Polub NaszePanstwo.pl na   

Czeski film

       Film Antoniego Krauzego nie dostał w lutym dotacji od Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej. Prosty komunikat, nieskomplikowana treść.
Ale czy w Polsce cokolwiek może być naprawdę proste i nie pod górkę?
Przed decyzją PISF sam zainteresowany rzekł, co następuje:  „Na pewno będzie to test, na ile jeszcze państwo jest nasze wspólne, publiczne pieniądze dostępne dla wszystkich na tych samych prawach, zaś wszyscy obywatele równi.”

I już szlag trafia wszelkie prostolinijne podejścia.        PISF nie przydzielił kasy z powodów więcej, niż oczywistych: szanowne towarzystwo musiało by na głowę upaść, żeby dofinansować toporną, jednostronną agitkę o wątpliwym potencjale artystycznym i jeszcze bardziej wątpliwym stosunku do prawdy obiektywnej, nazwijmy to tak delikatnie.

I już wiadomo, że to decyzja polityczna, prawda?

       Abstrahując od oczywistej dla liberała bzdury, jaką jest samo istnienie takiego ciała, jak PISF; a także od obrazy rozumu, którą się nam funduje, każąc wierzyć, że nobliwi koryfeusze filmu załadują szuflą parę publicznych baniek gdzie trzeba i uzyskamy określony metr kubiczny sztuki filmowej – zauważyć trzeba, że już goła idea państwowego mecenatu sztuki i kultury jest co najmniej dyskusyjna.
W istocie dyskusji takich toczyło się wiele, wiele też jeszcze toczyć się będzie; większość argumentów powtarzano do znudzenia i szkoda tu miejsca i Waszej cierpliwości, żeby tym znów zanudzać. Niechże zatem, jako sympatyczny intelektualny wynalazek frywolnych polityków,  wystarczy „skrót myślowy”: z rozdzielnika, to można uzyskać chałturę, a nie kulturę; a istnienie w PRLu pierdyliona pism literackich nie oznaczało niczego poza tym, że czytali je głównie członkowie rodzin  redaktorów naczelnych, a większość nakładów szła na makulaturę – a już najmniej oznaczało, że ogół społeczeństwa był bardziej oczytany, niż dziś.
Przyznawanie zatem publicznych funduszy jakimś reżyserom przez jakichś innych reżyserów nie tylko, że wyczerpuje znamiona socjalistycznej w formie, a idiotycznej w treści paranoi; ale też w dodatku aż prosi się o typowe polskie piekiełko. O tworzenie sitw, grup wzajemnej adoracji; i falangi filmowców, kolegów aktualnych polityków rządzących, kroczącej wprost i bez lęku na jakże liczną defensywę branżowych kolegów, sympatyzujących z politykami w tej chwili passe.

        Co zatem Krauze powiedział, było do przewidzenia. Nie dostaje się w Polsce dofinansowania nie dlatego, że się firmuje gniota. To musi być spisek i zdrada, bo u nas, jakże filmowo, zawsze chodzi się na wysokich koturnach i nie ma takiej głupoty, której nie uwzniośliłaby scena.
I niech się nikomu nie wydaje, że jak politycy zamienią się miejscami, i to Donek z panią Odorowicz będą dla odmiany passe, to się cokolwiek w tej kwestii zmieni: można sobie wyobrazić, a w warunkach kraju nad Wisłą nie jest to wcale szczyt żyłowania konceptu, jak to pan Krauze decyduje w przyszłości o dofinansowywaniu filmów. I odrzuca jakiś projekt Stuhra czy Wajdy (a tak, z kapelusza), projekt, który jest przypadkiem napisany kiepsko i chałowato (każdemu się może zdarzyć).
Czy dowiemy się wtedy, że sprawa jest oczywista i dotyczy rozbieżności w gustach? Możliwe. Ale przypuszczam, że wątpię.
Bardziej możliwe, że jak u Krauzego zdrada i gnębienie jedynie prawdziwych patriotycznych patriotów, tak tu będzie ciemnogród i dyktatura zaścianka. Jak boni dydy, tak by było, nie inaczej.

     A we mnie, jak w każdym chyba, tkwi taki mały, wredny chochlik, który chciałby podpalić scenę i patrząc z fascynacją w pożar, szeptać lubieżnie: niech płonie…
Ech, jaka szkoda, że tej forsy na gniota nie dali!
Zwariowałem? Owszem, już dawno, tak jakoś przy okazji zapewnień, że pierwsze podejście do IV RP, to za mało było jeszcze. Ale w tej akurat kwestii widziałbym w nakręceniu zakalca sporo pozytywów.
Po pierwsze, czego nie dokonała Gazeta Polska i sławetna komisja, a przyznacie, że do zrobienia zostało naprawdę niewiele, zamknąłby pięknym rzutem na taśmę film Krauzego. Taka wisienka na torcie, gwarantująca, że pędzone na ranne pokazy klasy gimnazjów i liceów nauczyły by się wreszcie raz i na zawsze, że lepiej się do tematu nie zbliżać, jeśli się nie chce dostać torsji.
Po drugie – dofinansowanie takiego filmu otworzyło by przed nami kolejne, olśniewające perspektywy. Film o Bolku, co skakał przez mur, ale w czasie szkolenia w sowieckiej ambasadzie. Okrągły stół, na obrady którego nie zdążył przybyć Lech Kaczyński, ostrzeżony w porę przez archanioła Gabriela w profetycznym widzeniu. Jarosław, wygarniający z kałacha do indywiduów zebranych w Magdalence. Hofman, jako Rudolf Valentino. Pawłowska, jako Joanna d’Arc. Cuda, cuda! Dla których precedens tak był blisko…
W ten sposób - choć przyznaję, może nieco przydrogi - z mitem założycielskim IV RP porobiła by się taka korozja i w takim tempie, jak z polską piłką nożną.
A tak co? Nudno, panie tego.
 
*
 
      Ale skoro może Krauze, to dlaczego nie taki szaraczek, jak ja? Nie święci garnki lepią.
Zamykam oczy, otwieram gdzieś wewnątrz oko trzecie, oko wyobraźni, i widzę…
Widzę siebie, gdy dzierżąc swój scenariusz i z nieco drżącymi kolany, staję przed komisją PISF.

- I co pan tam  dla nas ma?

- Młoda dziennikarka. Młokos jeszcze, prężna, lekko szalona, ale inteligentna i z misją. Może robi trochę ortografów i może roztrzepana jest nieco. Może nie wie, co to "ambiwalencja", że uciekinierzy z Kuby nie mogą uciekać lądem i że stolica USA to nie Nowy Jork. Ale dociekliwa jest i nie popuszcza tematu, jak buldog szczęki nie rozwiera.
I ona, ta dziennikarka znaczy, podąża za politykiem, który jej umyka, jak duch; jak ktoś nieobecny i obecny zarazem. To, proszę państwa, taki hołd niepokornemu dziennikarstwu, jaki swoją smoleńską dziennikarką chciał Stani Kaniewiczowej złożyć Krauze. To hołd Wajdy dla bohaterki ucieleśnionej przez Jandę. To hołd…

- Do rzeczy, do rzeczy.

- Zatem ona jest na tropie tego polityka. Tu spotyka ludzi, którym obiecał zniesienie abonamentu telewizyjnego, więc mu klaskali, ale zaraz potem coś mu się powiedziało o klimacie i uciekać musiał. Tam rozmawia z menedżerem hotelu, który został przez niego rozjechany Melexem. Następuje wzruszająca scena z wibratorem i gumowym penisem – a zaraz potem prawie, prawie już go ma, gdy w oddali świeci swoim interesem. Dzielna żurnalistka depcze mu po piętach dalej: musi unikać jego małego pistolecika w windzie, obserwować szorstką miłość w trudnej koalicji i uczestniczyć w wawelskich capstrzykach. Wciąż nieuchwytny bohater niemal nieodwołalnie ucieka jej samolotem, ale Niemcy go biją, wyrzucając z pokładu i wrzeszcząc „Rrrraus!” W przelocie na przemian zakochuje się i odkochuje w Rosjanach, snuje pijano-deliryczne wizje w przeróżnych komisjach i podkomisjach, przy*ierdala przeciwnikom krzesłem prosto z pędzącego Porsche Cayenne czwartej narzeczonej i pędzi pod prąd po pijaku niemiecką autostradą, defraudując pieniądze z parlamentu europejskiego na bilety.

- A tytuł jakiś toto ma?

- A pewnie, że ma! „Człowiek z kauczuku.”
Tematy: Antoni Krauze

Komentarze  

 
buldozer
+2 [2] #1 buldozer
19 marca 2014, 23:47
@Simon Nie całkiem chyba rozumiesz zasadę finansowania projektów PISF. PISF nie finansuje filmów z kieszeni podatnika. Jako współproducent filmów które finansuje, PISF ma udział w zyskach z tych filmów i stąd pozyskuje środki na kolejne filmy. Na PISF wpłacają więc nadawcy telewizyjni, kina, dystrybutorzy. Dotacje z Ministerstwa Kultury zapewniają jedynie funkcjonowanie samego Instytutu. Poza tym z budżetu państwa przyznawane są dotacje celowe, przeznaczone na różne projekty i inwestycje (np. cyfryzację kinematografii polskiej, projekty edukacyjne, stypendia dla utalentowanych studentów szkół filmowych itp.).
 
 
ZERRO
+2 [2] #2 ZERRO
20 marca 2014, 08:57
A ja dodam przewrotnie, że jeżeli są jakieś wątpliwości, to nie ma wątpliwości... :P
 
 
Belfer
+1 [1] #3 Belfer
20 marca 2014, 09:21
Przydałby się jakiś system oceny tekstów ;) daję 10/10.
 
 
Pan Prezes
-2 [2] #4 Pan Prezes
20 marca 2014, 09:29
Cytat:
Widzę siebie, gdy dzierżąc swój scenariusz i z nieco drżącymi kolany, staję przed komisją....
Mnie wyobraźnie podpowiada widok twój w tej menażerii.
www.youtube.com/.../
 
 
unregistrd
+2 [2] #5 unregistrd
20 marca 2014, 18:05
@towarzyszu bolszewiku z Nowego Targu: przypominam, że to TY byłeś ormowcem i członkiem w latach, kiedy krytyka władzy była aktem odwagi. I że to TY popierałeś okupację Polski przez sowietów. Wygłaszane przez ciebie tu poglądy świadczą tylko o tym, że przez całe życie byłeś i jesteś opłacanym sowieckim agentem działającym z premedytacją przeciwko interesom tego (obcego ci emocjonalnie) kraju. Więc proponuję: spierdalaj stąd do swoich.
 
 
Pan Prezes
-2 [2] #6 Pan Prezes
21 marca 2014, 12:47
Cytat:
Nie dostaje się w Polsce dofinansowania nie dlatego, że się firmuje gniota.
Czy szanowny kolega mógłby dać namiar, gdzie można obejrzeć w/w film. Bo skoro już wiemy, że to gniot to znaczy się, film się widziało.
Też chciałbym się przyłączyć do chóru wujów.
 
 
Simon
+2 [2] #7 Simon
21 marca 2014, 15:22
Film jeszcze nie istnieje i nie wiadomo, czy powstanie.

Sekwencja wydarzeń była mniej więcej taka, że najpierw prawdziwopatriotyczne środowisko firmujące film uniosło się prawdziwopaatriotyczny m honorem i stwierdziło, że żadnych pieniędzy od siepaczy reżimu nie chce. Ogłosiło zatem publiczną zbiórkę wśród jedynie prawdziwych Polaków z efektem łatwym do przewidzenia - nie darmo już Rydzyk płacze, że cosik Jedynie Prawdziwy Odłam Narodu skąpy ostatnio jakoś.
W związku z tym towarzystwo włożyło honor do pudełeczka, żeby się nadto nie pobrudził i udało się po dofinansowanie, jak Jarosław do TVNu przed wyborami.

Uprzedzając łatwy rechot, u niektórych z natury rzeczy i poziomu inteligencji - zbyt łatwy: to, że nikt tego filmu nie widział, nie oznacza, że nie wiadomo, jaki będzie. PISF oceniał scenariusz, z którego podano wyjątki.

Pośród innych typowych dla mało lotnych, wypranych umysłów wątków, był tam np i taki (dla przykładu, bo opisano więcej), że pod koniec filmu duch LK ze współpracownikami snuje się po Katyniu i ściskają sobie rączki z oficerami, pomordowanymi w 1942 roku. Ciut, jak nie odeszły nam niedawno Poręba. Cud, miód i dzikie pola. Żadna tam agitka, kudy tam.

@buldozer

Nie całkiem rozwiewa to moje pretensje i wątpliwości, ale przy takim sposobie finansowania rzeczywiście wyglądałoby to nieco lepiej.
Może też być tak - i wcale nie jest to aż tak bardzo nieprawdopodobne - że dobrych scenariuszy powstaje w Polsce na tyle mało, że i argument o możliwych sitwach upada.
Choć mam nadzieję, że nie jest jeszcze tak źle:)
 
 
Pan Prezes
-2 [2] #8 Pan Prezes
24 marca 2014, 11:27
Cytat:
W Lesie Katyńskim spotykają się duchy pomordowanych oficerów Wojska Polskiego i zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. "Oficerowie salutują Prezydentowi. Prezydent podaje im rękę. Oficerowie otaczają Prezydenta i członków delegacji. Z lasu wychodzi coraz gęstsza mgła.
I co w tym jest głupie?

Cytat:
Przecie i tak zostanie pamięć prawdziwej HISTORII:
TRAGEDIA, wiersz nieśmiertelny, złote wersy glorii.
Bo owóż Poeta wie to; moc ma stwarzającą,
By jego idea przez wieki stała się wiodącą.
I na nic mu wiedzieć bzdury, że policzono jej dni.
Jak nieśmiertelna TRAGEDIA, tak jego idea chce krwi.
Jakiś głupek napisał.
 
 
unregistrd
+2 [2] #9 unregistrd
24 marca 2014, 18:57
@bosy frajerze z Nowego Targu: jeszcze 25 lat temu uważałeś ofiary z Katynia za zdrajców - co ci się tak odmieniło? Widzę, że "ormo czuwa" i sieje ferment. A poza tym co ma wspólnego Lech Wawelski z Katyniem? To, że tam robił wiece wyborcze?
 
 
Taurus
+2 [2] #10 Taurus
24 marca 2014, 20:39
Cytat:
I co w tym jest głupie?
Wszystko!!! Polscy oficerowie, pomordowani wtedy na wschodzie na pewno by nie salutowali tak dupowatemu i szkodzącemu Polsce prezydentowi. Człowiekowi, który sam, albo też z inspiracji swojego brata, za wszelką cenę chciał być 10 kwietnia w Katyniu, żeby zacząć swoją kampanię wyborczą. To ich politykierstwo oraz bezmyślność i nieudolnych pilotów były przyczyną śmierci tylu naszych rodaków.
 
 
Baca
+1 [1] #11 Baca
25 marca 2014, 09:34
Z ostatniej chwili:

Rosyjscy żołnierze wyganiając z Krymu żołnierzy ukraińskich,
. zabierają im komórki i....No, co?....No, co????!!!! Zegarki....

Kto wynalazł rower? - Rosjanin, u Niemca na strychu. Stary dowcip, ale nadal aktualny.
 
 
Pan Prezes
-2 [2] #12 Pan Prezes
25 marca 2014, 10:27
Kto rozpoczął grę ze swoim prezydentem i rozdzielił wizyty w Katyniu?
Jeśli nie było politykierstwo i nieudolność?
To co?
Tu odpowiedź:
dailymotion.com/.../...
 
 
Baca
+2 [2] #13 Baca
25 marca 2014, 18:22
I tak nieudolny politykier ginąc przypadkowo w wypadku, staje się skutecznym mężem stanu.
 
 
Taurus
+2 [2] #14 Taurus
25 marca 2014, 18:34
Cytat:
Kto rozpoczął grę ze swoim prezydentem i rozdzielił wizyty w Katyniu?
Ty sobie o tych sprawach możesz dyskutować z Antkiem Macierewiczem, swoim prezesem JPZ, Hofmanem i im podobnymi, albo też Rydzykiem i członkami jego moherowej rodziny, bo jesteś na ich poziomie. Całe to towarzystwo dostatecznie się już skompromitowało, żeby się ich opiniami przejmować.
Ja chciałem ci przekazać w swoim poprzednim wpisie, że polscy oficerowie, pomordowani przez bolszewików byli patriotami i ludżmi honoru. Wywoływanie ich duchów razem z duchem tego nieudacznika to zwykła profanacja a kazanie im salutować ducha tego osobnika to świństwo.
 
 
Simon
+2 [2] #15 Simon
25 marca 2014, 19:04
Niesamowicie mi zabrzmiało, szczególnie wobec tego, co się dzieje. Ukraiński "Mam talent":


www.youtube.com/.../
 
 
Taurus
+2 [2] #16 Taurus
25 marca 2014, 20:29
Antek dał dzisiaj wywiad w TVP Info. Coś pięknego! Nic się nie zmienił. Coraz wyrażniej widać, że jest to człowiek chory na umyśle. A ponieważ jest vice Prezesa, to i całe to PIS-iorstwo musi być chore. Z "utęsknieniem" czekam na 10 kwietnia.
 
 
Baca
+1 [1] #17 Baca
26 marca 2014, 22:45
Waleria Perżyńska, rzeczniczka warszawskiej ambasady posowieckiej, w wyniku badań stwierdziła, że Polska jest najbardziej rusofobicznym krajem na świecie - tak donosi Newsweek. Po pierwsze nie Polska tylko Polacy, po drugie posowieci robią co mogą by zabrać nam to zaszczytne miejsce i powierzyć je Ukraińcom.
 
 
Troll1
+2 [2] #18 Troll1
27 marca 2014, 08:12
Pan Prezes napisał:
Kto rozpoczął grę ze swoim prezydentem i rozdzielił wizyty w Katyniu?
Jeśli nie było politykierstwo i nieudolność?
To co?

Nie było żadnego "rozdzielania" wizyt. Polski premier poleciał na zaproszenie rosyjskiego premiera. Mniej zorientowanym w podstawowych zasadach dobrego wychowania tłumaczę: jesli ktoś zaprasza mnie do siebie, to nie wypada przychodzić z innymi, niezaproszonymi.
 
 
Pan Prezes
-2 [2] #19 Pan Prezes
27 marca 2014, 12:13
Na wesele też byś poszedł bez żony, jakby cię samego zaprosili?
Pewnie tak, bo zapewne należysz do ludzi pokroju Tuska.
Ważne twoje Ego, a nie rodzina. Tfu...
 
 
Belfer
+1 [1] #20 Belfer
27 marca 2014, 13:35
Od kiedy prezydent i premier to jak mąż i żona? :D
Mają zupełnie inne zadania, inne uprawnienia, inaczej są wybierani. Często są z różnych ugrupowań i mają prawo się ze sobą nie zgadzać. Nie jest to żadna gra, ani nieuczciwość, ani tym bardziej spisek lub zamach. Wałęsa jako prezydent doprowadził do odwołania rządu Olszewskiego, który wcześniej sam poparł. Kwaśniewski przeciwstawił się nie tylko rządowi Buzka (w sprawie reform), ale potem także rządowi Millera. Premierzy postępowali często niezgodnie z marzeniami prezydentów. Samo życie Panie Prezesie.
Chyba, że wprowadzimy przepis do konstytucji, że premierem i prezydentem mogą być tylko bliźniaki jednojajowe. :D
 
 
Pan Prezes
-2 [2] #21 Pan Prezes
27 marca 2014, 13:59
Cytat:
Kwaśniewski przeciwstawił się nie tylko rządowi Buzka (w sprawie reform), ale potem także rządowi Millera. Premierzy postępowali często niezgodnie z marzeniami prezydentów.
Ale nikt nigdy nie wyciął takiego numeru, jak Tusk Prezydentowi Kaczyńskiemu.

Bo brudy się pierze w domu, a na zewnątrz należy pokazać jedność.
Putin świetnie Tuska wykorzystał. I to Tusk odpowiada za rozdzielenie wizyt. Kiedyś za to odpowie przed sądem.
Po twej gadce Belfer widzę, że życie niczego cię nie nauczyło.
 
 
Baca
+2 [2] #22 Baca
28 marca 2014, 15:43
Pan Prezes napisał:
Cytat:
Kwaśniewski przeciwstawił się nie tylko rządowi Buzka (w sprawie reform), ale potem także rządowi Millera. Premierzy postępowali często niezgodnie z marzeniami prezydentów.

Ale nikt nigdy nie wyciął takiego numeru, jak Tusk Prezydentowi Kaczyńskiemu.

Bo brudy się pierze w domu, a na zewnątrz należy pokazać jedność.
Putin świetnie Tuska wykorzystał. I to Tusk odpowiada za rozdzielenie wizyt. Kiedyś za to odpowie przed sądem.
Po twej gadce Belfer widzę, że życie niczego cię nie nauczyło.
Same bzdury.
 
 
sunset
+2 [2] #23 sunset
14 kwietnia 2014, 08:54
hehe ;-) dawno mnie nie było i witam serdecznie (prawie) wszystkich :)
tylko jedno mam w tej sprawie.
premier Tusk pojechał na zaproszenie. w skromnym składzie i bez fajerwerków.
prezydent Kaczyński poleciał bez zaproszenia. zamiast tego zebrał jak najokazalszy dwór. aby tym samym umniejszyć rangę wizyty Tuska.
nie jestem pewien co/kto był/było powodem katastrofy. zastanawia mnie tylko jedno: dlaczego Jarosław Kaczyński do tej pory stanowczo odmawia ujawnienia treści swojej rozmowy z bratem tuż przed katastrofą? przecież na pewno w tej treści jest informacja, że Lech właśnie widział przez okno, jak Tusk biega po polu i rozpyla hel. byłby to jawny dowód na zdradę.

zaś co do tego dlaczego ten film to gniot? tylko jedno: każdy film kręcony na zamówienie polityczne to gniot. niezależnie od tego która strona zamawia i kto kręci ten film. po tym zresztą można rozpoznać dobrych filmowców - na pewno nie robią filmów na zamówienie polityczne. oczywiście nie robią też filmów traktując widza jak idiotę. film moi drodzy to sztuka, a jeżeli sztukę porównamy to stosunku seksualnego (a tak! bo i rodzaj orgazmu z tego jest: przyjemność przeżywania prawdziwej sztuki) to wtedy film polityczny to samogwałt.
 

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze