Polub NaszePanstwo.pl na   

Wstyd



Nad smętnym kartofliskiem snuje się siwy dym ogniska. Byłobyż to cygańskie obozowisko? Ach gdzież tam, skoro prawdziwych Cyganów już nie ma! Ten wesolutki śpiew kastrata o majteczkach w kropeczki, te chryzantemy złociste w półlitrówce po czystej i ten odwieczny zew najlepszego samca we wsi w stronę najlepiej obdarzonych przez pulę genetyczną samic to nic innego, jak nowe bożyszcze chińskich tłumów – pan Świerzyński. Wzrok jak stal, sznyt jak handlarz Mirek, głos, jak po operacji rodzinnych klejnotów.
Ha, i nie dość, że pięknie śpiewa, to jeszcze równie mądry!
W związku z tym, że otaczamy takiego wykonawcę KULTEM, o którym chyba każdy słyszał – tym większy to dla nas zaszczyt, że nad późnojesiennym wygonem poniesie się tym nadobnym tremolo falsetolo nasz program, pt. „Wstyd”!
Zapraszamy, bilety do nabycia w agencji artystycznej „Zorza”. Pukać w czwarte drzwi za szaletem miejskim. Na miejscu grochówka z kotła i bigos, pokaz buhajów zarodowych, przemówienie Prezydenta, występ ludowego zespołu tańca i pieśni „Pisowianeczki”, wódy w opór.
A zatem – ognia!

 
Śpiewogra XLV
pt.: Konferencja prasowa rzeczników policji


- Witają państwa rzecznicy: Sylwester Bzdurczak…
- …i Mariusz Siarka. Prosimy o pytania.
- Dlaczego wśród policjantów znajdowali się nieoznakowani funkcjonariusze z pałkami teleskopowymi?
- Wie pani, to nie żarty. Ci ludzie ryzykowali życiem i zdrowiem. Widziała pani, co te baby z nimi robiły? Ja widziałem jednego z naszych, twardy facet, pacyfikował kiboli i górników, z sił specjalnych, niejedno widział. Potem płakał  jak dziecko. „Kobiety mnie biją” – łkał. To nie jest psychologicznie łatwa sytuacja.
- Ale to przecież policjanci psikali gazem w twarz posłanki Nowackiej!
- Tu ja się wtrącę. To byli ludzie ode mnie. Fakt, trochę spanikowali, ale mieli powody. Przecież niedawno co jedna z tych bandytek dziennikarek oddała strzał fleszem bezpośrednio w twarz funkcjonariusza. Co to teraz pomogą kondolencje, skoro miał rodzinę i dzieci?! Teraz policjanci są nerwowi. I kiedy ta bab… Ta lewacka posłanka zaatakowała bezpośrednio legitymacją z zamiarem uszkodzenia ciała, jedyną rozsądną decyzją było ją zastrzelić. Niestety, akurat ten policjant miał zabezpieczoną broń i w ręku gaz, to się pomylił. Zdarza się…
- … a tu ja wtrącę: i niepotrzebnie się zdarza. Zdecydowanie za bardzo tolerujemy to bandyckie zdziczenie lewackich bab. Jeżeli dopuścimy do eskalacji tego terroryzmu, mogą w końcu zapukać i do waszych drzwi, skrępować was tęczową flagą, kazać się skrobać, będą mówiły wam „ona”, chociaż jesteście „on” i podobne tortury. Na szczęście partia i rząd, a z nimi i my – dbamy o bezpieczeństwo bogobojnych obywateli.
- Ale Czarzastemu do sejmu wejść nie daliście? A on też ma mandat?
- Chłe, chłe, chyba za parkowanie… W prawym i sprawiedliwym sercu milic… ekhm, policjanta następuje od razu rozpoznanie organoleptycznowywiadowcze, kto na mandat zasługuje, a kto nie. Ten pan to zgniły lewak i w dodatku niebezpieczny. Widzieli państwo, co zrobił paru funkcjonariuszom naraz? Jeden na haku, drugi przetrącony, pogryzienia, kontuzje, zwichnięcia! Tak się kończy lewacki szał!
- Ale dla dobra ojczyzny będziemy nadal działać zgodnie z prawem i sprawiedliwością. Nie będzie nam byle cham, co wyzywa od „kaczki” Pana Wicepremiera do Spraw Bezpieczeństwa i Wszelkiej Pomyślności … eee…  przepraszam, to tylko coś w stylu wizji lokalnej, to tylko cytat, proszę nie myśleć, że ja tak na poważnie, nie chciałem przecież, przepraszam, bijące serce narodu, ja co innego chciałem powiedzieć… „Gęś”!, „Gęś” chciałem powiedzieć! Co tam „gęś”! „Wilk”!, „Tygrys”!, „Lew”! „Morświn”! A nie, morświn nie… To nie tak, że ja coś o kacz… lewactwo, mordy zdradzieckie, chamska hołota, ożeż wy…
- …spokojnie Mariusz, spokojnie. Wdech – wydech. Widzicie państwo, jakie napięcia powodują te lewackie ścierwa z esesmańskimi błyskawicami?! Zero poszanowania dla człowieka, służby, prestiżu… Ale my jesteśmy cierpliwi. Damy radę, dla bezpieczeństwa Preze… obateli.
Będziemy tłumaczyć, chronić i służyć.
- Pałką?
- A czym? Teleskopem?
 
KURTYNA

 
 
Śpiewogra XLVI
pt.: Długopis

 


Spójrz no dziecię, nie pajacuj:
To okienko jest w Pałacu,
Zań biureczko… lecz cóż opis…
Najważniejszy tam długopis!

Późno w nocy pełga świeca:
To tam Polską się podnieca,
Wciąż harując bez nawiązki
Nasz pełniący obowiązki.

Klika w noc na komputerze
Z przerwą tylko na pacierze:
Młodym wiedzę ważką niesie
Patriotyzmu. W mieście. W lesie.

Nikt mu w pracy nie dorówna!
Żona trochę małomówna…
Zła i prosi, aby spoczął,
Dał choć chwilę przerwy oczom!

Lecz patriota takiej próby
Nie popuszcza sobie śruby;
Hostii łapacz i obrońca:
Dobrze robiłby bez końca.

Aż zatrudnił córkę nawet,
Tak z wysiłku gryzie trawę.
Wszystko dla nas, dziecię drogie,
Bo leżałoby odłogiem:

Bezhołowie komunistów,
Sędziów, gejów, onanistów,
Lecz na szczęście czuwa owa
Senatorskiej miary głowa.

Gdzieś tam knuje podłe TSUE,
Chce zniewolić Polskę UE,
Wolfgangową obrażają,
Księżom chłopców wymawiają.

Na ulicy głupie baby
Leją policjantów słabych.
Cne rodziny grozą jęczą
Przygniecione wrażą tęczą.

Prawie wojna jest domowa,
Prezes się za Ziobrę chowa:
Budżet z UE, tak czekany,
Nagle wyabortowany.

Zaś z Covida, bracia, siostry,
Wciąż coś wisi cień mgieł ostry;
By znów rozdać – forsy ni ma
(Resztki Kurski w łapach trzyma).

Nic dziwnego więc, rodacy,
Że wasz Andrzej ciągle w pracy.
Prezes sam nie zdoła zbawić…
Co by jeszcze tu naprawić?

**

I zwieńczon oto namysł głęboki!
Dla dobra kraju – otworzył stoki!



A co tam z rebusem? A jest. A co tam z nagrodą za odgadnięcie? A nie ma.
Eeee, żartowałem.
Dziś rebus oszczędnościowy. W dobie koronawirusa, kiedy upadają firmy, biznesy i interesy, wsparcie premiera Morawieckiego dla polskiej przedsiębiorczości jest wprost bezcenne. I my dostaliśmy, a jakże, jako to artyści discopolo czy inni wysokiej klasy sztukmistrze. Aż byście się zdziwili, jaka to była kwota - hojne są nasze władze i na kulturę wysoką czułe! Ale życie jest życiem: po odliczeniu podatku; tego, co musi iść w pokościelną ziemię żony, ZUSu, emerytalnego, chorobowego i jedynie słusznej składki partyjnej, starczyło jedynie na takie cudo (a i to dlatego, że papier lekko pognieciony i z recyklingu, druga strona karty do głosowania, czy coś):



Jak sami się domyślacie, nagroda musi być skromna, jako też skromna jest postać, która jest odpowiedzią, początkiem, końcem i przebiegiem sprawiedliwości.
Ale to przecie nie znaczy, że nagroda nie będzie fantazyjna!
Nagrodą będzie piękny konterfekt marszałka Terleckiego, do powieszenia ku nauce i przestrodze nad łóżeczkiem dziecięcia. Z tą jednakowoż uwagą, aby portretu nie podświetlać od dołu: nie przesadzajmy z tą pedagogiką na jeden raz.

A teraz, maestro Świerzyński – umpa, umpa, gwóźdź programu!!!

 
„Wstyd”


W kraju się urodziłem
Ludzi wolnych pod butem,
Mających niezłomną siłę –
Ni marchewką, ni knutem.

Urodziłem się w kraju,
Gdzie jasne było niemało,
Gdzie „ONI” od „bukwy” i „czaju” –
Tym bardziej „MY” określało.

W krainie mnie poczęto
Na wieki liczonej niewoli,
Z historią do znudzeń przeklętą,
Z upasłym mitem niedoli.

W takim się państwie rodziłem,
W którym – wbrew przeciwnościom,
W kolejkach wciąż mrożąc tyłek,
Tęskniono za wolnością.

I dziesięć milionów ludzi
Stanęło ramię w ramię,
Ze świadomością, co budzi –
Że nikt ich już nie okłamie!

I dokonali tego,
Choć wielkie wątpiły rozumy,
Że dnia wolności pewnego,
Mój kraj powodem był dumy…

**

Ćwierć wieku ledwie minęło;
Myślałbyś – mgnienie oka:
Starczyło na nowe dzieło:
Skruszona dumy opoka.

Jak głupiec, co dostał w darze,
Co zarobili inni,
Tracimy dorobek i twarze,
Nagle bezsilnie dziecinni.

Marzenia ludzi ciśnionych
Przez wieki i dekady…
Poburzy się szklane domy
Za pięćset złotych parady!

Za forsę rzuconą przed tłumem,
Jej zagrabioną górę,
Gotów tłum żegnać z rozumem
I wierzyć w dowolną bzdurę.

Armia tego dokaże
Dyżurnych sprzedawczyków,
Usłużnych „dziennikarzy”,
Sprzedajnych „polityków”.

Wciskają propagandę
W trzewia „ciemnego luda”:
Z rodaków – w ciemną bandę:
Ten koncept władzy się udał!

Przez lata nas pouczali,
Moralność próbując wykupić,
Ci, co się marnie sprzedali,
Lub są po prostu głupi.

Po trosze byliśmy leniwi,
Choć wstyd do tego się przyznać:
Teraz nikogo nie dziwi
Z Korei wprost telewizja:

Skoro bredzili – to mniejsza.
Nie będziem się z głupim kłócili…
A oni ten koszmar dzisiejszy
Skutecznie nam wybredzili.

I proszę! Dopięli swego!
Króluje ciemnota i chamstwo.
Dla celu partyjnego –
Jako przed laty – draństwo.

Dekady maluczkich gorszyli,
Czyniąc zacność z zawiści;
Głupoty cierpliwie uczyli:
Hartu do nienawiści.

Dbali, byśmy zostali
Mali, zawistni i podli;
Szpalty inwestowali,
By o złoczyństwo się modlić.

Dbali, by łgarstwa pchać w uszy,
Włochate kłamstwa przeklęte,
By zatruć jadem część duszy,
Co kiedyś to brała za wstrętem…

Dialog zastąpić warczeniem:
Oto co się udało.
Co z tymi milionami
Ramię w ramię się stało?!

Historię opluć tej dumy…
Ileż to było pracy!
Już wiedzą kumoszki i kumy,
Że wszyscyśmy byli łajdacy…

Zohydzić wszystko, obwinić;
Obrzygać autorytety,
Złodzieja z Owsiaka uczynić:
Bo jeden ma być, niestety.

Z Wałęsy zrobić agenta,
A z Frasyniuka trutnia,
Bo jedna jest postać święta –
Choć spała do południa…

Ot, macie tę dumną nację,
Co pozwoliła to zrobić:
Od Niemców o reparacje
Żebrania honor jest robić.

Duma i z kolan wstanie!
Nagle to na tym polega,
By milczeć, gdy przemoc nastanie,
Bo rządzić chce jeden lebiega.

Nawzajem  napuszczeni,
Znów rządzi gaz i pała;
Abstrakcją pokłóceni,
Byle MU władza została.

Na sędziów i profesorów.
Niech wiedzą, co sprawiedliwość!
Nauczycieli, doktorów…
Proletariatu „uczciwość”!

Państwo już z marzeń mamy:
To się nad podziw udało!
Babki, co winne „wydarzeń” –
Teleskopową pałą!

Kurzy się z czupryn wóda:
Sztachetą discopolową!
Niechże się innym nie uda
Być innym i wyjść z głową!

Oto ten wstyd palący,
Żeśmy dojrzeli do tego,
Aby ten lud wierzący,
Do wieku dojrzał byłego.

Oto ten wstyd, co piecze,
Jako smagnięcie bata,
Odwlekło, lecz nie uciecze:
Jak Niemcy, lecz po stu latach.

Że nasze państwo zyskane,
Za hekatomby, cierpienie,
Już znowu poukładane,
Aby słabszego bić w ciemię.

Że państwo, co przodków boli,
Co za nie dawali życie,
Premiuje gnidy -a gnoi,
Chcących żyć przyzwoicie.

Że państwo co było mgiełką
Pożądań i cierpień wielu
Dla igły wodza z pętelką
Dorasta do PRLu…

Że państwo, co ogniem było,
Dla całych pokoleń w mroku,
Silniejszym będzie służyło,
Słabszych zaś mając w kroku…

Że państwo to wreszcie nie tylko
Dorobek zaprzepaszcza,
Ale w sposób bluźnierczy,
Wspólnotę Kościoła zwłaszcza.

A wszystko jak dawniej w orgii
Samozadowolenia.
Znów mamy przyjemność katorgi,
Mądrzejszych od nas zbawienia.

I furda tam, że nie chcą:
Ich proste prawdy bolą.
Głupio wyższością się łechcą:
Niech biorą discopolo!

Będziemy chrystianizować
Europę wartościami;
Trza by ją narychtować
Naszymi złodziejami.

**

Zarozumialstwo, buta.
Zawiść, kołtuństwo, chciejstwo.
Nienawiść w zabobon obuta,
Kłamliwe wodolejstwo.

Wstyd jest tak straszny i boli,
Że niechże stracę przytomność.
Niechże Bóg mi pozwoli
Polaków sprzed dekad przytomność…

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać