Polub NaszePanstwo.pl na   

Nie dajmy się zwariować

Wbrew „prawdziwym patriotom” uważam Polaków za naród cwany, przemyślny i potrafiący wykorzystywać sprzyjające okoliczności. Zdaje się, że jako wspólnota od paru setek lat nie mieliśmy tak wiele zbiorowego rozumu na raz. Jako osoba przesądna aż boję się myśleć, jaki rachunek przyjdzie nam zapłacić za tyle szczęścia naraz – może nadchodzący kryzys, to pierwszy weksel?

Optyka, która każe „prawdziwym patriotom” widzieć w tym narodzie bandę idiotów, sterowanych przez podejrzane siły i rozdających krwawicę przodków na prawo i lewo, to optyka usprawiedliwiona nieco innym oglądem spraw. Jeśli kto twierdzi, że jakieś podejrzane struktury o wiadomym rodowodzie rasowym zaplanowały redukcję naszego pogłowia do 15 milionów, że polski premier z premierem ościennego państwa uknuł zgładzenie prezydenta własnego kraju, że przymieramy głodem i generalnie jesteśmy biedniejsi, niż ćwierć wieku temu, że nie mamy niepodległości, Unia Europejska to eurokołchoz, odzyskanie niepodległości, to esbecki spisek, Jarosław Kaczyński, to mąż stanu a Rydzyk to wzór katolicyzmu – to naturalnie trudno mu się dziwić, że ma otaczającą go większość za „lewactwo”, „przypadkowe społeczeństwo”, „polactwo”, „lemingów” i generalnie nie takich do końca prawdziwych Polaków. Z paranoidalnego oglądu sytuacji w logiczny sposób wynikają paranoidalne wnioski. I trudno się dziwić, że ludzie myślą i tłumaczą sobie świat, jak potrafią. Przy założeniu, że nie mamy niepodległości, a Tusk pyta Putina o to, co mu wolno, wynika, że obecny rząd jest zdradziecki i okupacyjny i że z takim stanem rzeczy należy walczyć wszelkimi możliwymi sposobami. Witajcie zatem marsze z pochodniami, narodowowyzwoleńcze walki z udziałem kostki brukowej i rząd Jarosława Kaczyńskiego na wewnętrznym uchodźctwie!

Jeżeli uda się w pewnym procencie populacji, składającym się z ludzi naturalnie podejrzliwych i skłonnych do paranoi, a jednocześnie kiepsko wyedukowanych i pełnych uprzedzeń i zabobonu, zasiać fałszywy obraz świata, to i wnioski uzyska się fałszywe, choć jedyne możliwe. Cały prostacki numer z rozbujaniem emocji jest robiony bezwstydnie i na oczach osłupiałej gawiedzi. No, przynajmniej ja nie mogę wyjść z osłupienia od lat co najmniej siedmiu. Oto, na moich oczach, w sposób jak najmniej finezyjny, toporny i prostacki, gra się na najprostszych ludzkich emocjach, budząc wkoło najniższe instynkty. Początkowo miałem złudzenia: może ja śnię, może wszyscy tylko czekają na odpowiedni moment, by wybuchnąć śmiechem i zmieść z powierzchni polskiej polityki roszczenia kiepskiego kabaretu, by zostać mesjanistycznym zbawcą polskości i katolicyzmu?
W dużej mierze, późno, bo późno, ale się nie przeliczyłem. Zdaje się, że poczucie humoru jest nierozerwalnie związane z inteligencją i odwrotnie. Polacy ponownie, od kilku już wyborów, dają dowód na to, że międzynarodowe badania inteligencji nie kłamią – i choć na razie z nas niezłe gołodupce, to choć w takiej materii możemy się cieszyć. Chyba rzeczywiście Prezes postanowił z jakichś tam przyczyn ograniczyć się do tego stałego mniej więcej odsetka populacji, który ma tradycyjnie problemy z włożeniem łyżki do gęby, by kogo obok nie zabić, ale odpowiednio postraszony i połechtany najprymitywniejszą propagandą podrapie się po zaskorupiałym kołtunie, zmarszczy niskie czółko nienawykłe do myślenia i rzecze z przekonaniem: coś w tym helu musi być!

Pojawia się jednakowoż pytanie, dlaczego taka ewidentna hucpa potrafiła doprowadzić do tego, co działo się po 2005 roku? Do tego zawstydzającego faktu, że postać dyskusyjnego, nazwijmy to tak, formatu, Jarosław Kaczyński, jest dla polskiej opinii publicznej, polskiej politycznej praktyki i, co aż wstyd przyznać, dla niżej podpisanego, postacią zajmującą, wciąż obecną i nabierającą groteskowo wyolbrzymionego znaczenia?
Można się oczywiście tłumaczyć, że za pomocą pislamu widzimy w krzywym zwierciadle, atrakcyjnym medialnie i plotkarsko, wszelkie narodowe przywary, o których dyskutować zawsze warto. Można się tłumaczyć, że kultura informacji karmi się przekazem brutalnym, prymitywnym i wypierającym lepszy pieniądz i jak popularny był Tymiński, potem Lepper, tak i popularny będzie każdy oszołom, który odważy się dla politycznej kariery zrobić i powiedzieć niemal wszystko. Takie tłumaczenia zawierają wiele słuszności i zapewne wiele w nich racji. Skąd zatem to uczucie zażenowania, gdy się po raz kolejny tłumaczy bogu ducha winnemu biedakowi, że dał sobie zrobić z mózgu sieczkę, wierząc Prezesowi, że Rosjanie to przyjaciele, Lepper – człowiek godny zaufania, a Kaczmarek – przedni minister? Skąd to uczucie zażenowania, że wokół tyle się dzieje, a my znów o Prezesie, jakby nic ciekawszego nie było do roboty?

Mam prywatne podejrzenia, co to może być, ale rozglądam się trwożnie i z mętnym przyduszonym chichotem czekam na odpowiedni moment, bo to naprawdę głupio zabrzmi, a nikt nie lubi robić z siebie głupka. Przynajmniej otwarcie.
Ale – wóz albo przewóz; raz kozie śmierć, rybka albo pipka; słowo się rzekło, kobyłka u płota, komu let’s, temu go...

Patrzę ja sobie na rozmowy naszych polityków i społeczników w przeróżnych mediach. Nawiasem mówiąc tragicznym jest już samo zjawisko braku kompetencji komunikacyjnych u ludzi, którzy z racji zawodu powinni cali być zbudowani z komunikacji, retoryki i umiejętności rozmowy. Ja wiem, że to także w pewien sposób przywara narodowa – w czasie meczów reprezentacji nagle wszyscy Polacy stają się ekspertami od piłki nożnej, a jak trzeba, to będą się znali na awiacji, jak żaden inżynier lotnictwa. Toteż może być w tym podobna odmiana megalomanii, gdy patrzę sobie na program telewizyjny, z zaproszonymi politykami i widzę, że mógłbym składniej spierać się o swoje racje, niż którykolwiek z nich.
Pomyślicie: mania wielkości i brak witaminy D. Jednak cóż poradzić, kiedy ostatnio łapię się na tym, że, co tam ja, wszyscy w miarę rozsądni ludzie, których znam, dali by sobie radę lepiej, niż telewizyjni celebryci.
To przepis na pokazowego zakalca w prostej odsłonie: bierzemy takiego Lisa, a on zaprasza polityków frontmanów, czyli, jak sądzę, ludzi uważanych przez swoje partie za najbardziej wygadanych, zorientowanych i medialnych. Ot, zestaw przypadkowy, który tak strasznie zgnębił mnie po zajściach 11 listopada: z jednej strony Pszoniak, Kutz i Szczuka – z drugiej Mularczyk i Giżyński bodajże.
Wszyscy żyją, mówiąc mało oględnie, z kłapania jadaczką: Pszoniak, wrażliwy aktor, Kutz – wiadomo. Szczuka wręcz żyje ze słowa, niczym rolnik ze skiby, a jej pierwszy zawód, to zdaje się krytyk literacki.
I cóż się dzieje, gdy to znamienite towarzystwo spotyka się u Lisa? Kompletna zaćma, pomór, zgroza i wiatr wyjący w pękniętym zniczu na nagrobku ukraińskiego oligarchy. Koszmar. Sławetne „ja panu nie przerywałem” już mnie nawet przestało drażnić, bo przynajmniej jakoś porządkuje dyskusję. Cała reszta, to koncert nieporozumień i bieg o mistrzostwo świata na absurd w rozmowie niewidomych z głuchymi przez telegraf Morse’a. Nikt, ni z prawej, ni z lewej strony nie potrafi poprowadzić jakiegoś wątku dyskusji dłużej, niż przez jedną wypowiedź; rzucają się na trzy tematy na raz, spłycając każdy. Miast formułować jakoś strawne wnioski czy postulaty – formułują fuknięcia, załamywania rąk, pohukiwania, głupawe miny i przesadne emfazy nie kończone pointą, z których zresztą nic nie wynika. Nie potrafią z wzajemnego spotkania wyprodukować nic ponad dość mało składną pyskówkę, w dodatku bez bigla, satysfakcji, za to z poczuciem solidnie i nieodwracalnie spapranego czasu.

Zaznaczyłem, że piszę o przypadkowym zestawie nie bez powodu. Wszak powyższe można by powiedzieć o niemal wszystkich „frontmenach naszej polityki” i na palcach jednej ręki stolarza można policzyć ludzi, którzy potrafią się wypowiadać składnie, merytorycznie, a jak trzeba, to także zwyciężać w dyskusji sztuczkami retorycznymi.

I teraz pytanie: dlaczego wszyscy ci ludzie potrafią gadać zawodowo czy prywatnie poza polityką, a w trakcie politycznego sporu w telewizji stają się, niczym pijane dzieci we mgle?
Albowiem, moim zdaniem, brak im właśnie tego produktu, który chciałbym właśnie Szanownym Państwu zaproponować w niniejszej prezentacji.

Produkt, który chciałbym tu polecić, choć znany od dawna, jest stanowczo zbyt mało doceniany i stosowany. Choć jego zbawienne działanie znane jest od wieków, sięga się po niego stanowczo zbyt rzadko. Jego używanie mogłoby zmniejszyć kłopoty zdrowotne znacznej części społeczeństwa, a także podnieść średnią wieku sporej liczby obywateli, stąd zdumienie budzi fakt, że jest to specyfik tak dalece zaniedbany w praktyce klinicznej.
Przedstawiam oto Państwu ten rewelacyjny produkt, który jakoś tam się opakuje, żeby miał gratisy i dwa rewelacyjnie tnące noże na dokładkę. Na razie pod roboczą nazwą, ale liczę na jakieś propozycje copywriterskie.

Oto reflektory trafiają w punkt, hostessy przesuwają się na bok zalotnie kręcąc biodrami, unosi się bogato marszczona, aksamitna kurtyna, a oczom naszym ukazuje się:
(Tadam! Tusz i fajerwerki)
POCZUCIE HUMORU

Tak, tak, drodzy Państwo. Może brak właśnie tego składnika z czarodziejskiej zupy Gallów powoduje, że dostajemy białej gorączki oglądając marsowe miny Macierewicza, miast gromko i serdecznie rechotać z tych narodowowyzwoleńczych póz na miarę marnego wodewilu. Mamy napady obrzydzenia i trwogi obserwując akcje na Krakowskim Przedmieściu, miast kulać się ze zdrowego, oczyszczającego śmiechu.
Może właśnie dlatego Szczuka traci zdolność wysławiania się, że bierze marny teatr poważnie? Może dlatego wszyscy jesteśmy ostatnio skazani w polityce na biegunkę wielkich kwantyfikatorów, oskarżeń o zdradę narodową, nawoływań o karę śmierci, o Trybunał Stanu, a wszystko między porannym śniadankiem w Trójce, a popołudniowym kotlecikiem w sejmowej restauracji między konferencjami prasowymi? Może dlatego twarzą PO ma być Niesiołowski, a PiSu Kaczyński, by totalny brak humoru nie tylko wyparowywał wszelkie pozory sensu, ale w dodatku skazywał nas na powagę najgorszego rodzaju: powagę ponurego, pozbawionego wyobraźni, prymitywnego buca, który swój brak wyobraźni, dystansu i poczucia humoru za wszelką cenę chce narzucić całemu światu. Dlatego, że w pewnym momencie słuchaliśmy głupków, miast parsknąć im śmiechem w twarz.

Proponuję prosty eksperyment myślowy. Te wszystkie bzdety produkowane dziś masowo przez niestabilne psychicznie środowisko pislamu, a ochoczo podtrzymywane po pierwsze, przez rządzących polityków, dla wydajności w pozostawaniu przy władzy, po drugie, przez media, dla swej malowniczości, czyli czynnika, który od zawsze ściągał gapiów wolących obejrzeć kobietę z brodą, niż solidne nabożeństwo z ekstra kazaniem plus odpust częściowy.
Te wszystkie bzdety o zdradzie narodowej, zamachu, kondominium, układzie – zresztą, oszczędzę wymieniania tych wszystkich żenujących toposów IV RP – wraz z napoleońską pozą Macierewicza i werbalną dezynwolturą Kaczyńskiego.
I teraz wrzucić to naraz między ludzi piętnaście lat temu, czyli za czasów, gdy było, nie było, rządzili tzw. postkomuniści.
Ba! Wydrukować wtedy jeden, dowolny egzemplarz obecnej „Gazety Polskiej” albo komentarz Lisickiego!
Widzicie to oczami duszy? Jak ludzie pukają się w czoło?
Zaiste, jest cały obszar ludzkiej aktywności w polskiej polityce, gdzie poczucie humoru umarło. Dość przygnębiającym skutkiem tego jest nabożna rozmowa o rzeczach, które powinny zdarzać się wyłącznie w testach psychiatrycznych, a dziś bywają poważnymi elementami powszechnego dyskursu politycznego.
Czas, aby oprócz ciała, zadbać także o psyche. Witaminki – tak. Dobry cholesterol – jak najbardziej. Jednak przede wszystkim, Panie i Panowie, poczucie humoru! Wziewnie, w tabletkach, jakkolwiek. Byle byśmy nie dali się zwariować...

Komentarze  

 
lmt7
#41 lmt7
15 grudnia 2011, 12:59
Fatalne wieści...a już myślałem że ten kraj zmierza ku lepszemu...ech...
wiadomosci.gazeta.pl/.../...
Rekordowo wysoki jest zysk PiS - w ciągu tygodnia partia Jarosława Kaczyńskiego urosła o 8 pkt proc., do 27 proc. Notowania PiS falują, pod koniec listopada były na poziomie 24 proc., by spaść do 19 proc. Wygląda na to, że PiS na przemian przyciąga i odpycha wyborców niezdecydowanych (w poprzednim badaniu było ich 18 proc., teraz - 12 proc.).
Zacytuj
 
 
ZERRO
#42 ZERRO
15 grudnia 2011, 14:41
@lmt7
To takie proste: Naród odzyskał poczucie humoru i robi sobie jaja... :D
Zacytuj
 
 
Tom
#43 Tom
15 grudnia 2011, 15:23
to wszystko zależy od sytuacji. Jak Pan Premier otworzy jadaczkę przed kamerą i obrazi cały region jednym zdaniem to poparcie leci na pysk. Jak Premiera schowają na 2 tygodnie a jego przydupasy zasypują media populistycznymi hasłami nie do zrealizowania - poparcie rośnie.
Zacytuj
 
 
lmt7
#44 lmt7
15 grudnia 2011, 16:25
@ ZERRO i TOM
A 13 grudnia to co?
Choć moment...najpierw Jarek mówił o Egipcie - była tam rewolucja...potem o Węgrzech - to mają teraz kryzys po uszy i Urban żałuje że nie jest Tuskiem...
Teraz wspomina o Wielkiej Brytanii i Chinach - czy i tam przekleństwo Prezesa się spełni?
Zacytuj
 
 
Tom
#45 Tom
16 grudnia 2011, 02:12
ja jak zobaczyłem ostatni faktoid:
i1.kwejk.pl/.../...
to sobie pomyślałem że skoro po jego ostatniej wypowiedzi Chinom grozi zapaść to może teraz Pan Premier powinien porównać Polskę do Rosji? może "kacapów" szlag trafi i Pan Premier będzie mógł w końcu przejść na niezasłużoną emeryturę?
Zacytuj
 
 
Tom
#46 Tom
16 grudnia 2011, 02:25
wiadomosci.wp.pl/.../

Lenin wiecznie żywy :)
Zacytuj
 
 
poman
#47 poman
17 grudnia 2011, 15:06
Panie "lmt7". Jesteś Pan żałosny w swej wypowiedzi. Jeśli każdego kto ma inne poglądy traktujesz jak trola to mogę tylko współczuć.
Panie "Belfer". Dziękuję za wyłuszczenie mojego nieuctwa (Pana zdaniem rzecz jasna). Jeśli Pan jest tak wyedukowany proszę iść do szkoły uczyć naszą gawiedź. Początek ma Pan niezły bo nick pasuje. Co do reszty to mam ogromne wątpliwości.
Zacytuj
 
 
Belfer
#48 Belfer
18 grudnia 2011, 18:02
@poman:
Nie załamuj się, każdy ma wątpliwości. Zawsze możesz powalczyć o imię pp. Kaczyńskich dla kolejnej szkoły. Ja już swoje dla edukacji w tym kraju zrobiłem, teraz spożywam owoce swej pracy, ale ty możesz jeszcze starać się o robotę w szkole.
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać