Polub NaszePanstwo.pl na   

Propaganda sukcesu



Mam taką prywatną prośbę. Wiem, sprawa śliska, takie czasy: zaraz może być sprawa o molestowanie, próbę gwałtu, takie tam. Co innego jak się to nazwie seksworkerstwem, a nie kurestwem, ale spróbuję po staremu: niechże mnie ktoś uszczypnie. Strzeli w zgrabny poślad. Walnie z bańki.
Może się naprostuję, bo na razie nie rozumiem.
Nadeszła prawa i sprawiedliwa partia. W odróżnieniu od byłych złogów komunizmu najprawsza i najsprawiedliwsza.
Sprawy sądowe trwają trzy razy dłużej. Prokuratorzy są na wezwanie ministra. Dług publiczny, który w ćwierć wieku rósł sobie do biliona złotych, w siedem ostatnich lat urósł o kolejne pół biliona. Ale w zasadzie to nieprawda, bo szef NIK-u, przypadkowo skonfliktowany z kolesiostwem, wykazał, że kolejne ponad trzysta miliardów jest kreatywnie pochowane w różnych budżetowych fiki-miki. A i tak grozi nam dziura budżetowa w wysokości stu miliardów złotych.
Czyli prawie dwa biliony jak obszył.
Do tego koszt obsługi tego zadłużenia i ciągła emisja nowych obligacji. Plus dodruk pustych pieniędzy przez szefa NBP, naszego gawędziarskiego „jaszczembia”.
To wszystko, przypominam, w czasie wojny tuż nad granicą.
Wysokość rat kredytowych wzrosła różnie: u niektórych tam pięćset złotych, u niektórych trzy tysiące. Tak od pół raza do trzykrotności.
Benzyna jest po osiem złotych. To zrozumiałe, skoro baryłka ropy kosztuje 120 dolarów. Za Tuska była po pięć, no, ale wtedy baryłka była po 140 dolarów.
Jak tam Nowy Ład? Ulżył?
Ale to jeszcze nic. Mamy sobie inflację. „Putininflację”, jak raczył się wyrazić nasz prawdomówny premier.
Przed rozpoczęciem wojny JUŻ wynosiła dziewięć procent. Teraz – niemal szesnaście.
Ale – ludu naiwny – ona wynosi  szesnaście,bo tak się ją przedstawia. Taki tam macie w GUS-ie „koszyk”, że się wrzuca chlebek, samochodzik i telewizor.
Ile razy w roku kupujecie telewizor?
No i już wiecie, dlaczego w waszym odczuciu inflacja sięga spokojnie 25%...
Ale to nic. Odpowiednie osoby, za odpowiednią gratyfikację zapewnią was, że to żaden problem, bo polska inflacja pobiła rekord trzydziestolecia, a niemiecka CZTERDZIESTOLECIA!
Furda tam, że polska jest zestawiana z hiperinflacją zaraz po PRL-u, a niemiecka przebiła rekord, bo z trzech doszła nad siedem…
„Fur Deutschland”. Łapiecie? Bo w sekcie nie łapią. A ja jakoś nie bardzo, chyba za tępy na te dowcipy jestem.
Ale to nadal nic, albowiem „putinflacja” naprawdę nadejdzie. Niebawem.
A potem sezon grzewczy. I zdziwienie cenami prądu i gazu. Ale spokojnie, pan Glapiński ma masę forsy, chyba mu wierzycie? Ja tam mu wierzę. Skoro twierdzi, że może dostarczać forsę wagonami, to tak zapewne jest. Ja wiem, że kiedy te kukiełki prezesa wszystkich prezesów występują, to sprawiają wrażenie, jakby wszystkie były spod dłuta Gepetta, specjalisty od drewnianych nosów. Przyznacie, że nasz żoliborski Gepetto sprawił się nieźle: cały teatrzyk mu śpiewa, tańczy, recytuje, daje dupy i gotuje – jak to się mawiało niegdyś o Kołach Gospodyń Wiejskich. Ale w tym wypadku to raczej nie kłamstwo, zaraz będziemy mieli kupę forsy. Całe wiadra szmalu. Całe tony papierków.
Na razie rada polityki pieniężnej podnosi stopy, a ten idiota Morawiecki wypuszcza kolejne „tarcze”, kartki na węgiel po 900 zł, i inne takie jaruzelskie pomysły.
Żeby zdusić inflację, rozumiecie, wpompuje więcej drukowanego przez Glapę pieniądza na rynek!
Ale to jeszcze nic, potrzymajcie mi piwo! Idą wybory, a prawi i sprawiedliwi narobili tyle bezprawia i niesprawiedliwości, że będą wili się jak piskorz, żeby wygrać kolejne wybory. I dodrukują, możecie mi wierzyć. Choćby w Lechach Kaczyńskich ze złotym otokiem i znakiem wodnym w kształcie kaczki.
Warto było? Warto?! Ach, jaka była jazda z zielonej wyspy Tuska! To mamy czerwoną…
Nie łudźcie się, że unikniemy konsekwencji. Obecna telewizja – hatfu! – publiczna jest tak dalece bardziej skurwiała od gierkowskiej, jak i będzie obecny upadek gospodarczy. Tamten był pod butem najeźdźcy, pod ssawą złodziejskiego RWPG, czyli okradających kraje satelickie Rosjan, pod zawiłym splotem okoliczności, które wrzały długimi nocnymi rozmowami Polaków: wejdą, czy nie wejdą? Zdrajca, czy ratujący resztki? Buntować się, czy czekać?
W tamtej telewizji, tworzonej pod różnymi „krwawymi Maciejami”, kontrolowanej przez cenzurę, tworzonej w kraju podległym – pojawiały się aluzje, humor, drwina z oficjalnego zadęcia, cwane gierki.
W tej, tworzonej w wolnym kraju, przez Polaków dla Polaków - jest już tylko cepem po łbie walona prymitywna sieczka.
Skoro tak można było spsieć, tak się ześwinić, tak zohydzić wszystko, co dobre i święte, tak pokazać tryumf zaprzedania, hipokryzji, głupoty i serwilizmu – to cóż będzie w gospodarce?!
To, co się dzieje teraz, to tylko przedsmak. Oszalała ze strachu przed konsekwencjami własnej głupoty kacza sekta będzie popełniać coraz więcej błędów.
Kosztownych. Możecie mi wierzyć. Albo się tylko rozejrzeć.
Nie przeszkadzali wam prokuratorzy na telefon? Jeden rumiany parszywiec, blokujący kilkaset miliardów euro dla Polski? Napawało was dumą bredzenie o wstawaniu z kolan przez profesjonalnych kłamców?
Opłacało się dać pobawić dziadkowi z Żoliborza w zbawcę?
To teraz płacić, plebsie!
Za głupotę.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze