Polub NaszePanstwo.pl na   

Pani Ministra

Globalna wioska. Termin, który powstał na określenie współczesnego świata z wszechobecną telewizją docierająca wszędzie i internetem pozwalającym na bezpośrednie uczestnictwo w dowolnym wydarzeniu, dziś jakoś rzadziej jest używany. Jednak to właśnie przyszło mi na myśl po programie Tomasza Lisa, w którym uczestniczyła Joanna Mucha. Globalna wioska, mało tego, globalna wiocha, plotkarska globalna wiocha.
Nie oglądałem programu, ale nie sposób było się nie dowiedzieć prawie natychmiast o jedynym zauważonym przez widzów "smaczku" spotkania. Natychmiast bowiem wszyscy musieli się podzielić swoimi mądrymi uwagami na Facebooku, Naszej Klasie, Twitterze, Blipie, Google+ i cholera wie jeszcze czym. Dokładnie tak jak w "Chłopach" Reymonta, tylko na większą skalę.
W ten sposób tysiące, a może setki tysięcy "językoznawców" wypowiedziały się o pomyśle Joanny Muchy, by mówić do niej "pani ministro". Szkoda, że żadnemu bałwanowi nie przyszło do głowy zastanowić się chwilę, zanim puści swoje "hahaha" do sieci.
Słowo minister pochodzi z języka łacińskiego i zgodnie z nasza słowotwórczą pragmatyką może mieć rodzaj żeński, choć nigdy słowo rodzaju żeńskiego nie zostało utworzone. Widać zbyt rzadko kobiety tę funkcję pełniły. Podzielam opinię profesora Bralczyka, że pomimo poprawności tego (mimo wszystko) neologizmu, ma on małe szanse na wejście w życie. Mało prawdopodobne jest, by ta forma się upowszechniła, ponieważ wbrew pozorom jesteśmy dość konserwatywni w zakresie form językowych.
Ważniejsze jest to, na co dużo mniej obserwatorów zwraca uwagę, czy pani Mucha da sobie radę z tą funkcją. Wiemy, że jest ładna, wiemy też, że jest bystra i wykształcona, bo potrafiła to nie jeden raz udowodnić. Jednak czy będzie dobrym (dobrą) ministrem (ministrą)? Ciekaw jestem opinii czytelników.

Komentarze  

 
ZERRO
#1 ZERRO
28 lutego 2012, 11:55
Ministra na pewno się przyjmie, jeżeli rozpropagują to w radiu. Szczególnie w radiu!
Zacytuj
 
 
buldozer
#2 buldozer
28 lutego 2012, 23:02
Ona nie jest ministrą tylko ministrem. Tak się nazywa ten urząd. Podobnie jest z marszałkiem. I z tytułami naukowymi (magister, doktor, profesor). I stopniami wojskowymi. Wyobrażacie sobie generałkę, półkowniczkę, majorkę, albo kapitankę? Ale by armia rechotała, szczególnie z tej majorki. Tworzenie na siłę form żeńskich to głupawa maniera feministek. To się nie przyjmie.

Dziwi mnie ten feministyczny odruch Muchy, Po serii tzw. "wpadek" dała sobie narzucić logikę starcia z agresywnymi samcami, którą lansują feministki. To niepotrzebne, bo i bez ich pomocy doskonale sobie radzi, nie daje się wyprowadzić z równowagi, a większość jej krytyków nie sięga jej do pięt. Jest jednym z mocniejszych punktów tego rządu.
Zacytuj
 
 
Belfer
#3 Belfer
28 lutego 2012, 23:26
Ona nie jest ministrą tylko ministrem. Tak się nazywa ten urząd.
O takiej postawie właśnie mówił Bralczyk. ;)
To tajemnicze zwierzę, które niektóre nowe słowa każe nam przyjmować, a inne - choć de facto istniały od dawna - odrzucać, nazywa się uzus. ;)
Zacytuj
 
 
Troll
#4 Troll
29 lutego 2012, 12:28
Urząd nazywa się "minister" (np. Minister Finansów), niezależnie od tego, kto go piastuje, czy też akurat jest vacat. Natomiast osoba piastująca ten urząd nazywa się ministra - jeśli jest kobietą. Tak jest "poprawnie językowo", natomiast język ma to do siebie, że czasem ignoruje gramatyczną poprawność i uznaje formy niegramatyczne za poprawne na zasadzie "zasiedzenia". Dlatego "pani minister" jest poprawna, choć niepoprawna :-)
Zacytuj
 
 
Troll
#5 Troll
29 lutego 2012, 12:29
Do moich faworytek należy "pedagożka" :-)
Zacytuj
 
 
ZERRO
#6 ZERRO
29 lutego 2012, 15:28
a "sędź"?
Zacytuj
 
 
buldozer
#7 buldozer
29 lutego 2012, 22:46
Kobieta-marynarz to będzie marynarka?
Zacytuj
 
 
Belfer
#8 Belfer
1 marca 2012, 00:34
Nie o to mi chodziło, nie o taką dyskusję. ;)
Zacytuj
 
 
Belfer
#9 Belfer
1 marca 2012, 14:14
@Troll:
Urząd nazywa się „minister” (np. Minister Finansów), niezależnie od tego, kto go piastuje
Właśnie się przeraziłem.
Raz mieliśmy kobietę na stanowisku prezesa rady ministrów i może się to powtórzyć.
Czy to będzie premiera? ;)
Zacytuj
 
 
buldozer
#10 buldozer
1 marca 2012, 16:56
Raz mieliśmy kobietę na stanowisku prezesa rady ministrów i może się to powtórzyć. Czy to będzie premiera?

Warszawą zarządza obecnie prezydenta Hanna Gronkiewicz-Waltz. Danuta Hubner była natomiast komisarką w UE.
Zacytuj
 
 
buldozer
#11 buldozer
1 marca 2012, 16:57
Aha, a facet, który pracuje w przedszkolu, to przedszkolanek?
Zacytuj
 
 
Troll
#12 Troll
1 marca 2012, 22:12
Kobieta - kierowca: kierowniczka? kierownica? kierowczyni?
Kobieta - chirurg; nie podejmuję się...
Zacytuj
 
 
sunset
#13 sunset
2 marca 2012, 07:20
proponuję jakąś feministkę na pilota. ups. przepraszam, pilotkę :P
Zacytuj
 
 
Astrid
#14 Astrid
4 marca 2012, 16:43
No i co Panowie, podrwiliście sobie z poczuciem wyższości? Poczuliście się lepiej?
.
Aby wasze samcze zadowolenie było większe podam drobne dane na temat wydatków budżetowych:
.
Panow ie w sutannach kosztują budżet - 1,6 miliarda zł rocznie
Działania Fundusz Kościelnego - 240 miliardów złotych
Panowie w krótkich spodenkach (Euro) - 81 miliardów złotych
Program "Maluch" (opieka nad dzieckiem) - 40 milionów zł
Krajowy Program Przeciwdziałania przemocy w Rodzinie - 3 miliony złotych.
.
Z poczuciem pełnej satysfakcji możecie się oddać męskim rozrywkom. ;)
Serdecznie pozdrawiam
Zacytuj
 
 
buldozer
#15 buldozer
4 marca 2012, 17:23
@Astrid Czemu nas obrażasz? Odpowiadałoby Ci, gdybyśmy nazywali Ciebie samicą?
Zacytuj
 
 
Belfer
#16 Belfer
5 marca 2012, 13:30
@Astrid:
Trudno ci w tym kontekście nie przyznać racji. Aczkolwiek zaznaczę, że kpiny z potworków językowych nie muszą oznaczać kpin z problemów.
Zacytuj
 
 
sunset
#17 sunset
6 marca 2012, 08:12
@Astrid
wydaje mi się, że niepotrzebnie ostro reagujesz na coś, co jest tylko żartem z przesadnego zachowania feministek.
powiem tak: jestem stanowczo za równouprawnieniem kobiet, ale jestem też za równouprawnieniem mężczyzn. feministki nie są za równouprawnieniem, feministki są za władzą kobiet (doskonale to zostało przedstawione w "Seksmisji"). spora część rzeczowników, najczęściej określających zawody, ma rzeczywiście tylko rodzaj męski, i rzeczywiście ma to swój początek w odepchnięciu kobiet od pracy etc. ale często gęsto to odepchnięcie nie miało na celu pozbawienie kobiety jej praw, ale jej ochronę.
koniec końców - nie mamy teraz równouprawnienia. kobiety nie są pilotkami, oficerkami i chirurżkami (?!), a mężczyźni, chociażby byli nie wiadomo jakimi dobrymi ojcami, nie dostaną dziecka przy rozwodzie. ciekawe co jest bardziej bolesne.
mam sporo znajomych, które krzyczą o tym jak to źle jest kobietom i jak to nie mają one równych praw. ja proponuję im, że owszem, chętnie zrównamy im prawa z prawami męskimi, ale przy okazji odbierzemy przywileje które dają im przewagę nad mężczyznami. wyobraź sobie, że nie spotkałem jeszcze kobiety która nie zmieniłaby frontu, i nie mówiła: "ale ja wcale nie jestem za równouprawnieniem!".
nie sądzisz może, że te nasze drobne, owszem - złośliwe ale całkiem nieszkodliwe, żarciki na temat nadawania żeńskich końcówek rzeczownikom w rodzaju męskim, są przynajmniej odrobinę usprawiedliwione?
Zacytuj
 
 
Troll
#18 Troll
6 marca 2012, 18:37
Ja również jestem za pełnym równouprawnieniem kobiet i mężczyzn. Tj. za tym, żeby zarówno kobiety jak i mężczyźni mieli równe prawa we wszystkich dziedzinach życia.

Nie próbuję nawet myśleć, która płeć - kobiety czy mężczyźni - są w tej sprawie potencjalnie moimi największymi opozycjonist(k)ami.
Zacytuj
 
 
euro-hill-billy
#19 euro-hill-billy
9 marca 2012, 01:33
Polacy wszedzie maja problemy...nawet z wlasnym jezykiem.
Dlaczego ta jezyka jest taka seksiarska?
Zacytuj
 
 
euro-hill-billy
#20 euro-hill-billy
11 marca 2012, 14:05
Good Christian Bitches - nowy amerykanski serial tym razem Disneya. W wolnym tlumaczeniu to "Dobre chrzescijanskie suki". W Polsce oburzono sie na te chrzescijanskie. W innych krajach rowniez tyle, ze na przyrownywanie kobiet do suk a nie to czy one chrzescijanskie czy innej wiary.
Zacytuj
 
 
Winonah
#21 Winonah
15 marca 2012, 09:22
Jeśli chodzi o problemy poruszane przez feministki to z mojej strony pełna zgoda.
Natomiast tworzenie potworków językowych żeby na siłę tworzyć żeńskie nazwy mnie wkurza i jest moim zdaniem skrajnym idiotyzmem wymyślonym przez jakieś skrzywione umysły.
Kiedy ktoś używa żeńskiej formy stanowiska, nazwy zawodu itd wobec mnie ja się czuję poniżona. Odbieram to jako akcentowanie tego, że jestem kobietą (a więc w domyśle tą gorszą częścią ludzkości). Nie znoszę podkreślania mojej płci w sytuacjach kiedy to nie ma nic do rzeczy i odbieram to wtedy mocno negatywnie.
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać