Polub NaszePanstwo.pl na   

Zakodowani

  • Kategoria: Polityka
  • Simon
       „Życie, to nie bajka”, jak mówi pewien znany slogan. Slogan obrzydliwy, bo ze swoją jednoznacznością częściej prawdziwy, niżby się chciało. Jak się tak rozejrzeć wokoło, nawet powoli i z ostrożna, to należy się od życia spodziewać raczej przeszkód niż ułatwień.
Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem pesymistą. Nazwałbym to raczej realizmem – przyjazne obroty fortuny uważałbym za niespodziewane bonusy, a nie za normę. Trudno, taki jest świat; starzejemy się, chorujemy, jak mamy szczęście w kartach, to nie w miłości, a jak mamy szczęście i w tym i w tym – to właśnie umieramy na białaczkę. Człowiek i całe społeczeństwa spotykają się z rzeczywistością – co oznacza nieodmiennie nierównomierny dostęp do dóbr, wrogie siły natury i kruchość jednostkowego bytu. Nie ma się co obrażać, trzeba brać od życia, co daje, póki się da.
Niemniej jednak nie da się nie zauważyć, że można sobie wobec niesprzyjających warunków radzić gorzej lub lepiej. Nigdy nie mogłem się dość nadziwić, że wobec wszystkich wyzwań, jakie świat stawia przed każdą społecznością – miast walczyć z tymi wyzwaniami, większość energii społeczność trawi zazwyczaj na walki wewnętrzne i zewnętrzne między przedstawicielami własnego gatunku. Ot, taki bezpośredni dowód, że od wieków ten Homo, to nie taki znowuż sapiens.
Mogą nas do woli trapić zarazy, trzęsienia ziemi i pożary; skolko ugodno ile by nas nie trapiło susz, powodzi, kryzysów gospodarczych i chorób tropikalnych – zawsze się znajdzie energia, żeby się nawzajem najeżdżać, rżnąć w tym bardziej prostolinijnym sensie, a ostatecznie chociaż pogwałcić i wymyślnie potorturować. Zadziwiające…

Mój optymizm wyraża się w tym, że jednakowoż na razie idzie ludzkości per saldo ku lepszemu. Być może to stwierdzenie na wyrost i należy uwzględnić masę warunków pobocznych – ale coraz większe obszary planety ogarnia demokracja liberalna - na coraz dłuższe okresy. Tak, wiem, nadal przeważająca większość Ziemi tkwi w objęciach średniowiecznej mentalności; tak, wiem, przez ostatnie dwa tysiące lat historycy obliczyli bodaj kilkadziesiąt lat bez żadnej wojny; owszem, orientuję się – wojna trwa w tej chwili i to w paru miejscach. A środków w niej stosowanych nie powstydziłby się nawet transylwański książę – wystarczy poczytać, co działo się w byłej Jugosławii, Rwandzie, a teraz w Sudanie albo na terenach ogarniętych przez bezrozumnie nieludzkie działania ISIS.
Ale też należy zauważyć, że całkiem niemały obszar tzw. „świata zachodniego” nie dość, że nie notuje otwartych konfliktów zbrojnych od lat kilkudziesięciu (z wyjątkiem wojen ekspedycyjnych w rodzaju tej na Falklandach czy w Iraku), to jeszcze zaczyna się w szybkim tempie konsolidować gospodarczo, politycznie, ideologicznie i kulturowo. W sposób pokojowy. To są w historii rzeczy bodaj bez precedensu. I wieńczą się także bez precedensu: stopniem rozwoju i prosperity nie znanym dopotąd w dziejach.
I tu jest najwyraźniej miejsce na to pływanie pod prąd rzeczywistości, które ostatecznie przynosi jakieś nierozczarowujące efekty. Cuda naukowe i technologiczne ostatnich pięćdziesięciu lat zaświadczą. Do lat 90 XX wieku Polacy cieszyli się już pokojem, ale nie mogli cieszyć się wolnością, ani tym bardziej kapitalistyczną prosperity czy poczuciem narodowej dumy. Teraz także i my jesteśmy w tym jednym z najlepszych miejsc na świecie, gdzie można się było urodzić. Czy, bardziej pesymistycznie – gdzie nie było najgorzej się urodzić.

Czyli spokój jest (tfu, tfu, na Putina urok), są warunki, jest wsparcie z UE, jest pewne bezpieczeństwo militarne i zaczyna spływać też trochę kapitału i technologii. Czego zatem jeszcze brak?
 
x x x
 

        Gdy się czyta wypowiedzi Polaków na miejscu czy za granicą albo gdy się słucha ludzi na ulicy, można odnieść wrażenie, że Polacy swojej ojczyzny niezmiernie się wstydzą. Tak bardzo, że się jej bez żalu i dość uparcie wypierają. I państwowość i demokratycznie wybrani jej przedstawiciele nadal jawią się większości tworem obcym i nieprzyjaznym. Wiem, mają tu znaczenie pewne historyczne zaszłości – ale, na litość boską, parę już latek niepodległości minęło! Więcej, niż tych przedwojennych nam już cyknęło – a tamte potrafiły sobie wychować tak patriotyczne pokolenie Kolumbów, że dziś i marzyć o tym chyba trudno.
Czego zatem brakuje? Wyż wzmiankowanego optymizmu? Zapewne. Ale chyba czegoś jeszcze. Czegoś, co trudno nazwać: jakiejś swobody, wyluzowania, poczucia, że od nas zależy to lub tamto. Czegoś, co pozwoliłoby patrzeć Polakowi na inne narody zachodniego świata bez kompleksów.
Być może nazwę to nietrafnie, za to roboczo: brak nam pewności siebie. Dlatego, pływając w przeciwnym nurcie, dociążamy się jeszcze ciężarkami rozgoryczenia, poczucia niemocy i złości. Bo nic się, panie, z tymi złodziejami załatwić nie da, i, panie kochany, tylko dawać dyla z tego kraju.

Tak już jesteśmy ZAKODOWANI.

A efekt? Od dziesięcioleci wiadomo, że Polak to indywidualista i w drużynie gra słabo. Zatem narzekania na brak rozwiniętej samorządności, poczucia obywatelskiego obowiązku, zainteresowania  wpływem na administrację i organy wybieralne przeplatają się swobodnie z dumą, iż Polak, to cwaniak, co załatwi; kolo, co obejdzie nakaz i zakaz i taki stwór, co może generalnie mieć w odwłoku. A w ogóle przepisy, kochani, są po to, by je łamać – co jest niewątpliwym polskim osiągnięciem na niwie nauk społecznych i praktyki administracyjno – skarbowej.
Kogo o to oskarżać? Zaszłości historyczne? Brak świadomości? Polityków? Wyborców? Miejsce położenia geograficznego?
Pewnie wszystko po trochu i więcej jeszcze, ale po cóż zadręczać się szukaniem winnego, miast radzić nad poradzeniem sobie z tym stanem rzeczy?

Oto jest wyzwanie chwili: spowodować, by Polak stał się dumny i pewien siebie. I obawiam się, że w tym celu nie wystarczą nam tylko Putin i sukces drużyny siatkarskiej – choć niewątpliwie mają swoje znaczenie.
 
x x x


           A sukces drużyny siatkarskiej nawija mi się tu dość szczęśliwie albowiem ewokuje od razu znany problem z zakodowaniem mistrzostw przez Polsat.
Reakcje na kwestie tegoż zakodowania były, jak należało się spodziewać, dwojakie: albo to Solorz cham i dorobkiewicz albo TVP beznadziejną stajnią dla mało wydajnych, za to żarłocznych osłów. Jedna strona sporu podnosiła, że Polsat to stacja prywatna i wolno jej podejmować ryzyko biznesowe, jakie chce – i nic komu do tego. Druga, że Polsat nie dostał praw w uczciwy sposób a TVP nie miała szans na sensowne negocjacje.
Jedna strona  prychała pogardliwie, że jak jest misja i się bierze kasę z abonamentu, to należy płacić a nie skuzić – druga natomiast, że jak się puszcza reklamy i pobiera ciężkie dopłaty od sponsorów siatkówki (w tym także państwa), to domagać się kolejnego haraczu jest podłością.
I można by się tak kłócić bez końca, tylko nie wiadomo, po co.

Obrażamy się bowiem na sytuację, którą zafudowaliśmy sobie sami:

- wydatki sztywne w budżecie państwa wynoszą obecnie niemal 80%. Całe więc halo z zarządzaniem budżetem państwa, jakością rządu i administracji, lepszym lub gorszym rządzeniem dotyczy zaledwie 20% WSPÓLNEJ KASY! Reszta już rozdysponowana.

- Wszyscy wiemy, jak nikt inny na świecie, jak może utrudniać życie nadmierna drobiazgowość i wzajemne splątanie przepisów, które pragną regulować wszystko i wszędzie – a nie mogą sobie poradzić zwłaszcza z wywoływanym przez siebie chaosem i przerostem administracji.

- Wpływ do budżetu państwa z tytułu podatku PIT jest mniejszy, niż z akcyzy za alkohol i papierosy, nie wspominając już o VAT. Wynosi zaledwie nieco więcej, niż jedna siódma budżetu! Ale wymaga od nas, pardon – pieprzenia się co roku z całymi tonami papierzysk na planszach A3, drukowanych malutkim petitem, całej karuzeli przepisów, ulg i załączników i stosownego zaangażowania opłacanej z budżetu armii urzędników.

- Wiemy też skądinąd, że kolejne regulacje dotyczące ZUSów, KRUSów, Urzędów Skarbowych, Służb Miejskich i samorządowych i całej masy kwestii związanych z zatrudnieniem obywateli; a także utrzymywaniem urzędów kontrolnych (UP, PIP, PIH i cała masa podobnych), które w gruncie rzeczy i tak nic nie mogą, poza wynagradzaniem własnych pracowników – powodują, że obciążenie kosztami pracy najemnej dochodzi powoli do 100%, a na większości obszaru Polski nie sposób jechać normalnie samochodem, by nie być złupionym niemal tak, jak za czasów rozbójników na traktach i gościńcach.
Taki drobiażdżek, że osoba zatrudniona u kogoś i u siebie płaci podwójne ubezpieczenie nikogo już nawet nie dziwi. A dlaczego płaci? Jest na to dość istotny argument: płaci, bo tak.

- Mamy powszechną świadomość, że przepisy będą tłumaczone raczej na niekorzyść, niż na korzyść zainteresowanych obywateli i podatników. Wiemy też, że kontynentalny system sądownictwa został u nas doprowadzony do absurdu. W odróżnieniu do precedensowego i wydajnego systemu anglosasaskiego – aby wydać wyrok w najbardziej nawet błahej sprawie, potrzebujemy przesłuchania WSZYSTKICH ŚWIADKÓW, przeanalizowania wszystkich wątków oraz niekończących się rzędów tomów akt i udowodnienia wszystkich punktów oskarżenia – co kończy się absurdalnie drogim, absurdalnie niewydajnym i krańcowo niegodnym zaufania systemem wymierzania sprawiedliwości. We w miarę normalnym systemie wiadomo, że jak komuś udowodniono jedno zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, to można wydać wyrok dożywocia i nie chrzanić się kolejne pięć lat z resztą dochodzeń. U nas latami czekamy na orzeczenie oczywistości tylko po to, by stwierdzić, że to musztarda po obiedzie. Zwłaszcza w sprawach dotyczących kodeksu cywilnego i kwestii majątkowych i skarbowych.

- Nie jest nam bynajmniej en masse obca wiedza, że urzędnicy na większości szczebli i w większości opiniowanych spraw nie ponoszą osobistej odpowiedzialności za podejmowane decyzje, natomiast podmioty, których te decyzje dotykają – jak najbardziej tak.

- To być może nie wszystkim wiadome, ale chyba wystarczającej liczbie osób, że można sprawę potraktować jak oczywistą: jako swego rodzaju nuworysz celujemy wprost w tym, by w ramach Unii Europejskiej być „świętszymi od papieża”. Jak już wprowadzać regulacje, to z jak najmniejszymi widełkami; jak utrudnić życie obywatela – to jak najwydajniej, jak nie wykazać elastyczności w stosowaniu przepisów – to jak najuparciej i najtoporniej. Tłumacząc pozostającym w przytomności, że to nie my, polscy prawodawcy i urzędnicy tacy upierdliwcy, to Unia wymaga.

I tak dalej, i tym podobnie, można by tak jeszcze długo.

Oto zawstydzający przykład, jak naród odzyskujący wolność tak się jej boi, że nie ustaje w maniakalnym nakładaniu na siebie ograniczeń, pęt, regulacji i chomąt. Na mnożeniu niepotrzebnych bytów, zależności, utrudnień, nakazów i zakazów. Bo to wszak nie sztuka biec przez płotki do bogatszego świata – warto to jeszcze robić tyłem i z jedną nogą podkurczoną.
Jakże więc Polak w tym rosnącym gąszczu absurdu ma się poczuć pewnym siebie? Jak ma szanować państwo, które nim gardzi i jak ma ufać państwu, które go nieustannie podejrzewa, że złamał któreś z jego absurdalnych tabu?

Możemy się do usranej śmierci kłócić, kto bardziej winien: Solorz czy Dworak. A nikt znaczący nie chce zadać poważnie pytania, po co nam telewizja publiczna i kolejny bezczelny na nią parapodatek? Naprawdę wolimy, zamiast mieć normalny, konkurencyjny medialny rynek – płacić na telewizję, która tak czy siak staje się telewizją partyją rządzących koalicji? A jeszcze, przypominam, chce się ściągnąć z firm kolejny para podatek: „za niemanie telewizora”. Serio, serio – czy posiadasz telewizor w firmie, czy nie, zapłacisz i tak. Niby śmieszne, dopóki się nie pamięta o obecnych obciążeniach pracodawców.
I o takim drobiazgu, że kupa ludzi w Polsce stanowi jednoosobowe firmy fikcyjne (ot, kolejny genialny wynalazek). Nie mogą inaczej dostać pracy, jak zakładając jednoosobową działalność gospodarczą – to teraz, proszę bardzo, poza przejęciem na siebie istotnej części kosztów pracy jeszcze niech płacą za abonament. Oczywiście podwójnie, bo nie zwolni to ich od płacenia za gospodarstwo domowe.
I to jest po to, żeby pan Dworak stwierdził publicznie, że za atrakcyjny program należy zapłacić.
Czy to tylko beztroska czy już jednak gruba bezczelność?

 
xxx
 

        Wszystko to rzeczy dość oczywiste. Dlaczego więc znów o nich przynudzać? Bowiem oburzenie swoją drogą, ale także możliwa nauka dla polityków - choć, jak wiadomo, ci uczą się nad wyraz powoli i głównie na błędach.

Cóż zatem może robić nowy rząd, by zyskać popularność? PR jest ważny? Pewnie tak. Czy ważne jest, jak Kopacz wypada na konferencjach? Zapewne również.

Ale może lepiej byłoby zacząć przecinać te pęta i zdejmować chomąta? I to może bardziej wydajnie, niż niegdyś robił to Palikot w sławetnej komisji? Ja wiem, że to kupa niewdzięcznej roboty, że krew, pot i łzy, że się trza będzie naharować i namęczyć.

Ale to się naprawdę opłaci.

Bo kto zwróci Polakom poczucie pewności, będzie miał profity. Kto im da dumę narodową, będzie noszony na rękach, jak siatkarze.
A kto spowoduje, by nie byli stale głupio ZAKODOWANI, będzie mógł mieć w nosie pijary i różnych takich Tymochowiczów obecnej ery, bo mu ludziska limuzynę gołemi ręcami w pochodzie tryumfalnym pociągną.
Pomarzyć...

Komentarze  

 
Taurus
+2 [2] #1 Taurus
28 września 2014, 11:43
Cytat:
Mogą nas do woli trapić zarazy, trzęsienia ziemi i pożary; skolko ugodno ile by nas nie trapiło susz, powodzi, kryzysów gospodarczych i chorób tropikalnych – zawsze się znajdzie energia, żeby się nawzajem najeżdżać, rżnąć w tym bardziej prostolinijnym sensie, a ostatecznie chociaż pogwałcić i wymyślnie potorturować. Zadziwiające…
Tak to jakoś jest i mamy to pewnie zakodowane w genach. My - ludzie, nie tylko Polacy. No, nie bądżmy aż tak skromni - może Polacy nieco bardziej od wielu innych nacji. Kraj krajem, postęp postępem, rozwój rozwojem ale nie da się ukryć, że nasz sąsiad, który właśnie kupił nowy samochód, to z pewnością złodziej. Popatrzcie, tak przy okazji, na jego żonę i córkę. Jak one się noszą! Czy cokolwiek dobrego można o nich powiedzieć? Chodzą, co prawda do kościoła w niedziele, ale to fałsz jest, mydlenie ludziom oczu!

Tak zostaliśmy wychowani. Nienawiść do bliżnich wielu z nas ma zaszczepioną na wieki wieków. I nie myślę tu tylko o ludziach chorych, typu PP, vel FB. Nikt nam nie powie, że sprawy kraju, sprawy świata, nieszczęścia, katastrofy, wojny, czy jakaś tam śmierć głodowa są ważniejsze od tego, żeby to nasze (a nie sąsiada) było na wierzchu.

"Jakżeś ty mógł tak się pomylić, dobry Panie Boże i zesłać plagę myszy na nas, Pawlaków a nie na tego parszywego Kargula".
Zacytuj
 
 
Simon
+2 [2] #2 Simon
28 września 2014, 15:42 Zacytuj
 
 
Taurus
+2 [2] #3 Taurus
29 września 2014, 09:13
Cytat:
Bo kto zwróci Polakom poczucie pewności, będzie miał profity. Kto im da dumę narodową, będzie noszony na rękach, jak siatkarze. A kto spowoduje, by nie byli stale głupio ZAKODOWANI, będzie mógł mieć w nosie pijary i różnych takich Tymochowiczów obecnej ery, bo mu ludziska limuzynę gołemi ręcami w pochodzie tryumfalnym pociągną. Pomarzyć...
Trzeba marzyć i robić co się da, na miarę własnych możliwości, oczywiście.
Najtrudniejszym jest pilnować właściwej proporcji między piętnowaniem zła a czynieniem dobra. Pamiętać też trzeba, że polityka jest grą utajnioną - na wierzchu karty, pod stołem wymiana atutów.

Skopiowałem sobie kiedyś czyjś komentarz, nie pamiętam już czyj, który przytoczę: "Akcjonariusze ojczyzny, niepomni tragicznych losów własnego narodu, w pogardzie mają mechanizmy demokracji, manipulując nimi w imię własnych, wydumanych ideologii, kariery czy partykularnych interesów. Może nas to doprowadzić do katastrofy. Bo katastrofą jest nie tylko wojna. Katastrofą dla narodu jest także chaos. Brak punktu odniesienia, zawieszenie w przestrzeni nie wiadomo z jakiego powodu i po co. Systematyczne wykpiwanie wszelkich wartości, które ochroniły naszą państwowość - laicyzacja, deprecjacja wiary (nie tylko katolickiej), manipulacja pojęciem patriotyzmu, honoru, szacunku dla słowa powszechnie dzisiaj brutalizowanego i zwulgaryzowanego - wzmacniają poczucie bezsensu i bezradności, a knajackie wręcz poczynania współplemieńców spod znaku ryby mają się nijak do szlachetności tego symbolu.
Naród zwariował. Staliśmy się przaśni i straszni. Być może z upojenia wolnością nie tylko słowa, której od wieków nam zabraniano. Pchli, czy diabli taniec zatupuje historię, niszczy wspaniałe jej karty".

To tak przed wyborami samorządowymi. Partie opozycyjne mają naturalne prawo do krytykowania partii rządzących i samego rządu. One zatraciły jednak wszelki umiar. Wiele ich działań godzi w naszą rację stanu i jest ukierunkowane na to, co w powyższym cytacie - wywołanie poczucia bezsensu, bezradności, chaosu, ...
Zacytuj
 
 
mk
+2 [2] #4 mk
1 października 2014, 09:38
Fakt, narzekanie wychodzi nam calkiem dobrze. Ale ja pecznieje z dumy, jak slysze pochwaly dla mojego kraju od przeroznych osob, z ktorymi pracuje. A od kilku dziesiatek lat pracuje w duzych, miedzynarodowych grupach. I sa to ludzie swiatli, z wyksztalceniem powyzej sredniego. Ba, teraz napisze cos, za co PP mnie pewnie swoim zwyczajem potraktuje jakims obrazliwym komentarzem - mimo wszystko, uwazam, ze nie jestesmy az tak glupio zakodowani. Oczywiscie, ze wkurza mnie wycieranie sobie geby patriotyzmem czy Panem Bogiem przez roznego rodzaju frustratow, ktorzy palcem o palec nie potrafia stuknac, ale mimo wszystko, calosc jakos dziala. No dobrze, wolalbym, zamiast "jakos dziala" napisac "dobrze dziala", ale, ci ktorzy siegaja pamiecia, niech sobie przypomna z jakiego punktu wystartowalismy. A co do zakodowania w genach - czy ktos spodziewal sie, ze Zydzi beda sie bic, a Niemcy beda na czele inicjatyw pokojowych?
Zacytuj
 
 
Taurus
+2 [2] #5 Taurus
1 października 2014, 20:58
Mamy więc nowy rząd i Premier Ewę Kopacz. Z jej expose wynika, że jest kobietą, która mówi "ludzkim" głosem, bardzo konkretnie i odpowiedzialnie. Jeżeli chociaż połowa zapowiedzianych przez nią zmian zostanie zrealizowana a przynajmniej zapoczątkowana, to PO ma za rok wygraną w kieszeni a Ewa Kopacz będzie Premierem w następnej kadencji.
Zacytuj
 
 
Taurus
+2 [2] #6 Taurus
2 października 2014, 21:10
No to kontynuujmy:
- cały PIS niemal codziennie - "PO uprawia w stosunku do PIS przemysł pogardy, przemysł
nienawiści";
- A. Hofman dzisiaj - "E. Kopacz jest intelektualnie o dwa a nawet trzy poziomy niżej od
J. Kaczyńskiego. Ona umie, co najwyżej czytać i pisać";
- JPZ dzisiaj - " E. Kopacz nie ma moralnego prawa do sprawowania funkcji Premiera i nie będę
z nią rozmawiał";
- A. Zalewska, w imieniu klubu PIS, wczoraj w sejmie, po expose - ogromne wiadro pomyj i wyzwisk
wylanych na głowę nowej Premier;
- posłanka Pawłowicz, wczoraj w Sejmie - "E. Kopacz dużo obiecuje a za rok czy dwa może już nie
żyć";
- A. Hofman dzisiaj - Podanie ręki Tuskowi przez Kaczyńskiego było naszym podstępnym wybiegiem
i to się udało".

Oto polityka miłości, uprawiana przez PIS. Strach pomyśleć, jak by JPZ traktował zwykłego Kowalskiego, gdyby ponownie doszedł do władzy.
Zacytuj
 
 
Baca
+1 [1] #7 Baca
4 października 2014, 23:58
Kaczyński kocha nienawidzić. Więc jednak kocha!


Kaczalogika.
Zacytuj
 
 
Taurus
+1 [1] #8 Taurus
9 października 2014, 08:42
Pan Prezes Kaczyński zapowiedział, że będzie służył Polsce póki starczy mu sił, prowadząc PIS do zwycięstw parlamentarnych w latach 2015, 2019 i 2023, a może nawet w 2027.(!). Oto przykład prawdziwego patriotyzmu i poświęcenia. Czy to znaczy, że PO musi rządzić aż tak długo? Aż strach się bać, po prostu.
Zacytuj
 
 
Pan Prezes
-2 [2] #9 Pan Prezes
10 października 2014, 07:00
Nie musi, to zależy od ciebie.
Cytat:
Gdyby Irlandczyk, Grek czy Niemiec zarabiał 1500 Euro i 5.50 wydawał na l paliwa,20 na kino i 250 na średniej klasy buty,to na ulicach panowałaby regularna wojna! W Polsce min. płaca 334 w Irlandii 1462.Polacy to najgłupszy naród świata nie zdający sobie z tego sprawy.Gdyby okupant chciał zniszczyć naród to wygnałby młodych ludzi na emigrację, podniósłby podatki,wzmocnił inwigilację,zlikwidował państwowe szkoły,służbę zdrowia,ograniczałby do nich dostęp,oddałby banki,media,handel obcym, wyśmiewałby wartości i religię,skłócałby młodych ze starymi, zachęcałby kobiety do feminizmu i aborcji,aby nie nadawały się na dobre matki i żony, zadłużałby ich przez państwo i gminy, likwidowałby przemysł, dopuszczałby do sejmu złodziei i degeneratów.
Zacytuj
 
 
Taurus
+2 [2] #10 Taurus
10 października 2014, 10:26
Nie wiem, PP, skąd ty czerpiesz takie "mądrości", jak w cytacie. "Polacy to najgłupszy naród świata, nie zdający sobie z tego sprawy" - A może właśnie jest to Naród bardzo mądry? ( z zasady unikam przedrostka naj). 25 lat temu Polska była gospodarczym bankrutem. Bardzo ważnym kapitałem, jaki nasz Naród posiadał było jednak wtedy doświadczenie polityczne i historyczne. Polacy w swojej większości wiedzą, że poziomu ekonomicznego społeczeństw zachodnich nie da się osiągnąć "wojną" na ulicach. Można go natomiast osiągnąć żmudną pracą, krok po kroku. Ostatnia "wojna" na ulicach miała miejsce w roku 1970 i to doświadczenie, ta trauma, pozostanie w pamięci Narodu na długo.

Polsce nie grozi "okupant" opisany w cytacie. Grozi jej natomiast chory i mściwy kurdupel z całym swoim PIS-em, który może odwrócić trend działań pozytywistycznych Polaków i jeszcze bardziej ich poróżnić. Ten politykier rządził jedynie przez 2 lata ale jego "wyczyny" są ciągle w miarę świeże i takimi będą jaszcze długo. Dlatego nie wróżę PIS-owi pod jego przywództwem powodzenia w żadnych wyborach.

Jeśli chcesz wojny na ulicach, to masz ją niedaleko naszych granic. Wnioski możesz wyciągać na bieżąco.
Zacytuj
 
 
Taurus
+2 [2] #11 Taurus
11 października 2014, 08:52
Polecam ci też, PP, do przeczytania artykuł Belfra "Pomnik Chaveza", zamieszczony na jego blogu. On dobrze pokazuje, na przykładzie Wenezueli, do czego prowadzi przedkładanie socjalu i ideologii nad ogólnie znane i stosowane w cywilizowanym świecie zasady gospodarcze. Wenezuelczycy, mieszkańcy kraju potencjalnie bogatego (olbrzymie zasoby ropy), będą się musieli teraz właśnie bić na ulicach, żeby nie umrzeć z głodu. A wszystko dlatego, że kiedyś zawierzyli "swojemu kurduplowi", który obiecał im złote góry a w zamian wprowadził znany nam socjalizm.
Zacytuj
 
 
Pan Prezes
-3 [3] #12 Pan Prezes
13 października 2014, 07:26
Dla ciebie i belfra czas się zatrzymał. Żyjecie tą dawną ideologią z której już niewiele pamiętacie. Przekłamujecie i przeinaczacie. Niestety dla was, świat podąża do przodu. Co prawda wróg jest dalej ten sam, tylko jego metody walki coraz bardziej są nowoczesne.
Radzę zapoznać się.
treborok.wordpress.com/.../
Zacytuj
 
 
Belfer
+1 [1] #13 Belfer
13 października 2014, 10:34
Złamałem zasadę i kliknąłem w link. Weź ty się fatherku huknij porządnie w ten kaczan, który masz zamiast głowy.
Ja rozumiem, że można kochać Jarosława, ale to, co tam napisano przekracza wszelkie fazy idiotyzmu i schizofrenii.
Węgierscy parlamentarzyści z okna parlamentu wyrzucili flagę Unii Europejskiej. Jest to odpowiedź władz węgierskich na to wszystko co Bruksela z Berlinem narobili w tym kraju. Pełne zniszczenie całej gospodarki narodowej w wyniku członkostwa w UE. Oto, co spotkało Węgry.
Zaraz, a przecież Jarosław PolskęZbaw jeszcze niedawno chciał nam drugi Budapeszt urządzać w Warszawie i Orbana podawał jako wzór, który zamierza naśladować. Orban miał przecież być lekiem na całe zło?!
Kolejne zaostrzenie sytuacji w Kijowie na 100% zsynchronizowane jest z początkiem przewrotów państwa w Bośni i Hercegowinie z początkiem nowych walk w Syrii, z początkiem zamachu stanu w Wenezueli. Wszystkie te wydarzenia powinniśmy rozpatrywać oddzielnie w danym państwie i przez globalne załamanie w skali całej planety, wtedy tylko będziemy mogli zrozumiemy plan zachodniej elity.
Zamach w Wenezueli? Strajki i masowe protesty z powodu nędzy i braku żywności to zamach?
No i w jaki niby sposób ta zachodnia elita wprowadziła najpierw do władzy Chaveza, doprowadziła do zapaści gospodarczej rękami komunizującej ekipy rządowej, a teraz robi protesty?
Autorowi tych bzdetów chyba tabletek zabrakło!
Spójrzcie co obecnie dzieje się w Wenezueli, powtarzam wszystko na kuli ziemskiej jest dokładnie zsynchronizowane, nic nie jest tu przypadkowe. Tam teraz dokonuje się próba przewrotu państwowego dokładnie jak na Ukrainie. Ci sami mocodawcy, organizatorzy i wykonawcy, źródła finansowania, przepływy gotówki. W Wenezueli u władzy stoi jeszcze Nicolas Maduro mający poparcie w narodzie a cała piąta kolumna ci wszyscy banksterzy, cudzoziemscy handlowcy są jego przeciwnikami.
Father bossie, przecież zgodnie z twoimi teoriami, wystarczy dać pospólstwu żreć. Dlaczego wspaniały rząd Maduro nie zapewni po prostu towarów w sklepach? Odpowiem ci! Z tego samego powodu co kiedyś Jaruzelski. Nie ma. Kraj zbankrutował i żaden stan wojenny nie pomoże. Rząd Maduro może zabić nawet setki tysięcy swoich obywateli, a gospodarki zniszczonej przez system nakazowo-rozdzielczy się przez to nie poprawi.

Człowiek czyta i zastanawia się, co to za kretyn tworzy kolejną spiskową teorię usiłując wbrew podstawowym zasadom logiki kompletnie nieprzystające do siebie zdarzenia?

To wszystko ode mnie z Mińska z „Nowościami Sławian” Ewgenij Nowikow, do widzenia. Widzimy się za tydzień.

No i wszystko jasne! Pozostało tylko jedno pytanie. Czy Putin mu płaci, czy to wolontariusz? Czy father bossowi aka Pan Prezes Putin płaci, czy jest naturalnym idiotą?
Zacytuj
 
 
Pan Prezes
-3 [3] #14 Pan Prezes
13 października 2014, 12:58
Toś zapomniał dlaczego nie było w sklepach.
Jaruzelski był winien, czy Reagan?
Nie pamiętasz wielkiego przyjaciela Polaków i zaciekłego wroga komunistów , który postanowił zadziałać i wprowadził Sankcje które w 1983 mógł zdjąć, ale nie,on do 1987 ciągnął i doprowadził Polskę do ruiny.
A to nic ci nie przypomina mądralo za dychę.
xportal.pl/?p=14171

PS
I ten gość kiedyś młodzież uczył.
Zacytuj
 
 
Belfer
+2 [2] #15 Belfer
13 października 2014, 14:55
Sankcje dokuczały komunistom. Dotyczyły elektroniki i nowych technologii, czyli tego, co na gwałt chciał mieć Związek Sowiecki, by dorównać w zbrojeniach. Nie sprowadzaliśmy z USA świń. Świnie mieliśmy nasze własne.
Niestety tych świń były tylko pełne komitety PZPR, a nie sklepy. Ile ci płaci Putin nowotarski wyskrobku?
Zacytuj
 
 
Baca
+2 [2] #16 Baca
13 października 2014, 23:19
Pan Prezes napisał:

Jaruzelski był winien, czy Reagan?
.

Niestety Belfrze, tym razem nie masz racji. Winien był oczywiście Regan. Psim obowiązkiem USA było i jest wspieranie komuny. Skoro nie była w stanie wyprodukować w odpowiedniej ilości papieru toaletowego, mięsa, cukru, nawet telewizorów (służących głównie do ogłupiania ludu pracującego), to Regan powinien pomóc Jaruzelowi. Wprawdzie Jaruzelskiego bezpośrednio do ruiny doprowadził Gorbaczow, twierdząc, że nie pomoże już polskim towarzyszom, ale i tu wina Regana. Po co wszczynał gwiezdne wojny, groził bombą neutronową? Przecież wiedział, że ruskim brak już sił, że Go nie dogonią. Zamiast poczekać pomóc, On zwiększał tempo. To takie niesportowe! FE!!!
Zacytuj
 
 
Pan Prezes
-2 [2] #17 Pan Prezes
14 października 2014, 07:14
USA zamroziły oficjalne kontakty z PRL, zawiesiły rządowe gwarancje na kredyty, wprowadziły zakaz połowu na amerykańskich wodach i wstrzymały dostawy dla rolnictwa.
Dostęp do nowych technologii zawieszono tylko częściowo. Ale to wszystko tylko z nienawiści do komunistów. Przecie nie do zwykłych obywateli.
Solidaruchy zamęt robiły za dolary Reagana. 200 mln dolarów przeznaczonych, przez rząd USA na pomoc ruchowi Solidarności w Polsce, rozpłynęło się gdzieś
PS
A po 1987 nagle pojawiły się pełne półki. :)
Ale belfer wtedy żył po II stronie słońca.
Zacytuj
 
 
sunset
+2 [2] #18 sunset
14 października 2014, 11:01
@Belfer ;-)
ja też popełniłem grzech i złamałem zasadę nieczytania postów FB :P
może i dobrze, bo rozbawił mnie do łez :D
pamiętacie może jak wymyślał nam od komuchów etc.? a teraz jego ostatnie posty wręcz gloryfikują komunizm przeciwstawiając go zgniłemu kapitalizmowi i imperializmowi... hehe
PP pisze: "Solidaruchy (czyli my) zamęt robiły za dolary Reagana"
a PP był wtedy tam gdzie stało ZOMO :P
Zacytuj
 
 
Pan Prezes
-2 [2] #19 Pan Prezes
15 października 2014, 07:03
Gdzie tu widzisz nieszczęśniku gloryfikację komunizmu.
Wystarczy czytać ze zrozumieniem.
Zacytuj
 
 
unregistrd
+3 [3] #20 unregistrd
15 października 2014, 20:31
Witam [po latach :)] sektę wielbicieli dyskusji z ormowcem.
Tępy, ciemny, niedouczony, zakompleksiony, opuszczony przez rodzinę i znajomych hooy już dawno by się utopił/skoczył z dachu/samospalił/wybuc hnył/zjadł muchomora gdyby nie WY. Ze wstydu się nie spali, bo takie [pseudo]ludzkie świnie nie wiedzą co to moralność czy honor. On tu jest po to, żeby sobie poużywać jak ZWYKŁY, TĘPY ORMOWIEC na was, bo to jest jego sens życia: doyebać WSZYSTKIM.
Nie wiem, czy ten typ jest sierotą z domu dziecka, żydem ocalałym z kieleckiego pogromu, agentem putlera czy może ofiarą księdza pedofila. Jedno jest pewne: nienawidzi Polski i polaków.
Zacytuj
 
 
Pan Prezes
-2 [2] #21 Pan Prezes
16 października 2014, 09:04
Widzieliście hujka.
pl.gravatar.com/an1search
Typowy leming, ofiara systemu edukacji za rządu platfusów.
Nic tylko w mordę dać. Raz za sianie nienawiści, dwa za wygląd.
Zacytuj
 
 
Baca
+1 [1] #22 Baca
20 października 2014, 23:05
Pan Prezes napisał:

Nic tylko w mordę dać. .... za sianie nienawiści, .

I kto tu sieje nienawiść? I komu w takim razie dać w mordę?
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać