Polub NaszePanstwo.pl na   

Łaska pańska – na prawym i sprawiedliwym koniu jeździ

Trudno zarzucić ś. p. Lechowi Kaczyńskiemu, że nadużywał prezydenckiego prawa łaski. W porównaniu z poprzednikami był zdumiewająco wprost surowy - przez niemal całą swoją kadencję, zakończoną tragiczną śmiercią na krótko przed jej naturalnym upływem, ułaskawił zaledwie 77 osób. Dla porównania - Lech Wałęsa ułaskawił 3454 osoby, Aleksander Kwaśniewski zaś 4288 osób (odpowiednio 3295 i 993 w kolejnych dwóch kadencjach). [Uwaga: liczbę ułaskawień podaję za Wikipedią; w innych źródłach nieoryginalnych spotkałem się z liczbą nieznacznie przekraczającą 200, co i tak jest o rząd wielkości mniej niż w przypadku poprzedników.]

Ta powściągliwość logicznie wpisuje się w linię programową pissu, do której należało m. in. zmniejszenie tolerancji dla przestępczości. Prawo łaski powinno być bowiem stosowane bardzo ostrożnie i przy zaistnieniu szczególnych okoliczności - jak choćby w przypadku głośnego "linczu we Włodowie", kiedy to 3 braci - nie mogąc doczekać się interwencji policji - pobiło na śmierć szaleńca (mającego już kryminalną przeszłość) , który pijany latał po wsi z tasakiem i groził ludziom. Policjanci, którzy zignorowali zgłoszenie, zostali uznani winnymi przestępstwa i dostali wyroki (obaj w zawieszeniu). Trzej bracia dostali wyrok po 4 lata paki, po odsiedzeniu niecałego roku zostali ułaskawieni przez prezydenta Lecha "Melduję wykonanie zadania" Kaczyńskiego.

Kim było pozostałych 74 szczęśliwców, którzy doznali aktu łaski ze strony Słońca Żoliborza? Jakie to fatalne zbiegi okoliczności wepchnęły ich na drogę formalnego konfliktu z prawem, pomimo dobrych intencji? W jakim to niewłaściwym miejscu i czasie znaleźli się ci nieszczęśnicy? Jakie chwilowe słabości położyły się w konsekwencji cieniem na ich życie? To z pewnością fascynujące życiorysy. Spójrzmy na jeden z tych przypadków.

Pewien dżentelmen (fakty cytuję za "Gazetą Wyborczą") przez niemal 8 lat w pełni świadomie rżnął Urząd Skarbowy i Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (czyli nas wszystkich, albowiem ten urząd jest w całości finansowany z pieniędzy publicznych). Dzięki fikcyjnemu zatrudnieniu niepełnosprawnych wyłudził przez ten czas z PFRON ponad 120 tys PLN a US naciął na drobniaki w wysokości co najmniej 30 tysi. Sprawa trafiła do sądu, wyrok był dość łagodny bo oskarżony nie kręcił i był skłonny poddać się karze, a w dodatku bez szemrania zwrócił cały szmal. Skończyło się więc na niecałych dwóch latach, w dodatku w zawiasach, więc skruszony przestępca paki nawet nie powąchał i jeszcze tego samego dnia po opuszczeniu gmachu sądu mógł jak co dzień pocałować żonę i dzieci na dobranoc. Nie ma to jak sprawny adwokat - w końcu nie biorą kasy za darmo.

Jak ktoś dobrze robi swoją robotę to nie ma powodu, żeby go nie reklamować. Zareklamujmy więc tego sprawnego adwokata - był nim mecenas Marek Dubieniecki - czyli teść Marty Kaczyńskiej.

Rok później nasz biznesmen założył spółkę z synem swojego byłego adwokata - Marcinem Dubienieckim. Trzy tygodnie później został ułaskawiony przez prezydenta i to w dość szczególnym trybie - tzw. "prezydenckim", kiedy to kancelaria prezydencka jest stroną inicjującą proces (zwykle prezydent po prostu składa podpis pod wnioskiem sformułowanym przez Prokuraturę Generalną). Nawet jednak w takim trybie wymagana jest opinia PG (choć oczywiście nie jest ona wiążąca dla Prezydenta). W tym przypadku opinia PG była negatywna.

Poniżej cytat ze strony www.prezydent.pl (czyli oficjanej strony Prezydenta RP):
Akt łaski nie zmienia wyroku sądu i nie podważa winy skazanego. Celem postępowania ułaskawieniowego jest ustalenie, czy po wydaniu prawomocnego wyroku zaistniały w życiu skazanego szczególne wydarzenia[...]
Założenie biznesu z zięciem prezydenta to bez wątpienia jest szczególne wydarzenie - a więc, krytycy i ujadacze - zamknijcie mordy i nie kalajcie kryształowej pamięci najlepszego prezydęta wszechczasów.

A skoro juz przy cytatach jesteśmy - to oddajmy głos samemu zainteresowanemu (cytat za dziełem Łukasza Warzechy "Lech Kaczyński. Ostatni wywiad"):
- Ja uznaję ułaskawienie za środek nadzwyczajny. Może być zastosowany, aby ulżyć komuś w sytuacji, gdy kara wydaje się istotnie nieadekwatna do winy.
- (ŁW) Widzę, że wczytuje się pan w prośby o łaskę.
- W niektóre - tak. Inne odrzucam z góry.

Komentarze  

 
lmt7
#81 lmt7
19 marca 2011, 10:52
@ Belfer
Nawet mój bardzo rozsądny dziadek kupił już 10 kg. Ale uwaga - w sklepie naprzeciwko zamkniętej cukrowni, gdzie jest magazyn cukru jeszcze sprzedają cukier sprowadzany z Niemiec - tylko 4 zł za kg. Cóż rynek zaraz znajdzie wyjście :D.
Swoją drogą o ile pamiętam historię tej zamkniętej cukrowni to jej właściciele żałują teraz że zamknęli tą a nie inną...miała gazowa siłownę- więc była droższa w utrzymaniu od węglowych...do czasu wprowadzenia limitów na emisję dwutlenku węgla...teraz byłaby bardzo tania w utrzymaniu ale już za późno...nie zawsze szybki zysk to stały zyska - ale to ekonomia ;-)
Zacytuj
 
 
lmt7
#82 lmt7
19 marca 2011, 10:53
I czemu ktos nie napisze nic o tym jak Jarosław już ołasza swoje zwycięstwo i kolejne premierostwo?
Zacytuj
 
 
wujek_manfred
#83 wujek_manfred
19 marca 2011, 12:36
Bo to nie jest ani pierwszy, ani ostatni raz. Ludziska przywykli.
Zacytuj
 
 
Tom
#84 Tom
19 marca 2011, 15:40
wiadomosci.gazeta.pl/.../...

A nie lepiej Lecha Jana Pawła Kaczyńskiego Drugiego?
Zacytuj
 
 
Belfer
#85 Belfer
19 marca 2011, 18:06
@lmt7:
Twój dziadek jest przykładem, że przyzwyczajenia z PRL w społeczeństwie są mocno wdrukowane. U mnie w domu na szczęście zużywamy niewiele cukru. Może kilogram miesięcznie. Jeśli roczna porcja będzie mnie kosztować o złotówkę więcej (12 zł), to szkoda zabiegów, A wiem, że cukru nie zabraknie. Tak działa kapitalizm. Z samego piekła przywiozą cukier, jeśli nie będzie go bliżej. Oczywiście, gdy przy okazji byłem w sklepie, gdzie cukier był o ponad złotówkę tańszy niż w lokalnym sklepie, to wrzuciłem do koszyka dwa kilo. Ale nie jechałbym 300 km do Niemiec po tańszy cukier, dla samej satysfakcji że mam tańszy.
A teraz uwaga - znam ludzi, którzy taką eskapadę podjęli. Niemcy przecierają oczy ze zdumienia, bo oni się już nauczyli, ze w kapitalizmie niczego nie zabraknie na dłużej.

PS. To masowy wykupywanie cukru i idąca za tym sztuczna podwyżka cen to dla mnie zagadka. Ciekawsza niż urojenia Kaczyńskiego.
Może nagle przed wiosennymi komuniami zwiększyło się pędzenie bimbru? Może jakaś zmowa handlowców wielkich sieci? Producentów cukru?
Dziwne, że CBA jeszcze nie węszy. :)
Zacytuj
 
 
spajrek
#86 spajrek
19 marca 2011, 19:25 Zacytuj
 
 
Anjin San
#87 Anjin San
19 marca 2011, 20:52
Spajrek, a ja jeszcze widziałem te zdjęcia, gdzie zamiast "SMOLEŃSK" było "CUKIER PO 5 ZŁ" ;)
Zacytuj
 
 
Simon
#88 Simon
20 marca 2011, 01:45
Aż spluwam za lewe ramię, proszę o wybaczenie i czołgam się pod drabiną.

Dubienieck i.



Ta chwila ciszy była dlatego, że odskoczyłem za róg i obserwowałem reakcję.

No tak, tabloidyzacja życia, chamstwo, sprowadzanie wszystkiego do najniższego mianownika. Grzebanie się w osobistych i rodzinnych brudach. Ataki mediów. „Przemysł nienawiści”. Ohydne insynuacje. Znacie? Znacie.

To posłuchajcie.

Zrazu trafiły do mnie lamenty islamskich trolli na forach. Ależ kochani – dowodziły trolle – my, w naszej niezgłębionej i chrześcijańsko motywowanej waszym dobrem miłości bliźniego chcielibyśmy wam, zabłąkanym owieczkom, uświadomić, że nie należy obarczać ludzi odpowiedzialności ą zbiorową. I cóż ma Dubieniecki do Kaczyńskiego, nasi mili bliźni?

Daję słowo, niemal tak pisali. Słowa na „k” i „ch” (oraz „h” – nie wszędzie jeszcze lud posługuje się Słownikiem Poprawnej Polszczyzny) pominąłem.

Wziąłem sobie ten apel do serca, albowiem sam pomstowałem nad wynajdowaniem przez posła Suskiego z PIS „genetycznych Polaków”, sam miałem za złe DJ Yaro zapodawanie setów o dziadkach z KPP, a Kurskiemu to nawet miałem za złe specjalizację w historycznym spojrzeniu na politykę kadrową Wehrmachtu.

Zatem powiedziałem sobie: „O, nie warto być Kalim! Ja nim nie być, z każda siła!” Niechże będzie mądrzej – uczmy się na błędach innych, bo na własnych może być za późno!

I uwierzyłem, i posypałem głowę popiołem, i stwierdziłem: mój ci on, ten wawelski, a za nim jego żywa emanacja i spuścizna i wara od nich, bo nikt o miękkim sercu zięcia, bratanicy i pociotka sobie nie wybiera! I odpieprzcie się, odpieprzcie, od Prezydenta Tysiąclecia!!!

Jedn akże zaraz potem (jak to w pokrętnym i zdradzieckim umyśle młodego z miasta bywa) odniosłem niejakie wrażenie, że me patryjotyczne i obiektywistyczne uniesienia na nic. Albowiem Bliźniak Mniejszy ułaskawił kumpla od interesów swojego zięcia – w dodatku skazanego za przestępstwa pospolite.

Kiedy DJ Yaro z wiadomą charyzmą twierdził, że Komorowskiego wybrano na prezydenta przywiślańskiego kraju (przypominam, że Polską jest tylko, gdy rządzi Jarosław, a Macierewicz jest ministrem) przez pomyłkę i dezinformację – dzierżyłem, choć już wtedy każdy żuk i żaba w stawie wiedziały, że szczęśliwe stadko z plakatu wyborczego Lecha K., to córcia, rozwodnik w toku i nie jego dziecko, co się okazało przed sądem rychło po wykonaniu zadania.

Kiedy Lech K. odznaczał Jaruzelskiego, walczył o samolot do Brukseli z rządem, niczym krakowska przekupa, by tam spóźnić się na najważniejsze spotkanie i nic nie załatwić, gdy rozchrzaniał w drebiezgi Trójkąt Weimarski pod pozorem – excuse le mot – sraczki, bo mu się artykuł w jakiejś tam Zeitung nie spodobał – dzierżyłem.

Ale teraz pislam, ze wszystkimi swoimi rasistowskimi, genetycznymi i ideologicznymi urojeniami, obryzgując nieczystościami Geremka, Bartoszewskiego, Szymborską, Wałęsę, Wajdę i tylu innych – każe mi łaskawie zamknąć się na temat Dubienieckiego, bo to jeno zięć – choć jego wawelski antyukładowy teść ułaskawił mu kumpla kryminalistę.

Komuś coś nie pasuje?

To jest spojrzenie na Jarosława drugie. Nawet nie chodzi o to, jak się może tłumaczyć z Dubienieckiego. Szkoda, że dotyczy to człowieka, który na gadaniu o niewłaściwych powiązaniach rodzinnych i bredzeniu o układach ułożył sobie karierę i zbił polityczny majątek. Patrzta i podziwiajta! A jak się będzie tłumaczył (jeśli w ogóle)?

To nie wiecie?

Wiecie, wiecie, droczyłem się.

Wrogie, sprzedajne media; Michnik, Olejnik i frontalny atak różowego eurożydostwa na niezbywalne wartości narodowe.

Czyż nie?
Zacytuj
 
 
Belfer
#89 Belfer
20 marca 2011, 12:45
@Simon:
Genialne. A szczególnie podoba mi się "różowe eurożydostwo". Mogę dostać licencję? ;)
Zacytuj
 
 
Simon
#90 Simon
20 marca 2011, 15:06
@Belfer

Nie ma sprawy, tym bardziej, że w dzisiejszych czasach człowiek nawet nie jest pewien, czy ktoś już wcześniej na to nie wpadł - jakiś Nowak, Michalkiewicz albo inny z jakże szacownych koryfeuszy narodowej Sprawy i narodowego Przełomu :D
Zacytuj
 
 
Belfer
#91 Belfer
23 marca 2011, 12:12
No to pozwoliłem sobie to cudowne sformułowanie wykorzystać:
belfer.one.pl/.../...
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać