Polub NaszePanstwo.pl na   

Wydarzenia_luty II_2021



Więcej, bo nie tylko na tematy polityczne, a nawet dla dzieci (jakby dorośli też nimi poniekąd nie byli:) – zaglądajcie na stronasimona.wordpress.com


15.02.2021

W listopadzie poprzedniego roku Służba Ochrony Państwa rozpisała przetarg na dwadzieścia pięć nowych samochodów. Co i nie dziwi zanadto zważywszy na to, jak szybko takie samochody w tej służbie wypadają z obiegu. Szybciej nawet chyba, niż wózki amerykańskiej armii gdzieś pod Sierpcem.
Aliści, w myśl świetlanej myśli najlepszej premier tysiąclecia: „wystarczy nie kraść”. I się ma. Trzy z tych limuzyn to mają być modele, cytuję za dziennik.pl: „SUV-ów z silnikiem o mocy minimum 300 KM (od 220 kW) i napędem 4x4. W karoserii o długości nie mniejszej niż 4,8 m SOP zażyczył sobie luksusowego wyposażenia, lista obejmuje m.in. skórzaną tapicerkę, podgrzewane i klimatyzowane fotele, klimatyzację (osobną dla tylnej części), nawigację, światła LED, tempomat. Spis systemów asystujących kierowcę obejmuje również autonomiczny system awaryjnego hamowania. Takie kryteria spełnia np. BMW X5” Niezłe wymagania, jak na epokę Covida, ale, jak mówią – „tanie mięso psi jedzą”. To w zasadzie oszczędność taka. Łza się w oku kręci na wspomnienie, jak to Pawlak chciał flotę rządową lat dziewięćdziesiątych z Polonezów budować…
W związku z tym senator KO Krzysztof Brejza zapytał o sprawę osobę odpowiedzialną, którą był tym razem – i wiem, że zabrzmi to jak kiepski żart – wicepremier do spraw bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński.
Odpowiedź nadeszła z MSWiA. Tak, dobrze się domyślacie. Wina Tuska:
"Brak systematycznych działań modernizacyjnych w obszarach floty samochodowej formacji realizującej zadania ochronne w latach 2011-2015, spowodował konieczność pilnego wdrożenia procesu jej unowocześnienia. Przestarzały i wyeksploatowany tabor samochodowy po Biurze Ochrony Rządu wymagał przeznaczenia środków finansowych - w stosunkowo krótkim czasie - na uzupełnienie braków oraz wymianę sprzętu transportowego"
Absolutnie nic tu nie ma do rzeczy, że rozkwaszają te samochody, jak przejrzałe śliwki. Bo, kochani, to zapewne sami specjaliści z dobrozmianowego zaciągu – zaufani szwagrowie, bratankowie i pociotki, z sercem wielkim, aliści mało profesjonalnym.
Cóż rzec na to Bizancjum rzeźbione w wazelinie i dykcie? Może odwołajmy się ponownie do premierki tysiąclecia:
„Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność, a przede wszystkim - słuchanie obywateli. To są zasady, którymi będziemy się kierować”
O Lincolnie mawiali „uczciwy Abe”, bo ponoć nie kłamał. A tu? Ta zdjęła flagi UE, a potem, po kwiatkach od pana i władcy pojechała tam zarabiać w euro. Stamtąd opowiadała o tym, jak to Tusk zwiał do Brukseli. Ale na szczęście zastąpił ją na stanowisku pogromca banksterów… Morawiecki.
No, czego nie rozumiecie?!

Pełnomocnik europosłów, których wizerunki zawieszono na symbolicznych szubienicach podczas manifestacji w Katowicach w 2017 r., skierował do sądu subsydiarny (z pominięciem prokuratury) akt oskarżenia przeciwko organizatorom i uczestnikom tej demonstracji. A dlaczego subsydiarny? Bo prokuratura nie dość, że umorzyła sprawę, to jeszcze na zażalenie w tej sprawie Róży Thun (jednej z powieszonych) uznała, że zażalenie jej… nie przysługuje. Zważcie, że aktu wieszania czyichś podobizn na szubienicach dopuszczają się ludzie, którzy czują się osobiście ciężko poranieni i dotknięci tęczami i innymi kolorowymi symbolami, a rytu ich formacji, hmmm, nazwijmy to – „intelektualnej” – nadaje pojęcie obrazy religijnej i pseudonarodowe zadęcie. W naszym państwie prawa z telefonu i sprawiedliwości z łapówy pilnuje się pomników donikąd i żeby kto dziecięcych bucików pedofilowi pod jego pomniczkiem nie postawił – ale robienie wafelkowych tortów w urodziny Hitlera, robienie szefem wrocławskiego IPN hajlującego niegdyś postnaziola, bagatelizowanie gestu „zamawiania pięciu piw” i wieszanie – na razie – zdjęć ludzi na szubienicach, to takie niewinne igraszki „prawicy”.
Jednakowoż nasza wzorowo ślepa Temida, a w zasadzie jej półdup prokuratorski w postaci Zerro i jego najętej hałastry wiceministerków i innych takich Święczkowskich bez sumienia, jako to już w historii bywało - nie zdaje sobie najwyraźniej sprawy, co hoduje. Nie, że ideologicznie, ideologicznie to sobie sprawę zdają: doskonale wiedzą, z której strony konfitury pachną i jak trzeba zaostrzać postawy i konflikty, żeby wejść do następnego parlamentu. Niestety, to miernoty, które z historii rozumieją jedynie daty, ale nie to, że tego rodzaju nastroje stają się w końcu niesterowalne. I sami mogą się stać ich ofiarami.

Konferencja ministra zdrowia. Niedzielski: „nie chciałbym, żeby Krupówki stały się początkiem trzeciej fali pandemii w Polsce”
Historia pozornie niepowiązana: bratanek żony (wiem, że brzmi jak wprowadzenie do kiepskiego dowcipu) w sierpniu się żeni. Wynajęli lokal u pewnej pani.
Właśnie się powiesiła.
Zaiste szkoda, że nie oglądała „Wiadomości” TVP. Przeoczyła, jak tysiące innych przedsiębiorców, jak to w istocie jest dobrze i jak to Europa nam zazdrości.
Ciekaw jestem, jak to wygląda przez okna limuzyn „z silnikiem o mocy minimum 300 KM (od 220 kW) i napędem 4x4.” Ale sądząc po pełnych tromtadracji przemówieniach imć premiera – jest w dechę.

Zmarł  Zdzisław Najder. Dyrektor Radia Wolna Europa po Janie Nowaku Jeziorańskim, działacz opozycji w PRL, ale i posiadacz pewnej niezbyt chlubnej karty z lat 1958 - 1963 (współpraca z SB, zapewne wyszantażowana, ale realna). Żywy dowód na to, jak trudna i niezbyt czarno-biała jest rzeczywistość.

O! Uderz w stół, a nożyce się odezwą: „Do zdarzenia trzech samochodów doszło dziś na skrzyżowaniu w Warszawie. Nieprzytomny kierowca skody trafił do szpitala. Okazało się, że jedno z aut to limuzyna Służby Ochrony Państwa. - Jechało nią dwóch funkcjonariuszy tej formacji, ale bez osoby ochranianej - powiedział Onetowi ppłk Bogusław Piórkowski, rzecznik SOP.” [onet.pl]
Uch, ten Tusk!

Michał Wypij, najbliższy współpracownik Gowina twierdzi, że pojawiły się propozycje ministerialne dla tych posłów Porozumienia, którzy trwają przy Gowinie. Żeby tylko przeszli na stronę Imperatora, bo tam jest moc. No, Jarek, pora jednak uważnie posłuchać Giertycha. Ten drugi Jarek chce ci najwyraźniej na poważnie zrobić kuku, a jak widać, faktycznie pamiętliwy do śmierci. Drogi nasz krakowski inteligencie – zadałeś się z człowiekiem, któremu ani nic nie wyjaśnisz, ani nie zaapelujesz do sumienia. Osobiście – „nie zazdraszczam”.

Ławrow oznajmił, że stosunki między Rosją a UE są już tak napięte, że w zasadzie niemal zerwane. Uspokoił jednakże fanów rosyjskiej praworządności i odpowiedzialności, że Rosja ma nadal w Europie „wielu przyjaciół” i będzie miała z kim rozmawiać.
No pewnie, że ma. Tylu organizacjom i ludziom „dobrej woli” wszak płaci… Z dobrego serca, bogaty kraj… Co i widać w Internecie – tylu wolontariuszy broni tam tego zacnego reżimku o dobrotliwej twarzyczce Putina. Przypominałem sobie ostatnio sprawę zestrzelenia malezyjskiego samolotu, lot MH117 bodajże. Oto fragmencik z Wikipedii, który mnie szczególnie rozrzewnił:
W maju 2019 holenderscy dziennikarze, Robert van der Noordaa i Coen can de Ven opublikowali badanie, w którym przedstawiają, w jaki sposób rosyjskie trolle (ros. Агентство интернет-исследований, ang. Internet Research Agency, Agencja Badań Internetowych w Petersburgu, nazywana potocznie „Olgino” lub „trolle z Olgino”) pracowały nad przykryciem faktów na temat katastrofy lotu Malaysia Airlines 17 mgłą teorii spiskowych[21][22]. W badaniu przeanalizowano 9 milionów tweetów opublikowanych w okresie 2014–2017 przez rosyjską agencję[21][22]. Operacja dezinformacyjna została rozpoczęta przez Olgino 40 minut po zestrzeleniu MH17, a w ciągu pierwszych 24 godzin po katastrofie, Olgino opublikowało 65 tysięcy tweetów, w których obwiniało ukraiński rząd za katastrofę[21][22]. W sumie, w okresie trzech dni, rosyjska agencja opublikowała ponad 111 tysięcy tweetów[21][22]. Badacze wskazali, że „nigdy wcześniej, ani nigdy później trolle nie pisały tak dużo i w tak krótkim czasie”[21][22]. Najczęstszymi frazami używanymi w większości treści opublikowanych przez Olgino były: „Kijów zestrzelił Boeinga”, „Kijowska prowokacja” i „Kijów, powiedz prawdę”

16.02.2021

Zmarł ksiądz Andrzej Dymer, były dyrektor Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II w Szczecinie. Molestował nieletnich chłopców, w latach dziewięćdziesiątych, w założonym przez siebie ognisku św. Brata Alberta. W 2008 roku prokuratura – a jakże – umorzyła śledztwo. Śledztwo wznowiono w roku 2015, kiedy to sąd drugiej instancji na skutek działań ofiar stwierdził, że jednak trzeba by się temu skandalowi przyjrzeć, bo mimo obietnic sama hierarchia tradycyjnie nie zrobiła z tym nic. A tu, niespodzianka! – sprawa się przedawniła.
A ksiądz sobie dostawał coraz wyższe stanowiska, wraz ze stanowiskiem szefa Instytucji Medycznego im. Jana Pawła II. No, w Szczecinie na tę karierę nie było mocnych. Zapytacie, jak to możliwe? Ano tak, że ten Instytut powstał z przejętego od miasta za ułamek wartości (he, ułamek – 0,1 procent wartości. Tak, dobrze czytacie) szpitala. Dziennikarze ustalili, że do tego szpitala zapisać się nie sposób, liczba przyjmowanych tam osób i przeprowadzanych tam zabiegów jest nie do ustalenia, za to do ustalenia jest całkiem konkretna kwota przelewana z NFZ. A to nie jedyna nieruchomość załatwiona przez księdza Dymera przez te trzydzieści lat, ponoć był wyjątkowo zdolny w tego rodzaju przedsięwzięciach. Czyli rachunek kosztów i zysków wyszedł naszym korporacjonistom w purpurach korzystnie, jak widać.
Aliści, kiedy na skutek publikacji „Więzi” sprawa wróciła na forum publiczne (bo niektórych zapaszków nie daje się wygłuszyć, a z czasem stają się jakby wszechobecne), ksiądz Dymer, bo długiej chorobie (a jakże!), tuż po pozbawieniu go funkcji - zmarł. Jakże wygodnie, jak Wesołowski! No, może i pedofile, ale jacy taktowni!
Smród był jadnakowoż  już tak nie do wywabienia, że przeprosił prymas Wojciech Polak.
I załatwione:)
Ktoś mógłby zapytać, czy sprawą nie mogła się żwawiej zajmować prokuratura? Ha, ha, ha, dowcipniś! Ktoś mógłby też zapytać, czy nie mogła by się nią zająć, a tak przypadkiem, powołana w ubiegłym roku do życia sławetna Komisja do spraw ukry… to znaczy zwalczania przypadków pedofilii? I co, dalej dobry humor, nie? Po pierwsze musiała by zdublować poczynania prokuratury – a po co, skoro tych nie było; po drugie jest za słabo wyposażona, bo członkowie dostają tylko ministerialne pensje, a jej szef wydaje miesięcznie na dojazdy do miejsca pracy 10 tys., złotych, a umówmy się, wobec respiratorów co to jest?!; a po trzecie – jest zawalona robotą szukając pedofilów murarzy, bo trzeba zacząć od poważniejszych przypadków. W dodatku walczy z potwornymi trudnościami: jej szef zdradził, że od cztery miesiące zakładali meila, bo istnienia takiego nie zakładała ustawa i co pan zrobisz? Bohaterska walka z materią! I proszę: rząd sobie komisję wymyślił po filmie Sekielskich już ze dwa lata temu będzie, jak nie trzy, komisja powstała w ekspresowym tempie już w lipcu ubiegłego roku, w niemniej ekspresowym tempie zaczęła działać z końcem listopada, a do dziś: zero spraw skierowanych do prokuratury, zero finałów w sądzie. Jeno pensje po kilkanaście tysięcy.
Ostatnio chodzą słuchy, że od Ziobry noszą im w zębach akta różnych murarzy, żeby jakiś kit wkleić, że ci ułożeni i przylizani grzecznie ministranci po współpracach z Ordo Iurisami, to coś tam w kwestii robią.
Nic się nie uczą, nic. A smród jakby bardziej dusi… Ale za to opłacalnie.

„Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek otrzymał nagrodę "Człowieka Wolności" przyznawaną przez tygodnik "Sieci". To kolejne wyróżnienie tego typu dla byłego wójta Pcimia. Na gali z okazji wręczenia nagrody gratulacje laureatowi złożył m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, marszałek Sejmu Elżbieta Witek i prezes NBP Adam Glapiński.
Tytuł "Człowieka Wolności" przyznawany jest przez tygodnik "Sieci" prowadzony przez braci Jacka i Michała Karnowskich. W ubiegłych latach tę nagrodę otrzymali m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki, prezydent Andrzej Duda i prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska.
[…] Napoleon Bonaparte mówił, że dla Polaków nie ma rzeczy niemożliwych, jakby znał pana prezesa Obajtka. Szarża Daniela Obajtka w polskim biznesie, jak ta pod Somosierrą, do której odnosił się Napoleon, budzi podziw - oznajmił wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. […]
- To będzie piękny dzień, kiedy odbierze nagrodę ktoś, kto jest nadzieją, nie naszego obozu politycznego, ale po prostu nadzieją Polski. Wszystkich, którzy chcą żyć w kraju silnym i liczącym się. To sukces Polski i wszystkich Polaków. Jestem przekonany, że historycy będą wymieniali jego nazwisko jako jedno z najważniejszych - mówił prezes PiS.” [onet.pl]

Ach, jakie zacne i wszechstronne  grono laureatów! Od sasa do lasa, można powiedzieć! Ach, jakże szanowny tegoroczny nagrodzony! Wszystko jest takie prawe i sprawiedliwe, że aż się łza w oku kręci – zobaczycie, nie minie wiele czasu, a o Obajtku wiele się jeszcze będzie mówić! Sam prezes wszystkich prezesów go pokochał, a to znaczy, że Daniel zdolnościami i sznytem moralnym pasuje do Prawa i Sprawiedliwości, jak skórka do wyprawki. Po ciepłych słowach Wodza niektórzy widzą nawet w szacownym laureacie przyszłego premiera!
I co, niedowiarki? Chcielibyście mieć takie kadry, prawda? Ale nie dla innych te nieosiągalne wyżyny zdolności i moralnych wyższości, zarezerwowane przez ludzi prezesa…
Będziemy się tej świetlanej karierze przyglądać z uwagą, przecie skoro prezes namaszcza, to nie bez powodu!

17.02.2021

„Rozlewanie szczepionki przeciw COVID-19 w Polfie Tarchomin może ruszyć za kilka tygodni - powiedział wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.”
Cholera, a taki był dobry pomysł…

Minister Ciemnoty Narodowej Czarnek w pierwszym dniu urzędowania zwolnił panią odpowiedzialną za zawartość podręczników. Zaprosił swoich „ekspertów” (ba, pewnie na lotnictwie też się znają) i to szacowne grono przygląda się właśnie zawartości podręczników szkolnych. Tą  radosną nowiną pochwalił się szef gabinetu naszego koryfeusza wszechnauk ze szczególnym uwzględnieniem mniemanologii stosowanej (swoją drogą, obrodziło latoś w wiceministrów i szefów), niejaki pan Brzózka. W medium najbardziej się do tego nadającym – „Naszym Dzienniku”. Ot tak: naukowcy – naukowcom. Być może, kto wie, za ten wywiad w „ND” imć Brzózka dostanie jakieś punkty za publikację w piśmie naukowym?
A że podręczniki domagają się reform? Oczywiste! Wszak tam zgroza na zgrozie: nie ten Lech skacze przez płot na przykład. To trzeba naprostować: bierzcie proszę autorzy podręczników przykład ze zreformowanej TVP. Prawda czasu – prawda ekranu, toarzysze!

A propos: telewizja… ha tfu!... publiczna przegrała w drugiej instancji proces wytoczony jej jeszcze przez nieżyjącego już prezydenta Pawła Adamowicza, w imieniu Gdańska. W czasie najgorętszego szczucia na imigrantów (cóż za chrześcijański kraj!) TVP powiązała ośrodek miejski pomocy imigrantom z falą imigrantów z Syrii i ich ekscesami w zachodniej Europie. Sąd określił materiał jako ksenofobiczny i rasistowski (sic!, to ta pisia misja pewnie) i nakazał publiczne przeprosiny oraz wpłatę 50 tysięcy na wsparcie imigrantów. Telewizja przeprosi? Ano, jak zwykle, zobaczymy – zapewne w sposób równie szubrawczy, jak zawsze. (post factum: zamieścili przeprosiny na godzinę, a przy wchodzeniu na ich treść strona uciekała do góry, iż nie dało się przeczytać. Wiecie, taki wariant kłopotów przy montażu, kiedy same zamazują się serduszka WOŚP. Pełnomocnik strony pozywającej domaga się faktycznych przeprosin, a nie kolejnej bezczelnej obrazy ludzkiej inteligencji i złożył do sądu wniosek o kolejne kary dla - ha, tfu! - TVP. Jak sądzicie, stać Kurskiego? Z czego on bidulek zapłaci?)

Organizacja Watchdog, zajmująca się między innymi dostępem do informacji publicznych, złożyła subsydiarny pozew wobec Rydzyka i jego współpracowników z Lux Veritatis. Albowiem tenże, biorąc z państwowej kasy dziesiątki (a bodaj i setki) milionów ma w odwłoku udzielanie informacji, na co idą – mimo takiego obowiązku. Składanie subsydiarnych pozwów to, jak się zdaje, będzie taka nowa świecka tradycja w kraju ziobrowej prokuratury. Ta bowiem odmówiła działania, co zresztą nikogo przesadnie nie zdziwiło. Starczyło zaledwie pięć lat, aby służalczość prokuratury, otwarte łamanie konstytucji, powoływanie bezprawnych organów i odmowa wykonywania wyroków weszły w trwały kanon „prawa” i „sprawiedliwości”, który właśnie NIKOGO JUŻ NIE DZIWI. Jeszcze, Bogu dzięki, czasem oburza. Ale już nie dziwi.
W związku z tym, że sądy nie zostały jeszcze chłopcami na posyłki parszywej zmiany (a przynajmniej nie w większości) – Rydzyk stanie przed sądem, a jego sprawa zyskała już sygnaturę. Alleluja i do przodu, proszę Wysokiego Sądu!

Adrian szusuje! Przyłapał go na stoku TVN. „Warunki złe, jak widać” - to wszystko, na co się zdobył. Bo mu dupę zawracają w pełnieniu służby. Najwyraźniej złe, przynajmniej do roboty. Od ponownego wyboru nie robi w zasadzie nic, co akurat nie jest takim kiepskim rozwiązaniem. Tu bym chwalił akurat, starczy tego, co już pokazał.  Wiemy przy tym, dlaczego akurat otwarto stoki, a nie co innego. Po internetach chodzi dowcip, że otworzą gastronomię na godzinę, bo Adrian ma ochotę na pierogi. Niby zabawny, ale nie za bardzo, jeśli się zważy, że już nawet nie wygląda jak dowcip…

Z poznańskiej telewizji zwolniono panią Patrycję Kasperczak. A prezentowała tam pogodę jakieś głupie dwadzieścia lat, czy coś koło tego. Za co zwolniono? Bo w dzień Wielkiej Orkiestry wystąpiła na wizji ze słynnym serduszkiem.
Pańcia, która jest tam szefową oddziału, niejaka Agata Ławniczak, darła się ponoć, że aż ją w Warszawie w biurze prezesa było słychać. Strasznie coś ludziki w tej telewizji…ha tfu!... publicznej posrani ze strachu. To też pewnie misja.
Ostatecznie, jak to w parszywozmianowej telewizji, nie obyło się bez równie parszywych kłamstw. Kiedyś "nie zamazano serduszka celowo" – błąd montażu zaszedł. Teraz pogodynka miała być zwolniona z końcem stycznia, taki niby plan – ale wystąpiła pierwszego lutego. A w końcu z archiwum tvp, gdzie dostępne są wszystkie ostatnie zapowiedzi pogody – ta jedna została usunięta.
Mali, podli, parszywi ludzie. Kiedyś zastanawiałem się, jak w Polsce był możliwy stalinizm.
Teraz wiem.
Do dyspozycyjnych szuj nie trafia, że mogą zebrać dokładnie to, co dają innym. To jednak jakieś mentalne ograniczenie być musi...

Świeżo upieczony profesor zwyczajny, Marcin Matczak: „Nominacja profesorska jest wielkim zaszczytem, na który każdy z nas pracuje wiele lat. (...) Nie tylko otrzymanie nominacji profesorskiej jest wielkim zaszczytem, ale także jej uroczyste odebranie w Pałacu Prezydenckim. Z tym większym żalem informuję, że nawet jeśli otrzymam zaproszenie na uroczystość wręczenia nominacji profesorskiej, nie będę mógł, niestety, jej z Pana rąk odebrać. (...) Szczególnie teraz jestem zobowiązany pozostać wierny wartościom, które są bliskie każdemu prawnikowi: wierności Konstytucji i szacunkowi dla prawa. Pana działania w ostatnich latach były, niestety, zaprzeczeniem tych wartości. Nie jest to moja prywatna opinia, ale zdanie podzielane przez ogromną większość polskich prawników, a także potwierdzone przez niezależny, polski Trybunał Konstytucyjny oraz Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej"

18.02.2021

„W latach 2015-20 spółki skarbu państwa wydały na reklamę 5,4 mld zł. Faworyzowały TVP, Polskie Radio, media braci Karnowskich czy "Gazetę Polską", a unikały mediów krytycznych wobec obozu PiS
"Struktura wydatków spółek skarbu państwa wskazuje na słabą zależność między poziomem wydatków na cele reklamowe a rynkową pozycją medium. To świadczy o występowaniu innych niż rynkowe kryteriów decyzji o wydatkowaniu środków" - podkreśla prof. Tadeusz Kowalski z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego w najnowszym raporcie „Analiza wydatków reklamowych spółek skarbu państwa (SSP) w latach 2015-2020” [wyborcza.pl]
I tak na przykład w 2020 roku Gazeta Wyborcza otrzymała reklam za 74 tysiące złotych, a „Gazeta Polska Codziennie”… 8 milionów. Gazetę Wyborczą kupuje średnio 80 tysięcy ludzi, subskrybentów cyfrowych jest ok 250 tysięcy. Gazetę Polską ok 20 tysięcy, ale dużo z tej liczby to prenumerata, którą parszywa zmiana kazała wykupić instytucjom budżetowym.
W telewizjach „tyz piknie”. Z budżetu, który poszedł od państwa na reklamy do telewizji, kurska szczujnia dostała 53 procent, a TVN… 6. Mimo sponsoringu państwa dla TVP, wynoszącego obecnie dodatkowe dwa miliardy złotych rocznie i wpływów z abonamentu.
Nawet niczego nie próbują udawać. A ponoć wystarczyło nie kraść. Nie bez powody Karnowskie i Sakiewicz takie rozpasane… ale no nijak i w żadnej kwestii nie da się co do tych rządów mówić o jakiejkolwiek, szczątkowej chociaż uczciwości. To jest niesamowita wprost konsekwencja w zeszmaceniu się: nie da się wskazać już nic, w czym by obecne rządy były uczciwe lub fair. Niezwykłe.

Amerykański łazik Perseverance ląduje na Marsie. Jest największy z dotychczasowych, najlepiej wyposażony technicznie, ma nawet własny helikopter oraz przesyła niezwykłe zdjęcia.
Przypomina mi to stary dowcip z okresu dowcipów o Radiu Erewań. Pytanie do Radia Erewań: „Czy na Marsie jest życie? Odpowiedź: „Też nie ma”. (tak, zdaję sobie sprawę, że obecnie słownikowo poprawna jest nazwa Erywań:))

„Aborcja powinna być dostępna do 12. tygodnia ciąży w szczególnie trudnych warunkach osobistych kobiety po konsultacjach z lekarzem i psychologiem - ogłosiła Platforma Obywatelska na konferencji prasowej”
Ja rozumiem demokracja wewnątrzpartyjna. Rozumiem ucieranie się stanowisk. Dyskusję. Kompromis, wymianę poglądów, wypracowanie wspólnego stanowiska. Rozumiem i szanuję.
Ale czy w obecnych czasach, poniekąd nieco nerwowych pod różnymi względami, dało by się niektóre rzeczy pchać nieco szybciej? Mamy już w końcu epokę telegrafu, pary i elektryczności cokolwiek i od jakiegoś czasu za sobą? W ten sposób, w jaki czyni to PO,  wrażenie demokratycznych procedur łatwo zastępuje przemożne doznanie bezradności, opieszałości i frajerstwa. Drodzy państwo, ta cała wataha, która właśnie dorzyna państwo prawa, ani śni czekać na wasze podniosłe decyzje podjęte po wielu tygodniach deliberacji. Widzicie, gruszki palą się w popiele nadzwyczaj szybko i czasem, niestety, nie da się nie poparzyć palców, jeśli się cokolwiek chce osiągnąć.

Bruksela  zdecydowała o wszczęciu dwóch procedur związanych z naruszaniem przez Polskę unijnego prawa - w sprawach domniemania niewinności i kryminalizacji mowy nienawiści. Komisja podjęła też decyzję o skierowaniu do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej sprawy nieprzestrzegania przez Polskę dyrektywy dotyczącej hałasu.
Tak oto w parę lat z prymusa przemian i beniaminka nowej Europy – staliśmy się czarną owcą i kłótliwym, bananowym kraikiem bez przyjaciół. I po co? Bo pewien staruszek z Żoliborza potrzebuje więcej kochanej władzuni.

„Rozlewania szczepionki przeciw COVID-19 w Polfie Tarchomin może ruszyć nie za kilka tygodni, jak zapowiadają politycy obozu rządzącego, lecz najwcześniej będzie gotowa we wrześniu - ustalił Onet. Wciąż nie wiadomo, który z globalnych producentów dostarczy do polskiej rozlewni szczepionkę. Poufne rozmowy trwają.”
Słowo klucz: Sasin. Za kilka tygodni, to będą za tę nieistniejącą jeszcze rozlewnię premie.
Należą się.

Kolejna próba powołania przez rządzącą mafię Rzecznika Praw Obywatelskich. Czemu mafię? Pomijając inne, oczywiste już dość cechy – mafia nie może zrezygnować z ani milimetra władzy na kontrolowanym przez siebie terenie. Rozumiecie – prestiż cierpi i wiarygodność. A więc popełnią każde świństwo i każdą niegodziwość, aby utrącić sensowną kandydaturę Zuzanny Rudzińskiej–Bluszcz, popieraną przez ponad tysiąc organizacji pozarządowych. W zamian będą próbowali, bez wyobraźni i topornie, jak to oni, wprowadzić swojego partyjnego nominata, własnego posła o nijakiej proweniencji, ale świetnie wpisującego się w schemat BMW (bierny, mierny, ale wierny), niejakiego Wawrzyka. Dlaczego bez wyobraźni? Bo mają za mało głosów w senacie, który zatwierdza kandydaturę. Dlaczego topornie? Bo wspomniany Wawrzyk odpowiadał na pytania senatorów tak głupio, nieudolnie i wymijająco, iż powstało wrażenie, że odpowiedzi są mu podsyłane na tableta, którego ma przed sobą. To był popis takiej indolencji, że warto go zobaczyć – są materiały filmowe w sieci. Sorki za niszczenie suspensu – okazało się, że Wawrzyk jest akurat taki, a może gorszy, jak się spodziewałem.

Komunikat ministerstwa oświaty o nowej punktacji za publikacje naukowe w broszurach nawiedzonego kolegi sam w sobie okazał się sporą ciekawostką. Ilość błędów składniowych i interpunkcyjnych zbliżyła się do setki.
Jak nas jednak uczy niezłomna postawa naukowca wyklętego, ministra Czarnka, to duch jest ważny, nie realizacja. A ten jest niewątpliwie patriotyczny, choć może nieco nie po polsku skonstruowany.

19.02.2021

Japońska prasa pisze o kolejnej katastrofie gospodarczej w Korei Północnej. Szczelniejsze zamknięcie granic (i tak już wcześniej zamkniętych) w obawie przed Covid19 plus kolejne problemy z żywnością (problemy klimatyczne Korei wszak nie omijają) powoduje, że ten „raj na Ziemi” przejdzie najprawdopodobniej kolejne załamanie swojej wątłej gospodarki i kolejną klęskę głodową. Ale lud nadal będzie kipiał szczęściem, a panie w ichnich Wiadomościach nadal będą szczytowały z wdzięczności dla tych, którzy rządzą jedynie słusznie. Może i nie ma porównania, za to są analogie.

Joe Biden na powrót wprowadza USA do Porozumienia Paryskiego, które dotyczy klimatu. Po czterech latach bojkotu porozumienia przez Trumpa i doprowadzenia przez niego do formalnego zerwania porozumienia przez USA w listopadzie ubiegłego roku – Stany wracają do wspólnego działania w obronie klimatu. Jest to ważne o tyle, że obok Chin Stany Zjednoczone są największym emitentem gazów cieplarnianych do atmosfery (pomijając oczywiście źródła naturalne). Porozumienie zostało podpisane przez 196 krajów, w tym właśnie przez USA i Chiny, co samo w sobie było już nie tylko nawet osiągnięciem, ile przestrogą: sądzę, że rządy dysponują badaniami, które mogłyby nam postawić włosy na głowie. Zresztą, zapewne większość jest jawna, ale nie będzie się ich chciało ludziom czytać, a już tym bardziej ludziom, którzy wierzą w międzynarodowe spiski. Ludzka głupota jest bezbrzeżna: od kilkudziesięciu lat możemy zmiany klimatyczne obserwować GOŁYM OKIEM. A ja bez przerwy spotykam się z czworakim płaskoziemiem na ten temat. Co dość oczywiste – najczęściej po stronie pseudoprawicowego oszołomstwa. No, ale jeśli ktoś uznaje Trumpa za konserwatystę i arbitra aelegantiarum, a Bidena za komunistę – to czegóż się więcej spodziewać? Nawiasem mówiąc, dobry komentarz z sieci: w jakiejś kolejnej jałowej dyskusji na temat przewag pomarańczowego człowieka któraś z fanek podnosiła pod niebiosa jego konserwatyzm i mniemany komunistyczny nihilizm Bidena. Odpowiedź kogoś dowcipnego:  „Twój ‘konserwatysta’ dłużej był ostatnio w Stormy Daniels, niż w Kościele.”
Tak, zapewne:)
Dlaczego „czworakie płaskoziemie”? Bo najczęściej spotykam się z czterema argumentami spiskowych wyznawców: po pierwsze, wpływ człowieka na ocieplenie klimatu jest nieznany, albo mniejszy, niż czynników naturalnych. Tymczasem jest dość dobrze znany i wyliczony w miliardach ton gazów. I tak, jest niewielki w porównaniu do czynników naturalnych, ale zdaje się, że nikt z używających tego argumentu nie jest w stanie wyobrazić sobie wiadra wody przelewającego się od ostatniej dodanej szklanki. A ta szklanka jest dość sporych rozmiarów.
Po drugie: ponoć nawet wśród samych naukowców nie ma zgody co do wpływu człowieka na klimat. To jest najzwyklejsze kłamstwo. Liczba naukowców wykazujących ten wpływ to ponad 99 procent zajmujących się tematem. A ten ułamek procenta? Zamiast być argumentem za wpływem, dla oszołomstwa jest argumentem przeciw. Zapewne takim, jak ten „naukowca-historyka”, Irvinga, który otwarcie twierdził, że niemieckie obozy zagłady nie istniały.
Po trzecie, podnosi się argument, że na Ziemi następowały już okresy długotrwałych ociepleń i oziębień, zjawisko jest naturalne i nie ma co mu zapobiegać. Jest w tym jakaś racja, podobnie jak racja jest w konstatacji, że na Ziemi, w jej historii, następowały już masowe wymierania do ponad 90 procent gatunków. Czyli co, przyspieszamy proces? Dawajcie, powymierajmy trochę, co?
Po czwarte: jakie ocieplenie klimatu, jak u nas wczoraj było minus piętnaście, he, he?
No cóż, są ludzie, którzy nie odróżniają klimatu od pogody i trudno coś na to poradzić. Trudno im będzie wyjaśnić, że obecne ocieplenie, na skutek podniesienia temperatury wód oceanów, może się skończyć zatrzymaniem prądów oceanicznych i w rezultacie kolejną epoką lodowcową. Nawet Trumpowi będzie wtedy trudno trwonić forsę po ojcu w stawianiu nowych złoconych kasyn.

A tymczasem w Teksasie, który leży w strefie subtropikalnej, gwałtowne fale mrozów. Padły sieci elektryczne, transport, ogrzewanie, zaopatrzenie. Ludzie palą meble, żeby się ogrzać. Jeszcze o tym nie wiedzą, ale na skutek oddzielnego w Teksasie prawa, dotyczącego regulacji cen prądu wyłącznie przez rynek – za czas jakiś otrzymają rachunki za prąd i kilka tysięcy procent wyższe od dotychczasowych. Rekordzistom pościągają z kont po kilkanaście tysięcy dolarów za miesiąc.
Ale nie ma się czym przejmować! Patrz wyżej argumenty redneckowego oszołomstwa.
Zabawne i pouczające jest to, że na każdą ideologię bardzo szybko znajduje się weryfikacja twardej rzeczywistości. I bądźmy sprawiedliwi: nie ma znaczenia, czy kretynizm jest mocno prawicowy, czy mocno lewicowy. Ideologia nie zastąpi zdrowego rozsądku, a slogany jak cepy – mózgu.

Jeden z hunwejbinów ideologicznych Zerro, Jan Kowalski, ten, co to brzydzi się pieniędzmi ze wspólnego pakietu pomocowego UE, albowiem inne państwa wspólnoty nie chcą uwzględnić oczywistości, że Ziobro jest jedynym prawym i sprawiedliwym – został wywalony ze stanowiska wiceministra aktywów państwowych przez Jarosława Kaczyńskiego. To znaczy, formalnie przez Mateusza Morawieckiego, ale wie każdy żuk i żaba, kto naprawdę rządzi i kto musi w jakiś sposób „zdyscyplinować koalicjantów”. Czyli, mówiąc realnie, spuścić łomot tym swoim pachołom, którym ubzdurało się uszczknąć mu trochę władzy.

Tomasz Lis, po ośmiu latach walk, uzyskał wreszcie prawomocny wyrok sądu za przedstawienie go na okładce tygodnika „W Sieci” w mundurze stylizowanym na nazistowski i podpisem: „Prawie jak Goebbels”.
Czy strona przegrana, czyli w tej chwili osobiście Michał Karnowski, przeprosi? Ale przecież do tego trzeba by mieć honor i uznawać prawo, a tego przecież obecna „prawica” (ha, ha) – kompletnie nie potrafi. W takich sytuacjach jak ta ukazując swój nihilizm. Karnowski twierdzi, że tamten tygodnik nazywał się „W sieci”, a obecny „Sieci”, więc nie ma obowiązku przepraszać.
Co przytomniejsi komentatorzy zauważają, że negowanie ciągłości pisma, które jest wydawane stale pod tym samym numerem ISSN, może kosztować Karnowskiego więcej, niż te głupie zasądzone dwadzieścia tysięcy. Oby, dobrze by było przypominać mentalnym bolszewikom, kim naprawdę są.

20.02.2021

Zsekwencjonmowano DNA mamuta sprzed 1,2 miliona lat. Tym samym to najstarsze zsekwencjonowane do tej pory DNA. Prace nad jego poznaniem przypominały układanie puzzli pod tytułem „bułeczka z okruchów”, ze względu na poszarpanie i zniszczenia w łańcuchach. Jak sądzę, mogły tu wybitnie pomóc możliwości obliczeniowe współczesnych komputerów. Niezwykłe.

W książce Craiga Ungera, amerykańskiego dziennikarza, pod tytułem „American Compromat” możemy przeczytać rewelacje byłego oficera KGB, Jurija Szwieca. „A Szwiec twierdzi m.in., że w latach 80. widział na własne oczy depeszę KGB, w której wymieniono imię wówczas mało ważnego osobowego źródła informacji – Donalda Trumpa.”
Plus sporo innych podobnych rewelacji.
Trzeba by zapewne zachować odpowiednią rezerwę – trudno bowiem zakładać, że byli oficerowie KGB, to nieskazitelne źródło informacji. Coś mi się jednak wydaje, że takich rewelacji będzie coraz więcej.

TVN24 wyemitował reportaż Ewy Galicy i Jakuba Stachowiaka "Kłamstwo vatowskie". Otóż nasz niezrównany premier o niebywałym nosie, jeżdżąc po różnych propagandowych wiecach, wklejał wiernym bajki z mchu i paproci, że pieniądze odzyskiwane od przestępców wyłudzających VAT umożliwiły finansowanie słynnych programów socjalnych w rodzaju 500+. Już tam mniejsza cytat z samego Pinokia sprzed lat, cytuję: „Przypominam, że 500 plus jest na kredyt. Zadłużyliśmy się o dodatkowe 20 mld zł, bo chcemy promować dzietność. Jesteśmy we własnym gronie i nie musimy mówić sobie tylko pięknych słów.” Najwyraźniej lud ciemny to nie „własne grono” i można mu takie kity wciskać, powiększając jednocześnie zadłużenie państwa w pięć lat o jedną trzecią. Z biliona w dwadzieścia pięć lat do półtora biliona w kolejne pięć.
Ale autorzy reportażu udowadniają, że prokuratury aresztowały głównie słupy, na które robiono przekręty, a ze strat 17 miliardów złotych na lata 2018 – 2019 – a są to szacunki podawane przez sam Skarb Państwa, odzyskano… 150 milionów. I, drodzy moi, to ta forsa miała sfinansować te pakiety socjalne.
Nie może być, to premier kłamie? Jestem w szoku…
No i jak tu nie przeprowadzić „repolonizacji mediów”, pytam się, hę?!

21.02.2021

Lokalni działacze opozycji przedsierpniowej i Solidarności (tej pierwszej, prawdziwej) wyrażają w stosownym liście otwartym oburzenie mianowaniem hajlującego Greniucha szefem wrocławskiego IPN.
Uważajcie, moi drodzy, bo może i tego Greniucha wywalą, ale szef wszystkich szefów nie lubi takich, jak wy. Zanadto mu przypominają, że co nieco zaspał swego czasu pod kołderką. A pamięć, jak widać, ma długą.

Zginął Jan Lityński. Ja znałem Go tylko z telewizji, a i tak było widać jego zacność. Pomijając już oczywiste zasługi w walce z molochem PRL, a także jego późniejszą skromność. Ludzie, którzy Go znali, a teraz są po różnych stronach barykad – i tak wyrażają się o Nim z niezwykłym uznaniem. Że był człowiekiem wielkim, wrażliwym i skłonnym do poświęceń. Zatem umarł, jak żył: ratując swojego psa, tonącego w przeręblu. Cześć  Jego pamięci…

Po dwudziestu sześciu latach pracy PLL LOT zwolniły stewardessę, panią Magdalenę Gortat. Pani Magdalena zgrzeszyła w dwójnasób: po pierwsze zachowała się bohatersko w czasie pamiętnego lotu kapitana Wrony, za co została odznaczona przez prezydenta Komorowskiego, po drugie – odzywała się ponoć o obecnie rządzących bez właściwej dawki serwilizmu.
Tak, ludzie mali są też małostkowi. I tak, to strasznie widać.

22.02.2021

„Prowadzony zdalnie wykład dla studentów prawa miała wygłosić w marcu prok. Ewa Wrzosek, niedawno karnie zesłana z Warszawy do Śremu, 310 km od domu. Ze studentami jednak nie porozmawia - sprzeciw wobec jej udziału z praktykach wyraził Prokurator Okręgowy w Warszawie Mariusz Dubowski. Decyzji w żaden sposób nie uzasadnił.”
Zaiste, „prawe” to i „sprawiedliwe”. W głowie mi się nie mieści, że pan Mariusz Dubowski nie ma na tyle wyobraźni, aby przewidzieć, że kiedyś może zostać potraktowany tak samo… Kariera oślepia.

Fala mrozu w Teksasie nie opada, temperatura nie rośnie.

"W poniedziałek rusza wyczekiwany przeze mnie proces. Wyczekiwany, bo tylko on może osuszyć bagno oszczerstw wylewanych na moją rodzinę od lat. Oszczerstw wylewanych w rządowych mediach na podstawie fałszywych przecieków z rządowej prokuratury" - to początek oświadczenia Magdaleny Adamowicz, które zamieściła w mediach społecznościowych.
Prokuratura oskarża Magdalenę Adamowicz o zatajenie w zeznaniach podatkowych za lata 2011-2012 prawie 300 tys. zł. i 100 tys. zł dochodów. Drugi zarzut dotyczy nierozliczenia dochodów z wynajmu mieszkań, jako prowadzonego w warunkach pozarolniczej działalności gospodarczej. Według śledczych uszczuplenie podatku wyniosło prawie 120 tys. zł.
Europosłanka nie zostawia na akcie oskarżenia suchej nitki. "(...) prokuratura insynuuje, że prowadzę pozarolniczą działalność gospodarczą w postaci wynajmu mieszkań i dlatego nie mogę jej zdaniem rozliczać wynajmu ryczałtem. Dla jasności, zawsze rozliczałam 100 proc. przychodu z wynajmu, więc spór, jeśli jakikolwiek, dotyczy sposobu opodatkowania. Ale dlaczego akurat mnie władza każe założyć działalność gospodarczą, podczas gdy 700 tys. Polaków rozlicza wynajem ryczałtem? Bo noszę nazwisko Adamowicz. Tak więc, drodzy Polacy, dopóki nie narazicie się władzy, możecie wynajem dalej rozliczać ryczałtem. Do czasu, gdy nie podpadniecie rządzącym" - pisze żona zmarłego prezydenta Gdańska.
Adamowicz odnosi się też do innego zarzutu. "Po drugie, dla prokuratury było czymś nie do pomyślenia, że moi dziadkowie mogli darować pieniądze na edukację własnych wnuczek. Tym razem prokuratura insynuuje, że moich nieżyjących dziadków nie było na to stać. Uznała tak wbrew licznym dokumentom, które bez cienia wątpliwości dowodzą czegoś odwrotnego. I znowu, majątek moich nieżyjących dziadków nigdy by nie wzbudził żadnych wątpliwości nikogo rozsądnego i przyzwoitego, gdybym nie nosiła nazwiska Adamowicz". [onet.pl]
Takie rzeczy zleca władza, która wydaliła z siebie afery na grube miliony poprzez osoby: Sasina, Szumowskiego, Banasia, Czarneckiego, Morawieckiego, Obajtka i wielu, wielu innych. A przede wszystkim – przez swojego capo di tutti capi.

W rozmowie z Konradem Piaseckim w programie "Kawa na ławę" doradca prezydenta Andrzeja Dudy, Andrzej Zybertowicz przedstawił tezę, że "kobieta nie jest właścicielką swojej macicy w momencie zajścia w ciążę"
Tak, to ten geniusz od MaBeNy (Maszyny Bezpieczeństwa Narracyjnego), czyli naukowego podejścia do konieczności kłamania w celu utrzymania władzy, a także od „rozwibrowywania” służb specjalnych. Ten, którego dzieła naukowe są tak doniosłe, że rada tytułów naukowych nie chce go rekomendować do otrzymania tytułu profesora zwyczajnego.
Najlepszy moim zdaniem komentarz, niestety nie mój, a napotkany w sieci i niestety dość wulgarny, ale jednocześnie trafny: jeśli szanowny prof. Zybertowicz wsadzi sobie gałąź w dupę, jego dupa stanie się własnością Lasów Państwowych.

Tomasz Greniuch odwołany ze stanowiska szefa regionalnego IPN we Wrocławiu. Ciekawe, jak „przeniosą go na inną parafię”? Swoją drogą, symptomatyczne dla instytucji związanych z tą władzą: skandal musi rozsadzić i doprowadzić do wrzenia pół Polski, zanim zrobi się rzecz oczywistą od początku. Pisi nadal, na wzór PRL, walczą dzielnie z problemami, które sami stworzyli.

23.02.2021

Joanna Mucha, dotąd w PO, przenosi się do Hołowni. Ciekawe, czy mamy właśnie do czynienia z procesem, który zaszedł niegdyś przy tworzeniu Platformy Obywatelskiej – ta powstała przecież na trupie Unii Wolności. Historia lubi się powtarzać? Pożyjemy, zobaczymy. Jak widać z dwóch ostatnich zdań, o polityce można też pisać banałami:)

Senator PSL, Jan Filip Libicki: „Nie wydaje mi się, żeby pan prezydent w sensie sprawności politycznej, był politycznie zdolny do skonstruowania czegokolwiek samodzielnego. Pan prezydent przez te prawie sześć lat wskazuje, że jest dekoracją dla obozu PiS. Tak jest zresztą traktowany przez bardzo wielu parlamentarzystów PiS. Jest nazywany w prywatnych rozmowach "Andrzejkiem". Nikt o prezesie Kaczyńskim nie mówi "Jareczek", tylko z wielkim szacunkiem mówią "pan prezes", "prezes". Pan prezydent jest dość powszechnie nazywany przez nich "Andrzejkiem" i myślę, że to dobrze opisuje jego rolę polityczną w obozie PiS”

Tomasz Sakiewicz i tzw. „środowiska Gazety Polskiej” utworzyły serwis społecznościowy „Albicla”, który miał być konkurencją dla Facebooka. To kolejne niebywale udane przedsięwzięcie, po portalu o Puszczy Białowieskiej, na który poszło parę baniek. Press.pl: „to serwis zrobiony z kartonu i taśmy".
Po kilkudziesięciu godzinach działania już wiadomo, że: „Skopiowany regulamin Facebooka, dziurawy kod serwisu, który pozwalał na pobranie bazy użytkowników, fala trolli i problemy techniczne”
Od siebie dodam, że ten jakże „prawacki” portal powstał po to, by, cytuję: był „wolnym medium, które nie stosuje cenzury”. W związku z czym zajmuje się obecnie usuwaniem setek kont, które „naruszyły regulamin”.
Kolejna alegoria barachła, które rzuciło się w Polsce do rządów dusz i rządów w sensie ścisłym. Im to tak mimowolnie wychodzi, bez starań nawet.

Uwięziony Nawalny przemycił przez swojego prawnika komunikat, iż nie zamierza się powiesić, a ten umieścił go na Instagramie. Można by powiedzieć, że to wisielczy humor, ale takie sprawy należy w Rosji brać śmiertelnie poważnie. Co jest niejaką nowością – od iluś tam lat w Polsce też, z tym, że my mamy swoje czysto polskie, absurdalne novum: u nas w więzieniu powiesić się na leżąco i pod kocykiem.

W Suwałkach, na placu Marii Konopnickiej stanął bałwanek, który niecnym transparentem obrażał partię rządzącą. Śmieszne? To posłuchajcie tego: policja wszczęła dochodzenie. Serio, serio.

Michałek: jeden facet w Kielcach kupił sobie telewizor dobrej firmy za dziesięć tysi. Ale mu się na dole pojawiały zielone pasy. Raz mu wymienili, drugi raz nie chcieli. Okazało się, że nowoczesne matryce LED nie wytrzymują stałego wyświetlania tego samego obrazu, a już na pewno nie dwanaście godzin dziennie, jak u tego gościa.
A wiecie, co mu się tam wyświetlało? Hi, hi, paski TVP Info. Nawet telewizor nie wytrzymał. Wiem, że to truizm, ale trudno nie napisać, że życie wielowymiarowo przerasta dowolny kabaret.

„Wiemy, że w PiS ścierają się różne frakcje, ale nie pozwolimy na to, żeby grać 22 tysiącami miejsc pracy, bo jedna posłanka chce udowodnić drugiej, że to ona ma rację” - powiedział wiceprzewodniczący "Solidarności" w JSW Roman Brudziński. Po czym towarzystwo nasypało wungla pod biurem posłanki PiS Izabeli Kloc.
A tak, sympatycy – sympatii:)

„Iranka Zahara Ismaili została skazana na śmierć za zabicie męża. Podczas oglądania wyroków wykonywanych na innych osobach, dostała zawału i zmarła. Władze postanowiły, że i tak powieszą ciało kobiety, by "uspokoić rodzinę męża". Całą sprawę opisał brytyjski "Times".
No i jak tu nie szanować „konserwatywnych wartości”?

„Z ogromną przykrością muszę stwierdzić, że bardzo widać wyraźnie, że część mediów kierowanych z zagranicy wraz z częścią opozycji postanowiły posłużyć się tzw. opozycyjnym kłamstwem vatowskim - powiedział premier. - Chcieliście pokazać, że to za czasów Platformy nie było problemów ze ściąganiem podatku i nie było mafii wyłudzających VAT. Warto zajrzeć do statystyk i zobaczyć, jak wyglądała sytuacja ze ściągalnością VAT. Podwyżką podatków zasililiście mafie vatowskie, a my pogonieniem tych mafii zasililiśmy polskie rodziny – dodał” I jeszcze: „Przekroczyliście granice bezczelności”.
A wiecie, co jest w tym najśmieszniejsze? Ten facet był w tych czasach doradcą Tuska. A wiecie, co jeszcze? Jest nagrany na słynnych taśmach, nagranych w „Sowie i przyjaciołach”. A wiecie, co jeszcze, choć już duszę się ze śmiechu? Że to w rządzie pisim odkryto mafię vatowską w ministerstwie finansów. Tak, w samym ministerstwie.
Tyle o „granicach bezczelności”. Ten znamienny kawałek rzuconego gówna: „część mediów kierowanych z zagranicy” to taka już zwyczajowa gówniana wisienka na ekskrementalnym pisim torcie… Już nawet nikogo nie dziwi, że to szanowny premier tak publicznie defekuje. Patrzcie, jak się publiczność do smrodu przyzwyczaja.

25.02.2021

Dwóch Polaków pojechało za pracą do Meksyku. Media od lewa do prawa piszą, że wycięto im narządy, jeden nie żyje, a drugi wrócił „niekompletny”.
Oburzenie sięga zenitu, reakcję obiecuje sam Ziobro, itd., itp.
Po czym po kilku dniach się okazuje, że owszem, nie żyje aż dwóch, a wrócił jeden, ale to z powodu niesprawnego piecyka, z którego ulatniał się czad, a wszystkie narządy są na swoich miejscach.
W takich czasach żyjemy, panie i panowie. Coraz trudniej odróżnić prawdę od fałszu. Już nie tylko szary zjadacz chleba ma z tym problem, ale i same media. Powoli może stać się tak, że większość naszych wniosków będzie oparta na fałszywych przesłankach. Że zawsze tak było? Może i tak, ale chyba nie w takim stopniu.

Dziennik Gazeta Prawna: „W styczniu 2021 r. – dziewięć miesięcy po pierwszym lockdownie – urodziło się 27,2 tys. dzieci. To o 5 tys. mniej (18 proc.) niż na początku 2020 r., wynika z danych PESEL". I to mimo tego, że ludzie siedzą po domach.
Ależ nam 500+ dzietność podniosło, aż furczy! Ale nic to, gmeranie przy sankcjach za aborcję na pewno sytuację jeszcze poprawi. To nieuniknione.
Póki co, za obecnych rządów, które tak dzielnie uratowały kraj przed ruiną – statystycznie bilans śmierci do urodzeń jest najgorszy od drugiej wojny światowej.
Profesjonaliści – im się NIC nie może udać. No nic po prostu, bo straciliby renomę i twarz, a na to przecież pracują latami!

Zapadła decyzja w starachowickim Sanepidzie w sprawie łamania przez prezesa wszystkich prezesów ograniczeń sanitarnych na słynnej już mszy. Nie będę pisał jaka, bo po co? Przecież i tak wiecie. Ba, wszyscy znaliśmy ją już w momencie rozpoczęcia „postępowania”.

„Trzecia fala w Polsce się rozpędza”. Już po kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie. Trzysta zgonów. Najgorsza sytuacja w województwie warmińsko-mazurskim, co smuci mnie także z tego powodu, że z urodzenia i młodości jestem Olsztynianinem.
Pamiętacie zawołania naszego cudnego premiera, że nie ma się już co bać? Zwalczył Covid niemal tak samo, jak mafie Vatowskie.

„To się po prostu nie mieści w głowie! Dziennikarka, ponadto oficer Wojska Polskiego zajmuje się prostytucją i świadczy usługi towarzyskie dla VIP-ów" - taki wpis pojawił się na koncie na Twitterze senatora PiS Włodzimierza Bernackiego. - Ktoś włamał się na moje konto na poczcie i prawdopodobnie z tego konta przejęto Twittera i Facebooka – powiedział w rozmowie z Onetem senator i wiceminister nauki.”
To już kolejne, chyba z dziesiąte takie włamanie na konta osób parszywej zmiany i Kukiza na przykład. Zaskakująco wszystkie te przypadki (pomijając Kukiza, który w głosowaniach i tak był pisowi spolegliwy, a poza tym przyznał się do swojej winy w tym względzie) dotyczą osób związanych z obozem rządzącym. Możliwości są dwie. Albo hasło dostępu „Kocham Jarka”  jest zbyt przejrzyste, albo też to haker z lepszej ligi, powiedzmy o pseudo Johnny Walker:)

Korwin Mikke wlazł na sejmową mównicę w maseczce założonej tylko na nos i dworował sobie z obowiązku noszenia maseczek, bo „wydychany dwutlenek węgla wpływa na sprawność intelektualną”. Chyba faktycznie wpływa. A to kolejny eksces w długiej galerii dowodów, że osoba bystra może zarazem być idiotą.

„Była sekretarz stanu USA: wypowiadam się przeciwko wysiłkom polskiego rządu zmierzającym do osłabienia niezależnych mediów”
Pani nie będzie głupia, pani Ziobry zapyta. On wie lepiej.

Warmińsko-mazurscy przedsiębiorcy zapowiadają pozwy przeciw rządowi, bo „jak górale tupnęli nogą, to dostali”. Słusznie i naukowo, tak działają obecne nierządy, słowo „objawowy” pasuje nie tylko do epidemii.

Jakbyście mieli niegdyś wątpliwości, kim jest obecna prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Manowska, to ona sama nie omieszka ich rozwiać. „Dobra zmiana” nie dobiera osób przypadkowych. Ta oto profesor nauk prawnych wysłała zapytanie do tzw. „Trybunału Konstytucyjnego” o zgodność prawa do informacji publicznej z konstytucją. Może tam Wolfgangowa w przerwie w smażeniu kotletów wodzowi zerknie.
Bo widzita, ciemny ludzie, coś ostatnio za dużo chcielibyście wiedzieć… TVP oglądajcie, tam wam wszystko powiedzą.

Starcie na linii parlament Australii a Facebook i Google. Australia chce, żeby koncerny informatyczne PŁACIŁY za umieszczane u nich materiały z australijskich mediów. Na co Facebook zrobił Australii lockdown i na Facebooku dostali białe plansze, zamiast informacji. Brzmi znajomo?
Ja rozumiem strach przed wszechwładzą korporacji. Ale grożenie bojkotem przez stronę, która bardziej na układzie zyskuje, niż traci, to samobójstwo. Media z Australii są czytane na całym świecie dzięki tym korporacjom i… każą sobie za to płacić. Wynik starcia łatwy do przewidzenia (wiadomo, komu mniej zależy) i dość ważny ze względu na ucierającą się na naszych oczach praktykę w tych kwestiach.

"Gazeta Wyborcza" w artykule Pawła Figurskiego i Jarosława Sidorowicza publikuje na swojej stronie ponad dwugodzinne nagranie rozmowy Daniela Obajtka z pracownikiem spółki TT Plast o imieniu Szymon. Nagranie pochodzi z 27 sierpnia 2009 r., gdy obecny prezes Orlenu był wójtem Pcimia. Obajtek wydaje pracownikowi TT Plast polecenia, ustala kwestie urlopowe, czy też zleca rozmowy z klientami. Prezesem konkurencyjnej firmy Elektroplast był w tym czasie jego wuj, Roman Lis.
- Skur**syn. Ten ch** pier***ony, brudna pała. Wkur*** mnie to, wiesz, ale co mam zrobić? (...) Stary buc, który na emeryturze powinien siedzieć po sześćdziesiątce, a drugi już, kur**, koło siedemdziesiątki ma. Ja już tracę, kur**, siły do myślenia. Ja się nie lubię poddawać. Do was pretensji nie mam, bo widzę, że jeździcie, kur**, robicie, co można, no kur** no. (…) Nie damy się, my go i tak weźmiemy - tak na temat swojego wuja mówi na nagraniu Daniel Obajtek. Jak dodał, "ma swojego człowieka" w Elektroplaście.”
Pięknie, prawda? Jakżeby inaczej w obecnych czasach w kilka lat awansować z wójta Pcimia na szefa Orlenu? Jakżeby inaczej, przecież to laureat nagród, przecież to objawienie towarzyskie i biznesowe prezesa wszystkich prezesów, przecież to nasz nowy Bonaparte! Żałość tej władzy jest wprost nie do opisania. Symptomatyczne, że dotyka ją to samo, co zadawała innym, tylko – bardziej. Ilość taśm narasta, a w końcu zerwie tamy tego korupcyjnego, cuchnącego bajora.
Co do samego Obajtka, w następnych dniach rewelacje będą się mnożyć. Dziennikarze wyszukają wiele kolejnych inwestycji, które ma po całej Polsce na grube miliony niewiadomego pochodzenia. Będzie wesoło, możecie mi wierzyć.
Nawet byłem ciekaw, co na ten temat powie nasza - ha, tfu! – telewizja „publiczna”. Ciekaw byłem, bo nie mam takiej wyobraźni, żeby to wymyślić. I, jak zwykle – nie zawiodłem się. Co do meritum nic, ale za to co do przeklinania! Cudowne: otóż wyobraźcie sobie – Obajtek ma… syndrom Tourette’a. Ni mniej, ni więcej, na to właśnie wpadli. Czy oni nie są cudowni?!

26.02.2021

„Jako szef obozu Zjednoczonej Prawicy mam obowiązek powiedzieć: każdy, kto rozbija dzisiaj prawicę, działa przeciw Polsce - stwierdził Jarosław Kaczyński”
Bożeż ty mój, jaki ten człowiek jest skromny! A przecież mógłby powiedzieć prosto, jak jest: Polska to ja!
A nie powiedział…

„Od zasad, którymi się kierujemy - niezależnego, uczciwego, wolnego dziennikarstwa - nie odstąpimy" - napisał Paweł Fąfara, redaktor naczelny Polska Press Grupy, którą przejmuje Orlen. Tekst został zamieszczony w piątek we wszystkich dziennikach wydawnictwa. "Dopóki będziemy mogli - będziemy robić swoje. Nie cofniemy się ani o krok. Bo jesteśmy dziennikarzami" - dodał.”
Wiedzieli, kto ich kupuje i po co. Ale po odsłuchaniu wiadomych taśm wiedzą to nawet lepiej.
Ech, jakże zabawnie brzmią teraz enuncjacje naszego „zbawcy ojczyzny” sprzed lat o „układach”. Jakże z perspektywy czasu to się absurdalne teraz wydaje… Myślę, że struktura i prężność mafii, która powstała,  dziś zaskakuje nawet swojego twórcę. O ironio, komedii ludzka – dopuściliśmy do tego wiedzeni syrenim śpiewem o „układach”, „elitach” i „złodziejstwie”…

Jacek Kurski zarobił w TVP 2,7 miliona złotych. Za to, co robi z tej – ha, tfu! – telewizji i z siebie? Mało.

A wiecie, że właśnie mija rok od wypowiedzi ówczesnego ministra zdrowia Szumowskiego, że maseczki nie pomagają? Ech, łza się w oku kręci, wypadki biegną tak szybko, że Antonow z przepłaconą górą szmelcu wydaje się być we wspomnieniach na parę…

Lewicowy działacz z Elbląga wygrał ostatecznie proces z Obozem Narodowo-Radykalnym. Sąd Najwyższy odrzucił kasację skrajnie prawicowych działaczy w sprawie nazwania ich organizacji "faszystowską" - podaje "Gazeta Wyborcza".
Ojej. A taki był ładny, faszy… amerykański, znaczy. Z rozpaczy zostaje zamówić pięć piw.

Wojciech Cieśla, dziennikarz zajmujący się Obajtkiem: „W Pcimiu usłyszałem pewną anegdotę na temat początku znajomości Daniela Obajtka i Jarosława Kaczyńskiego. Obajtek pochodzi z ubogiej rodziny, ale jako bardzo obrotny człowiek szybko się wzbogacił. Kiedyś jechał na kongres PiS i popsuł mu się samochód. Obajtek złapał “stopa” i cały zmoknięty dojechał na kongres. Tam został przedstawiony Jarosławowi Kaczyńskiemu: “Zobacz Jarku, to jest nasz szef struktur w Pcimiu. Dojechał do nas stopem”. I to zaskarbiło mu sympatię prezesa PiS. Słyszałem od sąsiadów, że Kaczyński często bywał u niego w domu. Prezes PiS też bardzo zwraca uwagę na to, czy ktoś ma podejrzaną przeszłość. Przypomnę, że na Nowogrodzkiej ma swoją kartotekę na najważniejszych ludzi z obozu władzy. A z pewnością Daniel Obajtek do tego grona należy. Mało który z prezesów dużych spółek może się poszczycić tym, że był oskarżony o przestępstwa karne. Zazwyczaj Kaczyński nie dopuszcza do siebie takich ludzi, a jednak tutaj zachowuje się inaczej.”
Niemożliwe. No niemożliwe! Kolejny kryształ w kolekcji.

28.02.2021

Sędzia Tuleya, zgodnie z wyrokiem NSA, ma zamiar w poniedziałek udać się do pracy. Jego zawieszenie jest bezprawne, czego tradycyjnie nie uznają powołane przez obecne rządy atrapy prawniczych instytucji.

A od lodowca na Antarktydzie oderwała się kolejna góra lodowa. Tym razem wielkością zbliżona do Londynu.
Być może zanadto martwimy się nie tym, czym naprawdę trzeba, a to, co mamy za kłopoty, jest niczym w porównaniu do kłopotów prawdziwych, które nam grożą.
Życie, magma nieustającej iluzji…


 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać