Dwie historie

Dwie partie - dziesięć lat polityki. Dwie partie - dwóch przywódców. Dwie partie - dwie wizje Polski.
Platforma Obywatelska swoje dziesięciolecie świętowała w sobotę, 11 czerwca. Urządziła show w stylu iście amerykańskim. Gdyby jeszcze Donald Tusk zakrzyknął Yes, We can!, złudzenie byłoby prawie całkowite.
Konwencja Platformy była głośna i optymistyczna, przemawiali najważniejsi liderzy oraz ci, którzy właśnie do niej dołączyli. Polityczne transfery były zresztą ulubionym tematem mediów przez ostatnie tygodnie. Pożywką dla spekulacji był oczywiście spektakularny kryzys w PJN. Nawet dziennikarze TVN24, którzy długo wspierali tę kanapową partię "wyrzuconych" i usiłowali stworzyć wizerunek silnej organizacji, ostatnio jakoś oklapli. Media zastanawiały się więc zgodnie, czy do PO przystąpi Kluzik-Rostkowska, czy może też Poncyliusz, a co z innymi? Przewidywania dziennikarzy tylko częściowo się spełniły, na konwencji była do niedawna jeszcze szefowa PJN.
Dziesięcioletnia droga Platformy Obywatelskiej do sukcesu była długa. Przypomnijmy, że zanim objęła władzę istniała w tle rządów Buzka, potem jako opozycja dla rządów lewicy. Po drodze odeszli dwaj założyciele PO - Maciej Płażyński i Andrzej Olechowski. Potem jeszcze nastąpiła spektakularna podwójna klęska - Donalda Tuska w wyborach prezydenckich i PO w parlamentarnych. Była to zresztą klęska nie do końca zawiniona, klęska "letniego elektoratu", któremu nie bardzo chciało się iść na wybory i który nie wierzył w to, że Polacy mogą wybrać dwóch bliźniaków. Platforma powoli i skutecznie budowała wizerunek partii czynu, a nie słów i pokazywała, że klęski jej nie załamują. W drugie dziesięciolecie PO wkracza jako partia władzy.
Historia PiS zaczyna się w momencie, gdy Lech Kaczyński zostaje ministrem sprawiedliwości w rządzie Buzka. Już wtedy do współpracy bierze sobie znanych później panów - Wassermana i Ziobrę. W tym okresie idzie poufne polecenie do wszystkich prokuratorów, żeby w każdej sprawie występować o areszt tymczasowy. Miało to pełnić funkcję straszaka, aby przestępcy wiedzieli, że prawo nie będzie się nimi patyczkować. Zamiast przestępców do więzień trafiły tysiące niewinnych ludzi, bo prokuratura była nieudolna i politycznie posłuszna. Do dziś trwają sprawy o odszkodowania. To z jednej strony koszt krótkiej kariery Ziobry i Wassermana oraz samego Lecha Kaczyńskiego. To jest też zapowiedź, jaką partią będzie PiS.
Dwuletnie rządy braci Kaczyńskich - Lecha jako najbardziej stronniczego w historii prezydenta i Jarosława w roli szefa partii, a potem premiera - pokazały, że był to okres obsesji i zwalczania przeciwników politycznych, ale również swoich koalicjantów. Walka z przestępczością okazała się walką z bliżej niezdefiniowaniem układem, do którego pod koniec zaczęto zaliczać także własnych ministrów, gdy okazali się nie dość posłuszni.
Dziesięciolecie PiS kończy się rachityczną imprezką dla młodzieży, podczas której Jarosław Kaczyński wkracza na salę przy dźwiękach piosenki "'We will rock you". Jak słusznie zauważyła następnego dnia Gazeta wyborcza , ten stary przebój zespołu Queen nie nastraja optymistycznie. Ostatnia zwrotka brzmi bowiem mniej więcej tak:

Koleś jesteś już stary i biedny
W twych oczach widać jedynie pragnienie spokoju.
Masz błoto na twarzy
Ty wielka hańbo
Ktoś w końcu cię ustawi we właściwym miejscu.

Przy dźwiękach tej piosenki na salę wkroczył zmęczony, przygarbiony, a wręcz sflaczały lider wielkiej partii, która ma odrodzić Polskę. Tym samym - co zawsze - bezbarwnym i sztucznym głosem charyzmatycznego wodza oznajmiał te same od lat prawdy, że Polska to Titanic. Że politycy partii rządzącej zginają karki przed wschodem i zachodem, że są gnuśni i majętni - jednym słowem narzekania starego socjalisty.
Za kilka miesięcy będziemy znów mieli wybory i znów zadamy sobie pytanie - komu chcemy uwierzyć. Czy staremu i powtarzającemu - jak mantrę, słowa o złym i niedobrym świecie czyhającym na wspaniałą Polskę - prezesowi. Czy Donaldowi Tuskowi?
Po konwencji w Gdańsku było wiele niezadowolonych głosów. Waldemar Kuczyński - publicysta, a niegdyś działacz polityczny - napisał nawet list otwarty do premiera. Krytykował w nim wciągnięcie Joanny Kluzik-Rostkowskiej na listy PO:
...przyjmując Joannę Kluzik-Rostkowską na listę wyborczą Platformy, usprawiedliwicie, a właściwie nagrodzicie postępek, który powinien być nie nagradzany, tylko napiętnowany. Tak stałoby się jasne, że zachowanie sprzeczne ze zwykłą przyzwoitością, na dodatek z możliwym bardzo złym dla kraju skutkiem, nie może liczyć na nagrodę. Joanna Kluzik-Rostkowska, szefowa kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego, była współtwórczynią i główną twarzą najbardziej kłamliwej operacji wyborczej...
Czas pokaże, jak skończy się ta historia, na ile zaszkodzi Platformie Joanna "od Prezesa", bo na pewno nie pomoże. Jednak najważniejsze podczas konwencji PO są słowa samego Donalda Tuska, któremu wiele można zarzucić, ale nie to, że sobie coś "palnie" bez zastanowienia.
Nasz rząd nie będzie się kłaniał związkowcom, ani klękał przed księdzem.
Następnego dnia w rozmowie polityków, enfant teribble PSL - Eugeniusz Kłopotek (w kuluarach zwany pieszczotliwie Głupotkiem), zdanie o nieklękaniu przed księdzem uznał za niekulturalny i głupi wyskok. Wygląda na to, że głupi jest tylko poseł Głu... przepraszam Kłopotek. Tuskowi się takie lapsusy nie zdarzają, jeśli powiedział te słowa, to znaczy, ze chciał je powiedzieć. A reszta należy do wyborców.

Komentarze  

 
Tadeo
#81 Tadeo
23 czerwca 2011, 00:07
@ Belfer
Ty nieźle myślisz, ma to sens, ale obawiam się, że jeżeli zmiany na lepsze będą następowały w tempie jakie proponujesz to prawdziwą demokracją bez krętactw, podkładania świń i bez korupcji się będą cieszyć nasze wnuki.
A co do przykładu transferu do PO jaki podajesz w zamian za stanowisko to sprawy nie znam, ale korupcja jest korupcją, bez względu kto i z kim. Ja nie sądzę by cel uświęcał środki.
Cała sprawa ma się tak, tak długo jak opinia publiczna będzie takie zachowania akceptować, to politycy będą nam je serwować. Czyli najwyższy czas powiedzieć NIE. Od tego należy zacząć, zmiany na lepsze same nie nastąpią.
Zacytuj
 
 
unregistered
#82 unregistered
23 czerwca 2011, 07:53
Radykalne rozprawienie się z pozostałościami czwartego peerelu spowodowałoby tylko powstanie kolejnego mitu z gatunku 'nocna zmiana'. Więc Tusk znając mentalność tych ludzi zostawił ich samych sobie z przekonaniem, że doprowadzą do autodestrukcji. Elementem tej autodestrukcji była m.in. katastrofa smoleńska. I patrząc na kolejne zawirowania i szukanie wroga we własnych szeregach PiS i Kaczyński zdają się realizować scenariusz Donka znakomicie.
Najbliższ e wybory będą moim zdaniem decydowały o przyszłości PiSu i Kaczyńskiego. To jest ostatni moment, w którym Kaczyński może jeszcze przejąć władzę, choćby do spółki z silikonowym Grzesiem. Za 4 lata będzie już na to za stary. I ewentualna porażka tej partii może stać się przyczyną silniejszych niż kiedykolwiek wewnętrznych tarć. A że jest to formacja potrafiąca tylko grać na emocjach, będzie bardzo ostro i wybuchowo.
Zacytuj
 
 
sunset
#83 sunset
23 czerwca 2011, 16:35
@Astrid :)
bardzo fajna muzyczka, ale w tym samym klimacie sądzę, że to może się bardziej podobać ;-)
www.youtube.com/.../
Zacytuj
 
 
sunset
#84 sunset
23 czerwca 2011, 16:53
zaś co do groźby 4RP...
4RP Kaczyńskich jest tak samo wymyślonym tworem, jak 5 wymiar w który miał swoich wyborców i nas wszystkich z nimi Tymiński. który tak samo zresztą grał czarną teczką jak Kaczyńscy teczkami z IPN.
ciekawe. jak wiele jest zresztą podobieństw pomiędzy Tymińskim a Kaczyńskimi/Kaczyńskim . i on i oni grali teczkami. i on i oni zbierali wokół siebie babcie moherowe i innych oszołomów. w końcu okazało się, że Tymiński w dalszym ciągu uważa, że wygrał tamte wybory i jest legalnym prezydentem, a został po prostu oszukany. a co mówi Kaczyński? ;-)
obydwaj osiągnęli bardzo wiele w trakcie wyborów, grając na niskich uczuciach i posługując się współczuciem. i obydwaj nie mają szans w równej walce. dlatego usiłują grać ostro i nieuczciwie. stąd wyciąganie dziadka z wermachtu granie teczkami, SB agent Tomek etc. etc.
aaaa, i abstrahując: przepraszam, że utwór powyżej urwany, nie dosłuchałem do końca i dopiero później się zorientowałem.
przepr aszam.
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać