Polub NaszePanstwo.pl na   

Cenzura II – tak się knebluje demokrację!

17 marca 2011 r. o godz. 11.20 w Sądzie Okręgowym w Warszawie przy Al. Solidarności 127, w sali 219, odbyła się rozprawa w procesie wytoczonym Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi przez przez spółkę Agora, wydawcę "Gazety Wyborczej". Na rozprawę przybyli liczni wielbiciele Poety.
   J. M. Rymkiewicz w sądzie - galeria

To się moi Państwo porobiło!
Eurokomuniści i masoni kneblują zdrową tkankę Narodu i zmuszają do milczenia patriotyczny trzon tradycji i polskości! A jakże to podłe, jakże przebiegłe – bo sięga po to, co najczystsze i najpiękniejsze!
Rzekł bowiem poeta:
„To co nas podzieliło – to się już nie sklei
Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei
Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu
Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!
Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo?
O to nas teraz pyta to spalone ciało
I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie
Niech się Pan trzyma – Drogi Panie Jarosławie”

Nie sklei się, moi drodzy – i głębia oraz celność tej konstatacji są niemal tak porażające, jak ustalenia komisji śledczych; i niemal tak raniące, jak polityka ministra spraw zagranicznych wobec Madame Fotygi. Dobrze jest, kiedy autorytety moralne jasno zakreślają granicę między zgnilizną a zdrową tkanką, między wrogiem a przyjacielem, między obiektem wzgardy i eliminacji a Prawdziwym Polakiem. Nie do poety należy wyciąganie konsekwencji, ach nie – On zbyt uskrzydlon myślą podniebną, On tylko idee, jako te perły przed kadry pisowskie rzuca – a wykonanie może i niedalekie, ale poczekać musi. Na władzy przejęcie. I na zbrojne ramię Prawa i Sprawiedliwości.
Acz gdy sylweta wroga dobrze zarysowana, to i strzelać doń łatwiej – przyznacie? A niech ma za „przemysł pogardy”!
I rzecze poeta jeszcze:
„Polacy, stając przy nim, mówią, że chcą pozostać Polakami [o krzyżu – swoją drogą, jakoś pusto dziś wokół niego, prawdziwi patryjoci jakieś inne zajęcia znaleźli, czy kie licho?]. To właśnie budzi teraz taką wściekłość, taki gniew, taką nienawiść - na przykład w redaktorach ‘Gazety Wyborczej’, którzy pragną, żeby Polacy wreszcie przestali być Polakami.”
Poeta powiedział, że redaktorzy GW są "duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski".

I na to znalazło się iluś tam nieokrzesanych barbarzyńców, co poecie na Olimpie zawracają dupę, kołysaną weną, niczym obłoczkiem wysublimowanej wielkości, tam, gdzie przemyśliwa o jak najefektywniejszym wieszaniu zdrajców Narodowej Sprawy. A gdy już Tytan Poezji zstąpi na padół obmierzłej codzienności i w chamstwo powszechne wnidzie, nagle odkrywa ze zdumieniem, że go za świętą, przebiałą szatę poetyczną szarpią i w nimb nade łysą czaszką kamulcami rzucają, bydlaki jedne.

Do sądu, no do sądu poszli!

I zaraz też rozległy się wszędy oburzone, a świętym ogniem posłannictwa przejęte głosy Prawdziwych patriotów, Wildsteina, Ziemkiewicza i co znamienitszych weteranów walki z komuną, kiedy to już bezpieczne. Zagrzmiały surmy, zatarabaniły tarabany, zagorzały lica. To jakże to tak: człek prawy rzecze oczywistości, a te glisty, które winny z pokorą krytykę przyjąć, do jakiegoś sądu się odwołują? Cenzurę wprowadzać na wolną myśl i wielkiego ducha!? O oczywistą oczywistość nagle się zdrajcy i złodzieje chcą sądzić? Toż to sromota i ohyda w biały dzień! I to jeszcze z kim – z poetą, co na froncie walki o zdrowie Narodu nie ustaje!

Przebąkuje jakimś tam jeden z drugim redaktorzyna, że obrażony się czuje, bo go tak Poeta nazwał. A przecie Poeta w chwili wolej od obcowania z Muzą wysublimował to, co jakże słusznie wódz i zbawca mówi wprost: kto ma rodzinnie lub rasowo obciążone geny, ten spsowan i nigdy już Prawdziwym Polakiem zostać nie może – trudno i darmo, Komunistyczna Partia Polski zawsze z niego wylezie. I słusznie oraz naukowo mówi pislamska myśl: gdzie wychowanie przez komunistycznych antenatów, tam nie masz ratunku; a już szczególnie, gdy genetycznie jakiś tam semityzm się wkradnie.
Czyż nie jest tak, że wychowany patriotycznie, w polskiej i tradycyjnej rodzinie; zaangażowany w sprawy polskości i walkę z jej złodziejami Jacek Kurski – to widomy przykład kindersztuby i patriotyzmu (mimo małych kłopotów z prawdomównością i wyroków sądowych za to – wszak idea zawsze wymaga zastosowania maksymy „cel uświęca środki” ).
I czyż nie jest tak, że wychowany w kosmopolitycznej, zgniłej, po KPP rodzince podejrzanej konduity Jarosław Kurski, zastępca naczelnego GW, to przykład złego wychowania? Ten Kurski, podlec jeden, spadkobierca KPP i złodziej polskości ma czelność do sądu iść i muzy za nogawki szarpać? Jakieś pretensje do licentia poetica ma?

Widzicie zatem naocznie, jakże daleko posunęła się bezczelność sprzedawczyków w tym biednym przywiślańskim kraju, który jeno wtedy niepodległy, gdy Jarosław premierem, a Macierewicz ministrem (taka patriotyczna sztuczka).
Ale ja biorę stronę Rymkiewicza, Wildsteina i Ziemkiewicza. Mają rację. Wolność i niepodległość. A wolność słowa przede wszystkim. Niech język giętki wyraża to, co – jakże czasem niespodziewanie – pomyśli głowa. Mają chłopaki rację. Dość już obłudy i hipokryzji. W imię wodza zatem – zrzućmy kajdany politycznej poprawności i nie zważajmy na konwenanse – a piszmy poetycko i jakże emocjonalnie, co nam na duszy leży. I niechże ci, o których piszemy – nie idą z tym do sądu, bo pokazują tylko tym swą małość – blokując swobodną ekspresję i wolność opinii.
Zatem, niechże Rymkiewicz, spadkobierca NSDAP, Ziemkiewicz pedofil wyżywający się wyłącznie na wnuczkach Wasilewskiej i Wildstein agent KGB gwałcący staruszki - nie pozywają mnie za te słowa – albowiem zakneblują wolność dyskusji i zabiorą mi prawo do swobodnej ekspresji.

P.S. Nie jest też tak, że zdrowe i patriotyczne siły, całkiem tak w kozi róg zapędzone, bezsilnie przyglądają się kolejnym rozbiorom substancji narodowej między Merkel a Putina. Co to, to nie. Rymkiewicz wezwał młodzież i zdrową tkankę do stawienia się w sądzie. Stawili się, a jakże.
Dziwi to kogoś, że polski sąd, jako polska instytucja, wykazał się zwyczajową w takiej sprawie inercją i brakiem wyobraźni? Do sali na dziesięć osób próbowało wtargnąć dziesięć razy tyle, a czujni i pobudzeni patriotycznie obywatele niemal zadeptali adwokata GW i przestraszyli Panią Sędzię do tego stopnia, że odłożyła rozprawę.

„No sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”

I niech się te poKPPowskie śmieci uczą demokracji, bo jak nie, to za nami kupa młodzieży w beretach stoi. I żaden sąd im nie pomoże, a przyjdzie czas i okoliczność, to może i Rymkiewicz jakieś smaczne wieszanko opisze.


Jak komuś jeszcze mało to tutaj więcej o samym procesie

Komentarze  

 
Kacey
#81 Kacey
25 października 2020, 20:05
I could not refrain from commenting. Perfectly written!
homepage: palz.one/.../
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać