Polub NaszePanstwo.pl na   

Idiots Rising

John Carpenter wsiadł do swojego wysłużonego buicka i pojechał odwiedzić córkę mieszkającą niedaleko, bo w San Rafael. Miał przez kilka dni zająć się wnukami - sześcioletnią Hope i ośmioletnim Robertem - w czasie gdy jego córka z mężem na kilka dni wyjadą na wschodnie wybrzeże.
Carpenter mieszkał w miłym zakątku San Francisco, na samym końcu 19th Avenue, w piętrowej willi otynkowanej na piaskowy kolor, ktorą z pomocą brata sam wybudował ponad czterdzieści lat wcześniej. Tam mieszkał przez wszystkie lata wraz z żoną Rose, tam dochowali się trójki dzieci, z których tylko najmłodsza córka mieszkała niedaleko. Średni syn Calvin od dawna prowadzi kancelarię prawną w Nowym Yorku, a najstarszy - noszący imię po ojcu - John zginął przed laty w Wietnamie. Willa Johna była nieduża, choć piętrowa i prowadziły do niej betonowe wyłożone ceramiką schody, ponieważ część mieszkalna mieściła się wysoko, pierwszą kondygnacją był garaż oraz pomieszczenia gospodarcze. Drugiego lub trzeciego wieczoru cichą willą zainteresował się niejaki Luck Stones. Gdy zmrok zapadł juz na dobre, włamał się przez pozostające w cieniu drzwi garażowe i udał się na piętro. Tam zaczął myszkować w poszukiwaniu fantów, które łatwo ukraść i spieniężyć. Pechowo dla niego Johna Carpenter nie był zamożnym człowiekiem. W salonie stał stary telewizor ważący chyba z tonę, nie było latopa, tabletu ani nawet nowoczesnego telefonu. Meble pamiętały jeszcze  młodość właściciela, a w szufladach nie mógł znaleźć żadnej biżuterii. Buszując po mieszkaniu przy świetle latarki, pechowo nastąpił na podłogowy wyłącznik duzej stojącej lampy, która rozświetliła salon. Na domiar złego Luck usłyszał całkiem niedaleko dźwięk syreny policyjnego radiowozu. W tym momencie spanikował i postanowił uciekać. Wybiegł na taras, po czym zaczął zbiegać pędem po schodach. Niestety kafelki na jednym ze stopniu się poluzowały, więc włamywacz siępotknął, chwycił za barierkę, która nie wytrzymała naporu dwustu pięćdziesięciu funtów żywej wagi i z wysokosci dwóch metrów Luck spadł na betonowy podjazd wyłamując nie tylko kilka zębów, ale też łamiąc nogę.
Jak widać jego imię niewiele miało do tej pory wspólnego ze szczęściem. Rumor pobudzil sąsiadów, z których jeden zadzwonił po policję i w ten sposób pechowy włamywacz dostał sie do szpitala w asyście niezbyt miłych panów w mundurach.
*
Kilka dni później, gdy Lucka już opatrzono i oblepiono gipsem jego nogę, na posterunku policji odbyło się przesłuchanie połączone z postawieniem zrzutów. Ponieważ bezrobotny Luck Stones nie należał do krezusów, przydzielono mu adwokata z urzędu, którego sobie jasno i wyraźnie zażyczył. Adwokat początkowo przekonany, że Luck doznał uszczerbku na zdrowiu z powodu brutalności policji, zainteresował się sprawą bardziej niż zazwyczaj robią to adwokaci z urzędu. Po krótkiej rozmowie ze swoim klientem, adwokat zaproponował ugodę, w ramach której jego klient przyzna sie do próby wtargnięcia na cudzy teren i dostanie wyrok w zawieszeniu pod warunkiem odbycia terapii socjalizujacej w lokalnej poradni psychologicznej. Prokurator ugodę przyjął i w ten sposób Luck Stones był wolny zanim John Carpenter zdążył wrócić z San Rafael.

Najciekawsze wydarzenia nastąpiły jednak kilka tygodni później. John Carpenter nie tylko zdziwił się splądrowanym salonem po przyjeździe do domu. Znacznie bardziej zdziwił się kilka tygodni później, gdy otrzymał pozew sądowy dotyczący spowodowania znaczącego uszczerbku na zdrowiu niejakiego Lucka Stonesa, uszczerbek ten według pozwu czynił poszkodowanego trwale niezdolnym do pracy, w związku z czym powód domagał się wysokiego odszkodowania sięgającego ponad milion dolarów. Prawdę powiedziawszy John Carpenter nie miał takich pieniędzy, cały jego dom z działką był wart niespełna milion.
*
Jak się skończyła ta historia? Ponieważ działo się to w Stanach Zjednoczonych - ojczyźnie prawników, więc mogło być różnie. A dlaczego opowiedzialem tę historię? Aby to zrozumieć, musicie zapoznać się z następną. Kilka lat temu przedstawiciel rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość został wyznaczony do zadania likwidacji Wojskowych Służby Informacyjnych. Inaczej mówiąc wywiadu wojskowego. Podczas swej radosnej działalności zdemontował praktycznie cały wywiad wojskowy, ujawnił nazwiska agentów pozyskanych przez oficerów operacyjnych, a nawet ujawnił nazwiska oficerów operacyjnych w trakcie ich tajnej pracy w dalekiej Azji. Stanowiło to bezpośrednie wydanie ich na śmierć z rąk terrorystów i zmusiło wywiad do przerwania bardzo istotnych, z punktu widzenia polskiego kontyngentu w Afganistanie, działań. Fakt, że nikt nie zginął, był tylko przypadkiem i nie stanowił żadnej zasługi likwidatora, którym był niejaki Antoni Macierewicz.

Kilka lat później dwaj ministrowie rozmawiają o tej sprawie i jeden z nich jasno i wyraźnie daje do zrozumienia, że takie działanie było według niego zdradą, a Macierewicza należałoby postawić przed sądem. W wyniku podsłuchów nagrana rozmowa ministrów zostaje opublikowana. I co się dzieje dalej. Przedstawiciel partii Prawo i Sprawiedliwość, która juz na szczęście nie może uprawiać swej radosnej twórczości w zakresie służby specjalnych, stwierdził, że minister rozmawiający o tej sprawie popełnił przestępstwo, ponieważ ujawnił tajne informacje.
Do kompletu brakuje tylko pozwu Antoniego Macierewicza przeciw skarbowi państwa, że podczas jego ministerialnej działalności nie poinformowano go, że tajne służby są tajne.

Komentarze  

 
Haji
+2 [2] #1 Haji
1 lipca 2014, 22:02
Tylko dlaczego małpa z brzytwą jeszcze biega na wolności? Chyba od tej chwili będę nazywał wiadomego zawodnika publicznie zdrajcą.
Zacytuj
 
 
Taurus
+2 [2] #2 Taurus
2 lipca 2014, 07:29
Jest bardzo ciekawe, kto Antka chroni, poza PIS em oczywiście. Przecież są to fakty, o których mówi się od dawna. Przecież wniosek o powołanie Komisji sejmowej złożono również już dawno. Jeżeli są tam wątki, które muszą być tajne, to przecież Komisja może mieć, dla ich wyjaśnienia, posiedzenia niejawne. Dlaczego więc nic się nie dzieje??? Dlaczego nasze, tak aktywne publikatory, również milczą???
Zacytuj
 
 
Belfer
+1 [1] #3 Belfer
2 lipca 2014, 09:40
Nie wiem, kto chroni i dlaczego Antka "Che" Macierewicza. Nie chce mi się wierzyć, że on ma na wszystkich w Polsce kwity.
Mam wrażenie, że przez siedem ostatnich lat wśród rządzącej PO panowało przekonanie, że nie należy oskarżać przedstawicieli PiSu, ponieważ to uczyni z nich prześladowanych męczenników za sprawę "wolnej Wolski" i podbije im słupki sondażowe.
Myślenie błędne, bo - moim zdaniem - PiS takich skrupułów nie będzie miał. Jeśli tylko się dorwie do władzy, to Tusk i jego ekipa spędzą najbliższe lata w sądach.
Zacytuj
 
 
Pan Prezes
-3 [3] #4 Pan Prezes
2 lipca 2014, 11:08
Podczas swej radosnej działalności zdemontował praktycznie cały wywiad wojskowy, ujawnił nazwiska agentów pozyskanych przez oficerów operacyjnych, a nawet ujawnił nazwiska oficerów operacyjnych w trakcie ich tajnej pracy w dalekiej Azji.
To są panie Belfer bzdury wyssane z twojego brudnego paznokcia.
Jeżeli coś takiego było, proszę o źródła. Ale nie podasz, boś wszystko idioto wymyślił.

PS
Po co dajesz takie głupie przykłady.
Przecież z domowego podwórka masz lepsze.
wiadomosci.wp.pl/.../
Zacytuj
 
 
Baca
+1 [1] #5 Baca
2 lipca 2014, 22:23
Dawno już nie miałem takiej frajdy stawiając pierwszym trzem przedmówcom plusy, a czwartemu minus. Mącirewicz zachowuje się jak ruski agent. Szczególnie koło Smoleńska. Nawet nie sprawdzał co właściwie stało się pod lotniskiem. Tak jakby z góry wiedział. Nawet jednego zdjęcia komórką nie zrobił. Zjadł obiad i do domu. MIAŁ BYĆ NA LOTNISKU, A NIE BYŁ i to w takiej sytuacji! Taki badacz, a nic nie badał.
Zacytuj
 
 
Baca
+1 [1] #6 Baca
3 lipca 2014, 20:51
Przykłady szerokiej współpracy polsko-amerykańskiej można by mnożyć bez końca. Jest oczywiste, że relacje między Polską i Stanami Zjednoczonymi rozwijają się jak nigdy dotąd - oświadczyła w Krakowie amerykańska dyplomatka Ellen Germain - konsul generalna, na uroczystości poświęconej rocznicy powstania USA oraz konsulatu w Krakowie.
W podobnym duchu wypowiedział się też sam ambasador Mull.
Czyli wiadome potknięcie Sikorskiego nie wywołało reperkusji. Reset. Sprawy nie było.
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać