Polub NaszePanstwo.pl na   

Zdradzeni w samo południe.

Jako się już po tysiąckroć rzekło, mecenas Rogalski zdradził. Wiem, wiem – powiecie, że odgrzewane kotlety. Ale to zdrada zbyt ważka, zbyt daleko idąca, zbyt wielkie konsekwencje mająca – by sobie nad nią, ot tak, przejść do porządku dziennego. Serce nie sługa, gdy wołają wielkim głosem o zdradzie, gdy znowu trza bronić moralności, gdy, kto Polak prawdziwy, na szańce stanąć musi – choć tych prawdziwków tak mało i tacy sterani w boju. Parafrazując, chciałoby się powiedzieć: „Śpieszmy się kochać polityków PIS – tak szybko odchodzą…”

A o zdradzie będzie inaczej, niż podejrzewacie – bo ani mi w głowie dywagować, czy Rogalski zdradził tajemnice swego klienta, czy nie. Co przytomniejsi szybko zauważyli, że Rogalski reprezentował Kaczyńskiego, zatem zdradzić klienta w osobie Macierewicza nie mógł. Ale to czysta scholastyka i dzielenie włosa na czworo. Wiadomo przecież, że myślimy: „milijony”, a mówimy: „Prezes”, że mówimy: „Partia”, a myślimy: „Wódz”. Zresztą, sam Rogalski przybija sobie gustowny gwoździk do politycznej trumienki, gdy coś nam teraz opowiada o niejasnych rozliczeniach finansowych w PISie – zawracane wiadomej części ciała, proszę Państwa, wiadomo, do kogo należy idea i partia, reszta, to pozory. Też mi rewelacje!

Moim zdaniem co innego zasługuje na baczniejszą uwagę, coś, na co dotąd za mało zwrócono uwagę.

Otóż cyrki, jakie wyprawiają politycy PIS z dawien budziły bardzo emocjonalne dyskusje: czy ludzie owi, to cynicy, którzy opowiadają bajki z mchu i paproci dla politycznego interesu – czy, przeciwnie, faktycznie to głupcy, którzy nawijają nam ten makaron na uszy na serio.

Sam, fi donc, Boże, wybacz – wdawałem się w bezproduktywne dyskusje – czy Macierewicz, to wyrachowany macher, czy może jednak jego twarz mówi co nieco o stanie psychicznym, który, najłagodniej mówiąc, wydaje się czasem lekko niestabilny…

I ulga – czy może przeciwnie? – Macierewicz zdrów, jak byk!

Bo cóż takiego zdradził nam Rogalski? Klienta nam zdradził? Chłopców z lepszych podwórek zdradził był? Prawdziwych Polaków katolików i zbawców Ojczyzny zdradą się zhańbił?

Iiiiii tam – tak naprawdę Rogalski zdradził publiczności pewną TAJEMNICĘ. Brylując z teoriami helu, dział elektromagnetycznych i wybuchów na skrzydłach szedł pięknym pisowskim sznytem – aż się zbuntował, mniejsza już o powody – i wyjawił nam tę oto rewelację:

WSZYSTKO TO PIC NA WODĘ I FOTOMONTAŻ. ANI KACZYŃSKI, ANI MACIEREWICZ, ANI KTOKOLWIEK Z ICH PORONIONEJ PARLAMENTARNEJ KOMISJI NIE WIERZY W WYBUCHY NA SKRZYDŁACH I TRZECH OCALAŁYCH. Co za tym idzie i w całą resztę tego kondominialno-teczkowego bełkotu też nie wierzą. Co teraz wydaje się logiczne: kto mógłby jednocześnie te kacapoły wymyślać i wierzyć w nie? Niegdyś Kurskiemu się wyrwało o „ciemnym ludzie” – no, ale to był tylko przyczynek. A tu: Tadam! – wystąpił „bywszy” adwokat tej formacji, nie zawahajmy się dużych słów – kulturowej i umysłowej - i opowiedział nam, jak to jest w istocie!

Wraca to niejaką wiarę w ludzki rozsądek, niestety, równocześnie rzuca też światło na pewne nowe rodzaje podłości.

Panie i Panowie – oto już można zaprzestać bezproduktywnych rozmów na temat, czy czołowi ideolodzy pislamu wierzą w to, co bredzą ze zmiennym powodzeniem. Wystąpił oto ich adwokat i POKAZAŁ NAM MECHANIZM robienia z publiczności ciemnego luda.

Moim zdaniem dość ważne i aż dziw, że nikt się tym dopotąd nie zachwycił, jako ja czynię niniejszym. Tyle spraw rozwiązanych za jednym zamachem.

To tak, jakby z Radia Maryja wyszedł nagle jakiś zbuntowany spiker i oznajmił, że Rydzyk tak naprawdę jest ateistą :)

To jest ta najważniejsza ZDRADA, to jest to, co zapienia pislam; to jest to, co najbardziej cennego w swej jakże owocnej karierze mógł nam zdradzić mecenas Rogalski.

Wystąpienie Ziobry, choć jednako demaskatorskie, nie ma tej siły rażenia. Raz, że Ziobro nadal politycznym konkurentem; dwa, że po tym, co wyczyniał, wiarygodność ma liczbowo zbliżoną do oceny swej osoby przez Millera.

Aczkolwiek, jak powiadają – jedna jaskółka wiosny nie czyni – ale oto leci nam całe stado gęsi, co to gęgają, czy je proszono, czy nie: Luuuuuudzie, gę, gę, gę… luuuuudzie! Czy wy naprawdę nie widzicie, jak wam kit wciskają?! Myśmy też to robili, o głupi narodzie…

---

A skoro wolno zdradzić Rogalskiemu, to wolno i takiemu szaraczkowi, jak mnie. Też mnie naszła ochota, by Wam coś pozdradzać.

Poszedł oto chyr po mediach, że PIS wyprzedza w sondażach PO. I że przy małej frekwencji wybory następne wygrać może, olaboga.

Na konferencji prasowej wystąpił zatem rzecznik rządu, poseł Graś (o śmierci którego pogłoski były zdaje się znacznie przesadzone) i zaczął odwoływać się do litości. Ja tam sam wyglądam zazwyczaj, jak po różnych (he, he, he) przejściach – więc co do schludności i wyglądu zamęczonej ofiary okrutnego świata wypowiadać mi się nie lzia. Aliści jest jedna kwestia, mocno taka sobie, na którą zwrócił uwagę jeden z komentatorów w necie: w takiej sytuacji zazwyczaj rzecznik rządu, tryskając optymizmem, wychodzi do dziennikarzy i mówi: błąd statystyczny… bla, bla, bla… to jeszcze o niczym nie świadczy… bla, bla, bla… to kolejny bodziec do walki o następne zwycięstwo… rym, cym, cym, tarara.

A co robi Graś? Och, ludziska, PIS naprawdę może wygrać – oświadcza. Że PO jedzie bezwstydnie na strachu przed wyznawcami Kondominium, to wiemy – ale żeby tak bez żenady mówić to otwartym tekstem?!

W związku z tymi sondażowymi wypadkami rozgorzała dyskusja o tym, że PIS może wygrać wybory. Odkrycie takie. Jakby nie wiadomo było tego już po poprzednich wyborach – że jedna partia u nas rządzi dwie kadencje z rzędu (no, z koalicjantem) – to i tak cud. A tu się towarzystwo obudziło: jak to, Tusk dratewka nadział smoka baraniną z siarką, smok pękł – a tu raptem wraca?

I poważni socjologowie piszą nam w poważnych periodykach (ach, nawet i cytować mi się nie chce), że PIS wybory wygrać może. To tak, jakby twierdzili, że woda jest mokra. Nie chcę być, jak podporucznik Dub z „Przygód dzielnego wojaka Szwejka”, który to o wszystkim już rozmawiał przed wojną z panem starostą powiatowym – ale naprawdę, pisałem już po zwycięstwie w poprzednich wyborach PO, że wcale bym się nie zdziwił wygraną w następnych PIS.

No i jednak jestem cymbał, jak podporucznik Dub, pochwalić się musiałem :)

I zaczęły się lamenta, płacz i zgrzytanie zębów: co to będzie, co to będzie, jak PIS wygra wybory?!

Ano, nic nie będzie. Będą, najprawdopodobniej, następne wybory. Albowiem PIS nigdy nie zdobędzie większości w parlamencie pozwalającej na samodzielne rządzenie; rządu mniejszościowego nie utworzy (szczególnie, że prezydentem jest Komorowski), a koalicji nikt z nim nie zawrze.

Ale kiedy piszę w ten sposób, nagle spotykam się z zarzutem, że owszem, zawrze, PSL na przykład. Bo etaty, kariery i petunia non olet (ech, te głupawe żarciki – pecunia, rzecz jasna).

Hmmm…

Moi drodzy, to teraz moja kolej na zdradzenie tajemnicy. Musimy się zdecydować, czy politycy to bezwzględni, wyrachowani cynicy – czy głupole, naiwni, jak dzieci. Moim zdaniem to, co nam zdradził mec. Rogalski, nieco rzuca światło na tę kwestię. Także i ten banalny fakt, że mamy już ponad dwadzieścia lat doboru naturalnego w polityce, także jest nie bez znaczenia: głupi czy naiwny – i frrru – kaska z dotacji dla partii w parlamencie zniknęła, jako sen jaki złoty.

Tajemnica brzmi tak: nikt nie zawrze koalicji z PIS, dopóki szefuje mu Kaczyński – czyli, w praktyce, do końca istnienia tej partii. For sure. Fuer sicher. Jak boni dydy.

Dla większości z Was to pewnie i tak oczywiste, ale oto pewnego dnia stanąłem przed koniecznością wyjaśnienia tej pewności na jednym z forów – a musiało być krótko, bo interlokutor był niecierpliwy. Zatem, by tajemnica była krótka, treściwa i zawierała wszelkie prerogatywy tajemnicy wiary, pozwolę ją sobie streścić w jednym zdaniu:

„Nikt nie zawrze koalicji z partią Jarosława Kaczyńskiego, albowiem KAŻDA partia, która z nim współpracowała i KAŻDY znaczący polityk – odchodzą w polityczny  niebyt. A zaskakująco spora część tych polityków NIE ŻYJE DOSŁOWNIE.”

Zaskakująca liczba prawicowych dziennikarzy, którzy tego nie widzą, prowokuje pytanie (ach, jakże to życie okrutne, jedna rozwiązana zagadka zaraz tworzy stadko nowych) – czy Ziemkiewicz, Karnowscy, Semka, Gargas, Sakiewicz itp., itd. – to głupcy, czy ludzie niemoralni?

Komentarze  

 
Froggy
+1 [1] #1 Froggy
21 maja 2013, 07:24
Głupcy mimo woli :)
Chcieli by dobrze ale wybrali najgorszą z dróg - jak dzieci we mgle ,ze tak powiem
 
 
father boss
-1 [1] #2 father boss
21 maja 2013, 21:57
Prędzej czy później Jarosław weźmie całą władzę.

www.youtube.com/.../
 
 
Froggy
+1 [1] #3 Froggy
22 maja 2013, 09:03
Jarosław miał już całą władzę i spartolił.
Miałeś Jarku złoty róg - parafrazując wieszcza :)
 
 
buldozer
+1 [1] #4 buldozer
22 maja 2013, 11:36
Widzę, że FB marzą się rządy w Polsce ruskiego agenta. W połączeniu z nabożeństwem do PRL-u daje to niejakie światło na osobowość naszego przemiłego dyskutanta
 
 
prawdziwy berg
+1 [1] #5 prawdziwy berg
22 maja 2013, 13:28
nie dokończyłeś Froggy - ostała ci się ino ochrona...
 
 
father boss
-1 [1] #6 father boss
22 maja 2013, 17:44
Rządy ruskiego agenta, to mamy w tej chwili.
Co do sznura, co się ostał, to wielu już skorzystało, m.in. Andrzej Lepper, Chorąży Remigiusz Muś (pilot), Generał S. Petelicki, Zielonka (szyfrant), Grzegorz Michniewicz (Dyrektor kancelarii Tuska -powiesił się przed świętami) i wielu, wielu innych.
Tylko jedno pytanie mnie dręczy. Kto miał ten złoty róg? Jarosław czy inni?
Wysyp sznurów niebawem nas czeka.

PS
Taka Blida, to umiała się zachować. Sznura ominęła.
 
 
buldozer
+1 [1] #7 buldozer
22 maja 2013, 19:33
A ja tam jednak wierzę opinii Zbigniewa Brzezińskiego, że PiS to rosyjska V kolumna w Polsce. Dowodów na to jest dość.
 
 
Belfer
#8 Belfer
22 maja 2013, 21:05
Moim zdaniem to raczej pożyteczni idioci, którzy chodzą na pasku Putina.
 
 
father boss
-1 [1] #9 father boss
23 maja 2013, 08:46
Oto pożyteczni idioci chodzący na pasku Putina
img.sadistic.pl/.../...
_lol_
 

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze