Polub NaszePanstwo.pl na   

Emp@tia

            Jak tu się nie cieszyć, że tak nowocześnie i informatycznie? Jak ma duch w narodzie nie rosnąć, gdy politycy ćwierkają twitterem, aż miło, a wszyscyśmy już w jakichś internetowych bazach? Maluczko, a nawet, po zaledwie paru dekadach walk i namysłów, CEPiK przybierze ostateczny kształt i nie da się cofać liczników w gruchotach – choć tu może nazbyt już jestem optymistyczny, bo, jak wiadomo, Polak i tak potrafi i żaden elektroniczny system tej cnoty nam nie wymaże. A oto i portal dla „osób wykluczonych”, ładniutki, nowiutki, jak spod igły, ustronny i miło zacieniony, by niemiłego tłoku nie było. Przez cztery miesiące kilkadziesiąt zdesperowanych osób zajrzało (Projektanci? Rodziny projektantów?) „Emp@tia”, za jedne głupie pięćdziesiąt baniek fyrga, aż miło.

Jak się komu nie wiedzie, to już na całego. Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz, ostatkiem sił na reducie sejmowej dysząc, coraz nowe ataki wrażego tłumu odpiera. Słyszymy przecie niedwuznacznie, że tu akurat „rząd mógłby dać”, ale mu niesporo, bo wszak pieniędzy nie dodrukuje – tak, tak, drodzy państwo, jak „da” pieniądze dla opiekunów dzieci niepełnosprawnych, to rychło patrzeć, a złowroga fala żądań przełamie nadwątlone nadchodzącymi wyborami, a już i tak lichutkie tamy budżetowej stanowczości. I rzeczywiście, już dołączają opiekunowie niepełnosprawnych dorosłych, a to zapewne dopiero początek. Wokoło, jako te pracowite pszczółki, uwijają się wielcy sercem kombatanci walki o lepsze jutro: a to bezinteresowny, niczem te ptaszęta w Piśmie, związkowiec  Duda (nie sieją, a Pan im daje); a to wrzący pożądaniem sprawiedliwości  poseł Mularczyk, jak zazwyczaj subtelny, niczem prosię zamknięte w cukierni, bowiem rozwodzący się na temat, jak to państwo, miast „dać”, będzie utrzymywać Mariusza T. za pięćdziesiąt tysi miesięcznie.
I nawet jakoś niesporo to komentować, albowiem skok na kasę zaboli wszystkich, ale z drugiej strony mieć pretensje do opiekunów niepełnosprawnych też jakoś nijak. Jak nie lubię socjalizmu, tak napastliwość wobec osób skrzywdzonych przez los jest aż nazbyt  podejrzanie łatwa. I może trzeba tu jednak tyle odwagi, by „dać”, choć pieniędzy się nie dodrukuje. Cóż, chłopcy i dziewczęta z ministerstwa, zacisnąć zęby, zrobić, co trzeba i szykować się na to, że facjata Dudy tu i ówdzie pojawiać się będzie; wszak życie to nie korso usłane płatkami róż.

      W związku z powyższymi  perypetiami dość osobliwie wygląda przypadek naszego niespiesznego i cichutkiego, empatycznego portaliku. Raz, że znowu padło na Kosiniaka; dwa, że bagatelne pięćdziesiąt baniek i plus minus dwie za obsługę rocznie piechotą nie chodzą, co zapewne potwierdzą koczujący w sejmie niepełnosprawni z rodzinami.
Co robi z tym fantem minister? A co ma robić, gdy mu z flanki zasunęli podczas głównego ataku? Rzuca gorącego ziemniaka, aby dalej, a najlepiej w ręce…
… Mariusza Błaszczaka, który to, z inteligencją i refleksem właściwymi dla polityków PIS, ziemniaka oczywiście złapał i teraz, biedaczyna, chucha na poparzone paluszki. Ale bo też, powiadają: „nie pchaj palca między drzwi”. A Błaszczak nie dość, że wepchnął, to jeszcze z rozmachem tymi drzwiami trzasnął, sam kwestię „Emp@tii” wcześniej reklamując.
No i dostał odpowiedź – że to pomysł PIS , i że pierwotnie wg tej zacnej partyi miał kosztować nie pięćdziesiąt, a dziewięćdziesiąt melonów.

Jak komentują w sieci te zabawy zwolennicy jedynej patriotycznej partii?
Otóż, dość przewidywalnie (bo i co tu kombinować), a dwutorowo.

        Po pierwsze, zauważa się po "niepokornej" stronie panopticum, iż miałkość "Emp@tii" bierze się właśnie z tego, że poskąpiono. Poskąpiono kasy, co to w zamyśle jeszcze większa miała być oraz talentu, bo skądinąd wiadomo, że co Samoobrona, to nie PSL, a co patriotyczna koalicja, to nie reżimowa koalicja, nawet szkoda Fotygi, żeby to udowadniać.

Jest to argument nad wyraz szczęśliwy, bo nigdy za mało dowodów, że miłość do wodza zwykła przytępiać inne przymioty umysłu, w tym, jakże niefortunnie, także prosty pomyślunek.
Nie ma bowiem znaczenia, czy w projekt tego rodzaju właduje się milionów pięćdziesiąt, sto czy trzy tryliony. Z tej prostej przyczyny, że pomysł to po prostu idiotyczny i zaprawdę serce rośnie, gdy ława pogrobowców IV RP rzuca się go bronić – że pono spaprany tylko.
Widziałem już w Internecie dowcipasy na ten temat – jakiś przytomniaczek zarechotał, że ruch na portalu dla bezdomnych słaby, bo pewnie przy logowaniu adres zameldowania trza podać.
Z utęsknieniem czekam na kolejne erupcje urzędniczo – politycznego geniuszu: a może telebimy z wieściami dla niewidomych? Systemy nagłaśniające dla niesłyszących? Portal dla rozwijającego się biznesu – a czemu nie zaszaleć – calusieńki po albańsku?
To mogłoby być równie sensowne, jak pomysł, że „osoby wykluczone” nie tylko skorzystają ze swojego wypasionego sprzętu, by wreszcie wykorzystać dumny podpis elektroniczny, co to im się kurzył w przybrudzonej reklamówce – ale w dodatku nic, tylko będą hycać po tych rządowych stronach, by oczy wypasionym portalem za pięćdziesiąt milionów nasycić. Ja wiem, że co przez polityków bywszej koalicji wymyślone, to patriotyczne jest i w serca kamienne kołacze – ale cóż robić, gdy to głupio kołacze i durno wymyślone jest?
Minister nie byłby oczywiście sobą – i, umówmy się, jest to cecha ogólnoludzka – gdyby nie zastosował jakiegoś dupochronu. Zatem czytamy:  „To nie jest portal dla bezdomnych, to jest zintegrowany system obsługi osób, które korzystają ze świadczeń rodzinnych i pomocy społecznej. To jest wymiana informacji, integracja systemów, żeby m.in. ułatwić uzyskiwanie zaświadczeń. Emp@tia jest usprawnieniem administracji. (...) Ten system jest wdrażany od tego roku. (...) Jest skierowany nie tylko do potrzebujących, ale także do tych, którzy udzielają tej pomocy".
I, że niby mamy na tym cudzie zaoszczędzić siedemdziesiąt milionów kosztów obsługi „wykluczonych" za następne dwa lata.
Pięknie. Zatem jest jeszcze gorzej, niż myślałem.
System jest po to, żeby pani Jadzia z panią Krysią nie odrywały się od kawy na zbyt długo, bo to przyniesie astronomiczne oszczędności na telefonie, który mogłyby wykonać. System jest po to, żeby „osoba wykluczona” nie musiała latać po sekstylionie urzędowych korytarzy, by zdobyć stos zaświadczeń – teraz już wystarczy zwykłe oświadczenie – Alleluja! – jakby nie mogło wystarczyć wcześniej. I wreszcie, być może system jest po to, że nasze państwo ma z automatu każdego petenta za złodzieja, oświadczeń jego się boi, nie ufa mu żywiołowo i chętnie go takim systemem sprawdzi, czy przypadkiem nie chce od pani Jadzi z panią Krysią wyłudzić jakichś nienależnych pięciu dyszek. W takiej sytuacji tytuł tego zbożnego przedsięwzięcia, „Emp@tia”, zyskiwał by nieco orwellowskie znaczenie.
Ja bym może nawet dojrzał korzyści w tym, że pracownicy np MOPSu będą mogli być u podopiecznych z laptopem i nie męczyć ich wielostronicowymi formularzami, że pani Jadzia nie będzie musiała tych formularzy wklepywać, robiąc błędy, a pani Krysia będzie mogła pobrać informację na temat wszystkich uprawnień swych podopiecznych paroma kliknięciami. Ba!, nawet by mi się taki porządek i higiena umysłowa pracy bardzo podbały. Ale taki już ze mnie podejrzany typ, że co niezwykle podobało by mi się za kilkadziesiąt tysięcy, za kilkadziesiąt milionów nie podoba mi się zgoła wcale. Tym bardziej, jeśli "osób wykluczonych" i pań Jadź z paniami Krysiami do kupy przez niemal pół roku nazbierało się kilkadziesiąt sztuk - a i to zapewne przy założeniu, że wszystkie te osoby nabijały licznik raz (numerem IP).

        Drugi argument poczciwych szlabanów na lemingi jest taki, że PO z PSLem rządzą już lat siedem i mogłyby wziąć odpowiedzialność za to, co wdraża się za ich rządów. Jest to argument bezczelny i wprost nie posiadam się z oburzenia, jak można go użyć. Jest tyle prostacki i denerwujący, ile, niestety, trafny.
Jak nie lubię zgody z falą mniemanych „antylemingów”, co pohukują nawzajem w pędzącym ku przepaści stadku, że oni tak sobie indywidualnie antylemingowo biegną i rekreacyjnie i że sami tak sobie na ten pomysł biegu wpadli – tak, kiedy coś do rzeczy rzeką, łyknąć żabę trzeba.
Albowiem w istocie: cóż z tego, że to prawdziwych patriotów niepokorny projekt, skoro to ministerstwo pracy zasiedlone politykami obecnej koalicji radośnie i w podskokach od lat go wdraża? Ja rozumiem, że z Dudą, Błaszczakiem i Mularczykiem na horyzoncie szykuje się roboty po pachwiny i pachy, ale, do cholery, jako już się rzekło, pięćdziesiąt dużych patoli nie leży zazwyczaj na ulicy – taki rząd wielkości, to Owsiak od narodu zbiera.
Bowiem, pomijając kwestię sensowności takich projektów, pojawia się również całkiem zasadne pytanie o ich koszty.
Tak, tak, wiem, że informatyka to taki postnowoczesny substytut magii: większość publiczności ni groma nie ma pojęcia, jak to działa; ale kiedy działa, towarzystwo rozdziawia gęby, klaszcze i prosi o jeszcze. Tak, ja rozumiem, że ludzie, którzy się na tym znają, chcą zarabiać i zarabiają sporo, jak na adeptów nowożytnej magii przystało.
Ale też nie przesadzajmy z tą powszechną ciemnotą: może to i nieprzeciętni spryciarze z tych informatycznych kolesi, co gmerają w sieciach i firmy pod tym kątem zakładają, ale wyraźnie nie na tyle sprytni, by założyć, że reszta populacji, choć może opornie i z lekka powolnie, ale skuma wreszcie, że zrobienie paru powiązanych stronek z linkami nijak się ma do kwoty większej, niż kilkanaście – kilkadziesiąt tysięcy złotych. A i to za firmę i ponoszoną odpowiedzialność, a nie faktyczne koszta.
Owszem, istnieją pióra czy zegarki dla koneserów, które potrafią kosztować po kilka milionów, a są i takie nieszczęsne istoty, jak ten szejk arabski, co to kazał swojego mercedesa powlec złotem ( http://joemonster.org/art/10744 ). Biedni są posiadacze takowych precjozów, choć może w nie najpowszechniejszym znaczeniu tego słowa.
Aliści administracja państwowa bywa u nas biedna w jak najbardziej powszechnym znaczeniu. Miło jest wiedzieć, że rządzą nami ludzie światowi i z gustem. Aleć ten rarytas już przesadnie gustowny: ja nie wiem, strzelam tylko - czy tak kosztowny, bo robiony przez samego mistrza informatyk stosowanych dziewiątego stopnia wtajemniczeń, Jana Kowalskiego, ozdobion jego drogocenną parafą i dożywotnią gwarancją? A może "z samego miasta Łodzi pochodzi"? Co i rusz publiczność jest robiona w konia: "Dolnośląski urząd marszałkowski zapłaci 66 mln za nowy regionalny portal". Znaczy, samorządy też wyrafinowane?


Może pora na to, by dziennikarze i opinia publiczna mniej podniecali się kolejnym kategorycznym oświadczeniem Prezesa lub kolejnym wypowiedzeniem przez niego wojny komuś tam (praktyka jest tu całkiem, jak w starym dowcipie o 123 poważnym ostrzeżeniu ONZ wystosowanym wobec Chińskiej Republiki Ludowej); a zajęli się liczeniem kasy przechodzącej przez administracyjne i samorządowe łapki.
Ot, taki świadomy obowiązek obywatelski.

Bo może być też tak – i, jak znam życie, prawdopodobnie właśnie tak jest – że ani ten, kto ten projekt wymyślił, ani ten, kto go realizował, wcale aż taki durny nie jest. Powiedziałbym raczej, iż powstaje podejrzenie, że to zgoła takie „cwane gapy” są.
Bo co kogo obchodzi, czy pies z kulawą nogą wejdzie na ten „zintegrowany system obsługi osób”, skoro:

- o ile się nie mylę, stawia się go za kasę unijną (15% z budżetu jako wkład własny, reszta wydojona z UE). Każdy rząd jest regularnie rozliczany przez opozycję ze stopnia wykorzystania funduszy unijnych – wielokrotnie byliśmy świadkami żenujących przepychanek na ten temat, nieprawdaż? A więc siedź człowieku, urzędniku biedny i wymyśl, w co ten strumień kasy skanalizować, żeby do Brukseli nie wrócił. Mam! Portal zrobimy! Dla bezdomnych…

- A jak to ładnie wygląda, że taka administracja wobec wykluczonych opiekuńcza – i tak, podaruje im tego misia ze słomy, bo to jest miś na miarę naszych możliwości i my się tego misia nie wstydzimy. My tym misiem mówimy nie tylko, jak o naród dbamy, ale i to, jak to ten bezdomny naród nowoczesny jest.

- And last but not least – tu naprawdę można przytulić ciepłą kaskę. Szwagier ma kompa, to się zna; już w latach osiemdziesiątcy w tetrisa grał level expert. Co za problem wziąć paru nerdów i firmę założyć pod te talenta? A przy takim scenariuszu, to się bystrzaki znajdą i w PIS i w PO podejrzewam, i w PSL – a, jak słychać tu i ówdzie i SLD* nie całkiem niezaradne.

Ale, jeśli tak jest w istocie, to nie sądzę, by pomysłodawcy i realizatorzy tej poronionej imprezy zasługiwali na naszą szczególną emp@tię.



 
PS: z zachwytem zbieram michałki, które upewniają mnie, ze Polska, to jednak przewidywalny i ostatnio nudny (wbrew pozorom) kraj. Och, jak dobrze, że dano nam (póki co, tfu, tfu Putin za lewe ramię) nie żyć obecnie w ciekawych czasach.
A w takiej KRLD zaczęło właśnie obowiązywać prawo, że wszyscy studenci płci męskiej mają mieć fryzury, jak Kim Dzung Un.
Serio.
 
  • * w komentarzach internautów pojawiają się informacje, że firma informatyczna tworząca „Emp@tię” jest prowadzona przez gościa związanego z SLD i Leszkiem Millerem. Piszę, że „słychać tu i ówdzie”, bo wziąłem na wiarę treść komentarza, której nie weryfikowałem – i może pan H. wcale Leszka Millera nie zna.

Komentarze  

 
WayneNah
#41 WayneNah
30 stycznia 2020, 09:07
You've gotten extraordinary message right here. suco detox: nl.global-box.net/suco-detox/
Zacytuj
 
 
WayneNah
#42 WayneNah
30 stycznia 2020, 13:40
Keep going the helpful livelihood and producing in the group! it.testosteron.space/.../: it.testosteron.space/.../
Zacytuj
 
 
WayneNah
#43 WayneNah
30 stycznia 2020, 22:54
Thanks! This is an grotesque plot! penelope crema viso al caviale: newtargetgroup.it/.../
Zacytuj
 
 
WayneNah
#44 WayneNah
31 stycznia 2020, 03:32
Wow cuz this is extremely helpful operation! Congrats and keep it up. es.testosteron.space/.../: es.testosteron.space/.../
Zacytuj
 
 
WayneNah
#45 WayneNah
31 stycznia 2020, 08:11
Colossal internet site! It looks actually expert! Sustain the good job! es.global-box.net/.../: es.global-box.net/.../
Zacytuj
 
 
WayneNah
#46 WayneNah
31 stycznia 2020, 17:23
You've gotten in any way the best bib internet sites. portassicurazioni.it/.../ portassicurazioni.it/.../
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać