Polub NaszePanstwo.pl na   

Punkt siedzenia

       No i cóż ma teraz począć biedny leming? Wobec „afery taśmowej”, jako winny bycia wielokrotnym i świadomym wyborcą Platformy, WPROST muszę się znajdować w stanie pomieszania i konfuzji.
Jak sobie z tym fantem radzić?
Po namyśle widzę co najmniej trzy drogi:

         1) Zatkać oczy i uszy. Na wszelki wypadek może też nos. „Nic się nie stało…Polaaaacy… nic się nie stało, niiiic się nie staaaaaało, ulala, niiiiic się nie staaaaaaało…”

- Co Pan powie na tę aferę, kochaneńki?
- A owszem, sąsiedzie, owszem, też sądzę, że w sobotę będzie padać.
  Z oczywistych względów taka taktyka wydaje się najbardziej krótkowzroczna. Mimo tego, że Taurus ma wiele racji w obrzydzeniu dla genezy tej afery, to co do wyciągniętych przez niego wniosków czuję się zmuszony wnieść votum separatum. Właśnie dlatego, że obecny kryzys jest jak najbardziej szkodliwy dla kraju – zignorowanie go się nie uda. Na tym polega ohyda tych prowokacji – gdyby nie były skuteczne i celne, nie miałyby znaczenia. Choć zatem rozumiem racje Taurusa, wydają mi się jednak one, wobec rozwoju wypadków, nie do obrony – tego się już po prostu olać nie da.
 
       2) Ale, ale – wszak jest taktyka inna, po wielokroć sprawdzona! Na wyciągnięcie ręki! Uczą nas jej od lat tropiciele i treserzy lemingowatości, serce przy tym na dłoni wykładając, drogo- i czasocennych pouczeń nie żałując – grzech nie korzystać!
Tę metodę opisał już bodajże Witkacy, ze swoją pigułką „Murti-Binga”. Łykasz i wierzysz. W wierze nie wątpisz. Im więcej świadczy przeciw twej wierze – tym ty wierzysz bardziej; wątlenie dogmatów, unaocznianie luk, udowadnianie sprzeczności, twej wiary nie nadwątla – przeciwnie, hartuje ją tylko i wznosi na wyższy poziom! Bo co to za sztuka, wierzyć w rzeczy oczywiste? Sztuką jest iść w zaparte. Wbrew oczywistym faktom, racjonalnej argumentacji, empirycznej obserwacji – bo serce tak każe.
I taką oto cudowną receptę pigułki „Murti-Binga”, od bywszych ideologów walki klas przejętą, prezentują nam od lat wyznawcy kaczyńskiej RP – to czemuż mielibyśmy z wzoru godnego, a sprawdzonego, nie skorzystać?

- Afera obnażyła machinacje w łonie PO!
- Jaka afera?
- No, taśmowa.
- To nie afera, to prowokacja.
- Czyja?
- Układu. Rosjan z Macierewiczem do spółki. Zdrajców.
- Ale przecież nikt im nie kazał, tym politykom, mówić takie rzeczy?
- Nagrania są zmanipulowane i wydarte z kontekstu.
- Ale przecież można zbadać taśmy, czy nie zmanipulo…
- A kto zbada?
- Prokuratura, fachowcy…
- Prokuratury też uwikłane.
- To Nowak i Sienkiewicz nie powiedzieli tego, co powiedzieli?
- I co z tego? A Prezes powiedział, że Rosjan kocha.
- Ale my nie o Kaczyńskim teraz, tylko o zachowaniu rządzących polityków!
- Zachowują się tak dla dobra kraju – tylko oni mogą coś zdziałać.
- Inni też mogą.
- Nieprawda. Nie ma innych tak dobrych.
 
I tak da capo al. fine.

Poznajecie? No właśnie.

Chciałbym z satysfakcją odnotować rzeczy słuszne.
Że nie powinny nam instalować i obalać demokratycznych rządów informacje podsłuchowe, prowokacje medialne i możliwe działania obcych wywiadów – to jest postulat rozsądny i godny. Że nagrani politycy wypowiadali się prywatnie i bez wiedzy o nagrywaniu – zatem takie taśmy, to żaden dowód – tylko „owoc zatrutego drzewa”. Że większość tego, co mówią, DOWODZI FAKTYCZNEJ troski o dobro kraju – paradoksalnie usłyszeliśmy, iż gostkowie owi przezacni mają we łbie dobrze poukładane i z grubsza nieźle definiują sytuację, a to już coś. I słowa Sienkiewicza o braku państwa usytuowane w pełnym kontekście, a nie wyrwane i rozpłaszczone na szpalcie, niczym tania pornografia emocjonalna dla pryszczatych „prawicowców” – mają dość inspirujące brzmienie; iż rozmowa Belki z Sikorskim pokazuje dbałość o sprawy państwa wręcz rozczulającą.
          A konstatacja, że PO rządzi już bez mała siedem lat; że Kamiński et consortes grzebali, ile się dało, a dotąd wygrzebali tylko nędzną, dętą aferkę z Mirem i Zbychem; że wreszcie drzewiej, Panie kochany, to były afery, nie to co teraz! Takie za SLD albo PISu, sąsiedzie, to dopiero były pierwszorzędne afery, nie takie wypłosze – słowem, stwierdzanie, że u was bili Murzynów bardziej szparko i klasycznie; że sytuacja międzynarodowa jest, jaka jest – i robienie teraz prezentów Putinowi przez destabilizowanie rządów w Polsce, to albo karygodna głupota albo zdrada stanu – to wszystko „oczywiste oczywistości”.
A w końcu nie bądźmy hipokrytami -  w tym kraju klnie ostatnio każdy, od zakonnicy po Palikota – to o co nagle taki krzyk?
Zatem, uczeni od lat, jak nie być lemingami, a właśnie przybierać ROZSĄDNY antylemingowy zbiorowy pęd partyjny, zakrzyknijmy wraz: racja i tak jest po naszej stronie! Dobro kraju i walki z układem tego wymaga! Ręce precz od prawdziwych patriotów, ręce precz od PO! Niech żyje Prez… eee… znaczy się, Premier!

      3) Cóż zatem we mnie tkwi za licho, że się przed łyknięciem  „Murti-Binga” wzbraniam, że wierzgam i kopię, że wypluwam i popijać nie chcę?
Przecież to o partię i premiera chodzi, co ich wybierałem; przecież minione siedem lat cenię sobie, jako lata rozwoju kraju i jeśli nie przedniego, to przynajmniej poprawnego rządzenia (a w polskich warunkach „poprawne” w tym kontekście, to wcale nie znaczy mało). A w ocenie tej nie jestem bynajmniej odosobniony. Mimo zwyczajowych pohukiwań i narzekań, niosących się, jak kraj długi i szeroki – to nie bez powodu jest premier, który, jako pierwszy w III RP, rządzi drugą kadencję.
Co mnie zatem przed „Murti-Bingiem”  powstrzymuje? Chociaż żal mi zmęczonego Tuska na tych konferencjach jako człowieka, po prostu, co się natyrał, niegłupio zresztą – i tak mu los z publicznością i podekscytowaną Moniką Olejnik za to dziękuje.

Otóż to jedno zdanie: „Cel uświęca środki”. Otóż to właśnie, że nie uświęca. Otóż właśnie tego zdania rażąca, a wielokrotnie przetestowana fałszywość.

Łamanie cywilizacyjnych standardów w imię osiągnięcia choćby najszczytniejszych celów – zawsze kończy się źle. Zawsze. I żeby to wiedzieć, nie trzeba być od razu Januszem Tazbirem czy Aleksandrem Bocheńskim – wystarczy znacznie bardziej ogólnikowa wiedza historyczna.

Od lat wyrzucamy, jakże słusznie, kierowanie się właśnie tą obłędną zasadą pislamowi; wierze, jakoby cel wart był  przeniewierstw, łajdactwa, zdrady, kupczenia, kłamstwa, potwarzy i wiarołomstwa. Od lat wytykamy, że „uwznioślenie moralne” polega na tak wysokiej moralności celu, że w drodze do niego i owszem, się wzmaga, ale głównie amoralność i niesmak.
Bo w imię tego celu wolno.

Kimże zatem staniemy się my sami, gdy zaczniemy zatykać oczy i uszy, a jak już przez nie co wnidzie niechcianego – to zaczniemy to relatywizować ważnymi okolicznościami i tłumaczyć celem?

Bo nie jest tak, że nic się nie stało.
Stało się.

Kupczenie polityczne? Jakie kupczenie, gdy o dobro kraju chodzi?
Ale proszę, proszę, niech mi ktoś wyjaśni – dlaczego kupczenie z Beger gorsze, niż z Sikorskim? Dlaczego Lipińskiemu nie było wolno, a Belce można?

Brzydki język? Tak, tak, wiem, z ukrycia i podstępnie zarejestrowany.
Ale, poważnie, powiedzcie mi, dlaczego wiadomy męski organ w ustach Belki ma wyglądać lepiej, niż w ustach Hofmana? Bo dla mnie nie wygląda ani odrobinę lepiej.

Żakowski i Taurus mają niewątpliwą rację, co do nikczemnego tła tej prowokacji oraz jej wartości dla pewnego, obecnie bardzo nam niesympatycznego państwa.  Ale czy  to pozwala przymknąć oko na to, co mówi Nowak o firmie żony i skarbówce?
Jeśli chcemy być konsekwentni – to nie bardzo, niestety…

        Jakie wnioski zatem z mojej strony? W demokracji wola wyborców – rzecz święta. Rząd ani się do dymisji powinien podawać, ani dawać rozgrywać obcemu wywiadowi – tu się z Taurusem zgadzam.
Ale nie oznacza to, że nie ma odpowiedzialności moralnej. I że w następnych wyborach, a choćby i przyspieszonych – Platforma nie powinna odpowiedzieć za to, że, ku uciesze zawistnych a pewności siebie mizantropów – władza zawsze wypacza (choć po dwóch kadencjach to i tak, moim zdaniem, nie jest źle).
Niechże rozstrzygną wybory. Bowiem, jeśli celem ma być tylko niedopuszczenie do władzy PIS – to chrzanić taki cel. Większym nieszczęściem od tego, że PIS na czas jakiś dojdzie do władzy będzie to, że inne partie i wyborcy innych partii staną się właśnie tacy, jak PIS. To jest właśnie ta gangrena ideologii, która psuje nasze życie polityczne dalece gorzej, niż zegarki, czy firmy żony Nowaka. To jest ta chora doktryna, co nam każe, wbrew rozsądkowi, ustawiać wszystko w kategoriach: "wróg – swój", bez wyjątków – a swojaka bronić za wszelką cenę, a wroga gnębić choćby w najniższy sposób – a nikogo obojętnym nie zostawić.
A niechże będzie jedna miara: z takiej czy innej partii - po owocach ich poznacie.
I nie bójmy się mówić otwarcie, co złe, a co dobre - bo nie taki ten Naród głupi, jak go nam, zdaje się, Putin chce zmalować.

        Ponieważ ostatecznie, jeśli zabraknie innych argumentów, niechże przemówi ściśle estetyczny: czy naprawdę chcemy być tacy, jak miłośnicy niskopiennego Prezesa? Czy obrzydzenie dla poczynań PIS nie idzie tak daleko, by nas nie powstrzymało odstania się właśnie tym, z czego drwimy?
 
PS: tekst ten pisałem przed wotum zaufania dla rządu.

Całkiem sprytnie, Panie Tusk, całkiem sprytnie:)

Komentarze  

 
Pan Prezes
-3 [3] #1 Pan Prezes
27 czerwca 2014, 07:47
Dlaczego niektórzy potrzebują tyle czasu, żeby zrozumieć sprawy i ludzi o których ja wiedziałem od początku?

PS
A prymasem przecież nie nie byłem (he,he,he..)
Zacytuj
 
 
Taurus
+2 [2] #2 Taurus
27 czerwca 2014, 11:54
Cytat:
Kimże zatem staniemy się my sami, gdy zaczniemy zatykać oczy i uszy, a jak już przez nie co wnidzie niechcianego – to zaczniemy to relatywizować ważnymi okolicznościami i tłumaczyć celem?
Simon,
Patrząc na wypowiedzi polityków przez kogoś podsłuchane zgadzam się z tobą, że|
• Zachowali się jak chłopcy w piaskownicy
• Ich język można nazwać knajackim, prymitywnym, czasami wulgarnym
• Szpanowanie w knajpach za nasze wspólne pieniądze świadczy o braku umiaru a nawet braku moralności.
• Omawianie przy kielichu spraw państwowych świadczy o braku wyobrażni.
Można by jeszcze więcej, ale będę litościwy.

Problem polega jednak na tym, że mamy takich polityków, jakich mamy, że cała nasza klasa polityczna jest marna. Nie mówię tak, broń Boże o wszystkich osobach parających się polityką, mówię o generalnym, społecznym odczuciu w stosunku do tej grupy.

Dotyczy to nie tylko tych, którzy aktualnie rządzą ale również tych, którzy już rządzili i którzy bardzo chcą podjąć ten *trud* na nowo. Bo w perspektywie są posadki dla bliższych i dalszych krewnych, bo można mieć różne fuchy i lewe dochody, pławić się w blasku reflektorów, zachwycać swoimi *mądrymi* wypowiedziami, ….. Myślę nie tylko o partiach politycznych i ich posłach. Myślę też o wielu samorządowcach, usłużnych dziennikarzach, lewych biznesmenach, ….

Myślę też o sobie. Bo to, co przed chwilą napisałem może być uznawane za brak wiary w uczciwość, chęć czynienia dobra, zaangażowanie dla kraju i > trudno, wyduszę to z siebie > patriotyzm, a tak nie jest.
Jestem za głupi, żeby stawiać zdecydowane diagnozy i szkicować drogi wyjścia. Sądzę, że nasi politycy, dziennikarze i biznesmeni są po prostu tacy sami, jak my wszyscy. Że ich morale i zachowania są takie same, jak te parametry dla średniej naszego społeczeństwa.

Moralność Polaków odbiega od moralności społeczeństw zachodnich, krajów z demokracją utrwalaną znacznie dłużej niż u nas. In minus, oczywiście. Można się na to zżymać, nie można się jednak dziwić. Cieszymy się z nadzwyczajnej przedsiębiorczości wielu naszych rodaków nie chcąc widzieć, że sporo tych sukcesów wynika z dojść i umiejętności *załatwiania* a nie z walorów umysłu, pracowitości i cierpliwości.

Mam nadzieję, że po ustaleniu kto i dlaczego nagrywał, nasz Premier dokona rekonstrukcji rządu, zabierze swoim VIP om karty kredytowe a przynajmniej zdecydowanie ograniczy możliwości korzystania z nich. Że nauka , jaką ostatnio otrzymaliśmy, wyeliminuje prywatne spotkania dotyczące polityki a jeśli już politycy będą się z sobą spotykali, to po pierwsze na swój koszt a po drugie głównie po to, żeby omówić pilne sprawy bieżące, na przykład zgrabność nóg kelnerki Geni, która im posiłek serwuje.
Zacytuj
 
 
Pan Prezes
-3 [3] #3 Pan Prezes
27 czerwca 2014, 14:41
Mam nadzieję, że po ustaleniu kto i dlaczego nagrywał, nasz Premier dokona rekonstrukcji rządu, zabierze swoim VIP om karty kredytowe a przynajmniej zdecydowanie ograniczy możliwości korzystania z nich.
No nie wiem. Śmiać się czy płakać na taką naiwność.
PS
Tam widziałem Taurusa
www.youtube.com/.../
Zacytuj
 
 
Baca
+1 [1] #4 Baca
27 czerwca 2014, 19:45
PP, kompletnie pijany, nadział się w zatłoczonym tramwaju na DT. Tłok, stan opilstwa i nielubiane oblicze DT. sprawiły, że PP rześko i obficie puścił pawia na DT. Obrzygał od stóp do głów.
DT. - Jak tak można! Co za świnia!
PP - Ja świnia?! Spójrz jak ty wyglądasz!
Oto sedno tej afery taśmowej.

Simonie, ten dialog to małmazja! Jeszcze, jeszcze!

Przemyślmy to. Kto korzysta na aferze? PiS i Ruscy. Proszę o wnioski.
Zacytuj
 
 
Simon
+2 [2] #5 Simon
28 czerwca 2014, 11:59
"Wiesz, na czym polegała operacja "Zen", którą Macierewicz ujawnił? To była operacja, nadzorowałem ją osobiście, zlokalizowania Al-Zawahiriego - opisuje sytuację Sikorski. - I ten skur...n ujawnił operację - dodaje."

Tajną operację, prowadzoną z Amerykanami, w czasie jej trwania, kompromitując tajnych agentów na froncie:

"- To, co jest w materiałach prokuratorskich, jest miażdżące. Można zrobić dwuletni cyrk. I niech oni się tłumaczą. Tam są straszne rzeczy. Wiem, bo byłem przy tym"

Tak, tak, Sikorski mówi, ni mniej ni więcej, że można zrobić dwuletnią komisję śledczą PISowi, w której tak się przemagluje "prawdziwych patriotów", że po tej zacnej partyi nawet smrodu nie zostanie.

Jest to kolejny dowód na to, że PO NIE CHCE robić krzywdy PISowi. Być może Belfer irytował się słusznie - głosowanie nad odebraniem immunitetu Kamińskiemu nie musiało mieć przypadkowego finału, tylko zamyślony. A PO najwyraźniej hołubi wariatów z PIS CELOWO, jako gwarancję wygrywania wyborów. Skoro wiedzą takie rzeczy i mówią o nich tylko prywatnie w restauracji?!
To, co mnie drażni w obecnym zamieszaniu, to jest małe miki w stosunku do tego, co nawyrabiał sam Macierewicz. Paradoksalnie - nawet gdy PO ma "aferę", to w jej wyniku wyłazi, jaki PIS jest antypaństwowy - kiedy podsłucha się PO, najbardziej kompromituje to PIS:) W prywatnej rozmowie wyszło, że połowica Nowaka połowicą Nowaka, a to, co pisaliśmy tu o Macierewiczu, to prawda i jest nawet gorzej jeszcze.

"W stanie wojny ujawniono operację Wojska Polskiego, żołnierzy i agentów biorących w niej udział wrogowi - wywiadowi talibów i innym wywiadom. W mojej ocenie to przestępstwo udziału w obcym wywiadzie. Coś takiego robią zdrajcy - powiedział Makowski (jeden z ujawnionych agentów, wygrał z Macierewiczem proces sądowy, o Macierewiczu).

A ja się mam najbardziej przejmować, że Sikorski klnie?
To tyle na temat rozumienia spraw i ludzi.
Zacytuj
 
 
Taurus
+1 [1] #6 Taurus
29 czerwca 2014, 16:38
Cytat:
No nie wiem. Śmiać się czy płakać na taką naiwność. PS Tam widziałem Taurusa
Mam w nosie, PP, co o mnie sądzisz. A linków twoich, jak wiesz, od dawna już nie otwieram
Zacytuj
 
 
eles
-1 [1] #7 eles
30 czerwca 2014, 13:08
Problem jest taki, że nie ma na kogo glosować
Zacytuj
 
 
Belfer
#8 Belfer
30 czerwca 2014, 13:11
Nigdy nie ma. :)
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać