Polub NaszePanstwo.pl na   

Gowin górą

  • Kategoria: Polityka
  • buldozer

Sąd Najwyższy wydał opinię o projektach ustaw o związkach partnerskich, podtrzymując opinię wyrażoną przez ministra Gowina z mównicy sejmowej. Roma locuta, causa finita. Gowin nie wykroczył poza swoje kompetencje. Jako minister sprawiedliwości uprzedził posłów o sprzeczności projektów z ustawą zasadniczą, a SN potwierdził, że nie wprowadził posłów w błąd. W tej sytuacji cała krytyka pod adresem Gowina trafia w próżnię. Gowin jest silny jak nigdy dotąd: trudno sobie wyobrazić sytuację, w której dymisjonuje się ministra dobrze wypełniającego swoje obowiązki.


Dla liberalnej strony sceny politycznej powstaje pytanie: czy warto zwalczać Gowina? Czy lepiej mieć za partnera człowieka uczciwego i kulturalnego, czy rozdarte przekupy w rodzaju posłanki Pawłowicz albo Kempy? Warto dobrze to rozważyć, bo sytuacja jest taka, że dopóki Gowin jest w Platformie, kwestia spełnienia postulatów liberalnych zależy od przekonania Gowina i jego 46 osdbowej frakcji. Są to ludzie, z którymi jest szansa się dogadać. W przypadku usunięcia Gowina szanse kompromisu maleją do zera.

Komentarze  

 
father boss
#1 father boss
29 stycznia 2013, 20:35
Podobno Gowin już znalazł w łóżku obcięty koński łeb. Teraz będzie potulny jak baranek.

A mógłby z tymi 46-cioma przejść do Jarosława.
No co, pomarzyć nie wolno.

Tak czy inaczej Jarosław będzie musiał wykosić całą tę POwską bandę. Ale tylko Gowin będzie mógł liczyć na litość.
 
 
prawnik
+3 [15] #2 prawnik
29 stycznia 2013, 20:45
Z całym należnym szacunkiem, ale Sąd Najwyższy nie jest od oceny zgodności ustaw z Konstytucją, bo ta kompetencja przynależy Trybunałowi Konstytucyjnemu, chyba że umknęła mi jakaś ważna zmiana ustawy zasadniczej.
Pomijam już implikacje związane z orzecznictwem Trybunału strasburskiego - jeżeli ilość państw RE uznających związki partnerskie lub małżeństwa jednopłciowe (a jest ich w tej chwili prawie dwadzieścia) przekroczy masę krytyczną, wbrew poglądowi SN będzie to oznaczać zobowiązanie pewnego kraju nad Wisłą, w którym rządzi kołtun, ciemnogród i zabobon, to stosownej korekty podejścia do problemu... No chyba, że prawi i sprawiedliwi zlustrują także i sędziów w Strasburgu...
 
 
father boss
+1 [11] #3 father boss
29 stycznia 2013, 21:00
Uwaga TROLL
Rzygać się chce tematem ZP. Po pierwsze, trzeba to państwo postawić na nogi, a później zajmować się pierdołami.

Właśnie Komisja Europejska wstrzymała 3,5 mld złotych dla Polski na drogi ze względu na nieprawidłowości przy przetargach. To może oznaczać duże problemy w budowie dróg. Zwłaszcza, że ta kwota może jeszcze wzrosnąć. – Sprawa jest poważna – komentują eksperci.

Czy jest jakaś dziedzina, w której POpaprańcy Tuska coś dobrze zrobili?
 
 
Astrid
+2 [14] #4 Astrid
29 stycznia 2013, 21:08
Sąd Najwyższy nie ma uprawnień do orzekania zgodności ustaw z konstytucją. Takie uprawnienia ma jedynie Trybunał Konstytucyjny i tylko jego zdanie decyduje o zgodności jakiejś ustawy z konstytucją.
A poza tym SN nie stwierdził, że związki partnerskie są sprzeczne z konstytucją, tylko na podstawie zapisu konstytucyjnego uznał, że:
"Konstytucyjnie preferowane jest tworzenie rodziny przez małżeństwo, traktowane jako trwały związek mężczyzny i kobiety".
PREFEROWANE czyli daje takim rodzinom pierwszeństwo i nic więcej. A poza tym nie ma mowy o tym, że inne związki niż małżeństwa nie mają prawa istnieć, bo o tym nie mówi żaden paragraf konstytucji.
Przeciwnie - artykuł 18 konstytucji nakazuje chronić rodzinę. Nie ulega wątpliwości, że związek dwóch osób, niezależnie jakiej płci, który jest związkiem o charakterze uczuciowym, zgodnym z prawem, wyrażający się w stałym pożyciu, jest rodziną. W rozumieniu art. 8 europejskiej konwencji, a zatem również art. 18 konstytucji. On także podlega szczególnej ochronie polskiego państwa.
I jeszcze taki smaczek - nie zapominajmy, że konstytucja była pisana pod dyktando biskupów.
 
 
Belfer
-2 [10] #5 Belfer
29 stycznia 2013, 21:23
Paradoksalnie muszę stwierdzić, że jedno zadanie father bossa nie jest takie głupie:
Cytat:
Rzygać się chce tematem ZP. Po pierwsze, trzeba to państwo postawić na nogi, a później zajmować się pierdołami.
Mam wciąż nieodparte wrażenie, że ta ustawka ze związkami partnerskimi miała na celu przykrycie machlojki z funduszem kościelnym, bo w ferworze walki nikt nie zauważył, że PO i Tusk złamali jedną z najważniejszych swych obietnic z ostatniego czasu.
Temat związków partnerskich, czy in vitro nie jest to jakiś zupełny plankton. Owszem, te ustawy by się przydały. Jednak celowo tematy te wykorzystuje się (zarówno rząd jak i opozycja) do rozmywania ważniejszych problemów. Jak szybko zapomnieliśmy o nagrodach pani Kopacz i spółki.
Mają rację Astrid i Prawnik, że od orzekania zgodności prawa z konstytucją jest TK, a nie SN. Orzeczenie SN w tym wypadku jest kompletnie bezwartościowe. A Gowin staje się w mniemaniu wielu silny. Tak, tu autor ma rację. Czy to jednak dobrze? Na swoim blogu pisałem o nim nie raz, pokazał wiele razy, ze dla PO jest szkodliwą piątą kolumną. Problem w tym, że rośnie w siłę polityczny konserwatyzm, który chciałby z Polski uczynić kraj, którym kiedyś była Hiszpania i Włochy. Tylko tamte kraje się z tego wyzwalają.
 
 
Astrid
+1 [13] #6 Astrid
29 stycznia 2013, 22:03
Związki partnerskie to nie są pierdoły, bo chodzi o podstawowe prawa człowieka. Mamy tu klasyczny przykład jak ustawodawca świadomie nie realizuje swojej konstytucyjnej powinności.
A poza tym zgadzam się - hałasem przy związkach partnerskich udało się koncertowo przykryć przywrócenie funduszu kościelnego czyli nadal zarówno wierzący jak i niewierzący będą bulić na kk.
Przeciwnikom związków partnerskich, in vitro i innym temu podobnym światopoglądowym sprawom nie chodzi bynajmniej o "moralność katolicką" tylko o utrzymanie tych miliardów złotych corocznie płynących z budżetu państwa w kierunku kościoła. Zawsze chodzi o pieniądze i wpływy.
 
 
Baca
-3 [9] #7 Baca
29 stycznia 2013, 22:05
I Tuska i Gowina łączy rozsądek. Ten związek partnerski będzie trwał. Obaj są także kulturalni i zręczni. Podobnie ze Schetyną, nikt się nie zdziwi, gdy wróci.
A co w opozycji? Facet, który w stresowej sytuacji najadł się prochów i publicznie lizał tyłki przeciwnikom, prawdziwy, acz wiekowy (czytaj przysypiający) mężczyzna oraz zgrywus. Jest jeszcze Prezio bez większego zaplecza, ale pokochał szeroki świat i Polska go dusi, jeździ tam gdzie gdzie można coś załatwić w oparciu o bufet i bez niesłowiańskich języków.
POtencjał ten triumwirat ma spory, ale to co zrobili chyba nie zadowoli przyszłych potencjalnych wyborców.
 
 
buldozer
-7 [11] #8 buldozer
29 stycznia 2013, 22:07
Trybunał Konstytucyjny wypowiedziałby się dopiero wtedy, gdyby ustawę uchwalono i zostałaby zaskarżona (to by nastąpiło z pewnościa). Zanim by jednak TK podjął w tej kwestii decyzję, ustawa działała by w najlepsze i ileś tam par by zawarło te związki. Gdyby potem okazało się że TK podziela pogląd SN, byłaby głupia sytuacja. Te zawarte w międzyczasie związki należałoby uznać za nieważne. Doszłoby do kompletnej paranoi. Dlatego dobrze, że taki autorytet jak SN wypowiada się w tej sprawie zawczasu.

Nie jestem prawnikiem i nie wypowiadam się na temat zgodności lub niezgodności z konstytucją. Jednak SN jest autorytetem prawniczym, więc póki co mu wierzę.

Argumenty @Prawnika uważam za bezsensowne. Fakt że związki partnerskie będą uznawane w większości państw wcale nie obliguje Polski do wprowadzania ich do naszego systemu prawnego. Zupełnie nie rozumiem skąd @Prawnik wywodzi taka normę w prawie międzynarodowym? Przykład kary śmierci, nie stosowanej w Europie, a wciąż stosowanej w USA i wielu innych krajach stanowi najprostszy kontrprzykład. Ale mógłbym wskazać jeszcze wiele podobnych. Na tym właśnie polega suwerenność państw. Trybunał Praw Człowieka nie może zmusić żadnego państwa do wprowadzania jakichkolwiek norm prawnych. Może tylko działać w ramach prawa danego kraju oraz podpisanych przez kraj umów międzynarodowych. Mówi zresztą o tym SN:
"Nie przekonuje więc argument, iż dlatego że konkubinaty są często wybieraną formą pożycia pary, powinny być unormowane. Podobnie nie może być wiążącą dyrektywą dla ustawodawcy w suwerennym państwie stan prawny obowiązujący w innych państwach"

@Astrid chyba nie przeczytała uważnie opinii wyrażonej przez SN. Cytuję: " instytucjonalizacja heteroseksualnego konkubinatu jest niedopuszczalna, a poszerzanie regulacji prawnej dotyczącej pozostających we wspólnym pożyciu osób, które mogą zawrzeć związek małżeński, nie wydaje się potrzebne".

Jak powiedziałem, nie jestem prawnikiem, więc opieram się na opinii autorytetów. Zakładam więc, że faktycznie obecnie obowiązująca konstytucja jest nie do pogodzenia z legalizacja związków partnerskich.

Poza tym nie bardzo rozumiem czemu te związki miałyby służyć. Ja rozumiem postulaty o prawach ludzkich, o prawie do opieki nad bliską osobą, o wspólnocie majątkowej itd. I popieram zmiany w prawie idące w tym kierunku. Ale tworzenie jakiejś instytucji "paramałżeństwa" mnie nie przekonuje. Mogę sobie wyobrazić, że następnym krokiem może być nawet rezygnacja z monogamii - no bo kto powiedział że ma być tylko dwoje?
 
 
Belfer
-2 [10] #9 Belfer
29 stycznia 2013, 23:21
Cytat:
instytucjonalizacja heteroseksualnego konkubinatu jest niedopuszczalna, a poszerzanie regulacji prawnej dotyczącej pozostających we wspólnym pożyciu osób, które mogą zawrzeć związek małżeński, nie wydaje się potrzebne
Czy w wyroku sądu może znajdować się sformułowanie "nie wydaje się potrzebne"?
Oskarżony, co prawda zakatrupił teściową siekierą, ale jego izolacja nie wydaje się potrzebna, bo teściowa już nie żyje, a oskarżony do innych ma stosunek pozytywny.
Jakoś mnie to nie przekonuje. ;)
Co do Gowina, jeśli to jest współdziałanie z Tuskiem, to ja już Tuskowi podziękuję. Ale moim zdaniem nie jest. Moim zdaniem jest to sygnał, że PO może przegrać następne wybory. Bo sorry komu wierzyć? Tuskowi? Gowinowi?
Coraz więcej osób widzi, że te związki partnerskie - nawet jeśli to nie jest najważniejsza ustawa - to jest probierz, na ile silnie wpływa KK na władzę. Wielu ludzi młodych, których znam, nie wraca do Polski nie ze względu na złą sytuację gospodarczą, bo być może podjęli by walkę o lepsze stanowiska i lepsze zarobki. Ale mierzi ich to, ze ktoś by ich zatrudnienie uzależniał od chodzenia do kościoła, od życia w sformalizowanym związku, od opinii o homoseksualizmie i Żydach. Mierzi ich ta zadupiasta zaściankowość.
 
 
buldozer
-5 [9] #10 buldozer
30 stycznia 2013, 08:43
Belfer napisał:
Cytat:
instytucjonalizacja heteroseksualnego konkubinatu jest niedopuszczalna, a poszerzanie regulacji prawnej dotyczącej pozostających we wspólnym pożyciu osób, które mogą zawrzeć związek małżeński, nie wydaje się potrzebne

Czy w wyroku sądu może znajdować się sformułowanie "nie wydaje się potrzebne"?
Oskarżony, co prawda zakatrupił teściową siekierą, ale jego izolacja nie wydaje się potrzebna, bo teściowa już nie żyje, a oskarżony do innych ma stosunek pozytywny.
Jakoś mnie to nie przekonuje. ;)
Co do Gowina, jeśli to jest współdziałanie z Tuskiem, to ja już Tuskowi podziękuję. Ale moim zdaniem nie jest. Moim zdaniem jest to sygnał, że PO może przegrać następne wybory. Bo sorry komu wierzyć? Tuskowi? Gowinowi?
Coraz więcej osób widzi, że te związki partnerskie - nawet jeśli to nie jest najważniejsza ustawa - to jest probierz, na ile silnie wpływa KK na władzę. Wielu ludzi młodych, których znam, nie wraca do Polski nie ze względu na złą sytuację gospodarczą, bo być może podjęli by walkę o lepsze stanowiska i lepsze zarobki. Ale mierzi ich to, ze ktoś by ich zatrudnienie uzależniał od chodzenia do kościoła, od życia w sformalizowanym związku, od opinii o homoseksualizmie i Żydach. Mierzi ich ta zadupiasta zaściankowość.
To nie był wyrok SN tylko opinia. To zasadnicza różnica Belfer.

Natomiast reszta Twojego wpisu to mitomania. Nie słyszałem o wypadku uzależniania zatrudnienia "od chodzenia do kościoła, od życia w sformalizowanym związku, od opinii o homoseksualizmie i Żydach". Przecież to bzdura kompletna. Nie zamieniaj się w Father boss'a przeciwnego znaku.
 
 
Belfer
-2 [8] #11 Belfer
30 stycznia 2013, 09:41
@buldozer:
OK, niech będzie, że opinia. Tym bardziej mnie to dziwi. Czy SN jest od tego, by minister prosił go o opinię w sprawach, które należą do TK? A może po prostu miał nadzieję, że dostanie opinię pasującą mu? Tak czy inaczej nie podoba mi się to. Coś w tym śmierdzi.
Z tymi bzdurami to byłbym ostrożniejszy na twoim miejscu. Udowodnić dyskryminację jest trudno. Dopóki nie znajdzie się ktoś zdeterminowany i nie pójdzie do sądu, albo nie odbędzie się jakaś dziennikarska prowokacja. Ja zaś znam kilka przypadków dyskryminacji, które być może trudno byłoby nazwać explicite dotyczącymi religii, ale ogólnie obyczajowymi tak. Znasz polską wieś? Ja znam. Możliwe, że nieco przekoloryzowałem, ale nie wyssałem tego z palca.
 
 
Belfer
-3 [7] #12 Belfer
30 stycznia 2013, 11:12
Cytat:
Nie ma opinii Sądu Najwyższego w sprawie związków partnerskich. Jest opinia pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, która wyraża jego poglądy. Sąd Najwyższy nie ma kompetencji do opiniowania projektów ustaw, więc to nie jest żadne urzędowe stanowisko - powiedział Włodzimierz Cimoszewicz w Radiu ZET.
Wychodzi na to, że jest jeszcze inaczej, niż dyskutowaliśmy. Zatem nie ma o czym dyskutować, bo chyba nie o opinii prezesa SN, która jest opinią prywatną. Nieładnie zresztą wyszło, bo prezes SN nie powinien upubliczniać swych prywatnych opinii.
Zatem Gowin jednak przekroczył swe uprawnienia, zachował się nielojalnie wobec PO i przyczynił się do kryzysu. Tak, kryzysu. Bo jest kryzys, wszystko wskazuje na to, że to może być ta niewielka kropla, która przelała czarę goryczy wyborców PO.
 
 
Astrid
#13 Astrid
30 stycznia 2013, 11:24
No i tak wygląda manipulacja opinią publiczną w wykonaniu pana ministranta Gowina i prezesa SN. Masz rację, Belfrze, u mnie czara goryczy już się przelała - mam dość PO i jej wzmożonych moralnie posłów.
 
 
Belfer
-1 [9] #14 Belfer
30 stycznia 2013, 12:09
@Astrid:
Dodam jeszcze kilka słów. Należysz bardziej do pokolenia moich uczniów, a ja mam wielu młodych znajomych, z racji swoich pedagogicznych i nie tylko zajęć. Nawet na Facebooku wśród moich znajomych przeważają moi byli uczniowie. Spora część młodych moich znajomych mieszka za granicą. Często ci młodzi głosowali na PO, bo wiedzieli, że idealnych kandydatów nie ma. Wybierali "mniejsze zło" i słusznie. Jednak ostatnio jeden taki mi powiedział, że to "mniejsze zło" strasznie urosło i jest już całkiem dużym złem.
I to jest problem, którego PO nie powinna lekceważyć, a jak widać lekceważy. Zbyt wiele ich obietnic popłynęło jak woda w WC. Stali się aroganccy w stosunku do wyborców, uważają, że skoro opozycja jest beznadziejna, to nic im nie grozi. Tylko zapominają, że cierpliwość elektoratu może się skończyć. A to będzie przykre dla nas wszystkich.
 
 
buldozer
-2 [8] #15 buldozer
30 stycznia 2013, 15:49
Jest faktycznie problem z realizacją licznych punktów programu PO - szczególnie tego z 2007 roku. Do pewnego stopnia tłumaczy ich kryzys i koalicja z PSL. Ale sama PO ponosi jednak odpowiedzialność za szereg zaniedbań. Bardzo mnie rozczarowało zablokowanie ustawy bioetycznej. Uważam ją za dużo ważniejszą niż związki partnerskie.

Pomimo to uważam, że PO powinna trzymać się formuły partii o dwóch, szerokich skrzydłach. Jeśli gdzieś można osiągnąć kompromis w kwestiach światopoglądowych - in vitro, aborcja, związki partnerskie - to tylko w ramach PO. Na zewnątrz poziom wzajemnej agresji lewicy i prawicy jest nie do poskromienia. Znalezienie consensusu na płaszczyźnie międzypartyjnej jest niemożliwe, ponieważ kwestie światopoglądowe dzielą scenę polityczną i stają się elementem walki politycznej, a nie polem do osiągnięcia kompromisu. Kompromis można osiągnąć w ramach jednego ugrupowania, bowiem obie frakcje mają interes, aby utrzymać jedność.

Tusk na pewno nie czuje się komfortowo mając opozycję wewnętrzną, ale jeszcze gorzej by się czuł, gdyby ta opozycja wyszła z PO. 46-osobowy klub konserwatywny to siła, której nie można lekceważyć. Gowin jeszcze nie jest gotowy, aby stanąć na czele takiego ugrupowania. W Polsce potrzebna jest partia konserwatywna z prawdziwego zdarzenia - nie partia kościelna, antysemicka, nacjonalistyczna, faszyzująca, jak PiS, ale oświecona i trzymająca standardy demokracji. Gowin mógłby stworzyć taką partię, ale jest jeden warunek: Kaczyński i jego ekipa musieliby zniknąć ze sceny politycznej.
 
 
Belfer
-4 [6] #16 Belfer
30 stycznia 2013, 17:26
Cytat:
Jeśli gdzieś można osiągnąć kompromis w kwestiach światopoglądowych - in vitro, aborcja, związki partnerskie - to tylko w ramach PO.
Jak widać jednak nie można.
Przyznam, że jest mi najzwyczajniej wstyd. Wielu młodych ludzi w jakiś tam sposób liczy się z moim zdaniem. Ja jako stary, spokojny i zrównoważony tłumaczę, że są obiektywne przeszkody, żeby schłodzić głowy rozpalone, bo w polityce nie powinno nic się dziać nagle.
Dziś po latach widzę, że niestety wciąż robiono nas w konia. Ile razy odkopywano postawienia Jarka i Zbysia przed trybunałem Stanu? Za każdym razem używano tego jako kołderki do przykrycia niewygodnych spraw. Z in vitro i związkami partnerskimi podobnie. Sprawa z radarami wkurzyła nawet mnie, choć raczej jeżdżę przepisowo, bo po raz kolejny okazało się, że nie chodzi o bezpieczeństwo, ale niedomykający się budżet. Jakiś czas temu głośno było o pomyśle pewnego posła, który postulował opcję z niższymi mandatami i punktami karnymi, a obok opcję z wyższymi mandatami, ale bez punktów.
Co z telewizją. Dalej mamy drugą od końca najgorszą telewizję na świecie (mam na myśli Szwecję, bo interesuje mnie tylko cywilizowany świat) i płacimy abonamenty. Miało być inaczej. Żeby nie było, jestem gotów płacić abonament za porządną telewizję państwową bez reklam w półgodzinnych blokach.
Lada moment skończy się druga kadencja i co? Nie znaczy to, że wszystko jest źle. Owszem, zbudowano stadiony, zrobiono Euro. Wybudowano i wyremontowano więcej dróg niż wcześniej od czasów Kazimierza Wielkiego. Nadal nie mamy kryzysu, jest spowolnienie, ale nie recesja. Ale to trochę mało. Ludzi zaczyna zbyt wiele rzeczy wkurzać.
Powie ktoś, no dobra, ale opozycja to banda idiotów. Jeden psychopata z wiarą w zamach, drugi odstawia głupawe happeningi, a trzeci jest emerytowanym komunistą. No cóż... może jednak trzeba nam wszystkim porządnego wstrząsu?
 

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze