Polub NaszePanstwo.pl na   

Czy należy już się bać?

  • Kategoria: Polityka
  • buldozer
Coraz więcej komentatorów politycznych przyznaje, że jedyną logiką, jakiej można się dopatrywać za czynami i słowami Prezesa jest próba doprowadzenia w Polsce do przewrotu. Zakładając, że Prezes nie jest kompletnym kretynem, nie można inaczej interpretować jego posunięć. Doprowadził bowiem do całkowitej izolacji swojej partii na scenie politycznej, skutecznie uniemożliwiając sobie dojście do władzy drogą demokratyczną. Polityk postawiony w tej sytuacji albo odchodzi z polityki, albo próbuje wywołać rewolucję i dojść do władzy siłą. Do tego nie potrzeba szerokiego poparcia społecznego, trzeba jednak mieć rząd dusz gotowych na wszystko fanatyków. Wydaje się, że proces selekcji i formowania tej grupy fanatyków idzie pełną parą.

Do tej pory sądziłem, że są to jedynie mrzonki, jako że grupa prawych Polaków stawiająca się na Krakowskim Przedmieściu na każde wezwanie Prezesa staje się coraz mniej liczna. Kaczyński najwyraźniej uświadomił sobie ten fakt. Na rocznicę katastrofy smoleńskiej zdołał zwołać zaledwie kilka tysięcy osób. Tymczasem na demonstrację w "obronie" TV Trwam Rydzyk bez większego problemu zwołuje 20 tys moherowych beretów. To prawda, że w większości są to babki z kółek różańcowych, ale w TV tego nie widać. Widać potężny pochód ludzi wściekłych na rząd. Kaczyński może o czymś takim jedynie pomarzyć. Aby mu pozwolono podłączyć się politycznie do tego rydzykowego pochodu, musiał przełknąć gorzką pigułkę: wezwać Ziobrę do pojednania. Taki warunek stawia Rydzyk, który nie do końca wie, na kogo postawić w najbliższym czasie: na wschodzącą gwiazdkę Ziobry, czy na zachodzące słońce Kaczyńskiego. W każdym razie to Rydzyk rozdaje teraz karty na prawicy. Kaczyński, rad nierad,  przyznał się do błędu, bo wszak sam Ziobrę z PiSu wyrzucił. Przyznawanie się do błędu to ostatnia rzecz którą robi Prezes, i tylko wtedy, kiedy jest już przyparty do muru. Tak jest i tym razem.

Plany wzniecenia powstania, o ile rzeczywiście roją się w głowie Kaczyńskiego, nie mogą się powieść bez wsparcia Rydzyka i jego mediów. O tym Kaczyński doskonale wie. Ale to nie wystarczy. Potrzebny mu jest generał, który poprowadzi lud na barykady. Nie zrobi tego Rydzyk, on dostarczy jedynie mięsa armatniego. Nie zrobi tego sam Kaczyński, bo jest przecież zwykłym tchórzem. Potrzebuje kogoś, kto sam się zajmie przewrotem, i przyniesie mu władzę na tacy. A jak się nie powiedzie, to przecież Kaczyński nie miał z tym nic wspólnego.

Tym człowiekiem, upatrzonym przez Prezesa na stanowisko straceńczego generała jest oczywiście Antoni Macierewicz. Człowiek wystarczająco obłąkany, opętany nienawiścią, sfrustrowany, aby podjąć się tego zadania. Mający jednocześnie pewne rozeznanie w sprawach wojskowych. To jemu Prezes powierzy zaszczytną misję poprowadzenia powstańców na Belweder i na Kancelarię Premiera.

I myślę, że nie przypadkiem Kaczyński mówi o Tusku: "Będzie łgał, bo od tego zależy jego życie". Jak wiadomo w Polsce nie ma kary śmierci, więc zapewne nie chodzi tu o wyrok sądu powszechnego, lecz o doraźny sąd polowy.

Komentarze  

 
sunset
#1 sunset
23 kwietnia 2012, 21:25
ja chcialem tylko poprosic Was o przeczytanie w najnowszym wydaniu newsweeka:
polska.newsweek.pl/.../
oraz:
opinie.newsweek.pl/.../
oraz zainteresuje nas na pewno wypowiedz PiS na temat:
polska.newsweek.pl/.../
Zacytuj
 
 
Belfer
#2 Belfer
26 kwietnia 2012, 12:32
Jak dokonać zmiany władzy bez wyborów? Drogi są dwie. Pierwsza z nich to zamach stanu. W tym celu trzeba mieć skuteczną metodę skłonienia wojska do uczestnictwa w puczu. Bez wojska to można najwyżej nadać tragiczną mowę w telewizji. Pamiętamy „słynny” rząd Olszewskiego. To był właśnie przykład nieudolnej bezradnej szarpaniny chwilę przed odwołaniem. Na szczęście wojsko pokazało Olszewskiemu i Macierewiczowi środkowy palec, ze strony pozostałych służb było to samo, ale w bardziej elegancki sposób. Niewątpliwie to wojsko i inne służby zdały wtedy egzamin z demokracji, uznały bowiem, że ich rolą jest ochrona państwa, a nie jakiejś politycznej grupy nieudaczników. Informacje na ten temat są wciąż fragmentaryczne i na pograniczu plotki, bo nikt nie chce z siebie wydusić żadnej jasnej wiadomości, co zresztą dziwne jest w naszym kraju, w którym „przeciek” najtajniejszy zdarza się przynajmniej raz na miesiąc.
Drugi sposób obalenia legalnej władzy to rewolucja. Ludzie wychodzą na ulice i palą te.. no wiecie… komitety. Ale żeby rewolucja się udała, to muszą być tłumy. Na razie te tłumy, o których marzy Kaczyński składają się głównie z moherowych staruszków, a ci – sami przyznacie – średnio się nadają do rewolucji. Ani to koktajlem Mołotowa zbyt daleko nie rzuci, ani policjanta nie zglanuje. Wśród młodych najchętniej zareagują na wezwania prezesa kibole, bo oni kochają każdą awanturę. Jednak wypadki ostatnich miesięcy pokazują, że większość społeczeństwa ma kiboli dość. Słynne hasło propisowskie: Donald matole, twój rząd obalą kibole odniosło skutek odwrotny. Może i Kaczyński chciałby posłać Antka Policmajstra „na Belweder”, ale Macierewicz może i wariat, ale nie taki głupi. Tak więc siedzi nasz „patriarcha” i „wódz” na Żoliborzu i liże rany po ostatnich i kolejnych przegranych wyborach, a w marzeniach widzi się na tym pomniku zamiast jakiegoś tam księcia Józefa. I wciąż nie może zrozumieć, dlaczego Polacy nie chcą wyjść na ulice…
Zacytuj
 
 
buldozer
#3 buldozer
26 kwietnia 2012, 21:11
Co jest realnie możliwe to jedno, a co się roi w głowie Prezesa to drugie. On żyje w jakimś wirtualnym świecie. W tym świecie cały naród go kocha i wspiera, a tylko garstka zdrajców w rządzie nie daje mu dojść do władzy. W tym wirtualnym świecie znajduje się jeszcze wielu innych ludzi. Nie dość, żeby przeprowadzić skuteczną rewolucję, ale wystarczy, żeby zrobić wielka drakę.
Zacytuj
 
 
zlappande
#4 zlappande
27 kwietnia 2012, 21:26
tak wpadlem tylko na chwile, by zostawic wiadomosc (na wszelki wypadek), bo ostatnio glosna jest sprawa Biniendy , rzekomo profesora, rzekomo fachowca NASAy i rzekomo kogos, kto potrafil rozwiazac zagadke katastrofy „Columbia”
Lwia czesc sprawy rozwiazal w sumie niejaki Krzysztof Lozinski:
studioopinii.pl/.../...
natomiast ostatnio odbyla sie rzekomo miedzynarodowa konferencja „Earth and Space”, na ktorej rzekomo „profesor” Binienda dostal prestizowa nagrode ASCE
na wszelki wypadek polecam strone tej organizacji Amerykanskich Inzynierow, gdzie kazdy moze wejs i wstukac w wyszukiwarke nazwisko „Binienda” i czekac – chyba konca swiata najlepeij, jak mysli, ze uda mu sie znalezc
www.asce.org/
zadziwiajacy ten kraj US of Ameryka, prawda ? ASCE daje prestizowa nagrode i zapomina sie tym chwalic.
przypominam historie z tymi senatorami amerykanskimi, ktorzy czekali na przyjazd Antoniego Macierewicza (i pani Fotygi), ale zapominali na wlasnych stronach tym sie pochwalic. Przypominam „profesora” Nowaczyka.
Zadziwiajaca sprawa, jak w XXI wieku latwo mozna wziac dowolne trzy, cztery angielskie slowa, polaczyc je ze soba i nastepnie wmowic ludziom, ze dowodzi to niewiadomo w sumie czego – Nagrody Nobla moze ? A na pewno, ze zamach byl i ze jest udowodniony.

Zalecam oczywiscie wstrzemiezliwosc w obie strony – nie chce oceniac „profesora”, „eksperta” etc Biniendy, ale wobec rangi tego czlowieka nalezy sie chyba mimo wszystko pewien dystans.

Sorry, ze sie wcinam, rzadko ostatnio bywam, bo mam duzo zajec i zdrowie nie dopisuje.
Zacytuj
 
 
euro-hill-billy
#5 euro-hill-billy
28 kwietnia 2012, 20:02
Dzisiaj jechalem moim Berlingo-mf na waziutkiej gorskiej drodze (jeden pas w obu kierunkach) z Aumesass do Breau de Salagosse naprzeciw rajdowi historycznych samochodow od starych Porsche do Trabanta. Prawie kazdy mi dziekowal, ze dawalem im pierwszenstwo i uswalem sie z drogi aby mogli jechac bez straty czasu. Kiedy w Polsce zapanuje taka kultura???
Zacytuj
 
 
Simon
#6 Simon
29 kwietnia 2012, 01:12
@euro-hill-billy
Cudze chwalicie, swego nie znacie :)
Jeździłem po Warszawie, Poznaniu, tu i ówdzie. Różnie bywało. Nie różowo.
Ale teraz mieszkam w Toruniu od lat paru. I powiem Ci, że baaaardzo rzadko uda mi się wpuścić kogoś z podporządkowanej, a to z tego powodu, że niemal zawsze robią to samochody przede mną.
Przez prawie dziesięć lat, jak tu jeżdżę (a robię po tym mieście ok. 100 km dziennie) – rejestruję tu niemal wyłącznie maniery jak z Austro-Węgier – jak już ktoś się drze, to dlatego, że uderzył się w łokieć, a klakson słychać przy ślubach lub od obcych rejestracji :)
Tutaj Twoje historyczne samochody mogą wjeżdżać bez strachu.
Zacytuj
 
 
Belfer
#7 Belfer
29 kwietnia 2012, 17:51
Zaintrygowało mnie Simon, na co ty odpowiadasz, więc aż z ciekawości odblokowałem naszego euro-nie-rodaka z Francyi dalekiej.
Obśmiałem się jak norka. Zdaje się, ze w Paryżu mieszka inny naród. Oni tam nikogo nie wpuszczą za cholerę. A rondo wokół Łuku Triumfalnego to absolutny szczyt wolnej amerykanki, Rosja nie ma przy tym szans.
W dawnych komediowych dziełach np. z Luisem de Funes zdarzały się sceny jak ktoś chcąc zaparkować obija stojące przed i za nim samochody. Zawsze myślałem, że to komediowa scenka, dopóki w Paryżu nie zobaczyłem tego na własne oczy. Super kultura.
W każdym kraju są rozmaite „właściwości ruchu drogowego”, które mogą się podobać, ale nie muszą.
W Polsce przez długie lata najbardziej chamskim miastem był Gdańsk. Przyznawało to wielu kierowców. Jestem w Gdańsku względnie często i i odnotowuję, że się poprawiło. Ale w tzw. krajach zachodnich też bywa różnie. Zdyscyplinowani Szwedzi zmieniają się w Chucków Norrisów w swych volvo. Jeżdżą niebezpiecznie i agresywnie. O ile są mili i uczynni na ulicy, to w samochodach stają się złośliwi wobec aut z innych krajów (nie dotyczy to tylko polskich, ale też duńskich czy niemieckich). Niemcy w sposób zdyscyplinowany jeżdżą po miastach, ale ryzykowne manewry na autostradach są na porządku dziennym. Nigdzie indziej karambole na autostradach nie są tak ogromne (jeśli już do nich dojdzie we mgle, czy śnieżycy…), bo zwykle jeździ się po nich za szybko.
Turcy za to trąbią. Skręcają – trąbią, wyprzedzają – trąbią, sprawia to wrażenie dziwne dla Europejczyka, ale po jakimś czasie widzi się, że tak naprawdę nie są agresywni i wypadków jest mało (mówię o części europejskiej).
A wracając do wypowiedzi, to jeśli każdy mu dziękował, to widać zjawisko ustępowania nie jest tak oczywiste. ;)
Ale to wszystko oczywiście nie ma nic wspólnego z tematem.
Zacytuj
 
 
Tom
#8 Tom
30 kwietnia 2012, 17:20
tylko taki burak mógł wjechać na trasę rajdu :)
tak to jest jak się języka nie zna :P
www.youtube.com/.../
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać