Polub NaszePanstwo.pl na   

Trzy mało odkrywcze paradoksy i jeszcze mniej odkrywczy aksjomat.

         Jak ostatnio słyszymy, pochodnia wolności niesiona przez Ruś nie gaśnie i gasnąć w żaden sposób nie chce. Inne narody, nie tak dopotąd skłonne do poświęceń, poddają się wydatnie szybciej, niż rosyjski.
Tenże nie spocznie, aż nie wyzwoli wszystkiego i wszystkich. Chciałoby się rzec, że po wieku nieszczęśliwie minionym, kiedy to i Albion dał sobie spokój ze swoim imperium, i Niemcy zmęczyli się swoim Drang na tyle, by zostać zapobiegliwym gwarantem pokoju, pławiącym się w słoneczku Multi – kulti i nawet stosunkowo młodym mentalnie Amerykanom wyzwolicielski pęd jakby ostatnio nieco osłabł – a Święta Ruś wzięła się na ambit i za wszelką cenę nieść będzie płonącą nie na żarty zorzę swobody uciśnionym ludom. Snadź tak już w samej Matuszce wolnościowe rozpasanie i dostatek się przelewają, tak już tam wolno dyszy czieławiek, że zatrzymać tego dobra tylko dla siebie nie sposób. Już się tu i ówdzie przebijały ostatnio znane skądinąd łaski tego jakże zasobnego i szczęśliwego narodu; szczodrze, jak niegdyś, wprost na uciskane ościenności: na Czeczeńców, Gruzinów, Abchazów.
Niejeden by się zmęczył, niejeden ustał w mozole. Niejeden zadałby sobie pytanie: „A kiedy poświęcą się dla mnie?” Ale nie ten Atlas wśród narodów, nie ten mesjański promień Trzeciego Rzymu, nie ta bezinteresowna radość dzielenia się dotychczasowymi osiągnięciami na polu wolności i demokracji. Bo wszak, parafrazując, zda się ku nam zbliżać ta łagodnie uśmiechnięta przemoc i zachęcać: „Ależ nie pytaj, co ty możesz zrobić dla Rosji – zapytaj, co ona może zrobić dla ciebie!”
            Bo przecie tyle już dobrego zrobiono od roku 1917, tak nie ustawano w wysiłkach, tak uszczęśliwiano, obdarowywano, ratowano, wyzwalano.
 
„Przekaz jest taki, że ty służysz światłu, niesiesz swój krzyż i dostaniesz za to nagrodę – przylecą po ciebie orły. A historia Rosji pokazuje, że nie. Bronisz ostatniego szańca, a orły nie przylatują. Skąd w takim razie bohater ma czerpać siły?” (cytat ten i dwa następne z wywiadu z rosyjskim pisarzem Nikiem Pierumowem, z Nowej Fantastyki 12/2012. Pierumow, to, przynajmniej sądząc z tego wywiadu, człowiek rozsądny, miły, wyważony; z wykształcenia biofizyk i osoba racjonalna, unikająca uprzedzeń – i starająca się patrzeć na świat życzliwie – stąd jego słowa tak mnie poruszyły)
 
I co? Czarna niewdzięczność jeno, ciągłe pretensje i brak proporcji w osądach. Rosjanie, z którymi się rozmawia, nie lubią zazwyczaj nawiązywać do historii, a jeśli już to robią, stwarzają wrażenie, jakby pochodzili ze świata o historii alternatywnej. Ogólnie teza jest taka, jak słusznie zauważają, iż Polacy mają na tym tle jakieś idee fixe i, mówiąc bez ogródek, zwykli na te tematy nieprzytomnie i bez dania racji marudzić, wiecznie bezczelnie narzekając i wypominając.
 
„Kiedy Polak spotyka się z Rosjaninem w Internecie, to od razu się zaczyna: A wyście w 1939 uderzyli nas w plecy! A wyście w 1920 zaatakowali Kijów! A wyście coś tam! I tak od czasów kamienia łupanego.”
 
Nic taktu, nawet malutkiego "dziękuję" też nie. Cóż się zatem dziwić, że Rosjanie wolą milczeć na te tematy – i owszem, są taktowni; skromni, a jakże; dziękować już nie trza, obejdzie się, wiedzą swoje.
Ale tak się składa, że my już też coś niecoś wiemy. Między innymi i to, że - gdy Rosjanie znów zaczynają mówić o "walce z faszystami" - jak wiele się musiało zmienić, by nic się nie zmieniło.
            Powie ktoś, że niepotrzebnie piszę „naród”, gdy mam na myśli „rząd”, „armię”, „partię” czy „KGB/NKWD/GRU/FSB”, niepotrzebne skreślić. Że sami Rosjanie, to do rany przyłóż, bracia Słowianie, duszoszczipatielni, no, prosto mówiąc, nerkę by ot tak oddali i naprawdę wierzą, że nas wyzwalali.
 
„Jeśli miałbym jednym słowem określić rosyjską kulturę, powiedziałbym, że to kultura sprawiedliwości. Naród rosyjski nigdy nie cieszył się złośliwie ze zniewolenia narodu polskiego. […] We władzach Rosji niestety były osoby, które uważały, że bardzo dobrze robią Polsce – chronią ją przed atakami zewnętrznymi, przygarniają do rosyjskiego imperium. Ale przecież nie można być dobrym na siłę.”
 
Słowiańskość ma swoje wady i zalety; czyż to nie braterstwo posunięte tak dalece, że mające głównie jedną cechę przewodnią – obustronny kompleks wyższości i niższości zarazem?

I rzeczywiście, zwykłem myśleć, że naród niewinien, sam gnębiony. Godziłem się z tym, że to sami Rosjanie stanowili najpokaźniejszą liczbę ofiar swych uszczęśliwiających ludzkość en masse zapędów; że to oni sami od kilkuset bez mała lat, mając w krzepkich rękach wszelkie atuty gospodarcze i naturalne, wolą żyć w nędzy i upuszczać sobie krwi. W każdym stuleciu od późnego średniowiecza znajdowali się znani podróżnicy, którzy, ku uciesze zachodnioeuropejskiej gawiedzi, publikowali wielotomowe relacje z egzotycznych wojaży po kraju niezmiennej dzikości i nieodgadnionego szaleństwa. Taki niewinny dreszczyk emocji, który towarzyszy cywilizacjom od Lizbony po Berlin do dziś.
Nie od rzeczy też jest i nawet bon ton to taki, że, gdy się z Rosjanami dyskutuje (w sieci, czy na żywo) – dobrze zauważyć, że się do nich personalnie nic nie ma, skądże znowu, tylko do ich państwa i owszem, a i to z licznymi reweransami co do zaszłych zmian.
Ale, ale, drodzy moi, czy to przypadkiem nie stało się jakimś intelektualnym fetyszem? Że naród nie winien, a winien – car? Że skoro najważniejszymi składowymi rosyjskiej duszy są żal i pokuta, to pokutować mamy wszyscy?
Tak, wiem, wiem, nieludzka opresja systemu; kto odważy się przeciwstawić, zginie, zatem niewinny ten, kto wykonywał tylko rozkazy…
Właśnie.
Ci, którzy na Zachodzie wykonywali rozkazy, nie mieli, jak się zdaje, taryfy ulgowej z tego powodu w rozliczeniach. Nic to nie dało, że dywanowym nalotem spalono Drezno czy wyparowano spektakularnie centrum Hiroszimy – winy obywateli państw Osi nie stały się przez to mniejsze.
Dopóki zatem nie okaże się, że ludzi do bydlęcych wagonów wpychał SYSTEM, kulki w potylicę wstrzeliwał SYSTEM i na wieżyczkach strażniczych Gułagu stał SYSTEM – na nic nam po duszoszczipatielnosti i jak najcieplejszych deklarowanych intencjach. Gdzie Rzym, gdzie, nomen omen – Krym.
A tak i paradoks: jak w latach pięćdziesiątych mawiał Kisiel do Tyrmanda („Dziennik 1954”) – bodaj już się ten komunizm na cały świat rozlał, to może szybciej pieprznie.
 
Czyli może, jak już Ruś tylekroć wyzwoliła Ukrainę, Białoruś, Bałtów, Polskę i kogo tam jeszcze; i skoro w tych swoich wyzwolicielskich wysiłkach nie ustaje, to… daj Boże… aż strach głośniej powiedzieć… może raz wreszcie WYZWOLI SIĘ SAMA?
 
**
 
          W politycznym szaleństwie ostatnich lat, w ciągłej eskalacji niewiarygodnego cyrku; w przekraczaniu, zdawałoby się, nieprzekraczalnych barier – czai się niebezpieczeństwo zobojętnienia. Skoro w Polsce można twierdzić i powiedzieć wszystko, każdą, najfantastyczniejszą nawet bzdurę – to wszystko znaczy nic. Skoro można bredzić o zamachach, ministrach spraw zagranicznych jako rosyjskich szpiegach, skoro o rzekomych zdradach stanu politycy gdaczą jak kumoszki na rynku – między kawusią u pani redaktor w radio, a ciasteczkiem u pana redaktora w tiwi, to ludzie rozsądni zaczynają brać to tak, jak w istocie wygląda: jako mało smaczną blagę, rodzaj żałosnej, publicznej defekacji.
Dziwić się zatem, że trzeźwo myśląca publiczność w Polsce cierpi na przewlekłą alergię wobec wszelkich teorii spiskowych, to jak dziwić się temu, że Polacy są wiecznie niezadowoleni. Ot, normalka, logiczne wynikanie, żaden cud – raczej immanentna cecha rzeczywistości. Abstrahując już rzecz jasna od tego, że same teorie spiskowe są na ogół stekiem bzdur.
No i właśnie, paradoksalnie, jak w tej bajce o chłopcu, który dla kawału wołał pomocy, że go jakoby wilk atakuje, tak i my teraz możemy być w sytuacji, że wilcza morda zza krzaka wyziera, aleć nikt na pomoc nie przybieży, bo i nikt już wierzyć w wołania nie będzie.
Ten problem dotyka i mnie: takiego już wstrętu do tych wszystkich spisków nabrałem, że gdy jeden, dość pośledni i podławy, może się dziać istotnie na moich oczach, ja wciąż nie mogę uwierzyć. Takie to mi bajarze z przeróżnych komisji antidotum na łatwowierność zadali, tak to nam wszystkim poprzeczkę sceptycyzmu znacząco podnieśli, tak to zrobili z nas niewiernych Tomaszów – bo jak wierzyć, to od razu, że Księżyc jest z waty cukrowej i w pękające parówki.
Patrzę sobie zatem na internetowe portale i oczy przecieram: byłażby to jednak prawda?
 
http://swiat.newsweek.pl/wynajeci-rosjanie-cyber-bombarduja-polski-internet-newsweek-cyberatak,artykuly,281538,1.html
 

Sam widzę tych licznych specjalistów z miodem w uszach na forach „Wyborczej” czy „Polityki”. Niby słyszało się o wojnach cybernetycznych –ale gdybać o mglistych perspektywach, a zobaczyć nagle mało skomplikowane wchodzenie na rympał – to jednak, jak dla mej niewinnej, sceptycznej duszyczki, jednak szok.
         To nawet ma ręce i nogi. Fakt, że jeśli chodzi o politykę i stosunki społeczne, nie masz tematu, żeby stosowny idiota wierzący gorąco w dowolny kretynizm i humbug się nie znalazł. To właśnie to antidotum: skoro tylu klientów bredzi, jak potłuczeni, to dlaczegóż i nie w tej sprawie? Ale coś mi się tu nie zgadza ilość – ja rozumiem, wiem, przywykłem – życie publiczne to zupa na wywarze z durnot, jednakowoż ta polewka coś za bardzo kiśnie, coś za bardzo nie da się jej zjeść.
W portalach, gazetach internetowych, na forach – gdzie tylko pojawia się temat Ukrainy, tam zaraz pojawiają się prorosyjskie komentarze w ilościach nieproporcjonalnych.
I teraz nieprzyjemny dysonans poznawczy: zazwyczaj odrzucałem debilne odzywki w rodzaju – „kto ci płaci”, jako niegodne argumentacyjnej dyskusji. Mierziły mnie aluzje co do interesowności dyskutantów,  rzucane zazwyczaj z wdziękiem cyrkowego słonia. A teraz patrzę i niemieję: byłożby to aż tak wstrętne? Aż tak oczywiste? Aż tak bez polotu, prymitywnie i po chamsku?
Czy naprawdę jest grupa ludzi, którzy interesownie wykonują zlecenia rosyjskiej administracji w dyskusjach o konflikcie na Krymie na polskich stronach internetowych? Byłżeby to geszefcik jakiś?
Nie mam pojęcia, co o tym myśleć, pomóżcie! Bo, paradoksalnie – im więcej mi spisków stręczyli, w im większej ilości chorych podejrzeń kazali się babrać, nad iloma to pożywnymi daniami z pomówień nie cmokali – tym trudniej mi teraz uwierzyć, że z tą szeptaną propagandą i wojną ideologiczną w necie – to może być naprawdę! A jednocześnie, jak się w to wmyślę, to uczucie zbrukania jest obrzydliwe - jakby ci, człowieku, ktoś wlażł z butami do salonu i bez skrępowania narobił na środku.
 
***
 
Sikorski zrobił na Ukrainie, co zrobił. Celowo nie oceniam, choć zdają się oceniać wyborcy (patrzcie ostatnie sondaże). Niemniej, jeśli chodzi o wizerunek Sikorskiego malowany przez opozycję, to dla niego samego było by zdaje się całkiem egal, czy by pojechał, czy nie. Byłby tam w garniturze białym – narzekano by, że nie w czarnym. Byłby w czarnym – to czemu nie w stroju ludowym? Jeśli w stroju krakowskim – to dlaczego pawie pióro na czapce, a nie w tyłku?
I nie, to nie jest paradoks; to normalne prawo opozycji i żelazna tradycja uświęcona w polityce: chłopaki i pewne mało rozgarnięte, choć pono wykładające dziewczę, mają przywilej i obowiązek narzekać.
Gdzie zatem paradoks?
Ano załóżmy, że żarliwe patriotyczne deklaracje nie mijają się z prawdą i nie są sumowane razem z wysokością możliwych w następnych kadencjach diet i tantiem (zwłaszcza w parlamencie UE). Że „prawdziwym Polakom”, „patriotom” i „niepokornym” zaprawdę „nie jest wszystko jedno”. To wyjaśniało by może nieco godniej i wreszcie normalniej, czemu Jarosław może klaskać Donaldowi i vice versa, niż wyjaśniają to zwyczajowe i bodajże bliższe prawdy, jak zazwyczaj, względy taktyczne. Jeśli w istocie by tak było, jeśli, powiadam, zawiesić na kołku niewiarę, beztrosko kopnąć w zad dotychczasowe, przygnębiająco jednostajne doświadczenia i uczynić takie założenie, że opozycja chciałaby naprawdę występować w imię polskiej racji stanu, to, paradoksalnie, nie może.
Uzus jest bowiem taki, że Sikorskiemu trzeba dokopać, bo to „Zdradek”. Mus taki, że obecny rząd nic zrobić dobrze nie może. Kategoryczny imperatyw jest taki, że skoro się od lat tokowało o zdradzie narodowej, to nijak zdrajców poprzeć nie można.
I oto kolejny paradoks, jak malowanie: choćby Jarosław krwawił z patriotycznie przebitego mesjanizmem serca, nawet jeśli ten rząd wystąpi w obronie polskiej racji stanu, PIS na serio poprzeć tego nie może – ba! O słodki paradoksie – musi się zwrócić przeciwko temu. Co, w jakże zwyczajowo żałosnym wykonaniu (wysłanie pisowskich emisariuszy na Ukrainę, coby powęszyli, co tam by można Sikorskiemu dokleić do życiorysu) właśnie niekontenci jesteśmy oglądać…
 
A)
 
Nawet tak rozmiłowani w improwizacji i indywidualizmie Polacy potrzebują jakichś kotwic, stałych, czegoś, czego można trzymać się w zmieniającym się opętańczo świecie. Miło jest założyć, że Słońce rankiem wstanie, w powietrzu będzie tlen, a nie manna, zaś alfabet nieodmiennie kończył się będzie na „ż”. Jak napisał Douglas Adams:
 
„Daleko w mroku połyskiwała kopuła katedry Świętego Pawła, której przyglądał się przez chwilę, lecz nie wykrył w jej zachowaniu nic szczególnego. Po wszystkich wydarzeniach tego wieczoru odebrał to jako dość sympatyczną niespodziankę.”
 
I, Bogu dzięki, można jeszcze w panującym powszechnie bałaganie liczyć na porządnych, przewidywalnych ludzi.
Swego czasu miałem taktykę, którą tylko z dużą dozą wyobraźni można by nazwać lekkomyślną, czy nieodpowiedzialną. Gdy mianowicie nie zdążyłem się z jakimś gorącym tematem obznajomić, względnie nie było mnie dłużej na miejscu ciałem lub duchem i nie miałem na temat jakiegoś świeżego zjawiska wyrobionego zdania, wystarczyło cierpliwie poczekać, aby na tenże temat wypowiedział się biedny Andrzej Lepper. Zanim wygospodarowało się czas na dokładniejsze oględziny, wystarczyło zająć stanowisko przeciwne.
I wiecie co? Działało bez pudła.
Hosanna! Słońce wstało, jak zazwyczaj, a Samoobrona (czy też resztówki po niej) daje dowody na to, że są jeszcze jakieś stałe zasady w tym burdelu.
Samoobrona, jako awangarda Putina, dwa źródła pierwsze z brzegu:
 
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/samoobrona-znow-wspiera-rosje-ze-tez-lepper-nie-dozyl/6gss9
 
http://wyborcza.pl/1,75478,15578187,Samoobrona___polskie_wsparcie_Putina.html
 
 
Ech, pamiętam, ileż to robiłem zastrzeżeń co do publicznych gdybań, czy aby nikodemowodyzmowo olśniewająca kariera Samoobrony nie była choć w małej części pokątnie podlewana jakąś wschodnią finansową witaminą. Jak mi nie w smak było takie trywializowanie! Jakie to płytkie mi się wydawało…
Ale, dajcie palec, a wezmę rękę – skoro już uwierzyłem w rosyjskich poputczików w necie, to może…
 
Nie, nie! Apage satanas! Nie dość mi „żydokomunistycznego” Okrągłego Stołu, Wałęsy, jako „Bolka”, dział elektromagnetycznych i seryjnych wybuchów na skrzydłach, a wreszcie nie dość mi zaprawdę tego szalonego błysku w oku Antoniego?
Nie, po stokroć nie!
To po prostu krzepiąca stała, miły aksjomat, budująca niezmienność: otóż nie ma tu żadnej tajemnicy, żadnego spisku, żadnych sekretów i wtajemniczeń. Tylko naga, obłędnie prostolinijna konstatacja: że mianowicie Kuropatwiński był, jest i zapewne w dającej się przewidzieć przyszłości pozostanie idiotą.

Komentarze  

 
StacyReams
#41 StacyReams
25 stycznia 2020, 09:55
Your evidence is incredibly riveting. nl.detoxyn.org/.../: nl.detoxyn.org/.../
Zacytuj
 
 
StacyReams
#42 StacyReams
25 stycznia 2020, 10:25
Important internet neighbourhood! It looks exceptionally professional! Strengthen the lofty fit in! centri di disintossicazione: it.detoxyn.org/.../
Zacytuj
 
 
StacyReams
#43 StacyReams
25 stycznia 2020, 10:37
Unreal such a convenient locale. inthewoodonline.com/.../: inthewoodonline.com/.../
Zacytuj
 
 
StacyReams
#44 StacyReams
25 stycznia 2020, 21:06
Amazing this is a of inestimable web-site. nl.t-booster2020.com/.../: nl.t-booster2020.com/.../
Zacytuj
 
 
WayneNah
#45 WayneNah
27 stycznia 2020, 01:00
Have up the supreme matter and delivering in the claque! dg-local.co.uk/.../: dg-local.co.uk/.../
Zacytuj
 
 
WayneNah
#46 WayneNah
27 stycznia 2020, 13:54
Have up the great function and generating the group! publica-pr.de/.../: publica-pr.de/.../
Zacytuj
 
 
WayneNah
#47 WayneNah
27 stycznia 2020, 18:15
Continue the spectacular m‚tier !! Lovin' it! casa di cura disintossicazione: it.cgtribc.org/.../
Zacytuj
 
 
WayneNah
#48 WayneNah
28 stycznia 2020, 00:20
Keep up the excellent creation and delivering in the accumulation! kopfschmerzen bei entgiftung: de.global-box.net/.../
Zacytuj
 
 
WayneNah
#49 WayneNah
28 stycznia 2020, 04:41
Terrific Website, Keep up the healthful hold down a post. Show one's gratitude you. mts47.fr/knauss-deseo/: mts47.fr/knauss-deseo/
Zacytuj
 
 
WayneNah
#50 WayneNah
28 stycznia 2020, 09:02
You've gotten one of the more advisedly spider's web sites. www.swift-italia.it/.../: www.swift-italia.it/.../
Zacytuj
 
 
WayneNah
#51 WayneNah
28 stycznia 2020, 17:47
You bring into the world got in the midst the finest online sites. entgiftung dauer: de.cgtribc.org/.../
Zacytuj
 
 
WayneNah
#52 WayneNah
29 stycznia 2020, 11:26
Love the site-- really particular warm and whole lots to over! deseo traduction espagnol: ko21.fr/.../
Zacytuj
 
 
WayneNah
#53 WayneNah
30 stycznia 2020, 18:32
Extremely instructional look forth to coming in return. migliori aminoacidi: juventusdomo.it/.../
Zacytuj
 
 
WayneNah
#54 WayneNah
31 stycznia 2020, 13:00
Giant looking website. Assume you did a cluster of your very own coding. Tonus Fortis effetti: www.swift-italia.it/.../
Zacytuj
 
 
WayneNah
#55 WayneNah
31 stycznia 2020, 17:38
I like this situate - its so usefull and helpfull. es.global-box.net/.../: es.global-box.net/.../
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać