Polub NaszePanstwo.pl na   

Po ile na wagę?

„W pierwszych słowach mego listu”, na wstępie, chciałbym podziękować buldozerowi za inspirację.
Wnioski, moim zdaniem słuszne – i obserwacja błyskotliwa. Nic dodać, nic ująć – mec. Rogalski przeliczył aktywa.
Ale pozwolę sobie dodać małą glossę :)
Co powoduje, że mec. Rogalskiemu opłaciło się robić za wariata, a teraz już się nie opłaca? (Zaczym stoi pytanie, czemu opłaca się kupie ludzi z klubu parlamentarnego PIS robić za urzędowych idiotów, z potwierdzonym certyfikatem co do wiary w wybuchy na skrzydłach?)
Co spowodowało, że drukował ciemnemu ludowi w mózgi wszystkie znane pislamskie bzdury – a nagle – przestał?
Rachunek ekonomiczny.
I teraz, wybaczcie, ale nastąpi mała analiza socjologiczna i historiozoficzna – a o tyle ważka, że w obu tych przedmiotach jestem czystym amatorem, zatem – fi donc! – mogę i mam prawo bredzić, jak Piekarski na mękach.
A oto i moja teoria, wyłożona w prostych, żołnierskich słowach.
Nadal żyjemy w czasie przełomu. Po wszelakich kolejach dziejowych, które dotknęły ten kraj, nagle obudziliśmy się w warunkach niepodległości, gdzie prawa były nieostre, obyczaje nieustalone, a kapitalizm i prawa rynku wymyślane były od nowa. To coś, jak złoty run w Ameryce – nagle pojawiła się ziemia niczyja, którą można zagospodarować, a kto bardziej łebski, ten zgarnie większe samorodki. Co z tego wynika? Ano, Dziki Zachód.
W warunkach nieustalonej płynności, gdy stare zasady moralne odchodzą w kąt, a nowych się jeszcze nie dorobiono; w czasach przestawiania światopoglądów i przeorywania umysłów – kto pierwszy, ten lepszy. W czasach, gdy p.t. publiczność została nagle rzucona z rzeczywistości rubla transferowego i drętwych nasiadówek podstawowej organizacji partyjnej – w permanentną wolność wypowiedzi, rozważania o związkach partnerskich, nieustalony status Kościoła, który traci na łeb i szyję autorytet i „artystów” w rodzaju Wiśniewskiego, w czasach, gdy tradycyjne busole zawodzą – Kościół, jak wyżej, autorytety opluwane z dnia na dzień, telewizja staje się szmirą pozbawioną wszelkich hamulców, gazety proponują pełną gamę i tęczę szaleństwa, a ustalonych odpowiedzi brak – w takich czasach nikt się nie dziwi, że jedna dziwka przypada na stu facetów, a w saloonie właśnie zastrzelono piątego pianistę.
A gdy pojawia się władza i kasa – kto szybszy, ten bogatszy.
Otóż i zawstydzające pokazy umysłowej i kulturowej miernoty mogą brać się właśnie stąd – z niepohamowanego parcia osiągnięcie sukcesu takiego, jaki jest w zasięgu ręki.
Budujemy kapitalizm, a zarazem rynek wolności słowa i przekonań? A w jakiż sposób, jeśli nie metodą prób i błędów?
Zachodnie demokracje dorobiły się wiekami właściwych standardów; wielowiekowa, merkantylna kultura kapitalizmu określiła właściwe normy i obyczaje.
Ale, gdy pojawia się ziemia niezagospodarowana, a samorodki rodząca – nadciągają watahy głodnych sukcesu odkrywców, którym marzą się szybkie kariery od pucybuta do milionera – tym bardziej kuszące, że w warunkach nieokreśloności jak najbardziej możliwe.
I stąd,  moim zdaniem, ten dwudziestoletni wykwit umysłowej tandety w Polsce.
Celebrytów, jakich mamy – każdy widzi, Grycanki najlepszym przykładem. Oto i owoce tego, że nagle, po czasach, gdy niemal nic nie było wolno, nagle wolno wszystko. Ogłupiała publiczność musi się pozbyć starych nawyków – a to nigdy nie przychodzi łatwo. Oto i raj dla finansowych piramidalnych oszustów, dla hochsztaplerów, grających na emocjach „prostego ludu” - oto i czas, gdy, według słów Warhola – każdy ma już nie dekadę, a pięć minut sławy – i musi to wycisnąć, niczym cytrynę, aby mieć na emeryturę.
Ile razy mieliście wrażenie, że znane postaci, nazwijmy to tak: polskiej sceny rozrywkowej i celebryckiej – zachowują się jak pijani żandarmi z nabitą bronią we mgle? Ile razy zastanawialiście się, czy to już została przekroczona granica głupoty, czy jednak dalej można zajść?
Otóż to. Na ziemi niczyjej trwają gorączkowe próby wyrwania dla siebie z tych nowych okazji – ile się da. Bez oporu i moralnych zahamowań – aby tylko nie było za późno, aby nie przegapić szansy.
A skoro te zjawiska dotyczą rozrywki i biznesu – to jakże nie mają dotyczyć i polityki?
I stąd ten zawstydzający spektakl, pełen szalonych fajerwerków, które powodują u w miarę przytomnej części ludności półmartwe mniemanie, że to jakiś sen wariata musi być.
Kogo tam ostatnio Giertych przed sądami reprezentuje?
A to zagospodarowywanie ziemi niczyjej.
Jak w tworzących się i zadomawiających w Polsce korporacjach pojawił się reżim rodem z Korei Północnej za sprawą menadżerów ścigających „dzikozachodnie” wzorce, jak w kulturze przestały obowiązywać jakiekolwiek normy i systemy odniesienia – bo stare upadły, a nowych się jeszcze nie dorobiliśmy. Jak świętować zaczęły szalone powodzenie potworki językowe w rodzaju „target”, czy „van assistanta” – tak i w polityce nastała wolna amerykanka. Początkowe skrępowanie pierwszej dekady wolności, spowodowane zachowawczością postpeerelowskich polityków – tych po komunie i dysydenckich – zdmuchiwane jest właśnie przez nową falę – ludzi, którzy już nie mają korzeni w PRL, a za to są obłąkańczo pozbawieni jakiejkolwiek busoli moralnej w zmiennej rzeczywistości tworzącego się kapitalizmu.
I mamy – polowanie na „target”.
Ludzie, którzy dowodzą Wam, że hel i działo elektromagnetyczne? Ludzie, którzy, niczym pijak u płota, raz pełnią obowiązki podnóżka wodza, by zaraz stać się najzacieklejszym wrogiem tegoż? Szemrani posłowie, adwokaci, lekarze, duchowni?
Jacyż być mają ci ludzie, jak są na Dzikim Zachodzie? Masz pięć minut – albo zabijesz konkurenta łopatą i przetrwasz, bogacąc się niemiłosiernie – albo zaprzepaścisz szansę.
Koniec Wersalu, jak mawiał Lepper. Odeszło stare, nadeszło nowe. Olśnione nagłymi możliwościami, które Nikodema Dyzmę powaliły by na kolana.
Nie ma reguł, bo dopiero się tworzą. W starych demokracjach musisz przebijać się ciężką pracą, pomysłem, wykształceniem, koneksjami. Na Dzikim Zachodzie liczy się pomysł i kto kogo bardziej zdzieli łopatą przez łeb.
I oto mamy szalony korowód ludzi znikąd, którzy nagle, na skutek okoliczności, zostają posłami, senatorami, szefami kół parlamentarnych.
Albo adwokatami Wodza.
Ludzi stosunkowo młodych i otoczonych przez takich samych straceńców, którzy już wiedzą, co to jest wyścig szczurów – ale jeszcze nie zdążyli się nauczyć, jak kończy większość szczurów.
Zatem: po ile na wagę prawdomówność, moralność, odpowiedzialność, honor, godność i przyzwoitość?

A jak target to wycenia?

Komentarze  

 
father boss
-1 [1] #41 father boss
16 maja 2013, 16:57
Nawiązując jeszcze do motta
Cytat:
-po ile na wagę prawdomówność, moralność, odpowiedzialność, honor, godność i przyzwoitość?
Kredyt, kredytem, ale dlaczego córka premiera Tuska nie miałaby kupić sopockiego mola, skoro w wieku 25 lat dorobiła się majątku, jakiego nawet po 50 latach pracy w tym kraju nie dorobi się 95% społeczeństwa ? A czym jest sopockie molo dla premiera tego kraju, jak nie zwyczajnym towarem do opylenia ? Czy sopockie Molo ma jakieś większe atuty, niż np Kolejka na Kasprowy Wierch, którą wkrótce Donald Tusk opyli za grosze zaprzyjaźnionej prywatnej firmie.
:D
m.ocdn.eu/.../...
Zacytuj
 
 
Belfer
#42 Belfer
16 maja 2013, 17:09
father boss napisał:

Kredyt, kredytem, ale dlaczego córka premiera Tuska nie miałaby kupić sopockiego mola, skoro w wieku 25 lat dorobiła się majątku, jakiego nawet po 50 latach pracy w tym kraju nie dorobi się 95% społeczeństwa ?

Może ma talent do biznesu taki jak ty? Przecież ty się dorobiłeś? Może ona ma jeszcze większe zdolności?
A ja? Po prostu nie potrafię robić interesów i tyle.
Zacytuj
 
 
buldozer
+1 [1] #43 buldozer
16 maja 2013, 17:34
Father Boss jest zwyczajnie zazdrosny, że ktoś potrafi lepiej trzepać kasę od niego. A przecież to takie proste. Wystarczy mieć szare komórki w obfitości. A że Kasia Tusk w wieku 25 lat ma ich więcej niż Father Boss... to mnie akurat nie dziwi :D
Zacytuj
 
 
Froggy
+1 [1] #44 Froggy
16 maja 2013, 20:06
No właśnie, na co poszły Jarosławowe przewały w "Telegrafie", "Srebrnej" itd jak nie na jego dzieci ?

Milczenie na temat orientacji kosztuje......
Zacytuj
 
 
Froggy
+1 [1] #45 Froggy
17 maja 2013, 09:10
No ale gdyby tata Kasi nie był tym kim jest to pies z kulawą noga na ten blog by nie zaglądał
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać