Polub NaszePanstwo.pl na   

Wolność w sieci

  • Kategoria: Polityka
  • buldozer
Pospolite ruszenie w internecie przeciw wdrożeniu porozumienia ACTA sprawiło, że internauci opuścili wirtualną rzeczywistość i wyszli na ulice. Nikt nie prowadził badań socjologicznych w tej grupie, ale na pierwszy rzut oka widać, że są to ludzie młodzi. Większość z nich prawdopodobnie nie czytała, lub nie rozumie treści ACTA. Kierują się tym, co na ten temat "mówi się" w mediach i internecie. Co ich tak poruszyło, że na chwilę opuścili swoje blogi, fora, youtube'a i internetowe strzelanki? Mówiąc najbardziej ogólnie, walczą oni o wolność w sieci.
Czym jest wolność w sieci? Można tu wyróżnić dwa jej aspekty: wolność głoszenia swoich poglądów oraz wolność dostępu do wszelkiej informacji. Obie te wolności są jednak obłożone restrykcjami.
W dziedzinie wolności wypowiedzi mamy do czynienia z forami internetowymi oraz blogami, które podlegają stałej moderacji i kontroli. Czyli, mówiąc brutalnie, cenzurze. Przy czym cenzurę tę stosuje administrator portalu internetowego według jedynie sobie znanych zasad. Blokując wypowiedzi jednych, a puszczając wypowiedzi innych sprawia, że naturalne różnice poglądów występujące wśród internautów ulegają zachwianiu. Sekowanie inaczej myślących z forum internetowego może mieć różne przyczyny, ale często są to przyczyny jedynie ideologiczne. W ten sposób portal staje się stosunkowo jednorodnym bagienkiem, w którym urabia się umysły internautów według swojego wzorca. Możemy to zaobserwować na portalu Salon24. Czytając wypowiedzi tam zamieszczane można by odnieść wrażenie, że wszyscy Polacy popierają Kaczyńskiego, a nienawidzą Tuska. Jest to wynikiem zwykłej cenzury - ludzie o odmiennych poglądach są banowani, kneblowani. Pozostawia się niewielkie grono "nieprawomyślnych" dla zachowania pozorów pluralizmu poglądów. Jednak resztę się skutecznie sekuje, aby uzyskać wrażenie, że cały naród popiera PiS. Trudno się dziwić głębokiej frustracji grona bywalców Salonu24 po przegranych przez PiS wyborach. Byli bowiem absolutnie przekonani, że cały naród myśli tak, jak oni. W to przekonanie wbiła ich cenzorska działalność redaktorów serwisu.
Wstrząsające jest to, że stosujący ostrą cenzurę wypowiedzi Salon24 jednocześnie popiera akcję przeciw ACTA, wzywając do walki o wolność w sieci. Jest to nie tylko obłuda, jest to manipulacja. Chodzi bowiem o to, aby to starannie uformowane bagienko ludzi jednakowo myślących zareagowało spójnie w realu. Żeby wyszli na ulicę i tam domagali się od rządu wolności w sieci. Wolności, którą odbiera im nie rząd, lecz redaktorzy Salonu24. Macie skojarzenia z Orwellem?
Salon24 nie jest oczywiście wyjątkiem, zjawisko cenzury na portalach jest powszechne. Protestując przeciwko ACTA portale te próbują odwrócić uwagę internautów od stosowanych przez nie same praktyk cenzorskich. Są jak złodziej co krzyczy "łapać złodzieja". W istocie chodzi im o zachowanie monopolu na manipulowanie opinią internautów.
Drugi aspekt wolności w sieci, to dostęp do wszelkiej informacji. Z oczywistych względów nie jest on i nigdy nie będzie zrealizowany. Są informacje zastrzeżone, poufne, które nie będą dostępne. Są też informacje dostępne, za które jednak trzeba zapłacić. Tutaj dotykamy aspektu własności intelektualnej i praw autorskich. Nikt oficjalnie się nie przyzna, że łamanie praw autorskich jest mu na rękę, bo lubi sobie obejrzeć w sieci film za friko, albo ściągnąć pliki muzyczne na swój komputer. Sam to czasem robię, przyznaję się. Trudno jednak być intelektualnie uczciwym i nie nazwać tego kradzieżą. Ochrona praw autorskich w dobie powszechnej dostępności internetu musi być na nowo zdefiniowana. Ale zrezygnowanie z niej na rzecz sieciowej wolnej amerykanki to droga do zarżnięcia kultury.
Marzy mi się internet, w którym nie ma cenzury, a własność intelektualną można dostać za darmo. Marzy mi się społeczeństwo, które potrafi samo ograniczać swoją wolność i nie nadużywać jej w sieci. Marzą mi się artyści, tworzący "sobie a muzom", którzy dzielą się swoją twórczością z całym światem. Problem w tym, że taki świat to utopia.

Komentarze  

 
ZERRO
#1 ZERRO
25 stycznia 2012, 12:24
@autor
Prawda, prawda, prawda!
Nieprawda, nieprawda nieprawda!
Pierwsza linijka dotyczyła pierwszej połowy tekstu, a druga oczywiście drugiej. O ile się zgadzam, że nie ma możliwości całkowitej wolności w internecie przez cenzurę, autocenzurę i manipulacje, tak absolutnie nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem, że wolność dostępu do informacji ze wszystkimi swoimi aspektami, głównie mam na myśli zjawiska zbyt swobodnego dysponowania cudzą "własnością intelektualną" zwane w skrócie piractwem to "droga do zarżnięcia kultury".
W takim duchu myśląc, należało by udowodnić, że biblioteki i czytelnie zarżną literaturę. Paradoks? Nie, to tylko inne podejście do zagadnień "intelektualnej własności" i praw autorskich. Bardziej współczesne.
Celowo podałem przykład literatury, gdyż ewoluowała ona setki lat: Czym zajmowali się mnisi w średniowieczu? Tak, KOPIOWANIEM, i na pewno nie płacili autorom ani ich potomkom! Wiedza z książek jest dobrem ogólnoludzkim.
Współc ześnie wielu artystów tworzy za przysłowiowy frajer i publikuje swoje prace w internecie.
Wciskanie ludziom, że kopiując "kawałki" zabiera się chleb artystom czy ich dzieciom to czysta hipokryzja. Wyobraź sobie, że malarze za pomalowanie ściany żądają nie jednokrotnej zapłaty, a np. cotygodniowej. Bo przecież oglądasz tę ścianę wielokrotnie! Prawdziwy artysta np. muzyk koncertuje i z tego żyje, a tacy, którzy skomponują jedna piosenkę i chcą z tego żyć wiele lat czy nawet pokoleń to zgnilizna, objaw zepsucia. Dlaczego robotnik, za wykopanie jednego dołu, nie dostaje kasy przez całe życie?
Jedynym naprawdę poszkodowanym przez "piratów" są koncerny medialne, a uwierz mi, nie mają one NIC wspólnego z kulturą.
Podsumuję: To nie internet i "piraci" są złem, to "ochrona praw autorskich" w swej obecnej postaci, ukształtowanej przez przemysł, że tak ujmę "kulturalny", jest wewnętrznie sprzecznym, szkodliwym zjawiskiem. I z nim należy walczyć, a nie z głodnym kultury młodym internautą.
Zacytuj
 
 
spajrek
#2 spajrek
25 stycznia 2012, 12:41
ACTA tak naprawdę jest po to by chronić interesy wielkich korporacji, a nie artystów i twórców. Były kiedyś głosy, by w cenie dostępu do internetu była opłata, która właśnie przelewana byłaby na konta artystów i twórców w zamian za powszechny dostęp do ich treści, ale właśnie z pominięciem korporacji muzycznych i filmowych dlatego nie było na to przyzwolenia, a ja z chęcią zaplaciłbym więcej za internet i korzysteć ze wszystkiego co tam znajdę legalnie. W ostatnich dniach zostali aresztowani właściciele serwisu Megaupload, mówi się, że prawdopodobnie kroplą, która przelała czarę w sprawie Megaupload, było właśnie to, ze próbowali uruchomic legalny serwis muzyczny i dogadac sie bezposrednio z artystami z pominięciem wytwórni, oferując im lepsze warunki finansowe... Tego już MAFIA nie mogła ścierpieć...
Zacytuj
 
 
spajrek
#3 spajrek
25 stycznia 2012, 14:50 Zacytuj
 
 
ZERRO
#4 ZERRO
25 stycznia 2012, 14:50
@spajrek
No właśnie. Kiedyś w RFN czyste kasety magnetofonowe były obłożone opłatą na ichniejszy ZAiKS czy jak się to nazywa. I to uważam za fajne rozwiązanie. Chętnie zapłacę jakiś niewielki procent ceny za nośnik, czyste CD czy pendrive albo dysk, byle nie słyszeć, że odbieram chlep artystom, takim, co gdyby nie internet to byliby Claptonami :D
Zacytuj
 
 
Belfer
#5 Belfer
25 stycznia 2012, 15:01
Szanowne zbiegowisko!
Historia mówi nam o ważnych dziejowych wydarzeniach. Umowną datę rozpoczęcia epoki Renesansu niektórzy przypisują do upadku Konstantynopola w 1453, inni w odkryciu Ameryki w 1492. Dla mnie tą symboliczną datą jest 1455. To data wydania tzw. Biblii Gutenberga uznawana za symboliczne powstanie techniki drukarskiej. Popuśćmy wodze fantazji i wyobraźmy sobie, że ten ówczesny świat jest bardziej podobny do dzisiejszego. Ktoś najpierw wymyślił rzeźbienie liter w desce i odbijanie tego na papierze. A jak by to opatentował i w trosce o swoje zyski zabronił tej techniki? Ktoś inny potem wycinał drewniane klocki z literami, a co jak by opatentował? A co by było jak by Gutenberg opatentował swój pomysł na ołowiane czcionki składane na matrycy? O ile lat, o ile setek lat opóźniłby się rozwój ludzkości? Zapewne Gutenberg zmarłby jako bogaty człowiek, nie konałby w nędzy.
Manipuluję? Tak. Tak samo jak druga strona. ;)
Zacytuj
 
 
zenonz
#6 zenonz
25 stycznia 2012, 15:16
@zerro
Ty już płacisz, tylko nikt Cie o tym w sklepie nie informuje. Od każdej sprzedanej czystej płyty CD, DVD, pendriva czy innego nośnika jest odprowadzany pieniądz dla zaiksu.
Zacytuj
 
 
buldozer
#7 buldozer
25 stycznia 2012, 18:42
Szanowni dyskutanci

Mam kilka uwag do Waszych wypowiedzi:

@ZERRO: biblioteka nie jest dobrym kontrprzykładem. Otóż książka DRUKOWANA istnieje w skończonej liczbie egzemplarzy. Wydawnictwo, które ją wydało, kontroluje liczbę egzemplarzy na rynku. Cena książki jest oczywiście związana z nakładem książki. Wydawnictwo dobiera nakład i cenę tak, aby zmaksymalizować swój zysk.
Biblioteka zakupuje konkretny egzemplarz i pożycza go ludziom. Nie ma jednak możliwości, aby ten sam egzemplarz czytało naraz dwóch czytelników. Wydawnictwo, ustalając cenę książki i jej nakład może łatwo wziąć pod uwagę wpływ działalności bibliotek na jego zysk.
W przypadku książki zapisanej elektronicznie można bez najmniejszych problemów kopiować ją w dowolnej liczbie egzemplarzy. Nakład takiej książki jest więc nieokreślony, wydawnictwo nie ma żadnego wpływu na nakład. Jeśli taka książka wycieknie do internetu i każdy może ją kopiować za darmo, to cena takiej książki po prostu spada do zera. Ergo, wydawnictwo nic na tym nie zarabia. I nawet, jeśli koszty ma niższe (bo nie trzeba płacić drukarni za drukowanie książek elektronicznych) to i tak musi ponieść straty.

Przykład kopiowania ksiąg w średniowieczu też jest chybiony. Kopiowanie jednej księgi zajmowało czasem całe życie zakonnika. Gdybyś policzył koszty pracy takiego kopiowania, to widziałbyś, że mają się one nijak do kosztów kliknięcia myszką. W średniowieczu książek było mniej niż potencjalnych czytelników. Stąd konieczność ich kopiowania. Dzisiaj jest odwrotnie - książek jest dużo, potencjalnych czytelników mniej, a koszt skopiowania znikomy. Sytuacja rynkowa wydawcy książki jest więc diametralnie inna i nie ma sensu snuć takich porównań.

@spajrek
Na ogół to artyści ubiegają się o kontrakty z koncernami wydawniczymi, a nie odwrotnie. Jeśli ktoś chce tworzyć za friko to jego sprawa. Ale jeśli chce zarobić na swojej twórczości to stara się o kontrakt z wydawcą. W dawnych czasach artyści mieli zamożnych sponsorów, więc mogli sobie pozwolić na tworzenie sztuki bez oglądania się na zyski. Dzisiaj to rzadkość.

@Belfer
Wynalezienie druku nie wymagało dużych nakładów finansowych, wystarczyło ruszyć głową (nawiasem mówiąc Chińczycy zrobili to kilka wieków wcześniej). Jednak obecnie zrobienie wynalazku (np. nowego lekarstwa) wymaga często gigantycznych środków. I znowu jest problem mecenasów, którzy zechcą takie wynalazki finansować na zasadzie pełnego idealizmu. Te czasy już minęły. Naprawdę, nie ma sensu snuć analogii do czasów dawno minionych. Obecnie żyjemy w innym świecie, w innych warunkach i powrotu do dawnych czasów już nie ma. Chyba, że dojdzie do upadku cywilizacji.

Na koniec uwaga: napisałem, że dzisiaj prawa autorskie i płynące z nich korzyści majątkowe muszą zostać zdefiniowane na nowo. Nie da się w epoce powszechnej cyfryzacji utrzymać starych zasad. Zapewne z czasem powstanie nowy model uregulowań prawnych, na zasadzie pewnego kompromisu. Nie można natomiast liczyć na to, że kultura bez mecenatu i bez rachunku korzyści i strat sama się utrzyma.
Zacytuj
 
 
Belfer
#8 Belfer
25 stycznia 2012, 19:09
To drogi autorze z innej beczki. Jakiś czas temu usłyszałem pewną piosenkę. Normalnie obsesyjnie wręcz snuła mi się ta muzyka w myślach. Aż dziwne przy moich gustach muzycznych, ale to była Shivaree i "Goodnight Moon". Reszta mi się nie podobała, więc nie przyszłoby mi do głowy kupować CD, ale gdy okazało się, że mogę kupić jeden utwór za głupie 1 euro, to myślę - czemu nie.
Wlazłem na stronę, kliknąłem co trzeba, zapłaciłem kartą, wybrałem MP3 i dostałem link... do WMA. Mój Amarok ino pisnął i na tym skończyło się granie. Na maila dostałem skomplikowaną procedurę uaktywnienia pliku, która mogła zadziałać tylko i wyłącznie w Windows Media Player (to było wyraźnie podkreślone) i tylko od określonej wersji (chyba 9). Nie ma mowy by ten plik zagrał bez połączenia z internetem, nie ma mowy by zagrał na playerze stacjonarnym, ani też na przenośnym. Tylko WMP i co najmniej Windows XP.
Nie używam Windows, nie używam WMP, więc nie pograłem sobie. Kolega próbował mi w swoim komputerze to przegrać do zwykłego MP3, ale WMP bronił się dzielnie.
Jak myślicie - jak się poczułem? Jak durny palant wydymany bez zdejmowania majtek (sorry za dosadne określenie).
Tym razem nie manipuluję, to czysta prawda. Jak zatem należy zdefiniować autorskie prawa majątkowe?
Zacytuj
 
 
Xezar
#9 Xezar
25 stycznia 2012, 19:53
Zastanawiam się dlaczego zdaniem szanownego autora tekstu, koszty i niedogodności związane z tym, że koncerny medialne nie mogą się przestawić na obecny czas i próbują wsadzić kwadratowy klocek do okrągłego otworu mam ponosić ja, zwykły klient i użytkownik sieci. Zmieniły się czasy. Ba! zmieniają się coraz szybciej, Ja nadążam, oni nie. Mam się nad tym z troską pochylić? Wała! Tak jak oni z troską się pochylają nade mną, zwykłym klientem i nad artystą którego reprezentują. Jednego i drugiego mają w czterech literach i po akcjach typu ACTA wyraźnie to widać. Same koncerny stworzyły system który dusi teraz i je i artystów, których reprezentują.
Zacytuj
 
 
zlappande
#10 zlappande
25 stycznia 2012, 20:30
sytuacja nie jest czarno-biala
po obu stronach stoja koncerny
po jednej koncerny, ktore dzialaja zgodnie z prawem, bo tez potrafia za tym prawem odpowiednio lobbowac
po drugiej ci, co dawno machneli reka (mniej lub wiecej) na prawo i doskonale sobie zyja w szarej strefie
poczawszy od Janosika przez szefa kartelu narkotykowego Escobara w Kolumbii po dzien dzisiejszy - wytwarzaja sobie onie zawsze etykiete "obroncow ludu"
szkoda, ze Tusk sie uczy dopiero, jak sie sparzy, bo jednak nie warto bylo wprowadzac zmian kuchennymi drzwiami, to mogla byc w sumie doskonala lekcja demokracji oraz dojrzalosci spolecznej, aby wypracowac jakas ulepszona wersje ACTA.

Polecam doskoanle podsumowanie pani Ewy Letowskiej:
tokfm.pl/.../...

niestety,mimo istnienia portalu "Dobre Panstwo" jakosc dzialania panstwa jest taka sobie :)

Polecam rowniez druzgocacy raport NIKu:
wyborcza.pl/.../

moze cos z tego wyniknie, ale watpie
Zacytuj
 
 
zlappande
#11 zlappande
25 stycznia 2012, 20:44
@Xezar
> po akcjach typu ACTA wyraźnie to widać. Same koncerny stworzyły system który dusi teraz i je i artystów, których reprezentują.

ACTA obowiazuje juz w wielu krajach i naprawde nie dajcie sie nabrac na "argumenty drugiej strony" - o tych nalotach policyjnych rankiem na biednych 14-latkow, matrixy i inne cuda - wszystkie (prawie) argumenty przeciwko ACTA sa niepowazne - jeszcze najpwoazniejszy (bo rzeczowy) jest obrazek wstawiony przez spajreka.
Polacy dali sie nabrac na psychoze
Ustawa moze jest niedoskonala, ale ma eliminowac (w zamierzeniu):
1. podrobki towarow
2. naruszanie praw autorskich
3. artykuly trefne (np podrobki lekow)
4. przemyt (kontrole na granicy)
5. szmugiel na Internecie

warto zwrocic uwage (poza obrazkiem spajreka), ze w tekscie mowi sie o koniecznosci zachowania wolnosci slowa na Internecie:

4shared.com/.../...

PS odnosnie obrazku spajreka - jak rozumiem z kontekstu - "druga strona" nie oznacza potencjalnego przestepce, ale inny kraj, ktory podpisal umowe. Moze sie myle, ale tak to wynika z kontekstu, mowa o Stronach, nie o sciganiu, do czego akurat ma zastosowanie kodeks prawny kazdego kraju.

dlatego tez polecam najpierw przeczytac (28 stron)
Zacytuj
 
 
zlappande
#12 zlappande
25 stycznia 2012, 20:46
PS zalozmy, ze obywatel kanadyjski wwiezie stos falszywych lekow do Polski - zapis "bez wysluchania drugiej strony" oznaczac by mial, ze mozna takiego faceta przymknac, mimo tego, ze jest on obywatelem kanadyjskim, bo popelnil przestepstwo a nie uzgadniac z Kanada.
Zacytuj
 
 
buldozer
#13 buldozer
25 stycznia 2012, 21:09
@belfer Doskonale Cię rozumiem, sam też używam linuksa i mam nieraz problemy z odtwarzaniem niektórych plików. I rzeczywiście, w takiej sytuacji jedyna opcja to ściąganie z internetu uczciwych mp3. Gdyby można było ściągnąć takie uczciwe mp3 za złotówkę, to pewnie wielu ludzi by tak robiło. Ja myślę, że era fonografii niedługo przeminie. Płyty stają się powoli przeżytkiem. Postępu nie da się zatrzymać.
Zacytuj
 
 
Xezar
#14 Xezar
25 stycznia 2012, 21:23
@zlappande

Proszę cię! Już dawno wyrosłem z wieku gdy gadka o 14-latku któremu zabierają kompa robiła na mnie wrażenie. Druga sprawa - prawo regulujące te wszystkie sprawy już istnieje, po co wprowadza się tylnymi drzwiami, bez konsultacji coś co ma niby wszystko usprawnić a budzi tylko kontrowersje? Piszę to jako osoba, której interesy ACTA jakoby ma chronić i jako taka mam prawo wymagać ustawy doskonałej a już z pewnością doskonalszej niż ta. Btw. coś ciekawego jeśli chodzi o dyskusje o koncernach i sprawę Megauploadu - wcollier.blogspot.com/.../...
Zacytuj
 
 
zlappande
#15 zlappande
25 stycznia 2012, 22:17
@xezar
czy te oczy moga klamac ?

.. if the speculation here turns out to be accurate, [...]
Zacytuj
 
 
buldozer
#16 buldozer
25 stycznia 2012, 23:30
Ale odlot! Skąd oni biorą takich kretynów???
wpolityce.pl/.../...
Zacytuj
 
 
Xezar
#17 Xezar
25 stycznia 2012, 23:35
@zlappande
Ja nigdzie nie twierdzę że to prawda, tylko że może być interesujące. Zwłaszcza że RIAA jest daleka od świętości.
Zacytuj
 
 
Xezar
#18 Xezar
25 stycznia 2012, 23:38
@buldozer

Pojęcia nie mam skąd biorą, ale ja chcę dostać to co on bierze ;-P
Zacytuj
 
 
Belfer
#19 Belfer
26 stycznia 2012, 01:47
Odpowiedź na wiele wątpliwości tu zasianych przerasta możliwości i ramy komentarza. Żeby też buldozer nie zarzucał mi niepoważnego podejścia to całkiem poważnie zabrałem się za ACTA. Przeczytałem, zanalizowałem i popełniłem naruszenie praw autorskich - swoich własnych.
belfer.one.pl/.../ad-acta
Nie reklamuję sam siebie, ale napisanie tego wszystkiego w komentarzu to byłaby mordęga.
Zacytuj
 
 
Troll
#20 Troll
26 stycznia 2012, 07:01
Ja jestem zaskoczony faktem, że głosu w tej sprawie nie zabrał jeszcze "Jarosław-Wolskę-Zbaw" .
Jako żarliwie praktykujący internauta i bloger, którego ś. p. Brat wynalazł Internet, niewątpliwie wystąpi z żarliwą krytyką Tuska w sprawie ACTA.
Był już kibicem, lewicowcem (to akurat prawda, choć jemu samemu wydawało się, że udaje), łagodnym starszym panem na tle pianinka - kim on jeszcze nie był?
Zacytuj
 
 
Belfer
#21 Belfer
26 stycznia 2012, 10:21
Ależ Jarosław już wystąpił i powiedział, ze głosowanie za ACTA było błędem. Było to po wyznaniu Migalskiego. Nie wiadomo jeszcze, kto był odpowiedzialny za podjęcie błędnej decyzji w PiS, ale na pewno znajdzie się jakiś wróg.
A serio to kogo to obchodzi, co ma do powiedzenia Kaczyński. ;)
Zacytuj
 
 
prawdziwy berg
#22 prawdziwy berg
27 stycznia 2012, 09:01
naprawdę nie rozumiem dlaczego moja wolność w internecie ma polegać na okradaniu innych i bezkarnym wieszaniu na wrogach zdechłych ch..
Pajace, które tak udatnie podskakują na ulicach nie wejdą do pierwszej lepszej Żabki czy innego Tesco i nie napakują sobie cuksów, gier i płyt do kosza i nie wyjadą nie płacąc. Dlaczego to co karane w realu nie ma być karane w internecie? Co to do chlery za wolność i pozowanie na niedorobionego Jansika?
Co z tego , że największe koncerny medialne to forsują? Tak samo skorzystają na tym mali i duzi. W działalnośc gospodarczej nie ma obowiązku utrzymywania bandy złodziei, a działalność charytatywna jest jak na razie dobrowolna.
Zwracam też uwagę na fakt, że rosnąca grupa stalkerów dość skutecznie demoluje życie swoim ofiarom w internecie i do tej pory brakowało skutecznych narzędzi by wziąć tę swołocz za mordę.
Rozczula mnie pan prezes, obrońca młodych piwoszy ściągających pornole.. jego dzieci, jego dzieci...
Zacytuj
 
 
euro-hill-billy
#23 euro-hill-billy
27 stycznia 2012, 09:31
WASALSTWO!!! Kiedys dzwonili z Moskwy teraz z Waszyngtonu.
kaczoland.pl/.../...
Zacytuj
 
 
Jiima
#24 Jiima
27 stycznia 2012, 10:58
@Prawdziwy Berg
Ujmę to tak - mi też nie jest po drodze z narodowcami krzyczącymi "D*ld matole..." i dupkami demolującymi profil p. Hołdysa bo palnął głupotę, w dodatku niepopularną. Ale mam wrażenie, że ty dla odmiany nawalasz w chochoła.
ACTA, o które porozumienie tutaj toczy się zadyma, nie jest czymś, co WPROWADZA w Polsze prawo autorskie, czy środki do jego wymuszania. Jedno i drugie - surprise surprise - w Polsze istnieją i mają się dobrze. Sam pan "prawie jak Clapton" Hołdys się o tym przekonał, jak mu przywalili karę za pirackie oprogramowanie w jego firmie. Niespełniona gwiazda rapu Kazik był w stanie wymusić nawet zmianę tytułu bloga, w którym użyto cytatu z jego piosenki, choć mamy niby w kraju coś takiego jak prawo cytatu. Innymi słowy teza, że bez ACTA będzie jumanie, megaupload i precz z prawem ałtorskim jest całkowicie pozbawiona podstaw - bez względu na to czy używa jej obrońca ACTA czy przeciwnik.

Nieupra wnione jest również twierdzenie, że ACTA ułatwi Hołdysom, Staszewskim czy Wydrom dochodzenie swoich praw. Umowa wyraźnie bowiem faworyzuje różne ZAIKSy i MPAAy, twórców pomijając.

Nie wiem też, co ACTA miałoby mieć wspólnego ze stalkingiem, chamstwem niektórych komcionautów czy czymkolwiek w tym stylu, poza paroma debilnymi wypowiedziami naszych (p)osłów, w tym niezawodnego pana Kłopotka, który od czasu pochwały nepotyzmu szuka jakiegoś zdania, które potwierdziłoby jego pozycję jako lidera głupich wypowiedzi.

Chochoł a obaliłaś, możesz zacząć dyskusję. Nie to, by należało dyskutować z tymi co chcą obalać Tuska i winią za ACTA Brukselę.
Zacytuj
 
 
Belfer
#25 Belfer
27 stycznia 2012, 11:24
@prawdziwy berg:
Niestety tak to zwykle bywa, że racjonalny sprzeciw przeciw ACTA dla wielu stał się okazją do awantur, a inni odbierają to jako obronę bezkarnego ściągania filmów.
Jakie są niebezpieczeństwa ACTA to już pisałem, a z podniesionych przez ciebie problemów to sorry - nie ma tam nawet jednego słowa pomagającego zwalczać stalking. W zasadzie ACTA zajmuje się tym, by duże koncerny miały łatwy sposób na walczenie z pojedynczymi nowatorskimi inicjatywami lub z małymi firmami, które wejdą im w drogę.
Zacytuj
 
 
prawdziwy berg
#26 prawdziwy berg
27 stycznia 2012, 11:52
Myślę, że przesadzacie.
Co do stalkerów doszłam okrężną drogą, ze względu na zwiększoną kontrolę tożsamości.
przeczyta łąm kilka artykółów o ludziach gnębionych w ten sposób - zawsze trafiali na ten sam problem - NO NIE WIADOMO KTO TO!
Zacytuj
 
 
prawdziwy berg
#27 prawdziwy berg
27 stycznia 2012, 12:16
ZAIKS wydaje mi się wypłaca tantiemy , a ma to jakiś pośredni związek z artystą , prawda?
Poza tym nie tyle mi chodzi o samo ACTA ale o to, jak problem jest postrzegany. Usatwa o ochrnie praw autorskich i pokrewnych i tak reguluje rynek konsumencki pozwalając na prywatne użytkowanie zakupionych , powiedzmy, utworów. Jak tylko się podoba do momentu odsprzedaży tego nabytku w jakikolwiek sposób. I na taki zarobkach zaczyna się problem, bo allegro i inne sklepy pełne są beneficjentów zbyt dowolnie lub zbyt słabo stosowanego prawa. wiadomo , że ACTA wyważa otwarte drzwi i tak naprawdę zaczyna się dyskusja o sprawach, które jako lewizna przynoszą wielu dobry dochód.
A to, że wielkie korporacje dbają o swoje dochody - to mnie naprawde ani nie dziwi ani nie obrzydza. Osiąganie zysku t nic zdrożnego. Lepiej trzymać w szachu niż kraść.
Zacytuj
 
 
ZERRO
#28 ZERRO
27 stycznia 2012, 12:26
Nie znam historii negocjacji nad ACTA, a odnoszę wrażenie, że nikt nic nie negocjował. Po prostu - bogate koncerny zza oceanu narzuciły Europie i światu swoje ustalenia i zasady. Uważam, że "wolny kraj" od dłuższego czasu staje się państwem policyjnym i w dodatku narzuca wszystkim innym to samo. Nie dziwię się akurat politykom, otwarcie przyznają się, że teraz słuchają Big Brothera z USA, tak jak wcześniej Moskwy. Czyli: przyjęcie ACTA to nie zamach na wolność w internecie, to wiernopoddańcze przyjęcie poleceń od obcego państwa, więc zamach na wolność w ogóle. Polska już od dłuższego czasu potulnie wykonuje rozkazy z Waszyngtonu, dając się za każdym razem wydymać bez mydła. Naprawdę, DOŚĆ!
Być może te trochę gówniarskie protesty studentów, jakie obecnie trwają w naszym kraju, staną się przysłowiową kroplą przepełniającą dzban, i zaczniemy walczyć o faktyczną suwerenność, nie tę w wersji Prezesa. Powyższym popieram protesty.
A co do samego ACTA jeszcze: podczas lektury tegoż jak drzazgi z deski wyłażą co i rusz terminy typu "zabezpieczenie spodziewanych zysków", "domniemany sprawca", "bez powiadamiania". Normalnie rok 1984.
Zacytuj
 
 
prawdziwy berg
#29 prawdziwy berg
27 stycznia 2012, 12:38
To zbiorowa histeria. Mam wrażenie, że mimo absolutnego braku dowodów na to, to jednak umów nie przygotowuje Belzebub, a do podpisania używa się długopisu. Nie jest to kwestia terminalna, ostateczna, infernalna. Zaczęła się dyskusja- i to dobrze. Ta cała otoczka , którą przykrywa się gówniane interesy - to humbug i część polityków chce na tym skorzystać podsycają te bezsensy.
Zgadzam się z twierdzeniami, że model zaprezentowany w ACTA już się przeżył, ale wielkie koncerny wciąż mają rację bytu, bo pieczeniarze to spory procent populacji i mają w dupie to, że "artysta głodny to artysta płodny" (cytat na moje ryzyko).

kultura.gazeta.pl/.../...

załączam link na dowód jak to młodzi artyści tworzą .
Ostrzegam jako osoba niewyrobiona artystycznie, że tekst zaczyna się od obrazu - rzygu.
A tak wogóle ta cała agencja to dla mnie nowa mafia, która zamiast łysego karka "kup pan cegłe" wysyła marchanda "kup pan obraz". Innego tłumaczenia tego zjawiska nie wymyślę.
Zacytuj
 
 
ZERRO
#30 ZERRO
27 stycznia 2012, 15:12
@prawdziwy berg
Jest taki film, , tytułu nie pamiętam, gdzie pracownik galerii poślubia córkę szefa mafii i "sprzedaje" obrzydliwe monidła za kosmiczne ceny, innym mafiosom. Oczywiście nie z własnej woli. A służy to do zwykłego prania brudnych pieniędzy. Tak mi się to kojarzy. Swoją drogą, zobacz sama, jaką drogą idą "artyści" nastawieni na komercję, i nie chcę tu nikogo obrażać, ale ten jeleń to faktycznie przegięcie :D
Fajnie się wypowiada na bieżący temat niejaki Czesław, ten, co śpiewa. On ma zdrowe podejście.
Zacytuj
 
 
Jiima
#31 Jiima
27 stycznia 2012, 15:41
@Berg
Masz zupełną rację. Tyle że nie.
#stalking
Mylis z ACTA i SOPA/PIPA. ACTA nie mówi o kontroli tożsamości w Sieci. Z resztą, naprawdę da się tę tożsamość ustalić. "Niemogizm" najczęściej jest efektem olewania skargi przez wymiar sprawiedliwości, gdyż jak obrażano urzędnika państwowego, to pewną anonimową blogerkę wytropiono natychmiast. Czyli jakiekolwiek "paszporty internetowe" czy cokolwiek w tym stylu to droga donikąd.
Za rok - dwa, w sieci wejdzie protokół w wersji 6 (IPv6), który nie uwzględnia istnienia dynamicznych IP, prywatnych IP itp. rozwiązań, które wymyślono z powodu niedostatku adresów, a zaczęto stosować do czego innego. A prawdziwi przestępcy? Spoko, oni zawsze sobie radę dadzą.

#ZAIKS
Śmie m łagodnie twierdzić, że firma ta tak dobrze opiekuje się moim jako TFUrcy interesem, jak ZUS moją emeryturą. Z resztą z podobnych powodów.

#Allegro
Mam takie śmieszne pytanie, bo się zgubiłom w twoim wywodzie - czy ty sugerujesz, że nie powinnom móc odsprzedać legalnie zakupionej muzy / filmu / programu tylko dlatego, że istnieje ryzyko że niedajłoborze skopiowałom sobie zawartość nośnika? Przy okazji - w wypadku programu "dozwolony użytek" nie ma miejsca, jak mam kopię a oryginał sprzedałom, to znaczy że mam "pirata".

#wielkie korporacje
Mogą mi wypłakać rzekę, gdyż pomimo istnienia piractwa i braku obowiązywania praw autorskich w krajach które nie podpisały ACTA (parafrazuję pana Tuska), jakoś nie zbankrutowały.

#pir actwo
Też nie popieram, gdyż samo jestem TFUrcą. Ale. ACTA. Nie. Zwalczy. Piractwa.

Co więc przeszkadza mi w umowie? Sporo. Tryb prac (przeszkadzał mi też te kilka lat temu, gdy #wmejnstrimie wszyscy zlewali temat ciepłym moczem). Debilne sformułowania jak "domniemana krzywda" za którą można udupić kogoś lub czyjś biznes, a potem pokrzywdzony może conajwyżej domagać się jakiegoś śmiesznego odszkodowania. Fakt, że USA nie zamierza ratyfikować umowy (nie wiem jak to należy interpretować, ale jak dla mnie to znaczy "bujać to my, a nie nas"), próba wepchnięcia UE debilnego systemu patentowego USA (ok, nie do końca sama ACTA, ale przy okazji) i at last but not at least, próba rozwalenia rynku leków generycznych. Tego wprawdzie oburzeni przebrani za Guya Fawkesa (a raczej za Total Fail Guy'a) nie artykułują w swoich wrzaskach, ale nie trzeba popierać ACTA by nie solidaryzować się z nimi...
Zacytuj
 
 
zlappande
#32 zlappande
27 stycznia 2012, 16:10
@Belfer - jestem pelen uznania dla Ciebie za Twoj wpis na blogu - dobra robota !
Teraz musze to przemyslec ...
Zacytuj
 
 
zlappande
#33 zlappande
27 stycznia 2012, 16:10
acha, rozeslalem link do Twojej analizy swoim znajomym
Zacytuj
 
 
Belfer
#34 Belfer
27 stycznia 2012, 18:41
@zlappande:
Popularno ść tego tekstu przekroczyła wszelkie moje oczekiwania. Tysiące odwiedzin i linki do artykułu na rozmaitych stronach i forach - nawet na forum suk hodowlanych i reproduktorów. Wygląda na to, że ludziom pewne informacje były potrzebne.
Nie jest moim zamiarem obrona piractwa, czy wandalizmu w sieci. Byłbym idiotą jako sieciowy admin, gdybym miał tego bronić. Jednak chciałem pokazać do czego może prowadzić bezkrytyczne przyjmowanie porozumień i umów, które przywożą nam zza oceanu. ACTA nie jest groźna w sferze zapisów, które są tam obecnie, bo nie ma dziś prawa umożliwiającego realizację zapisów umowy. Ale to prawo może powstać i może pójść dalej niż będziemy się spodziewać.
@Jiima:
Być może masz rację, że udupienie producentów leków generycznych siedzi sobie w cieniu ACTA. Podwaliny do dodatkowych umów międzynarodowych zostały poczynione.
@prawdziw y berg:
Jestem pierwszym, który zawsze kpił i będzie kpił ze spiskowych teorii dziejów. Nie rządzą nami Żydzi, którzy za cel postawili sobie zniszczenie Polski. ACTA nie jest elementem tajnego spisku.
Pamiętajmy jednak, że biznes nie ma narodowości, nie ma twarzy, ale ma bardzo wysoki poziom lojalności. Na Żeraniu produkowano kiedyś Polonezy. Potem Tico i Matizy, które nagle stały się Chevroletami i nie jest ważne, ze te chevrolety za cholerę nie przypominają chevroletów. Ważna jest kasa. Jeśli będzie odpowiedni klimat biznesowy, to nazwie się je Yellow Submarine a z wyglądu będą wypisz - wymaluj jak syrenka 105.
Tak się składa, że wielki biznes ma siedziby głównie w USA i Japonii i są to organizacje mafijne (nie twierdzę, że żyją z przestępstw, ale zasady funkcjonowania grupy są właśnie takie).
Niestety wielki biznes i politycy często idą w tym samym kierunku.
I jeszcze jedno, dlaczego prace nad ACTA były tak głęboko utajniane? A były, bo sprawdzałem jakie można było dostać wiadomości na ten temat w różnych krajach. Skoro to taka dobra i wspaniała rzecz, to czemu wprowadzamy to kuchennymi schodami?
Zacytuj
 
 
unregistered
#35 unregistered
28 stycznia 2012, 18:06
@Belfer: z tym WMA to nie siej defetyzmu bo dasie. I nie wiem co ty takiego widzisz w tym amaroku (soft żenua jak różowe, wysokie byty na nogach mężczyzny). Ja tysz jestem on linux od kilkunastu lat, dlatego szczególnie fqurviają mnie zjawiska typu 'płatnik zus', wtyczki tylko na jedynie słuszną przeglądarkę od producentów sprzętu czy brak sterowników większości urządzeń USB na inny system operacyjny niż ten najlepszy. Ale w większości przypadków i tak dasie.
Ale do tematu. Mamy do czynienia ze zjawiskami, których istnienia jeszcze kilkanaście lat temu nikt by się nie domyślał. Na ten przykład patenty. Teraz można opatentować nawet robienie kupy - jeśli mi się uda to zrobić w tym najbardziej poje***m kraju na świecie - czyli jułesej - (a nie jest to wbrew pozorom niemożliwe - wystarczy sądowi dobrze 'ściemnić') to każdy obywatel of Planet Earth będzie mi musiał płacić za możliwość dokonania opróżnienia układu pokarmowego. Dlatego są kraje w których nie można sprzedawać ajfonów albo HTC, bo w sądzie gdzieś tam w/w się sądzą o to kto wymyślł koło, a kto prostokąt (a żadna z tych firm nic nie wymyśliła tylko albo znalazła, albo kupiła od rzekomego wynalazcy).
Następnym po ACTA ruchem będzie wprowadzenie opłat za używanie ołówka, kreślenie koła i robienie obliczeń z pi. Bo ktoś to w końcu opatentuje, nie ma takiej opcji, żeby choćby na plucie nie było patentu i jego ochrony.
Wydawcy chronionych treści wymyślają sobie kolejne zabezpieczenia. W teorii są to zabezpieczenia nie do złamania. Jak szyfrowanie RSA. Matematycznie tak jest, ale gdzieś po drodze próbują - jak to mój śp ojciec mawiał - wytrzeć doope szkłem i ... a to im się klucz publiczny z tzw. karty dostępu warunkowego wgrał do dostępnego bufora, a to im się zrobiło głupi algorytm do wyliczania sygnatury i można ją wytajmować, albo znowu najświętsze hdmi z hdcp okazało się wynalazkiem amatorów którzy prawdopodobnie nie ukończyli nawet gimnazjum, ale koncerny medialne zerżnęli na grube miliardy.
I teraz te koncerny które zostały ogłupione, wyśmiane, skompromitowane, okradzione na dziesiątki miliardów przez naiwność i niekompetencję swoich zarządów na rzecz oszustów oferujących im systemy zabezpieczeń na które wydali fortuny żądają, żeby to m.in. rząd RP i państwo pod nazwą Polska ponosiły koszty ich głupoty.
Dlatego jestem przeciw. Bo da się zabezpieczyć materiał cyfrowy przed dostępem czy kopiowaniem. Tylko muszą to zrobić fachowcy, a nie śfagier teściowej brata koleżanki z pobliskiej Nagoi albo Santa Monica.
A tak BTW to cały ten cyrk zaczął się od momentu przejęcia przez koncern Sony wytwórni filmowych Columbia i MGM.
Zacytuj
 
 
Belfer
#36 Belfer
29 stycznia 2012, 00:21
@unregistered:
Lubię Amaroka w jego zresztą starej wersji, bo lubię panować nad swoimi programami. Lubię Linuksa z KDE 3.5, a jak widzę te nowe gówna w rodzaju KDE4 czy Gnome3, to zaczynam się zastanawiać nad porzuceniem branży IT. Organicznie wręcz czuję obrzydzenie do softu, który został tak skonstruowany, żeby rządzić mną. Plik WMA zaszyfrowany mam nadal i chciałbym widzieć jak go będziesz grał na Linuksie. Nie ma w Linuksie programu, który wypluje z siebie okienko do wpisania hasła w objętym DRM pliku. To wydaje mi się bardziej kwestia zasad niż możliwości, bo zapewne dałoby się to złamać.
Ale nie chodzi mi o łamanie tego szyfru i przekodowanie pliku na niezaszyfrowany (analogicznie jak z dvd). Chodzi o normalne korzystanie z pliku legalnie kupionego, jeśli ktoś nie chce używać jedynie słusznego systemu i jedynie słusznego odtwarzacza.
Co do reszty - to w zasadzie się zgadzam.
Zacytuj
 
 
prawdziwy berg
#37 prawdziwy berg
29 stycznia 2012, 19:33
@Jiima
Nie mylę tylko mam nadzieję, że mimo istnienia możliwości prawnych, wciąż są trudności z namierzeniem tych , którzy popełniają przestępstwa w internecie. Po prostu uznałam, że dostawca usługi nie odpowie "no tak, rzeczywiście ma pan/pani przepieprzone, ale nic nie możemy zrobić dopóki prześladowca nie złamie prawa autorskiego" .
Co do ZAIKSU to znam go tylko z oceny archaicznych już nieco idoli, którzy o nim źle nie mówią, zachowując wszystkie brzydkie słowa dla ZPRów.
Co do Allegro to na myśli miałam ABSOLUTNIE ORYGINALNE oprogramowanie Microsoftu, które, niestety w testach, które się włączają przy aktualizach w 3/3 znanych mi przypdadkach, niestety zawiodło.
Prawa do utworów mają koncerny i nie wydaje mi się, że w posiadanie wszystkich weszły z naruszając interesy twórców. Jakk szacują straty, to nic dziwnego, że reagują.
@ Belfer
Jakoś , po krótkim epizodzie 2005-2007 nie wydaje mi się, że, oprócz kataklizmów ( wtym wojen), nie zachodzą w Europie takie zjawiska, że po machnięciu długopisem następnego dnia budzisz się w pasiaku z kulą u nogi tłukąc przydrożne kamienie ( dla międzynarodowego spisku oczywiście). Może żyję szczęśliwie jak śwnia w błocie, ale nie wierzę w takei kombinacje jak przedstawiasz, bo to wszystko ma za krótkie nogi i nawet największym i najsilniejszym może zdarzyć się przefajnowanie. Wierzę w mechanizmy samoregulacji i nie znajduję przykładu, kiedy totalnie zawiodły.
Bardziej wkurza mnie teraz protest kierowców - samochody jadące dwupasmówką z taką samą szybkością!!! POLICJA!! zabrać głąbom prawo jazdy za punkty i jazda do tramwaju. A raczej POLICJA i PRYWATYZACJA!! wolę płacić 8zł za litr, chodzić piechotą albo jeździć rowerem niż mieć świadomość powrotu gospodarki nakazowo rozdzielczej. To pokazuje , że własność państwowa powinna być minimalna, żeby ograniczyć głupich, w tym prezesa, w próbach podżegania do ręcznego sterowania
Zacytuj
 
 
Belfer
#38 Belfer
30 stycznia 2012, 00:45
@prawdziwy berg:
Na szczęście manifestacja była u ciebie na obwodnicy, a nie u mnie. ;)
Też uważam to za głupotę. Ale też mamy dziś wolność i tak się z niej korzysta. "Redtube nie oddamy". :D
Masz rację, że dziś totalitaryzm nam nie grozi, ale jak widzę, co się stało z Ameryką po 11 września 2001, to włos jeży Mi się na głowie (choć już nie bardzo co ma się jeżyć). Demokracja i wolność nie zostały nam dane na zawsze, codziennie musimy sprawdzać, czy ktoś tego nie chce nam zabrać. Jak zaufamy nadmiernie, to obudzimy się w dużo gorszej rzeczywistości.
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać