanie PiSowi, że nadal może zachowywać się po bandycku – i to po takiej kompromitacji z wyborami – nie jest co najmniej nieroztropne?
Tak, tak, panowie: Kosiniak-Kamysz, Biedroń i Czarzasty. Skoro nie stać was nawet na symboliczny opór wobec nagiej przemocy w niszczeniu powagi sejmu – to jaka jest gwarancja, że wasz prezydent będzie odważniejszy?
Z ciekawostek: z dziejów pisiej hipokryzji, odc. 2345. Pan minister Szumowski oświadczył niedawno, iż wybory poprzez lokale wyborcze będą bezpieczne dopiero za dwa lata i dlatego właśnie koniecznie trzeba było przeprowadzić 10.05 wybory korespondencyjne. Po czym zagłosował za… mieszanymi. Nawet się nie wstrzymał.


12.05.2020

Wyborcza ujawnia aferę z maseczkami związaną z ministrem zdrowia Szumowskim. Okazuje się, że gówniane maseczki bez certyfikatów i atestów rząd zakupił poprzez brata Szumowskiego od ich wspólnego znajomego, instruktora narciarskiego, za pięć milionów złotych. A w tym celu powołano firmę, która istniała jeden dzień.
Czasem nie warto ruszać pewnych rzeczy kijem, o czym zawsze przestrzegali starsi na podwórku. A te dziennikarzyny ruszają. No i proszę:
„Dotacje dla firmy brata ministra Szumowskiego. Przekazano 74 mln zł
Państwowe dotacje i granty dla OncoArendi Therapeutics, firmy Marcina Szumowskiego, płynęły w ostatnich latach szerokim strumieniem. Pieniądze przyznawało m.in Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.”
[portal money.pl]

To już wiadomo, skąd to zmęczenie i oczy podkrążone. Z księgowości po nocach.
To jest naprawdę fenomen, ja nie wiem, czy to się nawet kiedykolwiek udało w jakimś państwie afrykańskim czy południowoamerykańskim: nie ma, no nie ma żadnej poważnej sprawy czy osoby w pisim państwie, za którymi nie stałaby jakaś afera. Mistrzostwo świata. Niezaprzeczalne. Gang Olsena zważywszy na to, jak prawdopodobnie skończą.


13.05.2020

Po trzech i pół dnia bezowocnych obrad, które – jak się okazało, obradami sensu stricto nie były ze względów proceduralnych, a okazały się dość nerwowym spotkaniem sędziów – „sędzia” Zaradkiewicz (został sędzią z poruczenia nowego KRS, więc tytuł jest dyskusyjny) przerwał „obrady” i zwrócił się do swojego protektora, Andrzeja Dudy, o zajęcie się regulaminem obrad.
Zaradkiewicz, jako nasłany przez prezydenta „komisarz” postanowił pokazać swą ideologiczną twardość i zrobił dokładnie to, co pisi robią od lat w sejmie, komisjach sejmowych i senacie. Postanowił mianowicie działać po bandycku, nie oglądając się na żadne formy przyzwoitości, bez trybu, sensu, prawa i taktu, za to podobnie skutecznie.
Pomysł okazał się karkołomny, ponieważ Zaradkiewicz postanowił wielokrotnie złamać prawo wobec kilkudziesięciu sędziów Sądu Najwyższego. I – ku jego zapewne zdumieniu, i zapewne także zdumieniu jego zleceniodawców – wyłączanie mikrofonów nie pomogło. Fanfary w reżimowych mediach o rzekomym postkomunizmie sędziów SN też nie.
Być może Zaradkiewicz nadal jest zdziwiony, ale teraz ma na to zdziwienie więcej czasu, albowiem został odwołany. Widzicie, towarzysze, atak przypuszczono zbyt szybko i bez przemyślenia. Ale to nie znaczy, że następnych ataków nie będzie, prawda?


12.05.2020

Andrzej Duda wywołał prawdziwą sensację biorąc udział w kampanii #hot16challnege2. Czy to był wyborczy Blitzkrieg? Powiedzmy tak: ci, którzy go do tego namówili, schowali się za ostrym cieniem mgły. Brak ojców sukcesu.


15.05.2020 – do chwili obecnej

Marek Niedżwiecki odchodzi z Trójki. A za nim: Piotr Metz, Agnieszka Szydłowska, Agnieszka Obszańska, Michał Olszański, Hirek Wrona,  Marcin Kydryński.
Na koniec odchodzi z Trójki Piotr Kaczkowski. Będący tam od 56 lat. Będący jej magicznym głosem. Z „Trujką” zrywają współpracę duże wytwórnie (np. Mystic Production) i artyści z Polski. Nie posłuchamy już tam w związku z tym Deep Purple, Pink Floyd, czy ziomala Podsiadło. A to pewnie nie koniec bojkotu. Jak wieść niesie, już jakieś pasmo musi prowadzić wicedyrektor. Może poratują Semka, Lisicki, Wolski i Pietrzak.

Co idzie za tymi, którzy odeszli, będąc zgodnie ze słowami Bartoszewskiego - przyzwoitymi? Zmasowany atak szachermacherowych trolli prostytuujących się za publiczne pieniądze: „Wreszcie te dziadki ustąpią miejsca młodym”, „Przecież to esbecja”, „Niedźwiecki to tajny agent o pseudonimie „Bera”.
Poznajecie? Tak, tak, to ten sam aktyw robotniczo–chłopski z ORMO i z pałami.

A co się stało faktycznie?

Kazik nagrał utwór „Twój ból jest lepszy niż mój” o wizycie pewnego Prezesa wszystkich Prezesów, który wjechał sobie na cmentarz limuzyną, kiedy wszystkim innym tego zakazano. Piosenka wygrała listę przebojów prowadzoną przez Marka Niedźwieckiego.
Dyrektor muzyczny Trójki, Piotr Metz, dostał od swojego szefa, Tomasza Kowalczewskiego,  SMS o trzeciej w nocy:
"Piotrze, dopilnuj aby piosenka o której rozmawialiśmy nie była na antenie".

Co było potem? Ano:
„Nieznany muzyk zarzucił Niedźwieckiemu łapówkarstwo
W niedzielę wieczorem portal TVP Info zrelacjonował wpis osoby przedstawiającej się jako Tomaldo Banjo. Użytkownik podawał się za muzyka zespołu Antyquariat i zarzucił Markowi Niedźwieckiemu branie łapówek za umieszczanie utworów na Liście Przebojów Trójki. W poniedziałek rano tekst usunięto, a następnie opublikowano jego zmienioną wersję.”
[onet.pl]

„Dyrektor Trójki: dokonano manipulacji przy liczeniu głosów:
"Szanowni Słuchacze, podczas elektronicznego głosowania nad Listą Przebojów Trójki w dn. 15.05.2020 r. został złamany regulamin i do głosowania wprowadzono piosenkę spoza listy. Nadto dokonano manipulacji przy liczeniu głosów oddawanych na poszczególne piosenki, co zafałszowało wynik końcowy" - napisał w sobotę w oświadczeniu Tomasz Kowalczewski, Dyrektor-Redaktor Naczelny Programu 3 Polskiego Radia.

[Regulamin taki nie istniał i nie istnieje. „Manipulacja” polegała na tym, że Niedźwiecki i współpracownicy usuwali głosy oddane masowo z jednego adresu IP. Bo zawsze było tak: jeden człowiek – jeden głos. Od lat osiemdziesiątych, kiedy Niedźwiecki odrzucał cztery z pięciu pocztówek z głosem od jednej osoby. Czy Kowalczewski to wie? Wie, ale trzęsie gaciami przed swoim szefem. A ten szef to:]

Agnieszka Kamińska prezes Polskiego Radia:

„Oskarżenia takie (o cenzurę - przyp. red.) są kłamliwe i niesprawiedliwe, gdyż to właśnie redakcja podjęła natychmiastowe działania, by odkryć prawdę i podać ją do publicznej wiadomości. Właśnie po to, aby słuchacze mieli poczucie i gwarancję, że głosowanie odbywa się w sposób absolutnie bezpieczny i uczciwy, w tej sytuacji jedynym słusznym rozwiązaniem było unieważnienie tego notowania przez dyrekcję Programu Trzeciego.”

I co, nie wierzycie? Jakże mogłaby kłamać, przecież jest na tym stanowisku partyjną nominatką z ramienia prawych i sprawiedliwych?
A, przypominam, szachermacherowa i telewizyjna szczujnia idą pełną parą, aż się paski grzeją, samo gęste idzie: „agenci”, „kodomici”, „esbecja”…

I po tym rozrzucie gówna wchodzi pan Metz w białym garniturze i mówi: dobry wieczór Państwu. Oto zdjęcie sms-a, jaki dostałem o trzeciej w nocy. O treści:

"Piotrze, dopilnuj aby piosenka o której rozmawialiśmy nie była na antenie".

Mają już swoje prokuratury. Mają już swoich, na razie znanych, sprawców, co wsadzają prezydentom miast noże w brzuchy. Mają propagandę. ZOMO na Placu Zamkowym.
I mają też cenzurę.

Tak. To MUSI być Polska JEGO marzeń…