Polub NaszePanstwo.pl na   

Między Tuskiem a Gowinem

  • Kategoria: Polityka
  • buldozer

Główna oś sporu społecznego przemieściła się ostatnio z obszaru katastrofy smoleńskiej do obszaru zagadnień etycznych, wokół zwiazków partnerskich i in vitro. O ile poprzednia linia podziału przebiegała pomiędzy PiSem a resztą świata, o tyle obecny podział przechodzi dokładnie w poprzek koalicji rządzącej. W szczególny zaś sposób dotyka on Platformy, która pod wpływem ostatnich kontrowersji stanęła - jak twierdzą niektórzy publicyści - na krawędzi rozłamu. Sytuacja ta nie dziwi, jeśli się pamięta o tym, że PO od zarania była formacją koserwatywno-liberalną. Tymczasem konserwatyzm z liberalizmem niełatwo jest pogodzić.

A jest tak z powodu zasadniczej różnicy w podejściu do praw jednostki i interesu społeczności. Liberalizm bowiem stawia w centrum zainteresowania jednostkę, i gotów jest dla niej niejednokrotnie poświęcić interes społeczeństwa. Głosi bowiem tezę o powszechnym prawie do szczęścia i do zapewnienia sobie godziwej egzystencji. Konserwatyzm stawia sprawę dokładnie odwrotnie: prawa jednostki muszą ustąpić wtedy, gdy w grę wchodzi istotny interes społeczności, w której ona żyje. I tak na przykład w kwestii związków partnerskich liberałowie mówią: skoro komuś do szczęścia potrzebne takie związki, to stwórzmy taką możliwość. Kto nie chce ich zawierać, nie musi. Konserwatysta mówi na to: czy związki partnerskie nie podważą instytucji małżęństwa? Skoro dostarczymy ludziom czegoś w rodzaju para-małżeństwa, dającego podobne przywileje ale nie obciążającego w podobny sposób obowiązkami, to czy nie doprowadzi to do upadku instytucji małżeństwa, a w ślad za tym rodziny? Skoro zaś rodzina jest podstawą rozwoju społeczeństwa, to czy za lat sto czy dwieście nie doprowadzi to do rozpadu społeczeństwa? Tak więc spór toczy się o to czy warto dziś dać ludziom coś, co ich cieszy, ryzykując utratę czegoś ważnego za lat dwieście. Liberał na to mówi: co mnie obchodzi co bedzie za dwieście lat? Ani mnie wtedy już nie będzie, anie moich dzieci, ani wnuków.  Niech się o to martwią przyszłe pokolenia.


Podobnie ma się rzecz w kwestii in vitro. Liberał pragnie dać dzieci tym, którzy pragną je mieć - tu i teraz. Konserwatysta pyta: a jeśli bezpłodność jest wynikiem wad genetycznych, to czy sztuczne zapłodnienie nie jest działaniem które zwiększa szanse przetrwania tych wad genetycznych w prezyszłych pokoleniach? Natura ma przecież wbudowany mechanizm eliminacji wad genetycznych, a jedndym ze sposobów tej eliminacji jest właśnie bezpłodność. Sztuczne zapłodnienie jest więc działaniem zaburzającym naturalną selekcję. Liberał na to powie oczywiście, że przecież leczenie chorych również zaburza naturalną selekcję, ale nikt nie postuluje zakazu leczenia. I tak można się przegadywać bez końca.


Trudno sobie wyobrazić jakiś kompromis pomiedzy tymi dwoma światopoglądami. Ale nie należy z góry skreślać żadnego z nich jako "lewacki" lub "wsteczny". Każda strona ma tu swoje racje, a prawda zapewne leży pośrodku. I jedynym miejscem gdzie kompromis może się narodzić jest partia konserwatywno-liberalna, która aktualnie jest przy włądzy. Gdyby PO była w opozycji, na pewno by się już rozpadła. Nic by nie powstrzymało konserwatystów od wyjścia z PO i stworzenia własnego stronnictwa. Ale sytuację zmienia zasadniczo fakt, że PO jest przy władzy. Władza spaja tę partię i zmusza do szukania kompromisu. Niełatwego, ale jednak wciąż możliwego.

Alternatywa jest prosta: albo kompromis, albo utrata władzy. Utrata władzy nie wchodzi w grę. Pozostaje więc kompromis. Gdyby podział przebiegał poza PO, między władzą a opozycją, kompromis nie byłby możliwy. Spór zostałby wykorzystany do zwalczania przeciwnika politycznego. Partia rządząca narzuciłaby swoje przekonania całemu społeczeństwu, często gwałcąc je po prostu, tak jak zrobił to Zapatero w konserwatywnej Hiszpanii. Na szczęscie podział w łonie partii rządzącej zmusza do myślenia racjonalnego. I kompromis zostanie zawarty, nawet, jesli jego znalezienie zajmie troche czasu.

 

Komentarze  

 
Belfer
-10 [42] #1 Belfer
26 lutego 2013, 20:07
To "między Tuskiem a Gowinem" to mi się kojarzy tak: miedzy Scyllą a Charybdą. ;)
Zacytuj
 
 
Astrid
-7 [43] #2 Astrid
27 lutego 2013, 10:30
Ja jedno wiem, że jakby polska prawica ciągle stawiała na swoim, to do dziś byśmy furmankami jeździli, a ciemne baby ze wsi byłyby głównymi autorytetami pod każdym względem.

A tak naprawdę co właściwie rozumiemy przez konserwatyzm? Moim zdaniem większość tzw. konserwatystów uprawia socjalizm obyczajowy, który polega na na nieustannym wtykaniu nosa w cudze życie i wybory. To zwykła konserwa, a nie konserwatyzm.
Najlepszy jest złoty środek, bo ani totalny indywidualizm, ani zbytni kolektywizm nie sprawdzi się we współczesnym świecie.
Zacytuj
 
 
Belfer
-10 [40] #3 Belfer
27 lutego 2013, 12:36
Astrid napisał:
Ja jedno wiem, że jakby polska prawica ciągle stawiała na swoim, to do dziś byśmy furmankami jeździli, a ciemne baby ze wsi byłyby głównymi autorytetami pod każdym względem.

Święte słowa.
Cytat:

Najlepszy jest złoty środek, bo ani totalny indywidualizm, ani zbytni kolektywizm nie sprawdzi się we współczesnym świecie.
Właśnie. Nie bez przypadek powstało powiedzonko, że fanatyzm gorszy od faszyzmu.
A czym jest konserwatyzm? Wielka Brytania wprowadza małżeństwa jednopłciowe, a czyni to konserwatysta Cameron ze swoim rządem. W Polsce konserwatysta Kaczyński i konserwatysta Gowin walczą przeciw nawet drobnym ułatwieniom dla par homoseksualnych. Co łączy tych konserwatystów? Powiedzielibyśmy - nic. Niezupełnie. Łączy ich sprzedajność polityczna. W UK Cameron usiłuje uszczknąć głosów liberałom i labourzystom. W Polsce ponieważ sądzi się (i w sporej części słusznie), że jest społeczny sprzeciw, to konserwatyści są konserwą.
A tak w ogóle to przypomina się stary dowcip o tym jaka jest różnica między prostytutką a politykiem. Jaka? Prostytutka daje ci to, za co zapłaciłeś.
Zacytuj
 
 
buldozer
-6 [40] #4 buldozer
27 lutego 2013, 14:35
Ja też jestem zwolennikiem szukania złotego środka. I jestem przekonany, że ten złoty środek znajduje się właśnie gdzieś między Gowinem a Tuskiem - choć na moje wyczucie to jednak bliżej Tuska.
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać