Polub NaszePanstwo.pl na   

Niemożność

  • Kategoria: Polityka
  • Simon


Witamy, ach jakże serdecznie witamy w odcinku „opozycyjnym”! Wiecie Państwo, jak to jest – dziś rządzimy, jutro opozycja, he, he.
Opozycja bez głowy to taka, która nie tylko traci stołki,  ale i głowy.
Z drugiej strony istnieje też coś takiego, jak „koncesjonowana opozycja”, a, zważywszy na nieco obecnie skomplikowane nocne Polaków rozmowy, cholera wie, jaki wariant dziś w Polsce obowiązuje.
Chcąc się jednakowoż zabezpieczyć na wszystkich frontach, pozwalamy ZNOWU zaśpiewać kolejny odcinek naszego wodewilu reprezentacyjnej orkiestrze pieśni i tańca OMON-u z Białorusi.
(Ki czort, nie chcą wracać? Mówili, że mechanicy i traktory mogą naprawiać. Ale nie z nami te numery, Brunner! Śpiewać! Albo zostaniecie opozycją, swałocz!)

A zatem toczcie ślozy, ponieważ wychowankowie Baćki śpiewają dla Was, urywając serca i dusze:

 
ŚPIEWOGRĘ XLI
pt.: „Staramy się”


- Szanowny panie pośle opozycyjny…
- Tak? Pan do mnie?
- Tak, do pana.
- Jak z TVN, to ok, ale muszę znaleźć miejsce w kalendarzu. A może z TVP Info?
- A czemu pan pyta?
- Bo jak z INFO, to ja już, zaraz, lecę, nie przygotuję się, bełkotał będę, rozumiesz pan? Bezradny taki miś. Żebyście tylko znowu zaprosili… Mogę występować cały tydzień, tylko w poniedziałki nie.
- A czemu w poniedziałki nie?
- Bo się w partii naradzamy. Jak zrobić, żeby zaro… żeby reżim obalić. Pan rozumie, ledwo do pierwszego starcza.
- Rozumiem. Ale diety wam podnieśli?
- A skądże! Naród taki niewdzięczny, że my walczymy z Kaczyńskim, nie widzą, ile to nerwów kosztuje, nie widzą, na gotowe by przyszli. A ja kredyt mam! Do dupy taka walka, jak mnie zlicytują! A tu nagle afera, że głosowaliśmy za podwyżkami dla posłów, no kto by się spodziewał?!
- Szef rządzącej partii, dr Jarosław Kaczyński?
- Mówisz pan? Ot, strateg, senatorska głowa… Spodziewał się… Przydałby się ktoś taki u nas, wisz pan, bo my wdowy po Tusku… Mógłby wrócić, ale go nikt nie lubi… Inteligentny, w miarę uczciwy, błyskotliwy, z osiągnięciami, sukcesami, karierą, wszystko mu wychodzi, liberał… ale wisz pan… ten szczurzy pysk…
- No wie pan, ale imponderabilia…
- Imponderabilia, srimponderabilia. Coś pan, z choinki się urwał? Pan myślisz, że się do polityki idzie, żeby dziadować?! Patrz pan na Gowina: prawie wicepremier, prawie ma swoje zdanie – a do pierwszego i tak nie starcza! To co ja mam powiedzieć? Ja nie mam takiej żony bogatej jak Szumowski i Morawiecki. Ja sam zarobić muszę.
- To - czego mam życzyć?
- Żeby mi Terlecki nie obciął. Bo ledwo spinam. I żebym się na następną kadencję sejmu załapał.
- To życzę.
- A jeszcze raz: z TVN-u czy Info?
- A tak sobie, wyborca.
- A to nie wiem. Bo z TVN-u, to życzyłby nieszczerze, a ten z INFO, to życzyłby mi chuja na czole. Ale jak wyborca, to nie wiem.
- Nie wiesz pan?
- No nie. Z gęby niby dobrze patrzy, ale teraz… Homo, pardon, seksualiście lupus…
- Życzę sobie dobrej opozycji. Mam dość niszczenia państwa! Życzę sobie…
- No i pan masz! Żeby tylko lepiej płacili. Branoc.
- Branoc, ale…
- Branoc.
KURTYNA


 
Śpiewogra XLII
pt. „Nowa siła”

 

Co parę latek nagłe olśnienie:
Jak grom z jasnego nieba wybiła
(W tłumach się budzi znów podniecenie):
Oto wybiła się nowa siła!

Mili wyborcy, jak rybki złote,
Tak na pamięci swej polegają;
Iż raz po razie mają ochotę
W tę samą wodę wleźć, nie czekając.

I cyrk się cały powtarza znowu:
Wolontariusze, fanklub, poparcie.
No, gdzieżby węszyć porażki powód,
Kiedy tak ślicznie żre to na starcie?

**

Kto Palikota ma dziś w pamięci?
Od bubli prawnych jego komisję?
A tak reformą systemu nęcił,
A taką słuszną podjął był misję!

Lecz gdy się jasnym powoli stało,
Że polskie prawo stajnią Augiasza,
Robić porządki się odechciało:
Błyszczeć najłatwiej, gdy TiVi sprasza.

Trzymajcie chichot, poproszę, w ryzach,
Bo mam kolejną ważną personę:
Bez kompromisów pana Kukiza,
Co w kompromisach w końcu utonął.

Taki od JOW-ów był specjalista,
W sejmie nazioli klubik mu powstał,
Przystawką jego partyjna lista,
A on na starość ludowcem został…

Uzdrowicieli mamy od metrów
(I to niejeden ekonomista!),
Trafił się taki wymowny Petru,
Następny całkiem był specjalista.

Tlą się protesty, w sejmie się pali,
Dobrać do tyłka pisich miał gładko,
Ale się dobrał na sławy fali
Wtedy w tropikach z pewną mężatką.

Nowa nadzieja, znów rebelianci!
Z posad ruszymy sejmy skostniałe!
I elokwentny jest elegancik,
Co w telewizjach zdobywał chwałę.

Och, będzie wszystko już po nowemu!
A po wyborach jak będzie miło!
Ale, jak zwykle, nie wiedzieć czemu,
Stare się jeszcze wręcz umocniło…

Ja źle nie życzę, niech wali śmiało,
Człowiek to w końcu łagodnej wiary;
Ale ta wiara, to trochę mało,
Kiedy naprzeciw bandzior jest stary.

Bo to, kochani, cudów nie będzie,
Tylko wytrwała praca popłaca.
Zdaje się, wszyscy jesteśmy w błędzie,
Że przyjdzie Mesjasz i powywraca;

Ale ma naród takich mesjaszy,
Co to do znanych dążą wyników…
Bo w swej większości  i on ciut straszy:
Takich ma ludzi jak polityków.

Polak załatwi, zakombinuje,
Weźmie „państwowe”, bo to niczyje,
Fuchę dla swoich Polak znajduje,
Zamiast w samorząd, woli dać w szyję.

Bo to, kochani, cudów nie będzie.
To się nie zrobi „onych” rękami.
To nie polityk. Naród w obłędzie
Obrodził tymi politykami!

To nie polityk – naród w obłędzie,
Że zwykły łobuz, jeno wytrwały,
Władzę zdobędzie. Jakoś to będzie!
A w piąstce trzyma swojej kraj cały…

Zatem bez cudów. Taki zakątek.
Nie przez przypadek głąb wylazł z urny.
Dyżur poselski? Więc na początek:
Zapytaj: czemu złodziej i durny?!

KURTYNA



A teraz uwaga, uwaga! To, na co nikt nie czekał! Nasz następny wszechświatowo dowcipny rebus!
No i jak? Ktoś zgadł, o jakiego to polityka, o jakiż to nowy świt i jutrzenkę wolności chodzi? Taaaak?! A zatem nagroda się należy!
Nagrodą miała być charyzma ostatnich szefów PO, ale mimo wzmożonych wysiłków nie możemy jej znaleźć. Trudno. Może ukradli. Też wina Tuska może.
Ale, kochani, szczęście i tak domyślnym dopisze! Dla tych, którzy rozwiążą rebus, przewidzieliśmy naprawdę jeszcze wspanialszą, jeszcze okazalszą, jeszcze bardziej „glamour” nagrodę!
Jest nią – ni mniej, ni więcej – kolacja z samym prezydentem Warszawy w restauracji „Czajka”! Spolegliwi DJ-je gwarantowani!



Oszołomieni? Nieco wygłodniali wrażeń? A zatem: OMONO-wcy, dajemy czadu!!! We will, we will rock you! Tu dum, tu dum:

 
Niemożność

 

No bo to właśnie, panie, jest bieda,
Że tak to często – wcale się nie da;
Podajcie w radiu i dajcie w prasie:
Że to, po prostu, wcale nie da się.

No bo pan popatrz: u kumpla ciotka,
Fakt, stare pudło, słodka dewotka:
A wujcio ciągle jest przy szynkwasie,
Mówi, że świętość – ale nie da się.

A kiedyś znowu wielu uznało,
Że w piłce nożnej możemy śmiało:
„Nic się nie stało”. – no ale, panie,
To się nie daje. Sromotne lanie!

A jeszcze patrz pan: się budowało
Tę oczyszczalnię. By nie spływało;
Lecz się nie dało. Los tu jest winien,
Że gówno dalej do Wisły płynie.

Tak, chcieli pod ten trybunał Ziobrę,
Ale warunki były niedobre.
Na głosowanie Kopacz spóźniona,
Na dinozaurach bardziej skupiona.

Każdy z tych posłów coś taki krótki,
Jak trzeba działać – palec do Budki.
Chcieliby rzesze do sprawy mieszać
Poprzez charyzmę Schetyny Grzesia.

Dziura w budżecie i braki w kasie,
Lecz o tym mówić jakoś nie da się,
Bardziej zajmuje nas dziś rozkminka,
Czy Margot chłopiec jest, czy dziewczynka?

Przewały w spółkach, afery w rządzie,
A ważne – kogo Biedroń posiądzie.
Miał mieć na pisich moc bazyliszka,
Lecz woli euro, patrzcie go, śmiszka…

Łamanie w oczy jest demokracji,
Lepiej jednakże mędzić w prostracji;
I w bezbarwności mieć taki power,
Jak Katarzyna kropka Lubnauer.

Ziobro jak swoje sądy pobierze,
Donald bryluje zaś na Twitterze.
Wiemy, że bawi pan się tym dobrze,
Ale my nieco gorzej przy Ziobrze.

Nie da się wjechać na białym koniu,
To już o panu jest nam wiadomo,
Nim jednak z UE nas wyprowadzą,
Mniej by ćwierkaniem, a bardziej władzą?

Tygryska z ego na szyi mamy,
Już mu nie kamyk, a zgoła kamysz:
Wkroczyć na wodę zechciał głęboką,
Skosił Kosiniak partię szeroko.

Prężny aparat, liczni działacze,
A koniczynkę z trudem zobaczę…
Odbić miasteczka i wieś w swej masie?
Otóż zgadliście. Otóż – nie da się.

Oto Hołownia, najnowszy zbawca,
Znany od dawna z mediów łaskawca,
Co opozycji zaczął scalanie,
Znaną metodą: przez pączkowanie.

PiS nie zna granic swej rozpierduchy.
Może fundacje, może więc ruchy,
Może partyjki zlezą z kanapy?
Nie da się. Stracić można ochłapy.

Kukiz, Hołownia, Petru, Trzaskowski;
Każdy był niegdyś świeży i boski,
By po sążnistych wysiłkach wielu,
PiS zyskał więcej posłów u celu.

Można tak dalej, chłopcy, dziewczęta:
Nim piaskownica się opamięta,
Już tylko jeden będzie nam boski,
A taki jeden. Poseł beztroski.
(A gdy spytacie: a on nam na chu?
On w tej zabawie nawozi piachu…)

Może za późno być na te harce,
Kiedy się kaczki dacie podJarce:
Skutkiem o tęczę jałowych sporów,
Może już nie być wolnych wyborów.

Przez ten festiwal mdłej niemożności,
Traci nam wolność wciąż na jakości:
Oby nie było już poniewczasie,
Bo jest ten JEDEN, któremu DA SIĘ.

Pisie matołki narozrabiali,
Że co dzień można jak w bęben walić:
Dziwię się, szarak, ja, wam wysokim,
Że nie bierzecie więc dupy w troki.

Ale do tego, rzeknę od razu,
Trzeba by ludzi nie bez wyrazu;
Trzeba by ludzi o dużej klasie.
No i co będzie? Skoro nie da się?
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać