Polub NaszePanstwo.pl na   

Powrót posła

  • Kategoria: Polityka
  • Simon



Witajcie, kochani! Skoro nadal tu jesteście, oznacza, że mistrzowsko posługujemy się trąbką i akordeonem.
Że ktoś jest po drugiej stronie bezdennego bezmiaru pustynnej bezmyślności – to…koi.
Dlatego też dla was, bezimiennych wolontariuszy, dusz dobrych a jeszcze nie wyeksploatowanych, zaśpiewa prawdziwa gwiazda!
Czy jaśnieje?!
Jak idea JOW-ów!
Czy jest nieporzekupna?
Jak pień.
Czy jest cwana?
Jak pień.
Czy w czymś pchnie nas naprzód?
Jak pie…
a zresztą, cieszmy się chwilą! Czy poznajecie ten głos? Ten, od „Ksiądz proboszcz już się zbliża”? Szkoda, że tym razem bez udziału prezesa wszystkich prezesów…
Mam naszemu pieśniarzowi za złe. I nie to, co myślicie.
Otóż Kukiz wytrzeźwiał. Rzucił picie. Stał się suchym alkoholikiem, światełkiem w tunelu, wzorem dla siebie podobnych.
No właśnie. Wzorem.
Co ma sobie pomyśleć taki alkoholik? Że, jak wytrzeźwieje, to mu tak pieprznie w dekiel?!
Antyreklama, panie Pawle, antyreklama. Nie namawiasz pan do trzeźwości…
Ale, jeśli jeszcze można z tego totalnego upadku wiary w człowieka wynieść jakieś aktywa, to chyba satyryczne.
Weź pan, panie Kukiz, stawiaj warunki kaczce.
Cała Polska się śmieje.
Przykro mi. Nie zasłużyłeś sobie na taki los. Ale na niego wytrwale pracujesz.

Niemniej – do śpiewu! Lecisz, chłopaku!

 
Narodowy spis powszechny


Oto spis ruszył – domków, podwórek.
Sublokatorów i ujęć wody*;
Ile świń w domu, metrów dla kurek,
W jakich garażach są samochody.

To nie pierwszyzna, coś co dekadę
Takie się spisy w Polsce urządza;
Dla statystyki i by dać radę
Tym dobrostanem lepiej zarządzać.

Starsi górale wciąż pamiętają,
Jak się chowało w ziemi dulary,
Jak nieużytki się spisywało,
By nie załapać się na domiary.

Siedem dych latek szparko minęło**,
W tym obrót świata i dwa ustroje,
A tu się w spisie nowym zacięło,
A tu wracają stare nastroje.

Bramy zamknięte, zaryglowane,
Drgnienie firanki – nikogo w domu?
Kłódy zwisają, psy pospuszczane,
Gościć rachmistrza nie ma zaś komu.

No i to czego, co takie dzikie?!
Skądże ten spadek jest zaufania?
Co tam być może spisu wynikiem –
Do formularza coś do dodania?

Państwo przyjazne i sprawiedliwe,
Dbają rządzący o gospodarstwo,
Prokuratury z gruntu uczciwe,
Podatków tyle, co na lekarstwo.

Pierwszy minister, prócz kompetencji,
Znany jest także z prawdomówności:
Nabiera kształtów i egzystencji,
Marsz jego reform wprost ku przyszłości.

Przejrzysta ładem struktura rządów,
Władają nami same kryształy,
Bez idiotyzmów, knucia, przesądów;
Co jeden mędrszy, bardziej dojrzały.

Wyraźny schemat jest decyzyjny,
Choć partyjniactwo nieco nas boli,
Dba sam Trybunał Konstytucyjny,
By praworządność trwała atoli.

Żadne cię prawa tu nie zaskoczą,
A zresztą, nawet nie ma ich wiele;
Zwięzłość z jasnością prawem tym kroczą:
Państwo w przyjaźni z obywatelem.

Nie ma korupcji, brak nepotyzmu,
Decyzje dają ludzie niezłomni;
Wielce uczciwi są z patriotyzmu,
Na swój interes zgoła niepomni.

Eksperckość szczytów syci wdzięcznością,
Na stanowiskach fachowców krocie;
Karierę robią dzięki zdolnościom,
A nie przez w partii wysoko ciocię.

Żaden satrapa nic tu nie knuje,
I nowych ładów ciągle nie zgłasza.
Obywatelskość system stosuje,
By inwestować fiskus zaprasza.

Media rozsądne, policja miła,
Sądy uczciwe, umowy trwałe:
Taka ojczyzna się wam zdarzyła,
A wy pretensje i targi małe…

Żaden minister za nic nie szczuje
Na mniejszość żadną, poglądy, zawód;
Administracja w swych sercach czuje,
Że przecież to jest przeciwko prawu.

Nad wszystkim zacny prezydent czuwa,
Zmyślny, potężny i niezależny,
W pracy jest z niego wytrwała mrówa
W swoich poglądach rzadko pobieżny.

Toż dobra zmiana, obywatele!
To myśmy szczęście wnieśli wam w życie!
Frontem do państwa więc, przyjaciele!
No, do cholery! Co się boicie?!


(*) Licentia poetica, nie mam pojęcia, co dokładnie spisuje rachmistrz
(**) Pierwszy spis powszechny po II wojnie światowej odbył się w grudniu 1950 roku.

Co za chaos! Słonie spadają z piłek, foczki tracą płeć, silne tąpnięcia ogni sztucznych! Nic dziwnego, albowiem oto kolejny punkt programu, śpiewogra pod tytułem:


 
Rozmowa skopiowana z komunikator.ru:


- Ty, Wowa
- No?
- Zrobiłem polski rząd.
- No i co? Cały czas robimy. Kryptonim „Sowa”.
- Ale ja lepiej.
- Masz ich kody atomowe?
- Co? Wowa, ale ty głupi jesteś. Polska, nie Izrael.
- To co się chwalisz?
- Bo poprosiłem, czy mogę wejść. Ministra. I dał mi swoje hasła.
- Jak to: dał?! Piłeś?! Chuchnij Jurijowi!
- Nie piłem: dał.
- Ale jak to dał?!
- No próbowałem wszystkiego: nasyłałem cycate blondynki, że wygrał w bitcoiny, że nigeryjski książę… przy księciu się nawet łamał, ciocie z Solidurnej Polski naciskały… Ale czujny był.
I wtedy wpadłem na pomysł.
- No?
- Napisałem: „Pan Prezes potrzebuje do akt”. Nawet się nie zdziwił, pewnie wie, że jemu, znaczy temu wicepremierowi od bezpieczeństwa, hi, hi, drukują Internet. No i odpowiedział. Hasła dał i takie tam.
- I co?
- Nic. Szef powiedział, że już dawno mają, żebym dupy nie zawracał, i żebym pisał o Niemcach i Hakacie jak było w rozdzielniku.

Ej, oczywistości. A skoro mowa o oczywistościach: odgadnijcie rebus! Jest tak prosty, że pierwsza niezadeptana po odpowiedź osoba dostanie dożywotnie dofinansowanie wacików! W samolocie. Nad Afryką. W kierunku północnym. W Tupolewie. W marcu. Przy pełni. Na rozstaju dróg. Żeby dąb był, brzoza i lipa. I piasek. Mazowiecki. No.
Pytanie? A cóż to za nowoczesny wynalazek na obrazku i dlaczego przeznaczony jest dla ministra Dworczyka?



A nagroda? Waciki? Błyszczy, jak perła w błocie. Ale dziś coś więcej, dziś coś specjalnego!
Waciki razy dwa? Dziesięć? Och, nie!
Kto odgadnie rebusik, może zostać posłem obrotowym! I za piętnaście tysi miesięcznie zastanawiać się, czy:
- nie trafił;
- nie ogarnął;
- nie ten guzik wcisnął;
- w jakiej obecnie jest partii, kole, sprzysiężeniu. Dla Polski rzecz jasna, tylko dla Polski.

Lepsze, niż dożywotni zapas wacików? No, ba!

A kto wygrał  - a mentalnie, jak uczy joga, i każda szanująca się filozofia Wzwodu – wygrywamy wszyscy, byle chcieć – jako wygrani, weźmy do siebie największą nagrodę, gwóźdź programu, nasze oczko w głowie, nasz, bo wspólny:

 
Powrót posła



Ach, jak humory dopisywały!
Że to na białym koniu powróci,
Taki bezsilny, taki zdziadziały;
Jak go palemką „leming” obrzuci…

Rechot unosił się opłacany,
Propagandowe odgórne rżenie,
Jaki ten Donald z win jest ulany,
Jakie to on ma wilcze spojrzenie.

ref.:     Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki* wodza we łzach?

Opluty w poprzek, podłuż i wszerz,
Ale niegroźny, na miotle z bajki…
Tu spindoctorom do reszty wierz:
Pajac niegroźny, godny nahajki.

Czy ktoś się wilczych oczu tych boi?
No chyba przecie, że nie sam wódz,
On przeciw takim twardo ustoi,
On mógłby Tusków na pęczki tłuc.

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

Tak niepoważny, taki nijaki,
A jednocześnie zdrajca i wróg;
Taki niegroźny, marny bez klaki…
…ale rozpieprzyć kraj by on mógł!

Takie to małe, podłe, bez mocy,
A Targowica, a diabłu luby!
Wódz miałby nie spać przez to to w nocy?
(Choć mogło łacno wieść nas do zguby)

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

Zatem, jak widać – strachy na lachy.
Zatem, jak widać – jeden nam bóg;
Tusk – udawane to tylko strachy,
Byłej epoki półmartwy złóg.

Śmiech głuchy dudni, gromki a pusty,
Rechot fałszywy, a wymuszony;
Brechta się Partia tłustymi usty.
Piskliwy chichot… i… przerażony?

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

To po cóż pieni się fala gnoju
Od lat już tylu o Tuska winach?!
Czemu nie spoczną gnojarze w znoju,
Że z niego nawet gradu przyczyna?

Na cóż te łgarstwa wulgarne, tanie,
Iż uszy zatkać wypada dziecku?
Z ekranu ciągłe to podjudzanie:
Bo ot, powiedział coś po niemiecku?

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

Przecież to taka najlepsza zmiana –
Jakże to sprytnie swą cnotę chowa:
W ohydzie przebić musi Urbana,
By się suweren nie zorientował?

Takie zalety ma ona liczne,
Takie pod oczy pcha swe powaby,
Takie przewagi ma „patriotyczne” –
Po Tusku rzyga zaś, bo on… słaby?

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

Pocą się w łożach aparatczyki,
Łapią oddechy pośród duszności,
Miał on być błaznem waszej publiki,
A zna spod poszwy wasze podłości.

A co to będzie, jeśli się wyda,
Co robiliśmy i jak bezwstydnie?
Całe złodziejstwo, kłamstwo, ohyda
I nawet Jacek tego nie wytnie?

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

Tylko przyjechał – drżączka prezesa,
Choć on największy strateg w ojczyźnie;
Krewnych królika tak parzy kiesa.
Teraz! Ustawa o nepotyzmie…

Z dnia na dzień żony, ciotki, kuzyni,
Stracili cudne swe kompetencje…
Czyżby to Covid straszny uczynił?
Że oddać spółek mają ajencję?

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

Nie jest pan Donald brat mi ni swat.
Nie wiem, czy zmiecie parszywą zmianę.
Za morze gnoju lane od lat
Byłoby jednak bardzo wskazane.

Kraj wrze od dawna, a wkurw narasta,
Pora zakończyć tę dewastację:
Podłość pisowska wszystko przerasta,
Niszcząc moralność, państwo, relacje.

ref.:      Skąd ta panika i skąd ten strach?
Skąd tłuste kotki wodza we łzach?

Z prawa jest drwina, nie sprawiedliwość;
Sobą i Kościół wysmarowali,
Fałszu cymbałem brzmi dziś „uczciwość”,
Na każdą świętość już narzygali.

Żeby wróciły czasy rozumu,
By się nie zwała cnotą niecnota:
Nasz dyktatorek tak koty lubi…
Donek! A pogoń mu wreszcie kota!




*"Wreszcie część najbardziej gorzka. To są nasze słabości. […]To jest słabość wynikająca z nieustannych walk, jakie toczą się wewnątrz naszej organizacji, wewnątrz poszczególnych okręgów partyjnych, które są na ogół tożsame z okręgami wyborczymi, a także niżej […] to jest często wypychanie ludzi dobrze przygotowanych, jako potencjalnych konkurentów […] To jest zamykanie się partii, to jest syndrom „tłustych kotów”, niechęć do pracy, chęć walki tylko o różnego rodzaju stanowiska"
Jarosław Kaczyński, kongres PiS, 03.07.2021

 

Słowackie wciry

  • Kategoria: Polityka
  • Simon

 

Ja was nie rozumiem, moi drodzy, złoci,
Że tak najeżdżacie na reprezentację:
Ona gra piastowsko – a nie to, że psoci,
Za jej grą potężne, historyczne racje!
 

Jest tak narodowa, że bardziej nie sposób;
Niechże świat popatrzy, niechże świat posłucha:
Oto na murawie kilkanaście osób
Oddaje niuanse lechickiego ducha!
 

Na początku zwyczajnie – nie ma nas na mapie.
Kiedyś, to byliśmy! Pod Wembley, Grunwaldem…
Lecz po latach smuty zaczynamy zapieprz
Powoli wznoszącym się wysiłku saldem.
 

Znienacka widzimy, że „Polak potrafi”.
Potrafi pracować, przejść eliminacje;
Nareszcie to nam się hossa teraz trafi,
Oto zaczęliśmy na serio sanację!
 

Nawet i roztropni nagle się robimy,
Że, choć lepsze polskie, co z dziejów wynika,
Po cichu nadzieję na sukces złożymy
W ręce to Holendra, to Portugalczyka…
 

Co akurat rzadkim przejawem rozsądku,
Bowiem myśl trenerska, jak i myśli inne,
Mniej się kuje z pracy, wiedzy i porządku,
Bardziej z wiary w cuda – co w Polsce nagminne.
 

Tyle, że rozsądek jak zwykle podszyty
Tą wiarą niezłomną, iż oto, pomału,
Tak z góra w pół roku duch nasz znakomity
Przez Portugalczyka wlezie do finału…
 

Już mniej wtedy pracy, a więcej fantazji,
Bo my potrafimy na drzwiach latać nawet;
Już nie odpuścimy tej rzadkiej okazji,
By mistrzowie świata gryźli przez nas trawę!
 

Jak bez wyobraźni ci Niemcy, Anglicy:
Szkolenie młodzieży, organiczna praca…
Lepsze iskra boża, święci wstawiennicy
I zryw narodowy – o, to się opłaca!
 

Bo my, pamiętacie, Psie Pole i Kłuszyn;
Wembley i Monachium, Warna, Somosierra,
My, wiecznie zdradzeni, co świata nie wzruszy:
Niechże Portugalczyk coś odrobi teraz.
 

No, i się zaczyna! Pompa w balonika,
Orły i sokoły. Och, biało – czerwoni;
Nie oddamy przecie już ani guzika,
My, wkrótce zwycięzcy – dosiadajmy koni!
 

A trąby, a radość, a fika publika,
Każdy zna się na piłce (oprócz tych, co winni);
Z euforii ogólnej niechybnie wynika,
Że z kolejnej szarży znów będziemy słynni!
 

Kończy się oczywiście, jak się skończyć musi,
Przychodzi rzeczywistość, co ma gdzieś patriotyzm
I te wszystkie mrzonki już na starcie dusi.
Trudno nawet orzec: wstyd to, czy egzotyzm?
 

Jak się okazało po raz już tysięczny,
Co od wieków szarpie patriotyczne nerwy,
Zbawcy nie działają, cud jest nieporęczny,
Myśleć i pracować trzeba zaś bez przerwy.
 

Ale to nie szkodzi, bo nic się nie stało.
Od wieków nie działa? Lecz kiedyś zadziała…
Choć –zaskakująco! – znów się nie udało,
Wróci paw narodów, wróci jego chwała!
 

Teraz czas już na to, co tak uwielbiamy:
Taplanie zbiorowe w smrodku nowej klęski.
Nie, że z tego wnioski jakieś wysmażamy –
Nie po to my naród moralnie zwycięski.
 

Wróci kiedyś prawo, wróci sprawiedliwość,
To są przecież spiski, nie bądźmy dziecinni!
Skazuje ten naród na wieczną cierpliwość
Nieśmiertelny morał: że winni są inni.
 

Jeszcze tylko gwiazdor do Bayernu wróci
Po same sukcesy. Bo przecie –mój Boże! –
Tam, to jest robota, a nie w orły rzucik,
Żaden lepiej u Niemca niż Polak nie orze.
 

Tacy już jesteśmy – wyborcy, posłowie…
Źliście na piłkarzy? Pozwólcie na słowo:
Przecież to Polacy! Co dziś mają w głowie?
Oni przecież z dumą grają NARODOWO!
 

Napisałem ten wierszyk trochę ze złości, ale potem pomyślałem, że może za bardzo stronniczo, za ostro, niesprawiedliwie…
A już dzień później, na konferencji prasowej, polski obrońca Jan Bednarek rzekł był:
"- Hiszpanie zobaczą, jak broni polska husaria. Tak do tego podchodzimy. "
Nic nie zmyślam. Tak powiedział. Co do literki. No i przeszły mi wątpliwości.

Nowe szaty cesarza

  • Kategoria: Polityka
  • Simon


Jestem tak szczęśliwy, że aż nic mi się nie chce. Jak tu układać kolejne wodewilowe wieczory, jak zapraszać sławy, w jaki sposób zmusić się do pracy, kiedy żyje się w raju? Oglądałem ostatnio TVP.
No, dosłownie i w przenośni -  już nie ma co poprawiać.
No chyba, że ma zgniłym tak zwanym „Zachodzie”, rują i poróbstwem słynnym. Ostro nam tam ostatnio zazdroszczą.
A będzie jeszcze lepiej kiedy, dzięki mądrej dalekowzroczności jedynie słusznej partii, oraz jej sojuszniczych przybudówek – nadejdzie wreszcie ten deszcz forsy, zwany Funduszem Odbudowy.
Ale skoro ja nie mam siły, niech śpiewają ci, co aż rwą się przed szereg, aby uszczęśliwić lud pracujący miast i wsi.
Dzisiejszy program zaśpiewają zatem ci, co aż drepczą z niecierpliwości przed Wielkim Marszem, ci, co aż rwą się przed szereg, by uszczęśliwić ludzkość, ci, co nie zważając na diety, prą ku szczęściu wolskiej ludzkości.
A zatem tak oto, minimalnym wysiłkiem, jak to w raju, prezentuję Państwu:
Połączony Chór Posłów Lewicy i Posłów Polskiej Zjednoczonej Prawicy Rzeczpospolitej, tak pięknie  połączonych społeczną wrażliwością!
Na początek porywająca jednoaktówka dla spragnionych wrażeń, pod tytułem:

 
Ideologia


Padają tu i ówdzie
Żywotne postulaty,
Że partie bez idei
Spisać należy na straty.

Obiektem drwin i kpinek
(I pewnie tak zostanie)
Jest dbanie przez rządzących
O ciepłą wodę w kranie.

Cóż będzie nas podniecać?
My jesteśmy Polacy!
Przecie nie pragmatyka.
Organizacja pracy.

Niż jakieś tam Holendry
Z innej jesteśmy gliny:
Nużącą przyziemnością
Niestety się nie trudnimy.

My od czego innego.
My od idej i cierpień;
Od „Chrystusa narodów”.
Z klęski my siły czerpiem.

Chociaż czasem coś śmierdzi,
Dziura w kanalizacji,
Nie będziemy się babrać:
My od chrystianizacji!

Od teorii spiskowych
I od wrogów odwiecznych;
Od zakusów na godność
I od ofiar „koniecznych”.

My od meczów o honor,
Szańców, dziewic, husarii.
Nie tam, za inwestycje…
…będziem za symbol marli!

Od Matki Boskiej żądamy
Na częstochowskim wale,
Cudów, łaski, opieki!
Od siebie roboty wcale.

Wyklęci, zdradzeni o świcie,
Bredzący, niczym pijani:
„Lewactwo”, „prawactwo”, „Żydzi”…
Moralnie zawsze  wygrani.

Z fiksacją na punkcie płodów,
Do gardeł się sobie rzucamy;
W obrazy religijnej
Kraju wciskając ramy.

A do bazylik nas wiodą
Drogi z dziurą na dziurze:
Wisi na sznurkach i dykcie
Obrotowe przedmurze.

Apele, trąby, pomniki!
A trawnik przez psy osrany.
Ekshumacjami trucheł
Wyborca podjarany.

Więcej idei! Więcej!
Ideologia nas scali!
**
Czy wyście wszyscy, ludzie,
Ze szczętem powariowali?!

KURTYNA


Przepraszamy za usterki. Połowa chóru właśnie sobie poszła, ponieważ powyższa jednoaktówka za jednym zamachem obraziła uczucia lewicowe, prawicowe, centrowe i religijne. Zanim zmontujemy z reszty tłum, ściągając fachowców z TVP, posłuchajcie proszę tęsknej dumki na półtorej serca śpiewanej w roli statystki przez Edytę Chmurniak (zwróćcie uwagę na kunsztowne wokalizy w przecinkach!):


 
Przystawki


Widział kto kiedy by raki
Same do wrzątku skakały?
Aby swe szyje kurczaki
Chętnie pod topór dawały?

Widział prosiaki kto kiedy
Wesoło do rzeźni truchczące?
Sarny, kozły, cielaki
Na rożen raźnie skaczące?

Modelek grupę gorących
Gwałtem kloszarda nęconą?
Bogaczy błagających,
Aby ich okradziono?!

Kurę, dającą na gryzka
Udko swe tłuste lisowi?
Szczupaka, co w pysk hak wciska,
Uprzejmy sam się odłowić?

Z tych obserwacji banalnych
Obfitość wynika palantów:
Wciąż tylu ma potencjalnych
Kaczyński koalicjantów!

KURTYNA


No cóż, a teraz do konkretów. Sztuka, arie, libretta… Ale przecież nie bądźmy naiwni, prawda? Teraz trzeba klienta ściągnąć, wyznaczyć target, dać dobry kontent, a na zachętę bonus.
I oto jest. Nagroda za rozwiązanie tradycyjnego już dla naszych wieczorów jebu… rebusika, hm, przepraszam. Kłaczek.
A otóż i ona: ni mniej, ni więcej, tylko komplet przystawek przygotowany przez magister praw Julię Przyłębską (szszszsz… NIESŁABNĄCE brawa)
No tak, mam szczęście, bo o taką nagrodę nic nie robiłem. Ale Prezes wszystkich prezesów obiecał, szepnął słówko i bidulka robiła przystawki do rana… Przy okazji narobiła też pasztetu, ale to na inną okazję.


Sami widzicie: warto się starać? No chyba!
Zmierzcie się więc z poniższym kalamburkiem i wyślijcie na adres szefa rady ministrów odpowiedź: o jakiegoż to rozczulającego kanapowca chodzi?




Cykady grają, czerwiec wschodzi, Fundusz Odbudowy rozpala partnerki. Ogólnie rośnie, duch się pręży, stalowa wola narodu wykuwa wzwód potencjalności. A wszystko pokryte leciutką mgiełką oddechu madame Holeckiej, niczym fikuśną truskaweczką na sprężystym torcie.
Zatem zakończmy, nie chwaląc się – jak zwykle – szczytem szczytów, czyli wiekopomną prawicowo – lewicową odą (wolska specyfika!) pod tytułem:

 
Nowe szaty cesarza
(ballada o Funduszu Odbudowy, przewodniczącemu Czarzastemu dedykowana)


Wskutek zarazy mór gospodarczy.
W Unii zebrały się tęgie głowy,
Iż zwykła pomoc już nie wystarczy,
Więc uchwaliły plan odbudowy.

W Polsce radosne rządu Figury:
Rządzić najprościej za pożyczone.
Szastać nie swoim nieskory który?
Kiedyś ktoś spłaci! Będzie spłacone…

Styl PRL-u zdolnych kopistów:
Przytulić forsy wagonów parę
Od tych zboczonych imperialistów
I je przeputać onym za karę.

Już Danielowi Mati fafluni,
Głosik swój łamiąc w wiadomym stylu:
„Mamy siedemset miliardów z UE!”
„No dobra, chłopie! Ale na ilu?”;

Lecz żarty na bok: toż bez kozery,
Nadzieja kraju nagłej sanacji!
Posłów rządowych samogwałt szczery,
Pośród podobnych poślic sensacji.

Po telewizjach szparko latają
Ci kieszonkowi, pomniejsi zbawcy;
Wielbią swą partię – się uwielbiają,
Bo, co spieprzyli – skleją, łaskawcy…

Za taką kasę, to, coś tak czuję,
Więcej cnej partii jeszcze być musi:
Polskę się nową całkiem zbuduje,
Szczęśliwszą nawet od Białorusi!

Dworków się mnóstwo naremontuje,
Aby patriotom rosła spuścizna,
Szlak obajtkowy turyzm promuje:
Ile tych dworków – nikt się nie wyzna…

Znów nastawiają kloców kacyki,
Wrócą, wraz z Żenkiem, stare splendory:
Obok solarnej w dachach techniki,
Szkła tłuczonego we ścianach wzory.

Koni arabskich wprost będzie mrowie,
Rówń mazowiecka w Dubaj się zmieni:
Dbają o rozpłód dyrektorowie,
Partii mądrością wszak osadzeni.

Może sam premier powiększy zasób
Ziemi ojczystej niepoświęconej,
Laskę biskupią czciwszy w dwójnasób,
Po czym przepisze grunta na żonę?

Wyrosną wieże – złote, a tanie,
Dość efektowne, bo będą w parach;
To nie austriackie tylko gadanie:
Państwowych banków szef się postara.

W pleń z Żeromskiego szklanych standardów,
Bo już nie zbraknie na nie gotówki
(Cuda inflacji! Mrowie miliardów!)
A w nich hot-dogi, sosy, parówki…

Ileż to misiów słomianych będzie!
W jachty nie będziem już nigdy słabi.
Popłyną głosić w świecie orędzie,
Że są patrioci… gdzieś w Abu Dhabi?

W trosce o „prawdę” i o „rzetelność”
Głębsza w tytuły Obajtka studnia,
Będą niezłomnie szerzyły wierność
Temu, co dzielnie spał do południa.

Horda talibów z Ordy Iurisa
Też dość dostanie na swoje płody.
Mają brać ruble? No kto to słyszał?!
Czas demaskować dzikie Zachody!

Tadzio, bidula, też coś przytuli,
Bo geotermii ochłódła farsa;
Chętnie podatnik za cuda buli:
Radiomaryjna krucjata Marsa!

Pomników mamy ciągle zbyt mało.
Martyrologii gdzie stawiać znicze?
Kupować w hurcie by się przydało,
A już szczególnie takie lotnicze.

Jacek na szczujnię sporo dostanie,
Aby nie knuła morda zdradziecka.
Pietrzak, Świerzyński – to nie jest tanie!
Jeszcze krąglejsza będzie Holecka…

A na komisje tego, owego?
Inicjatywy, spółki, fundusze?
Na rozwój konta co partyjnego?
Na comiesięcznych promocję wzruszeń?

Na Ostrołękę, przekop i Turów,
I za dwójmorze, za tromtadrację;
Za utrzymanie partyjnych knurów,
I by Antoni drogi miał rację.

Odszkodowania, zatargi, spory:
Wstał Ziobro z kolan, a to kosztuje.
Za nieodbyte jakieś wybory,
Za kukły w radiu, w zarządach szuje.

A co zostanie – mała różnica
Między łaknieniem nowej „elity”,
A tym, co z górką się napożycza –
To na „czternastek” wyborcze kity.

By nie urwało się Eldorado,
Aby suweren nie brał do głowy,
By dalej dymać się dało stado –
Taki to w skrócie „Plan Odbudowy”.

Rządzi tym dziaders jak swą własnością,
Kraj mu zabawką dla podłych chuci,
Bruka i niszczy z tą ciekawością:
Ilu przekupi? Ilu pokłóci?

Czas serwilistów nadszedł parszywy,
Przyzwoitości brak i odwagi:
Przez stanowiska, forsę i wpływy
Nie ma kto wrzasnąć, że król jest nagi…

Do tylu ciągle za wolno trafia,
Że to ich przyszłość rwie się na sztuki.
Niech się buduje kraj, a nie mafia!
Lub płacić będą i nasze wnuki.

No i tyle. Panie Zenku, gdzie klucze? No, ostatni gasi światło. Że jak? Nie, jutro nie. Pojutrze też nie. Że nie ma? A przecież dowozili… Co też pan, bez żartów, nic z tego nie będzie. Kiedy?
Mój Boże.
NIE WIEM.
 

Gollum

  • Kategoria: Polityka
  • Simon



Witam serdecznie w kolejnej odsłonie tego, co w zamierzeniu miało być lekkim i zabawnym wodewilem, ale na skutek uporczywości otaczającego nas szaleństwa stało się męczącym i doprowadzającym do rozpaczy bredzeniem pijanego wariata.
Cóż, kraju urodzenia się nie wybiera, znośmy za błogosławieństwami także przekleństwa i bawmy się, bo – o nieśmiertelna ironio tego cytatu – nie wiadomo, czy świat potrwa jeszcze dwa tygodnie…
Dziś ten coraz bardziej przygnębiający program narodowych wygłupów na siłę odśpiewa wam tak zwany „Trybunał Konstytucyjny”. Ta markowa trupa znana jest z tego, że śpiewa, jak jej zagrają. Jak z nut, choć i tak słychać fałsz. No – nie można mieć przecież wszystkiego! Madame et Messieurs, Donne e Madonne, Леди и джентльмены, Señores, señoras y señoritas!
Oto:

 
Śpiewogra LV
pt.: Symetryści


Gdy się atmosfera mocno zanieczyści,
Kryzys rośnie w oczach, idzie burza nagła,
Wypełzają z kątków mętni symetryści,
By uśmierzyć swe lęki odważaniem diabła.

Ze swadą rozbawioną będą wytykali,
Że kilogram pierza, co jasne na stówkę,
Waży tyle samo, co kilogram stali,
A więc oba chętnie przyjąć chcą na główkę.

Figlarnym intelektem będą pogardzali
Naiwniakiem biednym bez takowych środków,
Który nie wyłapie subtelnych detali,
Iże prawda, jak zwykle, wala się pośrodku.

Nie trafia do prostaczka ten to pyszny żarcik,
Że, panie, wszyscy kradną – co więc za różnica?
Że wszyscy oni przecież siebie i tak warci,
Ci przynajmniej się dzielą. W rozsądnych granicach.

Wyższości tych poglądów wydatnie dowodzi
Ten cynizm przewrotny o smaku ambicji;
Tym bardziej, że wspomnieć i o tym nie szkodzi,
Iż zacnie jest wyrosły z odwiecznej tradycji.

Rządy Kiereńskiego takie nieudolne!
Socjaliści nie lepsi, drepczą po próżnicy,
Skoro wszystko pies jeden, a dusze my wolne,
Niechże wreszcie się sprawdzą też i bolszewicy!

Republika Weimarska głupich profesorów,
Wszyscy siebie warci, złodzieje siarczyści!
Skoro wolne wybory, dość w narodzie sporów:
Niechże teraz swe kunszta pokażą naziści!

Izba podkuchenna z trybunału teraz…
…a Kwaśniewski wypić lubił na cmentarzu!
Tyran swoją władzę już w przemoc ubiera,
Ale ważne, co lekarz ukrywa w garażu…

Pisuar przepełniony rzyga propagandą,
Spienionymi kłamstwami – że to jest publiczny:
Ale, posłuchajcie, skandal był z tą Jandą!
I on nam przykryje powrót ZOMO śliczny.

Państwo przepisane majątkiem na żony…
…a Nowak zabunkrował od żony zegarek!
Na miliardy skarb państwa w oczy gołocony:
Przecież to podobne, oko mrużąc w miarę?

Konstytucja gwałcona, mafia kraju stróżem,
Rozpieprzone armia, budżet, dyplomacja,
Ale wcześniej dziadek w Wehrmachtu mundurze!
Ale ośmiorniczki jedli w restauracjach!

Służba zdrowia w gruzach, naród podzielony;
Łgarstwa są prawdami, a z bezprawia prawa,
Na Unię Europejską smród onuc szalony:
Lecz Wałęsa podpisał – sprzed półwiecza sprawa!

Kredką symetryści rumienią, to bledną,
Bardzo symetrycznie chcą odmierzać gówno,
Ale tu z symetrii zajdzie tylko jedno:
Że wszyscy po dupie dostaniemy równo!
 
KURTYNA


 

Mam nadzieję, że jesteście choć trochę uspokojeni. Wszak nic się nie dzieje. Zawsze tak było. Wszyscy są siebie warci. Na co to się denerwować. A zatem, w nastroju lekko różowawym, wejdźmy w tęcz… oż kurdę. Nie w tęczę. Co za ideologicznie zboczony pomysł! W co innego wejdźmy. W coś budzącego nagłą falę witalności i patriotyzmu! Najlepiej w:

 
Śpiewogrę LVI
pt.: „Ani guzika”


Występują:
A – dziennikarz „telewizji niepokornej”;
B – drużynowy pułkownik Wojsk Ochrony Terytorialnej,

A: Alan Romeiro, Telewizja Prawicowo – Katolicko – Republikańska. Rozmawiamy z drużynowym pułkownikiem WOT, Januszem Korab – Kluską. Witam pana, panie drużynowy.
B: Pułkowniku.
A: Eee… tak?
B: Nie pan, ale ja.
A: A tak, tak, panie pułkowniku.
B: No.
A: Poprosiłem pana o rozmowę w związku z sytuacją, jaka się nam ostatnio zarysowała na wschod…
B: Wschodniej flance.
A: Czym?
B: Flance, panie redaktorze. My, fachowcy, mamy taki swój żargon. Znamy się po prostu. Na przykład na czołgi mówimy „szprotki”, wie pan.
A: A to ciekawe. A skąd taki termin?
B: Nie wiem. Mówię tak ja i dwóch kolegów z WOT, a w końcu jesteśmy profesjonalistami. Wie pan, robota wojskowa, to nie przelewki. Znać się trzeba. W tej sytuacji…
A: No właśnie. Groźby Putina, koncentracja wojsk na Krymie, kolejne incydenty z przechwytywaniem samolotów NATO…
B: Jesteśmy na to przygotowani. Nie mogę zdradzić wszystkich szczegółów, ale jesteśmy zawsze o krok do przodu, a do Putina, to nawet dwa. Czyli razem trzy.
A: Czyli będziecie bronić granic razem z regularną armią?
B: Pan stara się mnie obrazić?
A: Ale, że co?
B: To MY jesteśmy legularną armią. Ta zawodowa wciąż przesączona jest byłymi agentami WSI, PO i Tuska.
A: Czuj duch, he, he.
B: Coś pana bawi? Niepotrzebnie. My nie tylko jesteśmy w stanie bronić granic – my możemy nawet atakować. Dwie armie, piętnaście dywizji i czterystu kapelanów – mówi to panu coś?
A: Fiu, fiu… faktycznie… ale co ze sprzętem?
B: Po pierwsze: morale. Żołnierskie morale. Różaniec, capstrzyk z czytaniem „Gazety Polskiej”, „Dziennik tel… Wiadomości”, znaczy, co wieczór i apele odczytywane przez Antoniego Macierewicza. Sprzęt rzecz nabyta. Zresztą i ze sprzętem nieźle jest. Lada dzień pojawią się zamówione przez Antoniego śmigłowce, a w Rzeszowie już powstają pierwsze okręty podwodne ze swoimi śmigłowcami, ale to na razie tajemnica wojskowa, więc pan nie mówi.
A: Ale my w telewizji jesteśmy!
B: Ujć. A ile to nas ludzi ogląda?
A: No na pewno moja babcia. W Internecie było ostatnio w pierwszą godzinę pięć odsłon!
B: Oj, niedobrze. To w razie czego, ja tego nie powiedziałem. Sadzimy też brzozy.
A: Co?
B: Brzozy. I oklejamy wybuchowymi paskami dziewięć na dziesięć centymetrów. Zabójcza broń na samoloty, wiesz pan.
A: A co z wojną hybrydową?
B: Z czym?
A: No, cyfrowe techniki walki, dezinformacja w Internecie, wywiad, kontrwywiad…
B: Aaaa, to! Jest, jak najbardziej jest. Nie chwalę się, redaktorze, ale miałem kiedyś Commodore C64, a to nie była pierwsza lepsza maszyna! Co to ja… mój siostrzeniec dobry w te klocki jest. Robią razem ćwiczenia, na poligon przenoszą, COD się to nazywa, czy jakoś tak. Niezły jest, tylko za każdym razem ze szkoły trzeba zwalniać. Ostatnio łatwiej, bo jest z poligonu łączność i nadal siedzi w klasie online.
A: A wywiad?
B: Tu nie trzeba wyważać otwartych drzwi. Co najlepsze, już wymyślono. Korzystamy ze starych, dobrych, harcerskich rozwiązań. Podchody, wie pan, na przykład.
A: To piękne. Patriotyczne. Narodowe. Cudowne. Stanica, watra! Wy obrońcy polskości, ognisko, stara żołnierska pieśń, stóg siana ze świętego zboża wyhodowanego na naszej świętej ziemi, w niedalekim stawie kumkają żaby w poczuciu bezpieczeństwa przed zalewem germańskiego najeźdź…
B: A to, to nie.
A: Że co nie?
B: Ten staw.
A: A czemu?
B: Widzisz pan, jak się jest w podkolanówkach, to strasznie komary w łydy napierdalają.
 
KURTYNA

Tak, obywatelu generale. Tak, obywatelu ministrze. Rebus jest! Przeszedł przez drobiazgowe sito cenzury Kurskiego z Olechowskim, rozmazano go na wizji, dwa razy zwolniono i przywrócono do pracy, przysiadła go dupą Holecka – ale jest! Jest! Przetrwał!





Odpowiedź? O jakiego to światłego ministra chodzi?
Nagroda dla odgadujących jak zwykle niebagatelna (a co? Stać nas!) To drobina świętej ziemi z nadkola limuzyny Zbawcy Narodu.
Odbiór w budynku TVP. Pytać o Kammela, albo Jakimowicza.
UWAGA! Młode kobiety: prosić o Kammela, co tam kusić licho…

Rozbawieni? Wiem, wiem, umiarkowanie… Aby zatem dobić przysłowiowy gwóźdź do trumny (uwielbiam ten błąd – nie ma takiego przysłowia) – proponuję clou programu, czyli – tamdaradam – wstrząsającą legendę z obcych języków, oderwanie się od ponurej rzeczywistości w stylu fantasy. Oderwijmy się od tej ponurej, krajowej rzeczywistości! Enjoy!

 
Gollum

 

Ludność hobbicka niezbyt wesoła,
Choć jej radosna ponoć natura
W uroczych gródkach, słonecznych siołach…
…bo rządzi ludkiem wściekłość ponura.

Toczą spod byka krwawymi oczy:
Czyja to wina, czyje zakusy,
Że im się życie pod górkę toczy,
Że to nie dla nich obce luksusy?!
 
To żółć ich gorzka zalewa,
Skarbu ludzie żądają prości;
Tak się zemsty strasznej zachciewa!
Słodkiej, tajonej radości…

We własnym kraju zbierają w tyłek.
Winni? Historia, Żydzi z Niemcami,
Caryca, sąsiad, reżimy byłe,
Nigdy, przenigdy zaś oni sami.

Żadna się praca im nie opłaca,
Pod zaborami jęczą niemocy;
Jak ryk pijany bez przerwy wraca,
Że nie udzielił znów ktoś pomocy.
 
To żółć ich gorzka zalewa,
Skarbu ludzie żądają prości;
Tak się zemsty strasznej zachciewa!
Słodkiej, tajonej radości…

Złodziejski etos, cwaniactwa podziw,
Jak tu zarobić a nie narobić,
Samemu tonąć, lecz innym szkodzić,
Pretensje włosem na cząstki drobić.

Gdy który w górę tylko wypłynie,
Fuksem, przypadkiem, intrygi smrodem,
Chapie dla kraju przecież jedynie,
Nim się połapią, że jest Nikodem…
 
To żółć ich gorzka zalewa,
Skarbu ludzie żądają prości;
Tak się zemsty strasznej zachciewa!
Słodkiej, tajonej radości…

Państwo? Kto inny jutro posiędzie,
Więc do obrzygu garnąć pod siebie.
A może wcale jutra nie będzie?
Kłamstwo, nepotyzm, korupcja, debet.

Mówią biskupi i politycy,
Żeśmy najlepsi są chrześcijanie;
Chrystus narodów my, męczennicy –
Lecz kiedy wreszcie to zmartwychwstanie?!
 
To żółć ich gorzka zalewa,
Skarbu ludzie żądają prości;
Tak się zemsty strasznej zachciewa!
Słodkiej, tajonej radości…

Powołujemy się na krew dziadów,
Każdy z bliznami się nosi waszeć;
Kibel wciąż cieknie przez moc układów,
A rany dawne i krwie  nie nasze!

Nie damy pogrześć i plwał nie będzie!
Skąd się naokół nędza znów wzięła?
Znajdźmy winnego: tylu ich wszędzie,
Ona nie zginie, wszak nie zginęła.
 
TO ŻÓŁĆ ICH GORZKA ZALEWA,
SKARBU LUDZIE ŻĄDAJĄ PROŚCI;
TAK SIĘ ZEMSTY STRASZNEJ ZACHCIEWA!
SŁODKIEJ, TAJONEJ RADOŚCI…

Na to nadchodzi cały na biało
Ten, co przytula, docenia, głaszcze,
Krzyczy, że owszem, się należało,
Wroga bezwzględnym przekleństwem chlaszcze.

Schlebia, uwodzi, sytością mami,
Prymat łatwizny nad pracą wnosi,
Lecz, co ważniejsze – złości aksamit,
Zemstę nareszcie słodką przynosi.
 
My precious… to mój wyśniony…
Mój ssskarb, on mi dogadza,
Nim zemsta, wróg pokorzony.
Jedyne, czego chcę! Władzsssa…

Na tych, co uczyć się im zachciało,
Na pracowitych, mądrych, zaradnych,
Co na rozwoju im zależało:
Przez nich kochany wyborca stratny!

Na profesurę, sędziów, lekarzy,
Na to lewactwo podle ukryte,
Na przedsiębiorców, sztuk luminarzy,
Na wykształciuchy nieprzyzwoite.
 
My precious… to mój wyśniony…
Mój ssskarb, on mi dogadza,
Nim zemsta, wróg pokorzony.
Jedyne, czego chcę! Władzsssa…

„Z tą patologią czas się policzyć:
Wszystko esbecy i komuniści!”
Odważnych teraz wprost się nie zliczy:
Po ćwierci wieku rycerze czyści.

A skoro tylu chce naszej zguby,
Ja dam wam godność, dam wam pieniądze,
Wy mi zaś władzę, mój konik luby,
A ja już w zamian wszystkich urządzę!
 
My precious… to mój wyśniony…
Mój ssskarb, on mi dogadza,
Nim zemsta, wróg pokorzony.
Jedyne, czego chcę! Władzsssa…

I pośród fanfar i surm trąbionych,
Pośród oparów szaleństwa złości,
„Zamachów”, spisków i dub smalonych
Zrzekli się prawa, sprawiedliwości.

Oddali władzę zwykłym bandytom,
Których nie mierzi łgać prosto w oczy,
Moralnym zerom i hipokrytom,
Co na swój obraz chcą kraj utoczyć.
 
My precious… to mój wyśniony…
Mój ssskarb, on mi dogadza,
Nim zemsta, wróg pokorzony.
Jedyne, czego chcę! Władzsssa…

A ON chciał władzy i dostał władzę.
No! Wreszcie władzę mu się dostało!
Ileż w ćwierć wieku nasnuł zasadzek!
Ale tej władzy coś ciągle mało…

Trzeba otoczyć się miernotami,
Co chętnie każdą etykę złamią;
Trzymać hakami, stanowiskami,
Wikłać w przestępstwa, folgować draniom.
 
My precious… to mój wyśniony…
Mój ssskarb, on mi dogadza,
Nim zemsta, wróg pokorzony.
Jedyne, czego chcę! Władzsssa…

A w zamian władza, władzuchna, władka,
Za lata świństew, gnidość wytrwałą;
Każda jej kropla, by do ostatka,
I ciągle mało! Ciągle za mało!

Ciągle przez palce ssskarb ten przecieka,
Naród na baczność cały nie stoi,
Władza, choć w ręku, ciągle ucieka,
Póki choć jeden, co się nie boi.
 
My precious… to mój wyśniony…
Mój ssskarb, on mi dogadza,
Nim zemsta, wróg pokorzony.
Jedyne, czego chcę! Władzsssa…

A zatem władza, byle calutka!
Tylko jej pełnia tę duszę zbawi;
Nie czas się pieścić, myśleć o skutkach,
Wszystko się potem jakoś naprawi.

Już ma trybunał, prokuraturę;
Służby, policję, prezydencika,
Już ma i sądy nawet niektóre,
Wszędy wepchnięta bezwolna klika.
 
My precious… to mój wyśniony…
Mój ssskarb, on mi dogadza,
Nim zemsta, wróg pokorzony.
Jedyne, czego chcę! Władzsssa…

Może drwić z ludzi, tyle ma mocy:
Od szkół ministrem zrobi ciemniaka,
Da wariatowi wojsko po nocy,
Na praw rzecznika chce partyjniaka.

Co miesiąc może w obłędzie boskiem,
Jak Kaligula z pompą wspaniałą,
Popędzić kukły swoje krakowskiem,
Lecz ciągle mało! Władzy za mało!
 
MY PRECIOUS… TO MÓJ WYŚNIONY…
MÓJ SSSKARB, ON MI DOGADZA,
NIM ZEMSTA, WRÓG POKORZONY.
JEDYNE, CZEGO CHCĘ! WŁADZSSSA…

Ze wschodu patrzy oko Saurona,
Tworzą kolejne się orków armie,
Głucho grzmi wola złości skupiona,
Bo większą nędzę zemstą ogarnie.

Wciąż bardziej głodna, cierpliwość traci,
Tam większa bestia władzy spragniona,
Gdy trzeba będzie, więcej zapłaci,
Wiele obieca sługom Saurona…
 
SKARB MY MIELIŚMY, LECZ PRZEPADŁ,
Z GŁUPOTY NASZEJ I ZŁOŚCI,
ZNÓW ZAMIAST FLAGI JEST KREPA,
ZNÓW CHCEMY TYLKO… wolności…

Smok

  • Kategoria: Polityka
  • Simon



Ach! Fani wy naszych paciorków poetyckich, wyśpiewywanych przez najznamienitsze armaty naszego czasu, na specjalnie usypanym sztucznym jeziorze w San Marino, wzniesionym w złotym pyle pozostałym z wydechów Formuły Jeden pod patronatem obajtkowego Kubicy: oto najbardziej olśniewająca programa sezona!
Śpiewają wszyscy, ale to wszyscy, Obajtek wynajął! Nawet Ogórek dziś śpiewa! Słuchajcie, przekażcie potomnym:
 

Śpiewogra LIII
pt.: „Mowa laudacyjna Prezesa Obajtka po przyznaniu mu nagrody „Człowiek jeszcze na wolności”

 

 

Chciałbym tu, kurwa tego, pięknie podziękować.
Zajebisty tytuł, jaram się jak głupi,
Po chuju statuetka, gdy tombak ciut schować.
Trzeba było powiedzieć, to by Orlen kupił.

Ja pierdolę, czas leci – do rzeczy wracając:
Choć mi się nagroda ta, kurwa, należy,
Lepszego nawet od mnie ziomka doceniając:
Dzięki niemu dziś morda moja tu się szczerzy.

Jemu w pizdu nagród – i jeszcze za mało,
Dwóch wież w kosmos wyjebanych nawet;
Jemu kurwa by nieba się aż przychylało,
Bo ma już, pierdolony, zasłużoną sławę.

Kurwa, dzięki niemu ten kraj nie upada,
A ludzie od urodzenia zajebiście zdolni,
Mogą liczyć na tego jebanego dziada:
Wolni, gdy wizji jego kurewsko powolni.

Jak mawiamy w Pcimiu: kto pizdą zrodzony,
Ten kanarkiem nigdy ni chuja nie będzie,
Dzięki zatem Bogu, że ten kraj rządzony
Przez niezłego ptaszka na zbawczym urzędzie.

W twoje zatem ręce, pieprzony Prezesie,
Choć się jebią do ciebie jakieś brudne pały,
Dzięki tobie dworków od chuja się wzniesie:
Dźwigasz na swoich barkach ten tu burdel cały.

Cosik tu pierdolą, żem ja Napoleon,
Ale to Prezesa taka fajna fucha:
Oto wznoszę za Szefa wykurwisty kielon:
Kochanego Prezesa nikt nam nie wyrucha.

Dla Prezesa wszystko, klnę się na Touretta!
W dupę pierdolony, z wzruszenia się słaniam,
Vivat mordo nasza, na tych tu baletach,
Interesy z tobą lepsze od jebania!

[oklaski]

Po tej szacowności, godnej jedynie angielskich gentlemanów zastrzegam: dalej będzie tylko bardziej wzniośle! Kto jeszcze nie przesiąkł prawicowością naszych czasów, zapraszam!
Na początek, rebusik:

I co? O sąsiedzie? Nie, to nie mylne wrażenie. On wszędzie mieszka. Tyle posiadłości…

A że go nagrali? Mój Boże! Kogo nie nagrali?

 

Śpiewogra LIV
pt.: „Taśmy”

Są takie kraje, myślę, szczęśliwe,
Co polityką się nie zajmują:
Jakieś podatki tam są wahliwe,
Albo katastrem się pasjonują.

A my! O nie to! Pragniem rozrywki!
Żadne tam twisty, charlestony, cha – che:
My znamy temat już na wyrywki:
Nas to rajcują taśmy pieniacze!

Nic tak rozkoszą nas nie przeciąga,
Jak dobre bluzgi Wiesia obwiesia:
Nie bardziej szczytem tarło drze pstrąga,
Niż dobra taśma Krysię i Lesia:

Był tak Oleksy ostry jak brzytwa,
Rywina były i czasopisma,
Pull-up do gruntu była gonitwa,
Sowy ośmiornic na stołach pryzma.

I złote głoski wodza tez były:
Że niech to idzie Ausrtriak do sądu,
(Ale, że Ziobro dla wodza miły,
Teraz są jakby w ramach przesądu}.

Był też Czarnecki, Giertych, Obajtek,
I brudne pały i skurwysyny,
Ludu – się pytam – fakt, są bez majtek,
Czy dość niegodne to Polski czyny?

Czy myśmy tyle dziesięcioleci,
Krwi oddawali. co to najlepszej,
Żeby to do nas, jako do dzieci,
Tako chrumkały sprzedajne wieprze?!

Chcecie mieć państwo, co już dziś mamy?
Taka to bydła rozrywka tania:
Może to Polska wygra dziś Grammy:
W końcu łykajcie nowe nagrania…

 

Może i nie dotarliśmy jeszcze na Marsa, ale za to mamy dla Was  na koniec to, goździk programu, pod tytułem:

Bajka o smoku

Gdzieś w interiorze leżało sobie
Państwo nieduże, choć też niemałe.
Dość obojętne innym na globie.
Samo twierdziło: na bożą chwałę.

Tak sobie żyło nieco wieśniaczo,
Wypominkując byłe opresje,
Nad swą wielkością zamierzchłą płacząc,
Z klęsk narodowych świętując sesje.

Jak to interior – trudna historia:
Kto poczuł wenę – najeżdżał, łupił,
Dzielny więc ludek w klęsk chodził glorii:
Bo chociaż dzielny, w rządach był głupi.

Państwo z pęczkami zwycięstw moralnych
Cywilizacji centrum się miało:
Bez reperkusji protokolarnych,
Bo żadne inne nic nie wiedziało…

Doznało łaski nagłej od Boga,
Czego się wcześniej nie widywało:
Spokoju okres, Unię miast wroga,
Więc towarzystwo się zakrzątało:

PKB urósł i poziom życia,
Wreszcie zaczęło się coś opłacać,
Nieco ustały za życia gnicia,
Dało się świata nieco pomacać.

Mniej nagle cyrków, dziejowych szańców,
Mniej bohaterstwa i mniej też brudno;
Nie ma poświęceń ostatnich krańców,
Czyli, strach to rzec – po prostu nudno.

Można budować, forsę zarabiać,
Żadną świętością, ani też draństwem,
Przeciw ideom można rozrabiać,
Zostać też można sobie mieszczaństwem.

Można żreć kawior bez łez sumienia,
Że gdzieś w Syberię ślą masę ludu;
Wanda stosunek do Niemca zmienia…
No, taki spokój, że wprost wyć z nudów!

Zbyt już się długo daje we znaki,
Brak bohaterów, by ich pochować,
Brak ruin, gwałtów i grubszej draki,
Klęsk żadnych nowych, aby świętować.

Stąd też narodek, w nagłej potrzebie,
By była szansa na rozpierduchę,
Wydalił w końcu klęskę ze siebie:
Smoka z niesytym nigdy dóbr brzuchem.

Zionął on pięknie w technikolorze,
Cielsko jak trzeba, groźne pazury;
Ryczał, jak SB po fakcie zmoże.
Co dużo gadać: smoczej postury.

Sprawiał wrażenie, tego nie powiem.
Gdy plunął, beknął, czy zdefekował,
Ludziom zaprzysiągł forsę i zdrowie
I że się z władzą będzie rachował.

Że do roboty tak męczy wstawać,
Że lepiej somsiad ma dramatycznie,
Że „tych łobuzów, to ja bym, panie!” –
Ludek chciał smoka entuzjastycznie!

Obiecał podnieść kraik z ruiny
I się policzyć z wrednym sąsiadem;
Ogniem pogonić te sukinsyny,
Co „sprowadziły na kraj upadek”.

Siadło na tronie zatem smoczysko,
Wziąwszy za rządy pokaźną gażę;
Tym, co kłaniali potworze nisko
Sypał zaś stołki i apanaże.

Aliści przecież czas rączo płynie…
Fakt, żyją długo, lecz nieszczęśliwie.
Nie darmo bowiem smok sprytem słynie,
Wykorzystując ludek straszliwie.

Pasie swój kałdun smoczydło stare,
A wciąż mu mało i nigdy dosyć;
Ci, co go brali na dobrą wiarę
Trą teraz oczy, stają im włosy.

Zeżarł już więcej, niż wszystkie rządy
Od lat bez mała i pięćdziesięciu,
Smocze machloje i ssań narządy,
Na żadnym się już nie mieszczą zdjęciu.

Cielsko wciąż puchnie i potwornieje,
Smród się rozchodzi niemiłosierny;
Coraz jest gorzej, państwo ropieje,
Coraz jest chudsze – a smok obszerny.

Pożera sądy i telewizję,
Ciała, organy i trybunały,
Banki, fundacje, firmy, prowizje:
Żre bez wytchnienia przez dzionek cały.

Żre bez wytchnienia także i nocą:
Parlament, spółki, radio, muzea.
Gorzej ofiarom, gdy się szamocą:
To mu rozkoszą paszczę rozwiera.

A nie pogardzi nawet stadniną,
Stowarzyszeniem, związkiem czy prasą.
Co przy jęzorze przejdzie mu mimo,
Na to ochotę ma gad ten łasą.

Gdy czka rozżarty, władzą opity –
Nieco się dzieli tym, co zostało.
Ludek grzeczniejszy, gdy pałą bity,
Pachołów więc się poopłacało.

Pałki ci mają i zgrabne tarcze.
Smok motłochowi rzuca ochłapy…
Z chusteczką lecą, gdy smok zasmarcze,
W imieniu ludu całują łapy.

Jest tam rycerzy co prawda paru,
Co to kuszeni sławą, przygodą,
Dla rycerskiego swego PR-u,
Czasem ze smokiem potyczki wiodą.

Jednak, choć ostrzą kopie i miecze;
Kłują, ciachają, wprost, lub z zasadzki,
Każdy się z ciosów bestii upiecze,
Rosną jej tylko kolejne macki.

Bywa, że zda się: pada gadzina!
Gromko zahuczy okrzyk bojowy…
Ale ta hydra zabija klina:
Gdzie jedna ścięta – trzy rosną głowy.

Wpełzła już wszędzie, do każdej gminy,
Gdzie grosz by jaki, władza, łakotki,
We wszystkie szczeble, wszystkie dziedziny,
Wszędy się kręcą smocze pociotki.

Śmiech zdechł rubaszny, zrzedły coś miny,
Że to, pod wpływem moralnych porad,
Choć wstyd się przyznać do takiej winy –
Naród wypasał rządy potwora.

Ten zaś metodą kija z marchewką,
Zadusza ludność swą tłustą marą,
I tak włościanin wraz z hożą dziewką,
Z życzenia swego są już na szaro.

Ludek jest zresztą w tym urządzony.
Ścichła krytyka, tak drzewiej krewka,
I ciemna dupa ma dobre strony…
Hej! Do cholery! Gdzie ten Dratewka?!

Wydarzenia_luty II_2021

  • Kategoria: Polityka
  • Simon


Więcej, bo nie tylko na tematy polityczne, a nawet dla dzieci (jakby dorośli też nimi poniekąd nie byli:) – zaglądajcie na stronasimona.wordpress.com


15.02.2021

W listopadzie poprzedniego roku Służba Ochrony Państwa rozpisała przetarg na dwadzieścia pięć nowych samochodów. Co i nie dziwi zanadto zważywszy na to, jak szybko takie samochody w tej służbie wypadają z obiegu. Szybciej nawet chyba, niż wózki amerykańskiej armii gdzieś pod Sierpcem.
Aliści, w myśl świetlanej myśli najlepszej premier tysiąclecia: „wystarczy nie kraść”. I się ma. Trzy z tych limuzyn to mają być modele, cytuję za dziennik.pl: „SUV-ów z silnikiem o mocy minimum 300 KM (od 220 kW) i napędem 4x4. W karoserii o długości nie mniejszej niż 4,8 m SOP zażyczył sobie luksusowego wyposażenia, lista obejmuje m.in. skórzaną tapicerkę, podgrzewane i klimatyzowane fotele, klimatyzację (osobną dla tylnej części), nawigację, światła LED, tempomat. Spis systemów asystujących kierowcę obejmuje również autonomiczny system awaryjnego hamowania. Takie kryteria spełnia np. BMW X5” Niezłe wymagania, jak na epokę Covida, ale, jak mówią – „tanie mięso psi jedzą”. To w zasadzie oszczędność taka. Łza się w oku kręci na wspomnienie, jak to Pawlak chciał flotę rządową lat dziewięćdziesiątych z Polonezów budować…
W związku z tym senator KO Krzysztof Brejza zapytał o sprawę osobę odpowiedzialną, którą był tym razem – i wiem, że zabrzmi to jak kiepski żart – wicepremier do spraw bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński.
Odpowiedź nadeszła z MSWiA. Tak, dobrze się domyślacie. Wina Tuska:
"Brak systematycznych działań modernizacyjnych w obszarach floty samochodowej formacji realizującej zadania ochronne w latach 2011-2015, spowodował konieczność pilnego wdrożenia procesu jej unowocześnienia. Przestarzały i wyeksploatowany tabor samochodowy po Biurze Ochrony Rządu wymagał przeznaczenia środków finansowych - w stosunkowo krótkim czasie - na uzupełnienie braków oraz wymianę sprzętu transportowego"
Absolutnie nic tu nie ma do rzeczy, że rozkwaszają te samochody, jak przejrzałe śliwki. Bo, kochani, to zapewne sami specjaliści z dobrozmianowego zaciągu – zaufani szwagrowie, bratankowie i pociotki, z sercem wielkim, aliści mało profesjonalnym.
Cóż rzec na to Bizancjum rzeźbione w wazelinie i dykcie? Może odwołajmy się ponownie do premierki tysiąclecia:
„Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność, a przede wszystkim - słuchanie obywateli. To są zasady, którymi będziemy się kierować”
O Lincolnie mawiali „uczciwy Abe”, bo ponoć nie kłamał. A tu? Ta zdjęła flagi UE, a potem, po kwiatkach od pana i władcy pojechała tam zarabiać w euro. Stamtąd opowiadała o tym, jak to Tusk zwiał do Brukseli. Ale na szczęście zastąpił ją na stanowisku pogromca banksterów… Morawiecki.
No, czego nie rozumiecie?!

Pełnomocnik europosłów, których wizerunki zawieszono na symbolicznych szubienicach podczas manifestacji w Katowicach w 2017 r., skierował do sądu subsydiarny (z pominięciem prokuratury) akt oskarżenia przeciwko organizatorom i uczestnikom tej demonstracji. A dlaczego subsydiarny? Bo prokuratura nie dość, że umorzyła sprawę, to jeszcze na zażalenie w tej sprawie Róży Thun (jednej z powieszonych) uznała, że zażalenie jej… nie przysługuje. Zważcie, że aktu wieszania czyichś podobizn na szubienicach dopuszczają się ludzie, którzy czują się osobiście ciężko poranieni i dotknięci tęczami i innymi kolorowymi symbolami, a rytu ich formacji, hmmm, nazwijmy to – „intelektualnej” – nadaje pojęcie obrazy religijnej i pseudonarodowe zadęcie. W naszym państwie prawa z telefonu i sprawiedliwości z łapówy pilnuje się pomników donikąd i żeby kto dziecięcych bucików pedofilowi pod jego pomniczkiem nie postawił – ale robienie wafelkowych tortów w urodziny Hitlera, robienie szefem wrocławskiego IPN hajlującego niegdyś postnaziola, bagatelizowanie gestu „zamawiania pięciu piw” i wieszanie – na razie – zdjęć ludzi na szubienicach, to takie niewinne igraszki „prawicy”.
Jednakowoż nasza wzorowo ślepa Temida, a w zasadzie jej półdup prokuratorski w postaci Zerro i jego najętej hałastry wiceministerków i innych takich Święczkowskich bez sumienia, jako to już w historii bywało - nie zdaje sobie najwyraźniej sprawy, co hoduje. Nie, że ideologicznie, ideologicznie to sobie sprawę zdają: doskonale wiedzą, z której strony konfitury pachną i jak trzeba zaostrzać postawy i konflikty, żeby wejść do następnego parlamentu. Niestety, to miernoty, które z historii rozumieją jedynie daty, ale nie to, że tego rodzaju nastroje stają się w końcu niesterowalne. I sami mogą się stać ich ofiarami.

Konferencja ministra zdrowia. Niedzielski: „nie chciałbym, żeby Krupówki stały się początkiem trzeciej fali pandemii w Polsce”
Historia pozornie niepowiązana: bratanek żony (wiem, że brzmi jak wprowadzenie do kiepskiego dowcipu) w sierpniu się żeni. Wynajęli lokal u pewnej pani.
Właśnie się powiesiła.
Zaiste szkoda, że nie oglądała „Wiadomości” TVP. Przeoczyła, jak tysiące innych przedsiębiorców, jak to w istocie jest dobrze i jak to Europa nam zazdrości.
Ciekaw jestem, jak to wygląda przez okna limuzyn „z silnikiem o mocy minimum 300 KM (od 220 kW) i napędem 4x4.” Ale sądząc po pełnych tromtadracji przemówieniach imć premiera – jest w dechę.

Zmarł  Zdzisław Najder. Dyrektor Radia Wolna Europa po Janie Nowaku Jeziorańskim, działacz opozycji w PRL, ale i posiadacz pewnej niezbyt chlubnej karty z lat 1958 - 1963 (współpraca z SB, zapewne wyszantażowana, ale realna). Żywy dowód na to, jak trudna i niezbyt czarno-biała jest rzeczywistość.

O! Uderz w stół, a nożyce się odezwą: „Do zdarzenia trzech samochodów doszło dziś na skrzyżowaniu w Warszawie. Nieprzytomny kierowca skody trafił do szpitala. Okazało się, że jedno z aut to limuzyna Służby Ochrony Państwa. - Jechało nią dwóch funkcjonariuszy tej formacji, ale bez osoby ochranianej - powiedział Onetowi ppłk Bogusław Piórkowski, rzecznik SOP.” [onet.pl]
Uch, ten Tusk!

Michał Wypij, najbliższy współpracownik Gowina twierdzi, że pojawiły się propozycje ministerialne dla tych posłów Porozumienia, którzy trwają przy Gowinie. Żeby tylko przeszli na stronę Imperatora, bo tam jest moc. No, Jarek, pora jednak uważnie posłuchać Giertycha. Ten drugi Jarek chce ci najwyraźniej na poważnie zrobić kuku, a jak widać, faktycznie pamiętliwy do śmierci. Drogi nasz krakowski inteligencie – zadałeś się z człowiekiem, któremu ani nic nie wyjaśnisz, ani nie zaapelujesz do sumienia. Osobiście – „nie zazdraszczam”.

Ławrow oznajmił, że stosunki między Rosją a UE są już tak napięte, że w zasadzie niemal zerwane. Uspokoił jednakże fanów rosyjskiej praworządności i odpowiedzialności, że Rosja ma nadal w Europie „wielu przyjaciół” i będzie miała z kim rozmawiać.
No pewnie, że ma. Tylu organizacjom i ludziom „dobrej woli” wszak płaci… Z dobrego serca, bogaty kraj… Co i widać w Internecie – tylu wolontariuszy broni tam tego zacnego reżimku o dobrotliwej twarzyczce Putina. Przypominałem sobie ostatnio sprawę zestrzelenia malezyjskiego samolotu, lot MH117 bodajże. Oto fragmencik z Wikipedii, który mnie szczególnie rozrzewnił:
W maju 2019 holenderscy dziennikarze, Robert van der Noordaa i Coen can de Ven opublikowali badanie, w którym przedstawiają, w jaki sposób rosyjskie trolle (ros. Агентство интернет-исследований, ang. Internet Research Agency, Agencja Badań Internetowych w Petersburgu, nazywana potocznie „Olgino” lub „trolle z Olgino”) pracowały nad przykryciem faktów na temat katastrofy lotu Malaysia Airlines 17 mgłą teorii spiskowych[21][22]. W badaniu przeanalizowano 9 milionów tweetów opublikowanych w okresie 2014–2017 przez rosyjską agencję[21][22]. Operacja dezinformacyjna została rozpoczęta przez Olgino 40 minut po zestrzeleniu MH17, a w ciągu pierwszych 24 godzin po katastrofie, Olgino opublikowało 65 tysięcy tweetów, w których obwiniało ukraiński rząd za katastrofę[21][22]. W sumie, w okresie trzech dni, rosyjska agencja opublikowała ponad 111 tysięcy tweetów[21][22]. Badacze wskazali, że „nigdy wcześniej, ani nigdy później trolle nie pisały tak dużo i w tak krótkim czasie”[21][22]. Najczęstszymi frazami używanymi w większości treści opublikowanych przez Olgino były: „Kijów zestrzelił Boeinga”, „Kijowska prowokacja” i „Kijów, powiedz prawdę”

16.02.2021

Zmarł ksiądz Andrzej Dymer, były dyrektor Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II w Szczecinie. Molestował nieletnich chłopców, w latach dziewięćdziesiątych, w założonym przez siebie ognisku św. Brata Alberta. W 2008 roku prokuratura – a jakże – umorzyła śledztwo. Śledztwo wznowiono w roku 2015, kiedy to sąd drugiej instancji na skutek działań ofiar stwierdził, że jednak trzeba by się temu skandalowi przyjrzeć, bo mimo obietnic sama hierarchia tradycyjnie nie zrobiła z tym nic. A tu, niespodzianka! – sprawa się przedawniła.
A ksiądz sobie dostawał coraz wyższe stanowiska, wraz ze stanowiskiem szefa Instytucji Medycznego im. Jana Pawła II. No, w Szczecinie na tę karierę nie było mocnych. Zapytacie, jak to możliwe? Ano tak, że ten Instytut powstał z przejętego od miasta za ułamek wartości (he, ułamek – 0,1 procent wartości. Tak, dobrze czytacie) szpitala. Dziennikarze ustalili, że do tego szpitala zapisać się nie sposób, liczba przyjmowanych tam osób i przeprowadzanych tam zabiegów jest nie do ustalenia, za to do ustalenia jest całkiem konkretna kwota przelewana z NFZ. A to nie jedyna nieruchomość załatwiona przez księdza Dymera przez te trzydzieści lat, ponoć był wyjątkowo zdolny w tego rodzaju przedsięwzięciach. Czyli rachunek kosztów i zysków wyszedł naszym korporacjonistom w purpurach korzystnie, jak widać.
Aliści, kiedy na skutek publikacji „Więzi” sprawa wróciła na forum publiczne (bo niektórych zapaszków nie daje się wygłuszyć, a z czasem stają się jakby wszechobecne), ksiądz Dymer, bo długiej chorobie (a jakże!), tuż po pozbawieniu go funkcji - zmarł. Jakże wygodnie, jak Wesołowski! No, może i pedofile, ale jacy taktowni!
Smród był jadnakowoż  już tak nie do wywabienia, że przeprosił prymas Wojciech Polak.
I załatwione:)
Ktoś mógłby zapytać, czy sprawą nie mogła się żwawiej zajmować prokuratura? Ha, ha, ha, dowcipniś! Ktoś mógłby też zapytać, czy nie mogła by się nią zająć, a tak przypadkiem, powołana w ubiegłym roku do życia sławetna Komisja do spraw ukry… to znaczy zwalczania przypadków pedofilii? I co, dalej dobry humor, nie? Po pierwsze musiała by zdublować poczynania prokuratury – a po co, skoro tych nie było; po drugie jest za słabo wyposażona, bo członkowie dostają tylko ministerialne pensje, a jej szef wydaje miesięcznie na dojazdy do miejsca pracy 10 tys., złotych, a umówmy się, wobec respiratorów co to jest?!; a po trzecie – jest zawalona robotą szukając pedofilów murarzy, bo trzeba zacząć od poważniejszych przypadków. W dodatku walczy z potwornymi trudnościami: jej szef zdradził, że od cztery miesiące zakładali meila, bo istnienia takiego nie zakładała ustawa i co pan zrobisz? Bohaterska walka z materią! I proszę: rząd sobie komisję wymyślił po filmie Sekielskich już ze dwa lata temu będzie, jak nie trzy, komisja powstała w ekspresowym tempie już w lipcu ubiegłego roku, w niemniej ekspresowym tempie zaczęła działać z końcem listopada, a do dziś: zero spraw skierowanych do prokuratury, zero finałów w sądzie. Jeno pensje po kilkanaście tysięcy.
Ostatnio chodzą słuchy, że od Ziobry noszą im w zębach akta różnych murarzy, żeby jakiś kit wkleić, że ci ułożeni i przylizani grzecznie ministranci po współpracach z Ordo Iurisami, to coś tam w kwestii robią.
Nic się nie uczą, nic. A smród jakby bardziej dusi… Ale za to opłacalnie.

„Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek otrzymał nagrodę "Człowieka Wolności" przyznawaną przez tygodnik "Sieci". To kolejne wyróżnienie tego typu dla byłego wójta Pcimia. Na gali z okazji wręczenia nagrody gratulacje laureatowi złożył m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, marszałek Sejmu Elżbieta Witek i prezes NBP Adam Glapiński.
Tytuł "Człowieka Wolności" przyznawany jest przez tygodnik "Sieci" prowadzony przez braci Jacka i Michała Karnowskich. W ubiegłych latach tę nagrodę otrzymali m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki, prezydent Andrzej Duda i prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska.
[…] Napoleon Bonaparte mówił, że dla Polaków nie ma rzeczy niemożliwych, jakby znał pana prezesa Obajtka. Szarża Daniela Obajtka w polskim biznesie, jak ta pod Somosierrą, do której odnosił się Napoleon, budzi podziw - oznajmił wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. […]
- To będzie piękny dzień, kiedy odbierze nagrodę ktoś, kto jest nadzieją, nie naszego obozu politycznego, ale po prostu nadzieją Polski. Wszystkich, którzy chcą żyć w kraju silnym i liczącym się. To sukces Polski i wszystkich Polaków. Jestem przekonany, że historycy będą wymieniali jego nazwisko jako jedno z najważniejszych - mówił prezes PiS.” [onet.pl]

Ach, jakie zacne i wszechstronne  grono laureatów! Od sasa do lasa, można powiedzieć! Ach, jakże szanowny tegoroczny nagrodzony! Wszystko jest takie prawe i sprawiedliwe, że aż się łza w oku kręci – zobaczycie, nie minie wiele czasu, a o Obajtku wiele się jeszcze będzie mówić! Sam prezes wszystkich prezesów go pokochał, a to znaczy, że Daniel zdolnościami i sznytem moralnym pasuje do Prawa i Sprawiedliwości, jak skórka do wyprawki. Po ciepłych słowach Wodza niektórzy widzą nawet w szacownym laureacie przyszłego premiera!
I co, niedowiarki? Chcielibyście mieć takie kadry, prawda? Ale nie dla innych te nieosiągalne wyżyny zdolności i moralnych wyższości, zarezerwowane przez ludzi prezesa…
Będziemy się tej świetlanej karierze przyglądać z uwagą, przecie skoro prezes namaszcza, to nie bez powodu!

17.02.2021

„Rozlewanie szczepionki przeciw COVID-19 w Polfie Tarchomin może ruszyć za kilka tygodni - powiedział wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.”
Cholera, a taki był dobry pomysł…

Minister Ciemnoty Narodowej Czarnek w pierwszym dniu urzędowania zwolnił panią odpowiedzialną za zawartość podręczników. Zaprosił swoich „ekspertów” (ba, pewnie na lotnictwie też się znają) i to szacowne grono przygląda się właśnie zawartości podręczników szkolnych. Tą  radosną nowiną pochwalił się szef gabinetu naszego koryfeusza wszechnauk ze szczególnym uwzględnieniem mniemanologii stosowanej (swoją drogą, obrodziło latoś w wiceministrów i szefów), niejaki pan Brzózka. W medium najbardziej się do tego nadającym – „Naszym Dzienniku”. Ot tak: naukowcy – naukowcom. Być może, kto wie, za ten wywiad w „ND” imć Brzózka dostanie jakieś punkty za publikację w piśmie naukowym?
A że podręczniki domagają się reform? Oczywiste! Wszak tam zgroza na zgrozie: nie ten Lech skacze przez płot na przykład. To trzeba naprostować: bierzcie proszę autorzy podręczników przykład ze zreformowanej TVP. Prawda czasu – prawda ekranu, toarzysze!

A propos: telewizja… ha tfu!... publiczna przegrała w drugiej instancji proces wytoczony jej jeszcze przez nieżyjącego już prezydenta Pawła Adamowicza, w imieniu Gdańska. W czasie najgorętszego szczucia na imigrantów (cóż za chrześcijański kraj!) TVP powiązała ośrodek miejski pomocy imigrantom z falą imigrantów z Syrii i ich ekscesami w zachodniej Europie. Sąd określił materiał jako ksenofobiczny i rasistowski (sic!, to ta pisia misja pewnie) i nakazał publiczne przeprosiny oraz wpłatę 50 tysięcy na wsparcie imigrantów. Telewizja przeprosi? Ano, jak zwykle, zobaczymy – zapewne w sposób równie szubrawczy, jak zawsze. (post factum: zamieścili przeprosiny na godzinę, a przy wchodzeniu na ich treść strona uciekała do góry, iż nie dało się przeczytać. Wiecie, taki wariant kłopotów przy montażu, kiedy same zamazują się serduszka WOŚP. Pełnomocnik strony pozywającej domaga się faktycznych przeprosin, a nie kolejnej bezczelnej obrazy ludzkiej inteligencji i złożył do sądu wniosek o kolejne kary dla - ha, tfu! - TVP. Jak sądzicie, stać Kurskiego? Z czego on bidulek zapłaci?)

Organizacja Watchdog, zajmująca się między innymi dostępem do informacji publicznych, złożyła subsydiarny pozew wobec Rydzyka i jego współpracowników z Lux Veritatis. Albowiem tenże, biorąc z państwowej kasy dziesiątki (a bodaj i setki) milionów ma w odwłoku udzielanie informacji, na co idą – mimo takiego obowiązku. Składanie subsydiarnych pozwów to, jak się zdaje, będzie taka nowa świecka tradycja w kraju ziobrowej prokuratury. Ta bowiem odmówiła działania, co zresztą nikogo przesadnie nie zdziwiło. Starczyło zaledwie pięć lat, aby służalczość prokuratury, otwarte łamanie konstytucji, powoływanie bezprawnych organów i odmowa wykonywania wyroków weszły w trwały kanon „prawa” i „sprawiedliwości”, który właśnie NIKOGO JUŻ NIE DZIWI. Jeszcze, Bogu dzięki, czasem oburza. Ale już nie dziwi.
W związku z tym, że sądy nie zostały jeszcze chłopcami na posyłki parszywej zmiany (a przynajmniej nie w większości) – Rydzyk stanie przed sądem, a jego sprawa zyskała już sygnaturę. Alleluja i do przodu, proszę Wysokiego Sądu!

Adrian szusuje! Przyłapał go na stoku TVN. „Warunki złe, jak widać” - to wszystko, na co się zdobył. Bo mu dupę zawracają w pełnieniu służby. Najwyraźniej złe, przynajmniej do roboty. Od ponownego wyboru nie robi w zasadzie nic, co akurat nie jest takim kiepskim rozwiązaniem. Tu bym chwalił akurat, starczy tego, co już pokazał.  Wiemy przy tym, dlaczego akurat otwarto stoki, a nie co innego. Po internetach chodzi dowcip, że otworzą gastronomię na godzinę, bo Adrian ma ochotę na pierogi. Niby zabawny, ale nie za bardzo, jeśli się zważy, że już nawet nie wygląda jak dowcip…

Z poznańskiej telewizji zwolniono panią Patrycję Kasperczak. A prezentowała tam pogodę jakieś głupie dwadzieścia lat, czy coś koło tego. Za co zwolniono? Bo w dzień Wielkiej Orkiestry wystąpiła na wizji ze słynnym serduszkiem.
Pańcia, która jest tam szefową oddziału, niejaka Agata Ławniczak, darła się ponoć, że aż ją w Warszawie w biurze prezesa było słychać. Strasznie coś ludziki w tej telewizji…ha tfu!... publicznej posrani ze strachu. To też pewnie misja.
Ostatecznie, jak to w parszywozmianowej telewizji, nie obyło się bez równie parszywych kłamstw. Kiedyś "nie zamazano serduszka celowo" – błąd montażu zaszedł. Teraz pogodynka miała być zwolniona z końcem stycznia, taki niby plan – ale wystąpiła pierwszego lutego. A w końcu z archiwum tvp, gdzie dostępne są wszystkie ostatnie zapowiedzi pogody – ta jedna została usunięta.
Mali, podli, parszywi ludzie. Kiedyś zastanawiałem się, jak w Polsce był możliwy stalinizm.
Teraz wiem.
Do dyspozycyjnych szuj nie trafia, że mogą zebrać dokładnie to, co dają innym. To jednak jakieś mentalne ograniczenie być musi...

Świeżo upieczony profesor zwyczajny, Marcin Matczak: „Nominacja profesorska jest wielkim zaszczytem, na który każdy z nas pracuje wiele lat. (...) Nie tylko otrzymanie nominacji profesorskiej jest wielkim zaszczytem, ale także jej uroczyste odebranie w Pałacu Prezydenckim. Z tym większym żalem informuję, że nawet jeśli otrzymam zaproszenie na uroczystość wręczenia nominacji profesorskiej, nie będę mógł, niestety, jej z Pana rąk odebrać. (...) Szczególnie teraz jestem zobowiązany pozostać wierny wartościom, które są bliskie każdemu prawnikowi: wierności Konstytucji i szacunkowi dla prawa. Pana działania w ostatnich latach były, niestety, zaprzeczeniem tych wartości. Nie jest to moja prywatna opinia, ale zdanie podzielane przez ogromną większość polskich prawników, a także potwierdzone przez niezależny, polski Trybunał Konstytucyjny oraz Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej"

18.02.2021

„W latach 2015-20 spółki skarbu państwa wydały na reklamę 5,4 mld zł. Faworyzowały TVP, Polskie Radio, media braci Karnowskich czy "Gazetę Polską", a unikały mediów krytycznych wobec obozu PiS
"Struktura wydatków spółek skarbu państwa wskazuje na słabą zależność między poziomem wydatków na cele reklamowe a rynkową pozycją medium. To świadczy o występowaniu innych niż rynkowe kryteriów decyzji o wydatkowaniu środków" - podkreśla prof. Tadeusz Kowalski z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego w najnowszym raporcie „Analiza wydatków reklamowych spółek skarbu państwa (SSP) w latach 2015-2020” [wyborcza.pl]
I tak na przykład w 2020 roku Gazeta Wyborcza otrzymała reklam za 74 tysiące złotych, a „Gazeta Polska Codziennie”… 8 milionów. Gazetę Wyborczą kupuje średnio 80 tysięcy ludzi, subskrybentów cyfrowych jest ok 250 tysięcy. Gazetę Polską ok 20 tysięcy, ale dużo z tej liczby to prenumerata, którą parszywa zmiana kazała wykupić instytucjom budżetowym.
W telewizjach „tyz piknie”. Z budżetu, który poszedł od państwa na reklamy do telewizji, kurska szczujnia dostała 53 procent, a TVN… 6. Mimo sponsoringu państwa dla TVP, wynoszącego obecnie dodatkowe dwa miliardy złotych rocznie i wpływów z abonamentu.
Nawet niczego nie próbują udawać. A ponoć wystarczyło nie kraść. Nie bez powody Karnowskie i Sakiewicz takie rozpasane… ale no nijak i w żadnej kwestii nie da się co do tych rządów mówić o jakiejkolwiek, szczątkowej chociaż uczciwości. To jest niesamowita wprost konsekwencja w zeszmaceniu się: nie da się wskazać już nic, w czym by obecne rządy były uczciwe lub fair. Niezwykłe.

Amerykański łazik Perseverance ląduje na Marsie. Jest największy z dotychczasowych, najlepiej wyposażony technicznie, ma nawet własny helikopter oraz przesyła niezwykłe zdjęcia.
Przypomina mi to stary dowcip z okresu dowcipów o Radiu Erewań. Pytanie do Radia Erewań: „Czy na Marsie jest życie? Odpowiedź: „Też nie ma”. (tak, zdaję sobie sprawę, że obecnie słownikowo poprawna jest nazwa Erywań:))

„Aborcja powinna być dostępna do 12. tygodnia ciąży w szczególnie trudnych warunkach osobistych kobiety po konsultacjach z lekarzem i psychologiem - ogłosiła Platforma Obywatelska na konferencji prasowej”
Ja rozumiem demokracja wewnątrzpartyjna. Rozumiem ucieranie się stanowisk. Dyskusję. Kompromis, wymianę poglądów, wypracowanie wspólnego stanowiska. Rozumiem i szanuję.
Ale czy w obecnych czasach, poniekąd nieco nerwowych pod różnymi względami, dało by się niektóre rzeczy pchać nieco szybciej? Mamy już w końcu epokę telegrafu, pary i elektryczności cokolwiek i od jakiegoś czasu za sobą? W ten sposób, w jaki czyni to PO,  wrażenie demokratycznych procedur łatwo zastępuje przemożne doznanie bezradności, opieszałości i frajerstwa. Drodzy państwo, ta cała wataha, która właśnie dorzyna państwo prawa, ani śni czekać na wasze podniosłe decyzje podjęte po wielu tygodniach deliberacji. Widzicie, gruszki palą się w popiele nadzwyczaj szybko i czasem, niestety, nie da się nie poparzyć palców, jeśli się cokolwiek chce osiągnąć.

Bruksela  zdecydowała o wszczęciu dwóch procedur związanych z naruszaniem przez Polskę unijnego prawa - w sprawach domniemania niewinności i kryminalizacji mowy nienawiści. Komisja podjęła też decyzję o skierowaniu do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej sprawy nieprzestrzegania przez Polskę dyrektywy dotyczącej hałasu.
Tak oto w parę lat z prymusa przemian i beniaminka nowej Europy – staliśmy się czarną owcą i kłótliwym, bananowym kraikiem bez przyjaciół. I po co? Bo pewien staruszek z Żoliborza potrzebuje więcej kochanej władzuni.

„Rozlewania szczepionki przeciw COVID-19 w Polfie Tarchomin może ruszyć nie za kilka tygodni, jak zapowiadają politycy obozu rządzącego, lecz najwcześniej będzie gotowa we wrześniu - ustalił Onet. Wciąż nie wiadomo, który z globalnych producentów dostarczy do polskiej rozlewni szczepionkę. Poufne rozmowy trwają.”
Słowo klucz: Sasin. Za kilka tygodni, to będą za tę nieistniejącą jeszcze rozlewnię premie.
Należą się.

Kolejna próba powołania przez rządzącą mafię Rzecznika Praw Obywatelskich. Czemu mafię? Pomijając inne, oczywiste już dość cechy – mafia nie może zrezygnować z ani milimetra władzy na kontrolowanym przez siebie terenie. Rozumiecie – prestiż cierpi i wiarygodność. A więc popełnią każde świństwo i każdą niegodziwość, aby utrącić sensowną kandydaturę Zuzanny Rudzińskiej–Bluszcz, popieraną przez ponad tysiąc organizacji pozarządowych. W zamian będą próbowali, bez wyobraźni i topornie, jak to oni, wprowadzić swojego partyjnego nominata, własnego posła o nijakiej proweniencji, ale świetnie wpisującego się w schemat BMW (bierny, mierny, ale wierny), niejakiego Wawrzyka. Dlaczego bez wyobraźni? Bo mają za mało głosów w senacie, który zatwierdza kandydaturę. Dlaczego topornie? Bo wspomniany Wawrzyk odpowiadał na pytania senatorów tak głupio, nieudolnie i wymijająco, iż powstało wrażenie, że odpowiedzi są mu podsyłane na tableta, którego ma przed sobą. To był popis takiej indolencji, że warto go zobaczyć – są materiały filmowe w sieci. Sorki za niszczenie suspensu – okazało się, że Wawrzyk jest akurat taki, a może gorszy, jak się spodziewałem.

Komunikat ministerstwa oświaty o nowej punktacji za publikacje naukowe w broszurach nawiedzonego kolegi sam w sobie okazał się sporą ciekawostką. Ilość błędów składniowych i interpunkcyjnych zbliżyła się do setki.
Jak nas jednak uczy niezłomna postawa naukowca wyklętego, ministra Czarnka, to duch jest ważny, nie realizacja. A ten jest niewątpliwie patriotyczny, choć może nieco nie po polsku skonstruowany.

19.02.2021

Japońska prasa pisze o kolejnej katastrofie gospodarczej w Korei Północnej. Szczelniejsze zamknięcie granic (i tak już wcześniej zamkniętych) w obawie przed Covid19 plus kolejne problemy z żywnością (problemy klimatyczne Korei wszak nie omijają) powoduje, że ten „raj na Ziemi” przejdzie najprawdopodobniej kolejne załamanie swojej wątłej gospodarki i kolejną klęskę głodową. Ale lud nadal będzie kipiał szczęściem, a panie w ichnich Wiadomościach nadal będą szczytowały z wdzięczności dla tych, którzy rządzą jedynie słusznie. Może i nie ma porównania, za to są analogie.

Joe Biden na powrót wprowadza USA do Porozumienia Paryskiego, które dotyczy klimatu. Po czterech latach bojkotu porozumienia przez Trumpa i doprowadzenia przez niego do formalnego zerwania porozumienia przez USA w listopadzie ubiegłego roku – Stany wracają do wspólnego działania w obronie klimatu. Jest to ważne o tyle, że obok Chin Stany Zjednoczone są największym emitentem gazów cieplarnianych do atmosfery (pomijając oczywiście źródła naturalne). Porozumienie zostało podpisane przez 196 krajów, w tym właśnie przez USA i Chiny, co samo w sobie było już nie tylko nawet osiągnięciem, ile przestrogą: sądzę, że rządy dysponują badaniami, które mogłyby nam postawić włosy na głowie. Zresztą, zapewne większość jest jawna, ale nie będzie się ich chciało ludziom czytać, a już tym bardziej ludziom, którzy wierzą w międzynarodowe spiski. Ludzka głupota jest bezbrzeżna: od kilkudziesięciu lat możemy zmiany klimatyczne obserwować GOŁYM OKIEM. A ja bez przerwy spotykam się z czworakim płaskoziemiem na ten temat. Co dość oczywiste – najczęściej po stronie pseudoprawicowego oszołomstwa. No, ale jeśli ktoś uznaje Trumpa za konserwatystę i arbitra aelegantiarum, a Bidena za komunistę – to czegóż się więcej spodziewać? Nawiasem mówiąc, dobry komentarz z sieci: w jakiejś kolejnej jałowej dyskusji na temat przewag pomarańczowego człowieka któraś z fanek podnosiła pod niebiosa jego konserwatyzm i mniemany komunistyczny nihilizm Bidena. Odpowiedź kogoś dowcipnego:  „Twój ‘konserwatysta’ dłużej był ostatnio w Stormy Daniels, niż w Kościele.”
Tak, zapewne:)
Dlaczego „czworakie płaskoziemie”? Bo najczęściej spotykam się z czterema argumentami spiskowych wyznawców: po pierwsze, wpływ człowieka na ocieplenie klimatu jest nieznany, albo mniejszy, niż czynników naturalnych. Tymczasem jest dość dobrze znany i wyliczony w miliardach ton gazów. I tak, jest niewielki w porównaniu do czynników naturalnych, ale zdaje się, że nikt z używających tego argumentu nie jest w stanie wyobrazić sobie wiadra wody przelewającego się od ostatniej dodanej szklanki. A ta szklanka jest dość sporych rozmiarów.
Po drugie: ponoć nawet wśród samych naukowców nie ma zgody co do wpływu człowieka na klimat. To jest najzwyklejsze kłamstwo. Liczba naukowców wykazujących ten wpływ to ponad 99 procent zajmujących się tematem. A ten ułamek procenta? Zamiast być argumentem za wpływem, dla oszołomstwa jest argumentem przeciw. Zapewne takim, jak ten „naukowca-historyka”, Irvinga, który otwarcie twierdził, że niemieckie obozy zagłady nie istniały.
Po trzecie, podnosi się argument, że na Ziemi następowały już okresy długotrwałych ociepleń i oziębień, zjawisko jest naturalne i nie ma co mu zapobiegać. Jest w tym jakaś racja, podobnie jak racja jest w konstatacji, że na Ziemi, w jej historii, następowały już masowe wymierania do ponad 90 procent gatunków. Czyli co, przyspieszamy proces? Dawajcie, powymierajmy trochę, co?
Po czwarte: jakie ocieplenie klimatu, jak u nas wczoraj było minus piętnaście, he, he?
No cóż, są ludzie, którzy nie odróżniają klimatu od pogody i trudno coś na to poradzić. Trudno im będzie wyjaśnić, że obecne ocieplenie, na skutek podniesienia temperatury wód oceanów, może się skończyć zatrzymaniem prądów oceanicznych i w rezultacie kolejną epoką lodowcową. Nawet Trumpowi będzie wtedy trudno trwonić forsę po ojcu w stawianiu nowych złoconych kasyn.

A tymczasem w Teksasie, który leży w strefie subtropikalnej, gwałtowne fale mrozów. Padły sieci elektryczne, transport, ogrzewanie, zaopatrzenie. Ludzie palą meble, żeby się ogrzać. Jeszcze o tym nie wiedzą, ale na skutek oddzielnego w Teksasie prawa, dotyczącego regulacji cen prądu wyłącznie przez rynek – za czas jakiś otrzymają rachunki za prąd i kilka tysięcy procent wyższe od dotychczasowych. Rekordzistom pościągają z kont po kilkanaście tysięcy dolarów za miesiąc.
Ale nie ma się czym przejmować! Patrz wyżej argumenty redneckowego oszołomstwa.
Zabawne i pouczające jest to, że na każdą ideologię bardzo szybko znajduje się weryfikacja twardej rzeczywistości. I bądźmy sprawiedliwi: nie ma znaczenia, czy kretynizm jest mocno prawicowy, czy mocno lewicowy. Ideologia nie zastąpi zdrowego rozsądku, a slogany jak cepy – mózgu.

Jeden z hunwejbinów ideologicznych Zerro, Jan Kowalski, ten, co to brzydzi się pieniędzmi ze wspólnego pakietu pomocowego UE, albowiem inne państwa wspólnoty nie chcą uwzględnić oczywistości, że Ziobro jest jedynym prawym i sprawiedliwym – został wywalony ze stanowiska wiceministra aktywów państwowych przez Jarosława Kaczyńskiego. To znaczy, formalnie przez Mateusza Morawieckiego, ale wie każdy żuk i żaba, kto naprawdę rządzi i kto musi w jakiś sposób „zdyscyplinować koalicjantów”. Czyli, mówiąc realnie, spuścić łomot tym swoim pachołom, którym ubzdurało się uszczknąć mu trochę władzy.

Tomasz Lis, po ośmiu latach walk, uzyskał wreszcie prawomocny wyrok sądu za przedstawienie go na okładce tygodnika „W Sieci” w mundurze stylizowanym na nazistowski i podpisem: „Prawie jak Goebbels”.
Czy strona przegrana, czyli w tej chwili osobiście Michał Karnowski, przeprosi? Ale przecież do tego trzeba by mieć honor i uznawać prawo, a tego przecież obecna „prawica” (ha, ha) – kompletnie nie potrafi. W takich sytuacjach jak ta ukazując swój nihilizm. Karnowski twierdzi, że tamten tygodnik nazywał się „W sieci”, a obecny „Sieci”, więc nie ma obowiązku przepraszać.
Co przytomniejsi komentatorzy zauważają, że negowanie ciągłości pisma, które jest wydawane stale pod tym samym numerem ISSN, może kosztować Karnowskiego więcej, niż te głupie zasądzone dwadzieścia tysięcy. Oby, dobrze by było przypominać mentalnym bolszewikom, kim naprawdę są.

20.02.2021

Zsekwencjonmowano DNA mamuta sprzed 1,2 miliona lat. Tym samym to najstarsze zsekwencjonowane do tej pory DNA. Prace nad jego poznaniem przypominały układanie puzzli pod tytułem „bułeczka z okruchów”, ze względu na poszarpanie i zniszczenia w łańcuchach. Jak sądzę, mogły tu wybitnie pomóc możliwości obliczeniowe współczesnych komputerów. Niezwykłe.

W książce Craiga Ungera, amerykańskiego dziennikarza, pod tytułem „American Compromat” możemy przeczytać rewelacje byłego oficera KGB, Jurija Szwieca. „A Szwiec twierdzi m.in., że w latach 80. widział na własne oczy depeszę KGB, w której wymieniono imię wówczas mało ważnego osobowego źródła informacji – Donalda Trumpa.”
Plus sporo innych podobnych rewelacji.
Trzeba by zapewne zachować odpowiednią rezerwę – trudno bowiem zakładać, że byli oficerowie KGB, to nieskazitelne źródło informacji. Coś mi się jednak wydaje, że takich rewelacji będzie coraz więcej.

TVN24 wyemitował reportaż Ewy Galicy i Jakuba Stachowiaka "Kłamstwo vatowskie". Otóż nasz niezrównany premier o niebywałym nosie, jeżdżąc po różnych propagandowych wiecach, wklejał wiernym bajki z mchu i paproci, że pieniądze odzyskiwane od przestępców wyłudzających VAT umożliwiły finansowanie słynnych programów socjalnych w rodzaju 500+. Już tam mniejsza cytat z samego Pinokia sprzed lat, cytuję: „Przypominam, że 500 plus jest na kredyt. Zadłużyliśmy się o dodatkowe 20 mld zł, bo chcemy promować dzietność. Jesteśmy we własnym gronie i nie musimy mówić sobie tylko pięknych słów.” Najwyraźniej lud ciemny to nie „własne grono” i można mu takie kity wciskać, powiększając jednocześnie zadłużenie państwa w pięć lat o jedną trzecią. Z biliona w dwadzieścia pięć lat do półtora biliona w kolejne pięć.
Ale autorzy reportażu udowadniają, że prokuratury aresztowały głównie słupy, na które robiono przekręty, a ze strat 17 miliardów złotych na lata 2018 – 2019 – a są to szacunki podawane przez sam Skarb Państwa, odzyskano… 150 milionów. I, drodzy moi, to ta forsa miała sfinansować te pakiety socjalne.
Nie może być, to premier kłamie? Jestem w szoku…
No i jak tu nie przeprowadzić „repolonizacji mediów”, pytam się, hę?!

21.02.2021

Lokalni działacze opozycji przedsierpniowej i Solidarności (tej pierwszej, prawdziwej) wyrażają w stosownym liście otwartym oburzenie mianowaniem hajlującego Greniucha szefem wrocławskiego IPN.
Uważajcie, moi drodzy, bo może i tego Greniucha wywalą, ale szef wszystkich szefów nie lubi takich, jak wy. Zanadto mu przypominają, że co nieco zaspał swego czasu pod kołderką. A pamięć, jak widać, ma długą.

Zginął Jan Lityński. Ja znałem Go tylko z telewizji, a i tak było widać jego zacność. Pomijając już oczywiste zasługi w walce z molochem PRL, a także jego późniejszą skromność. Ludzie, którzy Go znali, a teraz są po różnych stronach barykad – i tak wyrażają się o Nim z niezwykłym uznaniem. Że był człowiekiem wielkim, wrażliwym i skłonnym do poświęceń. Zatem umarł, jak żył: ratując swojego psa, tonącego w przeręblu. Cześć  Jego pamięci…

Po dwudziestu sześciu latach pracy PLL LOT zwolniły stewardessę, panią Magdalenę Gortat. Pani Magdalena zgrzeszyła w dwójnasób: po pierwsze zachowała się bohatersko w czasie pamiętnego lotu kapitana Wrony, za co została odznaczona przez prezydenta Komorowskiego, po drugie – odzywała się ponoć o obecnie rządzących bez właściwej dawki serwilizmu.
Tak, ludzie mali są też małostkowi. I tak, to strasznie widać.

22.02.2021

„Prowadzony zdalnie wykład dla studentów prawa miała wygłosić w marcu prok. Ewa Wrzosek, niedawno karnie zesłana z Warszawy do Śremu, 310 km od domu. Ze studentami jednak nie porozmawia - sprzeciw wobec jej udziału z praktykach wyraził Prokurator Okręgowy w Warszawie Mariusz Dubowski. Decyzji w żaden sposób nie uzasadnił.”
Zaiste, „prawe” to i „sprawiedliwe”. W głowie mi się nie mieści, że pan Mariusz Dubowski nie ma na tyle wyobraźni, aby przewidzieć, że kiedyś może zostać potraktowany tak samo… Kariera oślepia.

Fala mrozu w Teksasie nie opada, temperatura nie rośnie.

"W poniedziałek rusza wyczekiwany przeze mnie proces. Wyczekiwany, bo tylko on może osuszyć bagno oszczerstw wylewanych na moją rodzinę od lat. Oszczerstw wylewanych w rządowych mediach na podstawie fałszywych przecieków z rządowej prokuratury" - to początek oświadczenia Magdaleny Adamowicz, które zamieściła w mediach społecznościowych.
Prokuratura oskarża Magdalenę Adamowicz o zatajenie w zeznaniach podatkowych za lata 2011-2012 prawie 300 tys. zł. i 100 tys. zł dochodów. Drugi zarzut dotyczy nierozliczenia dochodów z wynajmu mieszkań, jako prowadzonego w warunkach pozarolniczej działalności gospodarczej. Według śledczych uszczuplenie podatku wyniosło prawie 120 tys. zł.
Europosłanka nie zostawia na akcie oskarżenia suchej nitki. "(...) prokuratura insynuuje, że prowadzę pozarolniczą działalność gospodarczą w postaci wynajmu mieszkań i dlatego nie mogę jej zdaniem rozliczać wynajmu ryczałtem. Dla jasności, zawsze rozliczałam 100 proc. przychodu z wynajmu, więc spór, jeśli jakikolwiek, dotyczy sposobu opodatkowania. Ale dlaczego akurat mnie władza każe założyć działalność gospodarczą, podczas gdy 700 tys. Polaków rozlicza wynajem ryczałtem? Bo noszę nazwisko Adamowicz. Tak więc, drodzy Polacy, dopóki nie narazicie się władzy, możecie wynajem dalej rozliczać ryczałtem. Do czasu, gdy nie podpadniecie rządzącym" - pisze żona zmarłego prezydenta Gdańska.
Adamowicz odnosi się też do innego zarzutu. "Po drugie, dla prokuratury było czymś nie do pomyślenia, że moi dziadkowie mogli darować pieniądze na edukację własnych wnuczek. Tym razem prokuratura insynuuje, że moich nieżyjących dziadków nie było na to stać. Uznała tak wbrew licznym dokumentom, które bez cienia wątpliwości dowodzą czegoś odwrotnego. I znowu, majątek moich nieżyjących dziadków nigdy by nie wzbudził żadnych wątpliwości nikogo rozsądnego i przyzwoitego, gdybym nie nosiła nazwiska Adamowicz". [onet.pl]
Takie rzeczy zleca władza, która wydaliła z siebie afery na grube miliony poprzez osoby: Sasina, Szumowskiego, Banasia, Czarneckiego, Morawieckiego, Obajtka i wielu, wielu innych. A przede wszystkim – przez swojego capo di tutti capi.

W rozmowie z Konradem Piaseckim w programie "Kawa na ławę" doradca prezydenta Andrzeja Dudy, Andrzej Zybertowicz przedstawił tezę, że "kobieta nie jest właścicielką swojej macicy w momencie zajścia w ciążę"
Tak, to ten geniusz od MaBeNy (Maszyny Bezpieczeństwa Narracyjnego), czyli naukowego podejścia do konieczności kłamania w celu utrzymania władzy, a także od „rozwibrowywania” służb specjalnych. Ten, którego dzieła naukowe są tak doniosłe, że rada tytułów naukowych nie chce go rekomendować do otrzymania tytułu profesora zwyczajnego.
Najlepszy moim zdaniem komentarz, niestety nie mój, a napotkany w sieci i niestety dość wulgarny, ale jednocześnie trafny: jeśli szanowny prof. Zybertowicz wsadzi sobie gałąź w dupę, jego dupa stanie się własnością Lasów Państwowych.

Tomasz Greniuch odwołany ze stanowiska szefa regionalnego IPN we Wrocławiu. Ciekawe, jak „przeniosą go na inną parafię”? Swoją drogą, symptomatyczne dla instytucji związanych z tą władzą: skandal musi rozsadzić i doprowadzić do wrzenia pół Polski, zanim zrobi się rzecz oczywistą od początku. Pisi nadal, na wzór PRL, walczą dzielnie z problemami, które sami stworzyli.

23.02.2021

Joanna Mucha, dotąd w PO, przenosi się do Hołowni. Ciekawe, czy mamy właśnie do czynienia z procesem, który zaszedł niegdyś przy tworzeniu Platformy Obywatelskiej – ta powstała przecież na trupie Unii Wolności. Historia lubi się powtarzać? Pożyjemy, zobaczymy. Jak widać z dwóch ostatnich zdań, o polityce można też pisać banałami:)

Senator PSL, Jan Filip Libicki: „Nie wydaje mi się, żeby pan prezydent w sensie sprawności politycznej, był politycznie zdolny do skonstruowania czegokolwiek samodzielnego. Pan prezydent przez te prawie sześć lat wskazuje, że jest dekoracją dla obozu PiS. Tak jest zresztą traktowany przez bardzo wielu parlamentarzystów PiS. Jest nazywany w prywatnych rozmowach "Andrzejkiem". Nikt o prezesie Kaczyńskim nie mówi "Jareczek", tylko z wielkim szacunkiem mówią "pan prezes", "prezes". Pan prezydent jest dość powszechnie nazywany przez nich "Andrzejkiem" i myślę, że to dobrze opisuje jego rolę polityczną w obozie PiS”

Tomasz Sakiewicz i tzw. „środowiska Gazety Polskiej” utworzyły serwis społecznościowy „Albicla”, który miał być konkurencją dla Facebooka. To kolejne niebywale udane przedsięwzięcie, po portalu o Puszczy Białowieskiej, na który poszło parę baniek. Press.pl: „to serwis zrobiony z kartonu i taśmy".
Po kilkudziesięciu godzinach działania już wiadomo, że: „Skopiowany regulamin Facebooka, dziurawy kod serwisu, który pozwalał na pobranie bazy użytkowników, fala trolli i problemy techniczne”
Od siebie dodam, że ten jakże „prawacki” portal powstał po to, by, cytuję: był „wolnym medium, które nie stosuje cenzury”. W związku z czym zajmuje się obecnie usuwaniem setek kont, które „naruszyły regulamin”.
Kolejna alegoria barachła, które rzuciło się w Polsce do rządów dusz i rządów w sensie ścisłym. Im to tak mimowolnie wychodzi, bez starań nawet.

Uwięziony Nawalny przemycił przez swojego prawnika komunikat, iż nie zamierza się powiesić, a ten umieścił go na Instagramie. Można by powiedzieć, że to wisielczy humor, ale takie sprawy należy w Rosji brać śmiertelnie poważnie. Co jest niejaką nowością – od iluś tam lat w Polsce też, z tym, że my mamy swoje czysto polskie, absurdalne novum: u nas w więzieniu powiesić się na leżąco i pod kocykiem.

W Suwałkach, na placu Marii Konopnickiej stanął bałwanek, który niecnym transparentem obrażał partię rządzącą. Śmieszne? To posłuchajcie tego: policja wszczęła dochodzenie. Serio, serio.

Michałek: jeden facet w Kielcach kupił sobie telewizor dobrej firmy za dziesięć tysi. Ale mu się na dole pojawiały zielone pasy. Raz mu wymienili, drugi raz nie chcieli. Okazało się, że nowoczesne matryce LED nie wytrzymują stałego wyświetlania tego samego obrazu, a już na pewno nie dwanaście godzin dziennie, jak u tego gościa.
A wiecie, co mu się tam wyświetlało? Hi, hi, paski TVP Info. Nawet telewizor nie wytrzymał. Wiem, że to truizm, ale trudno nie napisać, że życie wielowymiarowo przerasta dowolny kabaret.

„Wiemy, że w PiS ścierają się różne frakcje, ale nie pozwolimy na to, żeby grać 22 tysiącami miejsc pracy, bo jedna posłanka chce udowodnić drugiej, że to ona ma rację” - powiedział wiceprzewodniczący "Solidarności" w JSW Roman Brudziński. Po czym towarzystwo nasypało wungla pod biurem posłanki PiS Izabeli Kloc.
A tak, sympatycy – sympatii:)

„Iranka Zahara Ismaili została skazana na śmierć za zabicie męża. Podczas oglądania wyroków wykonywanych na innych osobach, dostała zawału i zmarła. Władze postanowiły, że i tak powieszą ciało kobiety, by "uspokoić rodzinę męża". Całą sprawę opisał brytyjski "Times".
No i jak tu nie szanować „konserwatywnych wartości”?

„Z ogromną przykrością muszę stwierdzić, że bardzo widać wyraźnie, że część mediów kierowanych z zagranicy wraz z częścią opozycji postanowiły posłużyć się tzw. opozycyjnym kłamstwem vatowskim - powiedział premier. - Chcieliście pokazać, że to za czasów Platformy nie było problemów ze ściąganiem podatku i nie było mafii wyłudzających VAT. Warto zajrzeć do statystyk i zobaczyć, jak wyglądała sytuacja ze ściągalnością VAT. Podwyżką podatków zasililiście mafie vatowskie, a my pogonieniem tych mafii zasililiśmy polskie rodziny – dodał” I jeszcze: „Przekroczyliście granice bezczelności”.
A wiecie, co jest w tym najśmieszniejsze? Ten facet był w tych czasach doradcą Tuska. A wiecie, co jeszcze? Jest nagrany na słynnych taśmach, nagranych w „Sowie i przyjaciołach”. A wiecie, co jeszcze, choć już duszę się ze śmiechu? Że to w rządzie pisim odkryto mafię vatowską w ministerstwie finansów. Tak, w samym ministerstwie.
Tyle o „granicach bezczelności”. Ten znamienny kawałek rzuconego gówna: „część mediów kierowanych z zagranicy” to taka już zwyczajowa gówniana wisienka na ekskrementalnym pisim torcie… Już nawet nikogo nie dziwi, że to szanowny premier tak publicznie defekuje. Patrzcie, jak się publiczność do smrodu przyzwyczaja.

25.02.2021

Dwóch Polaków pojechało za pracą do Meksyku. Media od lewa do prawa piszą, że wycięto im narządy, jeden nie żyje, a drugi wrócił „niekompletny”.
Oburzenie sięga zenitu, reakcję obiecuje sam Ziobro, itd., itp.
Po czym po kilku dniach się okazuje, że owszem, nie żyje aż dwóch, a wrócił jeden, ale to z powodu niesprawnego piecyka, z którego ulatniał się czad, a wszystkie narządy są na swoich miejscach.
W takich czasach żyjemy, panie i panowie. Coraz trudniej odróżnić prawdę od fałszu. Już nie tylko szary zjadacz chleba ma z tym problem, ale i same media. Powoli może stać się tak, że większość naszych wniosków będzie oparta na fałszywych przesłankach. Że zawsze tak było? Może i tak, ale chyba nie w takim stopniu.

Dziennik Gazeta Prawna: „W styczniu 2021 r. – dziewięć miesięcy po pierwszym lockdownie – urodziło się 27,2 tys. dzieci. To o 5 tys. mniej (18 proc.) niż na początku 2020 r., wynika z danych PESEL". I to mimo tego, że ludzie siedzą po domach.
Ależ nam 500+ dzietność podniosło, aż furczy! Ale nic to, gmeranie przy sankcjach za aborcję na pewno sytuację jeszcze poprawi. To nieuniknione.
Póki co, za obecnych rządów, które tak dzielnie uratowały kraj przed ruiną – statystycznie bilans śmierci do urodzeń jest najgorszy od drugiej wojny światowej.
Profesjonaliści – im się NIC nie może udać. No nic po prostu, bo straciliby renomę i twarz, a na to przecież pracują latami!

Zapadła decyzja w starachowickim Sanepidzie w sprawie łamania przez prezesa wszystkich prezesów ograniczeń sanitarnych na słynnej już mszy. Nie będę pisał jaka, bo po co? Przecież i tak wiecie. Ba, wszyscy znaliśmy ją już w momencie rozpoczęcia „postępowania”.

„Trzecia fala w Polsce się rozpędza”. Już po kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie. Trzysta zgonów. Najgorsza sytuacja w województwie warmińsko-mazurskim, co smuci mnie także z tego powodu, że z urodzenia i młodości jestem Olsztynianinem.
Pamiętacie zawołania naszego cudnego premiera, że nie ma się już co bać? Zwalczył Covid niemal tak samo, jak mafie Vatowskie.

„To się po prostu nie mieści w głowie! Dziennikarka, ponadto oficer Wojska Polskiego zajmuje się prostytucją i świadczy usługi towarzyskie dla VIP-ów" - taki wpis pojawił się na koncie na Twitterze senatora PiS Włodzimierza Bernackiego. - Ktoś włamał się na moje konto na poczcie i prawdopodobnie z tego konta przejęto Twittera i Facebooka – powiedział w rozmowie z Onetem senator i wiceminister nauki.”
To już kolejne, chyba z dziesiąte takie włamanie na konta osób parszywej zmiany i Kukiza na przykład. Zaskakująco wszystkie te przypadki (pomijając Kukiza, który w głosowaniach i tak był pisowi spolegliwy, a poza tym przyznał się do swojej winy w tym względzie) dotyczą osób związanych z obozem rządzącym. Możliwości są dwie. Albo hasło dostępu „Kocham Jarka”  jest zbyt przejrzyste, albo też to haker z lepszej ligi, powiedzmy o pseudo Johnny Walker:)

Korwin Mikke wlazł na sejmową mównicę w maseczce założonej tylko na nos i dworował sobie z obowiązku noszenia maseczek, bo „wydychany dwutlenek węgla wpływa na sprawność intelektualną”. Chyba faktycznie wpływa. A to kolejny eksces w długiej galerii dowodów, że osoba bystra może zarazem być idiotą.

„Była sekretarz stanu USA: wypowiadam się przeciwko wysiłkom polskiego rządu zmierzającym do osłabienia niezależnych mediów”
Pani nie będzie głupia, pani Ziobry zapyta. On wie lepiej.

Warmińsko-mazurscy przedsiębiorcy zapowiadają pozwy przeciw rządowi, bo „jak górale tupnęli nogą, to dostali”. Słusznie i naukowo, tak działają obecne nierządy, słowo „objawowy” pasuje nie tylko do epidemii.

Jakbyście mieli niegdyś wątpliwości, kim jest obecna prezes Sądu Najwyższego, Małgorzata Manowska, to ona sama nie omieszka ich rozwiać. „Dobra zmiana” nie dobiera osób przypadkowych. Ta oto profesor nauk prawnych wysłała zapytanie do tzw. „Trybunału Konstytucyjnego” o zgodność prawa do informacji publicznej z konstytucją. Może tam Wolfgangowa w przerwie w smażeniu kotletów wodzowi zerknie.
Bo widzita, ciemny ludzie, coś ostatnio za dużo chcielibyście wiedzieć… TVP oglądajcie, tam wam wszystko powiedzą.

Starcie na linii parlament Australii a Facebook i Google. Australia chce, żeby koncerny informatyczne PŁACIŁY za umieszczane u nich materiały z australijskich mediów. Na co Facebook zrobił Australii lockdown i na Facebooku dostali białe plansze, zamiast informacji. Brzmi znajomo?
Ja rozumiem strach przed wszechwładzą korporacji. Ale grożenie bojkotem przez stronę, która bardziej na układzie zyskuje, niż traci, to samobójstwo. Media z Australii są czytane na całym świecie dzięki tym korporacjom i… każą sobie za to płacić. Wynik starcia łatwy do przewidzenia (wiadomo, komu mniej zależy) i dość ważny ze względu na ucierającą się na naszych oczach praktykę w tych kwestiach.

"Gazeta Wyborcza" w artykule Pawła Figurskiego i Jarosława Sidorowicza publikuje na swojej stronie ponad dwugodzinne nagranie rozmowy Daniela Obajtka z pracownikiem spółki TT Plast o imieniu Szymon. Nagranie pochodzi z 27 sierpnia 2009 r., gdy obecny prezes Orlenu był wójtem Pcimia. Obajtek wydaje pracownikowi TT Plast polecenia, ustala kwestie urlopowe, czy też zleca rozmowy z klientami. Prezesem konkurencyjnej firmy Elektroplast był w tym czasie jego wuj, Roman Lis.
- Skur**syn. Ten ch** pier***ony, brudna pała. Wkur*** mnie to, wiesz, ale co mam zrobić? (...) Stary buc, który na emeryturze powinien siedzieć po sześćdziesiątce, a drugi już, kur**, koło siedemdziesiątki ma. Ja już tracę, kur**, siły do myślenia. Ja się nie lubię poddawać. Do was pretensji nie mam, bo widzę, że jeździcie, kur**, robicie, co można, no kur** no. (…) Nie damy się, my go i tak weźmiemy - tak na temat swojego wuja mówi na nagraniu Daniel Obajtek. Jak dodał, "ma swojego człowieka" w Elektroplaście.”
Pięknie, prawda? Jakżeby inaczej w obecnych czasach w kilka lat awansować z wójta Pcimia na szefa Orlenu? Jakżeby inaczej, przecież to laureat nagród, przecież to objawienie towarzyskie i biznesowe prezesa wszystkich prezesów, przecież to nasz nowy Bonaparte! Żałość tej władzy jest wprost nie do opisania. Symptomatyczne, że dotyka ją to samo, co zadawała innym, tylko – bardziej. Ilość taśm narasta, a w końcu zerwie tamy tego korupcyjnego, cuchnącego bajora.
Co do samego Obajtka, w następnych dniach rewelacje będą się mnożyć. Dziennikarze wyszukają wiele kolejnych inwestycji, które ma po całej Polsce na grube miliony niewiadomego pochodzenia. Będzie wesoło, możecie mi wierzyć.
Nawet byłem ciekaw, co na ten temat powie nasza - ha, tfu! – telewizja „publiczna”. Ciekaw byłem, bo nie mam takiej wyobraźni, żeby to wymyślić. I, jak zwykle – nie zawiodłem się. Co do meritum nic, ale za to co do przeklinania! Cudowne: otóż wyobraźcie sobie – Obajtek ma… syndrom Tourette’a. Ni mniej, ni więcej, na to właśnie wpadli. Czy oni nie są cudowni?!

26.02.2021

„Jako szef obozu Zjednoczonej Prawicy mam obowiązek powiedzieć: każdy, kto rozbija dzisiaj prawicę, działa przeciw Polsce - stwierdził Jarosław Kaczyński”
Bożeż ty mój, jaki ten człowiek jest skromny! A przecież mógłby powiedzieć prosto, jak jest: Polska to ja!
A nie powiedział…

„Od zasad, którymi się kierujemy - niezależnego, uczciwego, wolnego dziennikarstwa - nie odstąpimy" - napisał Paweł Fąfara, redaktor naczelny Polska Press Grupy, którą przejmuje Orlen. Tekst został zamieszczony w piątek we wszystkich dziennikach wydawnictwa. "Dopóki będziemy mogli - będziemy robić swoje. Nie cofniemy się ani o krok. Bo jesteśmy dziennikarzami" - dodał.”
Wiedzieli, kto ich kupuje i po co. Ale po odsłuchaniu wiadomych taśm wiedzą to nawet lepiej.
Ech, jakże zabawnie brzmią teraz enuncjacje naszego „zbawcy ojczyzny” sprzed lat o „układach”. Jakże z perspektywy czasu to się absurdalne teraz wydaje… Myślę, że struktura i prężność mafii, która powstała,  dziś zaskakuje nawet swojego twórcę. O ironio, komedii ludzka – dopuściliśmy do tego wiedzeni syrenim śpiewem o „układach”, „elitach” i „złodziejstwie”…

Jacek Kurski zarobił w TVP 2,7 miliona złotych. Za to, co robi z tej – ha, tfu! – telewizji i z siebie? Mało.

A wiecie, że właśnie mija rok od wypowiedzi ówczesnego ministra zdrowia Szumowskiego, że maseczki nie pomagają? Ech, łza się w oku kręci, wypadki biegną tak szybko, że Antonow z przepłaconą górą szmelcu wydaje się być we wspomnieniach na parę…

Lewicowy działacz z Elbląga wygrał ostatecznie proces z Obozem Narodowo-Radykalnym. Sąd Najwyższy odrzucił kasację skrajnie prawicowych działaczy w sprawie nazwania ich organizacji "faszystowską" - podaje "Gazeta Wyborcza".
Ojej. A taki był ładny, faszy… amerykański, znaczy. Z rozpaczy zostaje zamówić pięć piw.

Wojciech Cieśla, dziennikarz zajmujący się Obajtkiem: „W Pcimiu usłyszałem pewną anegdotę na temat początku znajomości Daniela Obajtka i Jarosława Kaczyńskiego. Obajtek pochodzi z ubogiej rodziny, ale jako bardzo obrotny człowiek szybko się wzbogacił. Kiedyś jechał na kongres PiS i popsuł mu się samochód. Obajtek złapał “stopa” i cały zmoknięty dojechał na kongres. Tam został przedstawiony Jarosławowi Kaczyńskiemu: “Zobacz Jarku, to jest nasz szef struktur w Pcimiu. Dojechał do nas stopem”. I to zaskarbiło mu sympatię prezesa PiS. Słyszałem od sąsiadów, że Kaczyński często bywał u niego w domu. Prezes PiS też bardzo zwraca uwagę na to, czy ktoś ma podejrzaną przeszłość. Przypomnę, że na Nowogrodzkiej ma swoją kartotekę na najważniejszych ludzi z obozu władzy. A z pewnością Daniel Obajtek do tego grona należy. Mało który z prezesów dużych spółek może się poszczycić tym, że był oskarżony o przestępstwa karne. Zazwyczaj Kaczyński nie dopuszcza do siebie takich ludzi, a jednak tutaj zachowuje się inaczej.”
Niemożliwe. No niemożliwe! Kolejny kryształ w kolekcji.

28.02.2021

Sędzia Tuleya, zgodnie z wyrokiem NSA, ma zamiar w poniedziałek udać się do pracy. Jego zawieszenie jest bezprawne, czego tradycyjnie nie uznają powołane przez obecne rządy atrapy prawniczych instytucji.

A od lodowca na Antarktydzie oderwała się kolejna góra lodowa. Tym razem wielkością zbliżona do Londynu.
Być może zanadto martwimy się nie tym, czym naprawdę trzeba, a to, co mamy za kłopoty, jest niczym w porównaniu do kłopotów prawdziwych, które nam grożą.
Życie, magma nieustającej iluzji…


 

Praworządność

  • Kategoria: Polityka
  • Simon
Więcej, bo nie tylko na tematy polityczne, a nawet dla dzieci (jakby dorośli też nimi poniekąd nie byli :) – zaglądajcie na stronasimona.wordpress.com



Nasz dzisiejszy program wyśpiewuje pewien wysoki koalicjant trzymany przez prezesa wszystkich prezesów za jaja w tak technicznie cudowny sposób, iż pozostaje nam tylko podziwiać tremolo!
Kto ma uszy, niechaj słucha:


 
Śpiewogra LI
pt.: Historia pewnego bałwanka



Na Konopnickiej stanął bałwanek,
Jak zwykle w śniegu to ukulane:
Nos marchewkowy, gest z kijka dłoni,
Bałwaniej tuszy i fizjonomii;

No, tak przeciętny, jak to się dało,
Takich bałwanów zimą niemało,
Lecz różnił nieco się w pewnym względzie,
Nawet od takich, co w parlamencie.

Otóż ten bałwan dzierżył transparent,
Na nim zaś słówek dosadnych parę,
Godzących jawnie i nie w sekrecie
W partię. Jedynie słuszną, jak wiecie.

Taką obrazą to moralności!
Strażnicy miejscy w wielkiej wściekłości,
Oraz w bojaźni niemal epickiej
Na tej nieszczęsnej M. Konopnickiej.

Zatem kulsonów zaraz wezwali,
Bo diabli wiedzą, co to z tym dalej;
Że też zniewaga taka się zdarza
Partii Pierwszego nam Sekretarza?!

Jedzie kulsonów, błyskając, fura,
A tuż za nimi prokuratura,
Kryminolodzy, służby sądowe,
Policje jawne, tajne, dwupłciowe.

Może DNA jest na bałwanie?
Może się włosa sprawcy dostanie?
To trzeba działać, nim roztop chlupie,
By uciąć zbrodni łapska przy dupie!

Trzeba by zrobić w Partii debatę,
Czy za szarganie takie kosmate,
To nie zalecą aby eksperci
Profilaktycznie choć kary śmierci?

Wszak to interes wręcz narodowy,
Aby potępić w sądach, z ekranu;
Wyłapać sprawców tych, co do głowy,
Godzących w świętość i rację stanu!

- Ech, ten komunizm się może przyśnić!
- Ja nie komunizm mam tu na myśli.
- Jak to? – zapyta zdziwionych wielu.
- …bo ja nie piszę o PRL-u…


Prawda, że cudowny głos? A jeszcze nie pokazał całej skali możliwości: oto Prezes zaciska nieco uchwyt i – zdawałoby się niemożliwe – a stało się możliwym: tremolo jeszcze czystsze i donoślejsze:

 
Śpiewogra LII
pt.: „Jak hartowała się stal”


Rrrraz! Powstaniemy przeciw układom!
Na ustach z Rydzykiem nieś pieśń!
Trzęsiemy świata starą posadą,
Daj rewolucji cześć!

A naszym prawem – stalowa pięść!
Sprawiedliwością – jest Wodza brew!
Ty, Rewolucjo, ludzkości szczęść,
Pińcetplusami elitom wbrew!

Dwwwwa! Sprawiedliwość po naszej stronie,
Choćby przemocą nam wrogów grześć.
Na nieboskłonie duch dziejów płonie,
By z Żoliborza nowy ład nieść.

Kodeksów strony my spopielimy
I konstytucji martwych zasady,
Wrogów klasowych wnet osądzimy:
Dla czynowników grosz i posady.

Trzrzrzy! Kto nie z nami, ten przeciw nam!
Skrupułów niemoc dziś odrzucimy;
Myślał se burżuj, że wielki pan?!
Bank nacjonalnym mu urządzimy!

Myślała sobie kontrrewolucja,
Że Rewolucji powstrzyma hordy?!
Więc ciotki Onej jest rezolucja:
„Ożeż wy szmaty, zamknąć tam mordy!”

Czterrry! Słabości nam nie okazać,
Bo wróg klasowy knuje, nie śpi!
Na rozkaz Wodza gumką wymazać,
Co z mocy Wodza bezczelnie drwi.

Walka klasowa się zaostrza,
Nie chcemy zdrajców, sprzedawczyków;
Niech Rewolucji żwawe ostrza
Zmielą Gowinów mienszewików!

Pięęęć! Trza wypalić żywym ogniem
Zgniłe miazmaty imperialistów,
Pilnować spódnic, zerkać w spodnie,
Pogonić gejów i cyklistów!

Niech Polka płodną zdrowo będzie,
Z uniesień Partią jęczy tylu,
Miłość do idej niech posiędzie
I wodzowskiego sexappealu!

Szszsześć! w kolektywie naszym tkwi,
Jednostka niczym, jednostka zerem,
Niechże dla sprawy podlić nie mdli:
Idźmy za Wodzem, za bohaterem!

A komu przeciw – paragraf mu,
Niechże poczuje potęgę zera!
Bezlitość takim, gromko ich tłuc,
Dziejom na przekór nie staną teraz!

Patrz! Już upada układów moc,
Znowu wolnością dyszy tu człek;
Dla wrogów cela, dla wrogów noc,
A dla partyjnych sztama na wiek!

Niechże wypije szampana lud
Przedstawicieli swoimi usty;
Niechże owoce – od ludu trud –
Dla tych, co walczą z widmem rozpusty!

Urządzą przyszłość tak towarzysze,
A i bez trybu, a naprzód, śmiało! –
By prawym kawior na stoły przyszedł,
By sprawiedliwym się należało!

Dość już wyzysku i ośmiorniczek,
Dość, gdy lud dręczy bankster zdradziecki:
Da Wódz rodzinom zdrowe oblicze,
A bankom odpór da Morawiecki!

To sprawiedliwe i prawe czyny,
Już świat urządza zwarta, gotowa
(Pohybel wrogom, bo sukinsyny!)
Żywiot Riewolucja! Wpieriod! …eee
…prawicowa?


Uch, zdrowy narodowosocjalistyczny duch rozpalił nas do białości, prawda? Ochłońmy nieco i nadal z Partią, oraz jedynie słuszną, dialektyczną ideą wysilmy nasze szare komórki, aby rozruszać je nieco dla sprawy Wodza i Rewolucji. A zatem tak, dobrze się domyślacie, oto rebusik:


Kto zgadnie, jakiego to polityka symbolizuje ta zagadka, ma szansę na dobrze przemyślaną nagrodę. A tym razem w zagadce tkwi haczyk: budyń. Uprzedzam, nie idźcie na łatwiznę, ten budyń nie szusuje na stokach!
A nagroda? Jak zwykle atrakcyjna!
Stanowisko szefa Porozumienia, wraz z kluczami, numerami kont bankowych, limuzynami, itd., itp.
Odbiór: własny, w biurze Adama Bielana, po stoczeniu z nim walki w kadzi wazeliny.

A skoro śpiewak rozgrzany, niechże na koniec wyśpiewa nam gwóźdź programu, he, he, że tak powiem – czyli wstrząsająco komiczne libretto narodowej epopei operowej pod tytułem:

(„mi, mi, mi… ekhm… la, mi, do…)


 
„Praworządność”
 

Na państwo sprawiedliwe przepis teraz podam:
Jedno zastrzeżenie: oby dobra woda;
Jeśli nie powiedzie wody tej się lanie,
Prawy nam zakalec nigdy nie powstanie.

Weź kopy ludzików pazernych na kasę,
Mendel bez skrupułów, stanowiska łasych;
Nie szkodzi, gdy większość to proste ciemniaki,
Na nich to naszykuj przy pieczeniu haki.

W kuchni się narzędzie tępe zawsze przyda,
A jeżeli już członek, to najlepiej gnida
(Przestroga z pizzerii: gdy członkiem wałkujesz,
„bratniej partii” kondomik czasami stosujesz).

Na zaczyn konstytucję uleżałą bierzesz
I ją tymi członkami wałkujesz jak zwierzę;
Łgarstwa zwykłego sypiąc, lub manipulacji
(Zapobiega ciasta zbytniej granulacji).

Znowu garstka głupców, podłych, małostkowych,
Ale w swe znaczenie zawierzyć gotowych:
Najlepiej, aby z trudem przez studia przebrnęli,
Żeby nienawiścią do świata dyszeli;

(Łatwiej też uwierzą w swą życiową misję,
Gdy im forsy sypniesz w etaty, komisje…)

Odsącz balię wstydu, by owe miernoty
Uczyły całą Europę, iż czyni głupoty;
Nie zapomnij dodać co nieco ściętego
Obskuranta z bigotem hipokrytycznego.

Miernot z ambicjami dodawaj do woli,
Pamiętaj – tej potrawy nie da się przesolić,
Hamuj jednak drożdże, parsknij czasem pianką,
Aby – gdy zbyt rosną – przykryć ciasto szklanką.

Gdy już zrobią swoje – odkroić, wyrzucić,
Można trochę przypaleń na te skrawki zrzucić,
Kwaskiem nasycając już kolejne szuje,
By zlepiły ciasto tam, gdzie go brakuje.

Pamiętaj o wodzie, trzeba ją lać równo.
Gdy kto to wytyka, odpowiadaj: „Gówno!”
Weź do tego kury podlejsze wnętrzności,
Sącz bezczelne łgarstwa dla wody jakości.

Popatrz jak cudownie zaczyn ci pracuje!
Lizusostwem, korupcją i strachem pączkuje.
Od drobiny z początku - takie zero małe –
Trybunał, Kaeresy, prokuratur chałę…

(Masz, gdzie były pierwej zaledwie ekscesy,
Dobrze wypieczone diablęta i biesy).

To jest magia kuchni, gdy kucharz najlepszy.
Potem już wystarczy, że troszkę opieprzy,
A potrawa na rusztach sama mu już chodzi:
Pakują się we wrzątek – że kucharz nagrodzi…

Proszę, ręka mistrza! Zgwałcone ustawy,
A wołają tylko o więcej zastawy.
Proszę, geniusz artysty. Prawo w bezy zbite,
Przeżarte, przeżute, w szaszłyki nabite.

Już o praworządność prawie nikt nie pyta,
Zapycha gęby potrawa mistrza wyśmienita;
Mało to jest takich, nikt nie chce być głupi,
Bo tu z kuchni mistrzowskiej zapaszek ciut trupi…

Kucharzowi wciąż mało, bekać nie przestanie.
Jak myślicie, bez prawa
KTO NASTĘPNYM DANIEM?!
 

Wydarzenia_luty I_2021

  • Kategoria: Polityka
  • Simon

 

Motto:
„A zatem idźmy dalej tą ścieżką rozpaczy i serdecznej zadumy nad głupotą; ścieżką, którą jedni zwą kronikarstwem, a inni borykaniem się z puszczeniem pawia na widok bezczelnej głupoty ludzkiej. Należy przecie zachować potomnym te paroksyzmy szaleństwa: wszak ich będą – co daj Boże – już tylko bawić. Ruszajmy zatem szlakiem wytyczonym przez Taurusa – choćby wobec ostatnich wypadków nie wiem jak się nie chciało… Zważywszy na obecny rozwój muzyki, sztuki, czy filozofii, i ekstrapolując te cuda na przyszłość – potomni mogą potrzebować rozrywki. Przyszłość wzywa!”
 

01.02.2021
 

Zatrzymano ponad pięć tysięcy osób protestujących po aresztowaniu Nawalnego. To, wbrew pozorom, niezła wiadomość.
Jeśli w Rosji, spętanej od niemal dwóch dekad oligarchicznym zamordyzmem, diabelskim kłamstwem udającym cnotę i spętanej nagą przemocą, udającą sprawiedliwość – znajdują się tacy ludzie jak Nawalny i znajdują się tacy ludzie jak pięć tysięcy tych gotowych pójść w imię sprawy do aresztu, to jest to niewątpliwie dobry znak.
A zakładam, że areszty polityczne w Polsce i na Węgrzech nadal jednak nie wyglądają tak jak w Rosji.
To znak dla rodzimych miłośników tyranii, knuta i pały: nigdy nie zabijecie wolności. Może i nakradniecie po dziurki w nosie, może i będziecie się pławić we władzy po pachy…
…ale nie zaznacie spokoju i uczciwego snu. Nie poznacie dnia, ani godziny.
A jeszcze większą nadzieję pokładam w tym, że o ile zbyt wiele się w ostatnich trzydziestu latach nie zmieniło, Polacy to jednak nie Białorusini, czy Rosjanie.
Co, o ile się nie mylę, zaczyna już być widać :)
 

Styczeń był najbardziej tragicznym miesiącem epidemii w USA. Prawie sto tysięcy zgonów w jednym tylko miesiącu.
Niemożliwe! Przecież najlepszy z dotychczasowych prezydentów czuł się po Covidzie „fantastycznie” i „odmłodniał o dwadzieścia lat”.
Spójrzmy prawdzie w oczy. Chorują i umierają wyłącznie lewacy. Być może, gdyby dali szansę najgenialniejszemu w dziejach prezydentowi, ten otoczyłby Stany murem przeciw wirusowi. I jeszcze by producenci ogrodzeń robotę mieli. Ale jak nie, to nie! Jak widać zrobił, co mógł…
 

Pod kościołem św. Szczepana w Krakowie miejscowy „duszpasterz” raczył młodą wolontariuszkę WOŚP uraczyć słowami: „Won stąd!”, „Wara!”, „Diabelska organizacja!”
I bynajmniej nie przepędzał jej z „włości” kościelnych, tylko z publicznego chodnika przed świątynią.
Dla porządku należy dodać, że proboszcz parafii za to zajście przeprosił.
Jak mówi znane ludowe przysłowie: „modli się pod figurą, a diabła ma za skórą”, albo też: „ubrał się diabeł w ornat i ogonem do mszy dzwoni”.
Droga hierarchio polskiego Kościoła Katolickiego, niegdyś Powszechnego.
Kiedy sprzedaje się duszę, choćby w jak najszczytniejszym w swoim mniemaniu celu, ktoś przybędzie po zapłatę.
I zaprawdę, powiadam wam, trudno już kadzidłami i rydzykowymi marmurami przytłumić woń siarki. Bracia Sekielscy świadkami. Jako i klęczące pod figurą Kępy, Ziobry i inne takie.
 

„Podczas konferencji na KUL Przemysław Czarnek ogłosił, że będzie wnioskował o utworzenie nowej dyscypliny naukowej – nauki o rodzinie. - Nauka w Polsce, w pierwszej kolejności ma służyć Polakom i państwu polskiemu, oczywiście w duchu wartości - powiedział minister edukacji i nauki.”
[onet.pl]
Wielcy ludzie wyprzedzają swoją epokę. I nie - być może ku waszemu zaskoczeniu – nie chodzi mi o ministra Czarnka. Co do jego umysłu przychodzą mi do głowy przeróżne przymiotniki, epitety i alegorie – ale żadno z nich nie zawadza nawet o przydomek „wielki”.
Nie, chodzi mi o zmarłego przed laty satyryka, Jana Tadeusza Stanisławskiego.
W swym cyklu wykładów z zakresu mniemanologii stosowanej niezmordowanie rozważał aksjomat wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia…
Teraz specjalista z zakresu mniemanologii stosowanej rządzi polską edukacją. Tyle, żeniestety na poważnie – a przynajmniej tak mu się najwyraźniej wydaje, o zgrozo. Z tego wnoszę (i nie tylko z tego), że nasz satrapa w rozlazłych butach ma jednak poczucie humoru. Złośliwe, ale celne.
 

Niejaki Michał Cholewiński zniknął z anteny TVP. Bo miał czelność coś nieśmiało napomknąć na wizji, że ten wyrok tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego, to jakaś chyba pomyłka jest, nie? Taki lapsusik nieszczęśliwy, no bo przecie kto by świadomie w pandemii takie kacapoły…
No i poleciał, a wraz z nim jego ślubna, także pracująca w telewizji… tfu!... przepraszam… pub… publi… niedobrze mi trochę… wdech, wydech… publicznej.
Można by to komentować godzinami, ale mnie jakoś uparcie czepiają się tylko dwa słowa. I nawet nie wulgarne. Pierwsze to „Korea”, drugie – „północna”.
 

Łukasz Piebiak kandyduje do Krajowej Rady Sądownictwa. Kij tam, że ta rada jest jak kot Schroedingera: jest legalna i nielegalna jednocześnie. Ale niewątpliwie, o wstydzie, istnieje właśnie w takim kształcie.
Problem w tym, że protektor Emi w ogóle startuje. I ma spore szanse. Założę się, że ma zmasowane poparcie fanów w Internetach :D
 

Przeprowadzono symulację gier wojennych. Rosjanie dotarli pod Warszawę w pięć dni.
Dla obserwujących polski cyrk polityczny to nie nowina, a logiczna konsekwencja rządów tzw. prawicy.
Kiedy się ministrem obrony robi Macierewicza, to można spodziewać się Tworek. Tu nie ma alternatyw, różnych scenariuszy, intelektualnych wolt.
Cwana gapa o spojrzeniu obłąkańca:
- włamuje się do placówki NATO na pasówkę z jakimś podejrzanym typem;
- niszczy polski kontrwywiad wyjawiając jego tajemnice;
- podaje te rzeczy do tłumaczenia pani pracującej także dla rosyjskiej ambasady;
- oświadcza publicznie, że wszyscy ministrowie spraw zagranicznych po 1989 roku, to sowieccy agenci;
- otacza się byłymi ubekami (patrz książka Piątka);
- uwala większość przetargów o sprzęt dla wojska, paląc wiarygodność Polski na przyszłość (Caracalle);
- zakłada jakieś półamatorskie bojówki WOT, wyciągając na nie pieniądze z wojska;
- zmienia podstawowe założenie strategiczne – wojska zmotoryzowane na Zachodzie jako odwód i przedłużenie możliwego konfliktu aż do reakcji NATO przewala na wschód, gdzie nie ma infrastruktury, czołgi i wozy opancerzone stoją pod chmurką i praktycznie bez obsługi – i są niszczone… tak, zgadliście – w pięć dni;
- i last, but not least, stoi za rozbudowaną na lata spiskową teorią, że za burdel, który doprowadził do tragedii smoleńskiej odpowiada nie taka właśnie polityka, tylko bomba termobaryczna przeplatana parówkami.
Zatem – bez zaskoczeń.
Po co więc o tym pisać?
Ano dlatego, że sama degrengolada państwa to jeszcze mało. Zastanawiające jest to, jak szybko informacja o kolejnym „moralnym zwycięstwie” znalazła się w mediach.
A dlaczego tak szybko? Ano dlatego, że obecny szef sztabu jest pupilkiem Dudy, a aspirant do stanowiska - Błaszczaka.
Zatem trzeba było wyprać brudy publicznie.
Ta anarchia gnije. Coraz bardziej śmierdzi. Zawsze się tak kończy: ludzie chcieli oddać wolność za pieniądze i bezpieczeństwo.
Na końcu zostaną bez bezpieczeństwa i bez wolności, za to z milionami. Zer na banknotach będzie mrowie.
 

Słowa Nawalnego po skazaniu go na trzy i pół roku kolonii karnej:
„Przyczyną tego, że jestem sądzony, jest nienawiść i strach jednego człowieka żyjącego w bunkrze. Wynikają one z tego, że przeżyłem, choć na jego rozkaz próbowano mnie zamordować bronią chemiczną.
A potem obraziłem go jeszcze bardziej, bo nie ukryłem się w jakimś bunkrze mniejszym niż jego bunkier. A dalej doszło do czegoś jeszcze straszniejszego. Wziąłem udział w wyjaśnieniu swojego własnego otrucia. I dowiedliśmy, że to właśnie Putin, wykorzystując Federalną Służbę Bezpieczeństwa, dokonał tej próby zabójstwa. I nie tylko ja miałem być ofiarą. Dziś wielu wie już o tym i wielu się jeszcze dowie.
To właśnie sprawia, że maleńki złodziejaszek w bunkrze traci rozum. Bo stało się jasne, że by poradzić sobie z oponentem politycznym – który nie ma ani telewizji, ani partii politycznej – trzeba po prostu zabić go bronią chemiczną. Wariuje, bo wszyscy widzą, że on jest urzędniczyną, którego przypadkowo posadzili na fotelu prezydenta, który nigdy nie brał udziału w debatach czy wyborach. A jedyny środek jego walki to próba zamordowania ludzi.
On uparcie uważa siebie za wielkiego geopolityka, wielkiego przywódcę światowego, ale w historii pozostanie jako truciciel. Był u nas Aleksander Oswobodziciel, był Jarosław Mądry i będzie u nas Władimir Truciciel Gaci – on właśnie tak wejdzie do historii.
W naszym kraju 20 mln ludzi żyje poza granicą biedy, dziesiątki milionów nie mają żadnych perspektyw. Cały kraj żyje w tym bagnie bez żadnej nadziei na poprawę. I ci ludzie milczą. Im próbuje się zatkać usta takimi właśnie procesami, wystraszyć ich.
Najważniejsze w tym procesie nie jest to, czym on się skończy dla mnie – posadzą mnie czy nie. Najważniejsze jest to, że jego celem jest napełnienie strachem jak największej liczby ludzi. Posadzą jednego, żeby przerazić miliony. Ktoś wyjdzie na ulicę – posadzić jeszcze pięciu ludzi, żeby przerazić 15 milionów. Mam wielką nadzieję, że ten proces nie będzie przyjęty przez ludzi jako sygnał tego, że powinni się dalej bać.
To, co widzimy – demonstracje siły, Rosgwardia, ta klatka, w której siedzę – są demonstracją słabości. Po prostu słabości!
Milionów ani setek tysięcy ludzi zamknąć nie można. I mam nadzieję, że coraz więcej z nas będzie to rozumieć. A kiedy zrozumieją, cała ta „potęga” się rozsypie.
Bywa, że bezprawie i samowola stają się fundamentem systemu politycznego. I to jest straszne. Ale bywa jeszcze gorzej, kiedy bezprawie i samowola ubierają się w mundur prokuratora czy togę sędziowską. A w tym wypadku obowiązkiem każdego człowieka jest odrzucanie tych praw odzianych w te mundury i togi.
Dziś, kiedy znalazłem się pod pełną kontrolą ludzi, którzy uwielbiają wszystko smarować bronią chemiczną, nikt za moje życie nie dałby trzech kopiejek. Ale nie bacząc na to, nawet z tego miejsca na ławie oskarżonych mówię, że będę z wami walczyć, i wzywam wszystkich, żeby się was nie bali i robili wszystko, by prawo, a nie przebierańcy w mundurach i togach, tryumfowało”.
Pięknie powiedział o mundurach i togach. Tak głęboko, że aż mi się Przyłębską odbiło.
I jeszcze jedna, mała rzecz. Uwierająca, jak drzazga pod powieką.
W czasie głosowania w polskim sejmie poparcia dla wypuszczenia Nawalnego z więzienia, tylko jeden poseł, jedna jedyna osoba, był przeciw. Z powodu, wyobraźcie sobie, że nie wiadomo, kto to ten Nawalny właściwie jest.
Janusz Korwin Mikke. Wątpliwości ma takie, rozumiecie… Nie Bosacki, nie Braun nawet, ten złotousty prymityw antysemita.
Mikke. Szachista, bon vivant, szaleniec z iskrą bożą, a na końcu pajac. Przykro… Tak oto umysł ostry, a pozbawiony inteligencji emocjonalnej i proporcji, sprowadza ludzi na manowce. Szkoda.

Gdyński poseł lewicy, Marek Rutka, chce wyrównania w „pińcetplusach” za okres życia płodowego swojej córki. No bo, skoro tzw. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że już wtedy była dzieckiem…
Wyjaśniam, żeby nie było niedomówień: jestem przeciwnikiem aborcji. Uważam, że aborcja to zło. Ale niekoniecznie w tydzień po poczęciu. Uważam ponadto, iż należy tworzyć takie prawo, żeby aborcji było jak najmniej – a nie takie, żeby kwitł czarny rynek. I że nie można kobiet zmuszać do rodzenia dzieci skazanych zaraz po porodzie na śmierć. To jest po prostu nieludzkie.  Z tego punktu widzenia kompromis, który obowiązywał – choć niedoskonały – był daleko lepszy, niż ten burdel na zamówienie, którym Wolfgangowa dogodziła prezesowi wszystkich prezesów.
Jest jasne, że teraz aborcji będzie więcej, a nie mniej.
A że z pindy kanarka nie będzie, wyszedł właśnie taki pasztet. Skoro dziecko, dawajta pińcetplusy :)
Takich mamy magistrów u władzy… Połączone siły fachowe Ziobry i Przyłębskiej wprawiają Europę w niejakie osłupienie.
Patrz Europo, jak można żyć! Coś w rodzju ostrzeżenia…
 

Podkarpacie lawinowo traci pieniądze za wprowadzanie „stref wolnych od LGBT”.
No patrzajta, ludziska, ta zgniła Europa, zamiast brać kłonice i pędzić gejów i rudych, to forsy dać nie chce. A obejdzie się! A może jednak nie… Zrobimy półstrefy? Ćwierćstrefy? Jak będzie gej, to tylko stukniemy lekko?
No jak żyć z tym nieludzkim europejskim reżimem? Żeby już człowiek własnego geja nie mógł zniszczyć!
Nie boskie to prawo, nie boskie, ksiądz mówili na sumie…
 

Ojojojoj… Żona Jakimowicza dostała ciepła posadkę w NBP, bo nasz dziki wilk jest „gwiazdorem” TVP. Podobno obcykana jest i egzaminy państwowe zdaje. Zdolne te pisie rodziny.
Ciekawy, acz wredny trop wpadł mi w oko na forach. Ktoś napisał przytomnie: małżonka dostała posadkę po wykryciu, że pan gwiazdor wchodzi do pokojów panienek aspirujących do tytułu miss i je tam „pociesza”.
Droga ta bombonierka. Ale wzruszająca. Bardzo mi się podobało, jak na wizji nasz szalony, wiecznie młody wilk szlochał, że to pomówienia i nikogo nie zgwałcił. Pani Ogórek, sama jako ta lelija z zachowań i poglądów, aż go pogłaskała po ramieniu. I wiecie co? Wiem, że reżyser jej kazał, ale było widać, że nawet ona, taka… hmmm… osoba… pogłaskała go po tym szlochającym ramionku z wyraźnym obrzydzeniem.Obejrzałem to z pięć razy, doceńcie poświęcenie. Nie mylę się. Jak się nie boicie, sprawdźcie:
 

https://www.tvp.info/51935204/jaroslaw-jakimowicz-aktor-oskarzony-o-gwalt-miss-generation-2020-oswiadczenie-prezentera-w-tvp-info-co-wydarzylo-sie-pod-lukowem-tvp-info
 

Dla osób o słabszych nerwach: 2.24.
 

„Jeżeli prezes PKN Orlen Daniel Obajtek będzie grozić parlamentarzystom procesami za to, że przypominają, iż w przeszłości miał zarzuty korupcyjne, tym częściej będziemy o tych zarzutach mówić - zapowiedzieli posłowie KO Cezary Tomczyk i Iwona Śledzińska-Katarasińska.
Zorganizowali oni w środę konferencję prasową, po tym jak Śledzińska-Katarasińska otrzymała od prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka wezwanie przedprocesowe w związku z tym, że - jak mówił Tomczyk - "powiedziała prawdę o Obajtku". - Jaka jest prawda o panu Obajtku? Otóż pan Daniel Obajtek był w przeszłości oskarżany o łapówkarstwo, stanął przed sądem, a sprawa została rozstrzygnięta przez pana prokuratora (Zbigniewa) Ziobro, który oskarżenie z sądu wycofał - mówił szef klubu KO.”
[onet.pl]
No cóż. Nie można sobie tak mówić prawdy o byłym wójcie Pcimia, który może nawet zostać premierem, kiedy naszemu niewysokiemu władcy wena tak podpowie. Z założenia jest prawy i sprawiedliwy, choćby przelał jeszcze i z pińć miliardów na Kubicę, potrącając na partyjne cele.
To jakby odmawiać kompetencji Szydło i Macierewiczowi; uczciwości Szumowskiemu i Kaczyńskiemu; fachowości Ziobrze, Przyłębskiej i Pawłowicz; spolegliwości Terleckiemu i Pawłowicz; elegancji i wesołego usposobienia Glińskiemu i Pawłowicz; niezaangażowania w struktury PRL Piotrowiczowi i Pawłowicz… Co ja z tą Pawłowicz?! Tfu, na psa urok…
 

„Patrycja Kasperczak prezentowała pogodę na antenie poznańskiej TVP przez 20 lat. "Gazeta Wyborcza" poinformowała dziś, że została zwolniona z powodu pojawienia się na antenie z serduszkiem WOŚP.”
[wyborcza.pl]
Pamiętacie? „Korea”. I? Tak, dobrze! „Północna”.
A ja mam taki wniosek. Bardzo prześwietnie by było, gdyby ktoś gromadził dane o takich osobach, jak ta pani. Odważnych, mówiących dość draństwu, mających sumienie.
O Tuleyi czy Bodnarze będzie się pamiętać. A o takich osobach już niekoniecznie. A warto. Kiedyś powinny dostawać gratyfikacje za tę bezkompromisowość, jak Romaszewski za opozycyjną działalność w okresie PRL.
(Żeby nie było: nie podobała mi się miłość Romaszewskiego do „prawych” i „sprawiedliwych”. Ale w PRLu odznaczył się bohaterstwem i tego nic nie zmaże, nawet najgłupsze późniejsze wybory).
 

Zmarł były premier PRL Edward Babiuch. Członek Biura Politycznego KC PZPR, sekretarz KC, taki bliski psiapsiółek towarzysza Gierka…
Ech, 93 lata pożył, ale dożył. PRL wraca! Ech, witaj jutrzenko bolszewickonarodowa, a zarazem żegnaj piękny świecie… Ale prowadźcie dalej płomień, toarzysze, kujcie młodych, zaprawiajcie, hartujcie do walki ze zgniłym liberlizmem! Pisi wszystkich czasów – łączcie się!
 

Policja chce wiedzieć, kto dał wolne kobietom z urzędów na strajk kobiet. Zachodniopomorski marszałek mówi: „ja”. Mówi, że chciały urlopu i odpracują.
Drogi panie marszałku. Mają prawo. Nawet cały dzień wziąć na żądanie. Pan ma prawo im to wolne dać. To jest idiotyzm w ogóle robienie z tego sprawy. Rzecz jest oczywista i nie w tym leży clou sprawy.
Bo clou tkwi gdzie indziej. Nie inspekcja pracy pyta. Nie ZUS. Nie ktokolwiek inny.
POLICJA pyta.
Cud, że jeszcze nie pałką teleskopową.
 

„Ministerstwo Rodziny przekazało ponad 100 tys. zł firmie reprezentującej fundację Lux Veritatis, która jest bezpośrednio związana z ojcem Tadeuszem Rydzykiem - informuje "Fakt". To nie jedyne ministerstwo, które dotowało w ostatnim czasie projekty redemptorysty.
• Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapłaciło fundacji za wykup czasu antenowego, który został przeznaczony na reklamy dotyczące seniorów
• Pieniądze wpłaciło również MSZ, które dotowało m.in. powstanie reportażu o rotmistrzu Witoldzie Pileckim
• W tym roku w Onecie opisywaliśmy również przelanie kwoty 420 tys. zł z konta Ministerstwa Zdrowia na fundację Lux Veritatis”
[onet.pl]

Plus już łącznie ponad sto kilkadziesiąt milionów, które tak lub owak „dobra zmiana” przekazała na konta temu biednemu mnichowi, co to nic nie ma , oprócz wiary w mamon… Boga Wszechmogącego. I to zło żydowskie jeszcze :)
Dorzućmy jeszcze ze dwa miliardy rocznie na telewizję… tfu!... „publiczną”… hmmm… to daje… w przybliżeniu… coma circa… potrzebę obciążenia mediów prywatnych, a nie dobrozmianowych jakimś kilkunastoprocentowym podatkiem od przychodu (nie dochodu, o nie!) z reklam.
Niech szczezną, diabelskie nasienie… Ty Solorzu też, niby byłeś grzeczny i dałeś śpiewać Gawryluk, ale nie chciałeś oddać telefonii za złotówkę… No to zobaczysz prawdziwą prawicę, co cię teraz znacjonalizuje.
 

„- Plany wycofania tysięcy amerykańskich żołnierzy z Niemiec, forsowane przez administrację Donalda Trumpa, są wstrzymane, ponieważ zespół prezydenta Joego Bidena dokonuje przeglądu decyzji - mówi dowódca sił NATO w Europie, gen. Tod Wolters, cytowany przez serwis Politico.”
Tak, tak, koniec obrazy na Europę. Przestał nas prześladować cień nadętego pomarańczowego człowieka.
W tym miodzie jest jednak łyżka dziegciu. Z dwunastu tysięcy amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Niemczech, sześć miało wrócić do USA, a sześć miało być rozlokowane w innych krajach.
U nas pewnie z tysiąc, albo coś koło tego. Może i szkoda. A może jednak nie. Gdybyśmy jednak mieli te wojska zmotoryzowane w zachodniej Polsce…
 

05.02.2021
 

Lekarz, który diagnozował Nawalnego po zatruciu w Rosji, nie żyje. Dużo wiedział. Za dużo. Tyle jest warte bezpieczeństwo, pasza i prestiż, których chcemy od satrapów, którym dajemy w pacht swoją wolność.
 

Gdybyście mieli jakieś wątpliwości co do pracowitości naszego kieszonkowego dyktatorka, to śpieszę dementować. Nie, to nie to, że nie śpi po nocach, jakby to nas zbawić od Covida. Ale pracowity jest, naturalnie, jak już się do południa wyśpi.
Ech, musi mieć takie poczucie sprawczości… tyle przeprowadzonych intryg… Tylu zgnojonych ludzi… tyle zdrad i fałszywych uśmiechów…
Przyszła pora na Gowina. Nie, prezes nie zapomina. Nie, Gowinie – i tobie zablokowanych wyborów nie zapomni. Giertych jeszcze żyje. A ty? Zobaczymy, jak długo jeszcze starczy ci do pierwszego.
Adam Bielan i jego podpaski w stylu jakiegoś tam Bortniczuka już ci udowodnią, żeś wcale nie jest szefem własnej partii. Bo jakiś tam kluczek prawny. A prezes przygląda się z życzliwością. Bo przecież jest na uczciwość jak mało kto wyczulony. I kruczków prawnych nie lubi.
To jest ostrzeżenie. Nie miałeś kręgosłupa. Raz zechciałeś go mieć. I człowiek bez sumienia ci go połamie. Z łatwością, bez trudności. Bo widzisz – on ma taki mały pistolecik, z którego bez problemu mógłby każdego zastrzelić.
Możesz się jeszcze ratować. Mógłbyś… Ale kręgosłup tak giętki, a i tak nie wytrzyma naporu ciotków i pociotków z partii, poinstalowanych w spółkach. I tak właśnie pójdziesz śladem Leppera i Giertycha.
Nie, żeby było mi żal człowieka, który się sprzedał, by nadal nie mieć do pierwszego.
Ale jak to jest, że taki szaraczek jak ja widzi tak jaskrawo to, co cię zabije, wicepremierze od spraw żadnych? A ty nie?
A może? Marzenie ściętej głowy… Prezes wie, że twoje „kilkanaście szabel” mogłoby zrobić z opozycją przewrót władzy… I nie ma tylko jednej dziewki w rodzaju Bieleckiego. Pójdziesz, gdzie prezes każe?Sądząc po ostatniej konferencji prasowej – tak.
No cóż, każdy kuje swój los…
 

06.02.2021
 

Donald Trump został pozbawiony dostępu do tajnych informacji wywiadu USA. Spisek lewaków, jak nic. Ale to mało. Nie wiem, czy wiecie, ale ostatnio pojawiło się… jako plotka, nie wiem, czy dalej podawać… to takie lewackie myślenie, jeszcze ktoś się przejmie… ale, no dobra, dla zgrozy: oto lewacy sądzą, że… Ziemia jest okrągła! Tadam! Widzicie lewacką głupotę?! No i jak niby Australijczycy nie spadają?!
 

Zmarł Krzysztof Kowalewski. I uczciwszy wszystkie nasze codzienne problemy – to i tak była dla mnie najważniejsza informacja.
Żegnaj Rochu Kowalski. Żegnaj Janie Hochwanderze. Żegnaj panie Sułku.
Sprawiłeś, że nawet postaci odrażające dawało się lubić.
Ty także dziś sprawiłeś, że polityka… to tylko polityka. A śmierć – to śmierć.
Cześć Twojej pamięci!
 

07.02.2021
 

Słynny już ze swojej, powiedzmy to tak –„ intelektualnej dezynwoltury”, poseł niezależny od „Zerra”, Roch… oj, przepraszam, to pod wpływem smutku poprzedniej informacji – naturalnie Jan Kowalski – chciałby obalenia przejawów Hakaty i ziomkostw na polskich terenach i wywalenia niemieckich nazw stacji PKP na Opolszczyźnie…
Słusznie, słusznie, toarzyszu, wszak teraz Niemcy, jak zawsze, to nasz razem z Rosją największy wróg! I ta obrzydła Merkel z dziadkiem Polakiem! Zdajmy się na kałmuków z FSB.
Panie pośle Kowalski! Rochu drogi! Szabelko ty antygejowska i antyeuropejska moja! Konsekwencji upraszam!
To tylko formalność, prawda? Zdejmujemy polskie nazwy na Litwie i Ukrainie, nieprawdaż? No dalejże, pędź tam do Lwowa odkować tabliczki po polsku, Rochu. I nie zapomnij zrobić zapowietrzonego tarabanu, kiedy Ukraińcy coś pozdejmują na Cmentarzu Orląt.
Głupich nie sieją. Ale za to dość sowicie opłacają.
 

Nasza pyszna była zetempówka, mistrzyni sałatek i łamania konstytucji w stylu rozchlapany dla wodza majonez, Krysia Pawłowicz, udała się była ze ochroniarzami do hotelu w miejscowości uzdrowiskowej. No co, rządzącym wolno! Że zamknięte? Ale ona się leczy! Na co? Większość z was złośliwie tu odpowie, ale nie dawajmy tu pola lewackim wynurzeniom.
Pech chciał, że przyjechała straż pożarna. Bo się zapaliło. Złośliwi mówią, że z miłości do wodza. Ale to chyba jednak elektryka była.
No i „pogib”. I zleżała panna i jej ochroniarze zostali przyłapani na „leczeniu się”.
I co na to ona, ta temida ślepa, że aż strach?
Pożaru nie było. Zadymienie tylko, wy głupie lewaki :) Tyle.

A wy się stosujcie. Traćcie dorobek życia. Słuchajcie. Idźcie na rzeź. Bo inaczej… lewacy wami zawładną. Tacy, wiecie, co to nie szanują prawa, konstytucji, własności prywatnej i porządku.
 

Błaszczak o tych pamiętnych ćwiczeniach, w których „Rosjanie” doszli do Warszawy w pięć dni: „Wystawiłbym szóstkę, a niedociągnięcia zostaną usunięte”.
Ufff. To po sprawie. I szóstkę! ***** ***, aleśmy bezpieczni!
 

08.02.2021
 

Politycy porozumienia odwoływani z programów TVP. Zamiast nich brylują Bielecki i Bortniczuk.
Pytanko: Jacek Kurski to bardziej w typie Roehma czy chłopców z SS? Taka analogia historyczna… Oczywiście chodzi o początek lat trzydziestych, bo nie porównuję absolutnie Jacusia do lat późniejszych, kiedy organizacje te mordowały miliony ludzi. Chodzi o początkowy okres ugruntowywania nardodowosocjalistycznej władzy – nasz reżimek, co by o nim nie mówić, nie ma jeszcze masowych morderstw na sumieniu i porównanie dotyczy tylko procesu ustalania władzy – Jacuś w żaden sposób nie jest mordercą i odraza, którą we mnie wywołuje, ma się nijak stopniem do odrazy wywoływanej przez nazistów.
Chyba nie SA, bo tam byli głównie geje, a chociaż wódz jest, jaki jest – to sam Jacuś obrabia kolejną konsekrowaną przez kościół „dziewicę”. Aż się pełnoletnie dzieci dziwią.
[ponawiam zastrzeżenie: „dobra zmiana” ma na razie na sumieniu „tylko” kilkaset, jak myślę, osób. W tym Blidę, Leppera, pasażerów słynnego lotu, ludzi, którzy umierają właśnie przez niewydolność służby zdrowia, i powieszonego pewnego byłego boksera. Samobójstwo, na leżąco, pod kocem. Przypadek właściwie kliniczny.
To nadal nie są policje polityczne Rzeszy. I mam nadzieję, że nie pozwolimy, żeby się tym stało. Daję wam pod uwagę pewnego dandysa z małym pistolecikiem, któremu ponoć kogoś zastrzelić, to jak splunąć]
 

Sondaż IBRiS: PiS po ewentualnych wyborach bez większości w sejmie. Nawet w koalicji z Konfederacją.
Smutne. Powinni mieć większość. Jeszcze dokładnie trzy lata. Żeby wypili, co nawarzyli. Do dna. Żeby nawet najgłupszy sekciarz w głębi ducha zrozumiał, na co postawił.
Ech, rozmarzyłem się… Nie, tak pewnie nie będzie. Kraj pod wpływem wodza w krzywych butach jest w takiej anarchii, iż jest niezwykle mało prawdopodobne, żeby to nie je”p”nęło. Szkoda. Najlepszą poradą na szczepionki jest ewentualna śmierć z choroby. Odporność na głupotę trzeba czasem nabyć.
 

Robert Mazurek miał porozmawiać w RMF FM z niejakim Bortniczukiem, takim sobie pisimsynkiem, który na rozkaz prezesa wszystkich prezesów kradnie partie ludziom bez kręgosłupa.
No i stało się. Nawet dziennikarski herold „prawicowej” miłości do rozumu ujętego inaczej nie zdzierżył.
Na pieniacki i idiotyczny monolog Bortniczuka rzekł: „To ja już sobie pójdę?” I… poszedł.
Chapeau bas, panie Mazurek. Pamiętam pana z nieśmiertelnej rubryki michałkowej z „Wprost” lata temu. Tam byłeś pan bystry. Życzę dalszego powrotu do intelektualnego zdrowia!
 

https://www.youtube.com/watch?v=N004KF91DhE
 

Mazurek trzeźwieje. Wszystkim w sekcie proponuję. Tak, jak wszyscy każą się położyć, to naprawdę jesteście pijani.
 

Aleksander i Jolanta Kwaśniewscy zakażeni koronawirusem.
Czemu o tym wspominam? Wyrzuty sumienia.
Głosowałem nawet na Wałęsę, którego zasługi historyczne doceniam, ale którego nie cierpię, aby
tylko nie wygrał ten postkomunista. Ten aparatczyk. Ten bananowy młodzieniec PRL. Ta nalana morda socjalistycznych związków.
I co? I jestem bez ręki.
Ten bananowy młodzieniec PRL za swojej kadencji wprowadził nas do NATO, UE i szedł razem resztą społeczeństwa. Był może i nalaną mordą, ale taką, która łączyła, a nie dzieliła. Byłem w szoku, bo marny aparatczyk z nadania partyjnego okazał się być nie marny i nie z nadania.
A zatem: przepraszam. Za mordę też. Jesteś pan gość i nie ma dwóch zdań. Teraz bym zagłosował. Pozory mylą.
Swoją drogą – popatrzcie na pralnię charakterów: były komunistyczny aparatczyk, który w chwili próby okazał się być człowiekiem, i była „gwiazda” opozycji, która stała się karykaturą tego, co niby zwalczała.
A zatem, panie Kwaśniewski – jak ja pana nie lubiłem – walcz pan z tym Covidem! Pan i Wałęsa wobec kaczki, to tsunami! Czemu śpicie, do jasnej cholery… Ja wiem, czekacie, aż się wykrwawi, zginie, zadeptany sabotami ludu – ale jest tyle rzeczy, których już nie da się naprawić…
Exemplum: Żenek zagra w Teatrze Wielkim w Łodzi.
 

CD Project został zhakowany. Pobrano większość danych dotyczących wydanych gier, a także działu HR firmy i innych wrażliwych danych.
Czemu o tym piszę? Że CD Project przeskoczyło kapitalizacją na giełdzie KGHM SA?
Piszę o tym dlatego, że jesteśmy dinozaurami. To, czym się tu podniecam, jeśli chodzi o życie polityczne, w zasadzie w ciągu paru dekad będzie niczym.
Jak ci śmieszni panowie w melonikach dyskutujący o pokoju wersalskim.
Ale wbrew sekciarzom: to nie jest koniec czasów. To jest nowy początek.
 

09.02.2021
 

Poczta Polska planuje zwolnić w bieżącym roku około dwa tysiące osób w ramach zwolnień grupowych. Wyjaśnienie? Ostra konkurencja, przeniesienie części aktywności wcześniej związanych z pocztą do sieci, itd., itp.
Jest w tym pewnie wiele prawdy.
Ale, jak sądzę, siedemdziesiąt milionów „sasinaliów” poczcie nie pomogło. Ponoć ma dostać zwrot pięćdziesięciu trzech milionów. Byłoby miło. Ciekawe – przed grupowymi zwolnieniami, czy po?
 

Liczba zgonów w Polsce w 2020 roku była wyższa niż w 2019 roku o 67 tys. To jasne – głównym powodem była epidemia Covid-19. Trudno więc za ten powód szczególnie obciążać rząd i organizację służby zdrowia.
Ale drugim głównym powodem było zwiększona liczba śmierci spowodowanych chorobami przewlekłymi i onkologicznymi. Czyli śmierci osób, które nie doczekały się pomocy ze względu na bałagan, który zapanował w organizacji służby zdrowia okresu pandemii, której to organizacji tak podobno nam zazdrości Europa.
Aż wypieków z zazdrości pono skubańcy dostawali, przynajmniej u Kurskiego Holecka tak śpiewa – a miałżebym jej nie wierzyć?
Nawiasem mówiąc, już przed epidemią roczna śmiertelność Polaków zaczęła się procentowo zwiększać do poziomów nie widzianych od ponad trzydziestu lat:
- w 2016 roku zmarło 388 tys. osób;
- w 2017 roku zmarło ok. 403 tys. osób;
- w 2018 roku zmarło ok. 414 tys. osób.
Zadziwiające – w tej krainie szczęśliwości? To pewnie zawały ze szczęścia, jak nic. Jak widać, w Polsce „wzniesionej z ruin” wszystkie statystyki pną się w górę…
I nie, nie jest tak, że nakłady na służbę zdrowia się zmniejszyły. Przeciwnie, przez kilka lat zwiększyły się o bodaj trzydzieści miliardów złotych, co twierdzi sam Morawiecki – a jakże mu nie wierzyć? Problem w tym, że nie wystarczy sypać kasę w coraz głupszy system. Straci się tylko więcej kasy.
 

"Panie Stanisławie WRÓBEL,kielecki NIKCZEMNY KŁAMCO z „Echa Dnia” ! WYMYŚLIŁEŚ „pożar”,”ewakuację 100 osób”,moją „ewakuację samochodem bmw należącą do SOP” Wszyscy zaprzeczyli,Straż,dyrektor Ośrodka,świadkowie... - PRZEPROŚ KŁAMCO patentowany ! Czekam.. Prezesie Obajtek,dziękuję"

…napisała na Twitterze prawdomówna Krysia. Tyle, że straż… potwierdziła pożar. Było tam tylko sześć zastępów. I paru ludzi, którzy naszą złotoustą Krystynkę tam widzieli.
Tę…hmmm…panią zrobili nie tylko sędzią, ale w dodatku sędzią Trybunału Konstytucyjnego
Jaj chamskimi wypowiedziami o „szmatach”, „ulicznicach” itp. zjawiskach z wyższych sfer parlamentarnych można by się zajmować godzinami, bo jest nad wyraz pod tym względem aktywna. Przypominam więc tylko wypowiedzi, które uznaję za ważne dla jej pojęcia praworządności, czy wiedzy ogólnej. Ze dwa tu rzućmy cytaciki:
 

- „Z powodu umowy politycznej będę głosowała tak jak mój klub. Natomiast podzielam w pełni pogląd ministra Warchoła i uważam, że zapis jest wprost jaskrawie sprzeczny z konstytucją w swoim brzmieniu” – i zagłosowała „za”. Przyszła sędzia Trybunału Konstytucyjnego…
 

- Dziennikarka Agnieszka Burzyńska zaćwierkała: „Chciałabym aby politycy powalczyli na wolnym rynku a nie żeby żyli za naszą kasę #Pawłowicz”. Na co nieoceniona Krysia: „Nie muszę już nic na 'wolnym rynku', przez ponad 46 lat już wypracowałam na tym 'rynku' swoją emeryturę. I pracuję nadal. I utrzymuję takich jak pani ze swych wieloletnich podatków, bo z 'wolnym rynkiem' nie miała pani chyba jeszcze nic wspólnego...”. Furda, że takie rzeczy wypisuje „pani sędzia” z „Trybunału Konstytucyjnego” na Twitterze. Że się w pyskówki wdaje. Ale do tego pokazuje, jaką ma wiedzę ekonomiczną. Wieloletnia beneficjentka budżetu, pracująca w budżetówce, poucza dziennikarkę pracującą w prywatnym medium, że…utrzymuje ją ze swoich podatków :) To dość ładnie oddaje stan umysłowy tej…hmmm…pani.
 

W Parlamencie Europejskim niezmiernie burzliwa debata na temat wyroku polskiego „Trybunału Konstytucyjnego” na temat dotychczasowego kompromisu aborcyjnego. Domyślacie się zapewne, że było wprost cudownie.
 

A co tam w sprawie „Polnordu”, czyli tej, w której zatrzymano między innymi Giertycha, po czym nieprzytomnemu stawiano mu zarzuty?
Sąd orzekł, że zatrzymanie trzech podejrzanych było nielegalne.
Och, jajku jejku – zaślimaczyło się to pisie przejęcie sądów. A sprawiedliwość miała być po naszej stronie, i co? Trzeba coś zrobić w kwestii zsyłania sędziów za karę do Pcimia dolnego w miejsce Obajtka – jak to teraz nasze kieszonkowe Katonki robią z prokuratorami. Inaczej z tymi elitarnymi złogami nie pójdziemy dalej w naszej bolszewickiej rewol… dobrej zmianie znaczy.
 

10.02.2021
 

Najważniejsza wiadomość dnia? Że nie ma wielu wiadomości. Olbrzymia liczba prywatnych koncernów prasowych, a także telewizyjnych, oraz portali internetowych – nie przekazywała żadnych treści poza czarnymi planszami o planowanym obłożeniu mediów podatkami od reklam i objaśnieniami do nich.
W strajku wzięły udział min.: Grupa Agora, Onet, Wirtualna Polska, stacje TVN i Polsat, wszystkie media należące do Axela Springera, ale także wiele mniejszych mediów, włącznie z lokalnymi.
O co – mówiąc kolokwialnie – idzie dym? Ano o to, że nasz drogi i umiłowany przywódca postanowił powtórzyć wariant węgierski i niezależne od siebie media po prostu zarżnąć. W sposób przetestowany już, a zarazem maksymalnie podły – musiał to polubić, no musiał.
Otóż wmawia się zdumionej gawiedzi, że oto wredne, antypolskie media nie chcą się zrzucić na walkę z Covidem i ochronę zabytków, choć przecież takie kokosy wywożą z kraju. Że te niegodne, polskojęzyczne, zdradzieckie stacje nie dość, że plują na jedynie słusznych prawdziwych Polaków pisiokatolików, to jeszcze okradają nas w biały dzień, nie płacąc podatków! I że to w ogóle jest wymierzone w Google i Facebooka, a nie w TVN i Wyborczą! Przesmaczne kłamstewka i manipulacje, ach, jakże typowe dla parszywej zmiany…
Zacznijmy od tego, że podatek, dość wysoki procentowo, ma być wymierzany nie od DOCHODU z reklam, a od PRZYCHODU z tychże. Jak w ten sposób zarżnąć dowolne medium i kupić je za grosze przez pociotka przetestował właśnie Orban. Dalej powiedzmy sobie, że Google i Facebook rzecz jasna na to kuriozum się wypną, a ambasador USA znowu tupnie nóżką na naszego Adrianka. Wspomnijmy, że nasz drogi nierząd wspiera TVP rokrocznie dodatkowymi dwoma miliardami forsy, poza abonamentem. Powiedzmy po drodze o tym, że właśnie zamknęło się na Węgrzech „Klubradio” (nie dostało przedłużenia koncesji) – OSTATNIE medium w kraju, krytykujące rząd. I zakończmy smutną konstatacją: może ta akcja była potrzebna właśnie po to, żebyśmy zdali sobie sprawę, o co idzie gra. I jak wiele możemy stracić, co udowadniały czarne ekrany bez treści. Nie wiem, jak wam – ale mnie powiało grozą. Oczywiście dyżurne szczekaczki naszego reżimku, zwane „mediami niepokornymi” (hłe, hłe) – tak zapluwające się ostatnio o „wolności słowa” z okazji zbanowania Trumpa u Zuckerberga – tutaj nie mają żadnych wątpliwości, problemów czy uwag.
Jak napisał ktoś w sieci – niestety nie pamiętam kto – ta próba ładnie pokazała, kto dziennikarz, a kto…funkcjonariusz :)
Mogą nam zostać tylko partyjne szczujnie. A te? Oczywiście stanęły na wysokości zadania. TVP Info: „Niemieckie media nie chcą płacić na polskie zabytki”.
 

„Wiemy o obawach podniesionych przez polskie media. (...) Nasze obawy dotyczące pluralizmu medialnego w Polsce są dobrze znane i znalazły się w raporcie na temat praworządności - powiedział w Brukseli rzecznik Komisji Europejskiej Christian Wigand, zapytany o projekt w sprawie składki od reklam.”
Spoko. Zaraz wyjdzie jakieś Zerro i opowie, jak się urzędnicy europejscy nie znają i jakie to głupki w zasadzie, wypowiadające się o rzeczach, o których nie mają pojęcia, na podstawie fałszywych podszeptów zdrajców narodowych z opozycji.
A kurevskie „Wiadomości” wybiją to pięknie wszystkim jakimś paskiem po dupie.
 

Sędzia Igor Tuleya ponownie nie stawia się w prokuraturze, uznając prowadzone postępowania za nielegalne i nękające (i słusznie). A sędziowie Juszczyszyn i Żurek mają kolejne zarzuty dyscyplinarne od ciała (KRS), które jest bezprawnie powołane i wedle standardów prawa właściwie nie istnieje.
Zatem ja także ponownie apeluję: zapamiętajmy nazwiska tych odważnych sędziów. Ryzykują niezwykle wiele w imię obrony kraju i jego systemu prawnego przed dyktaturą. Ryzykują nie tylko stanowiskami , karierą i majątkiem – także zdrowiem, a obawiam się, że w przyszłości może i życiem. Oby nie. Teraz płacą wiele w imię zasad. Stanowiąc jaskrawe znaki przyzwoitości w rozszerzającym się bagnie podłości, korupcji i oportunizmu.
 

Roman Giertych, w świetle podchodów naszego małego wodza do udupienia Gowina (zapewne za to, że ośmielił się mieć własne zdanie w kwestii sławetnych wyborów, które się nie odbyły), pisze list otwarty do szefa Porozumienia. List symptomatyczny: bo raz, że sam Giertych sam był kiedyś koalicjantem naszego dyktatorka in spe, zatem dość dobrze go zna; dwa – że sytuacja „zjadania przystawek” jest łudząco podobna. Nie będę więc zanudzał, tylko przytoczę w całości, bo list, choć obszerny, jest dość smaczny:
 

„Ostatnia szansa wicepremiera Gowina.
Szanowny Panie Premierze!
Nie należę do Pana sympatyków. Pewnie z wzajemnością. Lecz potrafię sobie dokładnie uzmysłowić Pańskie obecne położenie polityczne i osobiste. Razem ze śp. Andrzejem Lepperem byłem bowiem w podobnym położeniu. A raczej on był, gdyż ja raczej miałem pozycję i wizerunek zbliżony do obecnej pozycji Ziobry. Chciałem Panu opowiedzieć jedną historię i dać jedną radę.
Gdy w lipcu 2007 roku siedziałem na kolacji z premierem Kaczyńskim i wicepremierem Lepperem wyglądało wszystko tak, jakby Kaczyński już całkowicie zapomniał Lepperowi konflikt z jesieni 2006, który doprowadził najpierw do usunięcie Leppera z rządu, a potem do jego triumfalnego powrotu po ujawnieniu taśm Renaty Beger i związanego z tym spadku poparcia dla PiS. Kaczyński śmiał się, żartował, częstował Leppera najlepszymi kanapkami i bardzo się cieszył, że następnego dnia wspólnie wybierzemy szefa NIK. Lepper wówczas już nie stanowił żadnego zagrożenia dla większości rządowej. Po seksaferze był tak osłabiony, że robił wszystko co Kaczyński mu kazał. Nie przeszkodziło to Kaczyńskiemu dzień później odpalić akcję CBA, która miała się skończyć wieloletnim więzieniem dla szefa Samoobrony. Mojemu znajomemu powiedział, że za nagranie Lipińskiego przez Begerową „Lepper zgnije w celi obgryzając sobie ręce”. (Piętnaście lat później chciał mi zgotować taki los). Historia potoczyła się inaczej.
Opowiedziałem tę starą historię, aby się Pan nie łudził. Za stworzenie niezależnego bytu politycznego z posłów, którzy weszli z listy PiS oraz za użycie tych posłów w maju zeszłego roku przeciwko Kaczyńskiemu on Pana będzie ścigał do końca życia. Ma Pan taką alternatywę jaką ja miałem w 2007. Albo Pan zgnije w więzieniu albo odsunie Pan szefa PiS od władzy. I proszę nie myśleć, że chroni Pana immunitet. Już za czasów Leppera Ziobro uważał, że czyn ciągły przestępstwa (np. ciągłe oszustwo w podawaniu się za szefa partii, podpisywanie dokumentów przez osoby nieupoważnione etc.) powoduje, że „przestępca” może być złapany na gorącym uczynku. Immunitet nie chroni przed takimi zatrzymaniami, chyba że Marszałek Sejmu nakaże zwolnić posła. Dobrze Pan wie, co zrobiłaby Marszałek Sejmu w takiej sytuacji. Nie chcę Pana straszyć, ale musi mieć Pan świadomość z kim Pan gra.
Życzę Panu, aby został Pan robotnikiem ostatniej godziny w zbożnym dziele odsunięcia Kaczyńskiego od władzy. W roku 2007 rozwalenie przeze mnie koalicji doprowadziło do skutecznego odsunięcia od władzy braci Kaczyńskich. Może teraz Pana kolej? Może to być dla Pana ostatnia szansa na zapobieżenie pełnej dyktaturze.
Roman Giertych”
 

Cóż zrobi Gowin? Większość ludzi ze wszystkimi klepkami na miejscu właśnie przechodziłaby do opozycji, rozwalając rządy parszywej zmiany i doprowadzając do wcześniejszych wyborów. Ale mówimy tu o człowieku, który przecież to wszystko, co w liście – i tak wiedział, a mimo to wdał się w koalicje z naszym drogim, żoliborskim, mlaskającym Machiavellim. Nie wiadomo czemu każda kolejna przystawka sądzi, że akurat jej się uda? Że nie widzi, głupiutka, tego, co widzą wszyscy inni?
A jeszcze te wszystkie rodziny członków poupychane już po stanowiskach, fundacjach i spółeczkach, ich poupychane tam żonki, pociotki, świekry i bratankowie… No jak z tego rezygnować, jak?! I tak oto, podejrzewam, człowiek bez kręgosłupa i tak położy się grzecznie w roli kolejnego dania naszego nienasyconego Słoneczka w zasikanych spodniach…
 

A nasz drogi narciarz, p.o. prezydenta, nie skorzystał ze sposobności siedzenia cicho. Na temat protestu mediów powiedział, iż „wolność słowa jest większa, niż przed 2015 rokiem”. To niewiarygodne, jak ten łapacz hostii może tak bezczelnie łgać ludziom w oczy, bez mrugnięcia okiem! Bo tymczasem, w ciągu ostatnich pięciu lat, w najbardziej poważanym i miarodajnym na świecie raporcie organizacji Reporterzy bez granic Polska spadła w rankingu wolności mediów z 18 na… 62 miejsce!
Jego narty mają więcej wstydu od niego… Najlepszy narciarz wśród prezydentów i najgorszy prezydent wśród narciarzy…
 

Odbyła się kolejna „miesięcznica smoleńska” (sic! Już nikogo nie dziwi, że w jedenaście niemal lat po katastrofie są te miesięcznice), na której to ksiądz (sic!) Waldemar Chrostowski porównał protestujące kobiety do bolszewików. Wprost trudno nasycić się tym jadem, sączonym od dekady, więc posłuchajcie:
„Według ks. Chrostowskiego, rewolucja bolszewicka i inne podobne rewolty "zawsze miały swoich mocodawców". - Tych, którzy kierowali i opłacali, pilnowali skuteczności. Kto stoi za tym, co obecnie dzieje się w naszej ojczyźnie? Komu zależy na nieustannej polaryzacji i podsycaniu konfliktów, także w Kościele? Kto zajmuje się ustawicznym oszpecaniem wizerunku kapłanów? Skąd się biorą i kim są progresiści, także tzw. kościelni, którzy tworzą w Polsce i w Kościele mętne siatki wpływów, fundacje, narady (...) nagłaśniane przez swoje agencje i swoje media? - pytał.”
Oto dożyłem smutnych czasów, kiedy funkcjonariuszy partii słusznie niebyłej zastąpili księża mówiący z ambony. „Kto za tym stoi?” – to słynne peerelowskie pytanie pada dziś z ust kapłana w kościele. I odpowiedzi na nie są – jak za tamtych czasów – tak jawnie fałszywe, że – jak i wówczas – wołają o pomstę do nieba. Albowiem, proszę księdza – kto stoi za tym, co obecnie dzieje się w naszej ojczyźnie i kto doprowadza do polaryzacji społeczeństwa? Czy aby na pewno Tusk i cykliści?! Kto oszpeca wizerunek kapłanów? Czy aby nie Paetz, Wesołowski, Rydzyk, Dymer i chroniący takie kreatury episkopat? Episkopat, który ODWAŻA SIĘ NA TAKIE ZGORSZENIE, ŻE PRZEMALOWUJE KATOLICKĄ WIARĘ KOŚCIOŁA POWSZECHNEGO W BARWY PARTYJNE?!!
Nagroda, drogi księże, nagroda za te kłamstwa już czeka. I będzie podobna, jak ta dla minionej partii – wstyd i zapomnienie. I żaden Czarnek ze swoimi poronionymi pomysłami wam nie pomoże – a wręcz przeciwnie, trend ten przyspieszy: im więcej kłamstwa, zgorszenia, hipokryzji i jawnej nienawiści, tym koniec będzie szybszy. I oby na zgliszczach tego Babilonu dało się ocalić prawdziwą wiarę i jej struktury.
 

O, nasz przesłodki rząd ratunku narodowego otwiera kasyna. Restauracji nie – kasyna, wyobraźcie sobie. Podsumowuje to twittem Donald Tusk:
„Twierdzą, że otwierają kasyna, bo państwo zarobi na podatkach, ale nie otwierają hoteli i restauracji, które w sumie płacą wielokrotnie większy podatek. Kłamią, czyli biorą”.
Oj, już oni wiedzą, czemu go nie lubią :)
 

Na skutek strajku mediów z dnia poprzedniego marszałek Senatu Tomasz Grodzki postanowił wygłosić w TVP orędzie o wolności słowa. Tuż przed wystąpieniem wyświetlono ekran z komunikatem "Tu powinien być Twój ulubiony mecz". Nawet się ze swoim kurestvem już nie kryją…
Co dość ładnie pokazały „Fakty” TVN emitując materiał pt. „Te pieniądze miały być na misję”:
 

https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/akcja-media-bez-wyboru-i-misja-telewizji-publicznej,1048910.html
 

12.02.2021
 

„Uczeni Uniwersytetu Łódzkiego policzyli, ile drzew wycięto w trakcie obowiązującego tzw. Lex Szyszko. Okazuje się, że w 2017 r. pozbyto się tylu drzew, ile przez dziewięć innych lat - informuje TVN24.”
Dobra, psiakrew, zmiana. Ale kto miał zarobić, zarobił. Ośmiorniczki przeszkadzały…
PRL-u wraca czar:
 

https://twitter.com/stumbras3/status/1360121968402571265?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1360121968402571265%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fpulsembed.eu%2Fp2em%2Fo8MUVSCBF%2F

 

„W opublikowanym 9 lutego wykazie czasopism punktowanych znalazły się 73 czasopisma, które nie były procedowane ani rekomendowane przez Komisję Ewaluacji Nauki; w przypadku 237 czasopism pojawiła się podwyższona punktacja, która również nie była konsultowana z komisją – poinformowała w specjalnym oświadczeniu Komisja Edukacji Narodowej”.
Za publikacje w czasopismach naukowych uczeni otrzymują w czasie przebiegu swojej kariery punkty. Za cytowania w tychże – także. Punkty te liczą się w trakcie przyznawania kolejnych stopni naukowych, przewodów, habilitacji i tak dalej. Wiadomo, że to muszą być pisma o dość wysokim standardzie naukowym, opiniowane także przez grono naukowców – jak to było do tej pory. A co zrobił nasz nieposzlakowany, świętszy od papieża minister? Tak, dobrze się domyślacie: na chama i rympał wrzucił sobie na listę różne pseudonaukowe pisemka swoich kumpli, w których też coś czasem skrobnie i wyliczył punktację za publikację w nich na poziomie punktacji za publikacje w „Nature”, albo „Science”, alboli tyż „Lancet”.
Takie oto typy nie tylko kierują polską edukacją, ale jeszcze zamierzają nas „umoralniać” i „chrystianizować”… Trzeba przyznać, że nasz samozwańczy naczelnik państwa musi mieć jakieś tam szczątkowe poczucie humoru, skoro wpycha takie kreatury na takie stanowiska… Kiedy jednak zważyć skutki, obojętnie – punktowo, wagowo, czy na metry bieżące głupoty i łajdactwa – śmiech jakoś na ustach zamiera, nieprawdaż?
 

Aleksander Łukaszenko: amnestii nie będzie, bo nie ma więźniów politycznych.
Na da, tak i prosta…
 

Rząd otwiera hotele i stoki. Na Krupówkach w Zakopanem pandemonium i sceny, jak z karnawału w Rio de Janeiro. Ja rozumiem, że się ludzie wypościli, ale sami sobie zakładają kolejne chomąto na głowę… Odrobina wyobraźni? A po co. Trzeba korzystać, póki znowu nie zamkną.
No to pewnie zamkną.
Zaraz po tym, jak sobie Adrian pojeździ.
 

Podczas środowego protestu mediów oglądalność stacji telewizyjnych znacząco spadła. Trudno się dziwić, bo na ekranach prezentowane były jedynie czarne plansze i ostrzeżenia przeciwko dodatkowemu podatkowi, jaki na niezależne media nałożyć chce rząd PiS. Znaczącym wzrostem oglądalności pochwalił się jednak zarządzający Telewizją Republika Tomasz Sakiewicz. Tyle że, jak wynika z badań, TV Republika w środę wyścig o oglądalność przegrała z czarną planszą w TVN24.”
[onet.pl]
Hi, hi… Żeby jeszcze na to badziewie nie szły publiczne pieniądze… Ciekawe jak tam ten piękny portal o Białowieży, na który – a jakżeby inaczej – fundacja (!) Sakiewicza przekręciła siedem baniek w 2019? Kolejny prawy i sprawiedliwy znawca trotylu na skrzydłach.
I do znudzenia: ośmiorniczki przeszkadzały?
 

Macierewicz stwierdza, że z większych mediów „niezależne zna tylko dwa”. Radio Maryja i Telewizję Republika. Bo widzicie, zapewne w TVP Info jest też już za bardzo widoczne, jak raczył stwierdzić o innych mediach: „dosyć jednoznaczne nachylenie prokomunistyczne, lewackie, liberalne".
Zabawne? A ten człowiek był w parszywej zmianie ministrem obrony narodowej. I, jak już była mowa, zrobił, co mógł, żeby do Warszawy „nasi drodzy przyjaciele Rosjanie” mogli dostać się w pięć dni. Tęgi umysł, ten tego.

Po głosowaniu w senacie USA impeachment Donalda Trumpa nie doszedł do skutku. Zabrakło głosów. Trump na to: „Nasz ruch dopiero się zaczął”
Eeee, gdzie tam, te ruchy na własnych wyborcach, to już od lat…takie frykcyjne bardziej, bym powiedział.
 

14.02.2021
 

W Zakopane nadal pandemonium. Ponad stu zatrzymanych.

„Demokratyczna senator Jeanne Shaheen i republikański senator Jim Risch wystosowali do administracji prezydenta USA Joe Bidena list, w którym apelują o wdrożenie sankcji, które mają zatrzymać budowę gazociągu Nord Stream 2 - podaje Radio Wolna Europa.” Czyli demokraci nie tacy komuniści? Nie może być!
 

Axel Springer sądzi się z Sasinem, który porównał koncern do nazistów. Za co porównał? Dziennikarze śledczy Onetu (należącego do Springera), pokazali w dziennikarskim śledztwie, że polskie karabinki „Grot”, które dostało wojsko – to buble. W normalnym kraju dostali by nagrody i pochwały za to, że byli „whistlerami”.
Przez polskie ministerstwo zostali nazwani kłamcami, a przez carycę nazistami.
A karabinki Grot wracają do producenta po poprawki…
 

Ksiądz Dymer zwolniony ze stanowiska dyrektora Szpitala Rehabilitacyjnego św. Karola Boromeusza w Szczecinie. Skandal związany z pedofilskim prowadzeniem się księdza, kryciem jego postępowania, a także przekrętami dotyczącymi nieruchomości, a także prania pieniędzy w przekręcie „na szpital” i jakże wygodnym dla hierarchii kolejnym zejściem z tego świata tuż po wybuchnięciu afery – wszystko jeszcze przed nami, w drugiej połowie lutego.
Nie sposób nudzić się w Polsce. Szkoda, że rozrywka tak podła.
 

Na naszym Dzikim Wschodzie nadal bez zmian…