Polub NaszePanstwo.pl na   

Trzy mało odkrywcze paradoksy i jeszcze mniej odkrywczy aksjomat.

         Jak ostatnio słyszymy, pochodnia wolności niesiona przez Ruś nie gaśnie i gasnąć w żaden sposób nie chce. Inne narody, nie tak dopotąd skłonne do poświęceń, poddają się wydatnie szybciej, niż rosyjski.
Tenże nie spocznie, aż nie wyzwoli wszystkiego i wszystkich. Chciałoby się rzec, że po wieku nieszczęśliwie minionym, kiedy to i Albion dał sobie spokój ze swoim imperium, i Niemcy zmęczyli się swoim Drang na tyle, by zostać zapobiegliwym gwarantem pokoju, pławiącym się w słoneczku Multi – kulti i nawet stosunkowo młodym mentalnie Amerykanom wyzwolicielski pęd jakby ostatnio nieco osłabł – a Święta Ruś wzięła się na ambit i za wszelką cenę nieść będzie płonącą nie na żarty zorzę swobody uciśnionym ludom. Snadź tak już w samej Matuszce wolnościowe rozpasanie i dostatek się przelewają, tak już tam wolno dyszy czieławiek, że zatrzymać tego dobra tylko dla siebie nie sposób. Już się tu i ówdzie przebijały ostatnio znane skądinąd łaski tego jakże zasobnego i szczęśliwego narodu; szczodrze, jak niegdyś, wprost na uciskane ościenności: na Czeczeńców, Gruzinów, Abchazów.
Niejeden by się zmęczył, niejeden ustał w mozole. Niejeden zadałby sobie pytanie: „A kiedy poświęcą się dla mnie?” Ale nie ten Atlas wśród narodów, nie ten mesjański promień Trzeciego Rzymu, nie ta bezinteresowna radość dzielenia się dotychczasowymi osiągnięciami na polu wolności i demokracji. Bo wszak, parafrazując, zda się ku nam zbliżać ta łagodnie uśmiechnięta przemoc i zachęcać: „Ależ nie pytaj, co ty możesz zrobić dla Rosji – zapytaj, co ona może zrobić dla ciebie!”
            Bo przecie tyle już dobrego zrobiono od roku 1917, tak nie ustawano w wysiłkach, tak uszczęśliwiano, obdarowywano, ratowano, wyzwalano.
 
„Przekaz jest taki, że ty służysz światłu, niesiesz swój krzyż i dostaniesz za to nagrodę – przylecą po ciebie orły. A historia Rosji pokazuje, że nie. Bronisz ostatniego szańca, a orły nie przylatują. Skąd w takim razie bohater ma czerpać siły?” (cytat ten i dwa następne z wywiadu z rosyjskim pisarzem Nikiem Pierumowem, z Nowej Fantastyki 12/2012. Pierumow, to, przynajmniej sądząc z tego wywiadu, człowiek rozsądny, miły, wyważony; z wykształcenia biofizyk i osoba racjonalna, unikająca uprzedzeń – i starająca się patrzeć na świat życzliwie – stąd jego słowa tak mnie poruszyły)
 
I co? Czarna niewdzięczność jeno, ciągłe pretensje i brak proporcji w osądach. Rosjanie, z którymi się rozmawia, nie lubią zazwyczaj nawiązywać do historii, a jeśli już to robią, stwarzają wrażenie, jakby pochodzili ze świata o historii alternatywnej. Ogólnie teza jest taka, jak słusznie zauważają, iż Polacy mają na tym tle jakieś idee fixe i, mówiąc bez ogródek, zwykli na te tematy nieprzytomnie i bez dania racji marudzić, wiecznie bezczelnie narzekając i wypominając.
 
„Kiedy Polak spotyka się z Rosjaninem w Internecie, to od razu się zaczyna: A wyście w 1939 uderzyli nas w plecy! A wyście w 1920 zaatakowali Kijów! A wyście coś tam! I tak od czasów kamienia łupanego.”
 
Nic taktu, nawet malutkiego "dziękuję" też nie. Cóż się zatem dziwić, że Rosjanie wolą milczeć na te tematy – i owszem, są taktowni; skromni, a jakże; dziękować już nie trza, obejdzie się, wiedzą swoje.
Ale tak się składa, że my już też coś niecoś wiemy. Między innymi i to, że - gdy Rosjanie znów zaczynają mówić o "walce z faszystami" - jak wiele się musiało zmienić, by nic się nie zmieniło.
            Powie ktoś, że niepotrzebnie piszę „naród”, gdy mam na myśli „rząd”, „armię”, „partię” czy „KGB/NKWD/GRU/FSB”, niepotrzebne skreślić. Że sami Rosjanie, to do rany przyłóż, bracia Słowianie, duszoszczipatielni, no, prosto mówiąc, nerkę by ot tak oddali i naprawdę wierzą, że nas wyzwalali.
 
„Jeśli miałbym jednym słowem określić rosyjską kulturę, powiedziałbym, że to kultura sprawiedliwości. Naród rosyjski nigdy nie cieszył się złośliwie ze zniewolenia narodu polskiego. […] We władzach Rosji niestety były osoby, które uważały, że bardzo dobrze robią Polsce – chronią ją przed atakami zewnętrznymi, przygarniają do rosyjskiego imperium. Ale przecież nie można być dobrym na siłę.”
 
Słowiańskość ma swoje wady i zalety; czyż to nie braterstwo posunięte tak dalece, że mające głównie jedną cechę przewodnią – obustronny kompleks wyższości i niższości zarazem?

I rzeczywiście, zwykłem myśleć, że naród niewinien, sam gnębiony. Godziłem się z tym, że to sami Rosjanie stanowili najpokaźniejszą liczbę ofiar swych uszczęśliwiających ludzkość en masse zapędów; że to oni sami od kilkuset bez mała lat, mając w krzepkich rękach wszelkie atuty gospodarcze i naturalne, wolą żyć w nędzy i upuszczać sobie krwi. W każdym stuleciu od późnego średniowiecza znajdowali się znani podróżnicy, którzy, ku uciesze zachodnioeuropejskiej gawiedzi, publikowali wielotomowe relacje z egzotycznych wojaży po kraju niezmiennej dzikości i nieodgadnionego szaleństwa. Taki niewinny dreszczyk emocji, który towarzyszy cywilizacjom od Lizbony po Berlin do dziś.
Nie od rzeczy też jest i nawet bon ton to taki, że, gdy się z Rosjanami dyskutuje (w sieci, czy na żywo) – dobrze zauważyć, że się do nich personalnie nic nie ma, skądże znowu, tylko do ich państwa i owszem, a i to z licznymi reweransami co do zaszłych zmian.
Ale, ale, drodzy moi, czy to przypadkiem nie stało się jakimś intelektualnym fetyszem? Że naród nie winien, a winien – car? Że skoro najważniejszymi składowymi rosyjskiej duszy są żal i pokuta, to pokutować mamy wszyscy?
Tak, wiem, wiem, nieludzka opresja systemu; kto odważy się przeciwstawić, zginie, zatem niewinny ten, kto wykonywał tylko rozkazy…
Właśnie.
Ci, którzy na Zachodzie wykonywali rozkazy, nie mieli, jak się zdaje, taryfy ulgowej z tego powodu w rozliczeniach. Nic to nie dało, że dywanowym nalotem spalono Drezno czy wyparowano spektakularnie centrum Hiroszimy – winy obywateli państw Osi nie stały się przez to mniejsze.
Dopóki zatem nie okaże się, że ludzi do bydlęcych wagonów wpychał SYSTEM, kulki w potylicę wstrzeliwał SYSTEM i na wieżyczkach strażniczych Gułagu stał SYSTEM – na nic nam po duszoszczipatielnosti i jak najcieplejszych deklarowanych intencjach. Gdzie Rzym, gdzie, nomen omen – Krym.
A tak i paradoks: jak w latach pięćdziesiątych mawiał Kisiel do Tyrmanda („Dziennik 1954”) – bodaj już się ten komunizm na cały świat rozlał, to może szybciej pieprznie.
 
Czyli może, jak już Ruś tylekroć wyzwoliła Ukrainę, Białoruś, Bałtów, Polskę i kogo tam jeszcze; i skoro w tych swoich wyzwolicielskich wysiłkach nie ustaje, to… daj Boże… aż strach głośniej powiedzieć… może raz wreszcie WYZWOLI SIĘ SAMA?
 
**
 
          W politycznym szaleństwie ostatnich lat, w ciągłej eskalacji niewiarygodnego cyrku; w przekraczaniu, zdawałoby się, nieprzekraczalnych barier – czai się niebezpieczeństwo zobojętnienia. Skoro w Polsce można twierdzić i powiedzieć wszystko, każdą, najfantastyczniejszą nawet bzdurę – to wszystko znaczy nic. Skoro można bredzić o zamachach, ministrach spraw zagranicznych jako rosyjskich szpiegach, skoro o rzekomych zdradach stanu politycy gdaczą jak kumoszki na rynku – między kawusią u pani redaktor w radio, a ciasteczkiem u pana redaktora w tiwi, to ludzie rozsądni zaczynają brać to tak, jak w istocie wygląda: jako mało smaczną blagę, rodzaj żałosnej, publicznej defekacji.
Dziwić się zatem, że trzeźwo myśląca publiczność w Polsce cierpi na przewlekłą alergię wobec wszelkich teorii spiskowych, to jak dziwić się temu, że Polacy są wiecznie niezadowoleni. Ot, normalka, logiczne wynikanie, żaden cud – raczej immanentna cecha rzeczywistości. Abstrahując już rzecz jasna od tego, że same teorie spiskowe są na ogół stekiem bzdur.
No i właśnie, paradoksalnie, jak w tej bajce o chłopcu, który dla kawału wołał pomocy, że go jakoby wilk atakuje, tak i my teraz możemy być w sytuacji, że wilcza morda zza krzaka wyziera, aleć nikt na pomoc nie przybieży, bo i nikt już wierzyć w wołania nie będzie.
Ten problem dotyka i mnie: takiego już wstrętu do tych wszystkich spisków nabrałem, że gdy jeden, dość pośledni i podławy, może się dziać istotnie na moich oczach, ja wciąż nie mogę uwierzyć. Takie to mi bajarze z przeróżnych komisji antidotum na łatwowierność zadali, tak to nam wszystkim poprzeczkę sceptycyzmu znacząco podnieśli, tak to zrobili z nas niewiernych Tomaszów – bo jak wierzyć, to od razu, że Księżyc jest z waty cukrowej i w pękające parówki.
Patrzę sobie zatem na internetowe portale i oczy przecieram: byłażby to jednak prawda?
 
http://swiat.newsweek.pl/wynajeci-rosjanie-cyber-bombarduja-polski-internet-newsweek-cyberatak,artykuly,281538,1.html
 

Sam widzę tych licznych specjalistów z miodem w uszach na forach „Wyborczej” czy „Polityki”. Niby słyszało się o wojnach cybernetycznych –ale gdybać o mglistych perspektywach, a zobaczyć nagle mało skomplikowane wchodzenie na rympał – to jednak, jak dla mej niewinnej, sceptycznej duszyczki, jednak szok.
         To nawet ma ręce i nogi. Fakt, że jeśli chodzi o politykę i stosunki społeczne, nie masz tematu, żeby stosowny idiota wierzący gorąco w dowolny kretynizm i humbug się nie znalazł. To właśnie to antidotum: skoro tylu klientów bredzi, jak potłuczeni, to dlaczegóż i nie w tej sprawie? Ale coś mi się tu nie zgadza ilość – ja rozumiem, wiem, przywykłem – życie publiczne to zupa na wywarze z durnot, jednakowoż ta polewka coś za bardzo kiśnie, coś za bardzo nie da się jej zjeść.
W portalach, gazetach internetowych, na forach – gdzie tylko pojawia się temat Ukrainy, tam zaraz pojawiają się prorosyjskie komentarze w ilościach nieproporcjonalnych.
I teraz nieprzyjemny dysonans poznawczy: zazwyczaj odrzucałem debilne odzywki w rodzaju – „kto ci płaci”, jako niegodne argumentacyjnej dyskusji. Mierziły mnie aluzje co do interesowności dyskutantów,  rzucane zazwyczaj z wdziękiem cyrkowego słonia. A teraz patrzę i niemieję: byłożby to aż tak wstrętne? Aż tak oczywiste? Aż tak bez polotu, prymitywnie i po chamsku?
Czy naprawdę jest grupa ludzi, którzy interesownie wykonują zlecenia rosyjskiej administracji w dyskusjach o konflikcie na Krymie na polskich stronach internetowych? Byłżeby to geszefcik jakiś?
Nie mam pojęcia, co o tym myśleć, pomóżcie! Bo, paradoksalnie – im więcej mi spisków stręczyli, w im większej ilości chorych podejrzeń kazali się babrać, nad iloma to pożywnymi daniami z pomówień nie cmokali – tym trudniej mi teraz uwierzyć, że z tą szeptaną propagandą i wojną ideologiczną w necie – to może być naprawdę! A jednocześnie, jak się w to wmyślę, to uczucie zbrukania jest obrzydliwe - jakby ci, człowieku, ktoś wlażł z butami do salonu i bez skrępowania narobił na środku.
 
***
 
Sikorski zrobił na Ukrainie, co zrobił. Celowo nie oceniam, choć zdają się oceniać wyborcy (patrzcie ostatnie sondaże). Niemniej, jeśli chodzi o wizerunek Sikorskiego malowany przez opozycję, to dla niego samego było by zdaje się całkiem egal, czy by pojechał, czy nie. Byłby tam w garniturze białym – narzekano by, że nie w czarnym. Byłby w czarnym – to czemu nie w stroju ludowym? Jeśli w stroju krakowskim – to dlaczego pawie pióro na czapce, a nie w tyłku?
I nie, to nie jest paradoks; to normalne prawo opozycji i żelazna tradycja uświęcona w polityce: chłopaki i pewne mało rozgarnięte, choć pono wykładające dziewczę, mają przywilej i obowiązek narzekać.
Gdzie zatem paradoks?
Ano załóżmy, że żarliwe patriotyczne deklaracje nie mijają się z prawdą i nie są sumowane razem z wysokością możliwych w następnych kadencjach diet i tantiem (zwłaszcza w parlamencie UE). Że „prawdziwym Polakom”, „patriotom” i „niepokornym” zaprawdę „nie jest wszystko jedno”. To wyjaśniało by może nieco godniej i wreszcie normalniej, czemu Jarosław może klaskać Donaldowi i vice versa, niż wyjaśniają to zwyczajowe i bodajże bliższe prawdy, jak zazwyczaj, względy taktyczne. Jeśli w istocie by tak było, jeśli, powiadam, zawiesić na kołku niewiarę, beztrosko kopnąć w zad dotychczasowe, przygnębiająco jednostajne doświadczenia i uczynić takie założenie, że opozycja chciałaby naprawdę występować w imię polskiej racji stanu, to, paradoksalnie, nie może.
Uzus jest bowiem taki, że Sikorskiemu trzeba dokopać, bo to „Zdradek”. Mus taki, że obecny rząd nic zrobić dobrze nie może. Kategoryczny imperatyw jest taki, że skoro się od lat tokowało o zdradzie narodowej, to nijak zdrajców poprzeć nie można.
I oto kolejny paradoks, jak malowanie: choćby Jarosław krwawił z patriotycznie przebitego mesjanizmem serca, nawet jeśli ten rząd wystąpi w obronie polskiej racji stanu, PIS na serio poprzeć tego nie może – ba! O słodki paradoksie – musi się zwrócić przeciwko temu. Co, w jakże zwyczajowo żałosnym wykonaniu (wysłanie pisowskich emisariuszy na Ukrainę, coby powęszyli, co tam by można Sikorskiemu dokleić do życiorysu) właśnie niekontenci jesteśmy oglądać…
 
A)
 
Nawet tak rozmiłowani w improwizacji i indywidualizmie Polacy potrzebują jakichś kotwic, stałych, czegoś, czego można trzymać się w zmieniającym się opętańczo świecie. Miło jest założyć, że Słońce rankiem wstanie, w powietrzu będzie tlen, a nie manna, zaś alfabet nieodmiennie kończył się będzie na „ż”. Jak napisał Douglas Adams:
 
„Daleko w mroku połyskiwała kopuła katedry Świętego Pawła, której przyglądał się przez chwilę, lecz nie wykrył w jej zachowaniu nic szczególnego. Po wszystkich wydarzeniach tego wieczoru odebrał to jako dość sympatyczną niespodziankę.”
 
I, Bogu dzięki, można jeszcze w panującym powszechnie bałaganie liczyć na porządnych, przewidywalnych ludzi.
Swego czasu miałem taktykę, którą tylko z dużą dozą wyobraźni można by nazwać lekkomyślną, czy nieodpowiedzialną. Gdy mianowicie nie zdążyłem się z jakimś gorącym tematem obznajomić, względnie nie było mnie dłużej na miejscu ciałem lub duchem i nie miałem na temat jakiegoś świeżego zjawiska wyrobionego zdania, wystarczyło cierpliwie poczekać, aby na tenże temat wypowiedział się biedny Andrzej Lepper. Zanim wygospodarowało się czas na dokładniejsze oględziny, wystarczyło zająć stanowisko przeciwne.
I wiecie co? Działało bez pudła.
Hosanna! Słońce wstało, jak zazwyczaj, a Samoobrona (czy też resztówki po niej) daje dowody na to, że są jeszcze jakieś stałe zasady w tym burdelu.
Samoobrona, jako awangarda Putina, dwa źródła pierwsze z brzegu:
 
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/samoobrona-znow-wspiera-rosje-ze-tez-lepper-nie-dozyl/6gss9
 
http://wyborcza.pl/1,75478,15578187,Samoobrona___polskie_wsparcie_Putina.html
 
 
Ech, pamiętam, ileż to robiłem zastrzeżeń co do publicznych gdybań, czy aby nikodemowodyzmowo olśniewająca kariera Samoobrony nie była choć w małej części pokątnie podlewana jakąś wschodnią finansową witaminą. Jak mi nie w smak było takie trywializowanie! Jakie to płytkie mi się wydawało…
Ale, dajcie palec, a wezmę rękę – skoro już uwierzyłem w rosyjskich poputczików w necie, to może…
 
Nie, nie! Apage satanas! Nie dość mi „żydokomunistycznego” Okrągłego Stołu, Wałęsy, jako „Bolka”, dział elektromagnetycznych i seryjnych wybuchów na skrzydłach, a wreszcie nie dość mi zaprawdę tego szalonego błysku w oku Antoniego?
Nie, po stokroć nie!
To po prostu krzepiąca stała, miły aksjomat, budująca niezmienność: otóż nie ma tu żadnej tajemnicy, żadnego spisku, żadnych sekretów i wtajemniczeń. Tylko naga, obłędnie prostolinijna konstatacja: że mianowicie Kuropatwiński był, jest i zapewne w dającej się przewidzieć przyszłości pozostanie idiotą.

Komentarze  

 
Belfer
#1 Belfer
13 marca 2014, 19:35
Zgodzić się z Tobą Simonie trzeba. Nie sposób zaprzeczyć faktom, które opisujesz. Brakuje mi w tym tekście tylko prób analizy "dlaczego?" - a wtedy zapewne twój tekst znacznie by zwiększył objętość.
Po pierwsze dlaczego Rosja to wciąż stan umysłu? To stary problem wywodzący się z czasów, gdy nasi przodkowie pomieszkiwali chwilkę na Kremlu. Tak, wiem, wyrzucono ich stamtąd szybko. ;)
Ale mile się wspomina.
W starej rosyjskiej przypowieści mowa jest o tym, jak to Wanię - prostego mużyka - zapytano: Co ty byś robił, jak byś był carem?
Wania się zapowietrzył, mało przytomności nie stracił w obliczu tak bezczelnej i obrazoburczej myśli, ale jak już doszedł do siebie to bez zbędnej filozofii odparł:
- Stanąłbym tu na rozstajach i każdego przechodzącego waliłbym w mordę.
I ot mamy całą wielkoruską filozofię. Wiecie już dlaczego na skrzyżowaniach dróg są tam milicyjne rogatki? Im bliżej Moskwy, tym szklanki większe. Ale nie tylko. Wschodnia cywilizacja jest inna. Tam od początku był zupełnie inny wizerunek władcy. Może dlatego, że ruscy książęta długo w zależności od Mongołów pozostawali? Sami na własnych głowach wypróbowali, że władza jest absolutna i przed władcą należy płaszczyć się absolutnie. To samo było w ruskich księstwach i to samo później w carstwie.
Zachodnia Europa zawsze była bardziej indywidualistyczna. Zawsze pojawiali się zbuntowani książęta, rycerze, a nawet mieszczanie i chłopi. Na wschodzie każdy buntownik musiał albo wygrać, albo nieodwołalnie tracił głowę. To znacznie zmniejszało liczbę niepokornych. Im dalej na wschód tym absolutyzm większy. Popatrzcie na Chiny.
W Polsce jeszcze u schyłku średniowiecza normą byli wolni kmiecie, setki lat chrześcijaństwa i rosnąca potęga szlachty tego nie zmieniły. Dopiero alians z Litwą (jak by nie było wschodnim sąsiadem) powoli zaczął to zmieniać.
A w związku z tym, teraz można próbować analizować, czy faktycznie Rosja opłaca ludzi, którzy mają jej dobry PR robić w internecie? Czy Rosja zrobiła zamach na Kaczyńskiego? Skoro Rosja to stan umysłu, a niepokornych się wiesza, wbija na pal, wyrzyna i gwałci?
Nie jest niemożliwe, by Rosja dokonała zamachu na takiego, czy innego niewygodnego polityka, to mieści się w sposobie myślenia Rosjan. Ale co by nie mówić, idiotami to oni nie są. Zamach w Smoleńsku? Na własnym terenie z Rosją w roli podejrzanego numer jeden? Czy Putin wygląda na kretyna?
A jak z tym klakierstwem prorosyjskim w internecie? W większości jest ono naturalną emanacją debilizmu sporej grupy naszych rodaków. To się nie pojawiło znikąd. Polskie sentymanty nacjonalistyczne wciąż wracają do takich zdarzeń jak okupacja Kremla już wspomniana, jak Polska od morza do morza i wciąż dyszą żądzą rewanżu, za Katyń, za Smoleńsk, za zabory, za powstania narodowe. A jednocześnie ci sami ludzie podziwiają Putina, bo wiedzą, że imperia tworzy się trzymając ludzi za mordę. W końcu marzy im się imperium.
Tak więc nie musi mieć Rosja tysięcy internetowych agentów, którzy Polaków przekonują do Rosji, a Ukrainę przedstawiają jako odwiecznego wroga. Wystarczy kilku, kilkunastu, wystarczy impuls. Potem już pożyteczni idioci pociągną sami. :)
 
 
Taurus
+1 [3] #2 Taurus
15 marca 2014, 13:05
Cytat:
Patrzę sobie zatem na internetowe portale i oczy przecieram: byłażby to jednak prawda?
Jeżeli masz jeszcze wątpliwości, Simon, jeżeli się jeszcze dziwisz, to znaczy, że jesteś młody i pewne rzeczy nie mieszczą ci się w głowie. To jest zaleta, nie wada. Obyś zachował swoje zdziwienia i wątpliwości jak najdłużej.

Władimir Władimirowicz jest doświadczonym spadkobiercą NKWD, KGB, a trochę i carskiej ochrany. Te organizacje ciągle udoskonalały swoje działania. Półkownik FSB, działający za granicą a potem jej szef musi być wszechstronnie wyszkolonym bandytą, znającym doświadczenia wynikające z działań Stalina, Jeżowa, Berii i innych, podobnych im padalców, nie obrażając tych ostatnich. Przeczytałem niedawno książkę „Jak zabito Litwinienkę”. Dużo w niej między innymi na temat okoliczności zaskakujących nominacji Putina a także jego działań związanych z poszerzaniem i umacnianiem swojej władzy. Jeżeli to, co w niej napisano jest chociaż w połowie prawdą, nie zaskoczą mnie już żadne „rewelacje” na temat jego samego oraz jego działań.

Każdy rozsądny człowiek wie, że polityka jest grą utajnioną a wymiana atutów odbywa się niejawnie, pod stołem. Trudno przewidzieć działania Putina. Działając przez wiele lat w Niemczech, w sowieckich strukturach wywiadu, doskonale poznał i nauczył się „rozgrywać” tamten świat polityczno-biznesowy. Korzystając z tej wiedzy łamie dzisiaj wszystkie międzynarodowe umowy, testując reakcję USA i UE. Efekt? Europa ciągle radzi i straszy sankcjami. Francja nie ma jednak zamiaru przestać produkować dla Rosji super-nowoczesnego uzbrojenia, Niemcy sondują, jakby tu nie straci gospodarczo a może jeszcze zyskać, Anglicy również nie mają zamiaru tracić czegokolwiek a Włosi podpisali właśnie dużą umowę na położenie rur na dnie morza czarnego dla rosyjskiego gazu.

Putin rozgrywa nie tylko kraje Zachodu. Robi to z powodzeniem również w krajach, które były niegdyś republikami sowieckimi albo w strefie sowieckich wpływów. Wszyscy możemy to obserwować również w Polsce. Piszesz o Samoobronie i jej podejrzanych kontaktach. A co z PIS-em? Czy szaleństwo smoleńskie i wynikające z niego podziały społeczne to nie jest działanie na rzecz Putina? Czy czołowi „politycy” PIS-u z Prezesem i szalonym Antkiem na czele mogą mieć czyste sumienia? Zbliża się kolejna rocznica katastrofy i bardzo jestem ciekaw, czy Antoni zostanie ponownie odkurzony.

O tym, jak potoczą się sprawy na Ukrainie zadecyduje wielka, światowa finansjera, bo politycy to jednak tylko marionetki w biznesowym teatrze kukiełek. Na szczęście wielkie pieniądze nie lubią wstydu. Na szczęście nikt już teraz nie może powiedzieć, że „w oczach Putina kryje się dobro”.

Trzeba jednak pamiętać, że ten „niedźwiedź ma ostre pazury, dobry węch i wie, gdzie jest beczka cudzego miodu a postępuje tak, by Rosjanie - w znacznej części wciąż jeszcze ludzie radzieccy – na powrót poczuli, że żyją w potężnym Imperium, dzięki niemu, rosyjskiemu batiuszce”.
 
 
Simon
+1 [3] #3 Simon
15 marca 2014, 17:28
@Taurus

A propos tego, o czym piszesz, nie wiem, czy widziałeś ten artykuł Applebaum:
wyborcza.pl/.../...
 
 
Simon
+1 [3] #4 Simon
15 marca 2014, 17:41
joemonster.org/.../...

To jest dobre:}
 
 
Taurus
+1 [3] #5 Taurus
15 marca 2014, 20:09
Cytat:
A propos tego, o czym piszesz, nie wiem, czy widziałeś ten artykuł Applebaum:
Dzięki za artykuł. Anne potwierdza w nim to, o czym mówimy i co czujemy. Jest ona znaną dziennikarką, można więc przypuszczać, że taka opinia jest w miarę powszechna. To cieszy! Cieszą również dziesiątki tysięcy ludzi manifestujących przeciwko polityce Putina i krzyczących, że faszyzm jest nie na Ukrainie, tylko na Kremlu.

Z drugiej strony cierpnie skóra, gdy słyszy się informacje, że popularność Putina w Rosji gwałtownie wzrosła i że popiera go ponad 70% narodu. Widać, ile może propaganda, ma też rację Belfer pisząc, że Rosja to stan umysłu.

Tym bardziej musimy uważać na ideologów rodem z PIS-u i ich głosicieli, typu Pan Prezes vel Father Boss.
 
 
Baca
#6 Baca
17 marca 2014, 21:12
No i wywołałem dżina. Żyrinowski zaproponował podział Ukrainy: wschodnia - Rosji, zachodnia -Polsce. Wot swołocz!
 
 
euro-hill-billy
-3 [3] #7 euro-hill-billy
18 marca 2014, 09:45
Polskie katobolszewickie burki z POPiSsu prawie wywolaly III Wojne Swiatowa.Teraz siedza z podkulonymi ogonkami w budzie cichutko skomlac. Tyle w tym temacie.
 
 
Taurus
+2 [2] #8 Taurus
18 marca 2014, 15:59
Uff !!! Obejrzałem wystąpienie Putina. Całe! Poszedł facet po bandzie, kpiąc sobie z całego, cywilizowanego świata i obowiązujących w nim zasad. Wywołał tym niekłamany zachwyt swoich słuchaczy, czyli kwiatu politycznego Rosji. Naprawdę! Kamery świetnie to pokazały.

Z wystąpienia cara Władimira wynika, że mamy nowe czasy, że narody i nacje mogą już same wybierać wolność bądż przynależność do innego kraju, według własnego uznania. Jeśli nawet jest to sprzeczne z prawodawstwem ich obecnego kraju to nic nie szkodzi, bo nie jest to sprzeczne z prawem światowym, które mówi o wolności i samookreśleniu. Wyobrażam więc sobie, że Czeczeni, Ingusze i inne ludy kaukaskie, syberyjskie, … , wchodzące w skład Rosji mogą się samookreślić na nowo a batiuszka car ich wybory pobłogosławi.

Polacy zaś powinni podziałać na terenie Obwodu Kaliningradzkiego, dać, komu trzeba, Kartę Polaka a następnie przeprowadzić referendum w sprawie przyłączenia tego terenu do historycznej macierzy.

Ogromnie jestem ciekaw, jakie będą konsekwencje tego, co zrobił dzisiaj Putin. Zaczynają się czasy grożne ale również ciekawe. Sądzę, że bez wojny ekonomicznej nie uda się złamać karku tej, odradzającej się, hydrze.
 
 
unregistrd
+2 [2] #9 unregistrd
18 marca 2014, 17:55
Senator John McCain powiedział: "Rosja jest stacją benzynową przebraną za państwo."
Goovno prawda. To nie cepeen tylko mafia paliwowa, mam na myśli Putina, Rosję i rosjan. Oni nie mają praktycznie ŻADNEJ gospodarki - mają tylko pompowanie ropy i gazu w rury i zakręcanie kurków w celu szantażu. Największe koncerny działające w Rosji albo mają swoje siedziby za granicą, albo ich prywatni właściciele to spółki zarejestrowane poza krajem, większość kapitału obrotowego leży na kontach w UK, Szwajcarii i USA. Zakręcenie kurków z gazem od strony Europy to byłaby śmierć tego kraju szybsza niż po cyjanku.
 
 
Baca
+1 [1] #10 Baca
18 marca 2014, 20:18
euro-hill-billy napisał:
Polskie katobolszewickie burki z POPiSsu prawie wywolaly III Wojne Swiatowa.Teraz siedza z podkulonymi ogonkami w budzie cichutko skomlac. Tyle w tym temacie.

Te, Stirlitz! Zmień ksywkę na Wańka- wstańka. Lepiej ci pasuje.
 
 
Baca
+1 [1] #11 Baca
18 marca 2014, 23:56
Wczoraj rano 17 marca, w trójce wypowiadał się na temat Ukrainy Hoffman. W pewnym momencie dziennikarka spytała, co powinien zrobić Tusk, by osiągnąć zasadniczy zwrot w obecnej sytuacji. Hoffman, całkiem serio odparł, że po pierwsze Tusk powinien przyznać się do tego, że cała jego działalność była od początku błędna i nieskuteczna oraz, że rację miał i ma PiS.
Nie słuchałem dalej, bo Hoffman powiedział co najważniejsze na początku. Nie chciałem też tak absorbować się sprawami kraju jak pewien poseł, co spowodował wypadek myśląc nie o jeździe, a o Ojczyźnie.
Trudno założyć, że Hoffman mówił serio takie bzdury. Załóżmy jednak, że Tusk posłucha Hofmana, co wtedy nastąpi? Co wtedy zrobi Putin? Wycofa się z Krymu? Nakaże spokój swoim rodakom na Ukrainie? Nie, pogoni urzędnika, który będzie usiłował zreferować mu to wydarzenie. Żadnego zwrotu nie będzie.
Ale co dalej? Realizując PiSowskie racje najlepiej oddać władzę PiSowskiej opozycji. Po co iść na skróty i udawać? A PiS także zamiast udawać i iść na skróty powinien od razu wypowiedzieć wojnę Rosji. Wtedy Putin być może wzruszy ramionami.
Oczywiście całe NATO powinno murem stanąć za PiSem, niepomne kaczorowych dąsów. W pierwszej linii powinna stanąć Pani Kanclerz niepomna kaczorowych oszczerstw i insynuacji. I wtedy dopiero nastąpi zasadniczy zwrot i Putin się przejmie.
Ale NATO jest jak Francja, po dzielnie wygranej IIWŚ. A UE tylko narobiła Ukraińcom smaku i teraz najchętniej schowałaby głowę w piasek. A my możemy tylko postulować.
PiS dość trafnie analizuje, ale programy działania są fatalne
 
 
Simon
+2 [2] #12 Simon
19 marca 2014, 00:18
@baca

Nie, żeby to miało jakieś fundamentalne znaczenie, ale on jest przez jedno "f".
 
 
Taurus
+2 [2] #13 Taurus
19 marca 2014, 08:23
Cytat:
Nie, żeby to miało jakieś fundamentalne znaczenie, ale on jest przez jedno "f".
Proponuję zostać przy dwóch. To brzmi zdecydowanie bardziej arystokratycznie a tak "wybitnemu" politykowi, z taaakim przyrodzeniem ponadto to się po prostu należy. Gdyby jednak ktoś próbował wyciągać za to, w stosunku do nas, jakieś konsekwencje, to zawsze możemy powołać się na swobodę działania i wypowiedzi oraz samostanowienia, czyli, że w tym wypadku tak sobie usamostanowiliśmy i już. Putin będzie z nami!
 
 
Belfer
+1 [1] #14 Belfer
19 marca 2014, 09:40
Wróćmy do jednego z pytań zadanych przez Simona. Czy Rosja płaci za wypowiedzi w internecie szkalujące Ukrainę, polski rząd, EU? Za te setki tysięcy debilnych komentarzy?
I tak, i nie.
Są pożyteczni idioci, którzy robią to za darmo. Trzeba im dać tylko impuls. Ale są tacy, którym Rosja płaci w taki lub inny sposób:
Cytat:
- Państwo ukraińskie zupełnie nie funkcjonuje. To państwo upadłe. Po tym jak Zachód, w tym Polska, wsparły na Ukrainie zwolenników Bandery, w kraju zapanował chaos. Putin wyciągnął tylko korzyści z puszki Pandory, którą otworzył Zachód - mówi w RMF FM Mateusz Piskorski, były poseł Samoobrony i cytowany przez rosyjskie media obserwator krymskiego referendum.
wiadomosci.gazeta.pl/.../...
 
 
euro-hill-billy
-3 [3] #15 euro-hill-billy
19 marca 2014, 11:23
Widze, ze w demokratycznej wolsce cenzura ma sie wszedzie swietnie, jak za Gomulki. Michnikujecie prawie jak Michnik w GWnianej... wszystko co nie po lini to wynocha.
 
 
Taurus
+2 [2] #16 Taurus
19 marca 2014, 15:38
Cytat:
Widze, ze w demokratycznej wolsce cenzura ma sie wszedzie swietnie, jak za Gomulki. Michnikujecie prawie jak Michnik w GWnianej... wszystko co nie po lini to wynocha.
Wybacz, proszę, ale nie po drodze nam z kretynami. Zdarzają się ludzie z takimi ułomnościami, jak nasze, nic na to nie poradzisz.
 
 
Baca
+1 [1] #17 Baca
19 marca 2014, 20:08
Simon, Taurus. Dzięki za korektę. Z lenistwa nie sprawdzałem ile "t". Doszedłem jednak do wniosku, że nie przystoi "tt", bo to zakamuflowana opcja niemiecka.
euro-hill-billy - nikt cię nie wycina, ale zrób nam przyjemność i wynocha. I tak wrócisz w kolejnym wcieleniu.
Belfer - Krym na dzień i Krym na noc - to świetne!
 
 
Simon
+1 [1] #18 Simon
19 marca 2014, 23:16
"euro-hill-billy
19 marca 2014, 11:23
Widze, ze w demokratycznej wolsce cenzura ma sie wszedzie swietnie, jak za Gomulki. Michnikujecie prawie jak Michnik w GWnianej... wszystko co nie po lini to wynocha."

Michnik mi ani brat, ani swat; ale minimum przyzwoitości wypadałoby zachować.

Popróbuj pokomentować "nie po linii" na forach Frondy, Naszego Dziennika, Kataryny, Gazety Polskiej czy u Karnowskich.

Efekt wielokrotnie sprawdzony i błyskawiczny raczej.

A jednocześnie każdy, kto był kiedykolwiek na forach Wyborczej wie, że tam nie wycinają niemal nic. I nie będę się z tobą spierał, czy tak jest, czy nie - bo to empirycznie do sprawdzenia, kto ciekaw.
 
 
euro-hill-billy
-1 [1] #19 euro-hill-billy
20 marca 2014, 00:47
Jatka, ktorej zycze polskim bezmozgowcom od majdanowskich banderowcow.
www.youtube.com/.../
 
 
euro-hill-billy
-1 [1] #20 euro-hill-billy
20 marca 2014, 00:58
A tutaj macie inna wspaniala akcje (fucking brilliant) w wykonaniu Putina.
newswire-24.com/.../...
Ostrzegam, ze po angielsku.
 
 
Pan Prezes
-1 [1] #21 Pan Prezes
20 marca 2014, 07:59
Cytat:
A jednocześnie każdy, kto był kiedykolwiek na forach Wyborczej wie, że tam nie wycinają niemal nic. I nie będę się z tobą spierał, czy tak jest, czy nie - bo to empirycznie do sprawdzenia, kto ciekaw.
wirtualnemedia.pl/.../page:2#
Empirycznie też sprawdziłem.
Wszyscy jesteście siebie warci. I dla was przyjdzie czas na bana.
 
 
unregistrd
#22 unregistrd
21 marca 2014, 19:51
euro-hill-billy napisał:
Widze, ze w demokratycznej wolsce cenzura ma sie wszedzie swietnie, jak za Gomulki. Michnikujecie prawie jak Michnik w GWnianej... wszystko co nie po lini to wynocha.

A ktoś ciebie putinowski burku cenzuruje? Radzę się udać do lekarza. Wiem, że prywatnego. Bo jak burek pracuje na czarno u francuza sprzedając wody z "alpów i apenin" i nie ma prawa do publicznej opieki medycznej to niech się wyżywa na serze kozim i jego następcy i ma pretensje do siebie, a nie do nas i Tuska.
 
 
Taurus
+1 [1] #23 Taurus
22 marca 2014, 16:03
Mamy dzisiaj wysyp konwencji partyjnych. Wysłuchałem wystąpień Tuska i Kaczyńskiego. Ten ostatni mnie zaskoczył, przybrał bowiem skórę ... euroentuzjasty!
Cytuję: "PE trzeba traktować poważnie, trzeba więc delegować tam osoby odpowiedzialne. ... EWG a potem UE uczyniły dla Europy bardzo wiele dobrego".

Nieprawdopodobne stało się faktem. Jeszcze niemal wczoraj PIS maszerował z transparentami Konzentrationlager Europa a tu taka zmiana.

Raz jeszcze się okazuje, że w polityce nie ma rzeczy niemożliwych a politycy potrafią zmieniać swoją twarz lepiej, niż kameleony.
 
 
euro-hill-billy
-1 [1] #24 euro-hill-billy
22 marca 2014, 17:05
W tym wywiadzie jest cos o wolakach takich jak wy tutaj, ktorzy nie moga zniesc innego punktu widzenia.
wiadomosci.onet.pl/.../5b8zk
Nigdy nie bylem za Putinem, podpisywalem m.i. miedzynarodowe apele o uwolnienie dziewczyn z "Pussy Riots" czy dzialaczy Green Peace uwiezionych przez putinowcow, ale w tym wypadku aby dokopc tepemu rusofobistycznemu polactwu na czele ze styropianowa katobolszewia POPiSs jestem supporterem Rosji i Putina.

Takze polecam wolskim moronom amerykanski film z "THE WAVE" z 1981 roku ktory pokazuje ten syndrom perfekcyjnie. Obecnie znowu very hot w krajach zachodnich.
Tu macie nawet link aby go sobie sciagnac:
kickass.to/.../
 

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze