Polub NaszePanstwo.pl na   

Nie tak Jarosławowi obiecywano...

Motto:
Sytuacja jest tragiczna, ale nie poważna.
Rabin z Wiednia po Anschlussie

O słoneczna radości przewrotnego losu!

Dziadek Angeli Merkel był w armii Hallera. Walczył z Niemcami? (GW)

 

Jak to jest, że gdy chcemy dobrze albo nawet bardzo dobrze – to się rzeczywistość stawia i kłody nam pod nogi rzuca? Dlaczego, gdy, pełni radosnych, a prawych, intencji – stawiamy potomnym drogowskazy prawości – perfidna rzeczywistość wszystko niweczy, niczym jakieś fatum?

Tu nie chodzi o piątek trzynastego, ani o to, że gdy weźmiecie parasol – nie będzie padać – a gdy weźmiecie, to wręcz przeciwnie.

Tu chodzi o podstawowe prawidło continuum, o jakiś niezbadany jeszcze naukowo przeplot fizyczny, immanentną cechę rzeczywistości – którego wytłumaczyć nie sposób, ale który niewątpliwie istnieje.

Dla zamiarów szaraka to fatum – ale jednocześnie gwarancja, że nie ma tak nadętego bufona, żeby go dzień prozaiczny, śmielszy, niźli się filozofom śniło – nie ośmieszył.

Kondominium niemiecko- rosyjskie pamiętacie? A jakżeby nie – ponoć w nim żyjemy. Ksenofobiczne taktyki Imć Prezesa kojarzycie? Jakżeby nie – wszak narzuca nam chore wizje od bez mała dziesięciolecia. Dla politycznych fruktów.

I otóż rzeczywistość drwi, i otóż natrząsa się, i otóż stawia pod znakiem zapytania rachunek prawdopodobieństwa; tylko po to, by  umysłom skostniałym rzucić nowa przynętę: może by tak pomyśleć, że nie jest owóż zatem azali tak, jak się prostemu ludu po politycznej lobotomii wydaje?

Co do samej Merkel – mam dla niej morze szacunku. Nie wypada, wiem – Niemka. Ale, wybaczcie – jak już nie staje w Europie „mężów” stanu, to może „żon” potrzeba?

Moją sympatię dla Merkel wydatnie wzmacniało i to, że – pomna pewnie wspólnego losu – będąc byłą „Ossis” – jest człowiekiem wielkiego formatu. I nie daje sobie w kaszę dmuchać, mając politykę nie tylko dalekowzroczną, ale i odpowiedzialną – jak niegdyś Kohl. Moją sympatię dla niej wzmacnia wydatnie i to, że widzę w niej tę samą racjonalną babę, co w Thatcher swego czasu. Dla takich kobiet parytetu nie trza.

Ale jeśli jest jakiś wyznacznik dla wspólnej Europy, to niech nim będzie rozsądna Merkel, która miała dziadka hallerczyka, niż Kaczyński, który, cytuję:

„Nie pierdol Jarek, ciebie tam nie było”.

I tak oto Polakom, opętanym historią – choć niekoniecznie z własnej tylko winy – sama Pani Historia daj nauczkę. Z liścia i w twarz.

Chcecie małych dyktatorów, co przykrajają rzeczywistość społeczną na własny, krótki użytek?

To – trach! – macie i się zastanówcie.

Bo nie to, że Europa jest jedna. Nie to, żeśmy wszyscy z kultury łacińskiej. Nie to, że z politowaniem patrzy się na mały polityczny interesik, co tańczy na grobach milionów w polce ksenofobii.

To tylko to, że taniec ten, to podrygiwania pajaca wobec tego, co czeka wspólną Europę.

Nie, nie myślmy o tym, jak wspomóc wspólny interes w walce o ekonomiczny prymat Europy i wzrost gospodarczy wszystkich jej członków. Miejmy w pogardzie wysiłek Niemców, którzy, z tych, czy innych powodów – ponoszą największe obciążenia finansowe w pomocy dla krajów rozwijających się. Bredźmy o kondominiach.

A tu – dziaduś Hallerczyk.

Jak dla mnie, przebija KPP.

 

Komentarze  

 
prawdziwy berg
+2 [2] #1 prawdziwy berg
24 marca 2013, 18:25
Oj Simon, nie tylko Kopernik ale i Brożek, potem Skłodowska. Ale dla mnie przede wszystkim Banach, Sierpński , Kuratowski i Orlicz.
Rozumiem sympatię i uwielbienie dla JPII bo mało jest w dzisiejszych czasach autorytetów. Na przestrzeni swojego pontyfikatu jednak, w mojej ocenie, JPII nie powiedział nic, co by zapadło mi w pamięć albo miało dla mnie wielkie znaczenie. Wykonał za to mnóstwo gestów irytujących. Wydaje mi się, że kościelne dogmaty nie powinny stać ze sobą w sprzeczności a kościół z dużym wysiłkiem dodaje większe do mniejszego.
Kilka plemników utopionych w gumce, czy spędzona zygota to jeszcze nie jest niewypełnienie kościelnego nakazu "nie zabijaj". absolutny zakaz antykoncepcji kontaktowej przy wielości zakażeń, wręcz skazanie mieszkańców krajów biedniejszych na śmierć z powodu AIDS, HIV, HPV etc - to ewidentne, rozłożone na raty morderstwo zaaplikowane przez kościół z całą mocą - nieśmiertelne dzieło JPII.
Nie pamiętam nawoływania do zaprzestania przemocy w rodzinie, molestowania nieletnich szacunku dla zwierząt - pamiętam za to brednie o kremówkach.

Ale wracając do Merkel - uwielbiam ją chociaż uważam, że powinna zastrzelić swojego stylistę za kiepski krój spodni i żakietów... To człowiek z wizją, sercem, duchem i mózgiem do walki, a przy tym niemizdrząca się kobieta - chapeau bas.

Słowa o Jarku w jednym tekście to jak nobilitowanie wody ze ścieku przez podanie jej w kryształowym kieliszku
Zacytuj
 
 
father boss
+1 [1] #2 father boss
25 marca 2013, 08:53
A ojciec Hitlera - Alois był dzieckiem z nieślubnego łoża, którego rodzicami byli Maria Schickelgruber i młody Żyd o nazwisku Frankenberger.
I to był znakomity wyznacznik dla III rzeszy co nie?

Informacja iż dziadek Angeli był hallerczykiem, to niespodziewany, ale bez wątpienia największy sukces polityki zagranicznej premiera Donalda i ministra Radosława.
Po 5 latach katastrof, chociaż w ten sposób Polska wreszcie zaistniała na arenie międzynarodowej. Jestem wzruszony.

PS
A co obiecywano Jarosławowi?
Zacytuj
 
 
to ja
+2 [2] #3 to ja
25 marca 2013, 10:37
W tekście jest o Kaczyńskim, a FB wyjeżdża tu z Hitlerem.

Jakoś tak naturalnie wychodzi, że te dwa nazwiska często są ze sobą w parze... _lol_
Zacytuj
 
 
Belfer
+6 [6] #4 Belfer
25 marca 2013, 19:29
Mnie za to zastanawia inna sprawa. Czy Niemcy mają jakiegoś swojego Kaczyńskiego, który wrzeszczy, że Merkel to zakamuflowana opcja polska i że żyją w kondominium np. francusko-polskim? ;)
Zacytuj
 
 
Simon
+4 [4] #5 Simon
25 marca 2013, 21:22
@prawdziwy berg

To rzecz jasna sprawa prywatna, kogo się ceni, a kogo nie:)

Ja jednak, w ocenie JPII mam chyba nieco inną optykę: mniej jestem skłonny patrzeć na tę postać przez pryzmat zastałych, katolickich, seksualnych obsesji; a także przez pryzmat obecnych przemian obyczajowych. Zdaje się, że tematy te niewiele interesowały samego JPII - jak się popatrzy na encykliki, to właściwie jedna jest głównie o tym (Evangelium vitae). Zapewne będziesz widziała w tym wadę - ale ja nie mam do takiego konserwatyzmu zastrzeżeń, póki nie włazi z butami do świeckiego prawodawstwa.

No i właśnie: teraz to, za co ja uważam JPII za człowieka wielkiego - długo by pisać, więc skupię się na dwóch podstawowych aspektach, żeby z grubsza zarysować:
1 - Jego działalność polityczna. Już w Polsce, jako kardynał, był (u boku Wyszyńskiego) jedną z istotnych postaci łączących opozycję katolicką z opozycją laicką, szczególnie w Krakowie. Ludzie, którzy działali wtedy na rzecz niepodległości, a mieli z nim kontakt - wszyscy niemal bez wyjątku mówią o postaci wielkiego formatu i niemałych zasług. Już za działalność w tamtych czasach niebywale cenię samego Wyszyńskiego - przy którym Wojtyła obyczajowo jest niemal, jak hippis:) Oni obaj mają w najnowszej historii Polski miejsce niepoślednie - i, moim zdaniem, warto o tym pamiętać wbrew ich stosunkowi do kondomów. Ale to nie wszystko: gdy Wojtyła został papieżem, nadal robił wiele, by w jego nauczaniu słyszano wciąż o reżimach, ucisku i łamaniu praw człowieka.
Wiesz, co prawda dziecięciem będąc jeszcze - ale pamiętam, jak przez mgłę, kiedy mówił: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. TEJ ziemi." - to nie było dla Polaków kolejne moralizowanie, tylko autentyczny powiew wolności wbrew komunistom. Teraz można zrobić z tego mem albo drwić, wiem, wiem, optyka się zmieniła - ale wtedy, uwierz, nie było nikomu do śmiechu. Raczej coś ściskało gardło.
Kto wie, czy pokojowego obalenia komunizmu bez krwawej rewolucji nie zawdzięczamy w dużej mierze właśnie temu, że opozycja w Polsce potrafiła się zjednoczyć (czy wierząca czy laicka) - i potrafiła wreszcie skorzystać z potężnego ładunku pokojowego buntu i oporu, jaki - chcąc nie chcąc - po stanie wojennym przedźwigał przez lata 80 KK właśnie.
Kolejne pielgrzymki JPII do Polski nie były czymś, co można wyjaśnić w pełni osobom, które urodziły się po nich:)

2) I bardziej ogólna perspektywa: najbardziej szanuję dwóch papieży - Jana XXIII i JPII. Patrzę, co zaczyna robić Franciszek - i umiarkowanie zaczyna mi się nawet to podobać - na początek wywalił z sali audiencyjnej złoty tron, wywalił fikuśne szatki i z podziekowaniami do tego i owego dzwoni osobiście - co ponoć powoduje popłoch (nie wszyscy wierzą, jakiś jezuicki sekretarz ponoć, jak usłyszał, że papież dzwoni, powiedział: "Tak? a ja jestem Napoleon".)
A chodzi o zerwanie z bizantyjskim przepychem "kościoła pustego słowa" - kościołem skupionym na dogmacie, pustej obrzędowości, dobrach doczesnych, splendorze i władzy - a odległym od przesłania Ewangelii. Coś jak RM pod flaszkę:)
Jan XXIII zerwał z wcześniejszym faraonizmem papieskim - zaczął normalnie mówić do ludzi i zwołał Sobór Watykański II, który, de facto, zrewolucjonizował KK bardziej, niźli cokolwiek kiedykolwiek przez ostatnie 1000 lat.
JPII zaś zrobił to, co się wcześniej a propos papieży nikomu nie śniło, a co w sumie jest logiczne: wziął pielgrzymi kostur i poszedł między ludzi. Z tym kosturem, to oczywiście przenośnia - ale kto wyceni nadzieję i poczucie godności, które dawał ludziom w najbiedniejszych krajach Afryki, u nas po stanie wojennym czy na Kubie?
Kto wreszcie mógł się spodziewać, że hasła o tym, żeśmy wszyscy są dziećmi bożymi - ten papież akurat potraktuje serio - i wejdzie do bożnicy modlić się wraz z Żydami?
Z mojej perspektywy to człowiek - który, tak niby konserwatywny, zrobił tak wiele, by przypomnieć, że rasizm, ksenofobia, nietolerancja i ucisk polityczny - to zło i grzech. I jeśli teraz jakiś "katolik" zacznie bredzić coś o "asfaltach" - to żaden z niego katolik, tylko poganin - bo jeśli mu nawet Ewangelii mało, to obraża papieża, który zasuwał po najbiedniejszych krajach Afryki do bliźnich.
Czyli to był papież, który starał się posterować nieruchawą strukturę hierarchii, ale i całego KK - tam, gdzie ich miejsce i który starał się przypominać, że Ewangelie, to nie są czytanki do klepania bez zrozumienia.
Czy mu się udało - kwestia dyskusyjna - jednak przykładanie do całego KK wyłącznie specyfiki polskiej czy irlandzkiej nie ma sensu. Samo to, co się obecnie dzieje wokół KK, jaki się zrobił rwetes wokół pedofilii i nadużyć w hierarchii - to dobry znak, może coś się wreszcie zaczyna wietrzyć.

To tak na szybko - nie gniewaj się, ale patrząc w ten sposób, akurat antykoncepcja znika mi z pola widzenia:)
Zacytuj
 
 
Simon
#6 Simon
25 marca 2013, 21:26
Ach, no i:
"Nie pamiętam nawoływania do zaprzestania przemocy w rodzinie, molestowania nieletnich szacunku dla zwierząt - pamiętam za to brednie o kremówkach."

Nie obraź się, ale to dlatego, że media bazują na głupawych historyjkach. Ja pamiętam i to - i to. A przede wszystkim także i to, że papież z lat 80, 90 i pod koniec życia - to jednak różne osoby - ale nawet w walce z cierpieniem miał jakąś klasę. Trudno mi się jednak obrażać na to, że pod koniec życia nie miał tak błyskotliwych wystąpień, jak w latach 80tych...
Zacytuj
 
 
prawdziwy berg
+2 [2] #7 prawdziwy berg
28 marca 2013, 22:01
Simon, to mi się nie podoba, że mnie zmuszasz do czytania ze zrozumieniem. Właśnie odłożyłam instrukcję obsługi szczotki i czuję się nieco wyczerpana.

Ale do rzeczy. Ty patrzysz na to , jak rozumiem, z pozycji człowieka wierzącego, dla którego KK jest obecny w życiu. Dla mnie, to że napisałeś bez wahania, że kardynał był politykiem, to silny dysonans.
Papież tak, to głowa państwa. Kardynał nie, bo to człowiek kościoła, a ten do polityki mieszać się nie powinien. Udział KK w opozycji wcale nie musiał być polityczny tylko miłosierny - do w końcu miało prowadzić do lepszego życia wiernych.
Pokojowe rozmontowanie komunizmu to przede wszystkim zasługa Gorbaczowa i pierestrojki - bez tej epokowej decyzji, że ZSRR może cofnąć swój but przydeptujący państwa środkowoeuropejskie nic dobrego by się nie wydarzyło. Myślę, że gdyby było więcej Gorbaczowa, to może byłoby i łatwiej i ciekawiej - nie wiem, ile ten Breżniew pierestrojki, Jelcyn, zepsuł.
JPII był niespełnionym artystą i na te ludowe spędy pielgrzymkowe nie umiem patrzeć z entuzjazmem, i nigdy nie lubiłam stać ciasno i powtarzać: be beee beeeeee. Może to lepiej, że zarzucił pisanie sztuk a skupił się na reżyserowaniu teatru jednego aktora. potrzebował teatrum a wierni potrzebowali takiego paliwa.
Cytat , który przytoczyłeś, mający już gryf świętości , bo nie można go powtarzać inaczej jak na klęczkach i broń boże parafrazować! na mnie nie robi wrażenia. Enuncjacje o planach podróżnych ducha świętego, nie objaśnia, dlaczego szybko się odwrócił na pięcie i właściwie nie dokończył wielu rzeczy na ziemi. TEJ ziemi.
Zachwyt nad pielgrzymowaniem do krajów 3. świata jest dla mnie o tyle niezrozumiały, że oprócz informacji ilu wiernych się stawiło na mszy i wysłuchało słów papieża, nie dowiedziałam się ile przy okazji KK podrzucił szczepionek, leków, uzdatniaczy do wody, etc.. co, tylko obrazki z papieżem?
Drżeli słuchając słów papieża? A może to febra albo głód? No ale przynajmniej mogli szybko wylądować w przytułkach matki Teresy stanowiąc pretekst do gorących modłów sióstr miłosierdzia. Perpetuum mobile...

Weź pod uwagę jeszcze jedno. Jankowski był oceniany bardzo pozytywnie jako wspomagający opozycję. Po zakończeniu tego rozdziału okazał się kompletnym kretynem doczepiającym sobie medale i szamerunki ku uciesze swoich ministrantów, prałacina handlujący alkoholem, ksenofob i antysemita..
Taka była koniunktura w latach 70-80, że za zwykłe ludzkie gest zostawało się bohaterem. Potem było w wielu przypadkach już nie tak pięknie.
Nie próbuję odbierać JPII tego,że był człowiekiem ponadprzeciętnego formatu. Uważam jednak, że w swojej posłudze mógł być bliżej ludzi nie tylko częstując ich słowem. To co pogardliwie nazywasz "antykoncepcją, która znika z pola widzenia" wobec monumentu działań JPII,dla mnie stanowi poważny problem w zrozumieniu miłosierdzia bożego i papieskiego. Jeżeli wiedział jakie są zagrożenia cywilizacyjne - to miał sumienie zakazać tej najprostszej podstawowej ochrony?
Zacytuj
 
 
prawdziwy berg
+1 [1] #8 prawdziwy berg
28 marca 2013, 22:06
Belfer, zastanowiłam się nad lokalnym alter ego Kaczyńskiego i wyszła mi rzecz dziwna.
Czy ty widzisz jak oni są z Wałęsą do siebie podobni? Mimo iż jeden to ćwierćinteligent z Żoliborza , a drugi robol z jakiegoś Pierdziszewa - ta sama swobodna polszczyzna, demokracja pojmowana jak własna chustka do nosa. "Jarosław Polskęzbaw" i "Lech NIechcemmuszemmniałemzadanie".
No i jedna wygrana i kop w d...
Zacytuj
 
 
Belfer
+1 [1] #9 Belfer
29 marca 2013, 11:16
Cytat:
Weź pod uwagę jeszcze jedno. Jankowski był oceniany bardzo pozytywnie jako wspomagający opozycję. Po zakończeniu tego rozdziału okazał się kompletnym kretynem doczepiającym sobie medale i szamerunki ku uciesze swoich ministrantów, prałacina handlujący alkoholem, ksenofob i antysemita..
To doskonały przykład. Pamiętam, że widziałem wystawę fotograficzną w stoczni z okazji rocznicy Solidarności (25 chyba). Było tam zdjęcie Jankowskiego, który właśnie wjechał do stoczni podczas strajku. Niewiele osób zwróciło uwagę na to zdjęcie, a dla mnie było symptomatyczne. Ksiądz wysiadający z mercedesa. Mercedes z kierowcą, elegancki, luksusowy. To nie był jakiś tam złom. A pamiętajmy, to była epoka fiata 126p i nawet najwyższe władze wolały nie jeździć mercedesami, aby ludzi nie kłuć w oczy.
Jankowski miał manię wielkości już wówczas, tylko ludzie patrzyli na ważniejsze wtedy sprawy.
Cytat:
Czy ty widzisz jak oni są z Wałęsą do siebie podobni?
Nie jest to nic dziwnego. Wywodzą się z czeluści PRLu, który w końcu był niczym innym, jak tylko zapyziałym, zacofanym grajdołkiem na końcu świata. Kościół i PZPR wspierały się niejako w zacofaniu, konserwatyzmie obyczajowym. Ci ludzie wtedy się wychowali.
Zacytuj
 
 
prawdziwy berg
#10 prawdziwy berg
2 kwietnia 2013, 12:06
No cóż, nie za wszystko da się obwinić PRL, bo sami w końcu z niego pochodzimy.
i całe mnóstwo innych ludzi, którzy nie pieprzą od rzeczy.
Ja bym postawiła na agentów wpływu z tej samej szkoły.
Zacytuj
 
 
Belfer
#11 Belfer
4 kwietnia 2013, 12:11
prawdziwy berg napisał:
No cóż, nie za wszystko da się obwinić PRL, bo sami w końcu z niego pochodzimy. i całe mnóstwo innych ludzi, którzy nie pieprzą od rzeczy.

Przepraszam za off topic. Jednak to zdanie domaga się riposty. ;)
Wbrew pozorom możemy obwinić PRL o znacznie więcej niż nam się wydaje. Przede wszystkim dlatego, że PRL zaszczepił nam poczucie iż to "władza" za wszystko jest odpowiedzialna. Bo tak było. Władza dawała pracę, ale kiepsko płatną, władza dawała mieszkania, ale małe ze ślepą kuchnią i po 30 latach oczekiwania, władza dała wczasy, ale w kiepskich warunkach, opiekę medyczną, ale kiepską i tak dalej...
Wczoraj mój znajomy, od lat zarabiający przynajmniej 3x tyle co ja, narzekał na kolejne "przekręty" (jako to nazwał) wokół OFE i jak to władza pozbawia nas emerytur. A ja mu na to, dlaczego nie założył sobie jakiegoś konta i nie składał tam od 20 lat po 500 zł miesięcznie? Jako stosunkowo młody człowiek, nieskażony tak jak ja PRLem, powinien rozumieć, że żyje w kapitalizmie, w którym człowiek sam musi się troszczyć o siebie. A stać go było na odkładanie, ale wzorem starszych ludzi i środowiska, w którym się wychowywał, dalej uważał, ze państwo powinno mu dać te emeryturę. Owszem powinno. Ale tylko socjalną. W Niemczech lub w krajach skandynawskich można sobie odkładać na lepszą emeryturę, a państwo daje tylko małą rentę socjalną.
To jest tylko jeden z przykładów w jednej dziedzinie. A znaleźć ich można setki, jak bardzo wszyscy mentalnie tkwimy w PRL, nawet ci, którym się wydaje, że nie.
Zacytuj
 
 
father boss
-1 [1] #12 father boss
4 kwietnia 2013, 20:41
Przepraszam za off topic.
Czy nie bierze Was qrwica na takie obrazki?
Patryk Jaki (SP) wręcza karalucha znalezionego w w pociągu PKP.
wpolityce.pl/.../...
PS
Ja osobiście dużą kasę dałbym za możliwość strzału (z liścia) w jedną taką zakazaną mordę.

PS2
Panie Belfer.
W Niemczech nie ma żadnej małej renty socjalnej.
Tu se poczytaj:
job-connectors.pl/.../...
To, że w Polsce mamy takie sytuacje z OFE to zasługa ekipy z pod znaku Tuska i Buzka.
Tylko niektórzy zdaje się, nie chcą o tym pamiętać.
Zacytuj
 
 
buldozer
+1 [1] #13 buldozer
7 kwietnia 2013, 18:48
@fb Niejaki Jaki pokazał, że nie ma kompetencji nawet do łapania pluskiew. A próbował się wypowiadać na temat budowy dróg i modernizacji polskiej kolei.

A swoją drogą wygląda na to, ze ktoś nieźle wkręcił niejakiego Jakiego, podsuwając mu karaczana brazylijskiego i wmawiając że to pluskwa :D
Zacytuj
 
 
father boss
-1 [1] #14 father boss
7 kwietnia 2013, 20:23
@buldozer
Dobrze, że Stefan Szczaw był na posterunku. I z pluskwy stał się karaluch.

PS
Przepraszam za off topic.
Mała lekcja dla wyznawców pancernej brzozy.
www.youtube.com/.../
Zacytuj
 
 
Simon
#15 Simon
14 kwietnia 2013, 05:18
"Pokojowe rozmontowanie komunizmu to przede wszystkim zasługa Gorbaczowa i pierestrojki - bez tej epokowej decyzji, że ZSRR może cofnąć swój but przydeptujący państwa środkowoeuropejskie nic dobrego by się nie wydarzyło. Myślę, że gdyby było więcej Gorbaczowa, to może byłoby i łatwiej i ciekawiej - nie wiem, ile ten Breżniew pierestrojki, Jelcyn, zepsuł."

To przykre, ze przyjęłaś niemiecki punkt widzenia. Ja wiem, że Niemcy historiozoficznie nie lubią Polaków i że wypchnęli swój mur przed ważniejsze rzeczy (choćby przed powstanie węgierskie) - ale naprawdę, musisz brać pod uwagę narrację niemiecką?
To już lepiej weź rosyjską - oni tam wierzą, że za wszystkim stali Amerykanie:)

Uwierz w nas - Solidarność miała większe znaczenie, niż Ci się wydaje. Dlaczego? Przez Afganistan. Rosjanie nie mogli związać się na dwóch frontach - w dodatku nasz był bardziej "delikatny".
Ale jeśli wolisz czcić "dobrą wolę" pierwszego sekretarza Gorbaczowa - żadna ujma. Większość Europy weźmie go z pocałowaniem ręki - polskie buntownictwo jest passe od jakichś stu pięćdziesięciu lat.

PS: Żeby nie było: powstanie Berlińczyków, Węgrzy w 1956, Czesi w 1968 - a u nas - Poznań 1956, Gdańsk 1970, Ursus, itd., itp.
Jeśli chcesz miłować Gorbaczowa, jak niemieccy publicyści - powinnaś mieć mniej wiedzy o tym, co się dzialo w komunistycznym "bloku"
Ups, sorki...
Zacytuj
 
 
Simon
#16 Simon
14 kwietnia 2013, 05:24
PS
Przepraszam za off topic.
Mała lekcja dla wyznawców pancernej brzozy.
www.youtube.com/.../

Odezwał się wyznawca:
- działa magnetycznego
- trzech wybuchów
- sztucznej mgły
- helowej atmosfery
- trzech ludzi, którzy przeżyli tę katastrofę (300km/h w grunt)

Mała lekcja dla wyznawców powyższego.
Wyznawajcie dalej.
Beka niezapomniana.
Nie staliscie w kolejce po rozum, ale po vis comica, jak najbardziej.
Co będzie następne?
Lech Kaczyński żyje w sowieckich kazamatach, cudem uniesion z "zamachu"?
Im dalej, tym śmieszniej - ale śmiech zamiera w gardle, gdy się widzi te ludzką duchową nędzę...
Zacytuj
 
 
Simon
#17 Simon
14 kwietnia 2013, 05:33
"Pokojowe rozmontowanie komunizmu to przede wszystkim zasługa Gorbaczowa i pierestrojki - bez tej epokowej decyzji, że ZSRR może cofnąć swój but przydeptujący państwa środkowoeuropejskie nic dobrego by się nie wydarzyło. Myślę, że gdyby było więcej Gorbaczowa, to może byłoby i łatwiej i ciekawiej - nie wiem, ile ten Breżniew pierestrojki, Jelcyn, zepsuł."

Acha: mały topic rosyjskie/radzieckie wosjska wyszły z Polski ostatecznie dopiero w 1993 roku.
Jelcyn był jedynym, który ujawnił dokumenty katyńskie,
Jelcyn zapobiegł puczowi sowieckich generałów, ktory miał przywrócić władze rad.
Jelcyn był inicjatorem spotykania w Puszczy Biłowieskiej - które de facto rozmontowało Związek Radziecki i dało wolność Bałtom i Ukraińcom.
I za to umarł w niesławie u sowieckiego ludu.
Uwierz mi - wypadaloby to wiedzieć, gdy się w tej sprawie zabiera głos:)
Zacytuj
 
 
Simon
+1 [1] #18 Simon
14 kwietnia 2013, 16:05
Sorki, prawdziwy berg, ale dopiero teraz zauważyłem, że napisałaś odpowiedź na mój koment o papieżu - a ja się odniosłem do innych rzeczy, bo nie zajarzyłem. Chętnie bym pociągnął temat, ale na co ludzi zanudzać; poza tym uważam, że dobrze jest, jak ludzie mają różne zdanie - i ja tam twój punkt widzenia rozumiem. Ale, jak to nieuleczalny upierdliwiec, oczywiście muszę się przekomarzać:

"Cytat , który przytoczyłeś, mający już gryf świętości , bo nie można go powtarzać inaczej jak na klęczkach i broń boże parafrazować!"

Powiem Ci, ze ja tam sobie całkiem wygodnie siedziałem, cytując - a co do parafrazowania i nabijania się ze "świętości", to nie jestem całkiem pewien, ile w naszym nastawieniu jest faktycznego lęku przed nietolerancją, a ile autocenzury wynikającej z błędnej oceny sytuacji. Przyznam Ci się, że sam się gubię, co już wolno powiedzieć publicznie bez obaw, ze się dostanie w mordę - ale mam takie podejrzenia, że strach ma jednak wielkie oczy i obawiamy się nieco na zapas:)
Zacytuj
 
 
Simon
+1 [1] #19 Simon
14 kwietnia 2013, 16:05
PS - na dowód, że spróbowałem osobiście dostać po mordzie mój następny wpis:) Enjoy!
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać