Polub NaszePanstwo.pl na   

Wydarzenia - październik I_2021

  • Kategoria: Polityka
  • Taurus
Wicepremierowi Glińskiemu przestały się podobać nasze symbole narodowe, a przynajmniej ich część. Orzeł jego zdaniem jest krzywy i trzeba go wyprostować. Hymn śpiewamy nieprawidłowo, bo druga zwrotka powinna być trzecią, a trzecia drugą, jak było to w oryginalnym zapisie Wybickiego. Tak w ogóle to po co nam jakiś staromodny Czarniecki, co to się rzucił przez morze i nie utopił, skoro mamy swojego, „nowoczesnego” Rycha Czarneckiego, o mało co prezesa PZPN, a potem prezesa PZPS. Trzeba to wszystko poprostować i naprawić, bo trwanie w błędzie jest niewybaczalnym skandalem.

Coraz bardziej upierdliwy staje się TSUE. Właśnie orzekł, że przeniesienie sędziego do innego sądu a nawet do sądzenia innych kategorii spraw w tym samym sądzie może być zamachem na sędziowską niezawisłość i nieusuwalność. TSUE, o zgrozo, nadal utrzymuje, że Izba Karna nie jest sądem, a sędziowie nominowani przez neo-KRS nie są sędziami prawidłowo powołanymi i wydane przez nich wyroki mogą być podważane. Dotyczy to również około siedemdziesięciu sędziów SN, z prezes Manowską włącznie. Taka postawa TSUE nie tylko głęboko uraża uczucia pana Zbyszka, ale również samego premiera Morawieckiego, który dostrzegł, że uznanie tego faktu doprowadziłoby do prawnej katastrofy w wymiarze sprawiedliwości , ponieważ ci „neosędziowie” wydali już około miliona różnych wyroków.

Czwarta fala Covid-a się rozkręca. Nadal ciężko ją przechodzą, zostają kalekami albo umierają osoby niezaszczepione. W tej sytuacji znowu uporczywie przewija się pytanie: dlaczego najbardziej opornymi dla szczepień są osoby z terenów, którymi rządzą samorządowcy PiS – lubelskie, podkarpackie… Przecież powinni tam mieszkać ludzie najbardziej światli. Okazuje się jednak, że żyją tam największe tępaki, którzy nie tylko nie dbają o siebie i o państwo którym rządzą, ale zagrażają też pozostałej części społeczeństwa. Ten brak empatii w stosunku do innych jest dla nich charakterystyczny. Przodują tu „gorole” z byłego Goralenlandu, czyli „światli” obywatele z terenów zamieszkałych przez osoby bliskie naszemu, przemądrzałemu FB. Co tam dla nich naukowcy i ich badania. Oni wiedzą swoje.

Niejaki Glapiński, kumpel prezesa Kaczora, ten od NBP i długonogich blond-asystentek ogłosił właśnie, że Polska przeżywa obecnie wielki cud gospodarczy, największy od czasów zaborów. Pieniędzy według niego mamy w bród, więcej nawet niż potrzebujemy i że nie musimy od nikogo pożyczać, a pieniądze z UE możemy mieć w nosie. Ciekawe, co na to powiedzą wszystkie grupy społeczne, domagające się rewaloryzacji płac i zwrotu strat poniesionych w czasie pandemii. RPP podniosła jednak trochę stopy procentowe, żeby Polacy nie uwierzyli w te bajki i trochę zaczęli bardziej odczuwać ciężar spłaty kredytów. Wiadomo, że wysoka inflacja jest na rękę rządowi, bo VAT i inne wpływy do budżetu są wówczas wysokie. Że ludziom jest trudniej? I co z tego. Emerytom powie się w marcu, że inflacja dla ich koszyka wyniosła cztery procent a nie siedem i jakoś to będzie.

Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie, z udziałem sędziów dublerów i pod przewodnictwem Przyłębskiej, zakończył swoje dochodzenie dotyczące zgłoszonego przez Morawieckiego zapytania w sprawie relacji między prawem polskim i traktatami europejskimi, po czym orzekł, że niektóre zapisy Traktatów są niezgodne z naszą Konstytucją. Co to znaczy? Co na to UE i TSUE? Jak mocno pogorszy to znowu nasze relacje z Unią? Wiadomo, że udział sędziów dublerów czyni ten wyrok nieważnym. Czy nieważny będzie on również poza Polską? Dwóch prawidłowo wybranych sędziów nie zgodziło się z wyrokiem i zgłosiło swoje zdanie odmienne. Wydaje się, ze po tym wyroku sprawa przekazania pieniędzy z Unii, łącznie 770 miliardów złotych, jest na długo przegrana. To jest wyrok, który bardzo oddala nas od zasad prawodawstwa europejskiego. Ten wyrok jest sprzeczny z naszymi zobowiązaniami, które podpisaliśmy wstępując do UE i które pod nazwą Traktatu Lizbońskieg podpisał później Lech Kaczyński. Wiadomo, że są one zgodne z Konstytucją. Wiadomo też, że kto nie respektuje wyroków TSUE, ten sam stawia się poza Unią.

8 października. Ursula von der Leyen oświadczyła, że zleciła dogłębną analizę treści wyroku TK, która ma być przeprowadzona w trybie pilnym. Jakiekolwiek reakcje Unii na wyrok TK będą podjęte i ogłoszone dopiero po otrzymaniu tej analizy.
Szaleją ceny gazu. W sierpniu kosztował średnio 202 Euro a niedawno osiągnął pułap 628Euro (!). Obecnie jest na poziomie około 450 Euro. Trzeba przyznać, że to niezła huśtawka.

10 października. W ponad 120 miejscowościach Polski, a także poza granicami kraju, odbyły się protesty przeciwko wyrokowi tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, prowadzącemu do wyprowadzenia Polski z UE. Największe, bo 100-tysięczne zgromadzenie odbyło się w Warszawie, na Placu Zamkowym i przylegających ulicach. Telewizja pokazała morze ludzi nad którymi powiewały flagi Polski i Unii. Zgromadzenie rozpoczął hymn Polski a zakończył hymn Unii. Zgromadzenie przypominało słynny protest po wyroku pseudo TK w sprawie legalnej aborcji. Główną siłą sprawczą warszawskiego protestu była PO i Donald Tusk, który zgromadzenie otworzył. Przemawiali nie tylko politycy. Również aktorzy, artyści, samorządowcy, powstańcy warszawscy...
Niedaleko tej wielkiej manifestacji, na ulicy Podwale, kontrmanifestację zorganizowali narodowcy. Grupka nieliczna, wyposażona jednak w silne głośniki, mocno zakłócała oficjalny protest. Była oficjalnie zarejestrowana, a więc prawnie chroniona. „Pozdrowienia” wysłała im Wanda Stawska, sanitariuszka z Powstania. – „Milcz głupi chłopie! Milcz, milcz, milcz chamie skończony! Bo ja jestem żołnierzem, który pamięta jak krew się lała, jak ginęli moi koledzy.” Narodowcy rzeczywiście zachowywali się tu identycznie do znanych służ specjalnych, które swoimi szczekaczkami zakłócały zgromadzenia i protesty w czasach Wielkiej Solidarności.
Ile osób manifestowało w całym kraju poparcie dla naszego pobytu w Unii. ? Jest pewne, że była to bardzo liczna, potężna manifestacja, która musi zrobić wrażenie na Kaczyńskim i jego otoczeniu.

11 października. Cała prasa europejska komentuje szeroko i z uznaniem wczorajsze prounijne manifestacje w Polsce i hasła w stylu „My zostajemy, wy możecie spadać”.
Okazało się, że antymanifestację zorganizował i prowadził Rafał Bąkiewicz, założyciel Straży Narodowej i Marszu Niepodległości. Skąd wziął pieniądze na tak silne nagłośnienie? Dostał je od Glińskiego w formie dotacji na swoją Straż Narodową właśnie. Była to, bagatela,  kwota 3 milionów złotych. Wygląda więc na to, że Kaczor wyhodował sobie własną bojówkę.
Lech Wałęsa: nigdy, żaden wróg nie podzielił tak Polski i Polaków, jak zrobił to Kaczyński.
26 byłych sędziów TK, będących już w stanie spoczynku wypowiedziało się krytycznie na temat działania Trybunału pod przewodnictwem Przyłębskiej i oświadczyło, że traktaty europejskie i nasza Konstytucja nie są ze sobą sprzeczne.

11-12 października. TSUE odbywa posiedzenie na wniosek Polski i Węgier, które zaskarżyły system warunkowości, czyli uzależnienie wypłat z funduszy Unii od przestrzegania praworządności. Na tym etapie odbywają się przesłuchania stron. O ważności sprawy może świadczyć fakt, że w procesie biorą udział wszyscy sędziowie TSUE. Wyrok ma być ogłoszony w trybie przyspieszonym. ale dopiero za kilka lub kilkanaście tygodni. Ten młyn miele bardzo wolno, niestety.

O cenach paliw i w ogóle środków energetycznych można by było pisać w nieskończoność. Jakie są dzisiaj ceny na stacjach paliw? – Absolutnie rekordowe! Czy można by było je obniżyć? Prezes Kaczor wie doskonale jak to zrobić. Mówił o tym już w roku 2011, gdy był w opozycji. Po prostu trzeba obniżyć akcyzę, która stanowi lwią część ceny. Widocznie jednak prawdy oczywiste kiedyś, gdy było się w opozycji, nie są aktualne dzisiaj, gdy się rządzi. Ceny gazu wzrosły szalenie, podobno nawet o 200 procent. Nie jest to dobra wiadomość dla gospodarstw domowych, które wyrzuciły kopciuchy i przestawiły się na ogrzewanie gazowe, a takich jest mnóstwo. Ceny materiałów budowlanych są również bardzo wysokie. Pewnie w ramach ich utrzymania lub podniesienia rząd będzie budował ogromny mur na wschodniej granicy. Przy takich cenach nie ma mowy o tanim budownictwie mieszkaniowym.
Ten mur będzie pewnym symbolem. Widocznie na Nowogrodzkiej uznano, że przyczynienie się Wielkiej Solidarności do upadku muru berlińskiego było historycznym błędem, który PiS musi naprawić, budując coś jeszcze bardziej imponującego na wschodzie.

Wydarzenia - wrzesień III_2021

  • Kategoria: Polityka
  • Taurus

 


Dzień dobry wszystkim.


Od pewnego czasu zastanawiam się, czy i jak wrócić na nasz portal. Najpierw jednak parę słów wytłumaczenia. Życie dopadło mnie w sposób dotkliwy w pierwszej połowie ubiegłego roku. Kuruję się z tego do tej pory, wykorzystując znaną prawidłowość „co nas nie zabije, to nas wzmocni”. W czasie mojej choroby działo się mnóstwo różnych rzeczy w zakresie gospodarki i polityki, nie byłem jednak w stanie zmusić się do stukania w klawiaturę komputera, chociaż myśli kłębiły się nachalnie.

Było mi trochę tęskno za „Naszym Państwem”, za cotygodniowym przekomarzaniem się i za bieżącym komentowaniem wydarzeń. Tęskno mi było nawet za pewnym „gorolem spode Turbacza”, który nazwał się skromnie FB, miał w garażu najdroższe samochody, jakie są zarejestrowane w Polsce i najwspanialszy dom w Nowym Targu, od bram którego musiał ciągle odpędzać nachalnie żebrzącą tłuszczę.

Spróbuję wrócić do bieżącego komentowania wydarzeń, chwilowo może na pół etatu, żeby nie przedobrzyć.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy mnie dotąd pamiętają i którzy dobrze mi życzą.

Ergo ad rem…

 

25 września

Ostatni weekend tego miesiąca. Pogoda taka sobie jak na bieżący rok, który nas pod  tym względem zdecydowanie nie rozpieszczał. Politycznie dzieje się sporo – problem Turowa, stanu wyjątkowego na białoruskiej granicy, problem z polskim ładem o którym wielu mówi, że to ład ruski (wypisz, wymaluj), galopująca inflacja, nieustający burdel w Sejmie, gdzie większość głosów PiS kupuje za stołki i inne profity, nędza rządzącej prawicy i słabość nie potrafiącej tego wykorzystać opozycji, bunty różnych grup społecznych – medycy, nauczyciele, policjanci, itd., itd., po prostu chaos w państwie rządzonym przez kurdupla z Nowogrodzkiej i złotoustego premiera Morawieckiego.


 

26 września

Wybory parlamentarne w Niemczech. Kończy się sprawowanie funkcji kanclerza przez Mutti Merkel, którą piastowała przez 16 lat. Przeprowadziła Niemcy i UE przez kilka kryzysów, w tym kryzys grecki i wielki kryzys migracyjny, zasłużenie zdobywając tytuł cesarzowej Europy. Pochodzi z NRD, dobrze  więc rozumie kraje z bloku tak zwanych demoludów. Politycznie wychowała się przy Helmucie Kohlu. Zachodni politycy uważali, że z funkcją kanclerza sobie nie poradzi. Poradziła sobie i to jak jeszcze. Uważam, że Makrela jest przyjaciółką Polski i Polaków, fanką Wielkiej Solidarności. Sądzę, że w przyszłości nieraz pożałujemy, że jej już nie ma na czele tego mocarstwa. Pod jej kierownictwem Niemcy stały się naszym bliskim partnerem gospodarczym i handlowym. Wymiana handlowa osiągnęła już poziom 130 miliardów Euro i ciągle rośnie.


 

27 września

Dwa główne tematy zaprzątają dzisiaj komentatorów. Jeden to przyszła konfiguracja władzy federalnej w Niemczech. a drugi – przetargi z Czechami na temat Turowa. W pierwszej kwestii przepychanki potrwają pewnie wiele tygodni. Największym wygranym są Zieloni a największym przegranym Chadecy (CDU/CSU) Wiodącą rolę w tworzeniu nowej koalicji będzie miało z pewnością SPD. W drugiej sprawie właściwie nic nie wiadomo. Nasz przemądrzały premier Mateuszek potknął się o jeszcze bardziej, jak się wydaje, cwańszego premiera Czech i sprawy turlają się niespiesznie.


 

28 września

Dziennikarze śledczy skrzyknęli się i przeanalizowali powiązania około pięciu tysięcy osób, zajmujących kluczowe stanowiska w spółkach Skarbu Państwa – Zarządy i Rady Nadzorcze. Ponad 900 z nich to ludzie powiązani ze Zjednoczoną Prawicą. Najwięcej z nich, jak się okazało, należy do „stajni” Morawieckiego. Kolejne miejsca zajmują stajnie Sasina, Błaszczaka, Brudzińskiego, … Ugrupowanie Ziobry opanowało niemal w całości Lasy Państwowe. Dziennikarze piszą, że ich lista dotyczy jedynie Spółek pierwszego wyboru. Jeżeli dodalibyśmy do tego spółki – córki i inne powiązania, to wyłania się cała mafia pisowska, żerująca na strukturze gospodarczej kraju.

Spore zainteresowanie budzi od jakiegoś czasu sprawa Sejmików wojewódzkich, które dumnie ogłosiły, że ich obszar jest strefą wolną od LGBT. Unia Europejska uznała to za objaw dyskryminowania części społeczeństwa i zapowiedziała, że jeśli uchwały sejmików nie zostaną wycofane, to samorządy te nie dostaną przewidzianych dla nich dotacji. Co było robić? Mimo „patriotycznych” i płomiennych wystąpień części radnych powiedzenie „pecunia non olet” jednak wygrało i wszystkie te sejmiki wycofały swoje dyskryminujące uchwały. Sprawa dotyczyła pięciu województw – małopolskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego, lubelskiego i łódzkiego, w których rządzą PiS-owcy.

Na wczorajszej konferencji prasowej moi ulubieni ministrowie, Kamiński i Wąsik, pokazali zdjęcia i filmiki pochodzące rzekomo z komórek imigrantów, pchających się do nas z Białorusi. Było to wyrażone wprost pod ich adresem oskarżenie. Co pokazywały te filmiki z takim trudem odzyskane przez służby? Pokazywały pedofilię, zoofilię a jeden z nich pokazywał nawet nieszczęśnika tuż przed ścięciem jego głowy maczetą. Przekaz wynikający z tej konferencji był jednoznaczny – zohydzenie obrazu całej tej grupy uchodźców. I co? Jakiś dziennikarzyna gdzieś tam poszukał i szybko odkrył, że wszystkie te filmiki pochodzą z jednego, znanego podobno filmu pornograficznego. Zupa się więc wylała. Tyle pracy służb, tyle „świetnych” pomysłów ministrów i… no, kompromitacja po prostu. Ileż złego przynoszą ci cholerni dziennikarze. Jak strasznie utrudniają życie rządowi. Nie da się ich lubić po prostu, no nie da się!

 

1-2 października

Niewiele się dzieje. Rozmowy z Czechami w sprawie Turowa zostały podobno zerwane, rozmowy z medykami bez jakichś konstruktywnych wniosków, w sprawach granicy polsko-białoruskiej nadal fatalnie (podobno rząd robi wszystko świetnie a opozycja bruździ jak zwykle), w sprawie nowego ładu nadal niewiele wiadomo… Jednym słowem mamy przedłużające się status quo. Komentator w tej sytuacji nie ma co robić.

Damy radę!

  • Kategoria: Polityka
  • Simon


Chcielibyśmy kontynuować nasze zgrywne facecje, aliści okazało się, że czas nie po temu.
Dlaczegóż to, ach dlaczegóż?
Ano dlategóż, że, jak zawsze zresztą, nastawają, żywią zakusy, podnoszą rękę na, atakują pryncypia i niszczą świętości!

Ale nie tak łatwo z nami, bogobojnymi patriotami!
Jednakowoż sytuacja nie po temu, aby sobie szutki robić: dziś zatem program zawodzimy grobowo, co jakiś czas smętnie bucząc ku pokrzepieniu serc:


 

Damy radę!



Potężna Rzeczpospolita
Na kaczych łapkach zachwyca.
Opieką trójcy okryta:
Jarosław, wódz i dziewica.

I taki stan ojczyzny,
Chociaż błogosławiony,
Na atak sił ciemności
Tym bardziej narażony.

Tak to świętości bywa,
Że szatan jej zazdrości;
I w piekle skacze pokrywa
Nad kotłem rozlicznych wrogości:

Administracją Bidena,
Stanami zdradliwymi,
Ach, świat litości nie ma:
Wrogami nam śmiertelnymi.

A dalej, według listy:
Europy entuzjaści;
Tusk wróg jest oczywisty,
Tęczowi pederaści;

Niemcy, Izrael, Czechy;
Merkel szelesty kiecy,
Stół Okrągły, grube krechy,
Martwi od dawna esbecy.

Komisarze, władze UE,
Magdalenka, taśmy, Sowa;
I Bruksela, także TSUE,
Plus „totalnych” z oną zmowa.

Szczepionki, rzecznicy, „ciapaci”;
Uczelnie, rektorzy, sędziowie,
Lemingi, lewacy, pejsaci,
Janda, profesorowie.

NGO-sy, murzyni, Polański,
Wykształciuch, Owsiak, lekarze;
Franciszka nie ten „Anioł Pański”,
Za pedofilię – murarze.

Kasty, Stuhry, Mann,
Trójka radiowa, cykliści;
Z ciepłą wodą wraży kran,
Trzaskowski i ateiści.

Szczepionki, bo boli duda,
Samorząd, wegetarianie;
Gajos, konie, Rospuda,
Facetów dwóch razem spanie.

Tokarczuk, Wałęsa, Nobel,
Sort gorszy z gorszych podwórek,
W obiektach NATO-wskich skobel;
Miasta, uczelnie niektóre.

Bez podniet ci z ekshumacji,
Demokracja, obce języki,
Bluźniący, że wódz nie ma racji,
Kazik, głosowań wyniki.

„Ekologizm”, przebojów lista,
Konstytucja, dziennikarze,
Caracalle, niekonformista,
Frasyniuk, wiatraki, sondaże.

Lisa knowanie, co lisie,
Niepełnosprawni, liberalizm,
Ofiary smoleńskie nie pisie,
In vitro ludzie, legalizm.

Prawa „imposybilizm”,
Nadmiar sprawiedliwości;
Gdy na pisiacki debilizm
Ma ktoś widoczne nudności.

Partie, co to nie pisie,
Feminizm, sztuka i Żydzi,
TVN, zdaje mi się,
A także, jak mi się widzi:

Rozsądek i ortografia,
Fizyka, rzeczy natura;
Przyzwoitość, demografia,
Najpospolitsza kultura.

**

Lista wrogów jak widzicie,
Dość pokaźna i pękata.
Da wypełnić się nią życie,
Zionąć „moralnością” lata.

Są jednak zastępy patriotów
W szykach plus pięćsetkami,
Każdy za wodzem iść gotów
Do walki z tymi wrogami!

Miej wodzu na walkę moc planów,
Czas sadło tym wrogom zalać,
Bo wiele tych „innych szatanów”:
Nie ma się co opierdalać.

Ścieli się gęsto „kurwami”
Plac naszej przyszłej chwały:
Dla kaczej rzeszy pałami
Lewaków! By wyzdychali!

Pod chorągwią z sutanny,
Z mocnym fullem marszruta,
Kac nie szkodzi poranny:
Prowadź! Choć w różnych butach!

**

Przeoczyli najgorszego,
Chociaż tacy czujni pisi,
Sobie wroga śmiertelnego.
Patrzcie! Oto lustro wisi…


A oto rebusik,choć obawiam się, że tym razem nadto prosty:


Co dostaniecie za rozwiązanie?
Co tam wódz akurat strategicznie uzna.
Słać na Nowogrodzką.

 

Tajemnica wiary




Że niszczy czas spokoju, wierząc psychopacie,
Kraj, który poniósł tak liczne ofiary:
Tajemnica wiary.

Budzi sprzed stuleci, a tak skocznie żywe,
By zniszczyć wolność, swe stare przywary
Tajemnica wiary.

Klęczy po kościołach i funduje wota,
Dla choć krzynę innego – okrutny bez miary:
Tajemnica wiary.

Pod butem oprawcy duchem zjednoczony.
Gdy wolny – walki o nic przeżywa koszmary.
Tajemnica wiary.

W dniach próby rozumem zadziwia świat cały;
Na co dzień łeb obity, ślepi kołtun stary;
Tajemnica wiary.

Paw narodów, papuga, nadęty z jarmarku,
A ze wstydem ukrywa swe największe czary…
Tajemnica wiary.

Kraj, gdzie rzeszom „kurwa” refleksją jedyną,
A języka, kultury, potężne konary.
Tajemnica wiary.

Do Boga i Honoru supliką wstrząsany,
Bluźni, pchając historię w absurdu opary.
Tajemnica wiary.

Dumny, zakompleksiony; z miłością i gniewem;
Bez zasłużonych nagród, a od niebios kary.
Tajemnica wiary.

Czemu nieprzytomnie dumny i wstydem spuchnięty?
Czemu sercem przez różowe patrzę okulary?!
**
Tajemnica wiary.

 

Usnarz


Iż mu nakraść i więcej ochota,
W cudze piórka się stroi „patriota”;
Sadząc miny z taniego dramatu,
Komunałem okrągłym w tłum miota:

„Że Sobieski, że odsiecz, że Wiedeń,
I ma naród cnót więcej, niż siedem!”;
Więc on rzuca swej gminie i światu -
„Zawsze obcy nam winny za biedę.

Tolerancja, brak stosów, arianie;
W dupę słuszne dawanie – nie branie
I za ludzkość całą cierpienie:
Takie Boga narodu wybranie.

A szlachetność i chrystianizacja?
Bitew z góry przegranych racja?
Z dymem całej stolicy puszczenie?
Znowu knowań na kraj męki stacja;

Lecz husaria, pobożność i męstwo,
Cud nad Wisłą, Maryi zwycięstwo;
Tolerancji prastare konary,
Hart narodu na ofiar przekleństwo!”

Głos załamał, choć przecie jest krocie,
Że aż tyle sam zdziałał pociech.
Zatem fakt ten trudny do wiary:
Że tam ludzie mrą właśnie w błocie…

I w zasadzie to tyle na dziś. Niechże Bóg ma nas w swojej opiece – choć, Bogiem a prawdą – to wszystko nasza wina…

 

Na ostateczny upadek Pawła Kukiza

  • Kategoria: Polityka
  • Simon


Nie da się przecie poza grób
Wziąć materialnych żadnych dóbr;
Kamieni, złota, kosztowności,
Stanowisk ni nieruchomości.

Nie da się zabrać jachtów, dwórek,
Oklasków, gabinetów, biurek.
Jedyne, co się da w całości:
Zachować twarz dla potomności.

Gdy się ją straci, trza iść bez
Wyłącznej rzeczy branej za kres.
Bo nie najgorsze, że mówią „szmata”…
Tyś najbiedniejszy człowiek świata…

Czarnkiem to widzę

  • Kategoria: Polityka
  • Simon


Lampy już przygasły, więdnie mdło pod sufitem ciężki perfum kwiat, szmerek przycicha zduszony czerwonym pluszem foteli… Witamy! Witamy serdecznie na naszym nieustającym wodewilu, fundowanym przez niezmordowane czynniki państwowe! Tusz spływa po rzęsach, białe maszkary zwietrzałego pudru odpadają płatami ze zmęczonych twarzy, ale: „Show must go on!” Trochę głupawy, dużo przewrotek na bananach, niewielu już nabiera się na zwietrzałe gagi – ale trzeba się bawić! Bawić, bawić, bo kiedy zrobi się ponuro – to możemy stracić władzę…
Na chór Aleksandrowa dwa razy do roku już nas nie stać, a zresztą:  jest tyle miejsc na świecie, gdzie ma nader aktualne zobowiązania… Zatem dziś najlepsze, na co nas stać, nasz pierwszy garnitur spierdolenia, perełka zbiorowego obłędu, karykaturalny rys narodowej duszy: chór Antoniego z najlepszymi tenorkami i barytonkami mafii sołncewskiej w tle. Gościnnie, z esbecką lekkością, dyryguje Robert Luśnia! Przedstawiciel GRU w śmiesznej czapeczce przedstawiającej gorejący wybuch bomby „Car” rozdaje długopisiki z sympatycznym misiem Uszko – Czeburaszka. Kłaść w mało nasłonecznionym miejscu. Przy lampce nocnej może być. Nie bać się nic, nie gryzie.
Bawmy się, bo nie wiadomo, czy przez wraże szczepionki z chipami świat przetrwa jeszcze chociaż dwa tygodnie!


 
TSUEje psuje


Wybuchła miłość  piękna, lipcowa;
Czuła i dumna -  do Konstytucji!
Aż zawróciła w starszych już głowach
Tak zwanych „sędziów” tej instytucji.

Dotąd skażona nieprawym łożem
(Na Kwaśniewskiego nie mieli gustu),
Teraz tulona słodko – mój Boże –
W bujnych odmętach Pawłowicz biustu,

Lecz, że kobietą ona dojrzałą,
W karbach utrzyma emocje swe:
Ostatnio wiosną tak falowało…
Jeszcze za czasów ZSMP-e…

Sędzia Piotrowicz – jak to on w pracy:
Jest niezależny i niezawisły,
Zresztą – jak wszyscy mili pisiacy…
Choć jemu z lekka już zmysły prysły.

Nie krzyż brązowy, lecz też wzruszenie…
Do konstytucji z pożądań chrumka:
To antykomuch jest systemowy –
Chętnie by onej wycisnął ciumka.

Ssie niezależność z wymion partyjnych,
A jaka partia – o to już mniejsza:
Tu też ma stołki, władzę, funkcyjnych
(Choć tamta była ciut stateczniejsza).

Ktoś od Andrzeja – no, dzięki Bogu!
Nie pójdą dziatki bez ojca ręki…
Sam nie mógł przybyć, bo tkwi u progu,
Na Nowogrodzkiej Prezesa sieńki.

Andrzej też pała miłością znaną
Do konstytucji, rozumu, szczepień;
Tym cudowniejszą, że niespodzianą.
Ślepa jest miłość, kiedy już trzepie.

Praw rzecznik chciałby kija tu w szprychy,
Aż Piotrowicza niemal poniosło:
Czemu ten rzecznik jest taki lichy!?
Nie da pracować spokojnie posł…
…sędziom, znaczy, ten tego…

To jakiś warchoł i nie rozważa,
Że Naród z Partią, Partia z Narodem.
Pierwszego obejść chce Sekretarza!
Musi to komuch być z piekła rodem!

Nu pagadi! Europo zgniła,
Żeście na świecznik wynieśli Tuska,
Nasza Nemesis się obraziła
I woli od was obecnie Ruska.

Dawajcie euro i won z Sarmacji!
Europa zaraz zapłaci słono;
Nie zniszczą geje nam demokracji:
Prezes gwarantem tu i obroną!

Tłum malkontentów zresztą dziecinny:
Może pomyślcie choć razy parę?!
Przecież ten wyrok nie mógł być inny!
Przecież ten wyrok nakazał Jarek…


Burza oklasków! Sypią się fałszywe cekiny i brylanciki: z kreacji, karnecików, serc! Cóż mogłoby bardziej rozgrzać te patriotyczno-amarantowe emocje? Poza sprowadzeniem wraku Tupolewa, rzecz jasna?!
Trudno będzie, ale spróbujmy… Tym bardziej, że następny kuplecik mógłby być może nawet  nieco rozgrzać zgrabiałą od zimna piąsteczkę serduszka naszego Prezesa Wszystkich Prezesów:


 
Lex TVN


Ależ to były jęki i płacze,
Że pełnia władzy w Platformy ręce!
TK i SN i w Sejmie sracze:
Wszystko da Partia Wodzu w podzięce.

Ależ to były płacze i jęki,
Że Tusk Vat ukradł i ukradł OFE:
Teraz serdeczne PiS-owi dzięki,
Że więcej tego wziął już z połowę.

Ależ to były ciężkie lamenta:
Że postkomuna, ubecy, spiski,
Lecz gdy się agent w PiSie pałęta
To patryjota z niego ze wszystkim.

Ależ to były szlochy żałosne:
Inwigilacja, teksty „pod Sową”,
Teraz Pegasus, maile radosne
I kulson z pałką teleskopową…

Ryki żałosne, jaka korupcja!
Ślozy Prezesa lały rzęsiste;
Teraz złodziejstwa taka erupcja:
Czego nie skradli – łatwiej dać listę.

Huczały łkania rozrywające,
O prokuratur służby rozgrzane…
Więc przylazł Ziobro, i, koniec końcem,
Byle Święczkowskim są sterowane.

Mediów monopol podły, jak wiecie:
PiS łamał ręce rzekomym złem.
A czego teraz nie rozumiecie?
No?! Trzeba zabić ten TVN!

**

Nie jest wam, ludzie, zwyczajnie głupio?
Ponoć Polacy takie cwaniacy…
Najdrożej puszczą, najtaniej kupią,
A tak się dymać dali Rodacy…



Pędzą przed nami chwile wiekopomne. Rozstrzygające. Aż oczy łzawią. Nie czas zatem na zabawy i swawole w rodzaju rebusików. Wybaczcie, tym razem poważnie, odpowiedzialnie i patriotycznie – kawał dobrej sztuki państwowotwórczej prosto z Muzeum Sztuk Wyklętych:



Pędzą przed nami chwile wiekopomne, przełomowe, R O Z S T R Z Y G A J Ą C E.
O losach cywilizacji, jej kształcie, o wadze wizerunku organów płciowych w ikonoklastycznej teorii uwielbienia bóstwa…
Z chwil tych w przemówieniach polityków czynią się dni, lata, miesiące – ba! – tysiąclecia nawet – sprowadzone do jej jednej chwili iluminacji, kiedy to, dając się porwać wielkiemu projektowi cywilizacyjnemu ministra Czarnka uwierzymy w to, co mówi – i z przebitym kondomem na sztandarze ruszymy chrystianizować Europę.

To czas Nowej Idei! Nowego Człowieka! Świetlanej Przyszłości!
Zawiążmy więc łapcie i podążajmy zorganizowaną, marszową grupą za ministrem - wizjonerem:


 
Czarnkiem to widzę



Kant, Hegel, Bruno, Einstein i Plato,
Maxwell i Pasteur, Ockham, Sokrato;
Weber, Skłodowska, Kopernik, Hawkings,
Freud, Jung, Bohr, Spencer
    Darwin i Dawkins.

Setki lat walki, by z bagna wyleźć,
Tyle geniuszu, poświęceń tyle,
By nie być małpą, co zlazła z drzewa,
By do piorunów psalmów nie śpiewać.

Aby nie ginąć z bakterii, głodu,
Nie leźć, jak bydło, gdzieś bez powodu;
Mieć, oprócz brzucha, inne też cele,
Nie znać na niebie pękniętych szkiełek.

Nie być dla innych jak wilk w ostępie,
Wśród zwałów trupów gryźć za ząb zębem.
Nie żyć na świecie, gdzie tyczą miedze
Ciemnością, strachem, smrodem uprzedzeń.

Lecz wokół Ziemi płaskiej jak talerz
Znów czarne Słońce krąży wytrwale:
Politruk z gębą tłusto nalaną
Nauką ogłosi bujdę załganą.

Paluchem tłustym umysł zabrudzi
U jak najmłodszych i ufnych ludzi,
Lejąc im w głowy bez wątpień cienia
Pychę, nienawiść, jad wykluczenia.

I byle łajdak w torbie po cukrze,
Na łbie złoconej, w obłudy lukrze,
Co w kruchcie grzechy prawdziwie świńskie
Chowa. A ciężkie, jak koła młyńskie,

W imię religii bluźni i szczuje,
Za małe szuje Bogu dziękuje –
Gorszy maluczkich, prostaczków gubi,
Lękiem swe owce opętać lubi.

Oto, w przybytkach miłości Pana
Jest Ewangelia dzień w dzień deptana:
Pełznąc z limuzyn złością czart bodzie:
Kto nam jest wrogiem, a kto niegodzien…

Znów jest na połów wiedźmy sakrament,
Kredką z odpustu odmalowanej.
Diabłów szukanie młociska dręczy
Poukrywanych w kolorach tęczy.

Gdy to tymczasem stada tych drani,
Swe czarownice hodują sami:
Klepie  modelka, przebojem, ostro,
Tępić „pedałów” chce i „żydostwo”.

To te najpewniej cnoty niewieście,
Gdy kto jest inny, to go powieście…
To jest zapewne ta niewiast cnota:
Móżdżek mieć mniejszy, niźli u kota.

To są akurat takie zasoby,
By znać „ciapatych” i ich choroby;
Na tyle tylko myśl tam się błąka,
Aby poszukać diabła w szczepionkach.

A kołtun rośnie i potężnieje.
Światło przesłania, już ledwo dnieje;
Oświeceń gasną wątłe kagany
Obrazą sekty lane przez dzbany.

Przyjdzie kres mroku i otrzeźwienie,
I wstyd nadejdzie; trwoga i drżenie;
Budżet się jakoś na nowo skleci,
Z Unią stosunki, posprząta śmieci;

Administrację jakoś połata
I zaufanie – choć potrwa lata.
Ale tej czarnej, zimnej czeluści,
Co ją wciąż grzebią moralnie puści,

Tych cieni w sercach, tych zabobonów,
Tkanych dla władzy, stanowisk, tronów,
Zła zasianego w umysłach słabych,
Żeby tę władzę utrzymać aby…

…tego u wielu nic nie wyleczy
I po dekadach to zło zaskrzeczy:
Wasz siew przeklęty, kłamstwa gorliwcy:
J’accuse!
Wy podlcy i niegodziwcy…

Powrót posła

  • Kategoria: Polityka
  • Simon



Witajcie, kochani! Skoro nadal tu jesteście, oznacza, że mistrzowsko posługujemy się trąbką i akordeonem.
Że ktoś jest po drugiej stronie bezdennego bezmiaru pustynnej bezmyślności – to…koi.
Dlatego też dla was, bezimiennych wolontariuszy, dusz dobrych a jeszcze nie wyeksploatowanych, zaśpiewa prawdziwa gwiazda!
Czy jaśnieje?!
Jak idea JOW-ów!
Czy jest nieporzekupna?
Jak pień.
Czy jest cwana?
Jak pień.
Czy w czymś pchnie nas naprzód?
Jak pie…
a zresztą, cieszmy się chwilą! Czy poznajecie ten głos? Ten, od „Ksiądz proboszcz już się zbliża”? Szkoda, że tym razem bez udziału prezesa wszystkich prezesów…
Mam naszemu pieśniarzowi za złe. I nie to, co myślicie.
Otóż Kukiz wytrzeźwiał. Rzucił picie. Stał się suchym alkoholikiem, światełkiem w tunelu, wzorem dla siebie podobnych.
No właśnie. Wzorem.
Co ma sobie pomyśleć taki alkoholik? Że, jak wytrzeźwieje, to mu tak pieprznie w dekiel?!
Antyreklama, panie Pawle, antyreklama. Nie namawiasz pan do trzeźwości…
Ale, jeśli jeszcze można z tego totalnego upadku wiary w człowieka wynieść jakieś aktywa, to chyba satyryczne.
Weź pan, panie Kukiz, stawiaj warunki kaczce.
Cała Polska się śmieje.
Przykro mi. Nie zasłużyłeś sobie na taki los. Ale na niego wytrwale pracujesz.

Niemniej – do śpiewu! Lecisz, chłopaku!

 
Narodowy spis powszechny


Oto spis ruszył – domków, podwórek.
Sublokatorów i ujęć wody*;
Ile świń w domu, metrów dla kurek,
W jakich garażach są samochody.

To nie pierwszyzna, coś co dekadę
Takie się spisy w Polsce urządza;
Dla statystyki i by dać radę
Tym dobrostanem lepiej zarządzać.

Starsi górale wciąż pamiętają,
Jak się chowało w ziemi dulary,
Jak nieużytki się spisywało,
By nie załapać się na domiary.

Siedem dych latek szparko minęło**,
W tym obrót świata i dwa ustroje,
A tu się w spisie nowym zacięło,
A tu wracają stare nastroje.

Bramy zamknięte, zaryglowane,
Drgnienie firanki – nikogo w domu?
Kłódy zwisają, psy pospuszczane,
Gościć rachmistrza nie ma zaś komu.

No i to czego, co takie dzikie?!
Skądże ten spadek jest zaufania?
Co tam być może spisu wynikiem –
Do formularza coś do dodania?

Państwo przyjazne i sprawiedliwe,
Dbają rządzący o gospodarstwo,
Prokuratury z gruntu uczciwe,
Podatków tyle, co na lekarstwo.

Pierwszy minister, prócz kompetencji,
Znany jest także z prawdomówności:
Nabiera kształtów i egzystencji,
Marsz jego reform wprost ku przyszłości.

Przejrzysta ładem struktura rządów,
Władają nami same kryształy,
Bez idiotyzmów, knucia, przesądów;
Co jeden mędrszy, bardziej dojrzały.

Wyraźny schemat jest decyzyjny,
Choć partyjniactwo nieco nas boli,
Dba sam Trybunał Konstytucyjny,
By praworządność trwała atoli.

Żadne cię prawa tu nie zaskoczą,
A zresztą, nawet nie ma ich wiele;
Zwięzłość z jasnością prawem tym kroczą:
Państwo w przyjaźni z obywatelem.

Nie ma korupcji, brak nepotyzmu,
Decyzje dają ludzie niezłomni;
Wielce uczciwi są z patriotyzmu,
Na swój interes zgoła niepomni.

Eksperckość szczytów syci wdzięcznością,
Na stanowiskach fachowców krocie;
Karierę robią dzięki zdolnościom,
A nie przez w partii wysoko ciocię.

Żaden satrapa nic tu nie knuje,
I nowych ładów ciągle nie zgłasza.
Obywatelskość system stosuje,
By inwestować fiskus zaprasza.

Media rozsądne, policja miła,
Sądy uczciwe, umowy trwałe:
Taka ojczyzna się wam zdarzyła,
A wy pretensje i targi małe…

Żaden minister za nic nie szczuje
Na mniejszość żadną, poglądy, zawód;
Administracja w swych sercach czuje,
Że przecież to jest przeciwko prawu.

Nad wszystkim zacny prezydent czuwa,
Zmyślny, potężny i niezależny,
W pracy jest z niego wytrwała mrówa
W swoich poglądach rzadko pobieżny.

Toż dobra zmiana, obywatele!
To myśmy szczęście wnieśli wam w życie!
Frontem do państwa więc, przyjaciele!
No, do cholery! Co się boicie?!


(*) Licentia poetica, nie mam pojęcia, co dokładnie spisuje rachmistrz
(**) Pierwszy spis powszechny po II wojnie światowej odbył się w grudniu 1950 roku.

Co za chaos! Słonie spadają z piłek, foczki tracą płeć, silne tąpnięcia ogni sztucznych! Nic dziwnego, albowiem oto kolejny punkt programu, śpiewogra pod tytułem:


 
Rozmowa skopiowana z komunikator.ru:


- Ty, Wowa
- No?
- Zrobiłem polski rząd.
- No i co? Cały czas robimy. Kryptonim „Sowa”.
- Ale ja lepiej.
- Masz ich kody atomowe?
- Co? Wowa, ale ty głupi jesteś. Polska, nie Izrael.
- To co się chwalisz?
- Bo poprosiłem, czy mogę wejść. Ministra. I dał mi swoje hasła.
- Jak to: dał?! Piłeś?! Chuchnij Jurijowi!
- Nie piłem: dał.
- Ale jak to dał?!
- No próbowałem wszystkiego: nasyłałem cycate blondynki, że wygrał w bitcoiny, że nigeryjski książę… przy księciu się nawet łamał, ciocie z Solidurnej Polski naciskały… Ale czujny był.
I wtedy wpadłem na pomysł.
- No?
- Napisałem: „Pan Prezes potrzebuje do akt”. Nawet się nie zdziwił, pewnie wie, że jemu, znaczy temu wicepremierowi od bezpieczeństwa, hi, hi, drukują Internet. No i odpowiedział. Hasła dał i takie tam.
- I co?
- Nic. Szef powiedział, że już dawno mają, żebym dupy nie zawracał, i żebym pisał o Niemcach i Hakacie jak było w rozdzielniku.

Ej, oczywistości. A skoro mowa o oczywistościach: odgadnijcie rebus! Jest tak prosty, że pierwsza niezadeptana po odpowiedź osoba dostanie dożywotnie dofinansowanie wacików! W samolocie. Nad Afryką. W kierunku północnym. W Tupolewie. W marcu. Przy pełni. Na rozstaju dróg. Żeby dąb był, brzoza i lipa. I piasek. Mazowiecki. No.
Pytanie? A cóż to za nowoczesny wynalazek na obrazku i dlaczego przeznaczony jest dla ministra Dworczyka?



A nagroda? Waciki? Błyszczy, jak perła w błocie. Ale dziś coś więcej, dziś coś specjalnego!
Waciki razy dwa? Dziesięć? Och, nie!
Kto odgadnie rebusik, może zostać posłem obrotowym! I za piętnaście tysi miesięcznie zastanawiać się, czy:
- nie trafił;
- nie ogarnął;
- nie ten guzik wcisnął;
- w jakiej obecnie jest partii, kole, sprzysiężeniu. Dla Polski rzecz jasna, tylko dla Polski.

Lepsze, niż dożywotni zapas wacików? No, ba!

A kto wygrał  - a mentalnie, jak uczy joga, i każda szanująca się filozofia Wzwodu – wygrywamy wszyscy, byle chcieć – jako wygrani, weźmy do siebie największą nagrodę, gwóźdź programu, nasze oczko w głowie, nasz, bo wspólny:

 
Powrót posła



Ach, jak humory dopisywały!
Że to na białym koniu powróci,
Taki bezsilny, taki zdziadziały;
Jak go palemką „leming” obrzuci…

Rechot unosił się opłacany,
Propagandowe odgórne rżenie,
Jaki ten Donald z win jest ulany,
Jakie to on ma wilcze spojrzenie.

ref.:     Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki* wodza we łzach?

Opluty w poprzek, podłuż i wszerz,
Ale niegroźny, na miotle z bajki…
Tu spindoctorom do reszty wierz:
Pajac niegroźny, godny nahajki.

Czy ktoś się wilczych oczu tych boi?
No chyba przecie, że nie sam wódz,
On przeciw takim twardo ustoi,
On mógłby Tusków na pęczki tłuc.

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

Tak niepoważny, taki nijaki,
A jednocześnie zdrajca i wróg;
Taki niegroźny, marny bez klaki…
…ale rozpieprzyć kraj by on mógł!

Takie to małe, podłe, bez mocy,
A Targowica, a diabłu luby!
Wódz miałby nie spać przez to to w nocy?
(Choć mogło łacno wieść nas do zguby)

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

Zatem, jak widać – strachy na lachy.
Zatem, jak widać – jeden nam bóg;
Tusk – udawane to tylko strachy,
Byłej epoki półmartwy złóg.

Śmiech głuchy dudni, gromki a pusty,
Rechot fałszywy, a wymuszony;
Brechta się Partia tłustymi usty.
Piskliwy chichot… i… przerażony?

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

To po cóż pieni się fala gnoju
Od lat już tylu o Tuska winach?!
Czemu nie spoczną gnojarze w znoju,
Że z niego nawet gradu przyczyna?

Na cóż te łgarstwa wulgarne, tanie,
Iż uszy zatkać wypada dziecku?
Z ekranu ciągłe to podjudzanie:
Bo ot, powiedział coś po niemiecku?

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

Przecież to taka najlepsza zmiana –
Jakże to sprytnie swą cnotę chowa:
W ohydzie przebić musi Urbana,
By się suweren nie zorientował?

Takie zalety ma ona liczne,
Takie pod oczy pcha swe powaby,
Takie przewagi ma „patriotyczne” –
Po Tusku rzyga zaś, bo on… słaby?

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

Pocą się w łożach aparatczyki,
Łapią oddechy pośród duszności,
Miał on być błaznem waszej publiki,
A zna spod poszwy wasze podłości.

A co to będzie, jeśli się wyda,
Co robiliśmy i jak bezwstydnie?
Całe złodziejstwo, kłamstwo, ohyda
I nawet Jacek tego nie wytnie?

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

Tylko przyjechał – drżączka prezesa,
Choć on największy strateg w ojczyźnie;
Krewnych królika tak parzy kiesa.
Teraz! Ustawa o nepotyzmie…

Z dnia na dzień żony, ciotki, kuzyni,
Stracili cudne swe kompetencje…
Czyżby to Covid straszny uczynił?
Że oddać spółek mają ajencję?

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

Nie jest pan Donald brat mi ni swat.
Nie wiem, czy zmiecie parszywą zmianę.
Za morze gnoju lane od lat
Byłoby jednak bardzo wskazane.

Kraj wrze od dawna, a wkurw narasta,
Pora zakończyć tę dewastację:
Podłość pisowska wszystko przerasta,
Niszcząc moralność, państwo, relacje.

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

Z prawa jest drwina, nie sprawiedliwość;
Sobą i Kościół wysmarowali,
Fałszu cymbałem brzmi dziś „uczciwość”,
Na każdą świętość już narzygali.

Żeby wróciły czasy rozumu,
By się nie zwała cnotą niecnota:
Nasz dyktatorek tak koty lubi…
Donek! A pogoń mu wreszcie kota!




*"Wreszcie część najbardziej gorzka. To są nasze słabości. […]To jest słabość wynikająca z nieustannych walk, jakie toczą się wewnątrz naszej organizacji, wewnątrz poszczególnych okręgów partyjnych, które są na ogół tożsame z okręgami wyborczymi, a także niżej […] to jest często wypychanie ludzi dobrze przygotowanych, jako potencjalnych konkurentów […] To jest zamykanie się partii, to jest syndrom „tłustych kotów”, niechęć do pracy, chęć walki tylko o różnego rodzaju stanowiska"
Jarosław Kaczyński, kongres PiS, 03.07.2021

 

Słowackie wciry

  • Kategoria: Polityka
  • Simon

 

Ja was nie rozumiem, moi drodzy, złoci,
Że tak najeżdżacie na reprezentację:
Ona gra piastowsko – a nie to, że psoci,
Za jej grą potężne, historyczne racje!
 

Jest tak narodowa, że bardziej nie sposób;
Niechże świat popatrzy, niechże świat posłucha:
Oto na murawie kilkanaście osób
Oddaje niuanse lechickiego ducha!
 

Na początku zwyczajnie – nie ma nas na mapie.
Kiedyś, to byliśmy! Pod Wembley, Grunwaldem…
Lecz po latach smuty zaczynamy zapieprz
Powoli wznoszącym się wysiłku saldem.
 

Znienacka widzimy, że „Polak potrafi”.
Potrafi pracować, przejść eliminacje;
Nareszcie to nam się hossa teraz trafi,
Oto zaczęliśmy na serio sanację!
 

Nawet i roztropni nagle się robimy,
Że, choć lepsze polskie, co z dziejów wynika,
Po cichu nadzieję na sukces złożymy
W ręce to Holendra, to Portugalczyka…
 

Co akurat rzadkim przejawem rozsądku,
Bowiem myśl trenerska, jak i myśli inne,
Mniej się kuje z pracy, wiedzy i porządku,
Bardziej z wiary w cuda – co w Polsce nagminne.
 

Tyle, że rozsądek jak zwykle podszyty
Tą wiarą niezłomną, iż oto, pomału,
Tak z góra w pół roku duch nasz znakomity
Przez Portugalczyka wlezie do finału…
 

Już mniej wtedy pracy, a więcej fantazji,
Bo my potrafimy na drzwiach latać nawet;
Już nie odpuścimy tej rzadkiej okazji,
By mistrzowie świata gryźli przez nas trawę!
 

Jak bez wyobraźni ci Niemcy, Anglicy:
Szkolenie młodzieży, organiczna praca…
Lepsze iskra boża, święci wstawiennicy
I zryw narodowy – o, to się opłaca!
 

Bo my, pamiętacie, Psie Pole i Kłuszyn;
Wembley i Monachium, Warna, Somosierra,
My, wiecznie zdradzeni, co świata nie wzruszy:
Niechże Portugalczyk coś odrobi teraz.
 

No, i się zaczyna! Pompa w balonika,
Orły i sokoły. Och, biało – czerwoni;
Nie oddamy przecie już ani guzika,
My, wkrótce zwycięzcy – dosiadajmy koni!
 

A trąby, a radość, a fika publika,
Każdy zna się na piłce (oprócz tych, co winni);
Z euforii ogólnej niechybnie wynika,
Że z kolejnej szarży znów będziemy słynni!
 

Kończy się oczywiście, jak się skończyć musi,
Przychodzi rzeczywistość, co ma gdzieś patriotyzm
I te wszystkie mrzonki już na starcie dusi.
Trudno nawet orzec: wstyd to, czy egzotyzm?
 

Jak się okazało po raz już tysięczny,
Co od wieków szarpie patriotyczne nerwy,
Zbawcy nie działają, cud jest nieporęczny,
Myśleć i pracować trzeba zaś bez przerwy.
 

Ale to nie szkodzi, bo nic się nie stało.
Od wieków nie działa? Lecz kiedyś zadziała…
Choć –zaskakująco! – znów się nie udało,
Wróci paw narodów, wróci jego chwała!
 

Teraz czas już na to, co tak uwielbiamy:
Taplanie zbiorowe w smrodku nowej klęski.
Nie, że z tego wnioski jakieś wysmażamy –
Nie po to my naród moralnie zwycięski.
 

Wróci kiedyś prawo, wróci sprawiedliwość,
To są przecież spiski, nie bądźmy dziecinni!
Skazuje ten naród na wieczną cierpliwość
Nieśmiertelny morał: że winni są inni.
 

Jeszcze tylko gwiazdor do Bayernu wróci
Po same sukcesy. Bo przecie –mój Boże! –
Tam, to jest robota, a nie w orły rzucik,
Żaden lepiej u Niemca niż Polak nie orze.
 

Tacy już jesteśmy – wyborcy, posłowie…
Źliście na piłkarzy? Pozwólcie na słowo:
Przecież to Polacy! Co dziś mają w głowie?
Oni przecież z dumą grają NARODOWO!
 

Napisałem ten wierszyk trochę ze złości, ale potem pomyślałem, że może za bardzo stronniczo, za ostro, niesprawiedliwie…
A już dzień później, na konferencji prasowej, polski obrońca Jan Bednarek rzekł był:
"- Hiszpanie zobaczą, jak broni polska husaria. Tak do tego podchodzimy. "
Nic nie zmyślam. Tak powiedział. Co do literki. No i przeszły mi wątpliwości.

Nowe szaty cesarza

  • Kategoria: Polityka
  • Simon


Jestem tak szczęśliwy, że aż nic mi się nie chce. Jak tu układać kolejne wodewilowe wieczory, jak zapraszać sławy, w jaki sposób zmusić się do pracy, kiedy żyje się w raju? Oglądałem ostatnio TVP.
No, dosłownie i w przenośni -  już nie ma co poprawiać.
No chyba, że ma zgniłym tak zwanym „Zachodzie”, rują i poróbstwem słynnym. Ostro nam tam ostatnio zazdroszczą.
A będzie jeszcze lepiej kiedy, dzięki mądrej dalekowzroczności jedynie słusznej partii, oraz jej sojuszniczych przybudówek – nadejdzie wreszcie ten deszcz forsy, zwany Funduszem Odbudowy.
Ale skoro ja nie mam siły, niech śpiewają ci, co aż rwą się przed szereg, aby uszczęśliwić lud pracujący miast i wsi.
Dzisiejszy program zaśpiewają zatem ci, co aż drepczą z niecierpliwości przed Wielkim Marszem, ci, co aż rwą się przed szereg, by uszczęśliwić ludzkość, ci, co nie zważając na diety, prą ku szczęściu wolskiej ludzkości.
A zatem tak oto, minimalnym wysiłkiem, jak to w raju, prezentuję Państwu:
Połączony Chór Posłów Lewicy i Posłów Polskiej Zjednoczonej Prawicy Rzeczpospolitej, tak pięknie  połączonych społeczną wrażliwością!
Na początek porywająca jednoaktówka dla spragnionych wrażeń, pod tytułem:

 
Ideologia


Padają tu i ówdzie
Żywotne postulaty,
Że partie bez idei
Spisać należy na straty.

Obiektem drwin i kpinek
(I pewnie tak zostanie)
Jest dbanie przez rządzących
O ciepłą wodę w kranie.

Cóż będzie nas podniecać?
My jesteśmy Polacy!
Przecie nie pragmatyka.
Organizacja pracy.

Niż jakieś tam Holendry
Z innej jesteśmy gliny:
Nużącą przyziemnością
Niestety się nie trudnimy.

My od czego innego.
My od idej i cierpień;
Od „Chrystusa narodów”.
Z klęski my siły czerpiem.

Chociaż czasem coś śmierdzi,
Dziura w kanalizacji,
Nie będziemy się babrać:
My od chrystianizacji!

Od teorii spiskowych
I od wrogów odwiecznych;
Od zakusów na godność
I od ofiar „koniecznych”.

My od meczów o honor,
Szańców, dziewic, husarii.
Nie tam, za inwestycje…
…będziem za symbol marli!

Od Matki Boskiej żądamy
Na częstochowskim wale,
Cudów, łaski, opieki!
Od siebie roboty wcale.

Wyklęci, zdradzeni o świcie,
Bredzący, niczym pijani:
„Lewactwo”, „prawactwo”, „Żydzi”…
Moralnie zawsze  wygrani.

Z fiksacją na punkcie płodów,
Do gardeł się sobie rzucamy;
W obrazy religijnej
Kraju wciskając ramy.

A do bazylik nas wiodą
Drogi z dziurą na dziurze:
Wisi na sznurkach i dykcie
Obrotowe przedmurze.

Apele, trąby, pomniki!
A trawnik przez psy osrany.
Ekshumacjami trucheł
Wyborca podjarany.

Więcej idei! Więcej!
Ideologia nas scali!
**
Czy wyście wszyscy, ludzie,
Ze szczętem powariowali?!

KURTYNA


Przepraszamy za usterki. Połowa chóru właśnie sobie poszła, ponieważ powyższa jednoaktówka za jednym zamachem obraziła uczucia lewicowe, prawicowe, centrowe i religijne. Zanim zmontujemy z reszty tłum, ściągając fachowców z TVP, posłuchajcie proszę tęsknej dumki na półtorej serca śpiewanej w roli statystki przez Edytę Chmurniak (zwróćcie uwagę na kunsztowne wokalizy w przecinkach!):


 
Przystawki


Widział kto kiedy by raki
Same do wrzątku skakały?
Aby swe szyje kurczaki
Chętnie pod topór dawały?

Widział prosiaki kto kiedy
Wesoło do rzeźni truchczące?
Sarny, kozły, cielaki
Na rożen raźnie skaczące?

Modelek grupę gorących
Gwałtem kloszarda nęconą?
Bogaczy błagających,
Aby ich okradziono?!

Kurę, dającą na gryzka
Udko swe tłuste lisowi?
Szczupaka, co w pysk hak wciska,
Uprzejmy sam się odłowić?

Z tych obserwacji banalnych
Obfitość wynika palantów:
Wciąż tylu ma potencjalnych
Kaczyński koalicjantów!

KURTYNA


No cóż, a teraz do konkretów. Sztuka, arie, libretta… Ale przecież nie bądźmy naiwni, prawda? Teraz trzeba klienta ściągnąć, wyznaczyć target, dać dobry kontent, a na zachętę bonus.
I oto jest. Nagroda za rozwiązanie tradycyjnego już dla naszych wieczorów jebu… rebusika, hm, przepraszam. Kłaczek.
A otóż i ona: ni mniej, ni więcej, tylko komplet przystawek przygotowany przez magister praw Julię Przyłębską (szszszsz… NIESŁABNĄCE brawa)
No tak, mam szczęście, bo o taką nagrodę nic nie robiłem. Ale Prezes wszystkich prezesów obiecał, szepnął słówko i bidulka robiła przystawki do rana… Przy okazji narobiła też pasztetu, ale to na inną okazję.


Sami widzicie: warto się starać? No chyba!
Zmierzcie się więc z poniższym kalamburkiem i wyślijcie na adres szefa rady ministrów odpowiedź: o jakiegoż to rozczulającego kanapowca chodzi?




Cykady grają, czerwiec wschodzi, Fundusz Odbudowy rozpala partnerki. Ogólnie rośnie, duch się pręży, stalowa wola narodu wykuwa wzwód potencjalności. A wszystko pokryte leciutką mgiełką oddechu madame Holeckiej, niczym fikuśną truskaweczką na sprężystym torcie.
Zatem zakończmy, nie chwaląc się – jak zwykle – szczytem szczytów, czyli wiekopomną prawicowo – lewicową odą (wolska specyfika!) pod tytułem:

 
Nowe szaty cesarza
(ballada o Funduszu Odbudowy, przewodniczącemu Czarzastemu dedykowana)


Wskutek zarazy mór gospodarczy.
W Unii zebrały się tęgie głowy,
Iż zwykła pomoc już nie wystarczy,
Więc uchwaliły plan odbudowy.

W Polsce radosne rządu Figury:
Rządzić najprościej za pożyczone.
Szastać nie swoim nieskory który?
Kiedyś ktoś spłaci! Będzie spłacone…

Styl PRL-u zdolnych kopistów:
Przytulić forsy wagonów parę
Od tych zboczonych imperialistów
I je przeputać onym za karę.

Już Danielowi Mati fafluni,
Głosik swój łamiąc w wiadomym stylu:
„Mamy siedemset miliardów z UE!”
„No dobra, chłopie! Ale na ilu?”;

Lecz żarty na bok: toż bez kozery,
Nadzieja kraju nagłej sanacji!
Posłów rządowych samogwałt szczery,
Pośród podobnych poślic sensacji.

Po telewizjach szparko latają
Ci kieszonkowi, pomniejsi zbawcy;
Wielbią swą partię – się uwielbiają,
Bo, co spieprzyli – skleją, łaskawcy…

Za taką kasę, to, coś tak czuję,
Więcej cnej partii jeszcze być musi:
Polskę się nową całkiem zbuduje,
Szczęśliwszą nawet od Białorusi!

Dworków się mnóstwo naremontuje,
Aby patriotom rosła spuścizna,
Szlak obajtkowy turyzm promuje:
Ile tych dworków – nikt się nie wyzna…

Znów nastawiają kloców kacyki,
Wrócą, wraz z Żenkiem, stare splendory:
Obok solarnej w dachach techniki,
Szkła tłuczonego we ścianach wzory.

Koni arabskich wprost będzie mrowie,
Rówń mazowiecka w Dubaj się zmieni:
Dbają o rozpłód dyrektorowie,
Partii mądrością wszak osadzeni.

Może sam premier powiększy zasób
Ziemi ojczystej niepoświęconej,
Laskę biskupią czciwszy w dwójnasób,
Po czym przepisze grunta na żonę?

Wyrosną wieże – złote, a tanie,
Dość efektowne, bo będą w parach;
To nie austriackie tylko gadanie:
Państwowych banków szef się postara.

W pleń z Żeromskiego szklanych standardów,
Bo już nie zbraknie na nie gotówki
(Cuda inflacji! Mrowie miliardów!)
A w nich hot-dogi, sosy, parówki…

Ileż to misiów słomianych będzie!
W jachty nie będziem już nigdy słabi.
Popłyną głosić w świecie orędzie,
Że są patrioci… gdzieś w Abu Dhabi?

W trosce o „prawdę” i o „rzetelność”
Głębsza w tytuły Obajtka studnia,
Będą niezłomnie szerzyły wierność
Temu, co dzielnie spał do południa.

Horda talibów z Ordy Iurisa
Też dość dostanie na swoje płody.
Mają brać ruble? No kto to słyszał?!
Czas demaskować dzikie Zachody!

Tadzio, bidula, też coś przytuli,
Bo geotermii ochłódła farsa;
Chętnie podatnik za cuda buli:
Radiomaryjna krucjata Marsa!

Pomników mamy ciągle zbyt mało.
Martyrologii gdzie stawiać znicze?
Kupować w hurcie by się przydało,
A już szczególnie takie lotnicze.

Jacek na szczujnię sporo dostanie,
Aby nie knuła morda zdradziecka.
Pietrzak, Świerzyński – to nie jest tanie!
Jeszcze krąglejsza będzie Holecka…

A na komisje tego, owego?
Inicjatywy, spółki, fundusze?
Na rozwój konta co partyjnego?
Na comiesięcznych promocję wzruszeń?

Na Ostrołękę, przekop i Turów,
I za dwójmorze, za tromtadrację;
Za utrzymanie partyjnych knurów,
I by Antoni drogi miał rację.

Odszkodowania, zatargi, spory:
Wstał Ziobro z kolan, a to kosztuje.
Za nieodbyte jakieś wybory,
Za kukły w radiu, w zarządach szuje.

A co zostanie – mała różnica
Między łaknieniem nowej „elity”,
A tym, co z górką się napożycza –
To na „czternastek” wyborcze kity.

By nie urwało się Eldorado,
Aby suweren nie brał do głowy,
By dalej dymać się dało stado –
Taki to w skrócie „Plan Odbudowy”.

Rządzi tym dziaders jak swą własnością,
Kraj mu zabawką dla podłych chuci,
Bruka i niszczy z tą ciekawością:
Ilu przekupi? Ilu pokłóci?

Czas serwilistów nadszedł parszywy,
Przyzwoitości brak i odwagi:
Przez stanowiska, forsę i wpływy
Nie ma kto wrzasnąć, że król jest nagi…

Do tylu ciągle za wolno trafia,
Że to ich przyszłość rwie się na sztuki.
Niech się buduje kraj, a nie mafia!
Lub płacić będą i nasze wnuki.

No i tyle. Panie Zenku, gdzie klucze? No, ostatni gasi światło. Że jak? Nie, jutro nie. Pojutrze też nie. Że nie ma? A przecież dowozili… Co też pan, bez żartów, nic z tego nie będzie. Kiedy?
Mój Boże.
NIE WIEM.