Polub NaszePanstwo.pl na   

Techniki manipulacji przekazem

  • Kategoria: Polityka
  • buldozer

Mój poprzedni wpis na temat Jarosława Kaczyńskiego stanowi ilustrację technik manipulacyjnych, stosowanych przez środowisko PiS (choć nie tylko, i nie tylko polityków, również sympatyzujących z nimi dziennikarzy) przy opisywaniu rzeczywistości. Tekst został napisany pod z góry postawioną tezę, która brzmi: "Jarosław Kaczyński jest ruskim agentem". Takiej tezy jednak publicznie postawić nie można nie mając twardych dowodów w ręce, gdyż może się to skończyć procesem o zniesławienie. Należy więc przekaz skomponować tak, aby tezy takiej nie wypowiedzieć wprost, ale aby powstała ona w głowie odbiorcy. Trzeba posłużyć się sugestią, insynuacją.

W tekście podkreśliłem wytłuszczeniem pewne frazy, które pozwalają z jednej strony zasugerować odbiorcy określone treści, a z drugiej strony uniknąć odpowiedzialności cywilnej w przypadku pozwu. Wyrażenia te zwykle umykają przy pobieżnym czytaniu, jako że mają charakter bardziej stylistyczny niż informacyjny. Ale w sytuacji ewentualnego procesu o zniesławienie dają one możliwość skutecznej obrony.

Najprostszym chwytem jest stwierdzenie typu: "nie można wykluczyć, że Jarosław Kaczyński jest ruskim agentem". Zdanie to jest prawdziwe. Z logicznego punktu widzenia nie można wykluczyć, że dowolnie wskazana osoba jest agentem. Aby jednak nazwać kogoś agentem, trzeba mu to udowodnić. Jeśli dowodów brak, a bardzo chciałoby się kogoś nazwać agentem, można jednak użyć takiej właśnie sztuczki. Początek zdania "nie można wykluczyć" nieuwaznemu odbiorcy po prostu umknie. Zostanie mu w głowie samo "Jarosław Kaczyński jest ruskim agentem". Szczególnie, jesli odbiorca nie lubi Kaczyńskiego i taka teza mu po prostu odpowiada.


Innym sprytnym zabiegiem jest stwierdzenie: "Jarosław Kaczyński jest ruskim agentem na 99 %". Określenie prawdopodobieństwa, wzięte z sufitu, jest jedynie subiektywną opinią wypowiadającego to zdanie. Nie może być ono przedmiotem badania przez sąd. Pozostawiając 1% szans na to, że Kaczyński agentem nie jest, z jednej strony zabezpieczamy się przed pozwem, zaś z drugiej strony sugerujemy odbiorcy, że sprawa jest niemal pewna. Pojęcie prawdopodobieństwa zastosowane w tak prymitywny sposób, pozwala uciec od zero-jedynkowej logiki, nakazującej mówić "tak" albo "nie", w kierunku logiki rozmytej, w której nic nie jest do końca pewne, a ocena prawdopodobieństwa różnych stwierdzeń jest kwestia tak subiektywną i niesprawdzalną empirycznie, że żaden sąd nie podejmie się rozstrzygnąć w tej sprawie. Sąd działa bowiem w logice zero-jedynkowej. Jeśli nie udowodniono komuś winy, to jest on niewinny. Nie można być "trochę winnym", czy "prawdopodobnie winnym".


W sztuce manipulowania odbiorcą niezwykle użyteczne są wyrażenia przypuszczające typu: "można domniemywać", "można się domyślać", "można przypuszczać". Jak wspomniałem juz wcześniej, takie wyrażenia po prostu umykają odbiorcy, pozostają w pamięci jedynie następujące po nich zdania twierdzace. Innym uzytecznym wyrażeniem jest takie, które nie wyraża niczego, ale uruchamia w mózgu odbiorcy pewną interakcję, polegającą na "dopowiedzeniu sobie" reszty przekazu. Takim wyrażeniem jest np. "to daje wiele do myślenia".


W technikach manipulacji przekazem bardzo istotne jest powoływanie się na autorytety lub na niezależne źródła. Odbiorca zazwyczaj nie sięga do tych oryginalnych źródeł i przyjmuje, że skoro ktoś się powołał na autorytet, to robi to sumiennie. Najlepiej jest, jesli ów autorytet nie zyje. Dlatego w wypowiedziach manipulatorów bardzo często znajdzie się odwołanie np. do Jana Pawła II. W moim przykładowym tekście o rzekomej agenturalnej działalności Jarosława Kaczyńskiego rolę autorytetu odegrał Zbigniew Brzeziński. Rzeczywiście, wypowiedział się on krytycznie o Jarosławie Kaczyńskim, jednak jego zachowanie przypisał raczej problemom psychicznym, a nie działalności agenturalnej. Również rzucona mimochodem nazwa instytucji państwowej, jaką jest IPN, odgrywa podprogowo rolę wsparcia stawianej tezy przez autorytet. Można też przytoczyć tu powoływanie się na opinię "stu najwybitniejszych polskich naukowców" na temat katastrofy w Smoleńsku. Nie wiadomo na jakiej podstawie uznaje się tych akurat naukowców za najwybitniejszych. Obawiam się, że jedynym kryterium ich wybitnosci jest to, że opowiadają się za hipotezą zamachu. Nie jest też jasne dlaczego jest ich stu. Była taka konferencja, na niej kilku naukowców (niemających zresztą do tego kwalifikacji) stawiało tezę o zamachu. Pozostali uczestnicy tej konferencji zostali potraktowani "en masse" jako zwolennicy tych samych teorii, choć nigdzie nie ma ich opinii na ten temat.


Bardzo użyteczne jest zastosowanie techniki "przeniesienia winy z ojca na syna". Polega ona na tym, że chcąc przypisać jakieś cechy danej osobie, przypisujemy je np. jej ojcu, matce lub komus z najbliższej rodziny. Technika stara jak swiat,  warto sobie przypomnieć akcję Jacka Kurskiego w kwestii "dziadka z Wehrmachtu". Aby zasugerować że Tusk ma poglądy pro-niemieckie, zaatakowano jego dziadka, który został wcielony do armii niemieckiej. Podobną techniką posłużył sie Jarosław Kaczyński, mówiąc o PPR-owskim rodowodzie rodziców dziennikarzy "Gazety Wyborczej", za co niestety musiał potem przepraszać. W moim przykładzie posłużyłem się ojcem Kaczyńskiego, którego powojenne losy są faktycznie zagadkowe. Przypisałem mu pokrewieństwo z Wilhelmem Świątkowskim, osobą o kiepskiej reputacji. Wokół tych dwóch postaci rozwinąłem całkowicie prawdopodobną historię, która mogła się wydarzyć, ale wcale nie musiała. Używając wyrażeń przypuszczających zasugerowałem, że Rajmund Kaczyński mógł być np. tajnym współpracownikiem bezpieki. Jednak takie stwierdzenie nie pada wprost, jest podane w domyśle. Choć sugestia ta dotyczy ojca a nie syna, to jednak ludzie mają zakodowany w głowach stereotyp o dziedziczeniu pewnych cech. Skoro więc ojciec ma niejasną przeszłość, to z synem też może coś być na rzeczy. Mózg zaczyna pracować i tworzy teorie.


Jest jeszcze jedna technika manipulacji, polegająca na używaniu słów przesadnych, nacechowanych emocjonalnie. W moim tekście napisałem o poszlakach, które są dla Prezesa druzgocące. Tak naprawdę, to są one co najwyżej kłopotliwe. Ale użycie słowa nacechowanego pewną przesadą (jak np. "porażający dowód", "traumatyczna porażka", "miażdżące zwycięstwo" - to cytaty z niektórych wypowiedzi polityków  PiS-u) również niesie pewną treść przyjmowaną przez mózg podprogowo.
 

Bo cały spryt technik manipulacji przekazem  polega na tym, że, nie mając w ręku żadnych dowodów, i pisząc tylko prawdziwe zdania, poprzedzielane zdaniami przypuszczającymi, tworzy się pewną historię (niektórzy uzywają tu słowa "narracja"), która mogła się wydarzyć, ale wcale nie musiała. Historia ta powstaje w głowie odbiorcy, praktycznie poza jego świadomością. Mózg ludzki ma bowiem wbudowany mechanizm, który każe mu spekulować w sytuacji, gdy informacje dochodzące ze świata zewnętrznego są niekompletne. Stąd np. w ciemności widzimy przedmioty, których nie ma w rzeczywistości. Mózg, na podstawie ograniczonej informacji, stara się "dorobić" brakujace elementy rzeczywistości, często wporwadzając nas w błąd. Techniki manipulacji również korzystają z tej właściwości mózgu, zresztą nie tylko w polityce, ale również np. w reklamach.
 

Mam nadzieję, że uważny i roztropny czytelnik tej notki wyczuli się na stosowane przez manipulatorów chwyty, których zadaniem jest po prostu ogłupienie go, jako odbiorcy. Warto przyjąć jedną zasadę: bez względu na to, czy mówiący do mnie polityk (lub np. dziennikarz) ma poglądy zbieżne z moimi, czy przeciwne, jeżeli próbuje mnie nabrać i manipulować mną, to jest moim wrogiem. Dobrą techniką obrony jest usuwanie z przekazu każdego zdania, które zawiera jeden z wymienionych wyżej elementów manipulacji (jest ich oczywiście więcej,  ale nie ma tu miejsca na omówienie wszystkich). Okazuje się, że po wykreśleniu takich zdań pozostaje często przed nami pusta kartka. Zobaczymy wtedy, że wypowiedzi większości polityków są praktycznie wyzute z jakiejkolwiek treści.

 

Komentarze   

 
father boss
-3 [3] #1 father boss
16 listopada 2012, 08:49
Buldozer
Jeśli tyle wiesz o manipulacji to dlaczego tak dałeś się zmanipulować?
I to na takie prymitywne chwyty:

wysoka cena = wysoka jakość
atrakcyjny wygląd = inteligencja mądrość
tytuł naukowy = nieomylność
ubranie = wiarygodność
ludzie patrzą = musisz być perfekcyjny

Wiecej:
eioba.pl/.../...
Zacytuj
 
 
buldozer
+2 [4] #2 buldozer
16 listopada 2012, 10:30
@father boss. Jakieś głupoty pleciesz. To nie są manipulacje, tylko stereotypy. I bynajmniej im nie ulegam. A tak przy okazji, to pamiętasz, jak się cieszyłeś z dobrych sondaży PiS, gdzieś tak przed miesiącem? Powiedziałem Ci wtedy, że Kaczyński się postara, palnie coś o Smoleńsku i wszystko wróci do normy. No i wykrakałem :D
Zacytuj
 
 
ZERRO
+1 [1] #3 ZERRO
16 listopada 2012, 11:46
Stare przysłowie głosi, że łatwo poznać czy polityk kłamie, gdyż wtedy mówi.
Zacytuj
 
 
father boss
-4 [4] #4 father boss
16 listopada 2012, 12:24
buldozer
To świadczy o wyborcach.
Jeśli Gmyz napisał prawdę to niezrozumiały jest spadek w sondażach.
Jeśli nie napisał, to znaczy że został wmanipulowany w intrygę. A intrygantom też powinno spaść
tym bardziej.
Niestety jeśli to prawda i większość ma tak zlasowane mózgi, że wszelkie zło kojarzy im się z Kaczyńskim, a tacy są, czego ty jesteś dowodem, to wszystko bardzo źle wróży na przyszłość.
PS
Ale nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło. Świat już inaczej widzi Smoleńsk, czego dowodzą ostatnie artykuły w zagranicznej prasie. Przyjdzie taki moment, że w jednym momencie smrodu z Platfusów nie zostanie.
Zacytuj
 
 
Belfer
#5 Belfer
16 listopada 2012, 17:18
Cytat:
Świat już inaczej widzi Smoleńsk, czego dowodzą ostatnie artykuły w zagranicznej prasie.
Jak? Cytaty? Linki?
Zacytuj
 
 
father boss
-2 [2] #6 father boss
16 listopada 2012, 19:10
Belfer
Proszę bardzo:
polskatimes.pl/.../...
i np. tu
wpolityce.pl/.../...
PS
Kropla drąży skałę.
Zacytuj
 
 
Belfer
+3 [3] #7 Belfer
16 listopada 2012, 22:39
Mnie interesują linki do prawdziwych tekstów, a nie do "omówień" na polskich stronach pisowskich.
Zacytuj
 

Dodaj komentarz

Zarejestruj się, aby nie mieć ograniczeń w komentowaniu:
- nieograniczona ilość znaków (niezarejestrowani mają limit do 1000)
- możliwość korekty swojego komentarza przez 5 minut od momentu publikacji
- możliwość wstawiania obrazków bezpośrednio w komentarzu (przycisk)
- możliwość oceny komentarzy innych użytkowników
- brak zabezpieczenia antyspamowego CAPTCHA, czyli wysyłasz bez podawania kodu z obrazka

Kod antyspamowy
Wygeneruj nowy, bo nie mogę się rozczytać